Feminizm a stereotypy

19.12.02, 22:54
W jednym z wcześniejszych wątków ktoś omawiał
zawartość polskich (i nie tylko) elementarzy
- ze stereotypem matki-kuchty i ojca-chwata.

A co sądzicie o innym stereotypie, który (może mniej nachalnie)
sączy się z różnych stron kultury masowej.
Mam na myśli głównie hollywoodzkie filmy o "współczesnej"
młodej parze (kobieta i mężczyzna), którzy żyją sobie w wolnym związku,
po czym z różnych powodów ona "dojrzewa" do małżeństwa,
rodziny i zobowiązań a on przez cały film dojrzeć nie może.
Takim powodem najczęściej jest dziecko (niespodziewane)
lub nagła chęć posiadania go wybuchająca u kobiety lat dajmy na to 29.
On nie chce zrezygnować ze swojego klubu soft ball
lub poświęcić kolekcji owadów, zajmujących potencjalny pokój dla dziecka.
Przez cały film, w trakcie którego ona dzielnie szykuje się do roli matki,
miota się i ulega różnym podszeptom, po czym mięknie
np. na widok pięknego dzidziusia albo dlatego, że uświadomił sobie
jak bardzo ją kocha. Happy-end.

Moje pytanie brzmi:
a dlaczegóż to on musi przejść drogę z przeszkodami aby "dojrzeć"?
co za "wolność" traci, decydując się na ten "pełny" związek?
Co najwyżej pracodawca wyśle go na szkolenie,
bo teraz może w niego (jako ustabilizowanego) więcej zainwestować.

Ona - nawet jeśli nie traci pracy (przepisy)
to traci lub odkłada na długo możliwość kariery,
sprawia zawód swojemu pracodawcy
(a na atmosferze w pracy zwykle zależy jej bardziej niż jemu),
przez ileś tam miesięcy nie może pić alkoholu,
musi nosić ciążowe ogrodniczki,
ma w perspektywie dość przerażające przeżycie porodu itp. itd.
Jednak prawie natychmiast po dowiedzeniu się o ciąży
zaczyna przeżywać rozkosze przyszłego macierzyństwa
i bez wahania rzuca się na tę swoją świetlaną przyszłość.

???

W swoim otoczeniu widzę coraz więcej kobiet,
które w wieku "rozrodczym" wcale nie rzucają się na małżeństwo
a już na pewno nie na macierzyństwo.
To ich partnerzy skłaniają je do takich kroków.

Na poparcie tej subiektywnej obserwacji
można przytoczyć statystyki, które pokazują,
że w krajach rozwiniętych pierwsze dziecko rodzi się coraz później.

Przyczyny tego są na pewno złożone (nie tylko ogrodniczki ;)
Ale na pewno nie jest tak, że to tylko sytuacja ekonomiczna
(czyli np. lęk przed utratą pracy albo części dochodów
lub też późna stabilizacja materialna) skłania ludzi do odkładania
momentu powiększania rodziny.

Rośnie grupa kobiet, które po prostu nie bardzo chcą mieć dzieci,
bo realizują się na wiele innych sposobów, z których części
musiałyby zrezygnować.
Fajnie byłoby przebadać takie niezbyt młode pierworódki
czy zaszły w ciąże bo rzeczywiście chciały dziecka
czy dlatego, że bały się, że potem będzie za późno.
Tylko która kobieta odpowie szczerze?

I oto problem społeczny do rozwiązania.
Nawet jeśli te, co nie chcą dzieci, to tylko wyemancypowane
i rozwydrzone inteligentki po studiach,
to chyba nie chcemy, żeby mnożyły się wyłącznie kobiety
z podstawowym wykształceniem.
Gdzieś czytałam, że mężczyźni dziedziczą inteligencję po matce:-)
(na tyle, na ile ona jest dziedziczna )

A może mi się tylko wydaje i problemu nie ma?
Co Wy na to?
    • Gość: EWOK Re: Feminizm a stereotypy IP: *.acn.waw.pl 20.12.02, 23:30
      Macierzyństwo to temat drażliwy. Małżeństwo też. Stereotypy mają tutaj bardzo
      dużo do powiedzenia. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą gazetę, żeby dowiedzieć
      się, że Penelopie Cruz najprawdopodobniej uda się zaciągnąc Toma Cruise'a do
      ołtarza, albo którejś tam z kolei piękności udało się złapać Georga Clooney'a
      i może jej się uda zatrzymać go na dłużej. Pozostając przy tematyce
      hollywoodzkiej wygląda na to, że aktorki pochłonięte są wyłącznie myślą o
      złapaniu kogoś w celu zaciągnięcia go do ołtarza. Na naszym własnym podwórku -
      wykładowcy wyższych uczelni zdają się być całkowicie przekonani o tym, że
      jedynym celem studiowania dla kobiet jest znalezienie sobie męża - tak
      przynajmniej wynika z listów napływających do redakcji pism kobiecych.
      Większość matek posiadających dorosłych synów uważa, jak się wydaje
      (wątek "teściowe"), że całe mnóstwo zupełnie nieodpowiednich dziewuch czatuje
      na ich syneczka. I tak to się kręci jeśli chodzi o małżeństwo.
      Macierzyństwo to inna sprawa - włos mi się na głowie jeży kiedy czytam
      wypowiedzi kobiet, które chęci posiadania dziecka podporządkowały całe swoje
      życie. W zasadzie nic w tym złego, wiele kobiet lubi dzieci i chce być
      matkami. Problem w tym, że te, które z przyczyn - nie wiem jak to nazwać -
      może fizjologicznych, dziecka mieć nie mogą, kwestionują nie tylko swoją
      kobiecość, ale wręcz swoje człowieczeństwo. Ostatnio byłam w Powszechnym na
      sztuce "Po deszczu", jedna z bohaterek mówi "ja nie mogę mieć dzieci - jestem
      potworem". Przyznam, że nie bardzo rozumiem jak można człowieczeństwo
      sprowadzać wyłącznie do rozrodu. Człowiek to nie krewetka, ma znacznie więcej
      możliwości twórczych niż tylko tworzenie własnego potomstwa. Ale ilekroć
      przedstawiam swoje poglądy w jakiejś rozmowie, dowiaduję się, że coś ze mną
      nie tak.
      • Gość: maly.k Re: Feminizm a stereotypy IP: *.BrockU.CA 21.12.02, 00:17
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Problem w tym, że te, które z przyczyn - nie wiem jak to nazwać -
        > może fizjologicznych, dziecka mieć nie mogą, kwestionują nie tylko swoją
        > kobiecość, ale wręcz swoje człowieczeństwo. Ostatnio byłam w Powszechnym na
        > sztuce "Po deszczu", jedna z bohaterek mówi "ja nie mogę mieć dzieci - jestem
        > potworem". Przyznam, że nie bardzo rozumiem jak można człowieczeństwo
        > sprowadzać wyłącznie do rozrodu. Człowiek to nie krewetka, ma znacznie więcej
        > możliwości twórczych niż tylko tworzenie własnego potomstwa. Ale ilekroć
        > przedstawiam swoje poglądy w jakiejś rozmowie, dowiaduję się, że coś ze mną
        > nie tak.

        Z Toba jest wszystko w porzadku - i z tymi innymi najpewniej tez. O takich
        problemach nie wiemy nic do momentu, kiedy sami nie musimy z nimi stanac twarza
        w twarz.

        Pozdrawiam,

        mk. (filozoficznie nastawiony)
        • maciej.k1 Re: Feminizm a stereotypy 23.12.02, 11:46
          Gość portalu: maly.k napisał(a):

          > Z Toba jest wszystko w porzadku - i z tymi innymi najpewniej tez. O takich
          > problemach nie wiemy nic do momentu, kiedy sami nie musimy z nimi stanac twarz
          > w twarz.

          Zgadzam się z przedmówcą. Kobiety, które nie mogą mieć dzieci często
          autentycznie cierpią, i nie wynika to z żadnego stereotypu, tylko zapewne z
          biologii. Mężczyźni jakoś nie porywają niemowląt na ulicy.
          Pozdrawiam -
          • aga_11 Re: Feminizm a stereotypy 23.12.02, 12:38
            Ale i oni poddają się kuracjom, godząć się na czasem b.drastyczne ingerencje
            lekarzy.
          • efcia5 Re: Feminizm a stereotypy 23.12.02, 15:03
            maciej.k1 napisał:

            > Zgadzam się z przedmówcą. Kobiety, które nie mogą mieć dzieci często
            > autentycznie cierpią, i nie wynika to z żadnego stereotypu, tylko zapewne z
            > biologii. Mężczyźni jakoś nie porywają niemowląt na ulicy.
            > Pozdrawiam -

            Stereotyp jest głupi nie dlatego że faktycznie *niektóre* kobiety cierpią nie
            mogąc mieć dzieci, tylko dlatego że takie cierpienie przypisuje się obowiązkowo
            do każdej *normalnej kobiety* - jak któras nie cierpi, znaczy jest nienormalna.
            I to jest właśnie stereotyp
            • maciej.k1 bezwstydna przewrotność patriarchatu ;-) 30.12.02, 10:58
              efcia5 napisała:

              > Stereotyp jest głupi nie dlatego że faktycznie *niektóre* kobiety cierpią nie
              > mogąc mieć dzieci, tylko dlatego że takie cierpienie przypisuje się
              obowiązkowo
              >
              > do każdej *normalnej kobiety* - jak któras nie cierpi, znaczy jest
              nienormalna.
              > I to jest właśnie stereotyp

              Ależ te kobiety, niewolnice stereotypów, są biedne! Patriarchalne społeczeństwo
              czasem nawet zmusza je do kradzieży dzieci! Nie lubią tych wrzaskliwych
              bachorów, nie chcą rodzić, ale są zmuszone ukraść, żeby potem, w tajemnicy
              przed wszystkimi, przewijać pieluchy i karmić bachora.

              A z drugiej strony patriarchalne społeczeństwo potępia kradzież dzieci! Co za
              bazwstydna przewrotność! Najpierw kobiety zmusza, a potem potępia! Fee! ;-)
              Pozdrawiam -
      • spinelli No wieeeeeeesz! 21.12.02, 05:15
        >>Przyznam, że nie bardzo rozumiem jak można człowieczeństwo
        sprowadzać wyłącznie do rozrodu. Człowiek to nie krewetka, ma znacznie więcej
        możliwości twórczych niż tylko tworzenie własnego potomstwa. Ale ilekroć
        przedstawiam swoje poglądy w jakiejś rozmowie, dowiaduję się, że coś ze mną
        nie tak.<<

        I to jak bardzo nie tak. Jak wiadomo z ktoregos watku Spinelli - trzydziestka
        piatka, dziecko - niecale dwa latka. Otoz droga Ewok, ja slyszalam ze:
        1. Cooooooo? Trzydziesciiiiii? no to kiedy dzieciaczek?
        2. Nooooo, to sie mozna przeliczyyyyc. (te przedluzone ooooooo, yyyyyyy, iiiiii)
        3. Alez jak mozna nie chciec dzieci?
        4. No, ja znalam jedna taka madra, a pozniej dziecko kalekie urodzila.
        5. itd......

        Kiedy chodzi o potomstwo i pragnienie lub jego brak posiadania dziatwy ludziom
        wydaje sie, ze maja prawo deptac granice twojej prywatnosci tylko dlatego, ze
        oni juz sa szczesliwymi posiadaczami swoich malych reprodukcji. Wiesz, ile razy
        slyszalam, ze jestem wrecz egoistka (nie, nie od mojego meza)od ludzi, ktorzy z
        moim zyciem nie mieli nic wspolnego. Jednakowo wkurzalo mnie mojej tesciowej:
        Masz racje ze nie chcesz miec dzieci.
        Nigdy nie powiedzialam, ze nie chce miec dzieci! Nigdy nikomu nie mowielam, ze
        powinna/powinien miec dzieci. W koncu na pytania czemu JESZCZE nie mam dziecka
        zaczelam odpowiadac - Bo nie moge! I wtedy nastepowalo pelne wspolczucia i
        zaklopotania Oooooooooooo, na co odpowiadalam: Nie moge bo jeszcze nie jestem
        na nie gotowa. Dalej juz nie wnikali bo z idiota nigdy nic nie wiadomo.
        W koncu w sedziwym wieku trzydziestu trzech lat powilam syna i......
        Ewok, swiat sie odmienil, moje dziecko to swiatlo moich oczu. Nagle snieg to
        cczary, choinka to cud nad cuda. Jestem pelna zachwytu, kiedy moj synek
        pokazuje na zielona kredke i mowi - celwone. Poznalam radosc jakiej nie
        przewidywalam. Ale to moja radosc i moja milosc, ktora pojawila sie ani minute
        za wczesnie lub za pozno. Wiec nigdy na widok mlodego malzenstwa nie wyskakuje
        z: No to kiedy dzieciaczek?

        z macierzynska wyzszoscia
        Spinelli
        • Gość: EWOK Re: No wieeeeeeesz! IP: *.acn.waw.pl 21.12.02, 23:00
          Wiesz, Spinelli, skoro już się tak świątecznie zwierzamy to nadmienię, że ja
          też mam dziecko. Ale zanim się pojawiło, przeszłam przez badania i diagnozę,
          która dla wielu oznacza wyrok. I nigdy, przenigdy nie stanowiło to dla mnie
          problemu - nie będę mogła zajśc w ciążę, trudno, wiele dzieci czeka na
          kochających rodziców. Nie jest matką ta co urodziła tylko ta, co wychowała. Do
          głowy by mi nie przyszło, żeby z tego powodu ujmować sobie kobiecości albo
          człowieczeństwa. I pewnie dlatego sprawa się sama rozwiązała. Znam dwie
          kobiety, które histerycznie starają się o dziecko, widząc w tym jedyny cel
          swojej egzystencji i w obu przypadkach uważam , że problem rozwiązałaby seria
          rozmów z dobrym psychoterapeutą. Ale, jak już wspomniałam, moje poglądy
          wzbudzają tak gwałtowny sprzeciw, że bywa iż dowiaduję się, że w ogóle nie
          zasłużyłam na to, żeby mieć dziecko.
          • Gość: Spinelli Re: No wieeeeeeesz! IP: *.ip.tor.radiant.net 23.12.02, 15:05
            Ewok, mysle dokladnie tak samo.
            Zycze Ci pieknych swiat, cieszcie sie soba, badzcie pelni pokoju i radosci
            spinelli
            • Gość: EWOK do Spinelli IP: *.acn.waw.pl 23.12.02, 17:56
              Gość portalu: Spinelli napisał(a):

              >
              > Zycze Ci pieknych swiat, cieszcie sie soba, badzcie pelni pokoju i radosci
              > spinelli

              Ja Tobie również. Życzę Ci ponownego odkrycia magii świąt, tak żywiołowo i
              radośnie jak to tylko dziecko potrafi.
              Ewok
      • aga_11 Re: Feminizm a stereotypy 21.12.02, 09:19
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Macierzyństwo to temat drażliwy. Małżeństwo też. Stereotypy mają tutaj bardzo
        > dużo do powiedzenia. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą gazetę, żeby dowiedzieć
        > się, że Penelopie Cruz najprawdopodobniej uda się zaciągnąc Toma Cruise'a do
        > ołtarza, albo którejś tam z kolei piękności udało się złapać Georga Clooney'a
        > i może jej się uda zatrzymać go na dłużej.

        No i niech biedny antyfeminista powie, ze to mężczyźni zajmują się łowami :))
        Ciekawe, czy stosuje się tam również polowania z nagonką?
        A co z niehumanitarnymi metodami odłowu, jak sidła, paści itp.???
        :))


        Pozostając przy tematyce
        > hollywoodzkiej wygląda na to, że aktorki pochłonięte są wyłącznie myślą o
        > złapaniu kogoś w celu zaciągnięcia go do ołtarza. Na naszym własnym podwórku -

        > wykładowcy wyższych uczelni zdają się być całkowicie przekonani o tym, że
        > jedynym celem studiowania dla kobiet jest znalezienie sobie męża - tak
        > przynajmniej wynika z listów napływających do redakcji pism kobiecych.

        To zależy od kierunku, oraz klasy prezentowanej przez wykładowcę. A także od
        samych studentek. Do teatrolożek nikt czegoś takiego nie mówił - co to za
        szukanie męża, kiedy 2 facetów i 22 kobiety? Do prawniczek też nie, bo wiadomo,
        po co studiuje się prawo. Ale polonistki (przynajmniej na równoległym do mojego
        roku) aż prosiły się o taki komentarz.

        > Większość matek posiadających dorosłych synów uważa, jak się wydaje
        > (wątek "teściowe"), że całe mnóstwo zupełnie nieodpowiednich dziewuch czatuje
        > na ich syneczka.

        Oj, tak, tak :))

        I tak to się kręci jeśli chodzi o małżeństwo.
        > Macierzyństwo to inna sprawa - włos mi się na głowie jeży kiedy czytam
        > wypowiedzi kobiet, które chęci posiadania dziecka podporządkowały całe swoje
        > życie. W zasadzie nic w tym złego, wiele kobiet lubi dzieci i chce być
        > matkami. Problem w tym, że te, które z przyczyn - nie wiem jak to nazwać -
        > może fizjologicznych, dziecka mieć nie mogą, kwestionują nie tylko swoją
        > kobiecość, ale wręcz swoje człowieczeństwo. Ostatnio byłam w Powszechnym na
        > sztuce "Po deszczu", jedna z bohaterek mówi "ja nie mogę mieć dzieci - jestem
        > potworem".

        Motyw "nie jestem matką, nie jestem kobietą, jetem potworem" pojawia się też
        np. u Szekspira (Lady Makbet).
        Ale nie jest to jedyna kontrowersyjna teza Szekspira, jeśli chodzi o kobiety -
        vide Poskromienie złośnicy:))

        Cytowanej przez Ciebie sztuki nie znam, ale cytat brzmi straszliwie kabotyńsko.
        A serio: problem zaniżonej samooceny kobiet które nie mogą mieć dzieci (chociaż
        znam i takie które takiej zaniżonej samooceny absolutnie nie mają) jest przede
        wszystkim (nie mówię, że wyłącznie) kwestią kulturową.
        Po pierwsze: dziewczynka od małego wychowywana jest do bycia matką - Zabawy
        lalkami, dobór książek itp. W rezultacie tworzy sie wizję swojego zycia - z
        mężem ,dziećmi, prać. Jeśli któregoś z tych elementw brakuje, rodzi się
        poczucie, ze marzenia nie do końca zostały spełnione. A skoro nie umiem
        zrealizować swoich planów, znaczy że jestem gorsza, prawda? :))

        Po drugie, kiedy wchodzi w dorosłe (przynajmniej trochę) życie, otoczenie
        zaczyna "naciskać" Najpierw na małżeństwo. MNie samą podczas stypy po moim
        włsnym ojcu mój szanowny chrzestny wypytywał (w miarę możności głośno i
        publicznie), kiedy będziemy tańczyć na moim weselu. Odpoweidziałam zresztą
        również brutalnie: kiedy pomyjemy naczynia po stypie.

        A potem zaczyna się to samo: a powinniście sprawić sobie dzidziusia. A jak jest
        już pierwszy, to wiecznie "a powinniście soprawić mu/jej siostrzyczkę lub
        braciszka". Na wigilijce w zakładzie pracy na ok. 100 obecnych kilkanaście
        życzyło mi drugiego dzievcka, bo słyszałam/łem, że ma Pani tylko jedno". A co
        to, kolekcja znaczków, ze im więcej, tym lepiej?

        W mojej wizji życia było miejsce najwyżej na jedno dziecko (a i to
        niekoniecznie) - koniecznie inteligentną córeczkę. Akurat trafiłam od razu tak,
        jak chciałam - szczęśliwy traf genetyczny:))

        Nie każda kobieta musi mieć silnie rozwiniety instynkt macierzyński i nie jest
        to ani żadna choroba, ani zboczenie (wbrew temu, co otoczenie sugeruje).


        Przyznam, że nie bardzo rozumiem jak można człowieczeństwo
        > sprowadzać wyłącznie do rozrodu. Człowiek to nie krewetka, ma znacznie więcej
        > możliwości twórczych niż tylko tworzenie własnego potomstwa. Ale ilekroć
        > przedstawiam swoje poglądy w jakiejś rozmowie, dowiaduję się, że coś ze mną
        > nie tak.

        Nie przejmuj soię spotykam się dokładnie z takimi samymi reakcjami. W tej
        chwili (starsza i mądrzjsza) nie dyskutuję, a jak ktoś naciska na odpowiedź czy
        planuję drugie dziecko (nie każdemu wystarcza obrócenie sprawy w zart), mówię,
        ze byłaby już za duża óżnica wieku miedzy dziećmi.

        A swoją drogą, koszmarne jest to pchanie się osób postronnych w tak prywatne
        sprawy!

        Aga
        • maciej.k1 Re: Feminizm a stereotypy 23.12.02, 11:54
          aga_11 napisała:

          > Po pierwsze: dziewczynka od małego wychowywana jest do bycia matką - Zabawy
          > lalkami, dobór książek itp. W rezultacie tworzy sie wizję swojego zycia - z
          > mężem ,dziećmi, prać. Jeśli któregoś z tych elementw brakuje, rodzi się
          > poczucie, ze marzenia nie do końca zostały spełnione. A skoro nie umiem
          > zrealizować swoich planów, znaczy że jestem gorsza, prawda? :))

          Posiadanie piersi, macicy, większa emocjonalność i umiejętność współczucia nie
          jest kwestią kulturową, lecz jest uwarunkowana biologicznie.

          No chyba, że uznamy, iż patriachalne społeczeństwo ma tak wielką siłę
          oddziaływania, że nawet małe samice małp potrafi zmusić do bawienia się lalkami
          (vide: wątek "Ciekawostki").

          Pozdrawiam -
          • aga_11 Re: Feminizm a stereotypy 23.12.02, 12:36
            maciej.k1 napisał:

            > aga_11 napisała:
            >
            > > Po pierwsze: dziewczynka od małego wychowywana jest do bycia matką - Zabaw
            > y
            > > lalkami, dobór książek itp. W rezultacie tworzy sie wizję swojego zycia -
            > z
            > > mężem ,dziećmi, prać. Jeśli któregoś z tych elementw brakuje, rodzi się
            > > poczucie, ze marzenia nie do końca zostały spełnione. A skoro nie umiem
            > > zrealizować swoich planów, znaczy że jestem gorsza, prawda? :))
            >
            > Posiadanie piersi, macicy, większa emocjonalność i umiejętność współczucia
            nie
            > jest kwestią kulturową, lecz jest uwarunkowana biologicznie.
            >
            > No chyba, że uznamy, iż patriachalne społeczeństwo ma tak wielką siłę
            > oddziaływania, że nawet małe samice małp potrafi zmusić do bawienia się
            lalkami
            >
            > (vide: wątek "Ciekawostki").
            >
            > Pozdrawiam -

            Napisałam:
            "Problem zaniżonej samooceny kobiet które nie mogą mieć dzieci (chociaż
            znam i takie które takiej zaniżonej samooceny absolutnie nie mają) jest przede
            wszystkim (nie mówię, że wyłącznie) kwestią kulturową."

            Z samego posiadania piersi i macicy nie musi koniecznie wynikać chęć posiadania
            dzieci oraz odczucie braku, jeśli dzieci się nie ma.

            Podobnie jak posiadanie penisa nie warunkuje koniecznie chęci posiadania
            potomstwa.

            W obu wypadkach nie utożsamiam chęci posiadania potomstwa z ochotą na seks.



          • Gość: EWOK Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: *.acn.waw.pl 23.12.02, 14:40
            Byłeś ostatnio w sklepie z zabawkami? Ja byłam w sklepie pt. Smyk w dziale z
            zabawkami dla dziewczynek, żeby zakupić prezenty świąteczne dla bratanicy
            mojego męża. Było w czym wybierać : np. żelazko z deską do prasowania,
            zabawkowa maszyna do szycia, zestaw "mała sprzątaczka" złożony z wózeczka,
            jakim zwykle posługuje się hotelowy room service, detergentów, ścierek oraz
            mopa do podłogi. Dalej mamy - odkurzacz, plastykowy zestaw do produkcji
            hamburgerów - też plastykowych, waga sklepowa w komplecie ze sztucznymi
            artykułami spożywczymi, zestaw fryzjerski, lalka baby born, ubranka dla tejże
            lalki (miniaturowy sweterek w cenie 50 zł), pampersy (niewiele tańsze od tych
            prawdziwych), nosidełka, wózki, łóżeczka i torba spacerowa, taka, jaką
            zabierają matki na spacery z niemowlakiem. Nie ma żartów, trzeba się od
            dziecka wdrażać do roboty.
            • Gość: Maciej Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.02, 22:38
              Byłem, byłem. Ogladalismy z córką domek dla lalek (chyba juz o tym pisałem...).
              Zaciągnąłem ją do stoiska He-menami, komandosami i pistoletami, tłumacząc, że
              to patrialchalne społeczeństwo zmusza ją do bawienia się lalkami, a tak
              naprawdę wolałaby tego typu zabawki. Wyśmiała mnie, po czym spowrotem
              zaciągnęła do lalek.
              • efcia5 Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja 25.12.02, 10:48
                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                > Byłem, byłem. Ogladalismy z córką domek dla lalek (chyba juz o tym
                pisałem...).
                >
                > Zaciągnąłem ją do stoiska He-menami, komandosami i pistoletami, tłumacząc, że
                > to patrialchalne społeczeństwo zmusza ją do bawienia się lalkami, a tak
                > naprawdę wolałaby tego typu zabawki. Wyśmiała mnie, po czym spowrotem
                > zaciągnęła do lalek.

                Jak swojej córce opowiadasz od małego o patriarchalnym społeczeństwie to nic
                dziwnego że dziecko głupieje.
                A bardziej poważnie: dzieci podświadomie powielaja stereotypy rodziców. Jakoś
                tak się dziwnie składa że dziewczynki z rodzin tradycyjnych bawią się lalkami,
                a te z rodzin nowoczesnych wszystkim po trochu, lalkami też
                • Gość: Maciej Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 18:34
                  efcia5 napisała:


                  > Jak swojej córce opowiadasz od małego o patriarchalnym społeczeństwie to nic
                  > dziwnego że dziecko głupieje.

                  Nie "głupieje", tylko ma "fałszywą świadomość". Tak to się poprawnie nazywa.
                  Masz zaległości z feministycznej literatury... ;-)

                  > A bardziej poważnie: dzieci podświadomie powielaja stereotypy rodziców. Jakoś
                  > tak się dziwnie składa że dziewczynki z rodzin tradycyjnych bawią się
                  lalkami,
                  > a te z rodzin nowoczesnych wszystkim po trochu, lalkami też

                  A chłopcy z rodzin nowoczesnych też bawia się lalkami, graja w klasy i w
                  skakankę...? :-) To Twoje własne spostrzeżenia, czy wyniki badań naukowych?
                  Pozdrawiam -
              • Gość: EWOK Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: 213.241.18.* 27.12.02, 11:17
                Mój syn również ma olewcze nastawienie do wymienionych przez Ciebie zabawek.
                NIe dziwię mu się. Natomiast obydwoje uwielbiamy składane kolejki, różnego
                rodzaju Lego i trasy do wyścigów samochodowych. Ja sobie w ten sposób
                rekompensuję własne dzieciństwo pełne lalek. Tyle lat wypełniła mi tęsknota za
                czymś co można nakręcić i jeździ, a nikt z rodziny nie brał na poważnie moich
                próśb o kolejkę albo zdalnie sterowany samochodzik.
                • Gość: Maciej Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 18:31
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):

                  > Mój syn również ma olewcze nastawienie do wymienionych przez Ciebie zabawek.
                  > NIe dziwię mu się. Natomiast obydwoje uwielbiamy składane kolejki, różnego
                  > rodzaju Lego i trasy do wyścigów samochodowych. Ja sobie w ten sposób
                  > rekompensuję własne dzieciństwo pełne lalek. Tyle lat wypełniła mi tęsknota
                  za
                  > czymś co można nakręcić i jeździ, a nikt z rodziny nie brał na poważnie moich
                  > próśb o kolejkę albo zdalnie sterowany samochodzik.

                  Rozumiem. Nie zmienia to faktu, że moja córka tęskni raczej za czyms innym. Np.
                  z gier komputerowych na moim komputerze najbardziej pasjonowal ją kiedys
                  straszliwie nudny program do strojenia różnych lal.
                  Pozdrawiam -
                  • Gość: EWOK Re: Zabawki dla dziewczynek- do Macieja IP: *.acn.waw.pl 27.12.02, 19:09
                    Jak Twoja córka podrośnie i przyłapiesz ją na czytaniu czegoś w rodzaju Bravo
                    Girl - bij! Nie jestem zwolenniczką tego rodzaju metod, ale w takim przypadku
                    to jedyna rada :)
      • b.u.zz Re: Feminizm a stereotypy 22.12.02, 00:24
        hmm... i tak, i nie. ja np. bardzo bym sie zmartwil, gdybym nie mogl miec
        dzieci. a kobieta nie jestem.
        pozdrawiam
        b.
      • pwrzes Re: Feminizm a stereotypy 01.01.03, 20:02
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > dużo do powiedzenia. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą gazetę, żeby dowiedzieć
        > się, że Penelopie Cruz najprawdopodobniej uda się zaciągnąc Toma Cruise'a do
        > ołtarza, albo którejś tam z kolei piękności udało się złapać Georga Clooney'a
        > i może jej się uda zatrzymać go na dłużej. Pozostając przy tematyce
        > hollywoodzkiej wygląda na to, że aktorki pochłonięte są wyłącznie myślą o
        > złapaniu kogoś w celu zaciągnięcia go do ołtarza.

        Witam,

        Osobiscie wydaje mi sie, ze w historiach o ktorych to wspomnialas w wiekszosci
        wiecej jest zabiegow reklamowych niz prawdy. W koncu niewazne co mowia, wazne
        by mowili. Cos cicho o nas , walniemy jakis skandalik i damy wylacznosc jednej
        gazecie na opisanie danej historii i na zdjecia :-)

        Mors
    • makota Re: Feminizm a stereotypy 02.01.03, 16:03
      hej,
      widzę, że dyskusja zdryfowała jakoś z problematyki społecznej
      (dzietność wykształconych kobiet) na tematykę osobistą
      (nie właźcie mi z butami do alkowy, nawet po 30ce!)
      oraz na tradycje wychowania dziewczynek i chłopców.

      Może myląco nazwałam wątek F a stereotypy.
      Chodziło mi o to, że obraz kobiety "łapiącej" męża,
      jak nie da się inaczej to "na dziecko"
      i zmuszającej swego partnera do prokreacji :-) to mit.
      Bo kobietom coraz trudniej decydować się na dzieci.

      Zastanawiam się, na ile piszące tu dziewczyny,
      które zdecydowały się na dzieci po 30ce, podjęły takie postanowienia
      idąc za rzeczywistym głosem macierzyńskiej potrzeby,
      a na ile bojąc się, że potem "będzie już za późno"
      (odłóżmy na bok dodatkową presję ze strony otoczenia).

      Domyślam się, że trudno na to pytanie odpowiedzieć po fakcie,
      bo ciąża i macierzyństwo zmieniają punkt widzenia.
      Gdyby jednak tak wrócić do tego momentu, w którym podjęłyście decyzję,
      to w jakim stopniu była ona spowodowana owym "bo będzie za późno"?

      Jest dużo spraw, na które w życiu w jakimś momencie staje się za późno.
      Karierę sportową trzeba rozpoczynać coraz wcześniej.
      Podobnie jest z wyborem zawodu (ile osób decyduje się
      na podjęcie studiów w zupełnie nowej dziedzinie np. po 40ce?).
      Ja czasem żałuję, że tej czy owej rzeczy nie zrobiłam,
      kiedy nie było jeszcze za późno.
      Byłoby jednak fatalnie, gdyby stało się to główną motywacją działania.
      Jak jakiś Boguś Linda, na 5 minut przed "dojrzałością",
      skaczący na bungiee, nurkujący pod lodem (i co tam jeszcze on wyprawiał
      w tym niesłychanie nudnym serialu, zmonotowanym z jego przeżyć i płytkich
      komentarzy).

      Proszę się nie obrażać - wiem, że macierzyństwo to nie skok na gumce
      (przynajmniej zostawia bardziej długotrwałe i żywotne efekty :-)
      Ale czy rzeczywiście wszystkie późne mamy
      rodzą dzieci z "potrzeby serca", czy trochę (przede wszystkim) z obawy?
      A jeśli dojdzie do sytuacji, że kobieta będzie mogła stać się pierworódką
      w wieku 40tu (50?) lat z podobnym stopniem statystycznego bezpieczeństwa
      dla zdrowia jej i dziecka - jak teraz powiedzmy w wieku 27 lat,
      to jakie będą (i kiedy podejmowane) decyzje kobiet?

      Jestem 30ką przed podjęciem decyzji i nic nie staje się bardziej oczywiste...
      • makota Mamy do klawiatur! 10.01.03, 23:40
        No i co, nikt mi nie odpowie?
        Pozdr.Ma
    • makota Re: Feminizm a stereotypy 17.01.03, 21:43
      Dziewczyny!
      Ja wciąż czekam na Wasze doświadczenia.
      Wiem, że w tej atmosferze walki sił postępu z reakcją
      można obawiać się pokazania miękkiego ... podbrzusza :-)
      Może zatem coś o koleżankach czy krewnych?
      Pzdr.Ma
Pełna wersja