Dodaj do ulubionych

Przykładzik dyskryminacji

21.10.02, 23:42
Chcę zmienić pracę. Dzisiaj pierwszy raz od roku znalazłam odpowiednie
ogłoszenie. Spełniam prawie wszystkie warunki - doświadczenie, bardzo dobra
znajomość specjalistycznych programów komputerowych, dobra znajomość
angielskiego i wyższe wykształcenie kierunkowe - wszystko co do joty.
Ostatniego warunku nie spełniam. Mianowicie nie jestem mężczyzną.
Ogłoszenie dała babka. Podała imię, nazwisko i adres. Mam ochotę nasłać na
nią paru MĘŻCZYZN...
Obserwuj wątek
    • maciej.k1 Re: Przykładzik dyskryminacji :-) 22.10.02, 10:42
      Załóżmy, że chcę zmienić partnerkę. Dzisiaj pierwszy raz od roku znalazłam
      odpowiednie ogłoszenie towarzyskie. Spełniam prawie wszystkie warunki - wzrost,
      waga, wiek, kolor oczu, brak nałogów i niższe wykształcenie bezkierunkowe,
      bardzo dobra znajomość francuskiego - wszystko co do joty.
      Ostatniego warunku nie spełniam. Mianowicie nie jestem mężczyzną.
      Ogłoszenie dała babka. Podała imię, nazwisko i adres. Mam ochotę nasłać na
      nią paru MĘŻCZYZN...

      Jakim prawem pracodawca uzurpuje sobie prawo do decydowania, z kim chce
      współpracować?
      A jakim prawem kobieta uzurpuje sobie prawo do decydowania, z kim chce współżyć?
      • sagan2 Re: Przykładzik dyskryminacji :-) 22.10.02, 11:07
        maciej.k1 napisał:

        > Jakim prawem pracodawca uzurpuje sobie prawo do
        > decydowania, z kim chce współpracować?
        > A jakim prawem kobieta uzurpuje sobie prawo do
        > decydowania, z kim chce współżyć?

        nie masz wrazenia, ze w kwestii zatrudnienia wazne sa
        raczej kwalifikacje, a nie plec kandydata? pomijajac
        oczywiste przypadki, jak taniec brzucha czy
        chipendales... ale chyba nie o taka prace autorce watku
        chodzilo... niby po co przy rurce znajomosc
        specjalistycznego oprogramowania...

        tak przez Ciebie pojmowana 'wolnosc' pracodawcy moze
        doprowadzic do absurdu... bo ja np chce tylko naturalnych
        rudych a piegami na rekach...

        czy zareagowalbys tak samo, jak powyzej, gdyby w tym
        ogloszeniu pojawilo sie zastrzezenie, ze pracownik musi
        byc _bialy_? (pomijam absurdy typu: oferowano prace
        tajnego agenta na ukrainie...)
        • maciej.k1 wolność wyboru 23.10.02, 12:02
          sagan2 napisała:

          > nie masz wrazenia, ze w kwestii zatrudnienia wazne sa
          > raczej kwalifikacje, a nie plec kandydata? pomijajac
          > oczywiste przypadki, jak taniec brzucha czy
          > chipendales... ale chyba nie o taka prace autorce watku
          > chodzilo... niby po co przy rurce znajomosc
          > specjalistycznego oprogramowania...
          >
          > tak przez Ciebie pojmowana 'wolnosc' pracodawcy moze
          > doprowadzic do absurdu... bo ja np chce tylko naturalnych
          > rudych a piegami na rekach...
          >
          > czy zareagowalbys tak samo, jak powyzej, gdyby w tym
          > ogloszeniu pojawilo sie zastrzezenie, ze pracownik musi
          > byc _bialy_? (pomijam absurdy typu: oferowano prace
          > tajnego agenta na ukrainie...)

          Uważam, że wolny rynek polega m.in. na tym, że pracodawca ma wolność wyboru
          pracowników. Bardzo mi się nie podoba, gdy wybiera "nieracjonalnie", tzn. np.
          kogoś innego zamiast mnie ("jak on może być taki głupi...") - ale szanuję przy
          tym takie prawo pracodawcy.

          Feministki postulują wolność wyboru kobiety, ale pragną odebrać wolność wyboru
          pracodawcom. Są niepocieszone, gdy mężcyźni korzystają ze swojej wolności
          wyborum partnerek i unikają wiążania sę z feministkami. Więcej szacunku dla
          wolności wyboru innych!

          Pozdrawiam -
          • sagan2 Re: wolność wyboru 23.10.02, 12:14
            Maciej, nie odpowiedziales na moje pytanie: czy
            pracodawca mna, wg Ciebie, prawo napisac w ogloszeniu o
            prace, ze kandydat musi byc _bialy_

            stawianie zawsze i wszedzie na pierwszym miejscu 'wolnosc
            wyboru' to dla mnie balwochwalstwo. w ten sposob kazdy
            moze usprawiedliwic najgorszy nawet czyn.
            wolnosc wyboru powinna byc mierzona 'wlasciwoscia' czy
            'morlanoscia' czynu. i tutaj chyba wlasnie jest problem.

            feministki nie chca dyskryminowac kobiety.
            Maciej nie chce dyskryminowac pracodawcy.
            ciagle nie wiem, czy Maciej chce czy nie chce
            dyskryminowac kolorowych.
            kto ma racje?
            • pwrzes Re: wolność wyboru 23.10.02, 15:34
              A odpowiem za Macieja :)
              Tak ma prawo decydowac, w koncu to on placi mu pensje. Inna sytuacja jest wtedy
              gdy jest to instytucja publiczna, wtedy oczywiscie nie. A tak przy okazji,
              wiecej ogloszen jest typu, szukam asystentki prezesa. To ja juz nie moge byc
              asystentem ?:-) Przyznasz, ze to tez dyskryminacja.

              Mors
              Ps. Nie zamierzam zmienic pracy :-)
              • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 09:25
                pwrzes napisał:

                > A tak przy okazji, wiecej ogloszen jest typu, szukam
                > asystentki prezesa. To ja juz nie moge byc
                > asystentem ?:-) Przyznasz, ze to tez dyskryminacja.

                tak, to tez dyskryminacja.

                a jesli ktos chce zatrudniac _tylko_ bialych, to
                rozumiem, ze mam prawo nazwac go rasista?
                • pwrzes Re: wolność wyboru 24.10.02, 09:51
                  sagan2 napisała:

                  > a jesli ktos chce zatrudniac _tylko_ bialych, to
                  > rozumiem, ze mam prawo nazwac go rasista?

                  Jak najbardziej masz prawo. Ale jesli jest prywatnym pracodawca to moze miec
                  takie widzimisie. Nikt nie moze kazac mu kochac inne rasy.IMO jesli jednak
                  zatrudni ze wzgledu na rade slabego bialego a nie zdolnego czarnego to znaczy,
                  ze nie umie prowadzic interesow (pieniadza nie maja koloru skory na
                  szczescie) , firma zbankrutuje i cisza po nim zapadnie, sam sobie zaszkodzi:-)

                  Mors
                  • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 10:12
                    no wlasnie na to chce zwrocic uwage - dlaczego
                    przyzjanesz pracodawcy prawo do wszystkiego, lacznie z
                    rasizmem??? nie sadzisz, ze tzw wolna wola bez zadnego
                    kryterium moralnego jest rzecza zla?

                    w takim razie dlaczego karac mordercow? przeciez tylko
                    dali wyraz swojej wolnej woli...

                    oczywiscie przyklad jest przejaskrawiony, ale
                    przynajmniej jasno pokazuje, co mam na mysli.
                    • maciej.k1 Re: wolność wyboru 24.10.02, 10:49
                      sagan2 napisała:

                      > no wlasnie na to chce zwrocic uwage - dlaczego
                      > przyzjanesz pracodawcy prawo do wszystkiego, lacznie z
                      > rasizmem???

                      Przyznajemy pracodawcy prawo do posiadania dowolnych poglądów, także
                      rasistowskich. Każdy ma prawo nie lubić Murzynów, Żydów, katolików, czy
                      białych, heteroseksualnych mężczyzn. Prawo nie ingeruje w ludzkie emocje czy
                      poglądy, ingeruje natomiast w sposób ich publicznego wyrażania, zabrania także
                      pewnych CZYNÓW. Warto odróżniać emocje i myśli od konkretnego działania - prawo
                      może zabraniać tylko tego ostatniego.

                      Prywatna firma jest własnością jej właściciela. Osobiście uznaję święte prawo
                      własności i prawo jej właściciela do zrobienia ze swoją firmą co mu się podoba.
                      Może ją doprowadzić do ruiny błędną polityką kadrową - jeśli ma taki kaprys, to
                      jego sprawa.

                      > nie sadzisz, ze tzw wolna wola bez zadnego
                      > kryterium moralnego jest rzecza zla?

                      Powiedz to feministkom, które np. uznają "brzuch" kobiety za jej wyłączną
                      własność i jej prawo do dowolnego dysponowania życiem nienarodzonego dziecka.

                      > w takim razie dlaczego karac mordercow? przeciez tylko
                      > dali wyraz swojej wolnej woli...

                      Mylisz dwie rzeczy. Nie dajemy pracodawcy prawa dowolnego dysponowania swoimi
                      pracownikami - tylko dowolnego dysponowania swoją firmą. Życie innych ludzi nie
                      należy do mordercy - on nie ma prawa nim dysponować. Natomiast właściciel
                      firmy, a w jego imieniu - jej szef - jest upoważniony do dysponowania firmą.
                      Firma nie należy do ca łego społeczeństwa, ani do jej potencjalnych
                      pracowników! Należy tylko do jej właściciela.

                      Pozdrawiam -
                      • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 11:06
                        to jak to jest, Maciej? pracodawca moze powiedziec: moja
                        firma, moje reguly? a kobieta nie moze powiedziec: moj
                        brzuch, moja sprawa??? a gdzie tu konsekwencja?

                        ps. aby nie kierowac dyskusji na tory: a co ty sagan
                        myslisz, dodam, ze wg mnie ani jedno ani drugie nie ma
                        prawa tak mowic.
                        • maciej.k1 Re: wolność wyboru 24.10.02, 13:19
                          sagan2 napisała:

                          > to jak to jest, Maciej? pracodawca moze powiedziec: moja
                          > firma, moje reguly? a kobieta nie moze powiedziec: moj
                          > brzuch, moja sprawa??? a gdzie tu konsekwencja?

                          W przypadku firmy - tak. Właściciel ma prawa własności.
                          Czy w przypadku ludzkiego życia można mówić o prawach własności? Czy uważasz,
                          że nienarodzone dziecko jest własnością kobiety?

                          Pozdrawiam -
                          • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 14:05
                            maciej.k1 napisał:


                            > W przypadku firmy - tak. Właściciel ma prawa własności.
                            > Czy w przypadku ludzkiego życia można mówić o prawach
                            > własności? Czy uważasz, że nienarodzone dziecko jest
                            > własnością kobiety?

                            no przeciez prosilam wyraznie, zeby nie odbijac pileczki,
                            pytajac: co ja uwazam! napisalam wyraznie, ze uwazam iz
                            kobieta _nie ma_ prawa sama decydowac.

                            ale uwazam rowniez, ze 'prawo do wolnosci decyzji'
                            powinno sie ograniczac moralnoscia. uwazam, ze nie mozna
                            upokarzac ludzi kolorowych lub kobiet (tot tylko
                            przypadki wykorzytane juz w tej dyskusji, generalnie nie
                            wolno upokarzac _nikogo_), _z gory_ decydujac, ze sie do
                            pracy nie nadaja i jej nie dostana ze wzgledu na
                            uprzedzenia wlasciciela.

                            bardzo mi sie nie podoba balwochwalcze wychwalanie
                            pracodawcy prywatnego, ktoremu wszystko wolno, bo firma
                            nalezy do niego. rozumiem Macieju, ze popierasz tych
                            wszystkich wyzyskiwaczy, ktorzy w swoich fabrykach
                            zatrudniaja najtansza mozliwa sile robocza na podlych
                            warunkach (np w kopaniach diamentow)?
                            • maciej.k1 Re: wolność wyboru 24.10.02, 14:35
                              sagan2 napisała:

                              > bardzo mi sie nie podoba balwochwalcze wychwalanie
                              > pracodawcy prywatnego, ktoremu wszystko wolno, bo firma
                              > nalezy do niego. rozumiem Macieju, ze popierasz tych
                              > wszystkich wyzyskiwaczy, ktorzy w swoich fabrykach
                              > zatrudniaja najtansza mozliwa sile robocza na podlych
                              > warunkach (np w kopaniach diamentow)?


                              Nie wiem, o czym teraz mówimy. Nigdy nie byłemw Afryce, ani w kopalni diamentów
                              i nie chciałby się na ten temat wypowiadać. Czy moglibyśmy trzymać się polskich
                              realiów?

                              W Polsce ramy "wyzysku pracownika przez pracodawcę" określa kodeks pracy.
                              Uważam, że wystarczająco ogranicza on pracodawcę i jestm przeciw dalszemu
                              ograniczaniu wolności pracodawcy przez nowe przepisy dot. "dyskryminacji
                              płciowej". A z faktu, że uznaję wolność wyboru pracodawcy nie wynika, że
                              popieram wyzysk. Wyzyskiwanym Murzynom z kopalni diamentów poradziłbym, żeby
                              zmienili pracę. Zapewniam Cię, że wprowadzenie komunizmu w Afryce i
                              nacjonalizacja kopalni nie poprawi ich losu.
                              Pozdrawiam -
                              • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 14:54
                                ale dlaczego mamy pozostac przy polskich realiach? moze
                                na swiecie sa rzeczy, ktore warto wiedziec i warto sie na
                                nich wzorowac, lub wlasnie nie.

                                wlasnie o to mi chodzi, ze gdzies trzeba ta wolna wole
                                pracodawcy ograniczyc. jesli nie zabronisz dyskryminacji
                                plciowej, to czemu zabraniac dyskryminacji rasowej? albo
                                czemu nie wprowadzic prawa: jesli ktos (ktokolwiek)
                                bedzie pracowal na jakims stanowisku za mniej pieniedzy
                                niz obecnie pracujacy, to (o ile ma kwalifikacje) jest
                                automatycznie przyjety na miejsce poprzednika??? uwierz,
                                w przypadku bezrobocia czlowiek wiele prac wezmie, za
                                bardzo marne pieniadze... i co? czemu tak nie zrobic?
                                ludzie pracowaliby za pol darmo.
                                w wielu krajach wlasnie tak sie dzieje! chociazby w tych
                                kopalniach diamentow (polecam national geographic, chyba
                                z lata, nie pamietam miesiaca).
                                pozwalanie pracodawcom na wszystko prowadzi wlasnie do
                                wyzysku.
                                rozumiem, ze jestes za _pewnymi_ ograniczeniami, ale juz
                                nie za brakiem dyskryminacji plciowej... ale gdzie
                                okreslic linie podzialu? i kto ma do tego prawo?

                                piszesz, niech murzyni zmienia prace.
                                tam _nie ma_ innej pracy :( w wielu miejscach swiata jest
                                podobnie - wykorzystywani sa ludZie zyjacy w skrajnej
                                biedzie, w imie wolnego rynku i wolnosci pracodawcy.
                                a co z ich wolnoscia? prawem do godnego zycia? prawem do
                                pracy za godne pieniadze?

                                i wcale nie twierdze, ze komunizm poprawilby ich warunki.
                                ale wolny rynek tez nie. chyba raczej szansa w
                                humanizacji pracodawcy
                                • suzume otóż to, sagan 24.10.02, 15:07
                                  nie sądzisz, że prawa pracodawcy ogranicza drakoński przepis zatrudniania
                                  dzieci?
                                  a kiedyś tak dobrze żarło, jak można było berbeciom płacić 1/4 pensji
                                  dorosłych...

                                  ps: daj sobie spokój - to nie tak, że maciej ma inne poglądy, albo źle rozumie
                                  o co Ci chodzi. on za punkt honoru przyjął mieć inne poglądy niż my, więc co
                                  byś nie powiedziała, on i tak wysunie tezę przeciwną, albo po prostu nie
                                  rozumie. a nie wydaje mi się, żeby dyskusja z nim była orgią intelektualną. tak
                                  sobie teraz pomyślałam, że gdybyś zaczęła opluwać feminizm, on by go bronił ;)))
                                  • sagan2 su, miej litosc... 24.10.02, 15:12
                                    ... nie rozwiewaj mej wiary w czlowieka... ;)

                                    ja jednak poczekam na odpowiedz Macieja, chce uslyszec,
                                    jak odpowie nasze pytania.
                                    bardzo dobry przyklad z tymi dziecmi! czekamy, Macieju
                    • pwrzes Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:19
                      A dlaczego by nie. Zalozmy ze jestem rasista i z jakis tam, uznanych przez inne
                      za glupie, powodow uwazam ze najlepszym pracownikiem jest Chinka o wzroscie
                      ponad 1,80. Ale to ja, osoba prywatna wydaje pieniadze , inwestuje i moge robic
                      co chce i mam widzimisie ze chce zatrudniac tylko takie Chinki i nikogo innego -
                      bo to ja, osoba prywatna ryzykuje swoje pieniadze. Nikt nie ma prawa zmusic
                      mnie do innego zachowania, bo narusza moje prawo do posiadania takich a nie
                      innych przekonan i pogladow. Oczywiscie sytuacja sie zmienia gdy mowa jest o
                      instytucjach, firmach publicznych. Przyklad z morderca chybiony troszke.
                      Pracodawca, nawet rasista, nie narusza niczyjej wolnosci oraz prawa do pracy,
                      zycia etc. Morderca juz tak, zgodzisz sie ?

                      Mors
                      • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:25
                        przeczytaj, co pisalam Maciejowi.
                        uwazam, ze wolnosc pracodawcy jest mniej wazna niz
                        moralnosc.
                        a gdzie przebiega granica? no wlasnie, to jest pytanie.
                        co z pytanie su o zatrudnianiu dzieci? albo murzynow w
                        kopalniach diamentow? przeciez pracodawca _ma prawo_...
                        • maly.ksiaze Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:27
                          Ale moralnosc jest sprawa osobista. Nie mozemy powiedziec wszystkim, co jest
                          moralne, a co nie. Prawo nie sluzy do tego, aby ludzi uczynic dobrymi.

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                          • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:36
                            maly.ksiaze napisał:

                            > Ale moralnosc jest sprawa osobista. Nie mozemy
                            > powiedziec wszystkim, co jest moralne, a co nie. Prawo
                            > nie sluzy do tego, aby ludzi uczynic dobrymi.

                            ale przeciez prawo _opiera sie_ na jakiejs moralnosci.
                            a po co, wg Ciebie, jest prawo?
                            • maly.ksiaze Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:40
                              sagan2 napisała:

                              > ale przeciez prawo _opiera sie_ na jakiejs moralnosci.
                              > a po co, wg Ciebie, jest prawo?
                              Opiera sie na jakims wspolnym systemie wartosci. To prawda. Ale nie nalezy
                              chyba tego nazbyt poszerzac, bo nie zostaje wtedy ani troche miejsca na ludzkie
                              ulomnosci.
                              Wielu uwazalo (a niektorzy uwazaja do dzis) ze seks przedmalzenski jest
                              niemoralny. Zabronic?

                              Pozdrawiam,

                              mk.

                              PS. Prawo jest po to, abysmy mogli bezpiecznie zyc w tlumie agresywnych
                              zwierzat.
                              • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 17:09
                                taki wspolny system wartosci to wlasnie ta moralnosc.
                                i pisalam o tym (do Macieja chyba), ze gdzies trzeba
                                poprowadzic granice, czego mozna prawem zakazac/nakazac,
                                klanaiajac sie moralnosci, a czego juz nie.

                                zaczelo sie od 'prawa do dyskryminowania kobiet przy
                                zatrudnieniu'. dla mnie to taka sama dyskryminacja, jak
                                kolorowych. uwazam, ze sie powinno prawnie nakazac 'brak
                                dyskryminacji'

                                ja tutaj poprowadzilabym linie (co najmniej tutaj).
                                wyszlo nam na to, ze Maciej nie. dyskryminacja kolorowych
                                - precz, dyskryminacja kobiet - tak.
                                • agrafek Re: wolność wyboru 26.10.02, 12:09
                                  Problem polega na tym, że prawo, przynajmniej w państwach demokratycznych,
                                  nie określa szcegółowo norm zachowań, a jedynie stara się zakreślić pewne ich
                                  ramy, tak by stworzyć system, w którym obywatele danego państwa będą się czuć
                                  bezpiecznie. Natomiast prawo dokładnie określające co jest dobre, a co złe i
                                  zasadzające się w pełni na ściśle określonej moralności (bo trzeba jakąś wybrać
                                  i określić jeśli ma obowiązywać) obowiązuje np. w Iranie. Tam prawo dostosowane
                                  jest do pewnego przyjętego wzorca moralnego, osadzonego w religii. Podoba Ci
                                  się taki model? I nie chodzi mi tylko o to, że w Iranie kobiety niekoniecznie
                                  mają się najlepiej, ale o to, że takie prawo w pewnym momencie zaczyna Ci mówić
                                  co masz myśleć. Naprawdę, nie mieszałbym prawa z moralnością.
                            • pwrzes Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:42
                              sagan2 napisała:

                              > ale przeciez prawo _opiera sie_ na jakiejs moralnosci.
                              > a po co, wg Ciebie, jest prawo?
                              Tak ale prawo zakazuje, zostanmy przy tym rasizmie juz, szerzenia takich idei
                              ale nie zabrania posiadac takich idei - subtelna roznica ale jednak :-)

                              Mors
                              • pwrzes Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:44
                                A i jeszcze jedno , nie mozesz mi nakazac myslec w taki sam sposob jak Ty, bo w
                                tym momencie juz ingerujesz w moje prawa.

                                Mors
                        • pwrzes Re: wolność wyboru 24.10.02, 16:40
                          ale twoja moralnosc jest rozna od mojej wiec mozesz oceniac mnie zle ale ja
                          nadal mam prawo kogos nie lubic ze wzgledu na rase i nic ci do tego, To jest
                          moje prawo do wolnosci przekonan. Czsy jednej slusznej mysli przewodniej juz
                          sie skonczyly, na szczescie. A co do dzieci to pytanie nie bylo do mnie chyba.

                          Mors

                          • sagan2 Re: wolność wyboru 24.10.02, 17:06
                            mysl sobie co chcesz, o ile nie krzywdzisz innych.
                            niestety, w zyciu trudno oddzielic mysli od czynow.
                            jesli kogos nienawidzisz (ze wzgledu na kolor skory,
                            chociazby), to nie bedziesz mu nadskakiwal, raczej
                            odwrotnie.
                            poza tym czyms innym jest _nie lubienie_, a czyms innym
                            wcielanie swoich sypmati w czyn.

                            na pytanie: dlaczego rasita nie lubi kolorowych, nie ma
                            racjonalnej odpowiedzi. jesli nie lubi i nic nie robi, a
                            traktuje ich _jak innych ludzi_ - niech sobie nie lubi.
                            jesli jego sympatie kogokolwiek dyskryminuja czynnie -
                            tutaj juz mu nie daje do tego prawa
                            • Gość: Maciej a co jak prostytutka nie daje Murzynom? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 19:24
                              sagan2 napisała:

                              > chociazby), to nie bedziesz mu nadskakiwal, raczej
                              > odwrotnie.
                              > poza tym czyms innym jest _nie lubienie_, a czyms innym
                              > wcielanie swoich sypmati w czyn.
                              >
                              > na pytanie: dlaczego rasita nie lubi kolorowych, nie ma
                              > racjonalnej odpowiedzi. jesli nie lubi i nic nie robi, a
                              > traktuje ich _jak innych ludzi_ - niech sobie nie lubi.
                              > jesli jego sympatie kogokolwiek dyskryminuja czynnie -
                              > tutaj juz mu nie daje do tego prawa

                              Czy ma prawo do swoich sympatii i antypatii w swoim zawodzie? Czy powinna dawać
                              wszystkim tak samo i nikogo nie dyskryminować? Co o tym myślisz?
                      • maly.ksiaze Cos mi sie przypomnialo 24.10.02, 16:26
                        My tu caly czas o prywatnym wlascicielu, ktory w ramach swojej wolnosci
                        osobistej i gospodarczej moze sobie pracowac, z kim mu sie podoba. Ale przeciez
                        bardzo duza czesc osob pracuje w firmach - spolkach akcyjnych. Spokach o
                        charakterze publicznym. Co wtedy?
                        Zwracam przy tym uwage, ze caly balet z 'equal opportunity employers' dotyczy
                        wlasnie takich przedsiebiorstw (spolka publiczna to sie nazywa - tak jak
                        napisal 'przedpisca').

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • sagan2 Re: Cos mi sie przypomnialo 24.10.02, 16:37
                          dobra uwaga :)

                          ja... utrzymuje swoje zdanie :)
                    • agrafek Re: wolność wyboru 26.10.02, 11:58
                      A w jaki sposób chciałabyś ograniczać wolność wyboru pracodawcy? Posłać go
                      na kursy umoralniające? Bo inaczej rozwiązać się to da chyba tylko przez presję
                      społeczną (ha, ha, ha) albo odgórne przepisy. Tyle, ze w ten sposób możemy się
                      znaleźć niebezpiecznie blisko parytetów, których, zdaje się, nie lubisz.
              • czerwonakapturka Re: wolność wyboru 24.10.02, 18:17
                pwrzes napisał:

                > A odpowiem za Macieja :)
                > Tak ma prawo decydowac, w koncu to on placi mu pensje. Inna sytuacja jest
                wtedy
                >
                > gdy jest to instytucja publiczna, wtedy oczywiscie nie. A tak przy okazji,
                > wiecej ogloszen jest typu, szukam asystentki prezesa. To ja juz nie moge byc
                > asystentem ?:-) Przyznasz, ze to tez dyskryminacja.
                >
                > Mors
                > Ps. Nie zamierzam zmienic pracy :-)
                dobrze ci u tego Nielsena
        • agrafek Re: Przykładzik dyskryminacji :-) 26.10.02, 11:51
          Pewnie masz rację, ważne są kwalifikacje a nie płeć. Ale moja szefowa także
          powiedziała mi na dzień dobry, że ona woli pracować z mężczyznami niż z
          kobietami, bo lepiej się z facetami dogaduje. I co na to poradzisz? Nawet
          trudno ją oskarżyć o męski szowinizm...
      • ququryqu Re: Przykładzik dyskryminacji :-( 22.10.02, 12:04
        maciej.k1 napisał:

        > Załóżmy, że chcę zmienić partnerkę. Dzisiaj pierwszy raz od roku znalazłam
        > odpowiednie ogłoszenie towarzyskie. Spełniam prawie wszystkie warunki -
        wzrost,
        >
        > waga, wiek, kolor oczu, brak nałogów i niższe wykształcenie bezkierunkowe,
        > bardzo dobra znajomość francuskiego - wszystko co do joty.
        > Ostatniego warunku nie spełniam. Mianowicie nie jestem mężczyzną.
        > Ogłoszenie dała babka. Podała imię, nazwisko i adres. Mam ochotę nasłać na
        > nią paru MĘŻCZYZN...
        >
        > Jakim prawem pracodawca uzurpuje sobie prawo do decydowania, z kim chce
        > współpracować?
        > A jakim prawem kobieta uzurpuje sobie prawo do decydowania, z kim chce
        współżyć
        > ?

        no bo w pracy, tak jak w seksie, podstawowym kryterium doboru partnera
        (współpracownika) jest płeć, jakież to oczywiste!

        • uli bee 22.10.02, 12:27
          podstawowym kryterium doboru partnera jest JEDNOŚĆ DUCHOWA, baranku
          • ququryqu Re: bee 22.10.02, 15:48
            uli napisała:

            > podstawowym kryterium doboru partnera jest JEDNOŚĆ DUCHOWA, baranku

            czyżbyś był biseksem, winniczku
            • gandzia27 Re: bee 22.10.02, 18:45
              Ładne!
              Rozumiem frustrację biseksa (homo?)w tym konkretnym przypadku. Nie widzę jednak
              żadnych analogii do opisanej przeze mnie sytuacji.
              Cóż, nie chciałabym, aby rozpoczęty przeze mnie wątek był pretekstem do wymiany
              nic nie wnoszących do sprawy złośliwości. Rozumiem, że czasami istnieje
              potrzeba rozładowania sytuacji żarcikiem, ale dlaczego od razu żarcikiem
              cynicznym?
              Solidaryzuję się z biseksami, Murzynami, białymi, beżowymi, sprawnymi inaczej
              oraz ludżmi po czterdziestce czyli starcami niezdolnymi do pracy. To jest
              jednak forum o kobietach, a nawet feministkach.
              Proponuję trzymać się tematu.
              Być może pracodawca ma prawo wybierać pracownika według jakichkolwiek
              kryteriów. Z ciekawości tylko pytam, co może się kryć za szczególnymi
              preferencjami w tym konkretnym przypadku?
              Żeby trochę uściślić napiszę, że chodzi o zawód architekta. Raczej nie wchodzą
              w grę kwestie siły fizycznej. O co może chodzić? Kontakty z majstrami na
              budowach? To też nie. Wiem, że firma ta zajmuje się systemami wystawienniczymi.
              Robota polegałby więc na projektowaniu przestrzeni wystawienniczych z użyciem
              konkretnego systemu.
              Dlaczego do tej roboty miałby nadawać się tylko facet?
              • maly.ksiaze Tytulem komentarza 22.10.02, 18:49
                W jezyku angielskim funkcjonuje takie powiedzenie (polityczna wersja brzytwy
                Ockhama):
                'Never attribute to conspiracy what can be easier explained by stupidity'.

                Nie szukaj glebokich mysli w glupocie. Nie chcesz tam pracowac. Wiem, ze to
                przykre i wspolczuje Ci (bez ironii).

                Pozdrawiam,

                mk.
                • gandzia27 Re: Tytulem komentarza 22.10.02, 19:03
                  Dzięki za podbudowę. Najprostrze odpowiedzi przychodzą do głowy najtrudniej.
                  Swoją drogą tak naprawdę nie spotykam się z opisaną przeze mnie sytuacją po raz
                  pierwszy. Wcześniejsze ogłoszenia (bodajże 2 przypadki) dotyczyły zatrudnienia
                  architektów z uprawniwniami, więc mnie nie dotyczyły chociażby z tego względu.
                  W obu przypadkach trzeba było być dodatkowo facetem.

                  Zbiorowa głupota czy może uprzedzenia?
                  • Gość: maly.k Jedno i drugie? IP: *.BrockU.CA 22.10.02, 19:23
                    A moze racjonalna decyzja. Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale ja osobiscie wole
                    pracowac z kobietami jako podwladnymi/wspolpracownikami (uwaga: nie mam
                    sekretarek, to praca wymagajaca specjalizacji). Tez kieruje sie przy tym pewnym
                    stereotypem. Jesli ktos sobie zyczy, moge wyjasnic swoja motywacje.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • Gość: spinelli Re: Jedno i drugie? IP: *.ip.tor.radiant.net 22.10.02, 19:54
                      'Never attribute to conspiracy what can be easier explained by stupidity'.

                      Przednie!
                    • Gość: tad Re: Jedno i drugie? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 20:32
                      Gość portalu: maly.k napisał(a):

                      > A moze racjonalna decyzja. Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale ja osobiscie
                      wole
                      >
                      > pracowac z kobietami jako podwladnymi/wspolpracownikami (uwaga: nie mam
                      > sekretarek, to praca wymagajaca specjalizacji). Tez kieruje sie przy tym
                      pewnym
                      >
                      > stereotypem. Jesli ktos sobie zyczy, moge wyjasnic swoja motywacje.

                      Jeśli to nie sprawi kłopotu - chętnie poznam te motywacje.

                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > mk.
                      • maly.ksiaze To proste... 22.10.02, 22:06
                        Z moich obserwacji wynika, ze przy podobnych zdolnosciach i umiejetnosciach
                        kobiety miewaja nieco mniejsze ego. W okolicy, gdzie ludzie generalnie miewaja
                        bardzo nadmuchane poczucie wlasnej wartosci, to cenna cecha. Latwiej wtedy
                        pracowac - to znakomicie kompensuje wszelkie drobne niedogodnosci, zarowno
                        rzeczywiste, jak i urojone.

                        Nie bez znaczenia jest i to, ze mamy malo miejsca i tylko jedno zapasowe
                        krzeslo. Siedzi na nim moje ego.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • ququryqu Re: To krzywe 22.10.02, 22:14
                          maly.ksiaze napisał:

                          > Z moich obserwacji wynika, ze przy podobnych zdolnosciach i umiejetnosciach
                          > kobiety miewaja nieco mniejsze ego. W okolicy, gdzie ludzie generalnie
                          miewaja
                          > bardzo nadmuchane poczucie wlasnej wartosci, to cenna cecha. Latwiej wtedy
                          > pracowac - to znakomicie kompensuje wszelkie drobne niedogodnosci, zarowno
                          > rzeczywiste, jak i urojone.
                          >
                          > Nie bez znaczenia jest i to, ze mamy malo miejsca i tylko jedno zapasowe
                          > krzeslo. Siedzi na nim moje ego.
                          >
                          > Pozdrawiam,
                          >
                          > mk.

                          jaka zniewalająca samokrytyka
                        • maciej.k1 Re: To proste... - to dyskryminacja 23.10.02, 11:54
                          Mały Książę - Ty dyskryminujesz mężczyzn i do tego kierujesz się
                          stereotypami!!!
                          Osobiście nie mam nic przeciwko temu bo szanuję wolność pracodawcy i jego prawo
                          do podejmowania decyzji, z kim chce współpracować (także decyzji
                          nieracjonalnych - najwyżej zniknie z rynku, a to już nie mój problem).

                          Ale dziwi mnie pełna hipokryzji postawa feministek, które tak spokojnie
                          przyjęły Twoją deklarację. Dlaczego jeszcze nie zaatakowały Cię za
                          dyskryminowanie mężczyzn i kierowanie się stereotypami?

                          Mam oczywiście swoją odpowiedź na to pytanie: dlatego, że są zakłamane.
                          Dyskryminacja kobiet jest be, ale za to dyskryminacja mężczyzn już im się
                          bardzo podoba.
                          Pozdrawiam -
                          • Gość: EWOK Re: To proste... - to dyskryminacja IP: 213.241.18.* 23.10.02, 12:23
                            Jak zwykle nic nie zrozumiałeś. Mały K. wcale nie dyskryminuje mężczyzn, ale
                            nadal kobiety, posługując się stereotypem, że kobiety łatwiej nakłonić, żeby
                            pracowały na cudze konto niż mężczyzn, którzy nie tylko nie chcą starać się dla
                            kogoś ale nawet przychodzą im do głowy pomysły, aby czyjeś osiągnięcia
                            wykorzystać dla własnych celów. Jest to stereotyp mający na razie
                            odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale już chyba niedługo, bo kobiece ego
                            rośnie w bardzo szybkim tempie.
                            A że na razie nikt mu tej dyskryminacji nie wypominiał - no cóż, po prostu
                            wypowiada się o niej ze znacznie większym wdziękiem niż Ty zwykłeś to czynić.
                            • Gość: maly.k Ewok, bystrzaku IP: *.sympatico.ca 23.10.02, 14:31
                              Praca najemna zawsze jest pracą na cudze konto. Obudź
                              się, ideologia przysłania Ci rzeczywistość.

                              Ponadto, nie jestem pracodawcą. Raczej nigdy nie będę.

                              Pozdrawiam,

                              mk.
                              • Gość: EWOK Re: Ewok, bystrzaku IP: 213.241.18.* 23.10.02, 15:25
                                To Ty się obudź i nie upraszczaj bo upraszczasz nadmiernie. Zbyt dużo słyszałam
                                historii o awansach budowanych na podkradaniu cudzych pomysłów. Jasne pracujesz
                                dla pracodawcy, ale od Ciebie zależy jakie wywalczysz sobie miejsce w biurowym
                                łańcuszku szczęścia. To nie ideologia to smutna rzeczywistośc. Będąc rasową
                                ideolożką powinnam była powołać się na oklepany przykład żony Einsteina, ale
                                jako realistka nie powołuję się na niesprawdzone pogłoski. A że posługujesz się
                                stereotypami dot. płci - Twoja sprawa. Ja oceniam cechy charakteru a nie cechy
                                przypisywane płci, Ty przeciwnie -no i dobrze, nie moje kalosze.
                                • pwrzes Re: Ewok, bystrzaku 23.10.02, 15:44
                                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                  > To Ty się obudź i nie upraszczaj bo upraszczasz nadmiernie. Zbyt dużo
                                  >słyszałam historii o awansach budowanych na podkradaniu cudzych pomysłów.
                                  >Jasne pracujesz dla pracodawcy, ale od Ciebie zależy jakie wywalczysz sobie
                                  >miejsce w biurowym łańcuszku szczęścia.

                                  To rzeczywistosc w damskich zespolach, pracowalem w wielu zespolach, mieszane,
                                  wybitnie damskie i wybitnie meskie, tam gdzie bylem tylko jedynym facetem,
                                  wspopracownice niby otwarte i przyjacielskie wzgledem siebie a niech tylko
                                  jedna wyjdzie na chwile to zaczyna sie podkopywanie cudzego stolka, klamstwa i
                                  klamstewka , byle sie przypodobac, no i te niekonczace sie rozmowy telefoniczne
                                  o niczym.

                                  Mors
                                  • Gość: EWOK Re: Ewok, bystrzaku IP: 213.241.18.* 23.10.02, 15:58
                                    Rozumiem, że męskie zespoły nastawione są wyłącznie na współdziałanie i
                                    łagodzenie konfliktów, a w sytuacjach krzywdzących dla jednego z pracowników,
                                    lojalnie stają za nim niczym czterej muszkieterowie...?
                                    Taka rozmowa nie ma sensu. Nie chodzi o to, kto jest jakim pracownikiem tylko o
                                    przypisywanie kobietom pewnych stereotypowych cech takich jak uległość, pokora,
                                    skromność, empatia, altruizm, które na gruncie pracy zawodowej dyskwalifikują
                                    je jako pretendentki do stanowiska charyzmatycznego menedżera lub przebojowego
                                    prezesa zarządu. Jest to nie tyle niesprawiedliwe co zwyczajnie zwodnicze i
                                    można się na tym nieźle przejechać. I tyle. Nie ma co dorabiać do tego jakiejś
                                    mitologii.
                                    • Gość: maly.k Re: Ewok, bystrzaku IP: *.BrockU.CA 23.10.02, 16:18
                                      'Mniejsze ego' a 'uleglosc' i 'brak charyzmy' to zupelnie inne rzeczy.
                                    • pwrzes Re: Ewok, bystrzaku 23.10.02, 16:32
                                      A tak nie twierdze to juz sobie dopowiedzialas, ale z wlasnego doswiadczenia
                                      wiem, ze powie wprost o co chodzi a nie za plecami, ot co.

                                      Mors
                                • Gość: maly.k Re: Ewok, bystrzaku IP: *.BrockU.CA 23.10.02, 16:16
                                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                  > To Ty się obudź i nie upraszczaj bo upraszczasz nadmiernie. Zbyt dużo
                                  słyszałam
                                  >
                                  > historii o awansach budowanych na podkradaniu cudzych pomysłów.
                                  Aha. Czyli sugerujesz, ze dlatego dobrze mi sie pracuje z tymi, z ktorymi
                                  pracuje, bo moge krasc ich pomysly. Tralalala...

                                  Zycze sukcesow w pracy biurowej.

                                  mk.
                                  • Gość: EWOK Re: Ewok, bystrzaku IP: *.acn.waw.pl 23.10.02, 18:28
                                    Użyję mojego ulubionego określenia - nadinterpretacja. Może łatwiej będzie
                                    rozmawiać nie zakładając, że się lepiej wie, co rozmówca chciał powiedzieć niż
                                    on sam uważa, że wie. Zarzucałeś mi przeideologizowanie. A mnie się wydaje, że
                                    to raczej w Twoim przypadku światopogląd nakłada się na sposób rozumienia
                                    moich wypowiedzi.
                                    Może więc nie będę się wypowiadała w swoim imieniu tylko zacytuję "Males and
                                    Females" niejakiej pani Hutt (albo Hutten - pamięć zawodzi)fragmencik
                                    dotyczący osób zajmujących się pracą naukową " Mężczyznom zależy bardziej na
                                    prestiżu naukowym i władzy w ramach instytucji, kobietom - na rozwoju
                                    studentów, sprzyjaniu rozwojowi wiedzy i działaniu w służbie instytucji". Mamy
                                    zatem jasny dośc stereotyp. Czy ja się z tym zgadzam czy nie to już inna
                                    sprawa. Stereotyp jest taki i tyle.
                                    • Gość: maly.k Wytlumacz mi prosze IP: *.BrockU.CA 23.10.02, 18:47
                                      Co mialals na mysli, piszac:
                                      "Jak zwykle nic nie zrozumiałeś. Mały K. wcale nie dyskryminuje mężczyzn, ale
                                      nadal kobiety, posługując się stereotypem, że kobiety łatwiej nakłonić, żeby
                                      pracowały na cudze konto niż mężczyzn, którzy nie tylko nie chcą starać się dla
                                      kogoś ale nawet przychodzą im do głowy pomysły, aby czyjeś osiągnięcia
                                      wykorzystać dla własnych celów."

                                      Hmm..?

                                      Pozdrawiam,

                                      mk. (zaciekawiony - jak napisalas - z wdziekiem)
                                      • Gość: EWOK Re: Wytlumacz mi prosze IP: *.acn.waw.pl 23.10.02, 19:25
                                        Jeszcze Ci się nie znudziło? Mnie owszem. Wałkujemy ten temat pół dnia i nie
                                        mam już werwy do powtarzania ciągle tego samego.
                                        • Gość: maly.k Szanowna EWOK IP: *.BrockU.CA 23.10.02, 19:55
                                          Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                          > Jeszcze Ci się nie znudziło? Mnie owszem. Wałkujemy ten temat pół dnia i nie
                                          > mam już werwy do powtarzania ciągle tego samego.
                                          Nieporozumienia w korespondencji zdarzaj sie dosc czesto. Tak to w zyciu bywa.
                                          Za zwykla rzecz uchodzi wtedy poproszenie rozmowcy o wyjasnienie. Za zwykla
                                          rzecz dla kazdego - oprocz Ciebie. Od Ciebie mozna w takich sytuacjach liczyc
                                          jedynie na odpowiedz zawierajaca aluzje do wtornego analfabetyzmu, cos o
                                          znudzeniu, powtarzaniu itd. Masz racje, jestem zmeczony do bolu egzegeza Twoich
                                          wypowiedzi. Wiedz, ze to, co piszesz jest klarowne tylko we wlasnym mniemaniu.

                                          Pozdrawiam,

                                          mk.

                                          • maly.ksiaze errata 24.10.02, 05:14
                                            mialo byc: Twoim wlasnym mniemaniu

                                            [EOT]
                                          • Gość: EWOK Zakończenie - miejmy nadzieję IP: 213.241.18.* 24.10.02, 11:59
                                            Gość portalu: maly.k napisał(a):

                                            > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                                            >
                                            > > Jeszcze Ci się nie znudziło? Mnie owszem. Wałkujemy ten temat pół dnia i
                                            > nie
                                            > > mam już werwy do powtarzania ciągle tego samego.
                                            > Nieporozumienia w korespondencji zdarzaj sie dosc czesto. Tak to w zyciu
                                            bywa.
                                            > Za zwykla rzecz uchodzi wtedy poproszenie rozmowcy o wyjasnienie. Za zwykla
                                            > rzecz dla kazdego - oprocz Ciebie. Od Ciebie mozna w takich sytuacjach liczyc
                                            > jedynie na odpowiedz zawierajaca aluzje do wtornego analfabetyzmu, cos o
                                            > znudzeniu, powtarzaniu itd. Masz racje, jestem zmeczony do bolu egzegeza
                                            Twoich
                                            >
                                            > wypowiedzi. Wiedz, ze to, co piszesz jest klarowne tylko we wlasnym
                                            mniemaniu.
                                            >
                                            To nie była żadna aluzja do analfabetyzmu tylko konkretny zarzut. Twój styl
                                            polega głównie na przyczepieniu się do jednego słowa i budowaniu na
                                            jego postawie skomplikowanych spiskowych teorii zaczynających się od "ach więc
                                            zarzucasz mi..." "więc sugerujesz...". Albo wałkowanie do bólu fascynującego
                                            tematu czy Lapicki jest bardziej aktualnym aktorem czy byłym senatorem. Rozmowa
                                            to rozmowa, niekoniecznie musi się odbywać na zasadach dydaktycznych
                                            obowiązujących nauczycieli klas 1 - 3. Nie masz obowiązku ze mną rozmawiać więc
                                            tym bardziej mnie dziwi, że odpowiadasz prawie na każdy mój post tylko po to,
                                            żeby mi dać do zrozumienia, że nie podobają Ci się moje wypowiedzi.
                                            >

                                            >
                                        • pwrzes Re: Wytlumacz mi prosze 24.10.02, 09:55
                                          Stosujesz dretwa nowomowe, to sie nie dziw, ze nie mozna ciebie zrozumiec. "Za
                                          podanie pilki odpowiada podajacy" - takie male porownanie sportowe pasujace jak
                                          ulal do tej sytuacji.

                                          Mors
                                          • Gość: EWOK Drętwa odpowiedź dla obu Panów IP: 213.241.18.* 24.10.02, 11:47
                                            Wezmę to sobie do serca. Niepokoi mnie tylko, ze chodzą po świecie drętwiaki
                                            które płacą mi pieniądze za moją drętwą nowomowę. Ale nie miejcie do nich żalu -
                                            pewnie nie wiedzą co czynią.
                                            • maciej.k1 Re: Drętwa odpowiedź dla obu Panów 24.10.02, 13:25
                                              Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                              > Wezmę to sobie do serca. Niepokoi mnie tylko, ze chodzą po świecie drętwiaki
                                              > które płacą mi pieniądze za moją drętwą nowomowę. Ale nie miejcie do nich
                                              żalu
                                              > -
                                              > pewnie nie wiedzą co czynią.

                                              Może zatrudnili Cię nie z powodu Twoich kwalifikacji, ale z parytetu? ;-)
                                              Pozdrawiam -
                                              • Gość: EWOK Hokus - Pokus IP: 213.241.18.* 24.10.02, 13:52
                                                Macieju naprawdę mnie niepokoisz. Z dumnie głoszącego swoje hasła posągowego
                                                antyfeministy na moich oczach zamieniasz sie w podgryzającego cudze łydki
                                                pekińczyka. To dla mnie bolesne, bo, jak wiesz, mam do Ciebie słabość.
              • ququryqu Re: bee 22.10.02, 21:22
                gandzia27 napisała:


                > Żeby trochę uściślić napiszę, że chodzi o zawód architekta. Raczej nie
                wchodzą
                > w grę kwestie siły fizycznej. O co może chodzić? Kontakty z majstrami na
                > budowach? To też nie. Wiem, że firma ta zajmuje się systemami
                wystawienniczymi.
                >
                > Robota polegałby więc na projektowaniu przestrzeni wystawienniczych z użyciem
                > konkretnego systemu.
                > Dlaczego do tej roboty miałby nadawać się tylko facet?

                być może ma do spełnienia jeszcze jakieś obowiązki....napisałaś, że ogłoszenie
                dała kobieta...*;0>
    • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 22.10.02, 20:59
      W sumie to nie narzekam jakoś specjalnie. Może poradzę sobie na gruncie
      projektowania wnętrz - panuje idiotyczne przekonanie, że do tego nadają się
      bardziej kobiety.
      Nadmieniam, że chcę zmienić pracę, bo w obecnej jestem dyskryminowana.
      Mężczyzna na niższym stanowisku niż ja zarabia tyle samo. O co tu chodzi?
      Pracuję zawodowo dopiero od dwóch lat i jestem zszokowana - od początku
      spotykam się z jawną dyskryminacją.
      Dodam jeszcze, że nie mam co narzekać, bo inne dziewczyny w mojej firmie mimo
      większych obowiązków zarabiają mniej od facetów. Zostało to zgłoszone szefowi
      na oficjalnym zebraniu. Szef stwierdził, że jak się nie podoba, to droga wolna.
      Jak na razie dwie się zwolniły, ale mnie nie stać jeszcze na ten komfort.
      Czy można to gdzieś zgłosić nie podpisując na siebie wyroku?
      • Gość: justina Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 22.10.02, 21:58
        dokładnie to samo -wlaśnie znalazłam pracę i mam pensję niższą niż kolega
        zatrudniany równocześnie ze mną (to samo wykształcenie, obowiązki,
        doświadczenie itd.) jedyne co nas różni to płeć i cholera mnie bierze jak myślę
        o tym że płacą mi mniej bo jestem kobietą -jawna dyskryminacja
        • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 22.10.02, 23:42
          Mogę jeszcze dać coś na dokładkę:
          Wcześniej pracował w mojej firmie gość, który piastował dokładnie to samo
          stanowisko co ja (zatrudniono go później ode mnie). Po pół roku sam mi
          powiedział ile zarabia - ponoć nic nie wiedział o moich zarobkach. Różnica
          wynosiła dokładnie 250 zł netto. Nie rzuca na kolana, ale sama pensja także...
          Wkurzyłam się tak, że nie mogłam w nocy spać, wszystkich zadręczałam moimi
          frustracjami. Po wielu namowach poszłam do szefa. Ten mi odpowiedział, że
          gościu sobie po prostu tę pensję WYNEGOCJOWAŁ, a akurat nie było odpowiednich
          chętnych na to stanowisko. Zarządałam sprawiedliwości, ale powiedział, że jak
          mnie przyjmował to byłam zielona (w przeciwieństwie do tamtego gościa), i muszę
          odpracować kasę, którą rzekomo we mnie włożyli (śmiać się chce, zero szkoleń),
          a poza tym na razie nie przewiduje podwyżek.
          Gościa po pół roku zwolnili, przyjęli następnego na jego miejsce. Z wyższą
          pensją od mojej, oczywiście. Po jakimś czasie też go zwolnili (narobił trochę
          bigosu), przyjęli laskę. Ta chyba nie przeprowadziła odpowiednich negocjacji...
          Była naprawdę dobra, lubiłam ją i w ogóle. Miesiąc temu sama się zwolniła, bo
          jak mówiła, nie może znieść faktu iż zarabia dwa razy mniej od magazyniera
          pracującego w naszej firmie będąc na samodzielnym stanowisku i posiadając
          specjalistyczną wiedzę. Miała gorzej ode mnie, bo wymusili na niej jeżdżenie do
          klientów własnym samochodem. Na jej miejsce zatrudnili gościa, ale nie chcę
          wnikać, ile zarabia.
          Tkwię w tej robocie najdłużej z osób na tym samym stanowisku i tak naprawdę nie
          wiem ile to jeszcze potrwa. Lubię tę pracę. Pracuję z samymi facetami, są w
          porządku, ale ciągle tłucze mi się po głowie, że traktuje się mnie jak niższy
          gatunek człowieka.
          Chcę więc zmienić robotę, biorę gazetę, a tam stoi, że jest cacy, tylko szkoda,
          że nie jesteś facetem. Przecież można dostać szału!
          • Gość: EWOK Re: Przykładzik dyskryminacji IP: 213.241.18.* 23.10.02, 09:49
            Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale generalnie jest tak, że właściciele małych i
            średnich firm prowadzą dośc krótkowzroczną politykę personalną. Zamiast
            wykształcić sobie dobrych kompetentnych pracowników, którzy będą w
            wystarczającym stopniu zmotywowani do tego, aby identyfikować się w firmą i
            którym będzie zależało na jej rozwoju, wolą oszczędzać na pensjach i przyjmować
            ludzi,których albo mogą zatrudnić na umowę o dzieło albo na okres próbny z
            niższą pensją albo tez dziwne typki, które mają jedną jedyną zaletę - w
            odpowiednim momencie potrafia walnąć pięścią w stół. Przez firmę w której
            pracuję też przewinęło się mnóstwo dziwnych ludzi, którzy albo oszukali albo
            ukradli albo coś tam jeszcze namieszali. Ale mój szef nie potrafi z tego
            wyciągać wniosków. Myślę, że w kraju słynącym z korupcji nie powinno dziwić, że
            każdy chce oszukać każdego i każdy powód jest dobry - choćby np. płeć.
            • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 23.10.02, 21:56
              Kwestia dużej rotacji pracowników w mojej firmie jest konsekwencją ich
              niekompetencji, a nie krótkowzrocznością pracodawcy - nie chcę go bronić zbyt
              namiętnie, ale jest tak, że jak ktoś się sprawdza, to zostaje (inna rzecz, że
              część z tym kompetentnych po prostu sama rezygnuje...).
              Nie sądzę też, aby oszukiwał dając niższe pensje kobietom - on po prostu ulega
              stereotypom. Mężczyzna jako żywiciel rodziny powinien zarabiać więcej i takie
              tam. Dla mnie jest to przede wszystkim oznaka buractwa, a nie nieświadomości
              przemian społecznych.
              • pwrzes Re: Przykładzik dyskryminacji 24.10.02, 10:03
                Przeciez nikt nie zmuszal Cie do podpisywania takiej a nie innej umowy. Jak
                ktos wynegocjowal wyzsza pensje to nic ci do tego, teraz mozesz 1. renegocjowac
                swoja - o ile to mozliwe, 2. pluc sobie w brode, ze nie zarzadalas wiecej. Na
                szczescie mamy wolny rynek. A to, ze pracodawca ochoczo przystal na twoje
                warunki to sie nie dziw, kazdy liczy zlotowke 5 razy zanim ja wyda. Takie
                czasy, trzeba przez to przejsc.

                Mors
                • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 24.10.02, 22:05
                  pwrzes napisał:

                  > Przeciez nikt nie zmuszal Cie do podpisywania takiej a nie innej umowy. Jak
                  > ktos wynegocjowal wyzsza pensje to nic ci do tego, teraz mozesz 1.
                  renegocjowac
                  >
                  > swoja - o ile to mozliwe, 2. pluc sobie w brode, ze nie zarzadalas wiecej. Na
                  > szczescie mamy wolny rynek. A to, ze pracodawca ochoczo przystal na twoje
                  > warunki to sie nie dziw, kazdy liczy zlotowke 5 razy zanim ja wyda. Takie
                  > czasy, trzeba przez to przejsc.
                  >
                  > Mors

                  Ciekawe dlaczego liczył inaczej złotówki przy zatrudnianiu faceta, a inaczej
                  przy zatrudnieniu babki. Dziwny ten mechanizm wolnego rynku. Poza tym nie on
                  przystał na moje warunki, tylko ja na jego. Nie miałam wielkiego wyboru... Nie
                  jestem naiwna i nie wierzę w bajeczki, że facet zarabiający więcej coś sobie
                  wynegocjował.
              • maciej.k1 Re: Przykładzik dyskryminacji 24.10.02, 10:59
                gandzia27 napisała:

                > Mężczyzna jako żywiciel rodziny powinien zarabiać więcej i takie
                > tam. Dla mnie jest to przede wszystkim oznaka buractwa, a nie nieświadomości
                > przemian społecznych.

                Jeśłi mężczyzna jako żywiciel rodziny zarabia więcej, to jest to "oznaka
                buractwa". A jak oceniasz prawne przywileje kobiet ciężarnych, w połogu i
                karmiących? Jest oczywiste, że nie są wtedy w pełni wydajnymi pracownikami, a
                jednak nie wolno zmniejszyć im pensji. Zarabiają tak samo - ze względu na ich
                dzieci, a nie ze względu na kwalifikacje czy wydajność. Czy uznajesz to
                za "oznakę buractwa"?
                Pozdrawiam -
                • Gość: EWOK Re: Przykładzik dyskryminacji IP: 213.241.18.* 24.10.02, 12:02
                  Post nie był skierowany do mnie, ale z radością na niego odpowiem, bo zgadzam
                  się z Tobą w 100 %. Rzeczywiście ja też uważam, że kobiety nie powinny rodzić
                  dzieci. Zupełnie niepotrzebnie narażają pracodawcę na koszty.
                  • maciej.k1 jak zlikwidować macierzyństwo? ;-) 24.10.02, 13:23
                    Gość portalu: EWOK napisał(a):

                    > Post nie był skierowany do mnie, ale z radością na niego odpowiem, bo zgadzam
                    > się z Tobą w 100 %. Rzeczywiście ja też uważam, że kobiety nie powinny rodzić
                    > dzieci. Zupełnie niepotrzebnie narażają pracodawcę na koszty.

                    Czy jako feministka postulujesz wprowadzenie ustawowego zakazu rodzenia dzieci
                    dla kobiet? Jak należałoby wg. Ciebie rozwiązać ten problem? ;-)
                    Pozdrawiam -
                    • hania_76 Re: jak zlikwidować macierzyństwo? ;-) 24.10.02, 17:38
                      maciej.k1 napisał:

                      > Gość portalu: EWOK napisał(a):
                      >
                      > > Post nie był skierowany do mnie, ale z radością na niego odpowiem, bo zgad
                      > zam
                      > > się z Tobą w 100 %. Rzeczywiście ja też uważam, że kobiety nie powinny rod
                      > zić
                      > > dzieci. Zupełnie niepotrzebnie narażają pracodawcę na koszty.
                      >
                      > Czy jako feministka postulujesz wprowadzenie ustawowego zakazu rodzenia
                      dzieci
                      > dla kobiet? Jak należałoby wg. Ciebie rozwiązać ten problem? ;-)
                      > Pozdrawiam -


                      To juz Ty i Janusz Korwin Mikke wiecie pewnie najlepiej jak rozwiazac problem
                      macierzynstwa z punktu widzenia pracodawcy!
                      • Gość: EWOK Re: jak zlikwidować macierzyństwo? ;-) IP: 213.241.18.* 24.10.02, 17:58
                        No więc moja teoria od lat się nie zmienia - chodzi o jajka. Ludzki sposób
                        rozmnażania jest po prostu niedoskonały i dyskryminogenny. Gdybyśmy wysiadywali
                        jajka byłoby znacznie wygodniej - możnaby było nie tylko bez przeszkód chodzić
                        do pracy, ale i na narty skoczyć, co np. w ósmym miesiącu ciąży raczej nie
                        wchodzi w rachubę.
                      • gandzia27 Re: jak zlikwidować macierzyństwo? ;-) 24.10.02, 22:57
                        hania_76 napisała:


                        > To juz Ty i Janusz Korwin Mikke wiecie pewnie najlepiej jak rozwiazac problem
                        > macierzynstwa z punktu widzenia pracodawcy!


                        Haniu, w poście skierowanym do Macieja podałam instruktarz dla pracodawcy, jak
                        powinien (chociaż częściowo) zredukowac problem łożenia kasy na rozmnażające
                        się. Wiem, że przykład obejmuje tylko przypadki pensji prowizyjnych, ale dla
                        chcącego nic trudnego... Zatrudnienie na umowę o dzieło, lub na umowę zlecenie?
                        A może konieczność założenia własnej działalności? A może po prostu brak umowy?
                        • hania_76 Re: jak zlikwidować macierzyństwo? ;-) 28.10.02, 15:08
                          gandzia27 napisała:

                          > hania_76 napisała:
                          >
                          >
                          > > To juz Ty i Janusz Korwin Mikke wiecie pewnie najlepiej jak rozwiazac prob
                          > lem
                          > > macierzynstwa z punktu widzenia pracodawcy!
                          >
                          >
                          > Haniu, w poście skierowanym do Macieja podałam instruktarz dla pracodawcy,
                          jak
                          > powinien (chociaż częściowo) zredukowac problem łożenia kasy na rozmnażające
                          > się. Wiem, że przykład obejmuje tylko przypadki pensji prowizyjnych, ale dla
                          > chcącego nic trudnego... Zatrudnienie na umowę o dzieło, lub na umowę
                          zlecenie?
                          >
                          > A może konieczność założenia własnej działalności? A może po prostu brak
                          umowy?
                          >

                          A co na to Państwowy Inspektor Pracy? I sądy pracy?
                • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 24.10.02, 22:50
                  maciej.k1 napisał:

                  > Jeśłi mężczyzna jako żywiciel rodziny zarabia więcej, to jest to "oznaka
                  > buractwa". A jak oceniasz prawne przywileje kobiet ciężarnych, w połogu i
                  > karmiących? Jest oczywiste, że nie są wtedy w pełni wydajnymi pracownikami, a
                  > jednak nie wolno zmniejszyć im pensji. Zarabiają tak samo - ze względu na ich
                  > dzieci, a nie ze względu na kwalifikacje czy wydajność. Czy uznajesz to
                  > za "oznakę buractwa"?
                  > Pozdrawiam -

                  Pisząc o tym, że "mężczyzna jako żywiciel rodziny powinien zarabiać więcej"
                  miałam na myśli stereoptyp , a nie konkretną sytuację. W wyniku myślenia tego
                  rodzaju stereotypami faceci nie będący żywicielami rodziny też zarabijają
                  więcej. W przeciwieństwie do kobiet będących żywicielkami rodziny. Z góry się
                  zakłada, że mężczyzna z racji bycia mężczyzną powinien zarabiać więcej. I to
                  jest dla mnie buractwo.
                  Jeśli chodzi o przywileje kobiet ciężarnych uważam, że zamiast te kobiety
                  chronić, są kolejnym powodem dla pracodawcy, aby je dyskryminować. I tak: tylko
                  dlatego, że jestem kobietą dostałam niższą pensję podstawową od każdego
                  pracującego w mojej firmie mężczyzny. Dzięki odpowiednio wyższej prowizji moje
                  ogólne zarobki są zbliżone (na minus dla mnie) do zarobków facetów na moim
                  stanowisku. Jednak w przypadku urlopu macieżyńskiego będę dostawać dokładnie
                  połowę mojej pensji, którą dostaję obecnie, ponieważ prowizja to mniej więcej
                  połowa moich zarobków. W przypadku mężczyzn mających te same obowiązki co ja
                  stosunek pensji podstawowej do prowizyjnej jest jak 4 do 1.
                  Nie muszę chyba dodawać, że będąc na urlopie macieżyńskim nie mam szans na
                  zarobek prowizyjny.
                  W taki oto sposób mój pracodawca zabezpieczył się przed moim ewentualnym
                  zaciążeniem. I dlatego też przywileje typu urlop macieżyński itp. obracają się
                  przeciwko mnie.
                  Podobno i w Polsce tatuś może iść na macieżyński (jeśli tak nie jest, to o
                  zgrozo!!!). Ja się na to godzę i mogę iść do pracy, jeśli zdrowie pozwoli,
                  zaraz po urodzeniu. I nie ma problemu. Jednak to nie koniec konsekwencji - w
                  razie miesięcznego urlopu wypoczynkowego, także nie mam szans na zarobek
                  prowizyjny. Dostaję połowę pensji. W trakcie choroby też... A mój kolega po
                  fachu po płatnym urlopie wypoczynkowym dostaje o 1/4 pensji mniej.
                  W tym przypadku myślenie mojego pracodawcy nie wskazuje na to, aby był
                  burakiem. Wręcz przeciwnie - okazuje się być przebiegłym kapitalistą
                  zabezpieczającym swoje finanse przed macieżyńskimi przywilejami. I ma do tego
                  prawo! Ma prawo bronić swojej kasy!
                  Kto jest winien?! Ten, który wymyślił te przywileje. Czyli my - społeczeństwo
                  buraków.
                  • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 24.10.02, 23:21
                    Mała korekta: po przemyśleniu kwestii przypomniałam sobie, że nie wszyscy
                    faceci mają wyższą pensję podstawową od mojej. Część z nich ma taką samą -
                    wszyscy oni jednak mają niższe stanowiska od mojego. Nie zmienia to jednak
                    faktu, że wielu spośród nich (tzn wszyscy oprócz jednego) zarabiają więcej ode
                    mnie.
                    Chcę być wiarygodna - nie ukrywam, że byłabym zainteresowana np. dziennikarską
                    interwencją (o ile temat nie wydaje się zbyt powszechny i banalny).
                    W razie postępu dyskusji mogę wygrzebać jeszcze parę takich kwiatków. O ile
                    obecnym na forum babkom nie robi się od nich niedobrze.
                    • Gość: Sebastian Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.tele2.pl 25.10.02, 16:55
                      O ludzka naiwnosci.
                      Po pierwsze skoro to takie złe traktowanie to dlaczego nie pójdziesz od razu do
                      sądu.
                      Co - nie ma jeszcze takiego prawa które pozwoliłoby zaskarżyć różnice w
                      wynagrodzeniu?
                      Niewykluczone że wcześniej czy później zostanie wprowadzone.
                      Bezrobocie wsród kobiet wzrośnie wtedy mniej lub bardziej bo wielu pracodawców
                      zrezygnuje z ryzyka zatrudniania kogoś kto niesie dodatkowe ryzyko ciągania po
                      sądach. (mężczyzna też może pozwać do sądu pracodawcę ale w przypadku kobiety
                      istnieją te same ew. przyczyny pozwania do sądu plus dodatkowe związane z
                      faktem ze jest kobietą)
                      • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 25.10.02, 21:58
                        Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                        > O ludzka naiwnosci.
                        > Po pierwsze skoro to takie złe traktowanie to dlaczego nie pójdziesz od razu
                        do
                        >
                        > sądu.
                        > Co - nie ma jeszcze takiego prawa które pozwoliłoby zaskarżyć różnice w
                        > wynagrodzeniu?

                        Jezu. A jak sobie to wyobrażasz? Jak niby miałabym udowodnić w sądzie, że nie
                        jestem gorszym pracownikiem od tego, który lepiej zarabia, mimo że robimy to
                        samo? Przecież właśnie w ten sposób pracodawca próbowałby się bronić. Zwykle to
                        jego stać na prawnika, nie mnie.
                        Poza tym, nie stać mnie na ryzyko utraty pracy występując do sądu.


                        > Niewykluczone że wcześniej czy później zostanie wprowadzone.
                        > Bezrobocie wsród kobiet wzrośnie wtedy mniej lub bardziej bo wielu
                        pracodawców
                        > zrezygnuje z ryzyka zatrudniania kogoś kto niesie dodatkowe ryzyko ciągania
                        po
                        > sądach. (mężczyzna też może pozwać do sądu pracodawcę ale w przypadku kobiety
                        > istnieją te same ew. przyczyny pozwania do sądu plus dodatkowe związane z
                        > faktem ze jest kobietą)

                        Gdyby rzeczywiście sądy zapewniały oddanie sprawiedliwości pokrzywdzonemu, nie
                        byłoby żadnego problemu. Pracodawca nie dyskryminowałby kobiet przy ustalaniu
                        zarobków wiedząc, że może być za to ukarany. Czy wtedy rezygnowałby z
                        zatrudniania kobiet? Nie sądzę.
                        Poza tym twoja ostatnia wypowiedź zawiera rozwiązanie bolączek kobiet
                        dyskryminowanych w pracy: gdyby nie było tych dodatkowych przyczyn, dla których
                        kobieta ciąga pracodawcę po sądach, nie byłoby dyskryminacji przy zatrudnieniu.
                        Oczywiście sytuacja, gdzie kobieta ciąga po sądach pracodawcę jest czysto
                        teoretyczna, więc po co te dywagacje?
                        Nie winię sądów. Myślę, że po prostu bardzo trudno jest udowodnić komuś, że
                        naruszył prawo dając niższe wynagrodzenie za to samo stanowisko z powodu
                        mniejszej wydajności którejś z płci.
                        • Gość: Sebastian Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 10:33
                          > Poza tym, nie stać mnie na ryzyko utraty pracy występując do sądu.
                          Jak to?
                          Skoro ten pracodawca jest taki zły to większość pozostałych powinna być lepsza
                          i cie zatrudnić.
                          A może ten Twój nie jest taki zły skoro daje Ci pracę w przeciwienstwie do
                          innych.

                          > Gdyby rzeczywiście sądy zapewniały oddanie sprawiedliwości pokrzywdzonemu,
                          nie
                          > byłoby żadnego problemu.
                          Sąd sądem a sprawiedliwość musi byc po Twojej stronie.
                          Czy zastanawiałaś się kiedys jak byś się czuła gdybys to ty była pracodawcą i
                          toś powiedział Ci , ze nie masz prawa decydowac ile zarabia Twoj pracownik i
                          kogo masz zatrudnić.
                          Na prawdę tak trudno wczuć sie w rolę drugiej strony?

                          > Pracodawca nie dyskryminowałby kobiet przy ustalaniu
                          > zarobków wiedząc,
                          Za to zacząłby dyskryminować przy zatrudnianiu.
                          że może być za to ukarany. Czy wtedy rezygnowałby z
                          > zatrudniania kobiet? Nie sądzę.
                          Kto?
                          Pojedyńczy pracodawca? - zależy który.
                          W skali całego państwa i całego rynku pracy na pewno utrudniłoby to kobietom
                          znalezienie pracy.
                          Nie twierdze ze uniemożliwiłoby ale wpłynęłoby negatywnie.
                          Dlaczego potencjalny pracodawca miałby ponośić dodatkowe ryzyko i zgadzać się
                          na ograniczenia wynikające z zatrudnienia kobiety skoro i tak muysiałby płacić
                          jej tyle samo co mężczyznie, którego zatrudnienie tych ograniczeń i ryzyka nie
                          niesie.
                          Mówie o skali masowej a nie o pojedynczych przypadkach.
                          W pojedynczych przypadkach zdarza sie juz teraz przecież ze kobieta zarabia
                          wiecej niz mezczyzna zatrudniony na tym samym stanowisku.
                          > Poza tym twoja ostatnia wypowiedź zawiera rozwiązanie bolączek kobiet
                          > dyskryminowanych w pracy: gdyby nie było tych dodatkowych przyczyn, dla
                          których
                          >
                          > kobieta ciąga pracodawcę po sądach, nie byłoby dyskryminacji przy
                          zatrudnieniu.
                          Jesli masz na mysli przywileje, które obracają się przeciwko kobietom to jak
                          najbardziej masz racje. Ale chyba nie jest to zdanie większosći feministek.
                          > Oczywiście sytuacja, gdzie kobieta ciąga po sądach pracodawcę jest czysto
                          > teoretyczna, więc po co te dywagacje?
                          W jakim sensie teoretyczna?
                          Rzadkim przypadkiem (w Polsce)jest skarżenie pracodawcy o dyskryminację.
                          Ale w ogóle ilość spraw w sądach pracy jest b. duża.
                          Wiele z nich wnoszą kobiety.

                          > Nie winię sądów. Myślę, że po prostu bardzo trudno jest udowodnić komuś, że
                          > naruszył prawo dając niższe wynagrodzenie za to samo stanowisko z powodu
                          > mniejszej wydajności którejś z płci.
                          Może się mylę ale dzięki bogu samo danie niższego wynagrodzenia nie jest
                          przestępstwem.
                          Wiem o planach wprowadzenia przepisu, ze to pracodawca będzie musiał udowodnić
                          że nie dyskryminuje a nie odwrotnie.
                          Słyszałem jak niektóre feministki cieszyły się na ten przepis jak karp na Boże
                          Narodzenie.
                          Po wprowadzeniu tego przepisu w przypadku wielu pracodawców (zwłaszcza
                          drobnych) idiotyzmem będzie zatrudnienie kobiety i wzięcie na siebie ryzyka
                          późniejszego udowadniania w sądzie że nie jest sie wielbłądem.
                          Czy na prawdę trzeba mieć jakąś nieziemską wyobraznię zeby sobie to wyobrazić?
                          • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 27.10.02, 19:44
                            Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                            "Jak to?
                            Skoro ten pracodawca jest taki zły to większość pozostałych powinna być lepsza
                            i cie zatrudnić. A może ten Twój nie jest taki zły skoro daje Ci pracę w
                            przeciwienstwie do innych."
                            =======================
                            Lekcja logicznego myślenia:
                            To, że ktoś jest zły, wcale nie znaczy, że wszyscy inni są lepsi. Niekoniecznie
                            też ktoś musi być dobry tylko dlatego, że daje komuś pracę.
                            Nie wiem czy mój pracodawca jest zły, czy dobry. Wiem, że dyskryminuje kobiety
                            dając im niższe pensje niż mężczyznom.
                            ========================

                            "Sąd sądem a sprawiedliwość musi byc po Twojej stronie.
                            Czy zastanawiałaś się kiedys jak byś się czuła gdybys to ty była pracodawcą i
                            toś powiedział Ci , ze nie masz prawa decydowac ile zarabia Twoj pracownik i
                            kogo masz zatrudnić.
                            Na prawdę tak trudno wczuć sie w rolę drugiej strony?"

                            =============================
                            Sprawiedliwość powinna być po stronie pokrzywdzonego.
                            Jeśli pracodawca miałby czuć się pokrzywdzony nie mając możliwości
                            dyskryminowania kobiet, sprawiedliwość powinna być po jego stronie. Prawo
                            jednak mówi jednoznacznie, że nie można nikogo dyskryminować ze względu na
                            płeć. Jest to prosta regulacja, podobnie jak ustalenie najniższej minimalnej
                            pensji w tym kraju. Czy pracodawca jest pokrzywdzony, że nie może nikogo
                            zatrudnić na cały etat dając mu 200 zł pensji? Na pewno. Przecież przepis
                            mówiący o gratyfikacji za pracę naraża pracodawcę na koszty. Dlaczego jesteśmy
                            tacy bezwzględni i bierzemy pensje?! Przecież to ogranicza wolność pracodawcy!
                            ===============================

                            "W skali całego państwa i całego rynku pracy na pewno utrudniłoby to kobietom
                            znalezienie pracy. Nie twierdze ze uniemożliwiłoby ale wpłynęłoby negatywnie.
                            Dlaczego potencjalny pracodawca miałby ponośić dodatkowe ryzyko i zgadzać się
                            na ograniczenia wynikające z zatrudnienia kobiety skoro i tak muysiałby
                            płacić jej tyle samo co mężczyznie, którego zatrudnienie tych ograniczeń i
                            ryzyka nie niesie."

                            ===============================
                            No właśnie. Po co zmieniać sytuację... Jeśli pracodawca nie będzie mógł nam
                            płacić mniej, to pewnie w ogóle przestanie nas zatrudniać. Nowy sposób na
                            zlikwidowanie bezrobocia! Wśród mężczyzn. Jak nie urok to sraczka.
                            A więc powinniśmy w ogóle nie rodzić? To dobry pomysł. Z jakieś 50 lat
                            pracodawca w ogóle by nie płacił, bo nie byłoby komu. Sami emeryci.
                            ==========================

                            "Jesli masz na mysli przywileje, które obracają się przeciwko kobietom to jak
                            najbardziej masz racje. Ale chyba nie jest to zdanie większosći feministek."

                            ===========================
                            Przywileje same w sobie nie są złe - zła jest sytuacja, że narażając pracodawcę
                            na dodatkowe koszty są powodem dla niego by nam mniej płacić. Zła jest
                            sytuacja, że pracodawca jest bezkarny. (Co do obrony praw pracodawcy odsyłam
                            parę akapitów wyżej - nie zamierzam się powtarzać).
                            Dlaczego to kobiety mają płacić za zbyt duże koszty utrzymania KAŻDEGO
                            pracownika w tym kraju?!

                            Oczywiście sytuacja, gdzie kobieta ciąga po sądach pracodawcę jest czysto
                            teoretyczna, więc po co te dywagacje?
                            ============================


                            "W jakim sensie teoretyczna? Rzadkim przypadkiem (w Polsce)jest skarżenie
                            pracodawcy o dyskryminację. Ale w ogóle ilość spraw w sądach pracy jest b. duża.
                            Wiele z nich wnoszą kobiety."

                            =======================================
                            Skoro połowa spraw w sądach pochodzi od kobiet, to pewnie dlatego pracodawca
                            bezkarnie je dyskryminuje... Co za pokrętna logika!
                            =========================================

                            "Może się mylę ale dzięki bogu samo danie niższego wynagrodzenia nie jest
                            przestępstwem."

                            ========================================
                            Danie niższego wynagrodzenia magazynierowi, a wyższego projektantowi mebli nie
                            jest przestępstwem. Na odwrót - też nie jest. A co powiesz na danie niższego
                            wynagrodzenia projektantce mebli, a wyższego projektantowi mebli? Dodam -
                            identyczne wykształcenie, podobny staż pracy.
                            ========================================


                            "Wiem o planach wprowadzenia przepisu, ze to pracodawca będzie musiał udowodnić
                            że nie dyskryminuje a nie odwrotnie. Słyszałem jak niektóre feministki cieszyły
                            się na ten przepis jak karp na Boże Narodzenie."

                            =======================================
                            Dla mnie to bez różnicy. Nadal nie stać mnie na adwokata. Mówię czysto
                            teoretycznie i powtórzę po raz ostatni - pozostaje mi być bierną obserwatorką
                            lub zmienić pracę, o ile nie będę natrafiała na dyskryminujące ogłoszenia
                            prasowe. Dodam także po raz ostatni, że szukam nowej pracy, ale o dziwo nie
                            mogę znależć. W Polsce! Coś podobnego!
                            =====================================

                            "Po wprowadzeniu tego przepisu w przypadku wielu pracodawców (zwłaszcza
                            drobnych) idiotyzmem będzie zatrudnienie kobiety i wzięcie na siebie ryzyka
                            późniejszego udowadniania w sądzie że nie jest sie wielbłądem.
                            Czy na prawdę trzeba mieć jakąś nieziemską wyobraznię zeby sobie to wyobrazić?"

                            =======================================
                            Pewnie dlatego w Stanach kobiety w ogóle nie są zatrudniane, bo pracodawcy boją
                            się ciągania po sądach w sprawach o molestowanie seksualne.
                            =====================================
                            • Gość: Sebastian Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.tele2.pl 28.10.02, 11:07
                              > Nie wiem czy mój pracodawca jest zły, czy dobry. Wiem, że dyskryminuje
                              kobiety
                              > dając im niższe pensje niż mężczyznom.
                              Ale mógłby uniknąć kłopotów i oskarżeń nie zatrudniajac ciebie ani innych
                              kobiet w ogóle. ( I wielu tak robi)
                              Oczywiście nie twierdze, że skoro ktoś Cie zatrudni to już znaczy że ma prawo
                              robić co zechce. Ma obowiązek dotrzymac wszystkich obietnic, które Ci złożył.
                              Ale - nich zgadne - wcale nie pytałaś go o to a on Ci nie obiecywał (przy
                              zatrudnianiu), że będziesz zarabiała tyle samo co mężczyzni na tym samym
                              stanowisku.
                              > Sprawiedliwość powinna być po stronie pokrzywdzonego.
                              Zasadniczo tak, ale po Twoich poglądach widzę, że pojęcie pokrzywdzonego
                              definiujesz sobie dosyć dowolnie.
                              > Jeśli pracodawca miałby czuć się pokrzywdzony nie mając możliwości
                              > dyskryminowania kobiet, sprawiedliwość powinna być po jego stronie.
                              CIACH
                              >Dlaczego jesteśmy
                              > tacy bezwzględni i bierzemy pensje?! Przecież to ogranicza wolność pracodawcy!
                              Oczywiście.
                              Tylko, że ja myślałem, że dyskutujemy tu o tym co jest słuszne a co nie a nie o
                              tym co mówi aktualne prawo.
                              Poza tym samo prawo podobno broni przed dyskryminacją więc jak myślisz,
                              dlaczego pracodawcy poświęcają aż tyle energii żeby to prawo ominąć.
                              > No właśnie. Po co zmieniać sytuację...
                              Nie "po co?" tylko "w jaki sposób?".
                              Jeśli zaproponujesz jakieś rozwiązanie,które pozwoli na poprawienie sytuacji
                              kobiet na rynku pracy bez obciążania tym osób trzecich (pracodawców) to nie
                              wykluczone że cię poprę.
                              Rozwiązanie polegające na tym, że panstwo chce poprawić sytuację
                              kobiet "ubierając" w ten problem pracodawców nie znajdzie mojej akceptacji.
                              > Z jakieś 50 lat
                              > pracodawca w ogóle by nie płacił, bo nie byłoby komu. Sami emeryci.
                              Srata tata.
                              Piszesz tak jakby 99% kobiet podzielało Twoje poglądy i Twoją postawę.
                              W rzeczywistości jednak większośc z nich woli dyskusyjne przywileje (ciązowe,
                              emerytalne) nawet za cenę gorszego pozycjonowania na rynku pracy. Jeszcze inna
                              grupa kobiet potrafi robić karierę bez użalania się nas sobą.
                              > Dlaczego to kobiety mają płacić za zbyt duże koszty utrzymania KAŻDEGO
                              > pracownika w tym kraju?!
                              Nie tylko one za to płacą.
                              Skąd teza że tylko one ponoszą tego konsekwencje.
                              > Wiele z nich wnoszą kobiety."
                              >
                              > =======================================
                              > Skoro połowa spraw w sądach pochodzi od kobiet, to pewnie dlatego pracodawca
                              > bezkarnie je dyskryminuje... Co za pokrętna logika!
                              Może jestem tępy ale możesz mi wyjaśnić o co Ci chodzi?
                              Określony odsetek pracowników spotyka się ze swoimi pracodawcami w sądzie.
                              Z tej grupy znaczną część (może większość) stanowią kobiety.
                              Jest to dowód na to że nieprawdziwą jest Twoja teza zawarta w twojej
                              wypowiedzi: "Oczywiście sytuacja, gdzie kobieta ciąga po sądach pracodawcę jest
                              czysto teoretyczna, więc po co te dywagacje?"
                              Jeśli rozpatrujesz kwestię czy kobiety skarżą pracodawców ( a wyraziłaś
                              przypuszczenie że nie to nie trać czasu na rozważania teoretyczne bo ten fakt
                              można po prostu sprawdzić. Z tego co się orientuję to jak najbardziej kobiety
                              skarżą pracodawców ale jeśli ty masz inne dane to się nimi ze mną podziel.
                              > A co powiesz na danie niższego
                              > wynagrodzenia projektantce mebli, a wyższego projektantowi mebli? Dodam -
                              > identyczne wykształcenie, podobny staż pracy.
                              Powiem to samo co Ci już wcześniej napisałem:
                              Jeśli pracodawca zagwarantował im że będą zarabiac po równo to różne pensje nie
                              są OK ale nie ze względu na dyskryminację ale ze względu na złąmanie zasady, że
                              umów (obietnic) należy dotrzymywać.
                              > Dodam także po raz ostatni, że szukam nowej pracy,
                              Załóż swoją firmę, spowoduje to znacznie szybszą zmianę poglądów u Ciebie niż
                              kilometry opini wymienionych np. ze mną na Forum:-)
                              > ale o dziwo nie
                              > mogę znależć. W Polsce! Coś podobnego!
                              Nie rozumiem.
                              Sugerujesz ze w Polsce nie ma problemów ze znalezieniem pracy?
                              > Pewnie dlatego w Stanach kobiety w ogóle nie są zatrudniane, bo pracodawcy
                              boją
                              >
                              > się ciągania po sądach w sprawach o molestowanie seksualne.
                              Są zatrudniane.
                              Ryzyko dodatkowych kłopotów rekompensowane jest niższym wynagrodzeniem.
                              Podobnie jak w Polsce, UE w tym także w edenie równouprawniena -Szwecji (tam
                              też są dosyć duże róznice w przeciętnym wynagrodzeniu kobieta vs. mężczyzna)

                              • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 29.10.02, 00:03
                                Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                "Oczywiście nie twierdze, że skoro ktoś Cie zatrudni to już znaczy że ma prawo
                                robić co zechce. Ma obowiązek dotrzymac wszystkich obietnic, które Ci złożył.
                                Ale - nich zgadne - wcale nie pytałaś go o to a on Ci nie obiecywał (przy
                                zatrudnianiu), że będziesz zarabiała tyle samo co mężczyzni na tym samym
                                stanowisku."

                                Zgadłeś. Na drugi raz, negocjując pensję zaznaczę, aby nie dyskryminowano mnie
                                ze względu na płeć (skoro nie dla wszystkich jest to dość oczywiste). Tym samym
                                moja wypowiedź będzie się nadawała do publikacji w Księdze Rekordów Gunessa,
                                jakojedna z najbardziej debilnych dróg starania się o pracę.


                                >Poza tym samo prawo podobno broni przed dyskryminacją więc jak myślisz,
                                > dlaczego pracodawcy poświęcają aż tyle energii żeby to prawo ominąć."

                                Myślę, że prawo a egzekucjatego prawa to dwie różne sprawy. Dlatego pracodawcy,
                                wbrew temu co myślisz, nie muszą omijać prawa. Dyskryminują bezkarnie.


                                > Piszesz tak jakby 99% kobiet podzielało Twoje poglądy i Twoją postawę.


                                Czy przed każdą moją wypowiedzią mam pisać "moim zdaniem", abyś nie myślał, że
                                nie mówię za siebie?!


                                > W rzeczywistości jednak większośc z nich woli dyskusyjne przywileje (ciązowe,
                                > emerytalne) nawet za cenę gorszego pozycjonowania na rynku pracy."


                                Mylisz się. W rzeczywistości większość woli przywileje i równe płace
                                jednocześnie. Niech zgadnę - większość mężczyzn myśli, iż żądają zbyt wiele.
                                Jeśli ci to w czymś pomoże napiszę, że to tylko moje zdanie.


                                > > Dlaczego to kobiety mają płacić za zbyt duże koszty utrzymania KAŻDEGO
                                > > pracownika w tym kraju?!
                                > Nie tylko one za to płacą.
                                > Skąd teza że tylko one ponoszą tego konsekwencje.
                                > > Wiele z nich wnoszą kobiety."

                                Tak, tylko kobiety płacą więcej za taki stan rzeczy, a mężczyźni mniej. I o to
                                się, że tak powiem, rozchodzi.



                                > > Skoro połowa spraw w sądach pochodzi od kobiet, to pewnie dlatego pracodaw
                                > ca
                                > > bezkarnie je dyskryminuje... Co za pokrętna logika!
                                > Może jestem tępy ale możesz mi wyjaśnić o co Ci chodzi?


                                Wyjaśniam - jeśli napisałam (a jest to twoje zdanie), że połowa spraw pochodzi
                                od kobiet, to nie miałam bynajmniej na myśli, że druga połowa pochodzi od
                                ufoludków. Otóż druga połowa spraw wnoszonych do sądu pracy pochodzi
                                od...mężczyzn. I pewnie dlatego pracodawca bojąc się konsekwencji założenia
                                sprawy przez jedną lub drugą połowę dyskryminuje właśnie kobiety - czyli jedną
                                z połówek.
                                Chyba że miałeś na myśli większą połowę. Tylko mi nie pisz, że nie ma czegoś
                                takiego jak większa połowa. To się nazywa ironia.


                                > Jeśli rozpatrujesz kwestię czy kobiety skarżą pracodawców ( a wyraziłaś
                                > przypuszczenie że nie to nie trać czasu na rozważania teoretyczne bo ten fakt
                                > można po prostu sprawdzić. Z tego co się orientuję to jak najbardziej kobiety
                                > skarżą pracodawców ale jeśli ty masz inne dane to się nimi ze mną podziel.


                                Mam inne zdanie - kobiety są dyskryminowane w pracy i mniej zarabiają, ale nie
                                wnoszą spraw do sądu z obawy przed wylaniem z roboty. W więkrzości przypadków,
                                bo trudno jest udowodnić, że jest się dyskryminowaną.



                                > Jeśli pracodawca zagwarantował im że będą zarabiac po równo to różne pensje
                                niesą OK ale nie ze względu na dyskryminację ale ze względu na złąmanie zasady,
                                że umów (obietnic) należy dotrzymywać."

                                Chłopie, widziałeś kiedyś umowę o pracę z aneksem, że pensja jest taka sama jak
                                innego pracownika? Coś w stylu "oświadcza się, że pani Jadzia będzie zarabiać
                                tyle samo co pan Janek ,bo pełnią te same obowiązki". Miodzio! Przyznam
                                szczerze, obietnice szefa mam w dupie. Od dziś będę rządać gwarancji na piśmie,
                                że nie będę zarabiać mniej od faceta na tym samym stanowisku. To powinno
                                rozwiązać wszystkie problemy...


                                > > Dodam także po raz ostatni, że szukam nowej pracy,
                                > > ale o dziwo nie
                                > > mogę znależć. W Polsce! Coś podobnego!
                                > Nie rozumiem.
                                > Sugerujesz ze w Polsce nie ma problemów ze znalezieniem pracy?"

                                Wołami mam pisać, że to ironia?!

                                > > Pewnie dlatego w Stanach kobiety w ogóle nie są zatrudniane, bo pracodawcy
                                > boją się ciągania po sądach w sprawach o molestowanie seksualne.
                                > Są zatrudniane.
                                > Ryzyko dodatkowych kłopotów rekompensowane jest niższym wynagrodzeniem.
                                > Podobnie jak w Polsce, UE w tym także w edenie równouprawniena -Szwecji (tam
                                > też są dosyć duże róznice w przeciętnym wynagrodzeniu kobieta vs. mężczyzna)

                                Naprawdę kobiety w Stanach pracują?! Pierwsze słyszę.
                                Skoro porąbane sądy są w stanie przyznawać im milionowe odszkodowania za
                                sprośne dowcipy facetów, to dlaczego nie miałyby tego robić w przypadkach
                                dyskryminacji?
                                Jeśli chodzi o UE, to nie wiem skąd masz te dane. To jakaś propaganda - podaj
                                źródło.
                                • Gość: Sebastian Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.tele2.pl 29.10.02, 11:12
                                  > Zgadłeś. Na drugi raz, negocjując pensję zaznaczę, aby nie dyskryminowano
                                  mnie
                                  > ze względu na płeć (skoro nie dla wszystkich jest to dość oczywiste).
                                  Nie dla wszystkich oczywiste jest co oznacza dyskryminacja.
                                  Feministki (ale nie tylko one) doprowadziły interoretację tego słowa do absurdu.
                                  > Tym samym
                                  > moja wypowiedź będzie się nadawała do publikacji w Księdze Rekordów Gunessa,
                                  > jakojedna z najbardziej debilnych dróg starania się o pracę.
                                  Dlaczego.
                                  Dla wielu kobiet (czy pracowników w ogóle) kryterium oceny czy dana oferta
                                  pracy jest atrakcyjna jest zupełnie inne: zależy od dotychczasowych zarobków,
                                  sytuacji na rynku pracy, potrzeb finansowych, możliwości znalezienia innej
                                  pracy w razie odrzucenia danej. Tak czy siak z logicznego punktu widzenia umowa
                                  o pracę polaga wg. mnie na tym, ze dwie strony spotykają się i DOBROWOLNIE
                                  akceptują warunki. Jesli zas masz na mysli stan prawny to jest to nieco inna
                                  dyskusja. Sprawdz przepisy , ustalmy co w nich jest, zajmie nam to chwilę a
                                  potem będziemy mogli skupić się na tym co w naszej dyskusji jest
                                  najistotniejsze: czy wynagrodzenie pracownika pracującego u prywatnego
                                  przcodawcy powinno być wynikiem ich dwustronnej, DOBROWOLNEJ umowy czy też
                                  państwo powinno ingerowac w te dobrowolne umowy i utrudniac ich zawarcie nawet
                                  jeśli obie strony dane warunki akceptują.
                                  To jest kwestia która mnie interesuje.

                                  > Czy przed każdą moją wypowiedzią mam pisać "moim zdaniem", abyś nie myślał,
                                  że
                                  > nie mówię za siebie?!
                                  Nie o to mi w tym momencie chodziło.
                                  Chodzi o to że roztaczasz wizje zakładające, że jak się coś nie zmieni to za
                                  kilkadziesiąt lat będą sami emeryci itd, itd.
                                  Tak by mogło byc gdyby wszyscy podzielali Twoje poglądy.

                                  > Mylisz się. W rzeczywistości większość woli przywileje i równe płace
                                  > jednocześnie.
                                  No to oczywiste. Ale przy założeniu że nie można mieć wszystkiego
                                  wolą "tradycyjne" przywileje (urlopy, wcześniejszą emeryturę itp.)
                                  > Niech zgadnę - większość mężczyzn myśli, iż żądają zbyt wiele.
                                  Mogą żądać nawet 2 razy większych wynagrodzeń byleby w ramach dobrowolnych umów
                                  a nie pod pistoletem panstwa. Te kobiety, które są tego warte swoje pieniądze
                                  dostają i zarabiają nieraz znacznie więcej niż mężczyzni.
                                  > Tak, tylko kobiety płacą więcej za taki stan rzeczy, a mężczyźni mniej. I o
                                  > to się, że tak powiem, rozchodzi.
                                  Nadmierne przywileje socjalne zniechęcają do zwiększania zatrudnienia w ogóle.
                                  Przywileje socjalne dotyczące kobiet zniechęcają do zatrudniania kobiet. To
                                  chyba logiczne.
                                  > Mam inne zdanie - kobiety są dyskryminowane w pracy i mniej zarabiają, ale
                                  nie
                                  > wnoszą spraw do sądu z obawy przed wylaniem z roboty. W więkrzości
                                  przypadków,
                                  > bo trudno jest udowodnić, że jest się dyskryminowaną.
                                  Bo też pojęcie dyskryminacji (w tym rozumieniu ) jest dosyć mętne.
                                  Poza tym może znaczna część pracowników (zarówno kobiet jak i mężczyzn) uznaje
                                  mniej lub bardziej intuicyjnie prawo do decydowania przez pracodawcę o
                                  wynagrodzeniu.
                                  > Chłopie, widziałeś kiedyś umowę o pracę z aneksem, że pensja jest taka sama
                                  jak
                                  > innego pracownika? Coś w stylu "oświadcza się, że pani Jadzia będzie zarabiać
                                  > tyle samo co pan Janek ,bo pełnią te same obowiązki". Miodzio! Przyznam
                                  > szczerze, obietnice szefa mam w dupie. Od dziś będę rządać gwarancji na
                                  > piśmie,
                                  Może trochę konkretów:
                                  Umowa o pracę nie musi miec formy pisemnej, żeby była ważna. Tzn. pracodawca
                                  podlega karze jeśli nie podpisze z Tobą umowy do 7 dni od rozpoczęcia pracy ale
                                  to już jego problem a nie Twój. Umowa zawarta ustnie jest równia ważna.
                                  Oczywiście trudniej CI wtedy udowodnić jej treść ale przeciętnej jakości
                                  dyktafon nie jest drogi więc można to załatwić:-))
                                  Tyle , że to rozważanie teoretyczne.
                                  Przypuszam że mimo buńczucznych zapowiedzi wcale nie będziesz żądała zapewnień
                                  (nawet w formie ustnej), że będziesz zarabiała tyle samo co inni pracownicy na
                                  tym samym stanowisku.
                                  Dalczego?
                                  Bo podświadomie zdajesz sobie sprawę, że żądałabyś zbyt wiele.
                                  Nie w sensie finansowym tylko w sensie ingerencji w prawo decydowania
                                  właściciela o swojej firmie.

                                  > Wołami mam pisać, że to ironia?!
                                  Tak się spodziewałem ale nie pasowało mi to do Twojej sugestii, że tylko
                                  kobiety mają ciężko ze znalezieniem pracy.

                                  > Naprawdę kobiety w Stanach pracują?! Pierwsze słyszę.
                                  > Skoro porąbane sądy są w stanie przyznawać im milionowe odszkodowania za
                                  > sprośne dowcipy facetów, to dlaczego nie miałyby tego robić w przypadkach
                                  > dyskryminacji?
                                  Bo to zależy jeszcze od realnej ilości takich przypadków.
                                  Nie jest obojętne czy takich wyroków jest w ciągu roku dziesięć, sto, tysiąc
                                  czy milion. One są bardzo nośne medialnie i na pewno nie zwiększają szans
                                  kobiet na zatrudnienie ale nie znaczy że je redukują do zera.

                                  > Jeśli chodzi o UE, to nie wiem skąd masz te dane. To jakaś propaganda - podaj
                                  > źródło.
                                  A prosze cię bardzo:
                                  www.scb.se/statistik/if0103/if0103tab1eng.asp
                                  Na dole tabeli masz zarobki kobiet jako procent zarobków mężczyzn.
                                  Pal licho wartości. Zwróć uwage na tendencje. Prawie w ogóle się nie zmiena:-))
                  • Gość: Maciej Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 08:36
                    gandzia27 napisała:

                    > Jeśli chodzi o przywileje kobiet ciężarnych uważam, że zamiast te kobiety
                    > chronić, są kolejnym powodem dla pracodawcy, aby je dyskryminować.

                    Tak bywa, że przywileje określonej grupy obracają się przeciwko tej grupie.
                    Może zaproponuj feministkom, by doprowadziły do likwidacji urlopów
                    maciezyńskich i przerw na karmienie. Zapewne poprawi to nieco pozycję zawodową
                    kobiet na wolnym rynku i doprowadzi do automatycznego (nie wymuszonego prawem,
                    lecz tylko przez wolny rynek) wzrostu zarobków kobiet.

                    Niemniej ciągle niestety nie jest mozliwa likwidacja zwolnień lekarskich ze
                    względu na ciąże, czy jednakowa wydajność w pracy kobiet i mężczyzn, gdyż
                    kobiety i mężczyźni nie są jednakowi. Zarobki mężczyzn zawsze będą nieco wyższe
                    (vide wątek "Segregacja płciowa w sporcie" i zarobki kobiet w Women NBA) choć
                    zapewne likwidacja przywilejów ciężarnych kobiet pewnie zmniejszyłaby nieco ta
                    dysproporcję.
                    • ququryqu wielkość jąder a wysokość zarobków, czyli 26.10.02, 11:12
                      maćko i sebcio jako przykłady myślenia hujem

                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      > gandzia27 napisała:
                      >
                      > > Jeśli chodzi o przywileje kobiet ciężarnych uważam, że zamiast te kobiety
                      > > chronić, są kolejnym powodem dla pracodawcy, aby je dyskryminować.
                      >
                      > Tak bywa, że przywileje określonej grupy obracają się przeciwko tej grupie.
                      > Może zaproponuj feministkom, by doprowadziły do likwidacji urlopów
                      > maciezyńskich i przerw na karmienie. Zapewne poprawi to nieco pozycję
                      zawodową
                      > kobiet na wolnym rynku i doprowadzi do automatycznego (nie wymuszonego
                      prawem,
                      > lecz tylko przez wolny rynek) wzrostu zarobków kobiet.
                      >
                      > Niemniej ciągle niestety nie jest mozliwa likwidacja zwolnień lekarskich ze
                      > względu na ciąże, czy jednakowa wydajność w pracy kobiet i mężczyzn, gdyż
                      > kobiety i mężczyźni nie są jednakowi. Zarobki mężczyzn zawsze będą nieco
                      wyższe
                      >
                      > (vide wątek "Segregacja płciowa w sporcie" i zarobki kobiet w Women NBA) choć
                      > zapewne likwidacja przywilejów ciężarnych kobiet pewnie zmniejszyłaby nieco
                      ta
                      > dysproporcję.

                      dobrze, że się przynajmniej nie oszukują - fakt rynek pracy toleruje ich
                      wyłącznie ze względu na właściwości genitaliów, a nie właściwości umysłu....ops
                      to ostatnie słowo zostało tu źle użyte, sorry lapsus linguae
                      • Gość: Sebastian Re: wielkość jąder a wysokość zarobków, czyli IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 11:51
                        ququryqu napisał:

                        > maćko i sebcio jako przykłady myślenia hujem
                        > dobrze, że się przynajmniej nie oszukują - fakt rynek pracy toleruje ich
                        > wyłącznie ze względu na właściwości genitaliów, a nie właściwości
                        umysłu....ops
                        >
                        > to ostatnie słowo zostało tu źle użyte, sorry lapsus linguae
                        Ach co za bezsilna wsciekłość.
                        Tak na marginesie. Ja akurat nie myslę hujem.
                        Gdybym myślał hujem to jako heteroseksualny przyjmowałbym do pracy same
                        kobiety, najlepiej długonogie blondynki.
                        Wbrew temu co ci sie byc może wydaje wiekszosc facetów na gruncie zawodowym
                        również nie myśli hujem.
                        Powiem więcej. Wiele kobiet na stanowiskach kierowniczych i kobiet-właścicieli
                        przedsiębiorstw woli zatrudnić mężczyznę niż kobietę.
                        Czym one myślą?
                        Zresztą kto chciałby zatrudnić sfrustrowaną feministkę która każde swe
                        niepowodzenie tłumaczy dyskryminacją.

                    • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 27.10.02, 20:01
                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      "Tak bywa, że przywileje określonej grupy obracają się przeciwko tej grupie.
                      Może zaproponuj feministkom, by doprowadziły do likwidacji urlopów
                      maciezyńskich i przerw na karmienie. Zapewne poprawi to nieco pozycję zawodową
                      kobiet na wolnym rynku i doprowadzi do automatycznego (nie wymuszonego prawem,
                      lecz tylko przez wolny rynek) wzrostu zarobków kobiet."

                      ====================================
                      Jeśli mężczyźni będą w spółpracować w pielęgnacji niemowlaka - czemu nie?
                      Wtedy pytania pracodawców na rozmowach kwalifikacyjnych o plany założenia
                      rodziny będą kierowane i do kobiet i do mężczyzn. Tak mi się wydaje...
                      ======================================


                      "Niemniej ciągle niestety nie jest mozliwa likwidacja zwolnień lekarskich ze
                      względu na ciąże, czy jednakowa wydajność w pracy kobiet i mężczyzn, gdyż
                      kobiety i mężczyźni nie są jednakowi. Zarobki mężczyzn zawsze będą nieco
                      wyższe (vide wątek "Segregacja płciowa w sporcie" i zarobki kobiet w Women
                      NBA) choć zapewne likwidacja przywilejów ciężarnych kobiet pewnie zmniejszyłaby
                      nieco ta dysproporcję."

                      =================================
                      Rzekoma niższa wydajność pracy kobiet z powodu ciąży nie powinna być powodem do
                      dawania jej niższej pensji. Czy tylko kobiety mają brać odpowiedzialność za
                      rozród całej ludzkości? Jeśli wolny rynek na to nie pozwala, niech ureguluje to
                      prawo.
                      Gdybyśmy wszystko chcieli regulować prawami wolnego rynku, kasjerzy (ha ha) w
                      supermarketach zarabialiby 100 zł. na miesiąc, a nie 760 zł. I to bez względu
                      na płeć.
                      =====================================
                      • maly.ksiaze Podoba mi się Pani tok myślenia! 28.10.02, 00:33
                        gandzia27 napisala:
                        > Rzekoma nizsza wydajnosc pracy kobiet z powodu ciazy
                        nie powinna byc powodem do
                        >
                        > dawania jej nizszej pensji. Czy tylko kobiety maja brac
                        odpowiedzialnosc za
                        > rozród calej ludzkosci? Jesli wolny rynek na to nie
                        pozwala, niech ureguluje to
                        >
                        > prawo.
                        > Gdybysmy wszystko chcieli regulowac prawami wolnego
                        rynku, kasjerzy (ha ha) w
                        > supermarketach zarabialiby 100 zl. na miesiac, a nie
                        760 zl. I to bez wzgledu
                        > na plec.
                        > =====================================

                        Podoba mi się Pani tok myślenia! Jestem bowiem
                        człowiekiem o niezwykle uduchowionym. Naprawdę!
                        Poeta-amator. Uważam, że moja rzekomo niższa wydajność w
                        pracy (łeb w niebiosach i te Muzy - to się musi odbić)
                        nie powinna być pretekstem do wypłacania mi niższego
                        wynagrodzenia. Ja - cierpię za miliony. Piszę i tworzę! A
                        Jan Statystyczny? Czy on cierpi chociaż za tysiżc? Czy
                        tylko poeci maja ponosić odpowiedzialność za kulturowy
                        rozwój ludzkości? Za estetyczne doznania przyszłych pokoleń?
                        Jeśli wszystko chcielibyśmy regulować prawami wolnego
                        rynku, nie byłoby 'Wesela', jeno same 'Dziady'.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                    • spinelli juz mnie to wkurza... 28.10.02, 04:16
                      >>Niemniej ciągle niestety nie jest mozliwa likwidacja zwolnień lekarskich ze
                      względu na ciąże, czy jednakowa wydajność w pracy kobiet i mężczyzn, gdyż
                      kobiety i mężczyźni nie są jednakowi<<

                      Co to znaczy nie sa jednakowo wydajni?
                      1) Kiedy przyjechalam do Kanady pracowalam w fabryce chemicznej, stalam na
                      linii miedzy dwoma facetami, wykonywalam dokladnie te sama prace w dokladnie
                      tym samym czasie.
                      2) Po skonczeniu studiow zaczelam pracowac w firmie multimediowej gdzie
                      dostalam na start mniej niz pan z nizszym wyksztalceniem (moze nie umialam
                      sobie wynegocjowac) mimo ze jak predko zauwazylam bylam zdecydowanie bardziej
                      wydajna niz on.
                      3) Kiedy bylam w ciazy pracowalam ciezej niz reszta bo bylam juz jedna ze
                      starszych stazem pracownikow a akurat byl goracy okres i duzo nowych. Opuscilam
                      1 (slownie jeden) dzien ze wzgledu na stan zdrowia. Mialam termin na 13tego
                      pracowalam do 13tego. Dodam ze nikt ode mnie tego nie wymagal ale bylam lojalna
                      wobec firmy bo mieli sytuacje podbramkowa.
                      4) Po powrocie do pracy ciagle czuje jakbym musiala stale potwierdzac, ze mimo
                      tego ze mam male dziecko to moja produktywnosc nie spadla. Kiedy moje dziecko
                      jest chore i musze z nim zostac, to ZAWSZE odpracowuje wieczorem albo w
                      weekend, ale ciagle mi sie zdaje ze w pamieci szefostwa bardziej zapada to
                      zwolnione a nie to odpracowane.
                      • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.tele2.pl 28.10.02, 09:16

                        > Co to znaczy nie sa jednakowo wydajni?
                        CIACH
                        No popatrz.
                        Po co zastanawiac się nad prawdopodobieństwem zajścia kobiety w ciążę, wzięcia
                        przez nią zwolnienia, odmawiania wykonywania niektórych prac?
                        Po co analizować wiele przypadków skoro wystarczy jeden - spinelli.
                        Spinelli jest wydajna więc wszystkie kobiety są wydajne.
                        A te bliższe lub dalsze znajome, które bez żenady mówią że muszą sobie załatwić
                        zwolnienie bo są w ciąży, te które przychodzą do pracodawcy wręczając mu
                        zaświadczenie o tym ze są w ciąży i mówiąc "teraz możesz mi naskoczyć" to
                        zapewne wszystko przypadki nierealne, lecz będące wynikiem omamów i halucynacji.
                        A ci naiwni pracodawcy nie wiedzą, ze przecież kobieta jest w równym (albo
                        większym) stopniu jest użyteczne dla firmy mimo że istnieje niezaprzeczalny
                        dowód - Spinelli
                        • ququryqu Re: juz mnie to wkurza... 02.11.02, 17:56
                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                          >
                          > > Co to znaczy nie sa jednakowo wydajni?
                          > CIACH
                          > No popatrz.
                          > Po co zastanawiac się nad prawdopodobieństwem zajścia kobiety w ciążę,
                          wzięcia
                          > przez nią zwolnienia, odmawiania wykonywania niektórych prac?
                          > Po co analizować wiele przypadków skoro wystarczy jeden - spinelli.
                          > Spinelli jest wydajna więc wszystkie kobiety są wydajne.
                          > A te bliższe lub dalsze znajome, które bez żenady mówią że muszą sobie
                          załatwić
                          >
                          > zwolnienie bo są w ciąży, te które przychodzą do pracodawcy wręczając mu
                          > zaświadczenie o tym ze są w ciąży i mówiąc "teraz możesz mi naskoczyć" to
                          > zapewne wszystko przypadki nierealne, lecz będące wynikiem omamów i
                          halucynacji
                          > .
                          > A ci naiwni pracodawcy nie wiedzą, ze przecież kobieta jest w równym (albo
                          > większym) stopniu jest użyteczne dla firmy mimo że istnieje niezaprzeczalny
                          > dowód - Spinelli

                          i ty twierdzisz że nie myślisz hujem. to w takim razie czym? może wyrostkiem
                          robaczkowym? bo głową to na pewno nie, chyba że masz w niej siano zamiast mózgu.
                          Nie masz za grosz inteligencji, ani szacunku dla ludzi, dlatego nie zasługujesz
                          na nic powyżej inwektywu - tY ZAKOMPLEKSIONY BUCU.
                          • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 15:40
                            > i ty twierdzisz że nie myślisz hujem. to w takim razie czym? może wyrostkiem
                            > robaczkowym?
                            Tym samym czym myśli kobieta, która skarży swego pracodawcę o dyskryminację -
                            myślę kieszenią.
                            Tylko, że ja w odróżnieniu od tej kobiety nie domagam się specjalnych praw i
                            preferencji w prawie.
                            > bo głową to na pewno nie, chyba że masz w niej siano zamiast mózgu
                            > .
                            > Nie masz za grosz inteligencji, ani szacunku dla ludzi, dlatego nie
                            zasługujesz
                            >
                            > na nic powyżej inwektywu - tY ZAKOMPLEKSIONY BUCU.

                            Uuuu.....
                            Widze że sie szybko argumenciki skończyły.
                            • ququryqu Re: juz mnie to wkurza... 03.11.02, 16:58
                              Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                              > Uuuu.....
                              > Widze że sie szybko argumenciki skończyły.

                              okularów ci trzeba - w postawch na twój temat ZADNYCH argumencików nigdy nie
                              było i nie miało być, albowiem nie warto silić się na eleganckie przypisy do
                              treści na poziomie ściennego pisarstwa w przydrożnych szaletach
                              • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 18:01
                                > okularów ci trzeba - w postawch na twój temat ZADNYCH argumencików nigdy nie
                                > było i nie miało być, albowiem nie warto silić się na eleganckie przypisy do
                                > treści na poziomie ściennego pisarstwa w przydrożnych szaletach

                                To straszne.
                                Czy moge w związku z tym liczyć, ze zadna feministka nie będzie ode mnie
                                oczekiwała braku "dyskryminacji" przy zatrudnianiu bo zadna nie bedzie chciala
                                pracowac u takiego buca?:-))
                                • ququryqu Re: juz mnie to wkurza... 03.11.02, 18:27
                                  Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                                  > To straszne.
                                  > Czy moge w związku z tym liczyć, ze zadna feministka nie będzie ode mnie
                                  > oczekiwała braku "dyskryminacji" przy zatrudnianiu bo zadna nie bedzie
                                  chciala
                                  > pracowac u takiego buca?:-))

                                  w imieniu feministek wypowiadać się nie będę, ale polecam sprawić sobie
                                  koszulkę z nadrukiem swojego credo: "Nie płacę za pracę, płacę za płeć" na
                                  pewno bez problemu znajdziesz właściwych wspłópracowników. Zwłaszcza jeśli
                                  zrobisz krok ku globalizacji i napis będzie in english...
                                  • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 18:39
                                    > w imieniu feministek wypowiadać się nie będę, ale polecam sprawić sobie
                                    > koszulkę z nadrukiem swojego credo: "Nie płacę za pracę, płacę za płeć"
                                    Czy ja wiem.
                                    Płacę za to za co chce.
                                    Nikogo do pracy nie zmuszam.
                                    Ustaleń dokonywanych z pracownikiem dotrzymuję.
                                    A jak bedę miał ochotę żeby w mojej firmie było 2 razy wiecej kobiet niz
                                    mezczyzn to tez nikt nie ma prawa mi tego zabraniac.
                                    • ququryqu Re: juz mnie to wkurza... 03.11.02, 19:08
                                      Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                      > > w imieniu feministek wypowiadać się nie będę, ale polecam sprawić sobie
                                      > > koszulkę z nadrukiem swojego credo: "Nie płacę za pracę, płacę za płeć"
                                      > Czy ja wiem.
                                      > Płacę za to za co chce.

                                      tja, wolnoć tomku...kto by sie ta przejmował jakimś tam zarzundzaniem,
                                      politykom personalnom, prawem i pszyzwoitościom, u siebie jezdem i wara, a jak
                                      by mi co nie wyszło do do 15 listopada jeszcze maoga upaść na preferencyjnych
                                      warunkach

                                      > Nikogo do pracy nie zmuszam.
                                      > Ustaleń dokonywanych z pracownikiem dotrzymuję.
                                      > A jak bedę miał ochotę żeby w mojej firmie było 2 razy wiecej kobiet niz
                                      > mezczyzn to tez nikt nie ma prawa mi tego zabraniac.
                                      • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 22:00
                                        > tja, wolnoć tomku...
                                        Tak, wolnoc Tomku.
                                        Oczywiscie w zakresie nie naruszajacym wolnosci drugiego czlowieka.
                                        Najwazniejsze zas jest to, ze ta sama zasada dotyczy ciebie.
                                        Ja nie uzurpuje sobie prawa wtrącania sie w swobode umów jakie zawierasz z
                                        innymi ludzmi.
                                        >kto by sie ta przejmował jakimś tam zarzundzaniem,
                                        > politykom personalnom,
                                        No wiekszosc wlascicieli firm sie przejmuje.
                                        A jesli sie ktos nie przejmuje to jego strata.
                                        > prawem
                                        Kto by sie tam przejmował wolnościa drugiego czlowieka. Co innego gdy chodzi o
                                        nas. To wtedy jest raban.
                                        Ja szanuje wolnosc innych i oczekuje aby inni szanowali moją.
                                        > a jak
                                        > by mi co nie wyszło do do 15 listopada jeszcze maoga upaść na preferencyjnych
                                        > warunkach
                                        A ty myslałaś że lewica będzie dzielić ludzi na równych i równiejszych w ten
                                        sposób, że zawsze Ty na tym skorzystasz?
                                        Nie chce rozwijac wątków dotyczących polityki ale preferencje dla wybranych
                                        (przedsiebiorstw) i preferencje dla wybranych ludzi (kobiet) to przejaw tego
                                        samego myslenia.
                                        • ququryqu Re: juz mnie to wkurza... 03.11.02, 22:11
                                          Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                                          > > tja, wolnoć tomku...
                                          > Tak, wolnoc Tomku.
                                          > Oczywiscie w zakresie nie naruszajacym wolnosci drugiego czlowieka.
                                          > Najwazniejsze zas jest to, ze ta sama zasada dotyczy ciebie.
                                          > Ja nie uzurpuje sobie prawa wtrącania sie w swobode umów jakie zawierasz z
                                          > innymi ludzmi.
                                          > >kto by sie ta przejmował jakimś tam zarzundzaniem,
                                          > > politykom personalnom,
                                          > No wiekszosc wlascicieli firm sie przejmuje.
                                          > A jesli sie ktos nie przejmuje to jego strata.
                                          > > prawem
                                          > Kto by sie tam przejmował wolnościa drugiego czlowieka. Co innego gdy chodzi
                                          o
                                          > nas. To wtedy jest raban.
                                          > Ja szanuje wolnosc innych i oczekuje aby inni szanowali moją.
                                          > > a jak
                                          > > by mi co nie wyszło do do 15 listopada jeszcze maoga upaść na preferencyjn
                                          > ych
                                          > > warunkach
                                          > A ty myslałaś że lewica będzie dzielić ludzi na równych i równiejszych w ten
                                          > sposób, że zawsze Ty na tym skorzystasz?
                                          > Nie chce rozwijac wątków dotyczących polityki ale preferencje dla wybranych
                                          > (przedsiebiorstw) i preferencje dla wybranych ludzi (kobiet) to przejaw tego
                                          > samego myslenia.

                                          w ten oto sposób wysypuje się zawartość śmietnika znajdującego się między
                                          uszami sebastianka
                                        • ququryqu suma sumarum 03.11.02, 22:26
                                          zatrudnić taką babę to zajebisty interes - ewentualność niedyspozycji opłacona
                                          z góry

                                          ad postu Spinelli - ten i miliony analogicznych przypadków nie mówią nic na
                                          temat przydatności kobiet do pracy, wnioski należy wyciągać na podstawie
                                          marginesu oszustek i klientek opieki społecznej, na pewnym wątku ktoś
                                          kwieciście rozwodził się na temat domniemania niewinności... czy to aby nie
                                          niejaki sebastian z bieńczyc?

                                          finito
                                          więcej śmieci nie zbieram
                                          • Gość: Sebastian Re: suma sumarum IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 20:11
                                            > ad postu Spinelli - ten i miliony analogicznych przypadków nie mówią nic na
                                            > temat przydatności kobiet do pracy, wnioski należy wyciągać na podstawie
                                            > marginesu oszustek i klientek opieki społecznej
                                            Marginesu?
                                            To nie margines tylko szanowane obywatelki.
                                            Im sie te swiadczenia należą. Z punktu widzenia prawa ich postepowanie jest jak
                                            najbardziej OK.
                                            , na pewnym wątku ktoś
                                            > kwieciście rozwodził się na temat domniemania niewinności...
                                            ...domniemania niewinnosci w sądzie!!!!
                                            Boże jaka ty jestes inteligentna inaczej. :-/
                                            W kwestii twoich prywatnych osądów możesz sobie nawet zakładać moją winę.
                                            Nic mnie one nie obchodzą.

                                            > finito
                                            > więcej śmieci nie zbieram
                                            ale chciałabys miec wpływ na którego pracownika wydaje pieniadze, wiec
                                            odpieprzenie sie od tej kwestii bardziej bym sobie cenił
                      • pwrzes Re: juz mnie to wkurza... 28.10.02, 14:54
                        spinelli napisała:

                        > 2) Po skonczeniu studiow zaczelam pracowac w firmie multimediowej gdzie
                        > dostalam na start mniej niz pan z nizszym wyksztalceniem (moze nie umialam
                        > sobie wynegocjowac) mimo ze jak predko zauwazylam bylam zdecydowanie bardziej
                        > wydajna niz on.

                        To twoja wersja wydarzen i niekoniecznie obiektywna a co do wyksztalcenia,
                        liczy sie doswiadczenie i wiedza a nie papierek obrazujacy wiedze li tylko
                        teoretyczna.

                        Mors



                        • gandzia27 Re: juz mnie to wkurza... 03.11.02, 21:39

                          > spinelli napisała:
                          >
                          > > 2) Po skonczeniu studiow zaczelam pracowac w firmie multimediowej gdzie
                          > > dostalam na start mniej niz pan z nizszym wyksztalceniem (moze nie umialam
                          >
                          > > sobie wynegocjowac) mimo ze jak predko zauwazylam bylam zdecydowanie bardz
                          > iej
                          > > wydajna niz on.
                          >
                          pwrzes napisał:

                          > To twoja wersja wydarzen i niekoniecznie obiektywna a co do wyksztalcenia,
                          > liczy sie doswiadczenie i wiedza a nie papierek obrazujacy wiedze li tylko
                          > teoretyczna.
                          >
                          > Mors


                          Jak obrazuje mój przypadek, papierek się rzeczywiście nie liczy. Ja mam papier
                          na architekta, magazynier jest po AWFie. Magazynier zarabia więcej.
                          Dla ułatwienia dodam, że nie jestem magazynierem.
                          • Gość: Sebastian Re: juz mnie to wkurza... IP: *.tele2.pl 04.11.02, 16:47
                            > Jak obrazuje mój przypadek, papierek się rzeczywiście nie liczy. Ja mam
                            papier
                            > na architekta, magazynier jest po AWFie. Magazynier zarabia więcej.
                            > Dla ułatwienia dodam, że nie jestem magazynierem.
                            Widocznie pracodawca uważa, że większy z niego pożytek niż z Ciebie.
                            Jego prawo.
                            Chcesz być mądrzejsza od niego?
                            To załóż firmę i pozatrudniaj same kobiety.
    • Gość: Fląder Re: Przykładzik dyskryminacji IP: *.acn.waw.pl 03.11.02, 17:20
      Ty, Gandzia, to sztachasz się tym towarem, czy tylko udajesz, tak dlatowarzystwa? Pytam z czystej ciekawości. Niektórzy niby pal ą, tylko tak naniby.

      F.
      • gandzia27 Re: Przykładzik dyskryminacji 03.11.02, 21:11
        Gość portalu: Fląder napisał(a):

        > Ty, Gandzia, to sztachasz się tym towarem, czy tylko udajesz, tak
        dlatowarzystw
        > a? Pytam z czystej ciekawości. Niektórzy niby pal ą, tylko tak naniby.
        >
        > F.


        Palę, ale się nie zaciągam.
        Pa!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka