Dodaj do ulubionych

Rokita feministką?

20.06.05, 20:54
Pisano tu już krytycznie o ustawie o równych statusie. Ustawy nie czytałam
więc nie wiem czy to naprawdę to aż taki gniot jak pisaliscie (chociaż
chętnie w to wierzę)
Znalazłam za to taki oto kwiatek:
„walka z dyskryminacją kobiet na rynku pracy: - Państwo i pracodawcy stworzą
reguły, które pozwolą młodej polskiej kobiecie wyjść za mąż, urodzić dzieci i
kontynuować zarazem karierę zawodową;”
Jak myslicie skąd to populistyczne cudo pochodzi? Jeśli komuś się wydawało że
to dzieło feministek lub lewicy, to niestety się pomylił bo to fragment
programu gospodarczego naszych rodzimych liberałów czyli Rokity i spółki.
Strasznie mnie ciekawi jak liberał-Rokita wyobraża sobie wypracowywanie
takich reguł przez rząd i pracodawców, co konkretnie miałoby to być...
Mówiiąc szczerze wydaje mi się, że on sobie tego w ogóle nie wyobraża a tylko
próbuje mydlić oczy wyborcom – zwłaszcza kobietom. To też jakiś znak czasu:
najsilniejsza obecnie partia, ustami przyszłego premiera, głosi hasła de
facto feministyczne bo ma nadzieję zjednac tym sobie wyborców. Jednocześnie
ta sama partia głośno dystansuje się od feminizmu – bo wie że feminizm jest
obłożony w Polsce klątwą i lepiej trzymać się od niego z daleka.
Niezła schiza:))

Obserwuj wątek
    • baltazarus Re: Rokita feministką? 20.06.05, 21:09
      Taki z Rokity liberał jak z feministki facet.
    • diablica.26 Re: Rokita feministką? 20.06.05, 21:25
      No proszę, jaka niespodzianka... Gdzie to znalazłaś?
      • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:11
        diablica.26 napisała:

        > No proszę, jaka niespodzianka... Gdzie to znalazłaś?


        Program gospodarczy Rokity. Było we wczorajszej wyborczej, na drugiej stronie,
        w innych gazetach codziennych pewno też.
    • Gość: co wy Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.05, 21:28
      Maria feministką.
      • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:13
        Gość portalu: co wy napisał(a):

        > Maria feministką.


        No tak. Głosi feministyczne hasła, może nie? :)))))))
    • Gość: trevik Re: Rokita feministką? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.06.05, 21:49
      W PO na szczycie jest taka troche dwuwladza (byla trojwladza):
      Rokita reprezentuje w PO zdecydowanie skrzydlo obyczajowo-urzedowe-polityczne
      (ktore mialo isc w kierunku _zmniejszania_ a nie zwiekszania etatyzmu).
      Tusk to skrzydlo gospodarcze (mial byc z Zyta, ale cos nie wyszlo a szkoda).
      Niestety w pewnych sprawach oczywiscie Rokita przegina - bardzo przegina i to
      jest jedna z rzeczy, ktore bardzo przeszkadzaja czesci elektoratu, albo juz
      bylego elektoratu platformy - przede wszystkim koniunkturalny, poza tym
      radykalny i nacjonalistyczny a to nie wszystkim sie podoba.

      Gruss, T.
      • cherryhill Re: Rokita feministką? 20.06.05, 21:55
        tak mnie też jego pewne posunięcia i stwierdzenia Marii nie pasują
        choc PO ma jako jedyna tę linie programu gospodarczego która jest wg mnie
        Polsce teraz potrzebna
        i jestem w kropce
        a to co powiedzial o statusie kobiet w pracy wygląda na kiełbaskę unfortunately
        c
        • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:12
          cherryhill napisała:

          > a to co powiedzial o statusie kobiet w pracy wygląda na kiełbaskę
          unfortunately
          > c


          Właśnie o to mi chodzi. Rokita rzuca populistyczne hasełka na zasadzie dla
          każdego coś miłego – dla konserwatystów ma rodzące dzieci młode kobiety, dla
          feministek systemową walkę z dyskryminacją. A wszystko to w ramach liberalnego
          programu gospodarczego:)
          Generalnie jego program (pozostałe punkty, nie ten o dyskrymiancji) brzmi
          dobrze, jednak ja mam pewne obawy że może się skończyć na ładnych hasłach
          wyborczych których po wygranych wyborach nawet nie będą próbowali realizować.
          Bo przecież te tajemnicze regulacje mające załatwić problem dyskryminacji
          kobiet są niemożliwe w realizacji a Rokita jest za sprytny by tego nie
          wiedzaił. A nawet gdyby były możliwe, to jak to się ma do deklerowanego przez
          PO liberalizmu?
          • Gość: facet dalia nie przesadzaj IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.05, 19:46
            do liberalizmu ma sie rownie dobrze jak do socjalizmu( w koncu podwaza sie w
            ten sposob rownosc obywateli) wiec naprawde da sie zrobic - byle nie metodami
            jarugi, srody & co.
      • baltazarus Rokita nacjonalistą? 20.06.05, 21:59
        O w mordę! Rokita jest radykalny i nacjonalistyczny?! W którym miejscu? Poza
        tym, że jego dziadek był endekiem, to śladów nacjonalizmu chyba nie widać?

        "W PO na szczycie jest taka troche dwuwladza"
        W PO jest schizofrenia ideologiczna. Z jednej strony prawicowy program, a z
        drugiej poparcie socjalistycznej Unii Europejskiej.
        • Gość: trevik Re: Rokita nacjonalistą? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.06.05, 11:30
          Jak Rokita nie posluguje sie ukryta nacjonalistyczna retoryka do nakrecania
          elektoratu to chyba piszemy o innym Rokicie. Jak wytlumaczysz jego haslo "Nicea
          albo smierc"? On dobrze wiedzial jak 2+2=4, ze szans polityczynych po wylamaniu
          sie Hiszpanow na gre na uzyskanie znaczaco lepszych warunkow nie ma zadnych,
          tylko chcial akcentem narodowym elektorat pozbierac i nic mu nie przeszkadzalo,
          aby uprawiac jak najbardziej nacjonalistycznym tonem polityke sprzeciwu wobec
          rzadu (ktory jako, ze w negocjacjach uczestniczyl, wiedzial, ze na nierealnosc
          nie moze sobie pozwolic).

          Jesli ktos mial nadzieje, ze Niemcy zgodza sie na praktycznie podobna sile
          glosu, jak Polska (kraj 2x bardziej liczebny sama ludnoscia, pomijajac kwestie
          bycia najwiekszym platnikiem netto Uni) to musial byc po prostu naiwny - to
          przejsc po prostu nie moglo.
          • baltazarus Re: Rokita nacjonalistą? 21.06.05, 12:04
            Co Ty tu bredzisz? Jaki nacjonalizm? Akcentowanie interesu państwa i krytykę
            rządu tego państwa za uległość nazywasz nacjonalizmem? Poza tym poparcie dla
            idei UE wyklucza nacjonalizm.
            • Gość: trevik Re: Rokita nacjonalistą? IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.05, 17:45
              Nie chodzilo o to, _co_ chcial osiagac a o to, _jaki styl_ retoryki przyjal,
              czyli dreczenie Polski przez wielkich Europy, ktore bedzie mialo miejsce gdy
              kryteria wylaniania wladzy w europie sie zmienia ze "sprawiedliwych"- Nicejskich
              na niesprawiedliwe (bo bardziej proporcjonalne do liczby obywateli).

              A niesprawiedliwe to one beda dlatego... .ze Polska straci ciezar gatunkowy. To
              byloby na tyle z argumentow merytorycznych.

              I bynajmniej nie twierdze, ze przeciaganie interesow w EU to cos szokujacego, od
              czego trzeba sie trzymac z daleka (to jest unia panstw, ktore realizuja swoja
              polityke i interesy) i oczywiscie, ze nalezalo tym tematem jak najlepiej
              handlowac, problem w tym, ze tamten uklad byl _nie do utrzymania w pojedynke_
              (na razie potrwa dluzej na skutek gniotu jakim jest konstytucja EU) bo naprawde
              nie byl fair i nie bylo na niego zgody zdecydowanej wiekszosci.
      • Gość: Marek Re: Rokita feministką? IP: 66.73.5.* 21.06.05, 18:37
        Nie rozumie w czym problem. To chyba normalne ze kobieta rodzi dzieci, uczy
        sie, pracuje etc. Tylko u nas robi sie z tego problem. Pracodawcy nie patrza na
        to ile warta jest potencjalna pracownica tylko boja sie ze wypadnie z firmy na
        pare miesiecy bo urodzi dziecko. Rzad wymysla coraz to nowe zasilki (np. dla
        samotnych matek) kosztem wiekszych podatkow. A spoleczenstwo jest
        przeswiadczone ze bez zasilkow, rent, emerytur itp to nie da sie zyc. I efekt
        jest jaki jest - ogolna wegetacja zwana socjalizmem.
    • monikaannaj Re: Rokita feministką? 21.06.05, 09:34
      jak chcesz wiedziec - a nie tylko wyobrazac sobie, to najprosciej chyba bedzie
      udac się na jakies spotkanie wyborcze - i zapytac? Albo maila do sztabu
      wyborczego wysłac?

      feminizm jest obłożony klątwa? A przez kogo niby?
      • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:08
        > jak chcesz wiedziec - a nie tylko wyobrazac sobie, to najprosciej chyba
        bedzie
        > udac się na jakies spotkanie wyborcze - i zapytac? Albo maila do sztabu
        > wyborczego wysłac?
        >


        Chyba nie muszę tego robić. Wystarczy trochę pomyśleć żeby wiedzieć, że żadne
        regulacje tego typu nie są możliwe w praktyce – zwłaszcza w ramach liberalnego
        programu gospodarczego. Jak ktoś chce walczyć z dyskryminacją za pomocą ukazów
        i równocześnie chce być nazywany liberałem, to ja myślę że ktoś mnie tutaj robi
        ze mnie wała. Ty tak nie myślisz?


        > feminizm jest obłożony klątwa? A przez kogo niby?


        Przez wszystkich poza feministkami;) 9 na 10 znanych mi kobiet ma poglądy
        feministyczne (aborcji nie uważam za wyznacznik tych poglądów), z tych 9 osiem
        mówi jednak: ale ja oczywiście nie jestem feministką:)) To rodzaj klątwy, moim
        zdaniem (choć możesz to nazwać jakoś inaczej) A na gruncie publicznym, nawet
        szefowie partii lewicowych dystansują się od feminizmu. Może zresztą użyłam
        niewłaściwego słowa, myślę jednak że z feminizmem jest w Polsce coś dziwnego.
        Bo w gruncie rzeczy większość ludzi popiera postulaty feministyczne a
        jednocześnie większość krzywi się na dźwięk tego słowa.
        • monikaannaj Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:22
          Myslisz że o ukazach była mowa? No fakt, "regulacja" to brzmi groźnie... Tym
          ciekawiej byłoby go po prostu zapytac (może podsunac to pytanko jakiemus
          dziennikarzowi?)

          To ja jestem ta 10! Z większoscią pogladów tych "widocznych", głównie
          lewicowych feministek się nie zgadzam - a jednak o sobie mówię ze jestem
          feministką. Ale nie dziwie sie tym co się krzywią, bo tez mi grymas wychodzi na
          twarz, gdy słyszę o meskich postaciach na instrukcjach składania szafek, czy
          propozycjach cenzurowania reklam.
          • Gość: trevik Re: Rokita feministką? IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.05, 17:58
            I z tym roznie bywa, bo to, co jest feminizm trudno scharakteryzowac, ale na
            pewno mozna posluzyc sie zasada defnicyjnego minimum, czyli zadac jedno pytanie:
            "czy uwazasz, ze kobiety sa dyskryminowane i to trzeba zmienic, zmieniajac
            relacje miedzy plciami?", oczywiscie w kontekscie do otaczajacej rzeczywistosci.
            Wtedy bedziesz znala prawdziwa liczbe feministek wsrod kolezanek.

            Prawo kobiet do emancypacji to tylko jeden z postulatow feminizmu - zreszta w
            tej chwili bardzo zdezaktualizowanym i raczej malo chwytliwym srodowiskowo, bo
            kobiety od jakiegos czasu na naszych terenach sa wyemancypowane a juz od dawna
            na pewno nic im w emancypacji nie przeszkadza (oprocz czasem wzgledow
            ekonomicznych, ale problemy ekonomiczne w prowadzeniu zycia jak sie chce to nie
            domena bynajmniej wylacznie kobiet i z zadna plciowa dyskryminacja nie ma to nic
            do rzeczy). A receptami na zniesienie owych tzw. "dyskryminacji" okazuja sie
            prawie wylacznie pomysly z gatunku tych lewicowych i to nie tylko w Europie -
            jak dla mnie nie ma w tym zadnego przypadku.

            Gruss, T.
            • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 08:18
              > I z tym roznie bywa, bo to, co jest feminizm trudno scharakteryzowac, ale na
              > pewno mozna posluzyc sie zasada defnicyjnego minimum, czyli zadac jedno
              pytanie
              > :
              > "czy uwazasz, ze kobiety sa dyskryminowane i to trzeba zmienic, zmieniajac
              > relacje miedzy plciami?", oczywiscie w kontekscie do otaczajacej
              rzeczywistosci
              > .
              > Wtedy bedziesz znala prawdziwa liczbe feministek wsrod kolezanek.


              Nie całkiem tak jest, bo słow dyskryminacja u wielu budzi taki sam odruch
              niechęci jak słowo feminizm - w efekcie te pojęcia są odrzucane bez głębszego
              namysłu co się tak naprawdę za nimi kryje, o co pytającemu chodzi. Chcesez
              poznać prawdziwą liczbę feministek, to pytaj raczej o konkrety, sprawy typu:
              czy mężczyźni powinni więcej zajmować się domem niż obecnie zwłaszcza wtedy gdy
              oboje pracują zawodowo, czy znają przypadki gdy kobieta zarabia mniej a pracuje
              lepiej od mężczyzny, czy znają przypadki gdy pracodawca nie zatrudnia kobiety
              bo boi się że ta zajdzie w ciążę itd (i oczywiście czy uważają że to się
              powinno zmienić bo jest niesprawiedliwe )
              I to dopiero wtedy poznasz właściwą liczbę feministek a nie wtedy gdy zapytasz
              ke wprost o dyskryminację. Ja na przykład słowa dyskryminacja nie używam, nie
              lubie, uważam że zostało nadmiernie wyeksploatowane i w tej chwili nikt już nie
              wie co dokładnie znaczy


              > Prawo kobiet do emancypacji to tylko jeden z postulatow feminizmu - zreszta w
              > tej chwili bardzo zdezaktualizowanym i raczej malo chwytliwym srodowiskowo, bo
              > kobiety od jakiegos czasu na naszych terenach sa wyemancypowane a juz od dawna
              > na pewno nic im w emancypacji nie przeszkadza (oprocz czasem wzgledow
              > ekonomicznych, ale problemy ekonomiczne w prowadzeniu zycia jak sie chce to
              nie
              > domena bynajmniej wylacznie kobiet i z zadna plciowa dyskryminacja nie ma to
              ni
              > c
              > do rzeczy).


              Chyba mało wiesz o kobietach i ich życiu skoro tak piszesz. Choćby tylko te
              trzy sprawy o których wyżej - większości kobiet one jednak przeszkadzają.


              A receptami na zniesienie owych tzw. "dyskryminacji" okazuja sie
              > prawie wylacznie pomysly z gatunku tych lewicowych i to nie tylko w Europie -
              > jak dla mnie nie ma w tym zadnego przypadku.

              Bo takie recepty nie istnieją a ludzi nie da się zmienić za pomocą ukazów. A w
              ogóle to nie taka jest rola feminizmu. Moim zdaniem feministki w ogóle nie
              powinny zajmować się polityką rozumianą jako sprawowanie władzy, to najgorszy
              błąd jak ten ruch popełnił. Powinny były pozostać ruchem społecznym czy prądem
              intelektualnym i prowadzić taką pozytwistyczną "pracę u podstaw"
              • baltazarus Re: Rokita feministką? 22.06.05, 09:17
                "czy mężczyźni powinni więcej zajmować się domem niż obecnie zwłaszcza wtedy
                gdy oboje pracują zawodowo"
                To sprawa między dwojgiem ludzi, jak tam sobie ustalą i nikomu nic do tego

                "czy znają przypadki gdy kobieta zarabia mniej a pracuje
                lepiej od mężczyzny"
                To sprawa pracodawcy na ile wycenia czyjąś pracę. Jego firma i jego ocena.
                Jeśli komuś nie podoba się wynagrodzenie może odejść.

                "czy znają przypadki gdy pracodawca nie zatrudnia kobiety bo boi się że ta
                zajdzie w ciążę itd (i oczywiście czy uważają że to się powinno zmienić bo jest
                niesprawiedliwe )"
                To jest zupełnie naturalne. Pracodawca musi ocenić czy opłaca się mu zatrudnić
                osobę, która w najbliższym czasie może być przez kilka miesięcy nieobecna w
                pracy. I to jest jego sprawa jakie przyjmuje kryteria. Jak chce może wywiesić
                tablicę z napisem "Nie zatrudniam kobiet". To jego własność i może sobie robić
                co mu się podoba.
                • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 09:35
                  > To jest zupełnie naturalne


                  Czkawka czy puszczanie gazów też są naturalne a jednak staramy się je
                  opanowywać. To się nazywa kultura, słyszałeś o czymś takim?



                  To jego własność i może sobie robić
                  > co mu się podoba.


                  Dziękuję za pouczenie;) A teraz zejdź z tego ideologicznego wysokiego konia
                  zastanów się: gdzie ja napisałam, że NIE może?
                  Oczywiście abstrachując od tego że używanie określeń typu "może robić co mu się
                  podoba" to bzdura i nieuctwo - każdego, pracodawcę też, obowiązują powszechnie
                  uznawane, także przez liberałów, zasady zawierania umów. To oznacza że
                  pracodawca NIE może robić co mu się podoba bo musi chociażby trzymać się
                  warunków umowy.
                  • baltazarus Re: Rokita feministką? 22.06.05, 09:49
                    Co do twojego "puszczania gazów" nie będę się wypowiadał.
                    Umowę sporządza pracodawca (nikt nie powinien mu dyktować co w niej ma być) i w
                    tym sensie powinien robić co uważa za stosowne.
                    • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 12:21
                      baltazarus napisał:

                      > Co do twojego "puszczania gazów" nie będę się wypowiadał.


                      Więc nie wypowiadaj się też o tym co naturalne, bo to najgłupszy argument z
                      możliwych. Mnóstwo rzeczy złych i godnych potępienia jest naturalnych i nic z
                      tego nie wynika.


                      > Umowę sporządza pracodawca (nikt nie powinien mu dyktować co w niej ma być) i
                      w
                      >
                      > tym sensie powinien robić co uważa za stosowne.


                      Nie. Umowę sporządzają obie strony umowy i obie strony muszą ją zaakceptować.
                      Umowa nie może być też podpisana pod przymusem. Umowa musi być przestrzegana
                      przez obie strony. Musi być też zgodna z obowiązującym prawem.
                      Pracodawca _nie_może robić wszystkiego co mu się podoba.
                      • baltazarus Re: Rokita feministką? 22.06.05, 13:09
                        "Nie. Umowę sporządzają obie strony umowy i obie strony muszą ją zaakceptować.
                        Umowa nie może być też podpisana pod przymusem. Umowa musi być przestrzegana
                        przez obie strony. Musi być też zgodna z obowiązującym prawem. Pracodawca
                        _nie_może robić wszystkiego co mu się podoba."

                        Obie strony muszą umowę zaakceptować, a sporządzają ją obie strony jeśli tak
                        będzie chciał pracodawca, a jeśli nie to przedstawia umowę przyszłemu
                        pracownikowi i ten albo ją podpisuje, albo nie. Pracodawca jest u siebie i może
                        robić co mu się podoba (zgodnie z podpisaną umową oczywiście) w przeciwnym
                        razie jest to faszyzm.
                        • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 21:27
                          w przeciwnym
                          > razie jest to faszyzm.


                          A mnie się faszyzm zawsze kojarzył z bezmyślnym powtarzaniem wyuczonych haseł i
                          brakiem samodzielnego myślenia;)
                          • baltazarus Re: Rokita feministką? 23.06.05, 11:36
                            Demokracja Ci się z faszyzmem pomyliła.
                            • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 24.06.05, 09:58
                              baltazarus napisał:

                              > Demokracja Ci się z faszyzmem pomyliła.


                              Po pierwsze nie pomyliła się, po drugie gdyby nawet to nie demokracja a wolny
                              rynek. Sugeruję rozpoznanie różnic między wolnym rynkiem a demokracją. I mniej
                              się wkurzaj a więcej myśl, myślenie ma przyszłość. EOT
                              • baltazarus Re: Rokita feministką? 24.06.05, 12:04
                                Bezmyślnym powtarzanie wyuczonych haseł i brak samodzielnego myślenia to
                                wypisz, wymaluj demokracja. Ja jestem zwolennikiem liberalnej monarchii bądź
                                dyktatury, żeby nie było niedomówień.
                                "I mniej się wkurzaj a więcej myśl, myślenie ma przyszłość." - Nie przerzucaj
                                na mnie swoich wad.


              • nihiru Re: Rokita feministką? 22.06.05, 09:33
                > feministki w ogóle nie
                > powinny zajmować się polityką rozumianą jako sprawowanie władzy, to najgorszy
                > błąd jak ten ruch popełnił. Powinny były pozostać ruchem społecznym czy
                > prądem intelektualnym i prowadzić taką pozytwistyczną "pracę u podstaw"

                Sama bym tego lepiej nie powiedziała! Własnie przez to dążenie do władzy wielu
                ludzi, którzy de facto mają poglądy feministyczne odżegnuje się od pojęcia
                feminizm.
                Wczoraj był na onecie artykuł o sołtyskach - nasze czołowe feministki powinny
                brać przykład z tych kobiet i zrezygnować z walki ideologicznej na rzecz
                konkretnych działań.
                • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 09:38
                  nihiru napisała:

                  > > feministki w ogóle nie
                  > > powinny zajmować się polityką rozumianą jako sprawowanie władzy, to najgo
                  > rszy
                  > > błąd jak ten ruch popełnił. Powinny były pozostać ruchem społecznym czy
                  > > prądem intelektualnym i prowadzić taką pozytwistyczną "pracę u podstaw"
                  >
                  > Sama bym tego lepiej nie powiedziała! Własnie przez to dążenie do władzy
                  wielu
                  > ludzi, którzy de facto mają poglądy feministyczne odżegnuje się od pojęcia
                  > feminizm.
                  > Wczoraj był na onecie artykuł o sołtyskach - nasze czołowe feministki powinny
                  > brać przykład z tych kobiet i zrezygnować z walki ideologicznej na rzecz
                  > konkretnych działań.


                  Własnie! I ja myślę, że wiele kobiet tak własnie widzi feminizm, tylko że na te
                  nasze feministki etatowe patrzeć już nie może. Dla mnie to własnie te sołtyski
                  są feministkami, nie taka np Jaruga.
                  • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 12:02
                    czarna.dalia napisała:


                    > nasze feministki etatowe patrzeć już nie może. Dla mnie to własnie te
                    sołtyski
                    > są feministkami, nie taka np Jaruga.

                    jest dokładnie odwrotnie. Te sołtyski to w pełni wyemancypowane panie, które
                    nie mają nic wspólnego z głupią i szkodliwą ideologią jaką jest feminizm. One
                    nie potrzebują parytetów, nakazów, zakazów , siłowego zrównywania, po to by
                    robić to co chcą i w czym się sprawdzają.
                    • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 12:16
                      > jest dokładnie odwrotnie. Te sołtyski to w pełni wyemancypowane panie, które
                      > nie mają nic wspólnego z głupią i szkodliwą ideologią jaką jest feminizm. One
                      > nie potrzebują parytetów, nakazów, zakazów , siłowego zrównywania, po to by
                      > robić to co chcą i w czym się sprawdzają.

                      Nie. Feminizm to właśnie emancypacja i rónouprawnienie. Parytety i nakazy to
                      nie feminizm tylko socjalizm. W Polsce jest wielu socjalistów, także niektóre
                      feministki nimi są ale to nie znaczy że feminizm to socjalizm. Wśród katolików
                      też socjalistów jest co niemiara, czyż nie?
                      • monikaannaj Dzieki czarna dalio - nic dodac nic ująć! nt. 22.06.05, 12:30
                      • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 12:30
                        czarna.dalia napisała:

                        > Nie. Feminizm to właśnie emancypacja i rónouprawnienie.

                        To własnie jest nieprawda. podobnie jak nieprawdą są wszystkie bajki
                        socjalistów o wolności i równości. Femizm to głupia i szkodliwa ideologia,
                        która chce kosztem jednych obywateli nadawać przywlileje innym obywatelom. To
                        głupia szkodliwa i totalitarna ideologia, która chce mieć wpływ na wsystkie
                        aspekty naszego życia. To jedna ze szkodliwych ideoologii jakich wiele od 200
                        lat krązy po Europie i świecie (feminizm jest oczywiście młodszy)

                        Parytety i nakazy to
                        > nie feminizm tylko socjalizm. W Polsce jest wielu socjalistów, także niektóre
                        > feministki nimi są ale to nie znaczy że feminizm to socjalizm. Wśród
                        katolików
                        > też socjalistów jest co niemiara, czyż nie?
                        Tak wsród katolików są też socjaliści. Musimy się ich wstydzić. Ale katolicyzm
                        to nie ideologia tylko obrządek w ramach wiary.
                        • abaddon_696 Re: Rokita feministką? 22.06.05, 17:20
                          Femizm to głupia i szkodliwa ideologia,
                          > która chce kosztem jednych obywateli nadawać przywlileje innym obywatelom.

                          Femizm - być może. Co to takiego?
                          Ale nie ma nic wspólnego z feminizmem, skoro podajesz takie określenia.

                          To jedna ze szkodliwych ideoologii jakich wiele od 200
                          > lat krązy po Europie i świecie (feminizm jest oczywiście młodszy)

                          Femizm krąży od 200 lat? Ciekawe, nigdy o nim wcześniej nie słyszałem.

                          > Tak wsród katolików są też socjaliści. Musimy się ich wstydzić. Ale
                          katolicyzm
                          > to nie ideologia tylko obrządek w ramach wiary.

                          To wyobraź sobie, jak się wstydzą socjaliści, że wśród nich są katolicy.

                          • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:30
                            Starając się czasami odnosić do tegop co piszesz używałem eufemizmów pisząc np.
                            o "cechach twego umysłu". przyszła jednak pora żeby powiedzieć wprost - jesteś
                            zwykły tępak. Zwyczajny matoł. A teraz zilustrujmy moją tezę:
                            abaddon_696 napisał:

                            > To jedna ze szkodliwych ideoologii jakich wiele od 200
                            > > lat krązy po Europie i świecie (feminizm jest oczywiście młodszy)
                            >
                            > Femizm krąży od 200 lat? Ciekawe, nigdy o nim wcześniej nie słyszałem.

                            Drodzy arbiturieńci. Otóż osobnik abbadon jest tak mało inteligentny, że może
                            nawet przytoczyć mój cytat iz feminizm ma mniej niż 200 lat by wykazać iż
                            twierdzę że feminizm ma 200 lat.
                            (wiem abbadon że się pogubiłeś czytając powyższe zadanie, ale to nie twoja wina)
                            • abaddon_696 Re: Rokita feministką? 22.06.05, 17:42
                              przyszła jednak pora żeby powiedzieć wprost - jesteś
                              > zwykły tępak.

                              No wiesz, ja tam na żadną porę czekać nie musiałem, kwiatuszku. Dla mnie od
                              samego początku byłeś genialny.

                              Pokazać Ci teraz gwiazdeczko, jaką masz mądrą główkę?

                              > abaddon_696 napisał:
                              > (wiem abbadon

                              Nawet ksywki nie umiesz przepisać poprawnie, mimo że masz ją tuż przed oczami.
                              Czyżby Cię geniusz oślepił, słonko Ty moje?

                              A podany przez Ciebie przykład, który ma mnie rzekomo skompromitować, niestety
                              udowadnia, że nie znasz języka polskiego, pyzulku.
                        • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 21:34
                          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                          > czarna.dalia napisała:
                          >
                          > > Nie. Feminizm to właśnie emancypacja i rónouprawnienie.
                          >
                          > To własnie jest nieprawda. podobnie jak nieprawdą są wszystkie bajki
                          > socjalistów o wolności i równości. Femizm to głupia i szkodliwa ideologia,
                          > która chce kosztem jednych obywateli nadawać przywlileje innym obywatelom. To
                          > głupia szkodliwa i totalitarna ideologia, która chce mieć wpływ na wsystkie
                          > aspekty naszego życia. To jedna ze szkodliwych ideoologii jakich wiele od 200
                          > lat krązy po Europie i świecie (feminizm jest oczywiście młodszy)
                          >
                          > Parytety i nakazy to
                          > > nie feminizm tylko socjalizm. W Polsce jest wielu socjalistów, także niek
                          > tóre
                          > > feministki nimi są ale to nie znaczy że feminizm to socjalizm. Wśród
                          > katolików
                          > > też socjalistów jest co niemiara, czyż nie?
                          > Tak wsród katolików są też socjaliści. Musimy się ich wstydzić. Ale
                          katolicyzm
                          > to nie ideologia tylko obrządek w ramach wiary.



                          To wszystko to są puste słowa, twoje opinie nie poparte żadnymi argumentami.
                          Możesz sobie w to wierzyć, ale nie oczekuj że kogokolwiek do takiej dziwnej
                          teorii przekonasz. Bo jak można przekonywać bez argumentów, siłą woli?;)
                          To co ty nazywasz feminizmem wcale nim nie jest. Mylisz prawdziwy feminizm z
                          feminizującym wariantem socjalizmu.
                          • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:54
                            czarna.dalia napisała:
                            > To wszystko to są puste słowa, twoje opinie nie poparte żadnymi argumentami.
                            > Możesz sobie w to wierzyć, ale nie oczekuj że kogokolwiek do takiej dziwnej
                            > teorii przekonasz. Bo jak można przekonywać bez argumentów, siłą woli?;)
                            > To co ty nazywasz feminizmem wcale nim nie jest. Mylisz prawdziwy feminizm z
                            > feminizującym wariantem socjalizmu.
                            A nie przyszło ci do głowy , że to ty jednak mylisz. Fewminizm to głupia i
                            szkodliwa ideologia nie mająca nic wspólnego z równouprawnieniem. Polskie
                            feministki są do tego stopnia głupie i uprzedzone że jak papugi kopiują
                            wszystko co przychodzi z zewnątzr. czytałaś kiedyś o sufrażystakch? Otóz nasze
                            głupawe feministki powołują się na ruch sufrażystek, które jakoby wywalczyły
                            prawa wyborcze dla kobiet. problem w tym że sufrażystki (niech ci kochanica-
                            francuza wyjaśni etymologię tego słowa) to kobiety we Francji które wywalczyły
                            prawa wybiorcze dla kobiet w 1948 roku. W Polsce zaś panie miały te same prawa
                            jak tylko odzyskaliśmy niepodległość - w 1918 roku. każdy kto twierdzi że Polki
                            zawdzięczją cokolwiek sufrażystkom czy jakimkowliek ruchom kobiecym na
                            zachodzie jest kretynem


                            • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 23.06.05, 10:40
                              Bezdenny, ilość słów typu "głupi", "głupawy" czy "kretyn" niestety nie
                              przechodzi w jakość argumentacji, natomiast skutecznie zniechęca do
                              podejmowania rozmowy.
                              W twoim poscie pada tylko jeden argument i akurat on zawiera taką masę błędów,
                              że nie sposób się do tego nie ustosunkować. Ruch sufrażystek pojawił się nie we
                              Francji a w USA. Słowo "suffrage" pochodzi z angielskiego, nie z francuskiego.
                              Działo się to w wieku 19, nie 20. Francuzki uzyskały prawa wyborcze w 1945 (nie
                              48) za to ruch sufrazystek powstał w USA w 48 co prawda, ale sto lat wcześniej -
                              1848. Polskie sufrazystki pojawiły się w drugiej poł. 19 wieku i naturalnie
                              miały pewien wpływ na przyznanie Polkom praw wyborczych itd.
                              A zresztą to i tak nie ma związku z tematem i nie rozumiem po co wystrzeliłeś z
                              tym sufrażystkami - niech im ziemia lekką będzie. Emancypacja nie ogranicza się
                              do przyznania praw wyborczych, gdyby tak było to Afganki byłyby równie
                              wyemancypowane jak Amerykanki czy Polki;)
                              • baltazarus ?!? 23.06.05, 11:40
                                "Polskie sufrazystki pojawiły się w drugiej poł. 19 wieku i naturalnie
                                miały pewien wpływ na przyznanie Polkom praw wyborczych itd."
                                W jaki sposób?! Były na konferencji w Wersalu, gdzie zadecydowano, że w Polsce
                                wprowadzona będzie demokracja? A może weszły do rządu?
                                • czarna.dalia Re: ?!? 24.06.05, 09:55
                                  > "Polskie sufrazystki pojawiły się w drugiej poł. 19 wieku i naturalnie
                                  > miały pewien wpływ na przyznanie Polkom praw wyborczych itd."
                                  > W jaki sposób?! Były na konferencji w Wersalu, gdzie zadecydowano, że w
                                  Polsce
                                  > wprowadzona będzie demokracja? A może weszły do rządu?


                                  A Stalin zapytał: ile czołgów ma papież?
                                  Mam nadzieję, że zrozumiałes aluzję, jeśli nie to i tak EOT.
                                  A nie, jeszcze jedno, tym razem z innej beczki ale też zabawne: czy można
                                  zostać członkiem rządu lub parlamentu nie mając przyznanych praw wyborczych
                                  czyli czy można samemu je sobie przyznać? Oj, Baltazarus, Baltazarus, ta
                                  zajadłość cię kiedyś zgubi (albo twoich oponentów - zaśmieją się na śmierć)
                      • abaddon_696 Re: Rokita feministką? 22.06.05, 17:14
                        Parytety i nakazy to
                        > nie feminizm tylko socjalizm.

                        Nie, parytety i nakazy to parytety i nakazy.
                        Zerknij do słownika (np. nauk politycznych) co to znaczy socjalizm a nie
                        wypisuj bzdury.
                        • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 22.06.05, 21:37
                          abaddon_696 napisał:

                          > Parytety i nakazy to
                          > > nie feminizm tylko socjalizm.
                          >
                          > Nie, parytety i nakazy to parytety i nakazy.
                          > Zerknij do słownika (np. nauk politycznych) co to znaczy socjalizm a nie
                          > wypisuj bzdury.


                          Skrót myślowy. Parytety i nakazy są nieodłącznym składnikiem systemów opartych
                          na socjalizmie - teraz jaśniej? Daj na luz i nie czepiaj się byle czego.
        • eizoo Nieprawda 23.06.05, 11:39
          czarna.dalia napisała:

          > Wystarczy trochę pomyśleć żeby wiedzieć, że żadne
          > regulacje tego typu nie są możliwe w praktyce – zwłaszcza w ramach libera
          > lnego programu gospodarczego.
          To nieprawda.
          Przykład
          • Gość: monikaannaj Szwecja????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 10:06
            Przykładem "liberalnego programu gospodarczego"?. he he he .
    • Gość: Johnny Kalesony Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 09:42
      czarna.dalia napisała:

      > „walka z dyskryminacją kobiet na rynku pracy: - Państwo i pracodawcy stwo
      > rzą
      > reguły, które pozwolą młodej polskiej kobiecie wyjść za mąż, urodzić dzieci i
      > kontynuować zarazem karierę zawodową;”

      Zapis o podobnym sensie znajduje się już w Konstytucji RP, więc muszę femi-
      panie zmartwić - nie zrobicie z siebie męczennic, wykorzystywanych przez
      niecne, rzekomo prące do władzy na waszych pleckach ugrupowania polityczne.

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 11:09
        Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

        > czarna.dalia napisała:
        >
        > > „walka z dyskryminacją kobiet na rynku pracy: - Państwo i pracodawc
        > y stwo
        > > rzą
        > > reguły, które pozwolą młodej polskiej kobiecie wyjść za mąż, urodzić dzie
        > ci i
        > > kontynuować zarazem karierę zawodową;”
        >
        > Zapis o podobnym sensie znajduje się już w Konstytucji RP, więc muszę femi-
        > panie zmartwić - nie zrobicie z siebie męczennic, wykorzystywanych przez
        > niecne, rzekomo prące do władzy na waszych pleckach ugrupowania polityczne.
        >
        > Pozdrawiam
        > Keep Rockin'


        Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi, ale chyba wiele na tym nie tracę.
        (ciekawe czy to ja mam być tą feministyczną męczennicą – niezły cyrk, czyżby to
        własnie twoje słynne poczucie humoru?)

    • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 11:39
      czarna.dalia napisała:

      > > Znalazłam za to taki oto kwiatek:
      > „walka z dyskryminacją kobiet na rynku pracy: - Państwo i pracodawcy stwo
      > rzą
      > reguły, które pozwolą młodej polskiej kobiecie wyjść za mąż, urodzić dzieci i
      > kontynuować zarazem karierę zawodową;”
      > Jak myslicie skąd to populistyczne cudo pochodzi? Jeśli komuś się wydawało że
      > to dzieło feministek lub lewicy, to niestety się pomylił bo to fragment
      > programu gospodarczego naszych rodzimych liberałów czyli Rokity i spółki.
      > Strasznie mnie ciekawi jak liberał-Rokita wyobraża sobie wypracowywanie
      > takich reguł przez rząd i pracodawców, co konkretnie miałoby to być...

      Przede wszystkim może to być zmiana kodeksu pracy polegająca na ułatwieniu w
      zwalnianianiu pracownika i zatrudnianiu go. innymi słowy może to polegać na
      liberalizacji kodeksu pracy. dalej może to polegać na likwidacji szeregu
      przywilejów pracowniczych i socjalów. ponadto na zmniejszeniu obciążeń
      pozapłacowych dla pracodawcy.
      nie ma żadnych sprzeczności. np. zniesienie obowiązku utzrymywania przez 2 lata
      stanowiska pracy dla pani, która idzie na urlop macierzyński niewątpliwie
      wpłynęło by na zwiększenie zatrudnienia młodych pań. Albo np.
      zniesienie "zwolnień grupowych" w małych iśrednich firmach wpłynęło by ogólnie
      na zmniejszenie bezrobocia. To są sprawy oczywiste.
      • czarna.dalia Re: Rokita feministką? 21.06.05, 12:43
        Myślisz, że on to miał na myśli? No, w sumie to nawet możliwe. Walka z
        bezrobociem to taki populistyczny worek w który można włożyć wszystko: walkę z
        korupcją, przestępczością, alkoholizmem, przemocą domową, dyskryminacją,
        aborcją... Faktycznie, jestem w stanie uwierzyć że jak bezrobocie spadnie to
        generalnie się poprawi a ludzie staną się lepsi;)
        Jeżeli przyjmiemy że dyskryminacja kobiet oraz ich niechęć do rodzenia dzieci
        jest spowodowana wyłącznie bezrobociem to faktycznie wszystko jasne: Rokita
        niczym Don Kichote zlikwiduje bezrobocie i sprawi tym samym że zniknie
        dyskryminacja a młode kobiety zaczną rodzić na wyścigi. Jak dla mnie to trochę
        za „proste” wyjaśnienie (żeby użyć eufemizmu) Ale to ładnie że tak wierzysz w
        dobre intencje Rokity, PO to w końcu i tak jedyna partia na jaką warto
        głosować, nawet jeśli Rokita to urodzony demagog.
        • monikaannaj Re: Rokita feministką? 21.06.05, 12:50
          Nie wyłacznie - ale bezrobocie ma ogromne znaczenie. Kobiety może i chetniej
          zaczne rodzic gdy ich mezowie beda mieli większa gwarancję pracy i gdy one same
          beda miały swiadomośc ze łatwiej ją znajda po urodzeniu dziecka.
          Gdy pracowdawcy nie beda mieli kolejek na miejsca pracy - nie beda tez tak
          czesto odmawiac jej młodym kobietom ze strachu, że te od razu urodza i znikna
          na jakis czas.
          • Gość: ggigus aha IP: 194.95.59.* 21.06.05, 15:21
            czyli wg Ciebie, Monikoannoj, najw, to dac mezowi prace, a zona niech siedziw
            domu i pilnie rodzi? Tak mozna rozwiazac problem bezrobocia i przyrostu?
            Wybacz, ale nie powinnnas sie uwazac za feministke.
            • monikaannaj Re: aha 21.06.05, 15:53
              Wybacz ale ty nie będzies zdecydowac o tym za co ja sie pownnam uwazac.

              Według ciebie kobiecie, ktora chce urodzic dziecko i spedzic z nim pierwsze
              miesiace nie poprawia nastroju fakt, ze jej maz ma zagwarantowana prace??????

              ..Tak mozna rozwiazac problem bezrobocia i przyrostu?

              Co do przyrostu to nie wiem . natomiast ciekwa sugestia; jak się da ludziom
              prace to się problem bezrobocia rozwiąze. Hm. Musze to przemyslec.

              A tak serio to nie. tak będzie - tzn kobiety w ciazy będa miały lepsze
              samopoczucie, a byc moze predzej sie zdecyduja na zajscie w ciaze gdy sie juz
              rozwiąze problem bezrobocia i
              • Gość: ggigus Re: aha IP: 194.95.59.* 21.06.05, 15:59
                Nie decyduje, wyrazam swoje zdnaie. NIE JESTES FEMINISTKA. i koniec, nawet
                jesli bys b. chciala.
                Prace powinii miec zagwarantowana oboje, a maz moze tez wziac urlop ojcowski.
                ale problemu bezrobocia nie rozwiaze danie pracy mezczzynom, ojcom rodzin.
                Monkioannoj, nie tedy droga.
                • monikaannaj Re: aha 21.06.05, 16:05
                  Odczep sie ode nie oK? Nie masz zadnego monopolu i nie jestes zadnym
                  autorytetem wdziedzinie feminizmu.
                  i nie wmawiaj mi ze wiekszośc młodych matek zamiast spokojnie posiedziexc z
                  niemowlakiem w domu woli leciec do roboty (jekze niebywale atrakcyjnej - tej w
                  biurze w urzedize, w fabryce)zostawiajac w domu męza.
                  Oczywiscie ze powinni. Może jescze wiesz KTO im powinien te prace zagwarantowac?
                  i przestań wreszcie powtarzac "danie pracy mężczyznom". ja mówie o likwidowaniu
                  bezrobocia a ne o dawniu komukolwiek pracy. jak się państwo bedzie mniej
                  wtracac to pracodawca juz sam będzie dokłanie wiedział komu ma ta pracę dac.
                  • monikaannaj PS 21.06.05, 16:06
                    Możesz co nawyzej napiusac "ja cie nie uwazam za feministkę chocbys nie wiem
                    jak chciała" Ale na tym to mi akurat wcale nie zalezy.:D
                  • Gość: ggigus to forum publiczne i mam prawo do wyrazania IP: 194.95.59.* 21.06.05, 16:07
                    wlasnej opinii.
                    Ale TY NIE JESTES feministka.
                    Dalaczego uwazasz, ze jelsi kobieta pracuje, to jej praca jest mniej atrakc. (
                    BO NIE JESTES FEMINISTKA)Czy sam fakt, ze jakas prace wykonuje mezcz,. podnosi
                    jej atrakcyjnosc?
                    A to ty zaczelas, ze bezrobocie mozna zlikwidowac, jelsi kobiety zostana w
                    domu. TAK NIE MOWI FEMINISTKA. Nawet jelsi chcialaby nia byc.
                    • Gość: monikaannaj masz rację - to twoja opinia a nie prawda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:06
                      Miłośniczo cytatów! Gdzie napisałam ze praca kobiety jest mniej arakc. I gdzie
                      napisałam ze sposobem na bezrobocie jest aby kobiety zostały w domu.
                      Je rozumiem,ze moge cie draznic. Możesz nawet bytu internetowego "monikaannaj"
                      nie cierpiec" ale nie wmawiaj mi czegos czego nie napisałam, bo jest
                      stosunkowao łatwo udowaodnic.
                      • Gość: ggigus a tutaj napisalas: IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:08
                        • Gość: monikaannaj Hm... nic nie napisałam? to straszne. nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:09
                          • Gość: ggigus nie nerwowo, Monikoannoj, spokojnie IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:10
                            Feministki sa z reguly spokojne i nie reaguja nerwowo, stad wniosek...
                            • Gość: monikaannaj Re: nie nerwowo, Monikoannoj, spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:17
                              Nie nerwowo? To pewnie myle sie odnoszac wrażenie ze na widok mojego nika
                              dostajesz wysypki?:D
                              • Gość: ggigus Monikoannoj! jezeli IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:19
                                w i e s z lepiej, jak ja na co i kiedy reaguje, jestes na najlepszej drodze do
                                zostania psychoanalityczka-amatorka
                                • Gość: monikaannaj I nawzajem!! nt. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:23
                      • Gość: ggigus (za wczesnie wyslalam) IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:09
                        tutaj napisalas:

                        nie wmawiaj mi ze wiekszośc młodych matek zamiast spokojnie posiedziexc z
                        niemowlakiem w domu woli leciec do roboty (jekze niebywale atrakcyjnej - tej w
                        biurze w urzedize, w fabryce)zostawiajac w domu męza.

                        Kiedy maz idzie do pracy, jest to praca niebywale atrakcyjna, ale praca mlodej
                        matki juz nie jest seksi.
                        NIE JESTES FEMINISTKA
                        pozdr
                        • Gość: monikaannaj Re: (za wczesnie wyslalam) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:15
                          gdzie tam jest cos o atrakcyjnosci?????????? (i niby dla kogo ta praca jest
                          atrakcyjna?)

                          kilka dni temu oglądałam program o młodych matkach w kontekscie urlopu
                          macierzyńskiego. Żadna z nich (a wypowiadało się kilka) nie zająkneła się nawet
                          o wczesniejszym pójsciu do pracy. Wszystkei załowały ze ten urlop jest taki
                          krótki i ze ze względu na sytuacje materialna i kiepską sutuację na rynku pracy
                          (starch przed zwolnieniem) nie mogły pozwolic sobie na dodatkowy, bezpłatny
                          urlop.
                          jestem feministką ggigus i dlatego zastanawiam się co by było najlepsze dla
                          tych kobiet. I wydaje mi się ze gdyby zdecydowanie zmalało w Polscde
                          bezrobocie, to te kobiety mogłyby sobie na taki urlop pozwolic.
                          • Gość: ggigus tutaj jest IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:17
                            nie wmawiaj mi ze wiekszośc młodych matek zamiast spokojnie posiedziexc z
                            niemowlakiem w domu woli leciec do roboty


                            (jekze niebywale atrakcyjnej - tej w biurze w urzedize, w fabryce)


                            zostawiajac w domu męza.


                            Dalej wolisz udawac, ze nie widzisz? I bezrobocia nie mozna zlikwidowac,
                            usuwajac kobiety do domu. NIE MOZMA TEGO POSTULOWAC; O ILE SIE JEST FEMINISTKA.
                            • Gość: monikaannaj Re: tutaj jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:22
                              Ejze - niec tam nie było o tym ze praca męza (tez zapewne w fabryce,
                              zakierowncą czy w innej kopalni) jest bardziej atrakcyjna!

                              KOBIETA WOLI SPEDZIC PIERWSZE MIESIACE ZYCIA DZIECKA Z NIM - A NIE W PRACY.

                              Nie mowię ze musi. Po prostu chce.

                              I po raz kolejny mylisz przyczyne ze skutkiem. Jescze raz.: skutkiem
                              zlikwidowania bezrobocia, byłoby to, ze kobiety mogłyby zostawac w domu z
                              niemowlakami. Bez strachu. Bo nawet jakby je wywalono z przcy - to po kilku
                              miesiacach znalazłyby nowa.
                              • Gość: ggigus momencik, IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:25
                                po porodzie kobieta wraca do malo atrakccyjnej pracy, natomiast poraca meza
                                byla i jest atrakcyjna. Bo nic o tej zmianie nie pisalas.
                                nie kazda kobieta to woli. Nie mozesz pisac w imieniu wszystkich kobiet, kto ci
                                dal takie prawo?
                                To nie byloby zadne zlikwidoanie bezrobocia, byloby bezrobocie ukryte, bo matki
                                bylyby nadal potencjalnymi pracownikami, kiedy dzidziusie pojda do przedszkola.
                                Ale wtedy - po takiej przerwie - nie znalalazlyby latwo pracy, wiec zostaja w
                                domu. Zamkniete kolo, moja pseudofeministko
                                • Gość: monikaannaj Re: momencik, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:44
                                  O pracy męza nie pisałam , bo to wszystko jedno gdzie on zasuwa i czy musię ta
                                  praca podoba. Zebys juz nie miał awatpliwosci, na przykładzie moich znajomych
                                  którym własnie uraodziło się dziecko: praca urzedniczki w banku nie jat z
                                  mojego punktu widzenia ani mniej ani bardziej atrakcyjna niz praca kierowcy na
                                  lotnisku.
                                  Nie pisz ew imieniu wszystkicjh kobiet. Piszę ze wiekszość by wolała. A wiem to
                                  z obserwacji, i materiałów dziennikarskich.

                                  I ciagle nie łapiesz kwestii bezrobocia. jaki bezrobocie ukryte? Bezrobocie
                                  ukryte to za komuny było, jak 200 osob w jednym biurze siedziało i pierdziało
                                  w stołki a co miesiąc pobierało pensyjkę.

                                  I co ma przedszkolak do tego? czy ja pisałam żeby zmuszac kobiety do
                                  trzyletniego siedzenia z dzieckiem? Rany!
                                  • ggigus Re: momencik, 21.06.05, 18:46
                                    ale pisalas o pracy kobiet jako rzekomo mniej atrakcyjnej. Cytat juz podalam.
                                    Teraz bezrobocie ukryte oznacza cos innego. Komuna padla dawno temu, czas na
                                    zmiany, Monikoannaoj.
                                    • Gość: monikaannaj Re: momencik, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:52
                                      Nie nie. To ze napisałam ze jedna jest nieatrakcyjna, to nie znaczy ze druga
                                      jest atrakcyjniejsza. Nie uzyłam słowa mniej.

                                      Komuna padla dawno temu, czas na
                                      > zmiany, Monikoannaoj.

                                      Święte słowa! Adresatka to niestety nie ja tylko pani jaruga ze swoja (zdaje
                                      się byłą juz) partią i reszta socjalistow wszelkiej masci. Komuna się skończyła
                                      i nie uszczesliwi się ludzi na siłe mnożac nakazy zakazy partety i temu podobne
                                      bzdury.
                                    • nihiru Re: momencik, 22.06.05, 12:42
                                      jak rany - ggigus! postaraj się zrozumieć!
                                      Ona napisała tylko, że kobieta która właśnie urodziła dziecko, będzie raczej
                                      wolała zostać z nim w domu niż wracać do pracy.
                                      Nawet się nie zająknęła o tym, że praca mężczyn jest bardziej atrakcyjna niż
                                      praca kobiet. Są prace bardziej i mniej ciekawe, ale zależy to od specyfiki
                                      pracy, a nie od tego czy wykonuje ją mężczyzna czy kobieta (pomijając fakt, że
                                      praca atrakcyjna dla jednego człowieka, będzie nieznośna dla drugiego).

                                      Poza tym praca nie jest dobrem samym w sobie. Mam wrażenie, że uważasz, że
                                      każda kobieta powinna pracować zawodowo, niezależnie od tego, czy musi i czy
                                      chce - tylko dlatego że jest to FEMINISTYCZNE. Jest to zwyczajne przedkładanie
                                      ideologii nad człowieka.
                                      • ggigus no nie wiem 22.06.05, 12:49
                                        to jest czesty argumetn, ze po pordzie kobiety maja wracac do rzekomo malo
                                        atrakcyjnej pracy. Wiekszosc stanowisk pracy jest malo atrakcyjna, nie ma sie
                                        co czarowac. Czy sie pracuje jako kobieta czy jako mezczyna. A Monikannaj nie
                                        poisze o tmy, ze ojciec dziecka tez ma malo atrakcyjna prace. Nie , tylko
                                        kobieta jest malo usatysfakcjonowana i jako taka moglaby /pwoina/dla dobra
                                        dziecka zosztac w domuz..
                                        Nie uwazam , ze kazda kobieta musi pracowac. Jesli masz takie wrazenie, to
                                        dobrze byloby, gdyybs swoje impresje poparla cytatem ze mnie. niczego takiego
                                        nie pisalam i nie uwazam. ale pisanie o malo atrakcyjnym powrocie do pracy
                                        matki jest zwyczajnym klamstwem.
                                        • Gość: monikaannaj Re: no nie wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 18:14
                                          Jakim kłamstwem ggigus, co ty. Chodziło mi o to, ze o ile jescze sobie moge
                                          wyobrazic ze kobiecie ktora ma NAPRAWDĘ bardzo atrakcyjna pracę - jest w
                                          trakcie robienia niebotycznej kariery, albo po prostu zyc nie moze bez tego co
                                          robi, ze takiej kobiecie nie zalezy na przedłuzaniu urlopu macierzyńskiego;
                                          jednak wiekszosci kobiet to nie dotyczy. Wolą zostac z dzieckiem. Rodzaj pracy
                                          tatusia nie ma nic do rzeczy.
                                          Czy za kazdym razem ja się pisze cos o kobietach - trzeba od razu dodawac ,ze
                                          męzczyźni tak samo? (oprócz rodzenia, połogu i karmienia piersią ofkors)
                  • abaddon_696 Re: aha 21.06.05, 16:08
                    jak się państwo bedzie mniej
                    > wtracac to pracodawca juz sam będzie dokłanie wiedział komu ma ta pracę dac.

                    Hihihihi...
                    Ty sobie wyobrażasz, że pracodawca będzie dawał ludziom pracę z dobrego serca?
                    • Gość: ggigus Re: aha IP: 194.95.59.* 21.06.05, 16:15
                      z dobrego serca, ale byle mezczyznie
                      • abaddon_696 Re: aha 21.06.05, 16:21
                        > z dobrego serca, ale byle mezczyznie

                        O ile jest seksistą, a nie musi nim być.
                      • baltazarus Mhm... 21.06.05, 17:06
                        Czyli przyznajesz, że na wolnym rynku kobiety nie mają szans? Pracodawca bowiem
                        da pracę najlepszej osobie i zawsze będzie to mężczyzna? Kobiety bez opieki
                        represyjnego reżimu nie mają szans na rynku pracy?
                        • Gość: ggigus a skad wniosek, ze mezczyzna IP: 194.95.59.* 21.06.05, 17:07
                          jest lepszym pracownikiem? bo jestes antyfeminista, musisz stosowac tak plaskie
                          argumenty?
                          • baltazarus Nic nie rozumiesz, nawet tego co sama piszesz 21.06.05, 17:41
                            Skoro - jak piszesz - pracodawca, gdy mu dać wolną rękę będzie zatrudniał tylko
                            mężczyzn, to jasny jest wniosek, że faceci lepszymi pracownikami. Pracodawca
                            gdy mu nikt nie będzie nic nakazywał wybierze najbardziej wartościowego
                            pracownika dla swojej firmy, chyba jasne?
                            Najciekawsze jest, że sama to czujesz i wiesz, hi, hi.
                            • Gość: ggigus baltazarusie, a gdzie to NAPISALAM? IP: 194.95.59.* 21.06.05, 17:42
                              mam wrazenie, ze dajesz upust swoim fantazjom, hihi
                              • baltazarus Re: baltazarusie, a gdzie to NAPISALAM? 21.06.05, 17:54
                                Dyskusja kolegów:
                                "jak się państwo bedzie mniej
                                > wtracac to pracodawca juz sam będzie dokłanie wiedział komu ma ta pracę dac.

                                Hihihihi...
                                Ty sobie wyobrażasz, że pracodawca będzie dawał ludziom pracę z dobrego serca?"

                                I Twoja odpowiedź na to:
                                "z dobrego serca, ale byle mezczyznie"

                                To moje fantazje?
                                • Gość: ggigus ironia, Baltazarusie, jest trudna bronia, IP: 194.95.59.* 21.06.05, 17:55
                                  bo wymaga obycia
                                  • baltazarus Re: ironia, Baltazarusie, jest trudna bronia, 21.06.05, 18:02
                                    Nędzne wytłumaczenie. Tak naprawdę to wiesz, że kobiety mają kiepskie szanse na
                                    rynku pracy, jeśli państwo nie zaszantażuje w waszym imieniu pracodawcy. Pracę
                                    dostaną tylko najlepsze, a tak tylko mężczyźni.
                                    • Gość: ggigus Twoj arg. jest nedzny IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:05
                                      bo bierzesz moje slowa pisane ironicznie za moje poglady.
                                      Prace z reguly dostaja najlepsi - w oczach pracodawcy - kandydaci, nie sadzisz?
                                      • baltazarus Re: Twoj arg. jest nedzny 21.06.05, 18:10
                                        To skąd te idiotyczne, promowane przez feministki zapisy o "dyskryminacji ze
                                        względu na płeć" przy zatrudnianiu? A napisałaś co czujesz, a teraz się
                                        wykręcasz.
                                        Uważam, że pracę powinni dostawać najlepsi, a pracodawca jak chce same kobiety
                                        czy mężczyzn, czy nie chce murzynów, łysych itd. to jego sprawa.
                                        • Gość: ggigus Re: Twoj arg. jest nedzny IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:15
                                          Ty wiesz lepiej, co ja czuje, prawda? i kiedy pisze ironicznie ,a kiedy nie?
                                          eh, szkoda czasu
                    • Gość: monikaannaj Re: aha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:08
                      A kto ci powiedział że tak to sobie wyobrazam? Ty nie wiesz czemu jedni
                      zatrudniaja innych?
                  • Gość: trevik Re: aha IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.05, 18:17
                    Dla pracodawcy sa dwie kategorie pracownikow, ktore sa _szczegolnie_ atrakcyjne:
                    faceci zonaci z malymi dziecmi oraz stare panny dobrze wyksztalcone po okresie
                    rozrodczym ( o ile nie daja w kosc calemu srodowisku na skutek problemom
                    memopauzalnych). I oczywiscie, ze urodzenie sie dziecka facetowi zapewnia
                    znacznie lepsza pozycje na rynku pracy: kazdy pracodawca chce miec pracownika,
                    ktory bedzie wolem do roboty a facet, ktory utrzymuje rodzine na ogol sie bardzo
                    stara. Podobnie jak owe wyksztalcone stare panny, choc tatusiowie to beda robic
                    z powodu glownie tego, aby zarobic, panny w podeszym wieku dlatego, ze nie maja
                    nic lepszego do roboty niz kariera i to je pochlania.

                    Gruss, T.
                    • Gość: ggigus Twoja teoria pada, IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:21
                      bo facet moze sobie wziac urplop ojcowski
                      • Gość: trevik Re: Twoja teoria pada, IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.05, 18:28
                        Tak - w niektorych krajach bardzo o to zadbano, aby nawet musial, bo okazalo
                        sie, ze samo "moze wziac" to troche bylo za malo i wziac ten urlop musi, bo
                        inaczej przepadnie (mowimy o naprawde malych dzieciak, ktore potrzebuja opieki
                        rodzicow a takie postawienie sprawy jak to zrobiono w szwecji to przycisniecie
                        do muru i bynajmniej nie po to, aby wole pracodawcy ogladac). Teoria bynajmniej
                        nie pada, co najwyzej probuje sie ja zmiesc z widoku socjalistycznymi,
                        wyrownawczymi prikazami.

                        Gruss, T.
                        • Gość: ggigus przymus? IP: 194.95.59.* 21.06.05, 18:30
                          byc moze. prawo do studiowania dla kobiet tez bylo wywalczone. Dzis jest to
                          oczywistosc.
                          • Gość: monikaannaj Re: przymus? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 18:46
                            całe szczęscie ze wywalczono prawo a nie koniecznośc studiowania dla kobiet...
                            Czy przymusowy urlop macierzyński dla kobiet jest wg ciebie OK?
                          • Gość: trevik Re: przymus? IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.05, 19:30
                            Czy jeszcze porownujesz sprawy w tych samych plaszczyznach? Mowimy nie o prawie
                            "do" ale o konkretnym nacisku z okreslona forma tegoz nacisku. Jest roznica
                            pomiedzy prawem do studiowania a przymusem studiowania, bo np.... w przeciwnym
                            wypadku spadnie na Ciebie extra podatek (czyli np. Wojsko - obowiazkowa sluzba
                            zasadnicza moze byc z powodzeniem traktowana jako forma daniny publicznej,
                            dotyczaca co ciekawe niektorych ;-)). Jest pewna grupa "studiujacych" facetow,
                            ktorych mocna motywacja bylo to, ze nie pojda do wojska, albo beda mieli lzejsza
                            sluzbe.

                            Gruss, T.
    • losiu4 Re: Rokita feministką? 21.06.05, 13:41
      ech, Rokita i to całe PO :) jakbym nie znał, może bym wierzył :)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: maja Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 15:18
      >„walka z dyskryminacją kobiet na rynku pracy: - Państwo i pracodawcy stworzą
      >reguły, które pozwolą młodej polskiej kobiecie wyjść za mąż, urodzić dzieci i
      >kontynuować zarazem karierę zawodową;”

      sądzę że to nie jest taka bajka. wystarczyłoby znieść te bzdurne przepisy o
      zakazie zwalniania kobiet w ciąży itp. i sytuacja by zdecydowanie znormalniała.
      Gdyby kobiety nie próbowały razem z równouprawnieniem przepchnąć przepisów
      które dają im większe prawa, to dla pracodawców nie byłoby znaczenia czy
      zatrudnia kobietę czy mężczyznę. A teraz różnica jest znacząca...

      Sęk w tym że gdyby PO próbowało tak to nazwać to nie byłoby to polityczne
      posunięcie. ;-)

    • Gość: kola Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 11:26
      skąd to pochodzi? Zapraszam na stronę praca-elastyczna.w.interia.pl Tam jest
      opisany pewien fajny projekt, który ma być realizowany w województwie
      Wielkopolskim. Dotyczy on, w dużym skrócie, właśnie aktywizacji zawodowej
      kobiet, które po urodzenia dziecka chciałyby, bez szkody dla rodziny, wrócić na
      rynek pracy. Co ciekawe projekt ten od paru miesięcy obsesyjnie próbowała
      przejąć (dosłownie) żona Rokity - Nelly (o czym pisały gazety). Przypadek?
      Jeżeli tak, to aż zaskakujący.
    • aron2004 Re: Rokita feministką? 22.06.05, 17:02
      to bzdury PO w sprawach światopoglądowych nie różni się od LPR.
      • Gość: bezdenny Re: Rokita feministką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:11
        aron2004 napisał:

        > to bzdury PO w sprawach światopoglądowych nie różni się od LPR.

        Chciałbym żeby tak było. Ale nie jest. Dla mnie idealna wybór to konserwatyzm w
        sprawach kulturowo-obyczajowych i liberalizm w sprawach gospodarczych.. Ale to
        niemozliwe. Np. LPR-owcy proponuja wiele przywilejów dla pań, a ja jestem temu
        przeciwny
    • callafior Re: Rokita feministką? 22.06.05, 18:43
      No wiesz, rokita może też być feministką, w końcu to J. Maria Rokita :))))))
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka