Dodaj do ulubionych

Parytety płci to tania demagogia!

IP: *.waw.cdp.pl 29.05.02, 21:24
Ave,
ostatnio toczy się ożywiona dyskusja nad wprowadzeniem zasady parytetów płci na
listach wyborczych: zdaniem feministek powinno być tyle samo kandydatów
mężczyzn i kobiet. Feministki argumentują, że źle jest, że w Sejmie kobiety
stanowią tylko (powiedzmy) 20% składu, skoro jest ich w społeczeństwie 53%.
Moim zdaniem tego typu myślenie jest błędne i wypacza zasady gry
demokratycznej. Czy Sejm ma być bowiem dokładnym odzwierciedleniem polskiego
społeczeństwa? Pamiętajmy, 20% to dzieci (nie mają w ogóle reprezentacji), 20%
to emeryci i renciści (mało ich w Sejmie), kretyni stanowią 10% ludności i nie
mają własnej reprezentacji. 99% ludności to katolicy, a w Sejmie jest dużo
ateistów itp. 1/3 społeczeństwa ma wykształcenie podstawowe, a w Sejmie takich
jest mało.
Myślenie feministek idzie w takim kierunku: wyborca -kobieta jest głupia i nie
wie na kogo powinien głosować, więc trzeba ją zmusić, żeby głosował na tego
kogo trzeba, a nie na tego na kogo by chciał. Takie myślenie zakłada, że tylko
kobieta powinna reprezentować w Sejmie kobiety.
Tu dwa fundamentalne pytania: czy mężczyzna nie może reprezentować interesów
kobiet w ogólności?
Czy kobiety mają wspólne interesy, które by uzasadniały przyjęcie zasady, że
procent kobiet w Sejmie powinien odpowiadać ich udziałowi w społeczeństwie?
Moim zdaniem takich wspólnych interesów nie ma. Co może łączyć bowiem
sprzątaczkę z małego miasta, która musi przeżyć za 500 zł miesięcznie z biznes
women z Warszawy zarabiającą krocie?
Moim zdaniem wprowadzenie parytetów będzie jedynie służyło wąskiej grupie
aktywnych w polityce kobiet, oraz kochanek i przyjaciółek polityków, które będą
miały ułatwioną rywalizację z mężczyznami. Straci na tym natomiast inna grupa
kobiet - których mężczyźni, lepsi od kontrkandydatek, przepadną w wyborach itp.
Myślę bowiem, że kobiety łączy więcej z ich mężami, synami, braćmi, niż z
nieznanymi im osobami, które wyłącznie dzięki swojej żeńskiej płci będą
faworyzowane.

Feministki często przywołują argument o upośledzonym statusie kobiet, jako
uzasadnieniu zwiększenia ich liczby w Sejmie.
Pomyślmy, czy kobiety są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną? A co z
inwalidami, bezrobotnymi itd.?

W demokratycznym społeczeństwie o władzę rywalizuje wiele grup społecznych:
ludzi łączy w nie wspólna ideologia, interesy zawodowe, gospodarcze bądź
społeczne. Wszystkie te grupy rywalizują o względy wyborców, przedstawiając im
korzyści wynikające z poparcia ich polityki i ruinę kraju, gdy wyborcy poprą
konkurentów i ich programy wyborcze.
Niektóre grupy uważają się za reprezentantów danych środowisk społecznych, stąd
uważają, że umieszczając na swych listach wyborczych członków danego środowiska
zapewnią sobie poparcie reszty ludzi z jego środowiska w myśl zasady: katolik
głosuje na katolika, chłop na chłopa, a robotnik na robotnika. Niestety, nie
zawsze wyborcy chcą głosować wg takich zasad.
Jeszcze dalej posunęli się więc wyznawcy ideologii feminizmu, która jakoś nie
jest w Polsce chwytliwym hasłem wyborczym. Po to starają się wprowadzić parytet
płci
w Sejmie, licząc na to, że posłanki będą bardziej podatne na propagandę
feministyczną.
Po co bowiem środowiska feministyczne zabiegają o wzrost liczby kobiet w
Sejmie? Z głosów feministek wynika jasno, że w tym jedynie celu, aby mogły być
realizowane postulaty środowisk feministycznych. W wyborach im nie wychodzi, to
będą próbowały je realizować tylnymi drzwiami, nie bacząc na wolę wyborców.
Czym się bowiem różnią w istocie postulaty feministek od innych grup
środowiskowych? Każda chce dobrze dla swoich. Partie chłopskie dla chłopów,
emeryckie dla emerytów itp. Żadna nie wpadła jednak na pomysł, aby realizację
swojej polityki oprzeć na parytetach: 40% ludzi w Polsce mieszka na wsi, więc w
Sejmie powinno być 40% posłów ze wsi! 20% ludności Polski to emeryci i
renciści, to powinni mieć zagwarantowane 20% miejsc i tak dalej. Za wyborcę
będą decydowały parytety.
Jak na razie na pomysł parytetów, aby zrealizować swoje cele polityczne wpadły
tylko feministki, ale myślę, że jeszcze trochę i upomną się o swoje inne
środowiska.
e,
Właśnie. Przecież feministki wiedzą co jest najlepsze dla kobiet, a kobiety
stanowią
52% wyborców.
Dlaczego feministki nie założą własnej partii i nie startują w wyborach? Wtedy
byśmy się przekonali ilu wyborców będzie głosowało na parytety, likwidację
dyskryminacji, aborcję itp.
Czyżby feministki nie miały zdolności organizacyjnych, czy też raczej sądzą, że
polskie kobiety nie będą tak naiwne, aby na nie głosować?
Czyżby dlatego właśnie feministki próbowały realizować swoje hasła ideologiczne
bocznymi drzwiami, zmuszając wszystkie partie do realizacji haseł feministek?
Andrzej
Obserwuj wątek
    • dr_no Re: Parytety płci to tania demagogia! 29.05.02, 21:32
      błagam, tylko nie parytety w wyborach paralamentarnych, jak by tu nie patrzeć
      to panuje demokracja i reprezentanci sejmowi są obrazem swojego elektoratu
      (mamy tego obecnie dobitny przykład),
      nawet nie przypuszczałem, że kobiety nie tylko dużo mówią ale dużo piszą, rany
      co za potrzeba ekspresji!
      • Gość: Malwina Re: zasadniczy problem IP: *.abo.wanadoo.fr 30.05.02, 09:51
        polega na tym ze kobiety nie sa grupa spoleczna ani kategoria jak np bezrobotni albo inwalidzi.
        Kobiety sa nieodlaczna czescia ludzkosci ktora co byscie nie zrobili sklada sie z mezczyzn i kobiet !
        one nie reprezentuja interesow kobiet (bo musielibysmy przyjac ze mezczyzni reprezentuja interesy
        mezczyzn a przeciez, moi kochani dyskutanci, nie pozwolicie na takie bezczelne uproszczone
        zarzuty...!, nieprawdaz ?)

        Wiec kobiety i mezczyzni reprezentuja razem interesy human i normalne jest ulatwienie kobietom
        podwojnego , potrojnego zycia (zlobek, przedszkole, ewolucja mezczyzn co do uczestnictwa w pracach
        domowych by mogly chodzic spokojnie na zebrania...)
        Parytet nie tylko ma narzucic egalitarna reprezentacje- ma zwlaszcza ulatwic dostep kobiet do funkcji na
        ktorych faceci siedza od lat i przyczynic sie do rozwoju mentalnosci. Dlaczego prawnie ? Bo bez prawa
        NIC sie nie dzieje jak widac na zalaczonym obrazku.

        Bezrobotnym sie jest dzis, jutro nie, mlodym tez, rencista nikt sie nie rodzi, inwalida zostaje sie w
        wyniku wypadku...Czy mam rozumiec ze kobiety sa kobietami w wyniku nieszczesliwego wypadku ?
        Dlaczego zamykac plec zenska w grupie kategoryjnej ?
        Kategoria czego ?
        Getto ?
        Ktos tam zapraszal mnie do myslenia.
        Wzajemnie czynie.
        • Gość: zula Re: zasadniczy problem IP: *.leased-02.binet.pl 30.05.02, 10:27
          uważam, że problem parytetu jest takim samym problemem jakim 80 lat temu był
          problem głosowania, w którym udział brać mogli tylko męzczyźni, i oni decydowali
          o kształcie polityki obowiazującej w danym kraju, reprezentowali interesy
          wszystkich obywateli. to się zmieni, to tylko kwestia czasu i świadomości.

          póki co, problemy kobiet nie są w polsce problemami politycznymi, tylko prywatno-
          społecznymi, i po to własnie potrzebny jest parytet. najbardziej boli mnie, że
          częsć posłanek w polskim sejmie (np. alicja Grześkiowiak, i kiedyś h.gronkiewicz-
          waltz) diametralnie zmieniły swoje społecznikowskie poglądy po 'dojściu do
          władzy', wtedy problemy kobiet stały im się obce, same jakby znobilitowały się
          do 'czegos wiecej' niż tylko kobieta.
          męzczyźni nie są kobietami, i choćby nie wiem jak wykształceni i madrzy nie byli,
          nie są w stanie zadecydować, o tym co będzie najlepsze właśnie dla kobiet,
          ponieważ nimi nie są, nie wiedza jakie mają potrzeby i problemy, i nigdy się nie
          dowiedzą, gdyż kwestie wynikające z płci są trzeciorzędnym problemem w kraju tak
          biednym i o takiej stopie bezrobocia, jak nasz. dla nas to ciągle jest elitarny
          problem...myślę, że może z 5% społeczeństwa, wie, co to jest parytet.
          • Gość: Andrzej Re: zasadniczy problem IP: *.waw.cdp.pl 30.05.02, 12:12
            Ave,
            Zulu, bądź tak dobra i powiedz na czym się opierasz pisząc, że 80 lat temu tylko
            mężczyźni mieli w Polsce prawo głosu i to oni decydowali o sprawach kraju.
            Jak mi wiadomo, w Polsce, po odzyskaniu niepodległości, w Konstytucji Marcowej z
            1921r. kobiety miały zagwarantowane prawo głosu. A wcześniej, pod zaborami nikt
            nie miał prawa głosu, ani kobiety, ani mężczyźni.
            Zulu, powiedz mi dlaczego problemy kobiet mają być rozwiązywane inaczej niż
            problemy tysiąca innych grup społecznych, które rywalizują ze sobą o głosy
            wyborców? Kobiety mają mieć parytet, a inni nie? Pamiętaj, że dla ogromnej
            większości kobiet w Polsce istotne znaczenie mają nie parytety, a troska o to czy
            będą miały włożyć coś jutro do garnka, aby nakarmić męża i dzieci.
            Zresztą, co ma im dac parytet? Że zamiast 80 kobiet w Sejmie będzie 230? I co to
            da reszcie kobiet w Polsce?
            Tutaj chcę podkreślić, że posłanki łączy z feministkami jedynie chęć wprowadzenia
            parytetów na tym ich aktywność w walce o realizację celów politycznych
            feministek się kończy.
            Tak więc sprawa parytetów jest nie tyle walką o prawa kobiet, co walką o
            ułatwienie życia 1000 (powiedzmy) kobiet polityków. Nie ma więc to głębszego
            uzasadnienia.
            A jeżeli feministki chcą, aby ich cele polityczne były realizowane, niech założą
            partię polityczną i startują w wyborach. Wtedy się okaże, dla ilu wyborców są
            ważne parytety i dyskryminacja.
            Andrzej

            Gość portalu: zula napisał(a):

            > uważam, że problem parytetu jest takim samym problemem jakim 80 lat temu był
            > problem głosowania, w którym udział brać mogli tylko męzczyźni, i oni decydowal
            > i
            > o kształcie polityki obowiazującej w danym kraju, reprezentowali interesy
            > wszystkich obywateli. to się zmieni, to tylko kwestia czasu i świadomości.
            >
            > póki co, problemy kobiet nie są w polsce problemami politycznymi, tylko prywatn
            > o-
            > społecznymi, i po to własnie potrzebny jest parytet. najbardziej boli mnie, że
            > częsć posłanek w polskim sejmie (np. alicja Grześkiowiak, i kiedyś h.gronkiewic
            > z-
            > waltz) diametralnie zmieniły swoje społecznikowskie poglądy po 'dojściu do
            > władzy', wtedy problemy kobiet stały im się obce, same jakby znobilitowały się
            > do 'czegos wiecej' niż tylko kobieta.
            > męzczyźni nie są kobietami, i choćby nie wiem jak wykształceni i madrzy nie byl
            > i,
            > nie są w stanie zadecydować, o tym co będzie najlepsze właśnie dla kobiet,
            > ponieważ nimi nie są, nie wiedza jakie mają potrzeby i problemy, i nigdy się ni
            > e
            > dowiedzą, gdyż kwestie wynikające z płci są trzeciorzędnym problemem w kraju ta
            > k
            > biednym i o takiej stopie bezrobocia, jak nasz. dla nas to ciągle jest elitarny
            >
            > problem...myślę, że może z 5% społeczeństwa, wie, co to jest parytet.

            • Gość: zula Re: zasadniczy problem IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* / 195.205.182.* 30.05.02, 17:23
              andrzeju
              ad.1 jeżeli wolisz, od 81 lat kobiety w polsce mają prawo glosu.
              ad.2 uważam, że parytet jest SZANSĄ dla polek, zaledwie szansą na to, żeby
              zainicjować pewne, czasem drobne zmiany, jak np. pokoje do przewijania i
              karmienia dzieci w miejscach publicznych (dotychczas jedynie w hipermarketach i
              restauracjach pokroju mcdonald's) (posłanka alicja grześkowiak z tej okazji
              wygłosiła płomienną mowę na temat tego, że miejsce rodziny jest w domu a nie w
              restauracji, i szczerze mówiąc, niewiele osób było zainteresowanych dialogiem,
              w tej, błahej dla części mężczyzn, sprawie) albo słynne już historie kobiet,
              które nie powinny urodzić kolejnego dziecka, bo to zagraża ich życiu, i zostały
              w zdrowotnych instytucjach publicznych potraktowane jak kryminalistki, odsyłane
              w ciężkim stanie od lekarza do lekarza...albo choćby niższe zarobki kobiet(bo
              PO PROSTU są niższe)itd itp
              poza tym kobiety nie są jakąś tam mniejszością inwalidów- to 53% kraju!
              po wejściu do unii, 'walec i tak przejedzie i wyrówna', no chyba, że polski
              szowinizm potraktuje się jako tradycję, dobro kultury...
              dlaczego zrezygnowanie z części władzy mężczyzn tak cię boli? wierzysz w męską
              predestynację do władzy? czemu piszesz 'tania demagogia'? tzn kobiety odbiorą
              mężczyznom ciepłą posadkę i nic więcej? dla mnie to jest sprawa humanizmu,
              początku końca idiotycznych uprzedzeń!

              • maly.ksiaze Parytet do przewijania niemowlat 30.05.02, 17:28
                w takich specjalnych pokoikach nie ma absolutnie nic. Jak ty to sobie
                wyobrazasz, Zula? Ze parlament wyda ukaz, ze pokoiki maja byc? Chyba Cie nie
                rozumiem....

                Pozdrawiam,

                mk.

                PS. Mieszkam w kraju, gdzie pokoiki sa, a parytetu nie mam.
                • Gość: zula precedens IP: *.leased-02.binet.pl 30.05.02, 21:18
                  prezydent sławoj- składkowski po I wojnie światowej zatwierdził uchwałę mocą
                  której każde gospodarstwo zobowiązane było wybudować sobie ubikację (tzw.
                  sławojkę- drewnianą), żeby mieszkanńcy nie chodzili za stodołę lub do lasu.
                  to własnie jest postęp cywilizacyjny.
                  • Gość: maly.k Re: precedens IP: 139.57.24.* 30.05.02, 23:39
                    Tak, wiem. Jedyne co zyskal, to watpliwa chwala. I jego nazwisko po wieki
                    utrwalone w nazwie 'slawojka'. Ale, ale, Slawoj-Skladkowski byl premierem, nie
                    prezydentem. Na dodatek - generalem. Czy uwazasz, ze w Polsce znow powinni
                    rzadzic generalowie?

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • Gość: zula Re: precedens IP: *.leased-02.binet.pl 31.05.02, 09:59
                      przecież nie o tym tu rozmawiamy...chodzi mi o to, że postęp następuje małymi
                      krokami, jakkolwiek śmieszne by ci się to nie wydawało.
                      co ci się nie podoba w patytecie?
                      • Gość: Darr Re: precedens IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 11:32
                        Gość portalu: zula napisał(a):
                        > przecież nie o tym tu rozmawiamy...chodzi mi o to, że postęp następuje małymi
                        > krokami, jakkolwiek śmieszne by ci się to nie wydawało.

                        To WOLNY RYNEK doprowadza do postępu i BOGACTWA ! CZY SŁYSZAŁAŚ O USTAWIE
                        NAKAZUJĄCEJ wprowadzać postęp w każdym przedsiębiorstwie np. w USA ? W komunie
                        taki "postęp" był wypisany na sztandarach i ujęty w każdej ustawie . Chyba znasz
                        porównanie "postępu" lewicowców komunistycznych z osiągnięciami WOLNYEGO RYNKU
                        np. w USA ?

                  • Gość: Darr Re: precedens IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 11:26
                    Gość portalu: zula napisał(a):
                    > prezydent sławoj- składkowski po I wojnie światowej zatwierdził uchwałę mocą
                    > której każde gospodarstwo zobowiązane było wybudować sobie ubikację (tzw.
                    > sławojkę- drewnianą), żeby mieszkanńcy nie chodzili za stodołę lub do lasu.
                    > to własnie jest postęp cywilizacyjny.
                    To WOLNY RYNEK doprowadza do tego , że POTRZEBNE (i opłacalne w ogólnym rachunku
                    ekonomicznym) ułatwienia są wprowadzane . CZY SŁYSZAŁAŚ O USTAWIE NAKAZUJĄCEJ np.
                    McDonald'sowi budować CZYSTE i ŁADNE toalety ??? Za komuny były takie ustawy a
                    ówczesne "fetornie" nie zachęcały do odwiedzin .
              • Gość: Darr Re: zasadniczy problem IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 11:23
                Gość portalu: zula napisał(a):
                > parytet jest SZANSĄ dla polek, zaledwie szansą na to, żeby
                > zainicjować pewne, czasem drobne zmiany, jak np. pokoje do przewijania i
                >karmienia dzieci w miejscach publicznych (dotychczas jedynie w hipermarketach i
                > restauracjach pokroju mcdonald's)
                To WOLNY RYNEK doprowadza do tego , że POTRZEBNE (i opłacalne w ogólnym rachunku
                ekonomicznym) ułatwienia są wprowadzane . CZY SŁYSZAŁAŚ O USTAWIE NAKAZUJĄCEJ
                McDonald'sowi budować pokoje do przewijania ???
              • Gość: Andrzej Re: zasadniczy problem IP: *.waw.cdp.pl 01.06.02, 20:41
                Ave,
                Rozumiem, że wymieniłaś to co, wg Ciebie stanowi głowne problemy kobiet w Polsce.
                Zgodzisz się chyba ze mną, że Twojego zdania nie podziela jednak część kobiet,
                których wymienione przez Ciebie kwestie nie interesują, albo mają inne zdanie?
                Niewątpliwie przedstawiłaś jakieś postulaty, które mogą być realizowane przez
                Sejm. Wytłumacz mi jednak, dlaczego te problemy mają być realizowane w sposób
                specjalny, poprzez zagwarantowanie parytetu dla kobiet.
                Tacy na przykład renciści niewątpliwie także mają problemy i to, sądzę, co
                najmniej równie poważne jak kobiety. Czy im także przyznasz parytet?
                Do te pory to wyborcy w wyborach rozstrzygają, czy chcą realizować np. politykę
                feministek, czy też męskich szowinistów. Dlaczego uważasz, że taka wolność wyboru
                powinna być ograniczona poprzez przyznanie przywilejów kobietom?
                Andrzej

                Gość portalu: zula napisał(a):

                > andrzeju
                > ad.1 jeżeli wolisz, od 81 lat kobiety w polsce mają prawo glosu.
                > ad.2 uważam, że parytet jest SZANSĄ dla polek, zaledwie szansą na to, żeby
                > zainicjować pewne, czasem drobne zmiany, jak np. pokoje do przewijania i
                > karmienia dzieci w miejscach publicznych (dotychczas jedynie w hipermarketach i
                >
                > restauracjach pokroju mcdonald's) (posłanka alicja grześkowiak z tej okazji
                > wygłosiła płomienną mowę na temat tego, że miejsce rodziny jest w domu a nie w
                > restauracji, i szczerze mówiąc, niewiele osób było zainteresowanych dialogiem,
                > w tej, błahej dla części mężczyzn, sprawie) albo słynne już historie kobiet,
                > które nie powinny urodzić kolejnego dziecka, bo to zagraża ich życiu, i zostały
                >
                > w zdrowotnych instytucjach publicznych potraktowane jak kryminalistki, odsyłane
                >
                > w ciężkim stanie od lekarza do lekarza...albo choćby niższe zarobki kobiet(bo
                > PO PROSTU są niższe)itd itp
                > poza tym kobiety nie są jakąś tam mniejszością inwalidów- to 53% kraju!
                > po wejściu do unii, 'walec i tak przejedzie i wyrówna', no chyba, że polski
                > szowinizm potraktuje się jako tradycję, dobro kultury...
                > dlaczego zrezygnowanie z części władzy mężczyzn tak cię boli? wierzysz w męską
                > predestynację do władzy? czemu piszesz 'tania demagogia'? tzn kobiety odbiorą
                > mężczyznom ciepłą posadkę i nic więcej? dla mnie to jest sprawa humanizmu,
                > początku końca idiotycznych uprzedzeń!
                >

                • Gość: zula Re: zasadniczy problem IP: *.leased-02.binet.pl 01.06.02, 22:53
                  sprawa z rencistami, ślepymi, inwalidami jest właściwie sprawą mniejszości, poza
                  tym są to osoby, które są w jakiś sposób ograniczone stanem zdrowia, wiekiem itp,
                  dlatego wymagają swojego przedstawicielstwa. natomiast kobiety, których w polsce
                  jest wiekszość i są wśród nich zdrowe, wykształcone, zdolne, mające swietne
                  pomysły- powinny uzmysłowić PRZEDE WSZYSTKIM sobie (parytet to nie tylko sprawa
                  pretensji do męzczyzn), ze ich zdanie się liczy, że ich wykształcenie i talent to
                  nie tylko ozdoba salonu, powinny miec ambicję PRZYNAJMNIEJ spróbować wprowadzić
                  swoje idee w życie, zaprezentować je komus więcej niz chłopakowi i rodzicom. moim
                  zdaniem kobiety są większymi społecznikami niż mężczyźni, i ich sposób myślenia,
                  odczuwania powinien zostać doceniony i wykorzystany- praktyczne, po prostu,
                  zapominając na chwilę o wojnie płci. natomiast to, o czym pisałam w poprzednim
                  poście to minimalny program parytetu. w XXI w. kobiety powinny pozbyć się
                  kompleksu gospodyni domowej, dekoracji, żony swojego męza- do tej pory jest tylko
                  marudzenie i brak wiary- w siebie, a jeszcze bardziej w inne kobiety. to jest
                  płaszcz konrada, który pora zerwać, i jest to sprawa zarówno kobiet
                  (sfrustrowanych tym, że mogłyby robić więcej, a prasują koszule) jak i mężczyzn
                  (nadaktywnych, umierających na zawał serca, widzących swoje dzieci raz w
                  tygodniu). ta polaryzacja powinna się skończyć- dla szczęścia całego
                  społeczeństwa.

                  patriarchat stworzył system, w którym matki rodzą synów, a ojcowie wysyłają ich
                  na wojnę. nie chcę i nie akceptuję tego stanu rzeczy.
                  • Gość: Andrzej Re: zasadniczy problem IP: *.waw.cdp.pl 01.06.02, 23:06
                    Ave,
                    Piszesz, że trzeba wprowadzać idee równości kobiet i mążczyn w życie. Ale nie
                    wszyscy się z tym zgadzają! To jest sprawa wyboru politycznego.
                    W społeczeństwie demokratycznym powinno się to odbywać w trakcie wyborów i to
                    wyborcy decydują o tym, a nie parytety. To wyborcy oddając swój głos na tą, albo
                    inną partię i to wyborcy powinni decydować o tym jaka będzie prowadzona w kraju
                    polityka.
                    A Ty byś chciała inaczej. Aby z góry było określone, że 50% miejsc mają kobiety,
                    które mają realizować feministyczną politykę! I to niezależnie od woli wyborców!
                    Jak kobiety - feministki są takie mądre i zdolne jak piszesz, to niech założą
                    partie i wygrają wybory, i realizują feministyczna politykę, a nie narzucają
                    niedemokratyczne rozwiązania wszystkim.
                    Andrzej

                    Gość portalu: zula napisał(a):

                    > sprawa z rencistami, ślepymi, inwalidami jest właściwie sprawą mniejszości, poz
                    > a
                    > tym są to osoby, które są w jakiś sposób ograniczone stanem zdrowia, wiekiem it
                    > p,
                    > dlatego wymagają swojego przedstawicielstwa. natomiast kobiety, których w polsc
                    > e
                    > jest wiekszość i są wśród nich zdrowe, wykształcone, zdolne, mające swietne
                    > pomysły- powinny uzmysłowić PRZEDE WSZYSTKIM sobie (parytet to nie tylko spraw
                    > a
                    > pretensji do męzczyzn), ze ich zdanie się liczy, że ich wykształcenie i talent
                    > to
                    > nie tylko ozdoba salonu, powinny miec ambicję PRZYNAJMNIEJ spróbować wprowadzić
                    >
                    > swoje idee w życie, zaprezentować je komus więcej niz chłopakowi i rodzicom. mo
                    > im
                    > zdaniem kobiety są większymi społecznikami niż mężczyźni, i ich sposób myślenia
                    > ,
                    > odczuwania powinien zostać doceniony i wykorzystany- praktyczne, po prostu,
                    > zapominając na chwilę o wojnie płci. natomiast to, o czym pisałam w poprzednim
                    > poście to minimalny program parytetu. w XXI w. kobiety powinny pozbyć się
                    > kompleksu gospodyni domowej, dekoracji, żony swojego męza- do tej pory jest tyl
                    > ko
                    > marudzenie i brak wiary- w siebie, a jeszcze bardziej w inne kobiety. to jest
                    > płaszcz konrada, który pora zerwać, i jest to sprawa zarówno kobiet
                    > (sfrustrowanych tym, że mogłyby robić więcej, a prasują koszule) jak i mężczyzn
                    >
                    > (nadaktywnych, umierających na zawał serca, widzących swoje dzieci raz w
                    > tygodniu). ta polaryzacja powinna się skończyć- dla szczęścia całego
                    > społeczeństwa.
                    >
                    > patriarchat stworzył system, w którym matki rodzą synów, a ojcowie wysyłają ich
                    >
                    > na wojnę. nie chcę i nie akceptuję tego stanu rzeczy.

    • Gość: Darr Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 11:38
      Czy słyszeliście co odpowiadają feministki zapraszane do studia , na
      informację , że "aby przedstawiać przeciwstawne argumenty , organizatorzy
      spotkania zaproszą drugą osobę jako oponenta" ? Feministki odpowiadają : "TO MY
      PRZYDZIEMY WE DWIE" (autentyczna wypowiedź pani redaktor z programu radiowego) .
      Poziom dyskusji o parytetach , przypomina "inteligencją" hasło : "TO MY
      PRZYDZIEMY WE DWIE" .
      Założenie , że w NIKOMU NIEPOTRZEBNYCH URZĘDACH (które CZERWONI uczynili swoimi
      bastionami do przetrzymywania na wysokich państwowych pensjach swoich kolesiów)
      połowę powinny stanowić kobiety jest zarazem ... I BARDZO SPRYTNE ... I
      ABSURDALNE .
      Sprytne dlatego , że tam , gdzie nie działa RYNEK(czyli KONSUMENCI) a Ważny
      Urząd pełni jedyni rolę hamulca dla gospodarki , utrzymać się może każdy
      imbecyl merytoryczny , byleby tylko miał rozwinięte umiejętności społeczne .
      Dlaczego więc , imbecyl musi być mężczyzną , jeśli rolę imbecyla mogłyby pełnić
      również kobiety !!!
      Absurdalne dlatego , że dla każdego , który zrozumiał powyższe , celem
      działania nie powinno być wprowadzanie SWOICH IMBECYLI , ale rozwalenie tego
      CZERWONEGO CYRKU . Każdy kraj , który realizuje zasadę "jak najmniej CZERWONEGO
      CYRKU"(niestety rzadko udaje się uzyskać sytuację całkowitego wyeliminowania
      tegoż) uzyskuje ZAWSZE szybkie korzyści ekonomiczne (patrz USA) . I odwrotnie ,
      każdy kraj , który realizuje zasadę "jak najwięcej CZERWONEGO CYRKU" uzyskuje
      ZAWSZE zapaść gospodarczą i w późniejszym efekcie cywilizacyjną .
      Ugrupowania , które w swym programie nie mają likwidacji CZERWONEGO CYRKU , a
      jedynie ustalanie parytetów(dla kolesiów , dla kobiet , dla inwalidów itd.) ,
      niczym nie różnią się od CZERWONYCH ZBIERACZY HARACZU Z : SLD , AWS , PSL ,
      Samoobrony , UW itd. .

      • Gość: Malwina Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 11:49
        trzeba sie leczyc !
        Malwina (wytykam ci moj CZERWONY jezor !)
        • Gość: Darr Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 12:00
          Gość portalu: Malwina napisał(a):
          > trzeba sie leczyc !
          > Malwina (wytykam ci moj CZERWONY jezor !)
          Gdybym był "specjalistą od języków"(jest taka dziedzina medycyny
          niekonwencjonalnej) pewnie powiedziałbym ci na co trzeba się leczyć . Ponieważ ,
          nie jestem , a ty nie dołączyłaś szerszego opisu swojego stanu(umysłu?) - nie
          mogę ci pomóc .
          .
          Z poważaniem
          Darr
      • Gość: zula Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.leased-02.binet.pl 31.05.02, 12:27
        o czym ty, człowiek, do mnie rozmawiasz? powstrzymaj jad, i spróbuj raz jeszcze...
        • Gość: Darr Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 31.05.02, 13:08
          Gość portalu: zula napisał(a):
          > o czym ty, człowiek, do mnie rozmawiasz? powstrzymaj jad, i spróbuj raz jeszcze

          Powstrzymaj jad i przeczytaj raz jeszcze .
          • Gość: zulka Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.leased-02.binet.pl 31.05.02, 21:47
            nie wiem, czy zauważyłeś, ale ja w swoich postach wysuwam konstruktywne
            argumenty, a ty i mały k. opieracie się głównie na ich negowaniu(głównie jednego
            z argumentów: pokojów dla matek karmiących) ; dlatego: proszę mi jasno napisać,
            co jest złego w parytecie, a nie wyzywać mnie od komunistek. każdy może mówić, że
            cudza opinia jest głupia i zła, bo tak uważa. ale co w zamian?
            • Gość: maly.k Zula, chcialbym Ci zadac pytanie IP: 139.57.24.* 31.05.02, 22:24
              ...spojna wypowiedz o tzw. parytecie przy ustalaniu list wyborczych obiecuje w
              zamian.
              Zatem: czy uwazasz, ze ja i Darr piszemy to samo?

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: Zula Re: Zula, chcialbym Ci zadac pytanie IP: *.leased-02.binet.pl 31.05.02, 23:00
                nie, przepraszam mk, nie wrzucam was do jednego worka, broń Boże. chodzi mi o
                ideę dyskusji polegajacą na negowaniu wszystkiego, co mówi druga strona. czy
                wszystko, co piszą na tym forum kobiety, feministki jest wrogie, złe, nie do
                zaakceptowania? teraz zbaczam z tematu, ale nie sadzisz, że może własnie feminizm
                (rozumiany jako walka ze stereotypem myslenia, nie z kazdym człowiekiem płci
                męskiej) jest drogą do porozumienia między płciami? porozumienia, czyli sytuacji,
                w której zadna ze stron nie jest wykorzystywana.

                pozdrawiam
                zulka
            • Gość: Darr konstruktywne argumenty IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 03.06.02, 09:10
              Gość portalu: zulka napisał(a):
              > nie wiem, czy zauważyłeś, ale ja w swoich postach wysuwam konstruktywne
              > argumenty, a ty i mały k. opieracie się głównie na ich negowaniu(głównie jednego
              > z argumentów: pokojów dla matek karmiących) ; dlatego: proszę mi jasno napisać,
              > co jest złego w parytecie, a nie wyzywać mnie od komunistek.

              Zula , przeczytaj co napisałem o pokojach dla matek ! Czy ja to negowałem ???
              Napisałem : "To WOLNY RYNEK doprowadza do tego , że POTRZEBNE (i opłacalne w
              ogólnym rachunku ekonomicznym) ułatwienia są wprowadzane . CZY SŁYSZAŁAŚ O
              USTAWIE NAKAZUJĄCEJ McDonald'sowi budować pokoje do przewijania ???" .
              Po prostu te dwa zdania kończą , tak naprawdę , dyskusję o "Wiekich Potrzebnych
              Rzeczach Które Powinny Być Inicjowane Przez Wielkich Wybrańców Narodu" .
              .
              Ty nie zdajesz sobie jeszcze sprawy , ale wprowadzając "Wielkich Feministycznych
              Wybrańców z Woli Ludu i Parytetu" , wprowadziłabyś następnych niepotrzebnych
              nikomu URZĘDASÓW (nie dopiszę już CZERWONYCH) , które to urzędaski stałyby się
              garbem do dźwigania dla Ciebie i innych kobiet (i mężczyzn) .
              CZY TY MYŚLISZ , ŻE JA , WIDZĄC CZERWONY CYRK , W KTÓRYM 80% STANOWIĄ MĘŻCZYŹNI ,
              TO SIĘ CIESZĘ ??? Zapewniam Cię , że wolałbym widzieć polski parlament złożony ze
              stu liberalnych parlamentarzystek(bez niepotrzebnych biur poselskich) pod wodzą
              Margaret Tacher niż ten rzekomo "męski" CZERWONY CYRK . Problem w tym , że ŻADNA
              feministka NIE JEST LIBERAŁEM !

              Pozdrawiam
              Darr
    • Gość: Maciej parytety dla łysych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.02, 23:48
      Nie ma powodu ograniczać wprowadzenie parytetów tylko dla kobiet u władzy.
      Trzeba także wprowadzić parytet w więzieniach! 50% skazanych - to muszą być
      kobiety. 50% dzieci po rozwodzie przyznajemy męzczyznom!

      Poza tym - w parlamencie nie tylko kobiety powinny mieć odpowiednią
      reprezentację. Należałoby wprowadzić parytet dla łysych, grubych, rudych,
      głuchych, jąkających się, niewidomych, obłoznie chorych, psychicznie chorych,
      katolików, świadków Jehowy, mieszkanców wsi, zmotoryzowanych, pieszych,
      leworęcznych, itp. itd.
    • Gość: Maciej feministki przewodnią siłą narodu - do Malwiny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 12:09
      > Zasadniczy preoblem polega na tym ze kobiety nie sa
      > grupa spoleczna ani kategoria jak np bezrobotni albo
      > inwalidzi.

      Czy to znaczy, że podział ludzi wg płci jest Twoim zdaniem czymś daleko
      ważniejszym niż podział wg jakichkolwiek innych kryteriów (wieku, koloru skóry,
      wykształcenia, zdolności, zdrowia, itp. itd)?

      > Kobiety sa nieodlaczna czescia ludzkosci ktora co
      > byscie nie zrobili sklada sie z mezczyzn i kobiet !

      To samo można powiedzieć o czarnych Amerykanach w USA, starcach, dzieciach,
      inwalidach, chorych psychicznie itd. Czego własciwie dowodzisz?

      > one nie reprezentuja interesow kobiet (bo musielibysmy
      > przyjac ze mezczyzni reprezentuja interesy
      > mezczyzn a przeciez, moi kochani dyskutanci, nie
      > pozwolicie na takie bezczelne uproszczone
      > zarzuty...!, nieprawdaz ?)

      Nie pozwolimy. Feministki rzeczywiście nie reprezentują interesów kobiet. Nb.
      najwięcej kobiet w polskim sejmie jest w klubie parlamentarnym Ligi Polskich
      Rodzin - a one bynajmniej nie są feministkami... ;-)

      > Wiec kobiety i mezczyzni reprezentuja razem interesy
      > human i normalne jest ulatwienie kobietom
      > podwojnego , potrojnego zycia (zlobek, przedszkole,
      > ewolucja mezczyzn co do uczestnictwa w pracach
      > domowych by mogly chodzic spokojnie na zebrania...)
      > Parytet nie tylko ma narzucic egalitarna
      > reprezentacje- ma zwlaszcza ulatwic dostep kobiet do
      > funkcji na
      > ktorych faceci siedza od lat i przyczynic sie do
      > rozwoju mentalnosci. Dlaczego prawnie ? Bo bez prawa
      > NIC sie nie dzieje jak widac na zalaczonym obrazku.

      Robisz tu milczące założenie, że większy udział kobiet we władzy, nawet wbrew
      woli wyborców - stanowi tak dużą wartość, że należy kobietom prawnie
      zagwarantować władzę nad społeczeństwem - nawet, jeśli "głupie społeczeństwo"
      tego nie chce.

      Ty naprawdę jesteś komunistką. Kiedyś "przewodnia rola partii" komunistycznej
      była zapisana w konstytucji PRL. Wszystkie wybory były ustawione. Wyborca mógł
      tylko wybierać między członkiem PZPR a "bezpartyjnym komunistą".
      Ty natomiast chcesz teraz prawnie zagwarantować władzę dla feministek.

      > Bezrobotnym sie jest dzis, jutro nie, mlodym tez,
      > rencista nikt sie nie rodzi, inwalida zostaje sie w
      > wyniku wypadku...Czy mam rozumiec ze kobiety sa
      > kobietami w wyniku nieszczesliwego wypadku ?
      > Dlaczego zamykac plec zenska w grupie kategoryjnej ?

      Do kogo to pytanie?!! Przecież to Ty chcesz stworzyć specjalną kategorię
      kandydatów do najwyższych urzędów, gdzie obowiązywałyby specjalne zasady
      konkurencji wyborczej - kobiety rywalizowałyby tylko z kobietami. W ten sposób
      pośrednio przyznajesz, że w wolnej konkurencji wyborczej feministki nie mają
      szans - bo przegrywają z mężczyznami, a nawet z kobietami, które nie są
      feministkami.
      • Gość: Malwina Re:normalne zycie IP: *.abo.wanadoo.fr 03.06.02, 15:42
        Piotr Kowalski obudzil sie o 7 rano, przeciagnal ospale, ziewnal. Przygotowal sobie sniadanie.
        Energicznie szorowal sie pod prysznicem. Dojadajac tosta z marmolada sliwkowa, wlaczyl telewizor.
        Lecialo tygodniowe sprawozdanie z obrad parlamentu. Piotr zamarl w pol ruchu - 246 radnych ....bylo
        kobietami !
        Prawdziwy koszmar !!!!
        • Gość: Darr Re:normalne zycie IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 03.06.02, 16:31
          Obudziłem się po niesokojnej nocy wyborczej . Poranny komunikat radiowy , nie
          pozostawiał żadnych wątpliwości : "100% miejsc w parlamencie uzyskała Partia
          Liberalna im. Margaret Thatcher - wszystkie 80 miejsc w Sejmie i 20 miejsc w
          Senacie zostało obsadzone przez wierne uczennice pani Thatcher , które nie
          kryły , że ich liberalne poglądy są kopią poglądów Wielkiej Poprzedniczki" .
          Po krótkich rozmowach telefonicznych z kumplami , postanowiłem wziąć urlop i
          przez cały dzień oblewać zwycięstwo liberałów(-ek) , wznosząc nieodłączny
          toast : "na pohybel czerwonym" .
          .
          Niestety , to tylko taki przyjemny sen .
          • Gość: Malwina Re:normalne zycie IP: *.abo.wanadoo.fr 04.06.02, 09:15
            Thacher twoim idolem ????
            rozumiem twe osamotnienie...
            • Gość: Maciej Thatcher IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 13:01
              Thatcher jest autorytetem dla wielu rozsądnych ludzi (ale Ty akurat niewiele
              możesz o tym wiedzieć). Jej dokonania mówią same za siebie: podniesienie
              brytyjskiej gospodarki z dna upadku, wygrana wojna o Falklandy, 10 lat rządów,
              nieustający szacunek wsród zwolenników partii konserwatywnej...)
              • Gość: Malwina Re: Thatcher IP: *.abo.wanadoo.fr 04.06.02, 13:39
                nie jestem rozsadna (i jestem z tego dumna)
                nie jestem konserwatystka (i jestem z tego dumna)
                nie jestem komendantem z wasami (i jestem z tego dumna)
                ani herold baba z przydatkami - i niezwykle mnie to cieszy
                nie wytykaj mi niby jakis wad - sa to dla mnie zalety
                mozesz tylko sprawic mi tym przyjemnosc
                i naucz sie nie pogardzac kobietami (albo zmien orientacje)
            • Gość: Darr dlaczego Thatcher nie wzbudza DUMY u feministek IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 04.06.02, 16:15
              Gość portalu: Malwina napisał(a):
              > Thacher twoim idolem ????
              > rozumiem twe osamotnienie...

              I tutaj objawia się "feministyczna duma" z kobiety poważanej przez liberałów
              całego świata . Okazuje się jednak , że co prawda :
              - mądrzy tego świata rzeczywiście poważają panią Thatcher ,
              - niewątpliwych osiągnięć rzeczywiście doknała dla UK ,
              ALE ... pani Thatcher pogardza ideologią feministyczną (JAK TAK MOŻNA ?! I TO
              KOBIETA ?!!!) . I "duma" pryska ... i skazywać na osamotnienie każdego , dla kogo
              autorytetem Thatcher jest ! Przecież lepiej słuchać jakichś wojowniczych
              idiotek , które co prawda nie rozumieją podstawowych pojęć jak : WOLNY RYNEK ,
              WOLNOŚĆ , ... ale zrozumiale mówią , że "szacunek i pieniądze się należą i trzeba
              rządu feministek , aby te należne pieniądze i szacunek dał" - "każdy" to
              pojmie , nawet Lepper .
              • Gość: zula "Jedyna słuszna droga" IP: *.leased-02.binet.pl 04.06.02, 16:59
                thatcher nie na darmo nazywa się 'żelazna damą'- jest to przykład maskulinizacji
                kobiety, my natomiast nie chcemy zmieniać swojej płci. ona jest w pewnym sensie
                antyfeministką.

                >Przecież lepiej słuchać jakichś wojowniczych
                >idiotek , które co prawda nie rozumieją podstawowych pojęć jak : WOLNY RYNEK ,
                >WOLNOŚĆ

                skąd wiesz, że to wojownicze idiotki, które nie rozumieja podstawowych pojęć?
                wysnuwasz wnioski na podstawie jednego programu? dlaczego uogólniasz?
                przeczytałeś chociaż jedną książkę feministyczna, żeby przynajmniej spróbować
                zrozumieć punkt widzenia kobiety? czy po prostu nienawidzisz feministek, które są
                takie głupie, nigdy nie mają racji, a ty bierzesz udział w dyskusji tylko po to,
                zeby uronić rąbek swojej JEDYNEJ NIESKOŃCZONEJ PRAWDY, racji, którą tylko ty
                posiadasz.
                Studiuję na kierunku ekonomiczno- artystycznym, i prócz ekonomii uczą nas tam
                jescze jednej ważnej rzeczy: nie wszystkie wartosci są komercyjne. o tym napiszę
                w następnym poscie, teraz muszę kończyć.
                • dr_no Re: 04.06.02, 19:59
                  o przepraszam, feminizm to nieudana próba maskulinizacji kobiet!
                  thatcher jest kobietą o niewątpliwych zasługach, po prostu feminizm jest jak
                  pociąg bez maszynisty, pędzi na oślep i pod wpływem impulsu. I ten błykotliwy
                  umysł to widział. Głupio się zrobiło feministkom gdy się od nich odcięła. A kto
                  nie znami ten wróg.
                  • Gość: Malwina Re: rozumiec i popierac... IP: *.abo.wanadoo.fr 05.06.02, 09:39
                    To dwie rozne sprawy - roznica jest ogromna, ale przeciez upraszczanie to twoja domena.
                    Musialabym upasc na glowe zeby popierac system ktory na mnie zeruje.
                    • dr_no Re: rozumiec i popierac... 05.06.02, 19:52
                      co na tobie żeruje? jaki system? femistyczny
                • Gość: Darr Re: Jedyna słuszna droga IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 05.06.02, 13:35
                  Gość portalu: zula napisał(a):
                  >thatcher nie na darmo nazywa się 'żelazna damą'-jest to przykład maskulinizacji
                  >kobiety, my natomiast nie chcemy zmieniać swojej płci. ona jest w pewnym sensie
                  > antyfeministką.

                  Zgadzam się , że jest antyFeministką .
                  "Żelazną damą" nazywa się nie dlatego , że chodzi w męskich garniturach i
                  przyjmuje męską rolę społeczna(wręcz przeciwnie , była określana jako dobra matka
                  i żona) , ale ze względu na bezkompromisowość polityczną we "właściwym" tego
                  słowa znaczeniu .
                  Tutaj , dochodzimy do wątku silnie związanego z racjonalnością działań ,
                  pragmatyzmem ... i w efekcie z aspektem filozoficznym tematu .
                  W skrócie , mimo , że ekonomia jest w większym stopniu nauką społeczna niż
                  ścisłą , istnieją prawa , których naruszanie lub "obchodzenie po swojemu" daje w
                  rezultacie zapaść gospodarczą , skutkującą zapaścią cywilizacyjną Państwa .
                  TO właśnie powoduje , że NIE MOŻNA "po swojemu" rozwiązywać problemów
                  ekonomicznych i iść "swoją trzecią drogą" w rozwiązaniach ekonomicznych , gdyż
                  skutek będzie zawsze ten sam - zapaść ekonomiczna . Mówiąc delikatniej - dużo
                  wolniejszy rozwój niż ci , którzy nie korzystają z "udziwnień" , czyli w
                  perspektywie kilkudiesięciu lat , w skali porównawczej - zapaść gospodarcza .
                  .
                  Oczywiście można mówić o "wartościach niekomercyjnych" , ale wiąże się to ściśle
                  ze wspomnianymi przeze mnie aspektami racjonalności działań i pragmatyzmu .
                  Nie można pisać jak Malwina :
                  >nie jestem rozsadna (i jestem z tego dumna)
                  >(...)nie wytykaj mi niby jakis wad - sa to dla mnie zalety
                  >mozesz tylko sprawic mi tym przyjemnosc
                  i stanowić nadal rozsądnego dyskutanta . W poważanych na naszym świecie
                  kulturach , rosądek , racjonalność działań , pragmatyczne podejście , są
                  traktowane jako nieodzowne wartości , aby stanowić swoją osobą dyskutanta w
                  poważnych kwesiach . Oczywiście , na świecie zdarzały (zdarzają się i będą się
                  zdarzały) się kultury nieracjonalne , ale one NIE PRZETRWAŁY . Nieracjonalni
                  ginęli jak dinozaury .

                  > skąd wiesz, że to wojownicze idiotki, które nie rozumieja podstawowych pojęć?
                  > wysnuwasz wnioski na podstawie jednego programu? dlaczego uogólniasz?
                  > przeczytałeś chociaż jedną książkę feministyczna, żeby przynajmniej spróbować
                  > zrozumieć punkt widzenia kobiety?

                  W ogólnych zarysach znam dość dobrze ideologię feministyczną .
                  Nie sądzę , abym nie rozumiał "punktu widzenia kobiety" .
                  • Gość: Malwina Re: Jedyna słuszna droga IP: *.abo.wanadoo.fr 05.06.02, 14:44
                    mozna, mozna - absolutnie wszystko mozna : napisac, myslec i glosic. Nie mam pojecia co na ten temat
                    mowi wolny rynek, natomiast wiem co mowia wolni ludzie : kazdy czlowiek ma absolutne prawo do
                    wyboru zycia i zasad ktore nim kieruja - nie ma, aniolku, ani lepszej cywilizacji, ani bardziej
                    wartosciowego czlowieka (np bo skonczyl ekonomie i popiera polityke liberalna)
                    absurdalna to jest idea ze wszystko jest powazne : zycie, ekonomia, dyskusja. Nie badz smieszny,
                    jestes pylem gwiezdnym, g...po tobie zostanie (oprocz twoich dzieci), czy bys most nie zbudowal czy
                    przedsiebiorstwo handlu kolankami do rur - materialne jest doczesne i jakze malo wazne.
                    Polityka jest gra. Teorie ekonomiczne sie zmieniaja.
                    A diament istnieje tylko i wylacznie z powodu kompletnej bzdurnej i nieistotnej wartosci umownej ktora
                    sie jemu nadaje.
                    Najwazniejsze sa w zyciu sprawy bezcelowe, bezuzyteczne, te "za darmo" - ktore nikomu do niczego
                    konkretnego niepotrzebne - kilka nut muzyki, troche slonca, piekna rzezba, dobra ksiazka i serce
                    przepelnione miloscia (w sensie szerokim, w sensie dobra)
                    Bo co po nas zostanie ? Kamloty ? Konto pelne ? Nazwisko ?
                    Co za smutek !
                    wiec przestan przechodzic uparcie obok zycia, oddychaj, poglaszcz kota i odpieprz sie raz na dobre od
                    tego cholernego wolnego rynku i innych smiesznosci ktorymi cie lobotomizuja !
                    Dajesz sie nabrac - zycie to nie to, nie tak.


                    • dr_no Re: Jedyna słuszna droga 05.06.02, 20:18
                      ależ sama zaczynasz wartościować, niestety wpadasz w pułapkę relatywizmu,
                      zaczynasz sama dla siebie określać wolność jednostek, wykraczając poza jej
                      liberalna definicję:)
                    • Gość: Maciej Malwina kaputt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 23:35
                      Malwina, jeststes już zmiażdżona w dyskusji z Darrem. Nic z Ciebie nie zostało.
                      Żałośnymi spiewkami na cześć irracjonalizmu jeszcze sama sypiesz ziemię na swój
                      grób jako dyskutantki.

                      Brawa dla Darra. Ciebie już nie ma.
                      Kurtyna zapada, zasłaniając Twoją żenadę.
                      • Gość: Malwina Re: Malwina kaputt ! ale smiech ! IP: *.abo.wanadoo.fr 06.06.02, 09:14
                        widze ze bierzesz swoje marzenia jako rzeczywistosc !
                  • Gość: zula Re: Jedyna słuszna droga IP: *.leased-02.binet.pl 05.06.02, 21:32
                    > Tutaj , dochodzimy do wątku silnie związanego z racjonalnością działań ,
                    > pragmatyzmem ... i w efekcie z aspektem filozoficznym tematu .
                    > W skrócie , mimo , że ekonomia jest w większym stopniu nauką społeczna niż
                    > ścisłą , istnieją prawa , których naruszanie lub "obchodzenie po swojemu" daje
                    > w
                    > rezultacie zapaść gospodarczą , skutkującą zapaścią cywilizacyjną Państwa .
                    > TO właśnie powoduje , że NIE MOŻNA "po swojemu" rozwiązywać problemów
                    > ekonomicznych i iść "swoją trzecią drogą" w rozwiązaniach ekonomicznych , gdyż
                    > skutek będzie zawsze ten sam - zapaść ekonomiczna . Mówiąc delikatniej - dużo
                    > wolniejszy rozwój niż ci , którzy nie korzystają z "udziwnień" , czyli w
                    > perspektywie kilkudiesięciu lat , w skali porównawczej - zapaść gospodarcza .

                    No tak, dobrze, ekonomia ekonomią, nie zapominaj, że wszystko stworzyli ludzie
                    DLA ludzi- jest ona tylko narzędziem, które ma zapewnić panstwu- czyli
                    obywatelom, zwykłym ludziom, jako 'produkt końcowy' dobrobyt i szczęscie. Na
                    dobrobyt i szczęście nie składa się tylko zimna kalkulacja zysków i strat. Pomysl
                    o Mahatmie Ghandim, o innych ludziach o wielkim sercu, którzy potrafili MNÓSTWO
                    zdziałać właśnie swoją wrazliwością i uporem. I tutaj po raz kolejny powtórzę:
                    kobiety są wrażliwsze na sprawy innych ludzi, są wiekszymi społecznikami, nalezy
                    to docenić.
                    Argument drugi: Dlaczego tylko mężczyźni mają decydować o szczęściu i dobrobycie
                    całego państwa, kobiet i mężczyzn? Czy oni wiedzą o tym najwiecej? Tu nawet nie
                    chodzi o wykształcenie ekonomiczne, socjologiczne, politologiczne, jakiekolwiek:
                    na studiach jest tyle samo kobiet co męzczyzn i wcale nie uczą się one gorzej,
                    nie są głupsze, mniej ambitne, czasem wręcz przeciwnie: z racji płci są podwójnie
                    zmotywowane, żeby spróbować ominąć wszystkie te kretyńskie stereotypy, które
                    istnieją już chyba tylko w naszym zacofanym kraju. Przecież Unia zaakceptowała
                    parytet! Nikt tam juz chyba nie uwaza, że to fanaberia feministek. Nikt już nie
                    uważa, że tylko feministki 'pchają się do władzy'. Kiedyś sufrazystki, dziś
                    feministki walczą o rzeczy, które stały/stają się powszechnie dostępne dla
                    wszystkich kobiet, są jakby swiadomoscią całej społeczności kobiet. Zauważ, że
                    właściwie nie ma opozycji dla feminizmu, bo co, koło gospodyń wiejskich? Kobiety
                    Ligi Polskich Rodzin?
                    I nawet margaret thatcher jest tu dobrym przykładem kobiety, której udało się
                    czegoś dokonać, nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale zmienić coś w wizerunku
                    kobiety. Zrobiła b. dużo dla feminizmu, a to, że się nie identyfikowała, to jej
                    wybór. tak jak niejeden ateista robi wiecej dobrego niż zdeklarowany katolik.

                    Więc gdzie tkwi siła męzczyzn? W przeznaczeniu? W Palcu Bożym?

                    > Oczywiście można mówić o "wartościach niekomercyjnych" , ale wiąże się to ściśl
                    > e
                    > ze wspomnianymi przeze mnie aspektami racjonalności działań i pragmatyzmu .
                    > Nie można pisać jak Malwina :
                    > >nie jestem rozsadna (i jestem z tego dumna)
                    > >(...)nie wytykaj mi niby jakis wad - sa to dla mnie zalety
                    > >mozesz tylko sprawic mi tym przyjemnosc
                    > i stanowić nadal rozsądnego dyskutanta . W poważanych na naszym świecie
                    > kulturach , rosądek , racjonalność działań , pragmatyczne podejście , są
                    > traktowane jako nieodzowne wartości , aby stanowić swoją osobą dyskutanta w
                    > poważnych kwesiach . Oczywiście , na świecie zdarzały (zdarzają się i będą się
                    > zdarzały) się kultury nieracjonalne , ale one NIE PRZETRWAŁY . Nieracjonalni
                    > ginęli jak dinozaury .

                    Czy w społeczeństwie jest potrzebne 100% racjonalnych, pragmatycznych cyborgów? A
                    gdzie miejsce na sztukę, wiarę, miłość, pzryjaźń...To wszystko jest potrzebne.
                    Istniały próby stworzenia 100% praktycznych społeczeństw, ale jak pisze poeta, te
                    raje 'skompromitowała historia'...I to jest ku przestrodze. Ludzie, którzy
                    uważaja wartosci takie jak sztuka, miłość, pomoc innym za priorytety nie są
                    dziećmi, potrafią walczyć o swoje; odnoszę wrażenie, ze politykami zostają w
                    polsce ludzie najbardziej wyrachowani, którzy potrafią swietnie zamydlać oczy.
                    Feministki nie mydlą- mówią DUŻYMI LITERAMI, i to się może wielu osobą nie
                    podobać, bo to inny przeciwnik polityczny, inny niż ktoś 'taki sam jak ja, tylko
                    z inną nazwą partii'. Homo politicus.

                    PS. Można pisać jak Malwina, jeśli ma się na to ochotę.

                    > W ogólnych zarysach znam dość dobrze ideologię feministyczną .
                    > Nie sądzę , abym nie rozumiał "punktu widzenia kobiety" .

                    nie sadzisz że 'w ogólnych zarysach' zaprzecza sformułowaniu 'dość dobrze'?
                    Jak sądzisz, o co prócz parytetu, walczą feministki?

                    • Gość: Darr Re: Jedyna słuszna droga IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 06.06.02, 12:13
                      Gość portalu: zula napisał(a):
                      > No tak, dobrze, ekonomia ekonomią, nie zapominaj, że wszystko stworzyli ludzie
                      > DLA ludzi- jest ona tylko narzędziem, które ma zapewnić panstwu- czyli
                      > obywatelom, zwykłym ludziom, jako 'produkt końcowy' dobrobyt i szczęscie. Na
                      > dobrobyt i szczęście nie składa się tylko zimna kalkulacja zysków i strat.

                      Nie rozumiesz w pełni pojęć typu : EKONOMIA , WOLNY RYNEK , ale nie przejmuj się
                      90% polityków z CZERWONEGO CYRKU też nie rozumie i jak widzisz nie przeszkadza to
                      im "posłowaniu" .
                      W kolejnym poście "wrzucę" ogólną definicję WOLNEGO RYNKU .
                      Tak naprawdę , ci co nie rozumieją , że wszystkie efekty działań na wolnym rynku
                      są po prostu wypadkową POTRZEB , OCZEKIWAŃ , PREFERENCJI MILIARDÓW KONSUMENTÓW
                      (WIĘKSZOŚĆ TO KOBIETY!!!) , ci właśnie próbują wprowadzać jakąś
                      odmianę "dyktatury proletariatu" (czyli wprowadzać swojego imbecyla na stanowisko
                      niszczyciela wolności) , aby zniszczyć wolność wyborów tych konsumentów i ustawić
                      wszystko "po swojemu" .
                      ZROZUM , ŻE WSZYSTKIE EFEKTY WOLNEGO RYNKU SĄ EFEKTEM DZIAŁAŃ KONSUMENTÓW .
                      Obserwując te efekty można tylko tłumaczyć pewne zjawiska .
                      TO WOLNY RYNEK NIWELUJE TRADYCYJNE UPRZEDZENIA !!! Czy sądzisz , że tradycyjne
                      uprzedzenia europejczyków w stosunku do czarnych owocowały niechęcią
                      do "ustalania parytetów" uczestnictwa w sporcie ? Zgodnie z "parytetem"
                      należałoby odzwierciedlić , że ok.1% sportowców powinno być czarnych(wg udziału
                      czarnych mieszkańców Europy) . Jaki jest jednak EFEKT ?!
                      80% reprezentacji futbolu Francji i Beneluxu , stanowią czarni (czyżby komuś
                      pomieszały się parytety?) . 90% bokserów wagi ciężkiej w USA stanowią czarni (i
                      to w czasach , gdy istniało "nierównouprawnienie" czarnych . 0% najlepszych
                      skoczków narciarskich stanowią czarni (znowu ktoś zaniedbał parytety?) . NIE , TO
                      WOLNY RYNEK SPRAWIŁ , ŻE TAM GDZIE EFEKTY DZIAŁANIA "DYSKRYMINOWANYCH" SĄ LEPSZE -
                      TAM SĄ ONI LEPSI I LEPIEJ WYNAGRADZANI .
                      Próbując "poprawiać" efekty WOLNEGO RYNKU stawiasz się ponad tymi miliardami
                      konsumentów(WIĘKSZOŚĆ TO KOBIETY!!!) i uznając , że te miliardy są zbyt głupie ,
                      aby decydować "wypuszczasz nowomowę" , że działasz w imieniu "dobrobytu i
                      szczęścia a nie zimnej kalkulacji zysków i strat" . Kalkulacja zysków i strat
                      jest zwyczajnie jedną z procedur , którą wykonują "trybiki" RYNKU , aby jak
                      najpełniej działać w imieniu KONSUMENTÓW . Tak samo , jak projektant silnika
                      samochodu musi uwzględniać jak najpełniej podstawowe prawa fizyki .

                      > kobiety są wrażliwsze na sprawy innych ludzi, są wiekszymi społecznikami, nalezy
                      > to docenić.
                      Po co komu społecznicy na WOLNYM RYNKU i przy zapewnionej WOLNOŚCI ????

                      > Argument drugi: Dlaczego tylko mężczyźni mają decydować o szczęściu i dobrobycie
                      > całego państwa, kobiet i mężczyzn? Czy oni wiedzą o tym najwiecej?

                      Czy wcześniej opisany miły sen , że cały (okrojony pięciokrotnie) parlament
                      polski składa się z "klonów" Margaret Thatcher - to sen o męskiej władzy ??? Co
                      ma profesjonalizm do płci ? Czy to , że więcej profesjonalistów (głownie z
                      dziedzin ścisłych) jest mężczyznami ? I co z tego ? Nieporównywalnie więcej
                      kobiet niż mężczyzn z branży modeli ma wysokie dochody i sławę . Ale są mężczyźni
                      modele , którzy nawet zarabiając "grosze" przy "kultowych modelkach" i tak mają
                      wyższe dochody i większą sławę niż przeciętna kobieta .

                      > żeby spróbować ominąć wszystkie te kretyńskie stereotypy, które
                      > istnieją już chyba tylko w naszym zacofanym kraju.

                      Powtarzam , czy sterotyp "murzyni są gorsi" przeszkodził im zdobywać w Europie i
                      USA(kraje białych) najwyższe miejsca na podium i najwyższe dochody w niektórych
                      dziedzinach sportowych ? Czy to uprzedzenia sprawiły , że wśród skoczków
                      narciarskich czarni nie mają reprezentacji , czy to , że ze względu na większy
                      lęk wysokości nie nadają sie do skoków narciarskich ?

                      > Przecież Unia zaakceptowała
                      > parytet! Nikt tam juz chyba nie uwaza, że to fanaberia feministek.

                      Przecież niemal jedna trzecia świata zaakceptowała niegdyś komunizm . "Nikt" nie
                      uważał , że komuniści tworzą jeden wielki , zbrodniczy cyrk . Ale istniał jednak
                      WOLNY ŚWIAT ... i CZRWONY CYRK rozleciał się na skutek efektów własnej głupoty i
                      nieracjonalności .

                      > Zauważ, że
                      > właściwie nie ma opozycji dla feminizmu

                      Zauważ , że właściwie "nie było" opozycji wobec komunizmu . Przecież
                      czołowi "intelektualiści" zachodnioeuropejscy mówili : "wolę być czerwony niż
                      martwy" , a "komunizm postępowym ustrojem jest i basta" .

                      > Margaret Thatcher zrobiła b. dużo dla feminizmu, a to, że się nie
                      > identyfikowała, to jej wybór
                      Gdy będą takie "feministki" jak pani Thatcher - to ja będę głosował na
                      te "feministki" ! Serio !!!

                      > Czy w społeczeństwie jest potrzebne 100% racjonalnych, pragmatycznych cyborgów?
                      > A
                      > gdzie miejsce na sztukę, wiarę, miłość, pzryjaźń...To wszystko jest potrzebne.

                      Wg jakiej definicji "sztuka, wiara, miłość, pzryjaźń" wykraczają poza ramy
                      racjonalności ???
                      Racjonalne działanie to działanie celowe obliczone na osiągnięcie zamierzonych
                      efektów . Oczywiście nieracjonalnym jest działanie nakierowane na "poprawienie
                      bytu kobiety" a osiągające w efekcie pogorszenie jej bytu . Chyba , że właściwym
                      celem jest "relatywne poprawienie bytu kobiet w stosunku do mężczyzn" i wówczas
                      efekt biednych kobiet mających się lepiej od wpędzonych "odgórnie" w nędzę
                      mężczyzn , jest pożądanym celem - wówczas byłyby takie działania "racjonalnymi" .

                      >Istniały próby stworzenia 100% praktycznych społeczeństw, ale jak pisze poeta,te
                      > raje 'skompromitowała historia'
                      Co to były za próby ? Co to jest "praktyczne społeczeństwo" ?
                      W ostatniej zimnowojennej rozgrywce RACJONALIZM wygrał z działaniami
                      NIERACJONALNYMI (bez wojny!) !

                      > odnoszę wrażenie, ze politykami zostają w
                      > polsce ludzie najbardziej wyrachowani, którzy potrafią swietnie zamydlać oczy.

                      Masz rację ! Wyobrażasz sobie korupcję w tzw. Państwie Minimum uznającym jako
                      aksjomat WOLNY RYNEK i WOLNOŚĆ obywateli ?! W TAKICH WARUNKACH KORUPCJA i KARIERY
                      CZERWONYCH REGULATORÓW GOSPODARKI NIE ISTNIAŁYBY !!!
                      Pomyśl , dlaczego i pomyśl , czy taka wizja Państwa nie jest zagrożeniem dla
                      tysięcy polityków-pasożytów (nieważne czy są SLD , AWS czy z Ligi Kobiet) .

                      > nie sadzisz że 'w ogólnych zarysach' zaprzecza sformułowaniu 'dość dobrze'?

                      Znajomość w ogólnych zarysach komunizmu nie zaprzeczała dość dobrej znajomości
                      tej ideologii(kto ze znawców "wchodził" w artykuły Engelsa o "wspólnych żonach w
                      komuniźmie" ?) .

                      • Gość: zula Re: Jedyna słuszna droga IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 21:32
                        > Nie rozumiesz w pełni pojęć typu : EKONOMIA , WOLNY RYNEK , ale nie przejmuj si
                        > ę
                        > 90% polityków z CZERWONEGO CYRKU też nie rozumie i jak widzisz nie przeszkadza
                        > to
                        > im "posłowaniu" .
                        ile razy chcesz to jeszcze pisać? to czym jest dla ciebie ekonamia? misją
                        wybranych? to jest nauka jak każda inna!!!!!!!
                        Wolny rynek nie jest idealnym narzędziem! jest najlepszy lecz nie idealny! znasz
                        ten rysunek mleczki, na którym chłopczyk tuli swojego psa, a cała rodzina stoi
                        nad nimi z widelcami i nożami mówiac "demokracja to taki ustrój, który gwarantuje
                        prawa wiekszości, dlatego teraz zjemy twojego Bobika"
                        Poczytaj dramaty Sarah Kane, które mówią coś o wadach kapitalistycznego raju,
                        ponieważ kapitalizm ma wady!
                        a jeszcze: kazde panstwo jest instytucją egzekwującą swoje prawa przymusem. Nie
                        jesteś bezgranicznie wolny. Rezygnujesz ze swojej indywidualności na rzecz
                        państwa, i zadaniem państwa jest cię tak wychowac, żebyś czuł powinność walczyć
                        za nie, poświęcić całe swoje życie, dzieci, rodzinę. To jest patriotyzm, i
                        podobno jest cnotą. Kobiety rodzą dzieci, a męzczyźni wysyłają je na wojnę...

                        > "wypuszczasz nowomowę"
                        wiem, ze czasem uzywam trudnych wyrazów, ale to nie są neologizmy, wszystkie są w
                        słowniku, i to języka polskiego.

                        , że działasz w imieniu "dobrobytu i
                        > szczęścia a nie zimnej kalkulacji zysków i strat" . Kalkulacja zysków i strat
                        > jest zwyczajnie jedną z procedur , którą wykonują "trybiki" RYNKU , aby jak
                        > najpełniej działać w imieniu KONSUMENTÓW .

                        kim jest przeciętny konsument? przecietny konsument jest typem tapczanowego
                        żłopacza piwa i konesera kanału Polsat. nikomu (obecnie) nie zalezy na tym, aby
                        był wykształcony i szczęśliwy.

                        > > kobiety są wrażliwsze na sprawy innych ludzi, są wiekszymi społecznikami,
                        > nalezy
                        > > to docenić.
                        > Po co komu społecznicy na WOLNYM RYNKU i przy zapewnionej WOLNOŚCI ????

                        jak to po co???uważasz, ze wolny rynek daje wolność? chcesz życ w kraju bardzo
                        bogatych i bardzo biednych?

                        > co ma profesjonalizm do płci ? Czy to , że więcej profesjonalistów (głownie z
                        > dziedzin ścisłych) jest mężczyznami ? I co z tego ? Nieporównywalnie więcej
                        > kobiet niż mężczyzn z branży modeli ma wysokie dochody i sławę . Ale są mężczyź
                        > ni
                        > modele , którzy nawet zarabiając "grosze" przy "kultowych modelkach" i tak mają
                        > wyższe dochody i większą sławę niż przeciętna kobieta .

                        piszemy o podejmowaniu władzy w państwie, nie o fatałaszkach, ani o matematyce.
                        proszę o logiczny argument, dlaczego kobiety niby gorzej sobie z tym radzą?

                        > Powtarzam , czy sterotyp "murzyni są gorsi" przeszkodził im zdobywać w Europie
                        > i
                        > USA(kraje białych) najwyższe miejsca na podium i najwyższe dochody w niektórych
                        >
                        > dziedzinach sportowych ? Czy to uprzedzenia sprawiły , że wśród skoczków
                        > narciarskich czarni nie mają reprezentacji , czy to , że ze względu na większy
                        > lęk wysokości nie nadają sie do skoków narciarskich ?

                        jak juz pisałam, rozmawiamy o władzy- nie wiem, czemu ma służyć twoja metafora
                        czarnej rasy w tym momencie? Bo widzisz- kobieta i mężczyzna- niezależnie od
                        nacji- są tym samym gatunkiem. A sport nie świadczy wybitnie o predyspozycjach
                        intelektualnych- odnoszę wrażenie, ze mówisz 'kobiety są za głupie, zeby rządzić,
                        ale są dobre na innych polach
                        >
                        > > Przecież Unia zaakceptowała
                        > > parytet! Nikt tam juz chyba nie uwaza, że to fanaberia feministek.
                        > Przecież niemal jedna trzecia świata zaakceptowała niegdyś komunizm . "Nikt" ni
                        > e
                        > uważał , że komuniści tworzą jeden wielki , zbrodniczy cyrk . Ale istniał jedna
                        > k
                        > WOLNY ŚWIAT ... i CZRWONY CYRK rozleciał się na skutek efektów własnej głupoty
                        > i
                        > nieracjonalności .

                        chyba trochę panikujesz:-) feminizm to nie komunizm :-) podobnie brzmi, ale
                        jednak coś innego:-)
                        >
                        > > Zauważ, że
                        > > właściwie nie ma opozycji dla feminizmu
                        >
                        > Zauważ , że właściwie "nie było" opozycji wobec komunizmu . Przecież
                        > czołowi "intelektualiści" zachodnioeuropejscy mówili : "wolę być czerwony niż
                        > martwy" , a "komunizm postępowym ustrojem jest i basta" .

                        :-) ale w komunizmie istaniało intelektualne podziemie:-)np.
                        paryska 'Kultura'...coś mi się nie wydaje, że jesteś intelektualny podziemiem
                        feminizmu, bo po pierwsze, takie nie istnieje, a po drugie ty raczej wolisz
                        rozmawiac o WOLNYM RYNKU i CZERWONYM CYRKU. może napisz antyfeministyczny wiersz!
                        to byłby niezwykły akcent na tym forum, Miłosz by tak zrobił, gdyby czuł się
                        zagrozony i chciał walczyć o zachowanie tożsamości.
                        >
                        > Gdy będą takie "feministki" jak pani Thatcher - to ja będę głosował na
                        > te "feministki" ! Serio !!!

                        OK :-)

                        > Wg jakiej definicji "sztuka, wiara, miłość, pzryjaźń" wykraczają poza ramy
                        > racjonalności ???

                        Uczucia nie są RACJONALNE. Człowiek jest niepoznawalny. A racjonalna sztuka to
                        np: sztuka socrealizmu (twój znienawidzony CZWERWONY CYRK!), sztuka III Rzeszy...

                        > >Istniały próby stworzenia 100% praktycznych społeczeństw, ale jak pisze poe
                        > ta,te
                        > > raje 'skompromitowała historia'
                        > Co to były za próby ? Co to jest "praktyczne społeczeństwo" ?

                        te raje to wszystkie systemy obliczone na 100%efekty: racjonalny był np. nazizm:
                        ich racjonalne obozy koncentracyjne z 100%recyclingiem, 100%zdrowego
                        społeczeństwa, 100% szczęścia

                        > Znajomość w ogólnych zarysach komunizmu nie zaprzeczała dość dobrej znajomości
                        > tej ideologii(kto ze znawców "wchodził" w artykuły Engelsa o "wspólnych żonach
                        > w
                        > komuniźmie" ?) .

                        Ty? I czy ta wiedza wyszła ci na dobre? Może przeczytaj dla odmiany jakąś
                        feministyczna książkę, zeby zorientowac się, ze wróg nie czai sie wszędzie:-)
                        • Gość: maly.k Re: Jedyna słuszna droga IP: 139.57.24.* 06.06.02, 22:03
                          Gość portalu: zula napisał(a):

                          > Kobiety rodzą dzieci, a męzczyźni wysyłają je na wojnę...
                          Zula,

                          Daruj sobie taka demagogie, bo to w towarzystwie po prostu nie wypada.

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                          • Gość: zula Re: Jedyna słuszna droga IP: *.leased-02.binet.pl 08.06.02, 09:35
                            > > Kobiety rodzą dzieci, a męzczyźni wysyłają je na wojnę...
                            > Zula
                            >
                            > Daruj sobie taka demagogie, bo to w towarzystwie po prostu nie wypada.

                            czy słyszałeś, żeby jakas kobieta chciała, żeby jej mąż czy syn poszli walczyć za
                            ojczyznę? bo ja nie. myslę, że oni sami tez tego nie chcieli.
                            skoro moje towarzystwo ci nie odpowiada, to po prostu nie czytaj tego co piszę. i
                            wychowuj bliskich ci ludzi, nie obce osoby na forum.
                            • Gość: maly.k Demagogiczna retoryka IP: 139.57.24.* 11.06.02, 00:52
                              o matkach i mezczyznach wysylajacych ludzi na wojne wydala mi sie nie na
                              miejscu dlatego, ze po prostu jesli sobie kulturalnie i rozsadnie na powazny
                              temat dyskutujemy, to po prostu lepiej sie do takich chwytow nie posuwac.
                              Zaciemniaja obraz.
                              Oczywiscie, ze kobiety nie wysylaja chetnie swoich synow na wojne (z wyjatkiem
                              polskich szlachcianek 'schowaj matko suknie moje'). Nader chetnie wysylaja
                              natomiast cudzych synow na wojne.

                              Pozdrawiam,

                              mk.
                        • Gość: Darr co to jest RACJONALNE DZIAŁANIE - terminologia IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 07.06.02, 11:14
                          Gość portalu: zula napisał(a):
                          > Wolny rynek nie jest idealnym narzędziem! jest najlepszy lecz nie idealny!

                          Cała historia jednak pokazuje , że jest najlepszy .
                          Wielkie sukcesy różnych krajów to zasługa wolnego rynku .
                          Wielkie upadki - to zasługa tłumienia rynku .

                          > znasz
                          > ten rysunek mleczki, na którym chłopczyk tuli swojego psa, a cała rodzina stoi
                          > nad nimi z widelcami i nożami mówiac "demokracja to taki ustrój, który gwarantu
                          > je prawa wiekszości, dlatego teraz zjemy twojego Bobika"

                          Demokracja nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem !
                          Przeczytaj mój post "co to jest WOLNY RYNEK ..." - opisałem tam sposób
                          działania "wolnodemokratycznych wybrańców" .
                          Pinochet potrafił przekształcić Chile z pariasa na najbogatsze Państwo Ameryki
                          Łacińskiej tylko dlatego , że zniósł na kilkanaście lat demokrację .


                          > a jeszcze: kazde panstwo jest instytucją egzekwującą swoje prawa przymusem. Nie
                          > jesteś bezgranicznie wolny.

                          Liberalizm pozwala zmniejszć do minimum ciągotki Państwa do ograniczania
                          wolności .

                          > kim jest przeciętny konsument? przecietny konsument jest typem tapczanowego
                          > żłopacza piwa i konesera kanału Polsat.

                          Przeciętny konsument : kobieta kupująca drogą kieckę , aby zaimponować sąsiadkom
                          i oglądająca nieustannie wenezuelskie romansidła . Tylko , JA NIE UWAŻAM SIĘ ZA
                          UPOWAŻNIONEGO , aby ustawiać życie tych konsumentów wg własnego , ideologicznego
                          widzimisię .
                          > nikomu (obecnie) nie zalezy na tym, aby
                          > był wykształcony i szczęśliwy.
                          Mylisz się : w kapitaliźmie większości opłaca się być wykształconym .

                          > > Po co komu społecznicy na WOLNYM RYNKU i przy zapewnionej WOLNOŚCI ????
                          > jak to po co???uważasz, ze wolny rynek daje wolność? chcesz życ w kraju bardzo
                          > bogatych i bardzo biednych?

                          Historia uczy , że bogactwo dla większości może dać WYŁĄCZNIE WOLNY RYNEK .
                          Nic nie stoi na przeszkodzie , aby pomagać bardzo biednym .
                          A Ty , chcesz żyć w kraju biednych , jeszcze biedniejszych i "lokalnych bogaczy"
                          jeżdżących "na Zachód" jako pariasi (tak było , przypomnij sobie) .


                          > proszę o logiczny argument, dlaczego kobiety niby gorzej sobie z tym radzą?

                          A gdzie ja napisałem , że kobieta musi sobie gorzej radzić ? Faktem jest , że
                          udział antyliberałów(-ek) wśród kobiet polityków jest porażający !
                          Jeszcze raz powtórzę , że chciałbym widzieć polski parlament złożony z samych
                          kolonów Margaret Thatcher !

                          > > Powtarzam , czy sterotyp "murzyni są gorsi" przeszkodził im zdobywać w Europie
                          > > i USA(kraje białych) najwyższe miejsca na podium i najwyższe dochody w niekt
                          > órych
                          > > dziedzinach sportowych ? Czy to uprzedzenia sprawiły , że wśród skoczków
                          > > narciarskich czarni nie mają reprezentacji , czy to , że ze względu na wię
                          > kszy
                          > > lęk wysokości nie nadają sie do skoków narciarskich ?
                          >
                          > jak juz pisałam, rozmawiamy o władzy- nie wiem, czemu ma służyć twoja metafora
                          > czarnej rasy w tym momencie? Bo widzisz- kobieta i mężczyzna- niezależnie od
                          > nacji- są tym samym gatunkiem. A sport nie świadczy wybitnie o predyspozycjach
                          > intelektualnych- odnoszę wrażenie, ze mówisz 'kobiety są za głupie, zeby rządzi
                          > ć,
                          > ale są dobre na innych polach

                          Jest to przykład , że WIELOWIEKOWE TRADYCJE I UPRZEDZENIA NIE SĄ (!) PRZESZKODĄ ,
                          ABY LEPSI ZARABIALI WIĘCEJ I WSPINALI SIĘ NA SZCZYT . Po cholerę feministyczne
                          ustawy , jeśli wiadomo , że WOLNOŚĆ załatwia wszystkie bolączki najlepiej .

                          > Uczucia nie są RACJONALNE.

                          Uczucia , które prowadzą do utrzymywania związków , opieki nad potomstwem , są Z
                          PUNKTU WIDZENIA CELU : UTRZYMANIA GATUNKU , jak najbardziej racjonalne !!!

                          > A racjonalna sztuka to
                          > np: sztuka socrealizmu (twój znienawidzony CZWERWONY CYRK!), sztuka III Rzeszy.

                          Mówisz o sztuce inspirowanej ideologią . Co to ma wspólnego z racjonalizmem ?
                          Pamiętaj o definicji racjonalnych zachowań ! Podaj przykład , gdzie
                          nieracjonalność zwycięża . "Celem jest działanie zaprzeczające właściwemu
                          osiągnięciu zamierzonego celu" - to byłaby definicja nieracjonalności jako celu
                          działania .

                          > > >Istniały próby stworzenia 100% praktycznych społeczeństw, ale jak pisz
                          > e poe
                          > > ta,te
                          > > > raje 'skompromitowała historia'
                          > > Co to były za próby ? Co to jest "praktyczne społeczeństwo" ?
                          > te raje to wszystkie systemy obliczone na 100%efekty: racjonalny był np. nazizm:
                          > ich racjonalne obozy koncentracyjne z 100%recyclingiem, 100%zdrowego
                          > społeczeństwa, 100% szczęścia

                          W czym nazizm był racjonalny ? W ogólnych celach (panowanie Niemców , zduszenie
                          bolszewizmu) osiągnął skutki odwrotne do zamierzonych . Narodowy socjalizm
                          preferował metody jak : sterownie gospodarką , uznawanie ras niższych (a w nich
                          znalazło się wielu wybitnych naukowców z Niemiec) , traktowanie wojny jako
                          podstawowego środka zmierzania do celu i rozwoju gospodarki . Te metody , jak i
                          wiele innych cech ideologi sprawiły , że NAZIZM BYŁ NIERACJONALNY . OSIĄGAŁ
                          EFEKTY ODWROTNE OD ZAMIERZONYCH !
                          SOCJALIZM TEŻ BYŁ NIERACJONALNY . OSIĄGAŁ EFEKTY ODWROTNE OD ZAMIERZONYCH !
                          .
                          FEMINIZM TEŻ BĘDZIE NIERACJONALNY . OSIĄGAŁ BĘDZIE EFEKTY ODWROTNE OD
                          ZAMIERZONYCH !
                          .
                          Nie rzucaj haseł . Bierz definicję RACJONALNOŚCI i "rozprawiaj się" z faktami
                          historycznymi na bazie tej definicji .



                    • Gość: Darr co to jest WOLNY RYNEK - ustalanie terminologii IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 06.06.02, 12:34
                      Na tym polega WOLNY RYNEK , że omylni pracownicy ustalają ceny ,
                      strategię marketingową , strategię rozwoju itd. . Tworzą to , aby firma
                      istniała , rozwijała się i dawała jak największe dochody właścicielowi i
                      pracownikom . Często pracownicy i właściciele popełniają głupstwa , źle
                      określają ceny lub , co gorsza , źle określają strategię rozwoju . Jeśli
                      losowość popełnianych błędów jest podobna jak u konkurencji (czyli podobnych
                      szaraczków toczących podobny wózek) , to nic szczególnie złego się nie dzieje .
                      Co najwyżej , po latach , przyczyną strapionego uśmiechu staje się lektura
                      niektórych koncepcji działania np. Forda(geniusza przedsiębiorczości) 70 lat
                      temu : brak bieżacego reagowania na rynek , nieróżnicowanie oferty
                      marketingowej , przerywanie funkcjonawania przedsiębiorstwa w celu dopracowania
                      nowego produktu .
                      JEŚLI JEDNAK , czy to z niewiedzy , czy to z głupoty , czy to z braku nadzoru
                      organizacyjnego , czy to z Wielkiego Pecha , poziom popełnianych błędów w
                      przedsiębiorstwie jest zbyt duży - przedsiębiorstwo upada ! Uwaga : NIKT NIE
                      WYSYŁA SPECJALNEJ KOMISJI DLA STWIERDZENIA , CZY RZECZYWIŚCIE ZOSTAŁ
                      PRZEKROCZONY JAKIŚ POZIOM BŁĘDÓW - ZWYCZAJNIE , BANKI LUB DOSTAWCY(lub
                      właściciel) POPRZEZ WSPÓLNĄ LUB JEDNOSTKOWE DECYZJE WBIJAJĄ "OSTATNI GWÓŹDŹ" Z
                      POWODU BRAKU PŁYNNOŚCI LUB BRAKU RENTOWNOŚCI LUB JEDNEGO I DRUGIEGO (a
                      nietypowych powodów może być więcej) .
                      I TO JEST CAŁY WOLNY RYNEK !
                      .
                      Słyszę , Deawoo upadło w Koreii (bo zła strategia , bo zła struktura kapitałowa
                      itd.) - GUZIK MNIE TO OBCHODZI ! Jeśli jacyś dyrektorzy Deawoo byli
                      niekompetentni lub robili afery , to ich problem , to problem właścicieli , że
                      dopuścili do tego , ALE TO NIE MOJA SPRAWA !
                      TO JEST WŁAŚNIE WIELKOŚĆ WOLNEGO RYNKU !
                      Nie musisz się przejmować czy przypadkiem źle się nie dzieje w
                      przedsiębiorstwie , w którym kupujesz telewizor . Jeśli ktoś zrobił aferę
                      finansową , jeśli właściciel "wyrywa" zyski 4 razy większe niż "nakazuje
                      przyzwoitość"(czyli ma się lepiej niż konkurencja) , NIE MUSISZ SIĘ TYM
                      STRESOWAĆ , jeśli zaakceptowałaś cenę i jakość telewizora , wybierając spośród
                      40 dostępnych marek , potwierdziłaś , że z punktu widzenia EFEKTÓW
                      przedsiębiorstwo ma się dobrze . A po cholerę organizować komisję Lewicowych
                      Kontrolerów , aby sprawdzali czy "zarzuty" się potwierdzają . Z punktu widzenia
                      EFEKTÓW przedsiębiorstwo ma się dobrze ! Jeśli tego nie potwierdzi odpowiednia
                      liczba klientów (Twój głos to nie wszystko) , przedsiębiorstwo upadnie .

                      To jest jedyny Twój udział w kształtowaniu rzeczywistości !
                      NIE NALEŻY ROBIĆ ANALOGII WOLNEGO RYNKU DO DEMOKRACJI !
                      Ten "wolnopolitycznie"(demokratycznie) wybrany "zaufany przedstawiciel ludu"
                      może wydać antyliberalny dekret , że ze względu na "dobro konsumentów" ,
                      producent podlega :
                      1. kontrolom Komisji Jakości , Komisji Antymonopolowej , Inspekcji Pracy ;
                      2. ochronie przed nieuczciwą konkurencją nadzorowaną przez Komisję Ochrony
                      Wolnej Konkurencji ;
                      3. itd.
                      I wszystko będzie się zgadzało (być może żadne "wyrywanie" kasy przez komisarzy
                      nie wyjdzie na światło dzienne) , ale EFEKTY nie będą się zgadzały ! Bo ,
                      w "wersji umiarkowanej CZERWONEGO kretynizmu" będziesz widziała , że płacisz za
                      telewizor 2000zł , który np. w USA kosztuje 1000zł .
                      W "wersji NIEumiarkowanej CZERWONEGO kretynizmu" będą(lub nie będa) docierały
                      do Ciebie informacje(tępione przez Wydział Poprawności Przekazywanych
                      Informacj) , że Twoj telwizor kolorowy jest marnej jakości i płacąc za niego
                      15pensji(TAK BYŁO , przypomnij sobie) , płacisz 60 RAZY więcej niż jakiś
                      Koreańczyk z Południa .

                      Jeśli uważam , że przedsiębiorstwo :
                      - nie daje mi takiego produktu jakiego oczekuję ;
                      - ma zawyżone ceny , bo próbuje "wyrywać" kasę z mojej kieszeni na : willę z
                      basenem , pokrycie wewnętrznych strat korupcyjnych itd. ;
                      - stosuje szowinistyczne praktyki przy zatrudnianiu ;
                      po prostu zmieniam Firmę ... i już . Nie potrzebuję żadnych społeczników do
                      przeprowadzania "stosownych kontroli" !
                      I TO JEST WŁAŚNIE WIELKOŚĆ WOLNEGO RYNKU !

                      • Gość: Malwina Re: co to jest WOLNY RYNEK - ustalanie terminologii IP: *.abo.wanadoo.fr 06.06.02, 14:18
                        dosc uprzejmosci, zaczyna to wszystko cuchnac ekstremizmem ("HA! CZERWONA MALWINA W
                        CZERWONYM CYRKU ")
                        To forum jest o feminizmie i jesli bede chciala o polityce i ekonomii politycznej rozmawiac pojde gdzie
                        indziej.
                        Tu zycze robie dyskusje o feminizmie. Idz do boru na mech. Przestan prac mozgi - na nic to.
                        niepotrzebnie sie wysilasz. Znajdz inna publike.
                      • Gość: zula Re: co to jest WOLNY RYNEK - ustalanie terminologii IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 21:43
                        życie nie składa sie wyłącznie z kupowania, konsumpcji pora to dostrzec. sa
                        ludzie wykluczeni z kupowania, a przez to wykluczeni ze społeczeństwa. czy to
                        znaczy, ze nie istnieją?
    • Gość: maly.k Obiecalem Zuli, to pisze IP: 139.57.24.* 06.06.02, 00:05
      Choc dyskusja staje sie jalowa. Ale slowo sie rzeklo, kobylka u plota.

      Moj poglad da sie podsumowac slynnym 'jestem za, a nawet przeciw.

      Po pierwsze: zasada parytetu w wyborach parlamentarnych. Oczywiscie, nikt przy
      zdrowych zmyslach nie proponuje, aby ustalac sklad parlamentu, deklarujac, ile
      ma tam byc kobiet, a ile mezczyzn (powiedzcie mi, ze to prawda. prosze...). W
      Polsce takiej propozycji nikt w kazdym razie nie wysuwal.
      Chodziloby raczej o to, ze partie, ktore listy tworza, musialyby wystawiac na
      listy taki to a taki procent kobiet. Tak czy owak, uwazlbym taka regulacje za
      naduzycie, bo nie uwazam, aby panstwo mialo prawo dyktowania dobrowolnym
      stowarzyszeniom obywateli (a takimi sa partie polityczne) sposobu postepowania.

      Druga sprawa, zupelnie osobna, to jakas forma parytetu w instytucjach
      panstwowych. Tu jestem za. To znaczy - raczej nie za tym, co proponuja w Polsce
      panie poslanki.
      Ale nie mialbym nic przeciwko temu, aby wprowadzono jakis mechanizm, ktory
      pozwoli kobietom skuteczniej ubiegac sie o wysokie stanowiska w administracji
      panstwowej. Nie o dwa sposrod pieciu miejsc w komisji ds. weterynarii w gminie
      Ustrzyki, ale o stanowiska z rzeczywista wladza.

      Oczywiscie, bardziej odpowiadaloby mi, gdyby takie miejsca obsadzano np. w
      konkursach i z realna mozliwoscia zaskarzenia nieuczciwych konkursow do sadu.
      Badzmy jednak szczerzy: poki co to w Polsce niemozliwe, nie w tym kierunku
      sprawy ida. Dlatego nie mial bym nic przeciwko mechanizmowi, ktory pomoglby
      sposorod calej kupy nieistotnych kryteriow, ktore tak naprede decyduja o
      obsadzie stanowisk, wyeliminowac choc jedno. Fakt posiadania penisa, dajmy na
      to.
      Takim czyms moglaby byc jakas forma 'plciowego parytetu'.

      Przepraszam, ze takie dlugie. Wiecej nie bede i obiecuje poprawe.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Andrzej Re: Obiecalem Zuli, to pisze IP: *.waw.cdp.pl 06.06.02, 05:20
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        > > Ale nie mialbym nic przeciwko temu, aby wprowadzono jakis mechanizm, ktory
        > pozwoli kobietom skuteczniej ubiegac sie o wysokie stanowiska w administracji
        > panstwowej. Nie o dwa sposrod pieciu miejsc w komisji ds. weterynarii w gminie
        > Ustrzyki, ale o stanowiska z rzeczywista wladza.
        >

        Ave,
        Nie wiem jakie Ty masz doświadczenia z administracją państwową, ale z moich
        wynika, że kobiety zajmują tam ogromną większość stanowisk i są nadreprezentowane.
        Jeżeli więc mowa o parytetach, to chyba takich gwarantujących facetom 48% posad.
        Andrzej
        • Gość: maly.k Re: Obiecalem Zuli, to pisze IP: *.sympatico.ca 06.06.02, 13:54
          Owszem, wiekszosc szeregowych pracownikow to kobiety. Ale tam, gdzie sa
          konfitury, zawsze byl jakis tlumok w garniturze.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Andrzej Re: Obiecalem Zuli, to pisze IP: *.waw.cdp.pl 06.06.02, 19:11
            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > Owszem, wiekszosc szeregowych pracownikow to kobiety. Ale tam, gdzie sa
            > konfitury, zawsze byl jakis tlumok w garniturze.
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > mk.

            Ave,
            pisałem także o kierownikach średniego szczebla ...
            Może mały targ, kobiety ustąpią ze średnich, a faceci z wyższych?
            Ja mam szanse tylko na średnie.
            Andrzej
      • Gość: zula Re: Obiecalem Zuli, to pisze IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 20:11
        to, co piszesz, jest fair, choć mamy różne motywacje. myśle, ze w tej chwili
        następuje moment, w którym kobiety przestają się kształcić po nic, zaczynają
        wierzyć, że potrafią dojść tak wysoko, jak dyktują im własne możliwości i ambicje.
        ja również pozdrawiam
        zulka
        • Gość: Nell Re: Obiecalem Zuli, to pisze IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 20:53
    • Gość: Andrzej Feministki nie chcą parytetów w administracji! IP: 62.89.126.* 10.06.02, 22:03
      Ave,
      W dzisiejszej GW była wzmianka, że Demokratyczne Forum Kobiet nie chce
      parytetów w administracji publicznej. Natomiast domagają się parytetu w Sejmie.
      Jak sądzicie dlaczego?
      Czy przypadkiem nie dlatego, że i tak kobiety zajmują ogromną większość posad w
      administracji?
      Andrzej
      • Gość: tad Tak to już jest IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 23:35
        W tej dyskusji raczej uczestniczył nie będę -jestem zajęty gdzie indziej, ale
        wtrącę swoje 3 grosze, ponieważ mam interesujące dane na temat o ktorym mówicie.
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):
        > W dzisiejszej GW była wzmianka, że Demokratyczne Forum Kobiet nie chce
        > parytetów w administracji publicznej. Natomiast domagają się parytetu w Sejmie.
        > Jak sądzicie dlaczego?
        > Czy przypadkiem nie dlatego, że i tak kobiety zajmują ogromną większość posad w
        > administracji?
        Trafiłeś w dziesiątkę. W Polsce w administracji większość stanowisk zajmują
        kobiety. To, że kobiety mają tu trudności z osiąganiem wyższych stanowisk również
        jest mitem. Większość stanowisk kierowniczych (choć nie na poziomie administracji
        rządowej) obsadzona jest także przez kobiety. Wygląda to tak (dane podaję za
        ostatnią ResPubliką):
        wyższe kadry kierownicze i inteligencja:
        kobiety - 10,9%, mężczyźni - 8,9%
        pracownicy umysłowi średniego szczebla:
        k - 15%, m - 14,2%
        bracownicy biurowi:
        k - 35,8% (!!!), m - 4,2%
        Dalej autor podaje inne kategorie, ktorych nie przytaczam - dlatego procenty nie
        sumują się do 100. Autor tłumaczy takie proporcje, tym, że w Polsce stanowiska te
        nie cieszą się duzym prestizem. Mężczyźni przeważają na stanowiskach, ktore mają
        wyższy prestiż, np - właścicieli firm , ale też nie są to jakieś dramatyczne
        róznice:
        m - 9,5%, k - 5,7%
        Co do samych parytetów - nie chodzi tu tak naprawdę o udział kobiet, ale o udział
        FEMINISTEK. Zwracam uwagę, jak tutejsze feministki odnoszą się np. do kobiet z
        LPR. Od razu widać, ze nie wystarczy być kobietą, trzeba mieć jeszcze okreslone
        poglądy, by na miano "prawdziwej przedstawicielki kobiet" zasłuzyć. Dla
        feministek kobiety z LPR nie są "prawdziwe", mają bowiem "fałszywą swiadomość".
        Patrząc od strony technicznej - parytety nie mają wielkiego znaczenia, bo
        demokracja "uśrednia", z list partii lewicowych wchodziły by kobiety "lewicowe",
        a z list prawicowych "prawicowe" i to poglądy polityczne byłyby głównym kryterium
        podziału - tak jak w dotychczasowym parlamencie - a nie podzial wg. płci, nawet
        jesli "kobiecość" zabarwialaby jakoś parlament, to nie byłaby to zmiana znacząca.
        Na Zachodzie rozwiązania profeministyczne pojawiły się nie dlatego, że do
        parlamentu weszły kobiety, ale dlatego, że wpływy polityczne mieli
        socjaldemokraci, niezaleznie od płci popierający takie rozwiązania. Oni też
        wprowadzili parytety. Mylimy więc tutaj skutek z przyczyną. Inżynieria społeczna
        jest własciwie jedyną szansą dla feministek, by zaistnieć powaznie w życiu
        politycznym. To znaczy, by oddziaływać na nie bezpośrednio, a nie za
        pośrednictwem lewicowych polityków-mężczyzn popierających feminizm, ponieważ
        mężczyźni są sprawniejsi w rywalizacji politycznej i bez protezy w postaci
        parytetu feministki masowo w parlamencie się nie pojawią, choćby dlatego, że
        większość kobiet nie głosowałaby na feministki. Ciekawe są tu dane
        ilustrujące "ukobiecenie" polityki w poszczególnych krajach. Tam gdzie parytety
        wprowadzono - oczywiście wzrosło ono znacznie, ale w USA - największej i
        najstarszej demnokracji świata, gdzie system wyborczy fizycznie uniemożliwia
        wprowadzenie parytetów "ukobiecenie" polityki jest bardzo małe. USA zajmują pod
        tym względem 49 (!!!) pozycję na świecie (dane z książki feministycznej "Świat
        bez kobiet" - nawiasem mówiąc dobrze się ubawiłem czytając i każdemu ją polecam.
        Zwłaszcza rozdział w którym autorka "odkrywa", ze "Solidarność" była "wielkim
        męskim rytuałem przejścia", lub rozdział z rozważaniami, czy makijaż i wysokie
        obcasy są czy nie są "zdradą" sprawy kobiecej. Tu oddam autorce sprawiedliwość -
        dochodzi do rozsądnego wniosku, ze nie sa, ale - dlatego, że kobiety robią to
        wszystko dla siebie, a nie dla mężczyzn). Mimo tego co pisałem o "uśrednianiu"
        strach pomyśleć co by bylo gdyby do parlamentu dostały się fanatyczki
        po "studiach gender" , sławiące irracjonalizm, ktore wiedzę o kapitalizmie
        czerpią z dramatów (!!!) Sary Kane - chorej psychicznie dziewczyny, która
        powiesiła się w szpitalu.
        • Gość: zula Re: Tak to już jest IP: *.leased-02.binet.pl 11.06.02, 09:15
          nie ma to jak rzeczowy argument...dzięki, że robisz ze mną fanatyczkę, ale studia
          gender NIE SĄ STRICTE FEMINMISTYCZNE, jest na nich wielu mężczyzn- zostały one
          stworzone dla doktrorów i magistrantów kierunków filmowych, audiowizualnych,
          psychologicznych, ktrych interesuje sposób ukazywania płci w mediach, kinie,
          teatrze, tego, jak szafuje sie stereotypami...o reszcze jak wrócę.
        • Gość: zula jak jest...? IP: *.leased-02.binet.pl 12.06.02, 10:23
          > W Polsce w administracji większość stanowisk zajmują
          > kobiety. To, że kobiety mają tu trudności z osiąganiem wyższych stanowisk równi
          > eż
          > jest mitem. Większość stanowisk kierowniczych (choć nie na poziomie administrac
          > ji
          > rządowej) obsadzona jest także przez kobiety.

          W jakich instytuacjach? w szkołach podstawowych itp? Proszę o szczegóły.

          Wygląda to tak (dane podaję za
          > ostatnią ResPubliką):
          > wyższe kadry kierownicze i inteligencja:
          > kobiety - 10,9%, mężczyźni - 8,9%
          > pracownicy umysłowi średniego szczebla:
          > k - 15%, m - 14,2%
          > bracownicy biurowi:
          > k - 35,8% (!!!), m - 4,2%
          pytanie: dlaczego mężczyźni nie są sekretarzami, asystentami dyrektora itp?
          prcownik biurowy to nie jest zadna chluba ani żadna władza...a o dostępie do niej
          tutaj mówimy. jak dla mnie, parytet moze dotyczyć ww. kategorii...

          >> Co do samych parytetów - nie chodzi tu tak naprawdę o udział kobiet, ale o udzi
          > ał
          > FEMINISTEK. Zwracam uwagę, jak tutejsze feministki odnoszą się np. do kobiet z
          > LPR. Od razu widać, ze nie wystarczy być kobietą, trzeba mieć jeszcze okreslone
          > poglądy, by na miano "prawdziwej przedstawicielki kobiet" zasłuzyć. Dla
          > feministek kobiety z LPR nie są "prawdziwe", mają bowiem "fałszywą swiadomość".
          >
          To twoja nadinterpretacja. Nie sympatyzuję z żadnym członkiem ani członkinia LPR.
          W jednakowy sposób odnoszę do obu płci tej partii, za kobiety jest mi po prostu
          bardziej wstyd. a propos twojego poglądu, że parytet ma dotyczyć tylko feministek-
          to nieprawda, najlepszym tego dowodem jest mój post, w którym wstawiłam się za
          m. thatcher, która, jak wiadomo, feministek nie lubiła. Nie potępiam kobiet,
          które siedzą w domu i piorą męzowi skarpetki. uważam tylko, ze nie dostrzegły
          bądź nie chciały dostrzec alternatywy. feministki nie walcza tylko o jakieś wasne
          korzysci; tak jak kiedys sufrazystki (co już pisałam, ale powtórzę) walczyły o
          prawo do edukacji kobiet i mozliwosć oddania przez nie głosu podczas wyborów
          (wcześniej kobieta była na prawach dziecka, we francji, anglii i niemczech do
          poczatku XIX w. istniały zapisy w rodzaju: jeżeli kobieta jest nieposłuszna, mąż
          ma prawo zbic je kijem, ręką, ale nie metalowym prętem- na szczęście polska
          zawsze w tych kwestiach była znacznie do przodu)

          > Na Zachodzie rozwiązania profeministyczne pojawiły się nie dlatego, że do
          > parlamentu weszły kobiety, ale dlatego, że wpływy polityczne mieli
          > socjaldemokraci, niezaleznie od płci popierający takie rozwiązania. Oni też
          > wprowadzili parytety. Mylimy więc tutaj skutek z przyczyną. Inżynieria społeczn
          > a
          > jest własciwie jedyną szansą dla feministek, by zaistnieć powaznie w życiu
          > politycznym.

          Być może.

          To znaczy, by oddziaływać na nie bezpośrednio, a nie za
          > pośrednictwem lewicowych polityków-mężczyzn popierających feminizm, ponieważ
          > mężczyźni są sprawniejsi w rywalizacji politycznej i bez protezy w postaci
          > parytetu feministki masowo w parlamencie się nie pojawią, choćby dlatego, że
          > większość kobiet nie głosowałaby na feministki.

          Być może.

          > strach pomyśleć co by bylo gdyby do parlamentu dostały się fanatyczki
          > po "studiach gender"

          chcesz mnie tak postrzegać- postrzegaj. chcesz się mnie bać- bój się. twój wybór.
          ja zajmuję sie filmem, nie władzą; jak mówił nick cave "moja muza jest zbyt
          wrażliwa, zeby pojawiać się w takich miejscach":-)
          możesz odetchnąć z ulgą

          sławiące irracjonalizm, ktore wiedzę o kapitalizmie
          > czerpią z dramatów (!!!) Sary Kane - chorej psychicznie dziewczyny, która
          > powiesiła się w szpitalu.

          jaki irracjonalizm? ja nie sławię irracjonalizmu. nie sławie również realizmu-
          oba są sobie równe.
          sławię pure nonsens
          Sarah Kane była nadwrazliwa- to nie jest choroba psychiczna, to sposób percepcji.
          jej dramaty bazowały na codziennych wydarzeniach, tych, o których czyta się w
          gazetach. wszyscy się oburzają, ze jej dramaty [czy jak wolisz dramaty(!!!)] są
          takie brutalne itd, ale to nie ona je wymyśliła, ona je tylko wystawiała na
          scenie. pure życie.

          a może każda osoba, której nie podoba się kapitalizm, jest chora psychicznie?
          może każda osoba, która odczuwa niedosyt egzystencjalny jest wariatem?


          • Gość: tad Re: jak jest...? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.02, 20:00

            > W jakich instytuacjach? w szkołach podstawowych itp? Proszę o szczegóły.

            We wszelkich instytucjach państwowych.


            > pytanie: dlaczego mężczyźni nie są sekretarzami, asystentami dyrektora itp?
            > prcownik biurowy to nie jest zadna chluba ani żadna władza...a o dostępie do ni
            > ej tutaj mówimy. jak dla mnie, parytet moze dotyczyć ww. kategorii...

            Urzędnik nie ma żadnej władzy? Chyba nie bywasz w urzędach.


            > To twoja nadinterpretacja. Nie sympatyzuję z żadnym członkiem ani członkinia LP
            > R.
            > W jednakowy sposób odnoszę do obu płci tej partii, za kobiety jest mi po prostu
            >
            > bardziej wstyd. a propos twojego poglądu, że parytet ma dotyczyć tylko feminist
            > ek-
            > to nieprawda, najlepszym tego dowodem jest mój post, w którym wstawiłam się za
            >
            > m. thatcher, która, jak wiadomo, feministek nie lubiła. Nie potępiam kobiet,
            > które siedzą w domu i piorą męzowi skarpetki. uważam tylko, ze nie dostrzegły
            > bądź nie chciały dostrzec alternatywy. feministki nie walcza tylko o jakieś was
            > ne
            > korzysci; tak jak kiedys sufrazystki (co już pisałam, ale powtórzę) walczyły o
            > prawo do edukacji kobiet i mozliwosć oddania przez nie głosu podczas wyborów
            > (wcześniej kobieta była na prawach dziecka, we francji, anglii i niemczech do
            > poczatku XIX w. istniały zapisy w rodzaju: jeżeli kobieta jest nieposłuszna, mą
            > ż
            > ma prawo zbic je kijem, ręką, ale nie metalowym prętem- na szczęście polska
            > zawsze w tych kwestiach była znacznie do przodu)

            Wolałabyś Sejm złożony z 80% kobiet, ale - z LPR, czy z 80% mężczyzn, ale -
            socjaldemokratów popierających feministki?

            > jaki irracjonalizm? ja nie sławię irracjonalizmu. nie sławie również realizmu-
            > oba są sobie równe.

            Co to znaczy - są sobie równe? W każdej sytuacji?


            > sławię pure nonsens

            u artystów to do zniesienia
            .
            > Sarah Kane była nadwrazliwa- to nie jest choroba psychiczna, to sposób percepcj

            Mylisz się, jesli była chora na depresję, to bez watpienia wpływało to na jej
            percepcję rzeczywistości, ale nie można nazwać tego "sposobem percepcji", ale -
            jej zaburzeniem. Depresja jest chorobą, ma podłoże fizjologiczne, inne choroby
            psychiczne także - niezaleznie od tego co przeczytałas w modnych książkach speców
            od kultury. Czy gdyby Twoja córka (załóżmy ze ją masz) nagle wpadła w depresję i
            zaczęła pisać dramaty w stylu Kane, to uznalabyś to za przejaw rozwoju jej
            wrażliwości i czekała co będzie dalej, czy podała jej leki antydepresyjne?

            > jej dramaty bazowały na codziennych wydarzeniach, tych, o których czyta się w
            > gazetach. wszyscy się oburzają, ze jej dramaty [czy jak wolisz dramaty(!!!)] są
            > takie brutalne itd, ale to nie ona je wymyśliła, ona je tylko wystawiała na
            > scenie. pure życie.

            jej dramaty - są prawdziwe, w takim samym sensie w jakim prwadziwe były np.
            najbardziej cukierkowe filmy amerykańskie z lat 50. Rzeczy takie jak tam
            przedstawiano, też się ZDARZAJĄ, a w filmach po prostu przedstawiano TYLKO takie
            rzeczy, nie zwracając uwagi na ciemniejszą stronę życia. Podobnie robiła Kane,
            tyle, że zamiast cukierkowatości wolała drastyczność, na co bez wątpienia miała
            wpływ jej choroba. Jeśli przeczytam doniesienie w gazecie o jakims drastycznym
            wydarzenu - ma to odniesienie do rzeczywistości, jesli napiszę dramat składający
            się wyłącznie z takich wydarzeń - nie można już tego nazwać "życiowym". Nie jest
            to zarzut. Sztuka nie musi być życiowa, i dramaty Kane takie nie są. Czy są dobre
            czy nie - nie mam pojęcia, nie widziałem, nie czytałem, ale przyznaję, że uważam
            iż jest to raczej kolejna nadęta przez krytyków wielkość, o ktorej za kilka lat
            nikt pamiętac nie będzie. To jest zarzut, ale nie wobec Kane, tylko wobec
            krytykow.

            > a może każda osoba, której nie podoba się kapitalizm, jest chora psychicznie?
            > może każda osoba, która odczuwa niedosyt egzystencjalny jest wariatem?

            Każda - nie, ale sporo by się znalazło.


            • Gość: ZULA wywody zuli odc. 11111111 IP: *.leased-02.binet.pl 13.06.02, 23:22
              > Urzędnik nie ma żadnej władzy? Chyba nie bywasz w urzędach.

              masz rację, zapomniałam o sile biurokracji, ale to jest prymitywna władza.

              > Wolałabyś Sejm złożony z 80% kobiet, ale - z LPR, czy z 80% mężczyzn, ale -
              > socjaldemokratów popierających feministki?

              to drugie

              > > jaki irracjonalizm? ja nie sławię irracjonalizmu. nie sławie również reali
              > zmu-
              > > oba są sobie równe.
              >
              > Co to znaczy - są sobie równe? W każdej sytuacji?

              nie ma jednej prawdy. na tym polega właśnie ułomnosć obu tych wzorców
              interpretowania/przedstawiania rzezcywistości. dualizm.

              > Mylisz się, jesli była chora na depresję, to bez watpienia wpływało to na jej
              > percepcję rzeczywistości, ale nie można nazwać tego "sposobem percepcji"

              tzn że taka sztuka sie nie liczy? gdybyśmy mieli przeprowadzic linię
              miedzy 'zdrowymi' artystami, a tymi z zachwianą równowagą emocjonalną, to
              podejzewam, że od XIX wieku (wczesniej nie wiem) ta granica przesunęłaby się
              zdecydowanie na korzyść tych drugich (jesli wliczymy w to narkotyki i inne środki
              zaburzające postrzeganie).

              > Depresja jest chorobą, ma podłoże fizjologiczne, inne choroby
              > psychiczne także - niezaleznie od tego co przeczytałas w modnych książkach spec
              > ów
              > od kultury.

              czytam wiele róznych książek, wynika to z mojej chęci wiedzy, poznania opinii
              innych ludzi, a nie z braku pogladów. raczej w celu ich rewizji, ponieważ, jak
              każdy, nie jestem nieomylna.
              ponadto spece od kultury nie piszą książek, nie w polsce, gdzie statystycznie
              czyta się 2 książki rocznie, i nie sądzę że o kulturze.

              > Czy gdyby Twoja córka (załóżmy ze ją masz) nagle wpadła w depresję
              > i
              > zaczęła pisać dramaty w stylu Kane, to uznalabyś to za przejaw rozwoju jej
              > wrażliwości i czekała co będzie dalej, czy podała jej leki antydepresyjne?

              nie mam jeszcze dzieci i nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie,
              podejrzewam, że zaciągnęłabym ją do psychiatry, ale z drugiej strony, jesli ktoś
              nienawidzi zycia, widzi tylko samo zło- czy na to jest lekarstwo? to tak jak w
              filmie o francis farmer- jej lekarze też chcieli poprawić percepcję, oczywiście-
              była potem zwykłą szarą obywatelką, ale nie była już sobą, nikim właściwie nie
              była...

              > jej dramaty - są prawdziwe, w takim samym sensie w jakim prwadziwe były np.
              > najbardziej cukierkowe filmy amerykańskie z lat 50. Rzeczy takie jak tam
              > przedstawiano, też się ZDARZAJĄ, a w filmach po prostu przedstawiano TYLKO taki
              > e
              > rzeczy, nie zwracając uwagi na ciemniejszą stronę życia. Podobnie robiła Kane,
              > tyle, że zamiast cukierkowatości wolała drastyczność, na co bez wątpienia miała
              > wpływ jej choroba.

              wolała, nie wolała...może nie miała wyboru...
              ale twórców jej pokroju było niewielu, wszyscy, ja też, wolą pozytywne filmy, bez
              których wynalazek kinematografu nie zaistaniałby poza granicami francji. ale taka
              sztuka jest potrzebna, choćby ku przestrodze...rzeczy przedstawiane w gazetach,
              wiadomosciach na nikim juz tak naprawdę nie robia wrażenia. chociaż w zasadzie do
              teatru tez chodzi niewielu ludzi, tymbardziej tych, do których powinny dotrzeć te
              dramaty.

              > uważam
              > iż jest to raczej kolejna nadęta przez krytyków wielkość, o ktorej za kilka lat
              > nikt pamiętac nie będzie. To jest zarzut, ale nie wobec Kane, tylko wobec
              > krytykow.

              jakby powiedzieli pewni uczestnicy tego forum- prawo rynku.


        • suzume Re: Tak to już jest 12.06.02, 11:07
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > Zwracam uwagę, jak tutejsze feministki odnoszą się np. do kobiet z
          > LPR. Od razu widać, ze nie wystarczy być kobietą, trzeba mieć jeszcze okreslone
          > poglądy, by na miano "prawdziwej przedstawicielki kobiet" zasłuzyć. Dla
          > feministek kobiety z LPR nie są "prawdziwe", mają bowiem "fałszywą swiadomość".

          Tad, nie żebym łapała Cię za słówka, ale nie uogólniaj proszę. Bo np. ja jestem
          przeciwko parytetom.

          a co do pań z lpr, masz rację. dziwne, że jakoś żadna z obecnych tu pań nie
          zachwyca się tym, jakby nie było fenomenem, bo partia nie ma poglądów
          urównoprawniających. może chodzi tu o niezgodność przekonań politycznych? ale te
          to chyba płci nie mają.

          pozdrawiam,
          su
          • Gość: tad Re: Tak to już jest IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.02, 20:01
            suzume napisał(a):

            > Gość portalu: tad napisał(a):
            >
            > > Zwracam uwagę, jak tutejsze feministki odnoszą się np. do kobiet z
            > > LPR. Od razu widać, ze nie wystarczy być kobietą, trzeba mieć jeszcze okre
            > slone
            > > poglądy, by na miano "prawdziwej przedstawicielki kobiet" zasłuzyć. Dla
            > > feministek kobiety z LPR nie są "prawdziwe", mają bowiem "fałszywą swiadom
            > ość".
            >
            > Tad, nie żebym łapała Cię za słówka, ale nie uogólniaj proszę. Bo np. ja jestem
            >
            > przeciwko parytetom.
            >
            > a co do pań z lpr, masz rację. dziwne, że jakoś żadna z obecnych tu pań nie
            > zachwyca się tym, jakby nie było fenomenem, bo partia nie ma poglądów
            > urównoprawniających. może chodzi tu o niezgodność przekonań politycznych? ale t
            > e
            > to chyba płci nie mają.


            Muszę uogólniać, jak wszyscy na forum, przecież nie piszemy tu artykułów, czy
            książek.
            >
            > pozdrawiam,


    • Gość: Maciej Dlaczego Engel przegrał? ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.02, 10:10
      Przegrana polskich piłarzy na mistrzostwach swiata ma za przyczynę niewłaściwy
      dobór kadr do drużyny. Engel przegrał, bo nie stosował zasady parytetu płci.
      Gdyby wśród jego piłkarzy znalazło się przynajmniej 50% kobiet - jak
      nakazywałoby równouprawnienie - mielibyśmy szansę na mistrzostwo świata...

      Kapitanem polskiej drużyny powinna zostać Edyta Górniak, która udowodniła, że
      potrafi wnieść nową jakość do polskiego futbolu. Nawet, jeśli kobiety nie
      umiałyby kopnąć piłki (jak kłamliwie twierdzą niektórzy męscy szowiniści) to
      ich wdzięk i urok osobisty niewątpliwie korzystnie wpłynąłby na atmosferę w
      drużynie oraz złagodziłby brutalne zwyczaje na boisku, obniżając liczbę
      przyznanych nam żółtych kartek.
      • heike Re: Dlaczego Engel przegrał? ;-) 13.06.02, 16:56
        Macieju, nie mam siły przebrnąć przez te wszystkie posty, nie mam siły
        wczytywać się w to co zostało już napisane. Możesz mi tak w kilku zdaniach
        napisać, o co tu - do diabła - chodzi? Ja nie rozumiem tych dyskusji. Ale może
        jestem tylko jakąś głupią babą, nawet dla feministek.....

        Pozdrawiam
        • Gość: Maciej Re: Dlaczego Engel przegrał? ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.02, 17:52
          Droga Heike,
          w wątku "Feminizm - nowa wersja komunizmu" streściłem wszystkie swoje
          przemyślenia na ten temat, które zawdzięczam półrocznym dyskusjom na forum.
          Pozdrawiam -
          • Gość: heike Re: Dlaczego Engel przegrał? ;-) IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 18:15
            No to idę czytać, ale jakby co, wytłumaczysz? :-)
    • Gość: Andrzej Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.datastar.pl 02.07.02, 07:05
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > ostatnio toczy się ożywiona dyskusja nad wprowadzeniem zasady parytetów płci na
      >
      > listach wyborczych: zdaniem feministek powinno być tyle samo kandydatów
      > mężczyzn i kobiet. Feministki argumentują, że źle jest, że w Sejmie kobiety
      > stanowią tylko (powiedzmy) 20% składu, skoro jest ich w społeczeństwie 53%.
      > Moim zdaniem tego typu myślenie jest błędne i wypacza zasady gry
      > demokratycznej. Czy Sejm ma być bowiem dokładnym odzwierciedleniem polskiego
      > społeczeństwa? Pamiętajmy, 20% to dzieci (nie mają w ogóle reprezentacji), 20%
      > to emeryci i renciści (mało ich w Sejmie), kretyni stanowią 10% ludności i nie
      > mają własnej reprezentacji. 99% ludności to katolicy, a w Sejmie jest dużo
      > ateistów itp. 1/3 społeczeństwa ma wykształcenie podstawowe, a w Sejmie takich
      > jest mało.
      > Myślenie feministek idzie w takim kierunku: wyborca -kobieta jest głupia i nie
      > wie na kogo powinien głosować, więc trzeba ją zmusić, żeby głosował na tego
      > kogo trzeba, a nie na tego na kogo by chciał. Takie myślenie zakłada, że tylko
      > kobieta powinna reprezentować w Sejmie kobiety.
      > Tu dwa fundamentalne pytania: czy mężczyzna nie może reprezentować interesów
      > kobiet w ogólności?
      > Czy kobiety mają wspólne interesy, które by uzasadniały przyjęcie zasady, że
      > procent kobiet w Sejmie powinien odpowiadać ich udziałowi w społeczeństwie?
      > Moim zdaniem takich wspólnych interesów nie ma. Co może łączyć bowiem
      > sprzątaczkę z małego miasta, która musi przeżyć za 500 zł miesięcznie z biznes
      > women z Warszawy zarabiającą krocie?
      > Moim zdaniem wprowadzenie parytetów będzie jedynie służyło wąskiej grupie
      > aktywnych w polityce kobiet, oraz kochanek i przyjaciółek polityków, które będą
      >
      > miały ułatwioną rywalizację z mężczyznami. Straci na tym natomiast inna grupa
      > kobiet - których mężczyźni, lepsi od kontrkandydatek, przepadną w wyborach itp.
      > Myślę bowiem, że kobiety łączy więcej z ich mężami, synami, braćmi, niż z
      > nieznanymi im osobami, które wyłącznie dzięki swojej żeńskiej płci będą
      > faworyzowane.
      >
      > Feministki często przywołują argument o upośledzonym statusie kobiet, jako
      > uzasadnieniu zwiększenia ich liczby w Sejmie.
      > Pomyślmy, czy kobiety są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną? A co z
      > inwalidami, bezrobotnymi itd.?
      >
      > W demokratycznym społeczeństwie o władzę rywalizuje wiele grup społecznych:
      > ludzi łączy w nie wspólna ideologia, interesy zawodowe, gospodarcze bądź
      > społeczne. Wszystkie te grupy rywalizują o względy wyborców, przedstawiając im
      > korzyści wynikające z poparcia ich polityki i ruinę kraju, gdy wyborcy poprą
      > konkurentów i ich programy wyborcze.
      > Niektóre grupy uważają się za reprezentantów danych środowisk społecznych, stąd
      >
      > uważają, że umieszczając na swych listach wyborczych członków danego środowiska
      >
      > zapewnią sobie poparcie reszty ludzi z jego środowiska w myśl zasady: katolik
      > głosuje na katolika, chłop na chłopa, a robotnik na robotnika. Niestety, nie
      > zawsze wyborcy chcą głosować wg takich zasad.
      > Jeszcze dalej posunęli się więc wyznawcy ideologii feminizmu, która jakoś nie
      > jest w Polsce chwytliwym hasłem wyborczym. Po to starają się wprowadzić parytet
      >
      > płci
      > w Sejmie, licząc na to, że posłanki będą bardziej podatne na propagandę
      > feministyczną.
      > Po co bowiem środowiska feministyczne zabiegają o wzrost liczby kobiet w
      > Sejmie? Z głosów feministek wynika jasno, że w tym jedynie celu, aby mogły być
      > realizowane postulaty środowisk feministycznych. W wyborach im nie wychodzi, to
      >
      > będą próbowały je realizować tylnymi drzwiami, nie bacząc na wolę wyborców.
      > Czym się bowiem różnią w istocie postulaty feministek od innych grup
      > środowiskowych? Każda chce dobrze dla swoich. Partie chłopskie dla chłopów,
      > emeryckie dla emerytów itp. Żadna nie wpadła jednak na pomysł, aby realizację
      > swojej polityki oprzeć na parytetach: 40% ludzi w Polsce mieszka na wsi, więc w
      >
      > Sejmie powinno być 40% posłów ze wsi! 20% ludności Polski to emeryci i
      > renciści, to powinni mieć zagwarantowane 20% miejsc i tak dalej. Za wyborcę
      > będą decydowały parytety.
      > Jak na razie na pomysł parytetów, aby zrealizować swoje cele polityczne wpadły
      > tylko feministki, ale myślę, że jeszcze trochę i upomną się o swoje inne
      > środowiska.
      > e,
      > Właśnie. Przecież feministki wiedzą co jest najlepsze dla kobiet, a kobiety
      > stanowią
      > 52% wyborców.
      > Dlaczego feministki nie założą własnej partii i nie startują w wyborach? Wtedy
      > byśmy się przekonali ilu wyborców będzie głosowało na parytety, likwidację
      > dyskryminacji, aborcję itp.
      > Czyżby feministki nie miały zdolności organizacyjnych, czy też raczej sądzą, że
      >
      > polskie kobiety nie będą tak naiwne, aby na nie głosować?
      > Czyżby dlatego właśnie feministki próbowały realizować swoje hasła ideologiczne
      >
      > bocznymi drzwiami, zmuszając wszystkie partie do realizacji haseł feministek?
      > Andrzej

    • Gość: Andrzej Re: Parytety płci to tania demagogia! IP: *.datastar.pl 15.07.02, 21:14
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > Ave,
      > ostatnio toczy się ożywiona dyskusja nad wprowadzeniem zasady parytetów płci
      na
      >
      > listach wyborczych: zdaniem feministek powinno być tyle samo kandydatów
      > mężczyzn i kobiet. Feministki argumentują, że źle jest, że w Sejmie kobiety
      > stanowią tylko (powiedzmy) 20% składu, skoro jest ich w społeczeństwie 53%.
      > Moim zdaniem tego typu myślenie jest błędne i wypacza zasady gry
      > demokratycznej. Czy Sejm ma być bowiem dokładnym odzwierciedleniem polskiego
      > społeczeństwa? Pamiętajmy, 20% to dzieci (nie mają w ogóle reprezentacji),
      20%
      > to emeryci i renciści (mało ich w Sejmie), kretyni stanowią 10% ludności i
      nie
      > mają własnej reprezentacji. 99% ludności to katolicy, a w Sejmie jest dużo
      > ateistów itp. 1/3 społeczeństwa ma wykształcenie podstawowe, a w Sejmie
      takich
      > jest mało.
      > Myślenie feministek idzie w takim kierunku: wyborca -kobieta jest głupia i
      nie
      > wie na kogo powinien głosować, więc trzeba ją zmusić, żeby głosował na tego
      > kogo trzeba, a nie na tego na kogo by chciał. Takie myślenie zakłada, że
      tylko
      > kobieta powinna reprezentować w Sejmie kobiety.
      > Tu dwa fundamentalne pytania: czy mężczyzna nie może reprezentować interesów
      > kobiet w ogólności?
      > Czy kobiety mają wspólne interesy, które by uzasadniały przyjęcie zasady, że
      > procent kobiet w Sejmie powinien odpowiadać ich udziałowi w społeczeństwie?
      > Moim zdaniem takich wspólnych interesów nie ma. Co może łączyć bowiem
      > sprzątaczkę z małego miasta, która musi przeżyć za 500 zł miesięcznie z
      biznes
      > women z Warszawy zarabiającą krocie?
      > Moim zdaniem wprowadzenie parytetów będzie jedynie służyło wąskiej grupie
      > aktywnych w polityce kobiet, oraz kochanek i przyjaciółek polityków, które
      będą
      >
      > miały ułatwioną rywalizację z mężczyznami. Straci na tym natomiast inna grupa
      > kobiet - których mężczyźni, lepsi od kontrkandydatek, przepadną w wyborach
      itp.
      > Myślę bowiem, że kobiety łączy więcej z ich mężami, synami, braćmi, niż z
      > nieznanymi im osobami, które wyłącznie dzięki swojej żeńskiej płci będą
      > faworyzowane.
      >
      > Feministki często przywołują argument o upośledzonym statusie kobiet, jako
      > uzasadnieniu zwiększenia ich liczby w Sejmie.
      > Pomyślmy, czy kobiety są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną? A co z
      > inwalidami, bezrobotnymi itd.?
      >
      > W demokratycznym społeczeństwie o władzę rywalizuje wiele grup społecznych:
      > ludzi łączy w nie wspólna ideologia, interesy zawodowe, gospodarcze bądź
      > społeczne. Wszystkie te grupy rywalizują o względy wyborców, przedstawiając
      im
      > korzyści wynikające z poparcia ich polityki i ruinę kraju, gdy wyborcy poprą
      > konkurentów i ich programy wyborcze.
      > Niektóre grupy uważają się za reprezentantów danych środowisk społecznych,
      stąd
      >
      > uważają, że umieszczając na swych listach wyborczych członków danego
      środowiska
      >
      > zapewnią sobie poparcie reszty ludzi z jego środowiska w myśl zasady: katolik
      > głosuje na katolika, chłop na chłopa, a robotnik na robotnika. Niestety, nie
      > zawsze wyborcy chcą głosować wg takich zasad.
      > Jeszcze dalej posunęli się więc wyznawcy ideologii feminizmu, która jakoś nie
      > jest w Polsce chwytliwym hasłem wyborczym. Po to starają się wprowadzić
      parytet
      >
      > płci
      > w Sejmie, licząc na to, że posłanki będą bardziej podatne na propagandę
      > feministyczną.
      > Po co bowiem środowiska feministyczne zabiegają o wzrost liczby kobiet w
      > Sejmie? Z głosów feministek wynika jasno, że w tym jedynie celu, aby mogły
      być
      > realizowane postulaty środowisk feministycznych. W wyborach im nie wychodzi,
      to
      >
      > będą próbowały je realizować tylnymi drzwiami, nie bacząc na wolę wyborców.
      > Czym się bowiem różnią w istocie postulaty feministek od innych grup
      > środowiskowych? Każda chce dobrze dla swoich. Partie chłopskie dla chłopów,
      > emeryckie dla emerytów itp. Żadna nie wpadła jednak na pomysł, aby realizację
      > swojej polityki oprzeć na parytetach: 40% ludzi w Polsce mieszka na wsi, więc
      w
      >
      > Sejmie powinno być 40% posłów ze wsi! 20% ludności Polski to emeryci i
      > renciści, to powinni mieć zagwarantowane 20% miejsc i tak dalej. Za wyborcę
      > będą decydowały parytety.
      > Jak na razie na pomysł parytetów, aby zrealizować swoje cele polityczne
      wpadły
      > tylko feministki, ale myślę, że jeszcze trochę i upomną się o swoje inne
      > środowiska.
      > e,
      > Właśnie. Przecież feministki wiedzą co jest najlepsze dla kobiet, a kobiety
      > stanowią
      > 52% wyborców.
      > Dlaczego feministki nie założą własnej partii i nie startują w wyborach?
      Wtedy
      > byśmy się przekonali ilu wyborców będzie głosowało na parytety, likwidację
      > dyskryminacji, aborcję itp.
      > Czyżby feministki nie miały zdolności organizacyjnych, czy też raczej sądzą,
      że
      >
      > polskie kobiety nie będą tak naiwne, aby na nie głosować?
      > Czyżby dlatego właśnie feministki próbowały realizować swoje hasła
      ideologiczne
      >
      > bocznymi drzwiami, zmuszając wszystkie partie do realizacji haseł feministek?
      > Andrzej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka