Dodaj do ulubionych

Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii.

02.08.06, 00:07
wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=253856
Współczuję dzieciom, co chodzą do takich "szkół". Ale takie są skutki
liiberalnego podejścia do oświaty.
Obserwuj wątek
    • margot_may Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 00:35
      no cóż, jeśli ci ludzi sprzeciwiaja się wynalazkom współczesnego świata to
      szybko wymrą.
      • pavvka Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 09:29
        margot_may napisała:

        > no cóż, jeśli ci ludzi sprzeciwiaja się wynalazkom współczesnego świata to
        > szybko wymrą.

        Nie sądzę. Nie widać, żeby np. amisze mieli chęć wymrzeć - nawet całkiem nieźle
        się rozmnażają :-)

        Ja akurat nie mam problemu z ludźmi o tego typu poglądach i nie podzielam
        oburzenia co niektórych osób stąd, chociaż ani tych poglądów nie podzielam ani
        nie wydają mi się one logiczne. Dlaczego wynalazki techniczne poczynione do
        pewnego momentu są uważane za dobre, a te nowsze już nie? Jaka jest różnica co
        do zasady między kołem, drukiem i murowanymi domami z jednej strony, a
        silnikiem spalinowym, internetem i drapaczami z drugiej? Te drugie to logiczna
        konsekwencja tych pierwszych. Ale w każdym światopoglądzie można znaleźć
        nielogiczności i niekonsekwencje. Tego typu grupy w niczym nie naruszają zasad
        współczesnej demokracji i IMHO należy je zostawić w spokoju.
        • margot_may Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 21:57
          o, widocznie różnica pomiędzy nimi a resztą społeczeństwa jest jeszcze zbyt mała.
    • gotlama Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 00:37
      I chwała Bogu Najwyższemu W Jego Mądrości - dzięki temu chłopczysko został
      skazany na liberalną szkołę.
    • hirondelle123 Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 08:47
      Niestety, to jedna z pułapek które liberalizm sam na siebie zastawia a potem w
      nie wpada. W imię wolności przekonań pozwala się ludziom krzywdzić własne
      dzieci (bo nikt mnie nie przekona że nauka w takiej szkole nie jest dla dziecka
      krzywdą)
      To tylko dowód na to, że żadna doktryna nie jest doskonała oraz że w zyciu nie
      należy kierowac się doktrynami.
      • micra Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 09:01
        ...co jest dobre dla ich dzieci. Tak długo, jak długo rodzice fizycznie nie
        krzywdzą swojego dziecka lub dzieci tak długo Państwa nie powinno obchodzić jak
        wychowywane jest dziecko.

        Z Twojego punktu widzenia takie nauczanie jest szkodliwe dla dziecka, z ich
        punktu widzenia edukacja w liberalnych szkołach jest również dla dziecka
        szkodliwa. Nie wiem, czy znajdziesz jakiś łatwy sposób rozsądzenia tego sporu.

        Dzieci do osiągnięcia pełnoletności pozostają pod opieką rodziców i chyba mają
        oni prawo do sterowania wyborami dziecka do momentu, gdy to dziecko albo się
        usamodzielni, albo ich zdaniem będzie w stanie podejmować racjonalne decyzje co
        do swojego przyszłego życia.
        • totalna_apokalipsa Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 09:19
          Hmmm...skoro oni w tym kościele tak sie sprzeciwiaja nowinkom,to pewnei ich
          dzieci niebyły też szczepione, ani leczone nigdy antyboitykami, nie mówiąc już
          o operacji - to wszystko pzrecież nowinki z ostatnich 50 lat100 lat. No wiec
          spokojnei mozna to podciagnąć pod krzywdzenei dziecka. Zresztą, dziecka nie
          tzreba bić, zeby je krzywdzić -------> bardzo tu polecam film "Fanny i
          Alexander" Bergmana - prototypem pastora, który poślubia ich matkę w filmie ,
          był autentyczny ojczym Bergmana - człoweik, ktory nie bił, a potrafił
          wykoslawić psychikę do tego stopnia, ze wszyscy , łącznie z żona zyczyli mu
          śmierci.
        • hirondelle123 Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 11:11
          micra napisał:

          > ...co jest dobre dla ich dzieci. Tak długo, jak długo rodzice fizycznie nie
          > krzywdzą swojego dziecka lub dzieci tak długo Państwa nie powinno obchodzić
          jak
          > wychowywane jest dziecko.



          I to jest własnie liberalny dogmat. Nie uważam by kierowanie się w zyciu
          dogmatami było dobre. Czasami konieczny jest kompromis.


          >
          > Z Twojego punktu widzenia takie nauczanie jest szkodliwe dla dziecka, z ich
          > punktu widzenia edukacja w liberalnych szkołach jest również dla dziecka
          > szkodliwa. Nie wiem, czy znajdziesz jakiś łatwy sposób rozsądzenia tego
          sporu.


          Oczywiście, ze nie znajdę - przecież własnie o tym piszę, że jest to sytuacja
          trudna i nie wiadomo jak z niej wybrnąć. A ty masz sposób na wybrnięcie?
          Naprawdę nie masz absolutnie żadnych wątpliwości w przypadku np rodziców
          zabraniających przetoczenia krwi dziecku (dziecko umiera choc mogło być
          uratowane), trzymających je na jakiejś bardzo ekscentrycznej diecie lub "tylko"
          nie posyłających do szkoły albo posyłającej do dziwnej szkoły) i odbierających
          im tym samym wszelkie szanse zyciowe?


          >
          > Dzieci do osiągnięcia pełnoletności pozostają pod opieką rodziców i chyba mają
          > oni prawo do sterowania wyborami dziecka do momentu, gdy to dziecko albo się
          > usamodzielni, albo ich zdaniem będzie w stanie podejmować racjonalne decyzje
          co
          > do swojego przyszłego życia.


          A krzywdzić dziecko też mają prawo? Bo "sterowanie wyborami" to ładny eufemizm
          który nic nie znaczy. Pytanie brzmi: czy jesli liberalny dogmat krzywdzi
          jakiegoś człowieka (a dziecko to też człowiek) to czy należy bronic dogmatu w
          imie czystości ideowej i liberalnych zasad czy tez należy bronic człowieka a
          odrzucić dogmat? Co jest dla ciebie gorsze, ludzka krzywda czy odejście od
          dogmatu? Ja wolę odejść od dogmatu by chronic człowieka.
          • micra tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 11:47
            W obliczu dzieci zmuszanych do przestępstw, do prostytucji, do donoszenia na
            rodziców wynaturzenia w stylu posyłania dzieci do konserwatywnej i surowej
            szkoły łykam jak gładko. No i nadal nie wiem, dlaczego mam komuś mówić, jak ma
            żyć... Dlaczego moje spojrzenie na ich życie ma być lepsze?

            Jak się komuś podoba może czcić Stalina i głosić, że rozdawanie pieniędzy jest
            tym, co powinno istnieć w każdym kraju i społeczności. Tak samo nie interesuje
            mnie czego nauczane są dzieci sąsiada, choć mogę być i często jestem przerażony
            co im rodzina do głowy nakłada. Dopóki oni mnie do niczego nie zmuszają to mogą
            pleść nawiększe androny.

            Co do zakazu przetaczania krwi... tu się waham, z mojego punktu widzenia jest to
            złe i tu Państwo może wkroczyć jeżeli krew może pomóc.
            • hirondelle123 Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 12:20
              micra napisał:

              > W obliczu dzieci zmuszanych do przestępstw, do prostytucji, do donoszenia na
              > rodziców wynaturzenia w stylu posyłania dzieci do konserwatywnej i surowej
              > szkoły łykam jak gładko. No i nadal nie wiem, dlaczego mam komuś mówić, jak ma
              > żyć... Dlaczego moje spojrzenie na ich życie ma być lepsze?
              >
              > Jak się komuś podoba może czcić Stalina i głosić, że rozdawanie pieniędzy jest
              > tym, co powinno istnieć w każdym kraju i społeczności. Tak samo nie interesuje
              > mnie czego nauczane są dzieci sąsiada, choć mogę być i często jestem
              przerażony
              > co im rodzina do głowy nakłada. Dopóki oni mnie do niczego nie zmuszają to
              mogą
              > pleść nawiększe androny.



              Zupełnie nie rozumiem co ma do tego Stalin i dzieci zmuszane do prostytucji.
              Przypominam też, ze sprawa nie dotyczy "plecenia andronów" bo to faktycznie
              wolno każdemu, tylko krzywdzenia innych ludzi (jeszcze raz napiszę, ze dziecko,
              nawet własne, to tez człowiek a nie własnośc rodziców na równi z pralką czy
              samochodem)


              >
              > Co do zakazu przetaczania krwi... tu się waham, z mojego punktu widzenia jest
              t
              > o
              > złe i tu Państwo może wkroczyć jeżeli krew może pomóc.


              To dobrze że się wahasz. Teraz tylko wystarczy byc konsekwentnym... Jeśli
              narażenie dziecka na chorobę lub śmierć z powodu własnych przekonań jest złe,
              to dlaczego narażenie go na zmarnowane życie złem nie jest? A moim zdaniem
              człowiek który aż do 18 roku życia jest wychowywany w jakiejś wariackiej
              ideologii mówiącej że wszelkie nowoczesne wynalazki są złe (a więc nieznający
              komputera, telefonu, samochodu, szczepionek i nowoczesnych leków itd) musi
              wyrosnąć na kalekę niezdolnego do normalnego życia.
              • micra Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 12:38
                > Zupełnie nie rozumiem co ma do tego Stalin i dzieci zmuszane do prostytucji.
                > Przypominam też, ze sprawa nie dotyczy "plecenia andronów" bo to faktycznie
                > wolno każdemu, tylko krzywdzenia innych ludzi
                To, że boli mnie, że na Świecie istnieją bojówki partyzanckie złożone z dzieci,
                że dzieci sprzedają własne ciała, a dynda mi kto kogoś czegoś nauczy, czego mu
                nakładzie do głowy. Moje spojrzenie na liberalizm może kogoś tak samo razić jak
                tejże osoby przekonanie o wyższości socjalizamu nad Wolnym Rynkiem.

                > A moim zdaniem
                > człowiek który aż do 18 roku życia jest wychowywany w jakiejś wariackiej
                > ideologii mówiącej że wszelkie nowoczesne wynalazki są złe (a więc nieznający
                > komputera, telefonu, samochodu, szczepionek i nowoczesnych leków itd) musi
                > wyrosnąć na kalekę niezdolnego do normalnego życia.
                Na dobrą sprawę osoba nie wierząca może powiedzieć, że rodzice wierzący
                wychowujący dzieci kładą dzieciom do głowy jakieś bzdury o siłach
                nadprzyrodzonych. Nie koniecznie musi być to kaleka niezdolna do normalnego
                życia. Wiele osób szczyci się, że nie mają telewizorów, radia, komórki i żyją. I
                to nie są wcale konserwatyści - ot, taką drogę wybrali.
                • hirondelle123 Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 14:06
                  micra napisał:


                  > To, że boli mnie, że na Świecie istnieją bojówki partyzanckie złożone z
                  dzieci,
                  > że dzieci sprzedają własne ciała, a dynda mi kto kogoś czegoś nauczy, czego mu
                  > nakładzie do głowy.


                  Mnie też to boli ale nadal nie widzę związku. Dlaczego współczucie dla dzieci
                  zmuszanych do prostytucji miałoby wykluczać współczucie dla dziecka
                  umierającego na odrę bo rodzice są przeciwni "nowoczesnym wynalazkom" takim jak
                  szczepionki? Ja współczuję jednym i drugim a ty nie?


                  Moje spojrzenie na liberalizm może kogoś tak samo razić jak
                  > tejże osoby przekonanie o wyższości socjalizamu nad Wolnym Rynkiem.



                  Nie rozumiem co to ma do tematu rozmowy.



                  > Na dobrą sprawę osoba nie wierząca może powiedzieć, że rodzice wierzący
                  > wychowujący dzieci kładą dzieciom do głowy jakieś bzdury o siłach
                  > nadprzyrodzonych. Nie koniecznie musi być to kaleka niezdolna do normalnego
                  > życia. Wiele osób szczyci się, że nie mają telewizorów, radia, komórki i
                  żyją.
                  > I
                  > to nie są wcale konserwatyści - ot, taką drogę wybrali.


                  No własnie: wybrali. Jako dorośli, dojrzali ludzie. Oni potrafią obsługiwać
                  komputer czy faks i jak trzeba to w pracy to robią, a tylko w domu żyją
                  inaczej. A dziecko nie wybiera tylko jest zmuszane. Ono po prostu nie zostaje
                  nauczone pewnych rzeczy i nawet nie może wybrać. Przy okazji, ciekawi mnie co
                  powiesz o zmuszaniu dzieci do prostytucji przez własnych rodziców. Jeśli chcesz
                  byc konsekwentny, to chyba powinieneś im takie prawo przyznać. A jeśli nie, to
                  ciekawe dlaczego?
                  • bleman Rozumiem ze jestes zwolenniczka np. zmuszania 02.08.06, 14:52
                    jakichs prymitywnych indian z ameryki poludzniowej do zycia zgodnie z
                    nowoczesnymi trendami ?
                    W koncu oni mieszkajac gdzies w dzungli marnuja zycie swoim dzieciom...
                    • totalna_apokalipsa Re: Rozumiem ze jestes zwolenniczka np. zmuszania 02.08.06, 17:00
                      A czy ci tam z tej szkoły tez mieszkaja w dzungli?

                      Indianei nei marnują zycia swoim dzxieciom - uczą je rzeczy, które sa podstawą
                      pzreżycia w dzungli, bo ich swiat jest dzunglą.

                      Kiedy te dzieciaki skończa swoja dziwaczną szkołę i będą chcialy pójśc na
                      jakikolwiek uniwerek ,pojawi sie problem, bo nei będą w stanei nawet przejsć
                      rekrutacji - pzrecież nie wiedzą co to jest komputer. Widać różnice ?
              • illiterate Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 13:05
                Nie wiem, jak radza sobie w rzeczywistosci ci akurat kalwinisci, ale amiszowie
                w USA mimo zycia w swiecie mlodszym od naszego o 200 a moze 250 lat swietnie
                sobie zyja. Produkowana przez nich zywnosc i wyroby rzemieslnicze osiagaja
                bardzo wysokie ceny; sa oni zazwyczaj bardzo zamozni. Co wiecej, sprawiaja
                wrazenie ludzi zadowolonych z siebie i swojego losu, czego dowodem jest np ich
                zadziwiajaca dlugowiecznosc. Neiznajomosc internetu, nieuzywanie zamkow
                blyskawicznych i przekonanie, ze kobiety powinny chodzic w spodnicach, a
                mezczyzni nosic brode nie musi uczynic z dziecka kaleki.

                Mysle, ze to trudne, ale czasem warto przyjac do wiadomosci, ze nasz punkt
                widzenia nie jest Najlepszy Na Swiecie.
                • hirondelle123 Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 13:54
                  Rzecz w tym, ze Amisze tworzą własną społeczność a holenderscy kalwini nie.
                  Dzieci po ukonczeniu tamtej szkoły muszą się odnaleźć w normalnym świecie i
                  nikt im nie zaproponuje takiej oazy jak wioska Amiszy.
                  • bleman Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 14:54
                    ktos inny decydowal za ciebie czego maja uczuc sie twoje dzieci ?

                    Rozumiem ze przeciwko MW nic nie masz, i skoro panstwo tak by chcialo to oddala
                    bys im swoje dziecko na wychowanie ? ;-))
                    • totalna_apokalipsa Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 17:02
                      A chciałbys nie studiować informatyki, bo ojciec zdecydowalby za ciebie, ze to
                      zał dziedzina wiedzy i nei możesz sięjej uczyć , ani nawet dotykac komputera?
                      • pavvka Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 17:13
                        Ale gdyby np. ludzie religijni rozumowali w ten sposób, to stwierdziliby, że
                        ateistom powinno się odbierać dzieci, bo zamykają swoim dzieciom drogę do
                        zbawienia nie wpajając im wartości religijnych.
                        Fizyczne i psychiczne dręczenie własnych dzieci to jedno - to może być
                        stwierdzone w miarę obiektywnie i jest podstawą do interwencji z zewnątrz,
                        natomiast nie wyobrażam sobie, żeby wychowywanie dzieci w zgodzie z własnymi
                        przekonaniami i wartościami mogło podlegać sankcjom prawnym (o ile rodzic nie
                        robi nic niezgodnego z prawem).
                        • hirondelle123 Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 19:18
                          pavvka napisał:

                          > Ale gdyby np. ludzie religijni rozumowali w ten sposób, to stwierdziliby, że
                          > ateistom powinno się odbierać dzieci, bo zamykają swoim dzieciom drogę do
                          > zbawienia nie wpajając im wartości religijnych.
                          > Fizyczne i psychiczne dręczenie własnych dzieci to jedno - to może być
                          > stwierdzone w miarę obiektywnie i jest podstawą do interwencji z zewnątrz,
                          > natomiast nie wyobrażam sobie, żeby wychowywanie dzieci w zgodzie z własnymi
                          > przekonaniami i wartościami mogło podlegać sankcjom prawnym (o ile rodzic nie
                          > robi nic niezgodnego z prawem).


                          Czyli że doprowadzenie do śmierci dziecka poprzez odmowę transfuzji, brak
                          szczepionki lub wariacką dietę nie budzi twojego niepokoju - po prostu
                          przechodzisz nad tym do porządku dziennego? Zgodne z prawem to przecież jest.
                          • pavvka Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 20:00
                            hirondelle123 napisała:

                            > Czyli że doprowadzenie do śmierci dziecka poprzez odmowę transfuzji, brak
                            > szczepionki lub wariacką dietę nie budzi twojego niepokoju - po prostu
                            > przechodzisz nad tym do porządku dziennego? Zgodne z prawem to przecież jest.

                            Nie jest.
                            • hirondelle123 Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 03.08.06, 09:26
                              > > Czyli że doprowadzenie do śmierci dziecka poprzez odmowę transfuzji, brak
                              >
                              > > szczepionki lub wariacką dietę nie budzi twojego niepokoju - po prostu
                              > > przechodzisz nad tym do porządku dziennego? Zgodne z prawem to przecież j
                              > est.
                              >
                              > Nie jest.


                              Ależ jest. W polskim prawie to rodzic decyduje o sposobie leczenia dziecka.
                              Oczywiście sąd moze takim rodzicom zawiesić prawa rodzicielskie, jednak dopóki
                              te prawa mają to w całym ich majestacie mogą dorowaqdzić do śmierci dziecka w
                              imię swoich poglądów.
                    • hirondelle123 Re: Ale to ich wybor, naprawde chciala bys zeby 02.08.06, 19:15
                      Już juz chciałam ci odpowiedzieć, ale na szczęście zreflektowałam się.
                      Widzisz Bleman, jest granica demagogii której przekraczać nie należy a ty ją
                      własnie przekroczyłeś.
                • bleman O to to, madra to i dobrze poczytac :) 02.08.06, 14:52

                • heretic_969 Re: tak, uważam że to mały problem 02.08.06, 18:34
                  > Mysle, ze to trudne, ale czasem warto przyjac do wiadomosci, ze nasz punkt
                  > widzenia nie jest Najlepszy Na Swiecie.

                  Polemizowałbym... ale nie o to chodzi. Idzie o to dlaczego rodzice mają
                  decydować o poglądach/wartościach dziecka, narzucając mu takie a nie inne warunki?
              • stephen_s Hola hola 03.08.06, 13:51
                > To dobrze że się wahasz. Teraz tylko wystarczy byc konsekwentnym... Jeśli
                > narażenie dziecka na chorobę lub śmierć z powodu własnych przekonań jest złe,
                > to dlaczego narażenie go na zmarnowane życie złem nie jest?

                Problem w tym, że to, co jest "zmarnowaniem życia", jest totalnie subiektywne.

                Myślę, że dla wielu członków obecnej ekipy rządzącej kobieta, która nie poświęca
                się rodzinie, własnie "marnuje sobie życie" na jakąś pogoń za pieniądzem itd.
                Dla nich pewnie pożyteczne dla dzieci jest, aby np. dziewczynki wiedziały, że
                "zdrowa" kobiecość to rodzina, dzieci itd.

                Czy naprawdę podobałoby Ci się, jakby takie poglądy ktoś podniósł do ranki
                ogólnokrajowej normy, by zakazał głoszenia innych poglądów, wychowywania dzieci
                inaczej?
            • bleman Zgadzam sie z micrem :) 02.08.06, 14:50

          • kochanica-francuza Jakie państwo? Szkoła jest prywatna? 02.08.06, 14:12
        • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 14:16
          > ...co jest dobre dla ich dzieci. Tak długo, jak długo rodzice fizycznie nie
          > krzywdzą swojego dziecka lub dzieci tak długo Państwa nie powinno obchodzić jak
          > wychowywane jest dziecko.

          Ale rodzice krzywdzą swoje dzieci. Posyłając je do szkoły, w której nie uznaje
          się nowoczesnych technologi robia z niego kaleke życiowego. W XXI wieku nie da
          się uciec od świata. Chyba, że ktoś zamknie się w jakiejś sekcie.
          • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 14:45
            Nie sekcie, tylko odłamie, i tak właśnie absolwenci czynią.
            • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 14:48
              > Nie sekcie, tylko odłamie, i tak właśnie absolwenci czynią.

              Tu nie jest problemem to do jakiego kościoła chodzi, tylko to, że po za
              kościołem musi normalnie funkcjonowac w dzisiejszym świecie. Skoro szkoła uznaje
              nowoczesne technologie za coś złego to i pewno nie uczy obsługi komputera itp. A
              jeżeli ktoś ma ambicje na jakas niefizyczną prace, to musi wiedzieć jak się
              posługiwać tym wynalazkiem szatana.
              • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 14:53

                > nowoczesne technologie za coś złego to i pewno nie uczy obsługi komputera itp.
                > A
                > jeżeli ktoś ma ambicje na jakas niefizyczną prace, to musi wiedzieć jak się
                > posługiwać tym wynalazkiem szatana.

                A może nie ma? Amisze, z tego co wiem , uprawiają ziemię, a amiszki prowadzą dom...

                Może ten odłam też przewiduje tego typu zajęcia?
                • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:00
                  > A może nie ma? Amisze, z tego co wiem , uprawiają ziemię, a amiszki prowadzą do
                  > m...
                  >
                  > Może ten odłam też przewiduje tego typu zajęcia?

                  Nie zagłębiałem się w to czy ta sekta zamyka się na świat tak jak amisze, czy
                  tylko przeklina nowoczense technologie jednocześnie nie zapewniając jakiejś
                  enklawy, w której można się ukryć.
                  • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:03

                    >
                    > Nie zagłębiałem się w to czy ta sekta zamyka się na świat tak jak amisze, czy
                    > tylko przeklina nowoczense technologie jednocześnie nie zapewniając jakiejś
                    > enklawy, w której można się ukryć.

                    To się zagłęb. Myślę, że zapewnia enklawę, inaczej byłoby to absurdalne.
                    • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:09
                      > To się zagłęb. Myślę, że zapewnia enklawę, inaczej byłoby to absurdalne.

                      Ty się zagłębiłaś? Wiesz już na jakich zasadach funkcjonują?
                      • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:14
                        snegnat napisał:

                        > > To się zagłęb. Myślę, że zapewnia enklawę, inaczej byłoby to absurdalne.
                        >
                        > Ty się zagłębiłaś? Wiesz już na jakich zasadach funkcjonują?

                        Gdyby nie zapewniali enklawy, szybciutko straciliby wyznawców.
                        • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:19
                          > Gdyby nie zapewniali enklawy, szybciutko straciliby wyznawców.

                          Ale skoro ją zapewniają to jakim cudem ktoś z poza enklawy wogóle próbował
                          dostac się do tamtej szkoły?
                          Poza tym jeżeli wiesz gdzie można znaleźć informacje na temat Kościoła Czarnych
                          Pończoch to podziel się tą wiedzą, bo w googlu nic nie znalazłem :-)
                          • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:24
                            snegnat napisał:

                            > > Gdyby nie zapewniali enklawy, szybciutko straciliby wyznawców.
                            >
                            > Ale skoro ją zapewniają to jakim cudem ktoś z poza enklawy wogóle próbował
                            > dostac się do tamtej szkoły?

                            Szkoła jest poza enklawą?
                            • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 15:28
                              > Szkoła jest poza enklawą?

                              To co to za enklawa skoro dzieci trzeba posyłać do szkoły po za nią? Amisze żyją
                              sobie w swojej enklawie i wychodza z niej tylko żeby robić niezbędne interesy z
                              resztą świata, ale o ile się nie myle swoją młodzież wychowują w izolacji.
                              • kochanica-francuza Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 03.08.06, 15:38
                                snegnat napisał:

                                > > Szkoła jest poza enklawą?
                                >
                                > To co to za enklawa skoro dzieci trzeba posyłać do szkoły po za nią?

                                Mnie się pytasz?
                          • pavvka Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 16:01
                            snegnat napisał:

                            > Poza tym jeżeli wiesz gdzie można znaleźć informacje na temat Kościoła
                            Czarnych
                            > Pończoch to podziel się tą wiedzą, bo w googlu nic nie znalazłem :-)

                            No bo wiesz, własnej strony www to oni raczej nie mają :-)
                            • snegnat Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 16:27
                              > No bo wiesz, własnej strony www to oni raczej nie mają :-)

                              No tego to się sam domyśliłem ;-) Ale liczyłem, że może ktoś inny cos o nich
                              napisał :-)
                  • kochanica-francuza Snengat, wiesz jaka jest róznica między odłamem 02.08.06, 15:04
                    a sektą?
                    • bleman Członkow odłamow pali sie na stosach ? ;-) 02.08.06, 15:12

                    • snegnat Wiem 02.08.06, 15:14

                    • pavvka Re: Snengat, wiesz jaka jest róznica między odłam 02.08.06, 15:55
                      A ja nie wiem, objaśnijże mi.
                      • kochanica-francuza Re: Snengat, wiesz jaka jest róznica między odłam 03.08.06, 15:38
                        pavvka napisał:

                        > A ja nie wiem, objaśnijże mi.

                        Ty se pavvka jaja robisz.
                        • pavvka Re: Snengat, wiesz jaka jest róznica między odłam 03.08.06, 15:50
                          Nie robię sobie jaj. Z mojego doświadczenia wynika, że każdy nazywa sektami te
                          ruchy religijne, których nie lubi. A co do zasady nie widzę różnicy między tzw.
                          normalnymi religiami a tzw. sektami. W wiązku z powyższym proszę o jasną
                          definicję.
          • bleman czyli chcial bys zeby jakis minister(np. Roman G) 02.08.06, 14:55
            decydowal czego maja uczyc sie twoje dzieci ?
            • kochanica-francuza Pytanie do zwolenników Ko (u) rwina 02.08.06, 14:58
              Jesli państwo jest be i trzeba liczyć tylko na siebie to jakim prawem, u cholery
              , Ko(u) rwin LATAMI CIąGNął KUPę KASY Z PODATNIKóW jako polityk???

              hę???

              trochę to niekonsekwentne jak gdyby.
              • bleman Bo mial taka okazje ? 02.08.06, 14:59
                Poza tym ja korwina za swietego nie uwazam, ale sadze ze on politykiem akurat
                dla kasy nie byl, raczej walczyl o swoje czesto mocno zwichniete przekonania.
                • kochanica-francuza Ale kasę brał 02.08.06, 15:02
                  i do tego na forum parlamentu walczył o przekonania antyparlamentarne i
                  antypaństwowe... Korwinie! Zwróc kasę!
                  • micra nie antypaństwowe i antyparlamentarne... 02.08.06, 20:46
                    ...ale modyfikujące zasady działania państwa i parlamentu. A gdzie miał walczyć?
                    Miał iść na barykady?
              • micra odpowiedź jednego ze zwolenników JKM 02.08.06, 16:39
                > Jesli państwo jest be i trzeba liczyć tylko na siebie to jakim prawem,
                > u cholery
                > Korwin LATAMI CIąGNął KUPę KASY Z PODATNIKóW jako polityk???
                >
                > hę???
                >
                > trochę to niekonsekwentne jak gdyby.
                Korwin nie mówi, że Państwo jest be. Korwin mówi, że Państwo opiekuńcze z
                przerośniętą administracją jest be.

                Ile lat Korwin ciągnął kupę kasy? Nie wiem, ale wydaje mi się, że 2-3 lata, choć
                nie wiem jak wyglądało finansowanie partii w latach 1991-1993. Na pytanie,
                dlaczego brał, skoro to takie złe - odpowiedziałby, bo zakładam, że tak brzmiała
                by odpowiedź, że prawo jest prawem. Tak samo odpowiada, że jeżeli ktoś unika
                obecnie płacenia podatków to jest zwyczajnym przestępcą, bo prawo jest prawem.
                • hirondelle123 Re: odpowiedź jednego ze zwolenników JKM 02.08.06, 19:24
                  Ale już np w kwestii aborcji taki praworządny nie jest, bo uważa że lekarz moze
                  odmówic legalnego zabiegu jesli takie ma przekonania. A więc chyab równie
                  dobrze mógł zrezygnować z państwowej kasy.
                  • micra nie znam tej wypowiedzi JKM... 02.08.06, 20:11
                    ...tak jak i wielu innych. Zawędrowałem przy okazji na blog Tada w poszukiwaniu
                    takiej wypowiedzi.

                    A lekarz nie ma takiego prawa? Prawa do odmówienia ze względu na przekonania...?
                  • kochanica-francuza Nie chodzi o praworządność, tylko o konsekwencję 03.08.06, 15:44
                    Powinien założyć własną firmę, a nie ciągnąć z kasy państwowej.

                    Korwin z jego poglądami na garnuszku podatników to tak jakby skin czule tulił
                    kolorowego imigranta i walczył o jego prawa.
                    • micra ale on ma firmę... i to od całkiem dawna 03.08.06, 20:54
                      UPR to jedna ze starszych, jeżeli nie najstasza partia polityczna w Polsce,
                      która mimo braku dotacji z budżetu istnieje w praktycznie nie zmienionej formie.

                      Jeżeli ZUS jest instytucją, która nie powinna istnieć to mam płacić na nią, a
                      nie oczekiwać później emerytury, renty lub innego świadczenia, które będzie mi
                      się należało?

                      Jeżeli płacę podatki, zakładam partię polityczną, przekraczamy jakiś próg
                      ustalony prawem to nie mam prawa do zwrotu pieniędzy, które wpłaciłem do budżetu?
                      • kot_behemot8 Re: ale on ma firmę... i to od całkiem dawna 04.08.06, 10:21
                        > Jeżeli ZUS jest instytucją, która nie powinna istnieć to mam płacić na nią, a
                        > nie oczekiwać później emerytury, renty lub innego świadczenia, które będzie mi
                        > się należało?


                        Tak, masz płacić bo z twojej składki są opłacane emerytury twoich dziadków a
                        może i rodziców. Co prawda ja uważam, że zus powinno się zlikwidować a w
                        miejsce składki dać podatek na rzecz obecnych emerytów, ale to nie zmienia
                        faktu że płacić trzeba.


                        >
                        > Jeżeli płacę podatki, zakładam partię polityczną, przekraczamy jakiś próg
                        > ustalony prawem to nie mam prawa do zwrotu pieniędzy, które wpłaciłem do
                        budżet
                        > u?


                        Prawo masz, ale jeśli twoja partia ma na sztandarach to co ma UPR (czyli
                        likwidację wszelkiego intwrwencjonuizmu panstwowego) to z takiego prawa nie
                        powinieneś korzystać. To tak jakby działaczka antyaborcyjna usuneła ciążę
                        (zakładając że aborcja jest legalna) i nie widziałaby w tym niczego złego.
                        • micra Re: ale on ma firmę... i to od całkiem dawna 04.08.06, 13:23
                          > Tak, masz płacić bo z twojej składki są opłacane emerytury twoich dziadków a
                          > może i rodziców. Co prawda ja uważam, że zus powinno się zlikwidować a w
                          > miejsce składki dać podatek na rzecz obecnych emerytów, ale to nie zmienia
                          > faktu że płacić trzeba.
                          Ale dlaczego mam płacić? Skoro mówisz o konsekwencji, że na coś się nie zgadzam,
                          to nie robię tego to dlaczego akurat na ZUS mam płacić? Skoro zlikwidowanie ZUSu
                          przyniosłoby ogromne oszczędności, a emeryci mogli by dostawać pieniądze z
                          budżetu (z podatku lub ogólnie podatków) to dlaczego mam wspierać coś na co się
                          nie zgadzam.
                          Działamy wszakże w granicach prawa i przykład z przeciwniczką aborcji poddającą
                          się aborcji sprzeniewierza się głoszonym przez nią hasłom, mimo że działa
                          zgodnie z prawem. Ale podałaś przykład z zakresu etyki/przekonań, a UPR ma na
                          sztandarach w 90-99% hasła związane z prawem i finansami. Żeby zmienić prawo,
                          które UPR chce zmienić trzeba wejść do Parlamentu. Żeby wejść do Parlamentu
                          trzeba mieć kasę na kolorowe reklamy w telewizji - tego się nie uzbiera ze
                          składek. Jeżeli ktoś zakłada, że wejdzie do Parlamentu to bierze kredyt, a
                          później Państwo finansuje taką partię.

                          Co ja zresztą gadam? Jakie Państwo? Przecież pieniądze Państwa, to nasze
                          pieniądze, nie ufoludków lub Niemców (choć trochę u nas zostawiają pieniędzy).
                          Gdzie tu jest sprzeniewierzenie?
                      • kochanica-francuza To po kiego siedział w parlamencie? 05.08.06, 23:39
        • heretic_969 Re: Państwo nie powinno decydować za rodziców... 02.08.06, 18:27
          > Dzieci do osiągnięcia pełnoletności pozostają pod opieką rodziców i chyba mają
          > oni prawo do sterowania wyborami dziecka do momentu, gdy to dziecko albo się
          > usamodzielni, albo ich zdaniem będzie w stanie podejmować racjonalne decyzje co
          > do swojego przyszłego życia.

          A z czego wynika to prawo sterowania? Bardzo proszę, byś uzasadnił, dlaczego
          rodzice mają decydować o kształceniu dzieci.
          • micra decydowanie o tym, co robią dzieci... 02.08.06, 20:21
            ...
            z bardzo prozaicznych powodów:
            - są za nie odpowiedzialni przed prawem - jeżeli dziecko ukradnie coś w sklepie
            to odpowie rodzic, jeżeli dziecku starszemu coś się stanie to też może za to
            odpowoedzieć rodzic (chyba)
            - łożą na swoje dzieci więc mają prawo od nich czegoś wymagać;
            - jest jeszcze coś takiego jak wychowanie - jednostka podległa powinna wypełniać
            polecenia "góry" - to też element wychowania

            Chcesz powiedzieć, że rodzice od narodzin dziecka nie mają prawa do nakazywania
            dziecku, co ma dziecko robić? A może istnieje jakaś granica, gdy dziecko
            pozostaje na utrzymaniu rodziców, a Ci tracą prawo do decydowania o losie dziecka?
            • heretic_969 Re: decydowanie o tym, co robią dzieci... 02.08.06, 23:38
              > Chcesz powiedzieć, że rodzice od narodzin dziecka nie mają prawa do nakazywania
              > dziecku, co ma dziecko robić?

              Zależy co nakazywać. Tu jest problem. Rodzice (moim zdaniem słusznie) mają prawa
              oczekiwać od dziecka dobrego zachowania, respektowania swoich opiekunów,
              słuchania się ich, a także - w przyszłości - pomocy od dziecka (np. przy
              sprzątaniu, koszeniu trawy itd). Natomiast nie rozumiem, dlaczego mają narzucać
              mu swoją wiarę czy decydować o jego kształceniu. Jest to już wyraźne zniewolenie.
              • micra czyli pozostało już tylko określenie zakresu... 02.08.06, 23:58
                ...kontroli jaką posiadają rodzice nad dziećmi. Dla mnie naturalną rzeczą jest,
                że z początku rodzice ukierunkowują dziecko wedle własnego uznania, z czasem
                poluzowując więzy i w końcu od młodego człowieka zależy kierunek jaki obierze.

                Części rodziców wydaje się, że dziecko 6-7 letnie już samodzielnie myśli i
                wybory przez nie podejmowane są prawie jak osoby dorosłej - zbyt często
                pozwalają na podejmowanie wyborów na które dziecko nie jest gotowe. Dziecko
                12-letnie też nie jest dużo bardziej gotowe do takich decyzji. To, że 14-15
                letnie dzieci podejmują aktywność seksualną nie oznacza, że już są to osoby
                dojrzałe emocjonalnie i gotowe do dorosłego życia. Moim zdaniem rodzice powinni
                mieć decydujący głos w tej sprawie.

                Podobnie w zakresie ideologii lub wiary - dlaczego coś, w co wierzą rodzice ma
                nie być przekazywane dzieciom? Jak to dzieci odbiorą? Bo mama i tata kochają
                Che, a mi dają wolną rękę? Przecież skoro mama i tata wielbią Che to musi być on
                kimś znaczącym... Starsze dziecko, uczeń szkoły średniej, będzie już wiedział,
                że rodzice mogą się mylić, nastąpi bunt wobec rodziców.

                Masz jakieś drastyczne wspomnienia z dzieciństwa lub obserwacje obecne z których
                wynika, że rodzice narzucają swoim dzieciom coś, co je krzywdzi?
                • heretic_969 Re: czyli pozostało już tylko określenie zakresu. 03.08.06, 05:49
                  Dla mnie naturalną rzeczą jest,
                  > że z początku rodzice ukierunkowują dziecko wedle własnego uznania, z czasem
                  > poluzowując więzy i w końcu od młodego człowieka zależy kierunek jaki obierze.

                  Różnie z tym bywa... Czasem dziecko się "emancypuje" od rodziców, ale znam (z
                  życia) przypadki, w których wpływ rodziców jest trwały. Poza tym podany w linku
                  przykład jest o tyle groźny, że wpływa też na inne sfery życia - dzieci z tych
                  szkół może w przyszłości odrzucą poglądy rodziców, ale będą nadal zacofane w
                  stosunku do innych dzieci, bo będą musiały się uczyć posługiwać nowymi
                  technologiami (komputerem itd), co inne już dawno opanowały.

                  > Części rodziców wydaje się, że dziecko 6-7 letnie już samodzielnie myśli i
                  > wybory przez nie podejmowane są prawie jak osoby dorosłej - zbyt często
                  > pozwalają na podejmowanie wyborów na które dziecko nie jest gotowe. Dziecko
                  > 12-letnie też nie jest dużo bardziej gotowe do takich decyzji. To, że 14-15
                  > letnie dzieci podejmują aktywność seksualną nie oznacza, że już są to osoby
                  > dojrzałe emocjonalnie i gotowe do dorosłego życia. Moim zdaniem rodzice powinni
                  > mieć decydujący głos w tej sprawie.

                  Napisałem już poprzednio, że rodzice mają obowiązek opiekowania się dziećmi i
                  chronieniem ich przed niebezpieczeństwami. Natomiast nie widzę potrzeby
                  ograniczania wolności wtedy, gdy zagrożenia nie ma. Nic się dziecku nie stanie,
                  jeśli w latach młodości nie będzie religijny.

                  > Podobnie w zakresie ideologii lub wiary - dlaczego coś, w co wierzą rodzice ma
                  > nie być przekazywane dzieciom?

                  Bo lepiej, gdy poglądy/przekonania człowieka dojrzewają w nim samym, a nie są
                  narzucone przymusem.

                  > Masz jakieś drastyczne wspomnienia z dzieciństwa lub obserwacje obecne z któryc
                  > h
                  > wynika, że rodzice narzucają swoim dzieciom coś, co je krzywdzi?

                  Ja nie. Ale z pewnością świadomość, że mógłbym urodzić się w rodzinie, która
                  uznaje komputer i kobietę w spodniach za dzieło szatana, skłania mnie wyraźnie
                  do poglądu, że rodzice nie powinni narzucać swoich poglądów dzieciom, choć
                  oczywiście mogą próbować je do nich przekonać.


                  • micra Re: czyli pozostało już tylko określenie zakresu. 03.08.06, 07:02
                    > szkół może w przyszłości odrzucą poglądy rodziców, ale będą nadal zacofane w
                    > stosunku do innych dzieci, bo będą musiały się uczyć posługiwać nowymi
                    > technologiami (komputerem itd), co inne już dawno opanowały.
                    Chcesz zmusić rodziców do postępowania wbrew ich przekonaniom, ich woli? Rodzice
                    są odpowiedzialni - także za wychowanie - powinni wychowywać najlepiej jak umią
                    (zgodnie z ich najlepszą wiedzą - jak to należy czynić). Jeżeli ktoś odrzuca
                    nowoczesne technologie to nie będzie o nich uczył własnych dzieci. Wielu
                    obecnych pracowników IT do czasu rozpoczęcia studiów nie miało jakiegoś
                    szczególnie bliskiego kontaktu z komputerami, ba, poprzednie pokolenia nie miały
                    go wcale, bo duże maszyny były tylko w dużych firmach lub na uniwersytetach.
                    Podobnie mitem jest, że jak ktoś nie ma komputera w domu to sobie nie poradzi.
                    Tak samo jak mitem jest korzystanie z komputerów do edukacji - bardzo duży
                    odsetek wykorzystuje obecnie komputery do "ściągania muzy z Internetu" lub do
                    prowadzenia blogów o niczym tudzież gadania o niczym przez różnej maści
                    komunikatory.
                    • heretic_969 Re: czyli pozostało już tylko określenie zakresu. 03.08.06, 15:32
                      > Chcesz zmusić rodziców do postępowania wbrew ich przekonaniom, ich woli?

                      To raczej rodzice narzucają dzieciom rzeczy, których absolutnie nie powinny
                      narzucać. Nadal nie rozumiem, dlaczego matka/ojciec mieliby decydować o moim
                      wykształceniu, o mojej religii itd.

                      Rodzic
                      > e
                      > są odpowiedzialni - także za wychowanie - powinni wychowywać najlepiej jak umią
                      > (zgodnie z ich najlepszą wiedzą - jak to należy czynić).

                      Narzucanie komuś światopoglądu wykracza poza granice wychowywania.


      • heretic_969 Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 02.08.06, 18:30
        > Niestety, to jedna z pułapek które liberalizm sam na siebie zastawia a potem w
        > nie wpada. W imię wolności przekonań pozwala się ludziom krzywdzić własne
        > dzieci (bo nikt mnie nie przekona że nauka w takiej szkole nie jest dla dziecka
        >
        > krzywdą)

        To zresztą jest z liberalizmem sprzeczne, bo liberalizm teoretycznie zakłada, że
        wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego. A skoro
        decydowanie za kogoś jest oczywistym naruszeniem tej wolności, to dlaczego
        liberałowie nie są konsekwentni i nie bronią dzieci przed widzimisiami rodziców?
        • micra ale jest też coś takiego jak wiek dorosły 02.08.06, 20:42
          i dopóki człowiek nie osiągnie tego wieku to uznawany jest za osobnika z nie
          pełnymi prawami obywatelskimi itd. Podobnie osoby uznawane za niepełnosprawne
          umysłowo też nie mogą o sobie decydować.

          Postulujesz wolność od chwili narodzin? Ja nie, tak długo jak ktoś jest czyimś
          opiekunem prawnym tak długo za niego odpowiada i ma prawo wymagać, żądać i
          kierować losem podopiecznego, a rodzice przede wszystkim.
          • heretic_969 Re: ale jest też coś takiego jak wiek dorosły 02.08.06, 23:47
            > i dopóki człowiek nie osiągnie tego wieku to uznawany jest za osobnika z nie
            > pełnymi prawami obywatelskimi itd.

            Oczywiście. Te niepełne prawa to pewnego rodzaju kara za niedojrzałość.

            > Postulujesz wolność od chwili narodzin?

            Nie, to by było fatalne dla dziecka. Ale wolność nie zawsze musi ze sobą
            pociągać niebezpieczeństwa. Gdyby dzieci nie były kontrolowane np. przy
            przechodzeniu przez szosę, tragedia byłaby bardzo prawdopodobna. Tu ograniczenie
            wolności jest słuszne. Natomiast nie rozumiem, dlaczego dzieci mają być zmuszane
            przez rodziców np. do chodzenia do kościoła. Jak nie pójdą, to nic im się nie
            stanie, więc w tym wypadku występuje naruszenie wolności, choć nie ma zagrożenia.

            Ja nie, tak długo jak ktoś jest czyimś
            > opiekunem prawnym tak długo za niego odpowiada i ma prawo wymagać, żądać i
            > kierować losem podopiecznego, a rodzice przede wszystkim.

            Opiekun prawny a właściciel to nie to samo.
            • micra czyżbym wspominał o właścicielu? 03.08.06, 00:09
              Wspominałem o rodzicach i opiekunach prawnych, nie o właścicielach.

              > Oczywiście. Te niepełne prawa to pewnego rodzaju kara za niedojrzałość.
              Ja tego w kategoriach kary nie postrzegam. Nie traktuje tego jako karę, ale jako
              brak pełni praw. Brak możliwości prowadzenia samochodu po jezdni z powodu braku
              prawa jazdy nie jest karą, jest spowodowany brakiem prawa jazdy, a można je
              zdobyć kształcąc się, zdobywając umiejętności. Dojrzewanie to oprócz procesu
              biologicznego także nabywanie doświadczenia.

              > Natomiast nie rozumiem, dlaczego dzieci mają być zmuszane
              > przez rodziców np. do chodzenia do kościoła. Jak nie pójdą, to nic im się nie
              > stanie, więc w tym wypadku występuje naruszenie wolności, choć nie ma
              > zagrożenia.
              Trafna uwaga. Ja teraz nie wiem jak mam wytłumaczyć dziecku, że powinno sprzątać
              swój pokój. Dlaczego nie wiem? Bo sam tego nie robię. Generalnie tragedii nie
              ma, w bałaganie mogę żyć, ale byłoby dobrze, gdyby ona jednak widziała potrzebę
              sprzątania.
              A widzisz coś złego, gdyby dzieci wchodziły na strony z treściami XXX,
              korzystały z seksu z dorosłymi po osiągnięciu dojrzałości płciowej lub paleniu
              trawki, bo rodzice kolegi są tacy zabawni jak sobie zapalą? Od czyjejś
              indywidualnej oceny zależy, czy widzisz to jako zagrożenia, czy nic nie znaczące
              fakty. Jak oceniasz te działania dzieci pozytywnie to pomijając kwestie prawne,
              dlaczego miałbyś się na nie nie zgodzić?

              Dlaczego rodzice ciągną dzieci do muzeów, kin, teatrów? Przecież jak ich nie
              zaciągną to tragedii nie będzie.

              A nauka? Jak dziecko nie lubi geografii (czy jak się to teraz nazywa) to ma się
              nie uczyć? Będzie jakaś tragedia? Nie zda do następnej klasy? A może chce nie
              zdać... nie chcesz się zgodzić na wybór dziecka?
              • heretic_969 Re: czyżbym wspominał o właścicielu? 03.08.06, 06:06
                > Trafna uwaga. Ja teraz nie wiem jak mam wytłumaczyć dziecku, że powinno sprząta
                > ć
                > swój pokój. Dlaczego nie wiem? Bo sam tego nie robię. Generalnie tragedii nie
                > ma, w bałaganie mogę żyć, ale byłoby dobrze, gdyby ona jednak widziała potrzebę
                > sprzątania.

                Jak jest czysto, wszystko jest uporządkowane, to łatwiej jest wtedy coś znaleźć,
                miejsca jest więcej itd. Tak więc dobre zwyczaje wynikają z pozytywnych aspektów
                praktycznych.

                > A widzisz coś złego, gdyby dzieci wchodziły na strony z treściami XXX,
                > korzystały z seksu z dorosłymi po osiągnięciu dojrzałości płciowej lub paleniu
                > trawki, bo rodzice kolegi są tacy zabawni jak sobie zapalą?

                Widzę. Bo są wyraźne zagrożenia, a skoro ktoś nie jest odpowiedzialny za siebie,
                to trzeba nim kierować. Negatywne skutki palenia trawki czy seksu z dorosłymi są
                oczywiste.

                > A nauka? Jak dziecko nie lubi geografii (czy jak się to teraz nazywa) to ma się
                > nie uczyć? Będzie jakaś tragedia? Nie zda do następnej klasy? A może chce nie
                > zdać... nie chcesz się zgodzić na wybór dziecka?

                Dziecko powinno sobie zdawać sprawę z tego, że, lekceważąc naukę, utrudnia sobie
                przyszłość. I to powinni mu uświadomić rodzice.
                Ja nie jestem za tym, by dawać dzieciom wolną rękę. Ja jestem za tym, by mogły
                one spokojnie dojrzewać, bez niepotrzebnego/szkodliwego przymusu.
                • micra Re: czyżbym wspominał o właścicielu? 03.08.06, 07:10
                  > Tak więc dobre zwyczaje wynikają z pozytywnych aspektów
                  > praktycznych.
                  A ja od dawna nie mogę tego pojąć, dla Ciebie to oczywiste...

                  > Ja nie jestem za tym, by dawać dzieciom wolną rękę. Ja jestem za tym, by mogły
                  > one spokojnie dojrzewać, bez niepotrzebnego/szkodliwego przymusu.
                  A ja jestem za tym, by rodzice brali odpowiedzialność przed własnymi dziećmi za
                  ich wychowanie, kształcenie - ogólnie, opiekowali się swoimi dziećmi. By Państwa
                  nie interesowało, czego i jak uczą - poza szczególnymi przypadkami z katowaniem
                  dzieci i wprowadzaniem ich w świat seksu zbyt wcześnie.

                  A zaczęło się od tego, że nie przyjeli chłopca do szkoły, bo jego siostra nosi
                  spodnie i mają telewizor. Szkoła jest prywatna, mają takie zasady i powinni się
                  do nich dostosować.
    • kochanica-francuza Hm, najbardziej mnie wkurzyły te spodnie siostry 02.08.06, 14:11
      • pavvka Re: Hm, najbardziej mnie wkurzyły te spodnie sios 02.08.06, 15:41
        Nie dziwię się, to rzeczywiście oburzające, żeby kobieta chodziła w spodniach.
        • kochanica-francuza Re: Hm, najbardziej mnie wkurzyły te spodnie sios 03.08.06, 15:39
          pavvka napisał:

          > Nie dziwię się, to rzeczywiście oburzające, żeby kobieta chodziła w spodniach.
          Pavvek!
    • bleman To wszystko przez siostre feministke!! ;-))))))))) 02.08.06, 14:47

      • kochanica-francuza Kupiła telewizor i kompa??? 02.08.06, 14:54
        • bleman Napewno! ;-) 02.08.06, 14:55

    • stephen_s Nie do końca rozumiem problem 03.08.06, 13:39
      Rodzina tego dziecka chciała posłać go tej szkoły. Okazało się, że ta rodzina
      nie ma poglądów zbieżnych z poglądami twórców szkoły. Dziecko do tej szkoły nie
      poszło, ale zapewne do innej, bardziej zbieżnej z oczekiwaniami rodziny.

      Oznacza to, że do tej szkoły idą dzieci rodziców, którzy i tak już mają takie
      poglądy, jak dyrekcja szkoły. Więc na czym polega problem?

      BTW. Jak rozumiem, pojawiają się głosy, że taka szkoła nie powinna istnieć, bo
      szkodzi dzieciom. Mogę zrozumieć takie obawy, ale naprawdę wchodzimy tutaj na
      śliski grunt... Jeśli uznamy, że panstwo ma prawo reglamentować, jakie poglądy
      są "dobre" dla dzieci, a jakie nie... to co powstrzyma potem ewentualną
      konserwatywną włądzę, przed wykorzystaniem tego przeciw ludziom o liberalnych
      poglądach?

      Jeśli uznamy, że mamy prawo zakazać działalności edukacyjnej ludziom, których
      oburza kobieta w spodniach... to tym samym uznajemy, że można zakazać i
      nauczania ludziom, że kobieta i mężczyzna są równi. Jeśli znajdzie się władza,
      która takie treści uzna za szkodliwe.

      Ta sprawa po prostu podpada pod zasadę, by szanować wolność innych do posiadania
      poglądów, jakie nam się nie podobają... I pogląd, jak wychowywać dzieci, też pod
      to podpada.
      • heretic_969 Re: Nie do końca rozumiem problem 03.08.06, 15:25
        > BTW. Jak rozumiem, pojawiają się głosy, że taka szkoła nie powinna istnieć, bo
        > szkodzi dzieciom.

        Dokładnie, o to mi chodziło.

        Mogę zrozumieć takie obawy, ale naprawdę wchodzimy tutaj na
        > śliski grunt... Jeśli uznamy, że panstwo ma prawo reglamentować, jakie poglądy
        > są "dobre" dla dzieci, a jakie nie... to co powstrzyma potem ewentualną
        > konserwatywną włądzę, przed wykorzystaniem tego przeciw ludziom o liberalnych
        > poglądach?

        Odpowiedź jest bardzo prosta: szkoły mają być neutralne światopoglądowo. Czyli
        nie ma poglądów "dobrych" czy "złych" - bo szkoła ma przekazywać wiedzę, a nie
        narzucać światopogląd. Wielką zaletą szkoły jest właśnie to, że mogą się spotkać
        dzieci z różnych kultur i tym samym rozszerzyć swoje własne horyzonty myślenia.
        Dzieci z tej holenderskiej szkoły będą kalekami, bo będą miały kontakt wyłącznie
        z podobno myślącymi.
        • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 03.08.06, 19:04
          Ale przecież to szkoła prywatna, więc o co chodzi? Na siłę do niej nie biorą...

          Wedle Twoich zasad, trzebaby też zlikwidować wszystkie szkoły zakonne w Polsce,
          bo nie są neutralne światopoglądowo...
          • monikaannaj Re: Nie do końca rozumiem problem 03.08.06, 19:37
            A w publicznych kontrolowac kazdego nauczyciela, kazda lekcję czy mu sie aby
            jakiś swiatopoglad nie przesaczył... Nawet w omowieniu lektury może sie pojawic
            swiatopogląd, że o historii nie wspomnę.

            Przy czym warto zaznaczyć ze swiatopoglad to nie tylko religia. Nauczyciel
            socjalista tz musialby byc kontrolowany zeby mu sie np. pochwała państwa
            opiekuńczego nie wymsknęła.

          • heretic_969 Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 00:10
            > Ale przecież to szkoła prywatna, więc o co chodzi? Na siłę do niej nie biorą...

            No i co z tego, że jest prywatna?
            • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 00:35
              Nie rozumiem, czemu chcesz ingerować w światopogląd ludzi mających prywatną
              szkołę..?
              • heretic_969 Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 00:58
                Po pierwsze, już napisałem, że szkoły powinny być neutralne światopoglądowo, z
                oczywistych względów - tylko wtedy młody człowiek będzie miał optymalne warunki
                do dojrzewania do własnego światopoglądu. Nie będzie też skazany na dorastanie
                wyłącznie wśród osób, które mają takie same wartości jak on sam.
                Po drugie, tym dzieciom światopogląd jest narzucany, i co gorsze wpływa to na
                ich życie w nowoczesnym państwie.
                • micra nie istnieje neutralność światopoglądowa 04.08.06, 01:09
                  to, co dla Ciebie jest wyrazem wolności, świeżego spojrzenia na rzeczywistość,
                  dla innych jest dukaniem wariata wieżącego, że pochodzimy od małpy.

                  Ludzie są wolni. Wolność oznacza prawo do wyboru tego, co przyswajają lub czego
                  uczą dzieci. Państwo powinno wtrącać się na tyle, by nie pozabijali się
                  wzajemnie, by nie robili sobie wzajemnie krzywdy. To ludzie mają decydować o
                  sobie i swoich dzieciach - oni są za nie odpowiedzialni, nie urzędnicy na swoich
                  stołkach.

                  Wolność nie oznacza jednak prawa do mordowania dzieci, bo mordowanie nie zalicza
                  się do wychowania.
                  • heretic_969 Re: nie istnieje neutralność światopoglądowa 04.08.06, 01:37
                    > Wolność nie oznacza jednak prawa do mordowania dzieci, bo mordowanie nie zalicz
                    > a
                    > się do wychowania.

                    Edukacja czy religia też nie mają nic wspólnego z wychowywaniem. A
                    odpowiedzialność za dzieci nie oznacza, że można robić z nimi wszystko (poza
                    zabijaniem).
                  • micra przepraszam za błąd... 04.08.06, 09:15
                    wieRZącego powinno być, co za błąd, chyba byłem śpiący
                • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 08:39
                  > Po pierwsze, już napisałem, że szkoły powinny być neutralne światopoglądowo, z
                  > oczywistych względów - tylko wtedy młody człowiek będzie miał optymalne warunki
                  > do dojrzewania do własnego światopoglądu.

                  Tak naprawdę nIe istnieje coś takiego jak szkoła całkowicie neutralna
                  światopoglądowo... Demonstrujesz to chociażby właśnie tym, co piszesz - idea, że
                  człowiek musi mieć "optymalne warunki do dojrzewania do własnego światopoglądu"
                  to też POGLĄD.

                  Zresztą, zgadzam się, ze państwowe szkoły powinny być możliwe bardzo neutralne.
                  Ale czemu chcesz to narzucić szkołom prywatnym??? Czy wg Ciebie ludzie nie mają
                  prawa wychowywać dzieci wg własnego światopoglądu?

                  > Nie będzie też skazany na dorastanie
                  > wyłącznie wśród osób, które mają takie same wartości jak on sam.

                  To jest, znowu, Twój POGLĄD, że dla dziecka jest dobre dorastanie wśród
                  rówieśników o różnych systemach wartości.

                  > Po drugie, tym dzieciom światopogląd jest narzucany, i co gorsze wpływa to na
                  > ich życie w nowoczesnym państwie.

                  A z punktu widzenia tamtych ludzi od szkoły uczenie dzieci w "neutralnej" szkole
                  też jest, siła rzeczy, narzucaniem im jakiegoś światopoglądu...
                  • heretic_969 Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 16:14
                    > Zresztą, zgadzam się, ze państwowe szkoły powinny być możliwe bardzo neutralne.
                    > Ale czemu chcesz to narzucić szkołom prywatnym??? Czy wg Ciebie ludzie nie mają
                    > prawa wychowywać dzieci wg własnego światopoglądu?

                    Oczywiście, że nie. Niby z czego takie prawo miałoby wynikać?
                    • bleman Hmm, z mozliwosci ? 04.08.06, 16:49
                      Prawa nie wynikaja z czegos tam, tylko z woli politycznej ;-)
                • bleman To po co ludzie maja sobie robic dzieci skoro nie 04.08.06, 15:54
                  moga ich potem ksztaltowac ?
                  • kochanica-francuza Re: To po co ludzie maja sobie robic dzieci skoro 05.08.06, 22:13
                    Bo nie robią ich na pustyni, tylko w konkretnym otoczeniu.
        • bleman Ale kto bedzie pilnowal neutralnosci szkol ? 04.08.06, 15:46
          Chyba nikomu na swiecie sie to do tej pory nie udalo...
      • hirondelle123 Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 11:00
        Rzeczywiście, nie rozumiesz problemu - podobnie zresztą jak inni dyskutanci.
        Rzecz jest w zdecydowaniu czy dziecko to własność rodziców z którą moga zrobic
        co chcą, czy też że dziecko to istota ludzka. Jeśli uznajemy, ze dziecko ma
        jakieś prawa, to ktoś musi tych praw pilnować i nie mogą to być tylko rodzice -
        bo wówczas nie mielibyśmy podstaw do skazania rodzica nawet za zamordowanie
        dziecka. A więc państwo musi miec coś do powiedzenia w kwesti relacji dzieci-
        rodzice zaś kojarzenie tego od razu z komunistycznym terrorem jak to parę osób
        zrobiło jest zwykłą demagogią.
        Należy jeszcze tylko wyznaczyc GRANICE tego prawa państwa do interweniowania i
        to własnie tego powinna dotyczyc ta dyskusja. Na przykład: czy rodzice powinni
        miec prawo wydawac za mąż 12-letnie dziewczynki? Problem nie jest zmyslony,
        polscy Romowie tak robią. Czy rodzice powinni miec prawo posyłac dziecko tylko
        do szkółki religijnej zamiast do normalnej szkoły? W Polsce to na razie
        niemozliwe, ale na forach często rzucane są pomysły zniesienia obowiązku
        szkolnego. Czy w takich przypadkach dochodzi do skrzywdzenia dziecka?
        Ja tylko pytam...
        To naprawdę irytujace, ze większość dyskutujących od razu robi z kogos
        zadającego takie pytania zwolennika komunistycznego terroru.
        • hirondelle123 Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 11:07
          Inne ważne pytanie z tej samej serii:
          Czy rodzice powinni miec prawo bić dziecko? Skoro uważacie, ze to rodzice sami
          moga decydowac co dla dziecka jest krzywdą a co nie jest, to dlaczego państwo
          ma miec prawo wtrącać się i mówic, ze klaps ręką jest dozwolony ale kablem od
          żelazka juz nie? Czy rodzic moze karac dziecko zamknięciem w ciemniej piwnicy
          przez dzień? A przez tydzien czy rok też?
          A jeśli zamknięcie przez rok w piwnicy uznajecie za krzywdę zaś ja uznaję za
          krzywdę uniemozliwienie dziecku zdobycia normalnego wykształcenia, to na jakiej
          podstawie uważacie, ze wam wolno narzucać rodzicom swoja własną definicję
          krzywdy a mnie nie?
        • bleman Tylko ze ty, czy ja czy steph ustalajac granice 04.08.06, 16:07
          kierowali bys my sie dobrem dziecka, neutralnoscia swiatopogladowa i liberalizmem.

          Ale juz pan Giertych nie, tyle ze jemu jest blizej do ustalania tych granic niz
          nam....
      • snegnat Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 11:02
        Widac, że nie do końca rozumiesz ten problem.
        Tu nie chodzi o to żeby zabronić rodzicą wychowywania dzieci w takim
        światopoglądzie jaki im się podoba. Ktoś chce wychowac małego faszyste to niech
        go sobie wychowa. Ktoś inny jest fanatykiem religijnym i dobrze, niech dzieciak
        też nim będzie. Problem pojawia się wtedy gdy sposobem wychowania krzywdzi się
        dziecko. W XXI wieku człowiek, który chce żyć w "cywilizowanym" świecie a nie
        umie obsługiwac komputera, bo mamusia i tatuś uważali komputer za wytwór
        szatana, jest kaleką. Jedyna praca na jaką może liczyć to praca fizyczna. Jeżeli
        ktoś nie ma ambicji to ok, ale dlaczego z góry skazywac takie dziecko na prace
        fizyczną?

        Światopogląd światopoglądem, a pewną podstawową wiedze człowiek musi mieć. A to
        tyczy się również umiejętności obsługiwania komputera.
        • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 12:01
          OK, czyli Tobie chodzi głównie o ten Internet? Jeśli tamta szkoła dopuszczałaby
          Internet, nie miałbyś nic przeciw niej?

          BTW:

          > Ktoś inny jest fanatykiem religijnym i dobrze, niech dzieciak
          > też nim będzie. Problem pojawia się wtedy gdy sposobem wychowania krzywdzi się
          > dziecko.

          Problem leży w tym, że można postawić tezę, że wychowywanie dziecka na fanatyka
          religijnego też je krzywdzi... Więc może zakazać? A jeśli tak, gdzie to się
          skończy?
          • snegnat Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 12:14
            > OK, czyli Tobie chodzi głównie o ten Internet? Jeśli tamta szkoła dopuszczałaby
            >
            > Internet, nie miałbyś nic przeciw niej?

            Internet jest tylko przykładem, ale tak. Chodzi mi tylko o nauke. Rodzice mogą
            miec jaki chca światopogląd i moga go przekazac dziecku, ale nie mają prawa
            odbierac dziecku możliwości uczenia sie. Jeżeli rodzice uważają, że dziecko nie
            powinno uczyć się np. matematyki, to niech tak sobie uważają, ale nie mają prawa
            zabraniac dziecku uczenia się tego przedmiotu.

            > Problem leży w tym, że można postawić tezę, że wychowywanie dziecka na fanatyka
            >
            > religijnego też je krzywdzi... Więc może zakazać? A jeśli tak, gdzie to się
            > skończy?

            Krzywdzi się człowieka, jeżeli po przez swój światopogląd zabraniasz mu się
            rozwijać.
            Nie jesteś w stanie tego zrozumieć, czy tylko udajesz?
            • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 12:45
              > Krzywdzi się człowieka, jeżeli po przez swój światopogląd zabraniasz mu się
              > rozwijać.
              > Nie jesteś w stanie tego zrozumieć, czy tylko udajesz?

              Nie, po prostu zwracam uwagę, że sam światopogląd może być uznany za
              ograniczenie w rozwoju...
              • snegnat Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 14:22
                > Nie, po prostu zwracam uwagę, że sam światopogląd może być uznany za
                > ograniczenie w rozwoju...

                No jeżeli dany światopogląd zabrania się rozwijać to tak.
                • stephen_s Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 14:29
                  No właśnie. Stąd piszę, że ktoś może uznać, że jakiś światopogląd ogranicza
                  rozwój... I tą metodą dochodzmy do zabraniania rodzicom wychowywania dzieci w
                  jakiejś religii "dla dobra dzieci".
                  • snegnat Re: Nie do końca rozumiem problem 04.08.06, 14:56
                    No wiesz, religja katolicka nie ogranicza rozwoju, ale na przykład odłam o jakim
                    mowa w wątku już tak. Dlatego uważam, że światopogląd niech sobie będzie jaki
                    chce, ale każda szkoła powinna uczyć konkretnych przedmiotów. A to co sobie
                    dodadzą ponad to, to już ich prywatna sprawa.
                    W ten sposób każdy musiałby uczyć się matematyki, polskiego i obsługi komputera,
                    ale niektóre szkoły mogły by dodać do listyprzedmiotów takie przedmioty jak
                    łacina, religia itp.
                    • bleman To czy ogranicza rozwoj to juz kwestia decyzji 04.08.06, 16:04
                      jakiegos ministra.

                      Zaloze sie ze w Arabi saudyjskiej, chrzescianstwo bardzo "ogranicza" rozwoj ;-)))
    • normalso Re: Ciekawostka z (podobno) świeckiej Holandii. 05.08.06, 18:57
      świeckie pńastwo to jak widzicie utopia
    • beata2802 W Polsce tez jest szkola, ktora zabrania 09.08.06, 09:53
      ogladania telewizji itp: szkola steinerowska (=waldorfska).
      Do 4. klasy dzieci nie ucza sie chyab pisac ani liczyc, tylko szydelkuja i
      maluja na mokrym papierze (zadnych konkretnych konturow sie tym sposobem nie da
      zrobic - to chyba męka dla dzieci?).
      • kot_behemot8 Re: W Polsce tez jest szkola, ktora zabrania 09.08.06, 10:03
        Ale ta szkoła chyba kończy się jakimś egzaminem kompetencji, a więc minimum
        programowe jest spełnione czyli wszystko w porządku. W sumie nie wiemy jak to
        naprawdę jest w opisywanej szkole w Holandii, czy tam też jest minimum
        programowe które szkoła musi spełnić bo inaczej jej absolwenci nie mogą przejść
        do szkoły wyższego stopnia? Jeśli taka szkołą religijna to minimum spełnia, to
        moim zdaniem nie ma problemu. Tylko jak ona może go spełnić będąc programowo
        przeciwna "nowoczwesnym wynalazkom" to dla mnie zagadka. Przynajmniej
        podstawowa obsługa komputera powinna wchodzić do minimum programowego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka