aster11
14.01.05, 17:19
Postanowilam przylaczyc sie do apelu Wojciecha Eichelbergera
Fragment przepisany z wrzesniowego Zwierciadla.
...Gdy nie ma wewnetrznej otwartosci i zgody ze soba, gdy nasza seksualnosc
pozostaje gdzies w ukryciu, a jestesmy bombardowani z zewnatrz ogromna
iloscia bodzcow erotycznych-to sytuacja jest postawiona na glowie.....
W rezultacie zamiast kultury seksualnej mamy kulture pornograficzna.
Kultura wyzsza ciagle nie chce zagospodarowac seksualnosci-byc moze dlatego,
ze jej korzenie nadal tkwia w sredniowiecznych klasztorach,
Judeochrzescijanska kultura wyparla sie seksualnosci....
Czas juz chyba zdac sobie sprawe z tego, ze droga dotychczas uczeszczana w
tych sprawach, czyli droga zakazow, karania, zawstydzania i obrzydzania do
niczego dobrego nie doprowadzila.
Trzeba szukac czegos nowego. A na pewno wyprowadzic seksualnosc z wygnania do
krainy rynsztoka i obludy!!
"Erotogroza" Zwierciadlo -wrzesien 2004