Dodaj do ulubionych

Feministki - ??????

04.07.05, 00:18
Tak sobie czytam posty na tym forum i czegoś tu nie rozumiem….
Feminizm to z definicji walka o prawa kobiet – tak mnie uczono.
Niektóre z dyskusji wprost dają do zrozumienia, że część obecnych tu osób nie przyjmuje świata takiego jakim jest i za wszelką cenę stara się go zmienić choćby wszystko było już cacy i wspaniale. Przecież są różni ludzie……… niektóre kobiety powinny mieć łańcuch z kuchni do sypialni bo wstyd iść z nimi miedzy ludzi a inne są wspaniałymi partnerami do rozmowy, teatru itd. To samo dotyczy mężczyzn. Ten świat istnieje bez pojęcia feminizmu już tysiące lat i jakoś się nie zawalił. Nie oznacza to bynajmniej że jestem przeciwny równouprawnieniu. Może to jak z narzekaniem Polaków? Choćby nie wiadomo jak było dobrze to i tak będą marudzić…. Może macie panie feministki jakieś ciekawe postulaty?
Ciekaw jestem jak niby jesteście dyskryminowane?
Przypomina mi się sytuacja sprzed paru lat, jaka miała miejsce w jednej ze stolic Europy
- wychodziłem z dużej księgarni zadowolony z zakupu książki jakiej szukałem i zaraz za mną podążała kobieta. Otworzyłem wahadłowe drzwi i przytrzymałem jej…. Chciałem być po prostu miły. Nawrzeszczała na mnie, że to, że jest kobietą nie znaczy, że nie potrafi sobie otworzyć drzwi. Zepsuła mi humor na cały dzień i żałowałem, bo mogłem puścić te drzwi….jakby dostała w buzię to może by jej troszkę rozumek naprostowały.
Od tego czasu określenie „feministka” kojarzy mi się z filmem pt. „Sinobrody” … taka klasyka. Tam jedna z jego żon – feministka, kończy w beczce z winem w dość charakterystycznych okolicznościach ;-)))
Może nie rozumiem bo jestem jedynie prostym facetem, który nadaje się do bycia inżynierem ale nie jest z Wenus?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 00:48

      >….jakby dostała w buzię to może
      > by jej troszkę rozumek naprostowały.


      > Od tego czasu określenie „feministka” kojarzy mi się z filmem pt. &
      > #8222;Sinobrody” … taka klasyka. Tam jedna z jego żon – femin
      > istka, kończy w beczce z winem w dość charakterystycznych okolicznościach ;-)))
      >

      No tak.Te wypowiedzi świadczą,że nie ma o czym z tobą dyskutować.
      • factis Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 08:55
        kochanica-francuza napisała:


        > No tak.Te wypowiedzi świadczą,że nie ma o czym z tobą dyskutować.

        A może poprostu brakuje ci argumentów lub uprawiasz sztukę dla sztuki...
        bunt dla buntu, nie poparty zdrowym rozsądkiem??
        Wracając do "drzwi" to ja bym podziękował, że ktoś je przytrzymał coby mi pyska nie przycięło a nie rzucał się z ząbkami.
        Hmmm a może słowo "dziękuję" nie przechodzi przez gardełka w stronę samców??

        pozdrawiam
        • Gość: asia Re: Feministki - ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 09:02
          Oczywiscie ,ze przechodzi!Powiedziec dziekuje za mily gest to rowniez
          przyjemnosc!
          Pozdrawiam
    • kot_behemot8 wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 11:33
      Moim zdaniem rozmowa z kimś kto pisze tak:

      „>….jakby dostała w buzię to może
      > by jej troszkę rozumek naprostowały.”

      ...i tak:

      „niektóre
      kobiety powinny mieć łańcuch z kuchni do sypialni bo wstyd iść z nimi miedzy
      ludzi”

      ...jest własnie sztuką dla sztuki a ja w takowej nie gustuję. Rozsądny i
      kulturalny człowiek nie dysykutuje z ludźmi których stać na pisanie takich
      rzeczy, tylko omija ich szerokim łukiem. I wierz mi, to nie ma nic wspólnego z
      feminzmem. Tu kwestia inteligencji i kultury osobistej. Nie warto tracić czasu
      na rozmowę z każdym komu się wydaje że ma coś ważnego do powiedzenia.

      • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 12:46
        Następny przykład jak bardzo może boleć powiedzenie prawdy bez ubierania jej w kwiatki... nie uważasz że napisanie "mogła dostać biedaczka w buzię" było by wyższością formy nad treścią?? A co do "łańcucha" to dlaczego nie zaprosisz do teatru pana który pije wino pod sklepem? Daj mu szansę...
        Taka właśnie jest z wami rozmowa na tym forum. Napadać potraficie a jak dotąd nie uzyskałem odpowiedzi na zadane pytanie...... walczycie dla samej przyjemności walki... teraz jestem tego prawie pewien.
        Mam przyjemność mieszkać na Śląsku i od kobiet wychowanych w tutejszych tradycjach mogły byście się wiele nauczyć.... Żona nigdy nie sprzeciwia się mężowi a potrafi tak postępować, że i tak to on zawsze robi co ona chce.. i to się nazywa inteligencja. Po co złość i wrzaski... "zły pokój jest zawsze lepszy niż dobra wojna"

        pozdrawiam elokwentne panie
        ("elokwencja nie jest wyrazem inteligencji")
        • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 12:59
          Zgadzam się z Tobą, że od Ślązaczek (w przeciwieństwie od Ślązaków) możemy się
          wiele nauczyć. Zwłaszcza od kiedy przeczytałam artykuł o tym, jak Ślązaczki
          sobie radzą (zakładają firmy i zarabiają), a Ślązacy nic tylko piją piwo -
          najwyraźniej umieją tylko węgiel kopać i do niczego innego się nie nadają.
          Czekam tylko kiedy te kobiety kopną Was w końcu w dupę, bo ile można tolerować
          obiboka, który nawet na siebie nie zarobi, za to wymaga żeby go traktować jak
          pana i władcę domu.
          • kochanica-francuza Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 13:06
            nihiru napisała:

            > Zgadzam się z Tobą, że od Ślązaczek (w przeciwieństwie od Ślązaków) możemy się
            > wiele nauczyć. Zwłaszcza od kiedy przeczytałam artykuł o tym, jak Ślązaczki
            > sobie radzą (zakładają firmy i zarabiają), a Ślązacy nic tylko piją piwo -
            > najwyraźniej umieją tylko węgiel kopać i do niczego innego się nie nadają.

            Dobre!Można poprosić o linka?
          • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 13:15
            ciekawe podejście... W Warszawie, Krakowie czy innym Poznaniu nie piją piwa?
            Wiesz przypomina mi się historia powojenna tego regionu, kiedy przyjezdni byli "antygwarowi". Padały wtedy mądre słowa "wy nas nauczycie ładnie mówić a my was ładnie pracować". Widzę, że twój osąd bierze się jedynie z "mądrych" gazet.
            Jest taka bajka "Mapeciątka" tam Zwierzak stawał na głowie i wrzeszczał: "..myśleć, myśleć".... kocham go za to. Ilu znasz Ślązaków osobiście, że powtarzasz takie osądy?? (A może ci o których mówisz mają jedynie to ze Śląskiem wspólnego że tu przyjechali ich rodzice i obojętnie gdzie by mieszkali żyli by tak samo?). Tragiczne jest to, że coraz mniej osób ma własne zdanie. Kiedyś Smoleń wypowiedział wciąż aktualne zdanie "... nie oglądaj telewizji bo będziesz miała w głowie glizdy...".
            Wciąż uciekacie od mojego pytania...coś na wzór naszych polityków.

            pozdrawiam.
            • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:03
              Oj, widzę że nadepnęłam panom na odcisk:)

              Wyjaśniam:
              jakiś rok temu czytałam artykuł o kobietach ze Śląska, które zdenerwowane
              bezradnością swoich mężów, którzy po likwidacji kopalń popadli w większości w
              marazm, zaczęły się organizować i pomagać sobie wzajemnie w prowadzeniu
              czegokolwiek, co tylko dawałoby jakiś zysk.
              Jakiś miesiąc temu - w przeglądzie albo newsweeku - był artykuł o podobnej w
              sumie treści, tylko o kobietach-sołtyskach.

              Nie usiłuję twierdzić, że wszyscy mężczyźni to pijacy a już wśród Ślązaków to
              jednego trzeźwego nie znajdziesz.
              Twierdzę tylko - a ostatnio bodajże zły_wilk cytował artykuł naukowy który to
              potwierdza - że kobiety bywają często bardziej zaradne i nie załamują się tak
              jak mężczyźni w trudnych sytuacjach.
              • Gość: trevik Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.05, 14:05
                > Twierdzę tylko - a ostatnio bodajże zły_wilk cytował artykuł naukowy który to
                > potwierdza - że kobiety bywają często bardziej zaradne i nie załamują się tak
                > jak mężczyźni w trudnych sytuacjach.

                Ja to jakos inaczej zrozumialem z tego, co napisalas.

                Gruss, T.
                • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:08
                  Byc może - dlatego zawsze staram się dopytywać "co autor miał na myśli", bo
                  często zdarzają się tutaj nieporozumienia.
          • Gość: trevik Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.05, 13:45
            > Zgadzam się z Tobą, że od Ślązaczek (w przeciwieństwie od Ślązaków) możemy się
            > wiele nauczyć. Zwłaszcza od kiedy przeczytałam artykuł o tym, jak Ślązaczki
            > sobie radzą (zakładają firmy i zarabiają), a Ślązacy nic tylko piją piwo

            Hmmm... ja za piwem nie przepadam - wole wino, poza tym jeszcze cos innego
            robie. Poza tym, kto jest tym Slazakiem o ktorym piszesz? Jak dla mnie Slazakiem
            jest ten, kto na slaskim cmentarzu potrafi przynajmniej 3 pokolenia przed nim z
            rodziny pokazac, reszta to przyjezdni - Slask to nie Stany Zjednoczone, gdzie
            mozna sie po kilku latach naturalizowac.
        • kochanica-francuza Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 13:07
          "zły pokój jest zawsze lepszy niż dobra
          > wojna"
          > To ciekawe,bo psychologowie,zwłaszcza małżeńscy,twierdzą coś wprost przeciwnego.
          • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 13:33
            kochanica-francuza napisała:

            > "zły pokój jest zawsze lepszy niż dobra
            > > wojna"
            > > To ciekawe,bo psychologowie,zwłaszcza małżeńscy,twierdzą coś wprost przec
            > iwnego.

            Uważasz, że lepiej prowadzić wojnę?
            Ja uważam, że szkoda nerwów na szarpanie się ze sobą pod jednym dachem.
            Jeśli już jest naprawdę źle to chyba najlepszym rozwiązaniem jest rozwód lub separacja.
            • kochanica-francuza Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 13:49

              >
              > Uważasz, że lepiej prowadzić wojnę?

              Ja?Ja nie jestem psycholozką.

              Każdy normalny psycholog powie ci,że tłumienie uraz w imię "świętego spokoju"
              jest niedobre i niebezpieczne.
              • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:09
                ....i pewnie każda/y frustrat/ka rzuca się na szefa w pracy? (bo tak mu polecił psycholog)...albo na małżonkę/a w domu.... ubawiłaś mnie.
                Dlaczego wy ciągle powtarzacie nie swoje opinie i przyjmujecie je bez zastanowienia? Są różne sposoby rozładowania napięcia a nie koniecznie wrzaski i rękoczyny.... Trzeba się nauczyć rozmawiać a to właśnie prowadzi do "pokoju".
                "...myśleć,myśleć..!!!"
                pozdrawiam
                • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:21
                  > enia? Są różne sposoby rozładowania napięcia a nie koniecznie wrzaski i rękocz
                  > yny.... Trzeba się nauczyć rozmawiać a to właśnie prowadzi do "pokoju".

                  Popieram w 100%!!! Czy mógłbyś powtórzyć głośniej, żeby uslyszeli ci panowie,
                  którzy uważają że kobieta z natury jest poddana mężczyźnie, bo mężczyxna jest
                  silniejszy?
                  Aha - i dodaj jeszcze, że nie jest rozmową "Zamknij się babo! ma być tak jak
                  powiedziałam, bo inaczej to popamiętasz!".
            • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:06
              > Ja uważam, że szkoda nerwów na szarpanie się ze sobą pod jednym dachem
              > "zły pokój jest zawsze lepszy niż dobra wojna"

              Mnie tylko zastanawia, dlaczego uważasz że to kobieta ma zrezygnować ze swoich
              racji? Z jakiej racji kobieta ma zawsze ustępować? Bo tak już jest na tym
              świecie? Bo mężczyzna jest silniejszy? Wybacz, ale taką odpowiedź to możesz
              sobie wsadzić...
              • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:28
                nihiru napisała:
                > Mnie tylko zastanawia, dlaczego uważasz że to kobieta ma zrezygnować ze swoich
                > racji? Z jakiej racji kobieta ma zawsze ustępować? Bo tak już jest na tym
                > świecie? Bo mężczyzna jest silniejszy? Wybacz, ale taką odpowiedź to możesz
                > sobie wsadzić...


                wiesz co to jest kompromis??
                Zastanów się troszkę - a to o czym mówiłem to teoretyczne ustępstwo...strategia.
                Co z tym ma wspólnego siła? Chyba bardziej psychika
                co do końcówki wypowiedzi to tobie będzie łatwiej niż mnie sobie....hi hi hi
                ktoś tu coś o kulturze wspominał kiedyś - czar prysł? czy jak? Może tylko brak argumentów i niepewność o co ta cała walka??
                • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 14:45
                  > wiesz co to jest kompromis??
                  > Zastanów się troszkę - a to o czym mówiłem to teoretyczne
                  ustępstwo...strategia

                  Wiem co to jest kompromis, natomiast nie jestem pewna, czy Ty rozumiesz to
                  pojęcie. A wątpliwości mam ponieważ na samym początku napisałeś coś, co
                  zrozumiałam następująco: "zamiast się kłócić, zgadzajcie się drogie panie, ze
                  swoimi mężami, bo lepszy pokój niż wojna". No więc dla mnie wcale nie lepszy,
                  jezeli ja mam zawsze oddawać pole.
                  Wspominasz coś o strategii ustępstw - tylko że ja nie mam ochoty stosować
                  jakichś mętnych sztuczek po to, żeby postawić na swoim. Wolę traktować swojego
                  mężczyznę jak partnera i mówić mu wprost, co uważam i jakie jest moje zdanie.
                  Nie widze powodu, żeby udawać, że wszystko co on mówi jest wspaniałe, tylko ze
                  względu na jego ego.
                  • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 15:03
                    nihiru napisała:

                    "zamiast się kłócić, zgadzajcie się drogie panie, ze
                    > swoimi mężami, bo lepszy pokój niż wojna". No więc dla mnie wcale nie lepszy,
                    > jezeli ja mam zawsze oddawać pole.
                    > Wspominasz coś o strategii ustępstw - tylko że ja nie mam ochoty stosować
                    > jakichś mętnych sztuczek po to, żeby postawić na swoim. Wolę traktować swojego
                    > mężczyznę jak partnera i mówić mu wprost, co uważam i jakie jest moje zdanie.

                    Jest jednak różnica między wypowiedzeniem swojego zdania z wyczuciem chwili a powiedzeniem go wtedy kiedy nieuchronnie doprowadzi to do wybuchu... co lepsze?
                    No jeszcze można to zdanie wywrzeszczeć - bo dlaczego nie?
                    Odnoszę wrażenie że ty je wywrzaskujesz swojemu "partnerowi" - a może zacznijmy od definicji partnerstwa?
                    • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 15:23
                      Pewnie że jest róznica. Tylko dlaczego to ja mam się zastanawiać, czy teraz
                      mogę poruszyć dany temat, czy też nie? Czy mąż jest w odpowiednim nastroju do
                      rozmowy czy nie? Zwłaszcza w sytuacji kiedy mąż dobitnie - i czasem głośno -
                      mówi mi co mysli bez owijania w bawełnę i zupełnie nie przejmując się czy
                      doprowadzi to do awantury czy też nie.

                      Bardzo chętnie porozmawiam z Tobą o definicji partnerstwa. Zaczniesz?:)
                      • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 15:25
                        Jeszcze tylko dodam, bo to nie wynika z mojego poprzedniego postu: wcale nie
                        uważam, że nalezy zawsze i w każdej sytuacji mówić (krzyczeć?) co komu na
                        wątrobie leży. Czasem lepiej przeczekać.
                        Tylko uważam że OBIE strony powinny stosować się do tej reguły, a nie tylko
                        jedna.
                      • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 16:06
                        oooooo
                        już warto ze mną rozmawiać?? skąd ta zmiana??
                        dla mnie partnerstwo jest właśnie sztuką kompromisów z obu stron i to nie tak że ktoś wypomina że bardziej ustąpił albo był uleglejszy kiedyś, bo to chore jest jak ma dochodzić do licytacji... prawda?? Wiesz kiedy ktoś coś dla mnie zrobi a później to wypomni to już nigdy nic od niego nie przyjmę... proste.

                        pozdrawiam
                        • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 16:13
                          No widzisz - właśnie dlatego warto z Tobą rozmawiać, że jak CIę przycisnąć, to
                          się okazuje, że nie masz takich głupich poglądów, jak to na początku wyglądało,
                          tylko coś źle się wyraziłeś.:)

                          A z wcześniejszych postów wynikało, że kobieta powinna mężczyźnie ustępować w
                          imię "spokoju".
                          • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 16:18
                            uważam że jest jej łatwiej bo taką już mamy psychikę.
                            Satysfakcję można czerpać ze zwycięstwa ogólnie a nie tylko z "czołowego" starcia. A tak to obie strony są zadowolone i spokojniejsze... on bo wydaje mu się że postawił na swoim a ona ze zwycięstwa w wojnie podjazdowej.... SIELANKA
                            • nihiru Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 16:26
                              Przechwaliłam:(

                              1. Jeśli meżczyzna ma problemy z dogadywaniem się, to powinien nad tym
                              pracować, a nie oczekiwać , że kobieta będzie mu pobłażała "bo taka jej natura"

                              2. Jeszcze raz powtarzam: nie widzę powodów aby pielęgnować męskie ego. I tak w
                              większości przypadków jest przerośnięte.
                              I wydaje mi się dziwne, że tak nalegasz żeby traktować Cię jak głupka, a co
                              najmniej jak dziecko: "niech mu się wydaje że ma rację".
                              • kochanica-francuza Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 04.07.05, 20:23
                                nihiru napisała:

                                > Przechwaliłam:(
                                >
                                > 1. Jeśli meżczyzna ma problemy z dogadywaniem się, to powinien nad tym
                                > pracować, a nie oczekiwać , że kobieta będzie mu pobłażała "bo taka jej natura"

                                Moja nie.Jak mnie ktoś wkurzy,to się zatnę i uprę,i następuje wzajemna eskalacja
                                i mur nieporozumienia.Trzeba nas godzić.

                                Mam to od wczesnego dzieciństwa,żeby nie było na "ideologie".
                                • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 05.07.05, 00:19
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > Moja nie.Jak mnie ktoś wkurzy,to się zatnę i uprę,i następuje wzajemna eskalacja i mur nieporozumienia.Trzeba nas godzić.
                                  > Mam to od wczesnego dzieciństwa,żeby nie było na "ideologie".

                                  No fakt... pisałaś coś o psychologu - może powinnas zmienić??
                                  A swoją upartość i zaciekłość przykrywasz feminizmem...każdy pretekst jest dobry żeby sobie ulżyć - Prawda??
                                  • kochanica-francuza Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 05.07.05, 23:04

                                    >
                                    > No fakt... pisałaś coś o psychologu - może powinnas zmienić??


                                    Powinno go w takim razie zmienić 100% mężczyzn...


                                    > A swoją upartość i zaciekłość przykrywasz feminizmem...

                                    Ale ja na co dzień jestem bardzo łagodna...Dopiero jak mi ktoś zalezie za
                                    skórę...Chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem...



                                  • kochanica-francuza nie ma słowa "upartość" 05.07.05, 23:05
                                    analfabeto wtórny.

                                    Jest "upór">
                                    • factis Re: nie ma słowa "upartość" 06.07.05, 09:19
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > analfabeto wtórny.
                                      > Jest "upór">

                                      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=64358
                                      upartość ż V, DCMs. ~ści, blm
                                      rzad. «wytrwałość w postępowaniu, upór, zaciętość»

                                      i kto jest analfabetą?? wtórna sfrustrowana feministko....
                                      • kochanica-francuza Re: nie ma słowa "upartość" 07.07.05, 17:50

                                        >
                                        > i kto jest analfabetą?? wtórna sfrustrowana feministko....
                                        co ty o tej frustracji? ksiądz z kółka radiomaryjnego wam każe wkuwać na
                                        pamięć,że jak feministka,to sfrustrowana?
                                        • factis Re: nie ma słowa "upartość" 07.07.05, 23:13
                                          kochanica-francuza napisała:

                                          > co ty o tej frustracji? ksiądz z kółka radiomaryjnego wam każe wkuwać na
                                          > pamięć,że jak feministka,to sfrustrowana?

                                          Przyznać się do błędu to nie łaska?
                                          Nie potrafisz przyznać komuś racji szczególnie jak sama jej nie masz - zaczynasz wtedy kąsać...... jak to inaczej nazwać? A może masz jakiś kompleksik malutki i tak to się objawia? Co do księdza to nie widziałem żadnego z bliska od kilku lat. Po drugie nie widzę związku bo przecież wg religii wszyscy są równi a więc gdzie tu o jakie prawa walczyć???
                                          Sztuką jest przyznac się do błędu ;-)))
                                          pozdrawiam
                              • factis Re: wyjaśniam dlaczego nie warto z tobą rozmawiać 05.07.05, 00:10
                                nihiru napisała:

                                > Przechwaliłam:(
                                >
                                > 1. Jeśli meżczyzna ma problemy z dogadywaniem się, to powinien nad tym
                                > pracować, a nie oczekiwać , że kobieta będzie mu pobłażała "bo taka jej natura"

                                Kobieta oczywiście nie musi ...

                                > 2. Jeszcze raz powtarzam: nie widzę powodów aby pielęgnować męskie ego. I tak w większości przypadków jest przerośnięte.
                                > I wydaje mi się dziwne, że tak nalegasz żeby traktować Cię jak głupka, a co
                                > najmniej jak dziecko: "niech mu się wydaje że ma rację".

                                Ja na nic nie nalegam. Wcale nie mówię o pielęgnmacji ego. Poprostu uważam że nieraz lepiej jest zastosować fortel niż doprowadzić do wybuchu konfliktu.
                                Wiesz ja niekiedy lubię jak mi się ustępuje ale bez przesady. Wiesz takie ciągłe ustępowanie to pachnie "słodką idiotką" a taką to po dwóch tygodniach zadusił bym gołymi rękami. ;-))) Należy mieć swoje zdanie lecz też trzeba mieć wyczucie kiedy je można ostro wyrazić.
    • abaddon_696 Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 15:21
      > Feminizm to z definicji walka o prawa kobiet – tak mnie uczono.

      Feminizm to przede wszystkim walka o zrównanie pozycji społecznej kobiety z
      mężczyzną oraz walka przeciw zakorzenionemu w mentalności ludzkiej seksizmowi.
      Równość praw nie wystarczy, stąd druga fala feminizmu w latach 60-tych. Jeśli
      chodzi o prawa, to i pod tym względem jest wiele do zrobienia - patrz: fatalna
      ustawa antyaborcyjna w Polsce.

      > Niektóre z dyskusji wprost dają do zrozumienia, że część obecnych tu osób nie
      p
      > rzyjmuje świata takiego jakim jest i za wszelką cenę stara się go zmienić
      choćb
      > y wszystko było już cacy i wspaniale.

      Ale nie jest cacy i wspaniale.

      Ten świat istnieje bez pojęcia feminizmu już tysiące lat
      > i jakoś się nie zawalił.

      Ten świat istniał tysiące lat z Murzynem w roli niewolnika i też się nie
      zawalił. Nie zmienia to faktu, że niewolnictwo było tragedią, tak jak
      upośledzenie społeczne kobiet.

      Może macie panie feministki jakieś ciekawe post
      > ulaty?

      A jakie znasz?


      • factis Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 15:59
        abaddon_696 napisał:
        > Feminizm to przede wszystkim walka o zrównanie pozycji społecznej kobiety z
        > mężczyzną oraz walka przeciw zakorzenionemu w mentalności ludzkiej seksizmowi.
        > Równość praw nie wystarczy, stąd druga fala feminizmu w latach 60-tych. Jeśli
        > chodzi o prawa, to i pod tym względem jest wiele do zrobienia - patrz: fatalna
        > ustawa antyaborcyjna w Polsce.
        Niby jak jesteście nierówne społecznie? A ustawa bije także w normalnych facetów... czepianie się i tyle. Ja też nie pragnę mieć dziecka z przelotną znajomością. "Nic co ludzkie....."

        Spróbuj zameldować dziecko które urodzisz na adres jego ojca (załóżmy że macie z nim inne adresy) ... i co? NIE DA SIĘ !! a jest ojcem. Nikt nie pali kaleson z tego powodu...

        > Ale nie jest cacy i wspaniale.
        Choćby było to i tak znajdą się niezadowoleni - taka już ludzka natura.

        > Ten świat istniał tysiące lat z Murzynem w roli niewolnika i też się nie
        > zawalił.
        Jaaasne....... szczególnie że jakaś tam Ameryka została odkryta coś koło 500 lat temu.... hi hi hi - w Europie niewolnictwo nie było rozpowszechnione.
        Zły przykład.

        > A jakie znasz?
        Właśnie staram się dowiedzieć o co walczą biedne kobiety w tym okropnym świecie który nic tylko je wykorzystuje i czai się taki facet z wielkimi zębiskami w zakamarkach...

        Wiesz ja odnoszę wrażenie, że to jest kamuflowanie swojej bezradności.
        Skoro niektóre kobiety pozwalają się źle traktować to krzyczysz że są dyskryminowane. Zgadzam się - aparat prawny jest nieudolny w tym państwie. Ale nie mówmy o tym że jest dyskryminacja bo mnie to bawi.

        pozdrawiam
        • abaddon_696 Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 17:14
          > Jaaasne....... szczególnie że jakaś tam Ameryka została odkryta coś koło 500
          la
          > t temu.... hi hi hi - w Europie niewolnictwo nie było rozpowszechnione.
          > Zły przykład.

          A nie wiesz, że niewolnictwo już istniało w czasach starożytnych? A zniesione
          je w XIX wieku - czyli istniało w Europie przez tysiące lat.




        • abaddon_696 Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 17:15
          Co do reszty, to poczytaj sobie coś na temat feminizmu i dopiero potem się
          wypowiadaj. Jeżeli uważasz, że dyskryminacja nie istnieje, to nie ma o czym
          dyskutować.
          • factis Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 23:54
            abaddon_696 napisał:
            >A nie wiesz, że niewolnictwo już istniało w czasach starożytnych? A zniesione
            >je w XIX wieku - czyli istniało w Europie przez tysiące lat.

            Ale nie trzymaliśmy na podwórkach murzynów - niewolnikami byli żołnierze podbitych armii a najczęściej w ramach wdzięczności za darowanie życia.
            Pomyśl po co właścicielowi ziem byliby niewolnicy łapani gdzieś na zadupiach Afryki skoro jego byli ludzie mieszkający w jego wioskach - to była własność.
            W Ameryce chodziło jedynie o małą gęstość zaludnienia i brak taniej siły roboczej. Widzisz - jakbyś napisała że "Murzynów" do wypowiedzi dodałaś z rozpędu było by ok. Nie brnij już dalej bo to ślepa uliczka. Dlatego że nie masz racji Afrykanie nie mieszkają z dziada pradziada np. na terytorium Polski.

            > Co do reszty, to poczytaj sobie coś na temat feminizmu i dopiero potem się
            > wypowiadaj. Jeżeli uważasz, że dyskryminacja nie istnieje, to nie ma o czym
            > dyskutować.

            To powiedz mi jaka? Nie możesz głosować, zmieniać partnerów, pracować gdzie chcesz, jeżdzić na wakacje?? Powiedz o co ta cała niby walka??
            Co do czytania to bardziej dotyczy to przeszłości a więc historii.
            Ja mówię co jest teraz i nie mam na myśli Talibanu tylko Europę.
            • abaddon_696 Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 15:02
              Dlatego że nie masz racji Af
              > rykanie nie mieszkają z dziada pradziada np. na terytorium Polski.

              Miałem na myśli chociażby starożytny Rzym, który w swoim czasie władał całą
              północną Afryką.
              Żeby już nie ciągnąć tego wątku, prawda jest taka że niewolnictwo istniało od
              czasów antycznych aż do XIX wieku, a świat się nie zawalił. Co nie znaczy, że
              niewolnictwo było dobre. Analogicznie jest z patriarchatem.

              > To powiedz mi jaka? Nie możesz głosować, zmieniać partnerów, pracować gdzie
              chc
              > esz, jeżdzić na wakacje?? Powiedz o co ta cała niby walka??

              Jeszcze raz przypomnę, że poza kwestiami aborcyjnymi pod względem prawnym
              wszystko jest OK.
              Ale to nie wystarczy, bo równość praw wcale nie musi zapewnić równego statusu
              społecznego kobietom. Wystarczy wspomnieć, że kobieta zarabia 20-30% mniej od
              mężczyzny na tym samym stanowisku pracy (mimo że zazwyczaj jest lepiej
              wykształcona). Teraz rozumiesz?
              Do tego dochodzi silnie zakorzeniony w mentalności ludzkiej seksizm, który
              powoduje, że kobietom znacznie trudniej się przebić niż mężczyznom, np. w
              polityce.

              PS Jestem płci męskiej:)

    • boykotka Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 18:13
      factis napisał:
      > Ciekaw jestem jak niby jesteście dyskryminowane?
      Nie wiem czy przytoczone za przykład Panie są feministkami; z pewnością są
      kobietami.
      W dużej firmie branży telewizyjnej, w jednym dziale liczącym ok 20 osób na tym
      samym stanowisku są zatrudnieni pracownicy, mniej więcej w tym samym wieku (
      różnica ok 3 lat) i z takim samym wykształceniem ( wykształcenie w tym wypadku
      nie jest wymagane; wszyscy mają maturę ). Wszyscy mają podobny staż pracy.
      Meżczyzn jest zatrudnionych 1/3 i wszyscy panowie mają angaż o 200 do 400zł
      większy niż panie.
      • factis Re: Feministki - ?????? 04.07.05, 23:36
        widzisz jak już napisałem wcześniej dyskryminacją kobiety często nazywają niezaradność... Powiedz mi od czego są radcy prawni i sąd pracy? PIP? Tam też pracują kobiety i w takim przypadku na pewno by pomogły - i nie chodzi o solidarność jajników. Skoro ktoś się godzi na jakieś traktowanie to niestety musi ponosić konsekwencje. Wiem wiem nikt się nie wychyli..... właśnie dlatego tak się dzieje. Nasza narodowa przypadłość - dużo krzyczeć a jak już coś trzeba zrobić to kłaść uszy po sobie. Mam takie przykłady z własnego życia, kiedy się wychyliłem w obronie racji wszystkich a większośc miała pretensje...
        Lepszy święty spokój niż 400 zeta w kieszeni więcej.... priorytety
        pozdrawiam
        • margot_may Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 02:39
          factis napisał:

          > widzisz jak już napisałem wcześniej dyskryminacją kobiety często nazywają
          nieza
          > radność... Powiedz mi od czego są radcy prawni i sąd pracy? PIP? Tam też
          pracuj
          > ą kobiety i w takim przypadku na pewno by pomogły - i nie chodzi o
          solidarność
          > jajników. Skoro ktoś się godzi na jakieś traktowanie to niestety musi ponosić
          k
          > onsekwencje. Wiem wiem nikt się nie wychyli..... właśnie dlatego tak się
          dzieje
          > . Nasza narodowa przypadłość - dużo krzyczeć a jak już coś trzeba zrobić to
          kła
          > ść uszy po sobie. Mam takie przykłady z własnego życia, kiedy się wychyliłem
          w
          > obronie racji wszystkich a większośc miała pretensje...
          > Lepszy święty spokój niż 400 zeta w kieszeni więcej.... priorytety
          > pozdrawiam
          feminizm jest własnie od tego, żeby takie kobiety sie odważyły to zrobić.
          myślisz, że co? siedzi taka myszka, od kilku lat ma gorsza płacę, i nagle
          pstryknie palcami i poleci jak burza domagać się swojego?
          feminizm i to co nazywasz niepotrzebnym krzykiem jest krokiem pośrednim
          pomiędzy siedzeniem cicho a działaniem. jeśli ktoś siedział cicho przez długi
          czas, to musi poczuć, że potrafi zadziałać, a feminizm własnie o tym krzyczy.

          jasne, że znajda się osoby, co krzyczą dla samego krzyku, ale wazne, że znajdą
          się takie, którym to pomoże.
          więc powiedz jeszcze raz co masz nam za złe?
          • factis Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 13:01
            Z tego co powiedziałaś to "Feministki" są ja taka samopomoc kobieca, która motywuje do działania i przekształca szare myszki w narzędzie do egzekwowania swoich praw... A jeśli tak jest to cały ten krzyk jest z tego powodu że walczycie same ze sobą... No ładnie zaczynam rozumieć skąd w niektórych tyle agresji - przegrywają wewnętrzną walkę i muszą jakoś odreagować.
            pozdrawiam
            • krolewna_angina Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 17:01
              No ładnie zaczynam rozumieć skąd w niektórych tyle agresji - prze
              > grywają wewnętrzną walkę i muszą jakoś odreagować.


              To ciekawe, bo w tej dyskusji jedyną osobą wykazującą agresję jesteś ty sam.
              Zwłaszcza gdy brakuje ci argumentów i czujesz że rozmówczyni góruje nad tobą
              intelektualnie. To zresztą nawet potwierdza twoją teorię;)
              • factis Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 22:58
                ciekawa teoria... w którym momencie byłem niby agresywny??
                Raczej atakowany. Nie napadam na nikogo a niektóre wypowiedzi budziły we mnie jedynie rozbawienie. Przewagi też raczej nie odczułem, szczególnie że wciąż zbaczano z tematu. No i potyczka słowna nie świadczy o intelekcie.
                "Tylko głupiec wie wszystko"
                uśmiechnij się !!!
                • krolewna_angina Re: Feministki - ?????? 06.07.05, 10:48
                  > ciekawa teoria... w którym momencie byłem niby agresywny??
                  > Raczej atakowany.


                  Napisałes napastliwy w tonie post, więc byłeś atakowany - a czego się
                  spodziewałeś? Odpowiadałeś tym samym - to też w porządku, miałes prawo, "każdy
                  orze jak może" - jeden dyskutuje, drugi się wykłóca i nazywa to dyskusją;) I
                  nie byłoby w tym nic złego gdybyś nie zaczął sobie wyobrażać, że to ty jesteś
                  atakowany a wszyscy wokół ciebie, biednego misia, nic tylko zioną agresją. A
                  prawda jest taka, że jak Kuba Bogu tak i Bóg Kubie - chociaż dawka agresji w
                  twoim wykonaniu i tak była wyższa.


                  Nie napadam na nikogo a niektóre wypowiedzi budziły we mnie j
                  > edynie rozbawienie.


                  Możliwe. Jednak to swoje "rozbawienie" wyrażałeś agresją i złośliwościami,
                  stosując przy tym zasadę: za jeden cios oddaję dwa. Przykład? Na niegrzeczny
                  tekst o analfabetyzmie odparowałeś dużo bardziej niegrzecznym: "kto jest
                  analfabetą?? wtórna sfrustrowana feministko...." Takie reakcje świadczą o
                  agresywności, braku umiejętności panowania nad sobą i prowadzenia rzeczowej
                  dyskusji. Nie oczekuj więc raczej, że ktoś potraktuje cię tutaj inaczej niż
                  jako kolejnego krzykacza który nie ma nic ciekawego do powiedzenia poza tym, że
                  nie lubi feministek. EOT

                  Jeszcze tylko garść cytatów z twoich postów. Zapewniam cię, że _żadne_z tych
                  zdań nie padłoby w tekście rozumnego i kulturalnego dyskutanta. Radzę poczytać
                  co nieco o zasadach prowadzenia dyskusji, zwłaszcza o tym czym jest "argumentum
                  ad personam" i czym różni się od argumentu merytorycznego.


                  „>….jakby dostała w buzię to może
                  > by jej troszkę rozumek naprostowały.”

                  „niektóre
                  kobiety powinny mieć łańcuch z kuchni do sypialni bo wstyd iść z nimi miedzy
                  ludzi”

                  Taka właśnie jest z wami rozmowa na tym forum.

                  Następny przykład jak bardzo może boleć powiedzenie prawdy bez ubierania jej w
                  kwiatki

                  Dlaczego wy ciągle powtarzacie nie swoje opinie i przyjmujecie je bez
                  zastanowienia?

                  Może tylko brak argumentów i niepewność o co ta cała
                  walka??

                  Odnoszę wrażenie że ty je wywrzaskujesz swojemu "partnerowi"

                  No fakt... pisałaś coś o psychologu - może powinnas zmienić??
                  A swoją upartość i zaciekłość przykrywasz feminizmem...każdy pretekst jest
                  dobry żeby sobie ulżyć
                  - Prawda??

                  kto jest analfabetą?? wtórna sfrustrowana feministko....

                  A jeśli tak jest to cały ten krzyk jest z tego powodu że walczycie
                  same ze sobą... No ładnie zaczynam rozumieć skąd w niektórych tyle agresji -
                  przegrywają wewnętrzną walkę i muszą jakoś
                  odreagować.




            • margot_may Re: Feministki - ?????? 05.07.05, 23:05
              cieszę się, że coś zaczyna ci świtać w główce.
              i widzę, że juz nie masz nam nic za złe. to dobrze. ja także pozdrawiam.
    • svintuh Re: Feministki - ?????? 06.07.05, 22:45
      tak naprawde to feministki ze swoimi poglądami służą raczej najgorszemu
      rodzajowi męskich szowinistycznych świn a nie kobietom!!!
    • maga_luisa Re: Feministki - ?????? 06.07.05, 22:57
      Ależ strasznie niepewni muszą się czuć tacy mężczyźni jak twórca wątku -
      prowokuje, zaperza się, krytykuje i nieustannie żongluje argumentami, które tak
      naprawdę nic nie wnosza.
      • factis Re: Feministki - ?????? 07.07.05, 23:03
        maga_luisa napisała:

        > Ależ strasznie niepewni muszą się czuć tacy mężczyźni jak twórca wątku -
        > prowokuje, zaperza się, krytykuje i nieustannie żongluje argumentami, które.tak naprawdę nic nie wnosza.

        powiedz mi co wnoszą wypowiedzi twoich "koleżanek"?
        oprócz tego że czepiają się formy wypowieczi i wyrwanych z kontekstu zdań to raczej nic. Chciałem jedynie się dowiedzieć o co walczą feministki w dzisiejszej Europie bo ja nie widzę powodów do narzekań i np. do jakichś szczególnych zmian w prawie itp. Powiedz czy "wyzwolenie" polega jedynie na czepianiu się osób przeciwnej płci? Odnoszę wrażenie że na tym to polega - nikt w wątkach nie ripostuje nigrzecznych wypowiedzi kobiet.. No chyba że wam wolno....to co innego
        Jak dotąd to każda z was stara się mnie jakoś podsumować albo zanalizować a kilka jedynie wypowiedzi starało się coś wyjaśnić. Dlaczego traktujecie takie posty jak napaść?
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka