Gość: mimi
IP: *.lubin.dialog.net.pl
27.02.05, 16:30
Zawsze mialam pogldy raczej fiministyczne. Czuj sie feminiska i co... i nic
wielkie dno. Teraz jestem tzw. kura domowa i co gorsza zle mi z tym:( Probuje
to zmienic ale nie wychodzi.
Szukam pracy od ponad roku. Miedzy czasie robie studia podypolomowe, staram
sie jakos rozwijac, ale nie zawsze wychodzi. Sama mam za malo zaparcia do
nauki jezykow obcych a na lekcje mnie w chwili obecnej nie stac.
Mezatka jestem od kilku misiecy. Maz pracuje a ja siedze w domu i jest mi z
tym coraz gorzej. Jestem za partnerskim podzialm obowiazkow domowych itp
ale.. No wlasnie jak sie caly dzien nic nie robi tylko siedzi w domu, to
przeciez "nie wypada" nie ugotowac, nie posprzatac, nie poprac, poprasowac
itp. itd. Nie wyborazam sobie wymagac od meza po powroce z pracy by szorowal
podloge podczas gdy ja mialam na to caly dzien. Z drugiej strony strasznie
wkurza mnie to ze on sam nie stara sie nic robic. I jeszcze
zamiast "dziekuje", slysze ze przesadzam. Czuje sie jak jego sluzaca i to
jeszcze na wlasne zyczenie. A on tylko odpoczywa.
Marze o tym zeby pojsc do pracy i nie musiec w kolo zajmowac sie sprzataniem
i gotowaniem. Choc pewnie jak bym zaczela pracowac to bysmy brudem zarosli -
no ale to juz zupelnie inna opowiesc;)
Echhh, po prostu musialam sie wygadac a raczej wypisac. Pogawedzic zwalszcza
tak "po babsku" tez nie mam z kim. Przyjaciol za duzo nigdy nie mialam a
teraz na dodatek zminilam miejsce zamieszkania i czuje sie samotna. Nikogo tu
nie znam procz meza, a on do towarzyskich raczej nie nalezy, wiec ze poznam
przez niego liczyc nie moge.
Dzieki za uwage drogie forumowiczki.
p.s.
niestety polskie litery mi nie dzialaja