bleman
26.08.06, 15:23
i wspieranie mniejszosci...z budzetu panstwa...
www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2037&Itemid=49
"Jego zmartwieniem była jednak zbuntowana córka Hina. Już cztery lata temu,
gdy miała 16 lat, oskarżyła ojca o próbę gwałtu, potem kilkakrotnie o pobicia,
ale w końcu wszystko odwoływała. Ojciec zgodnie z tradycją już dawno wyswatał
ją z dalekim kuzynem z Gudżaratu. Ale Hina rok temu poznała 32-letniego cieślę
Giuseppe. Zamieszkała z nim, mieli się pobrać, gdy ukochany uzyska rozwód.
Hina znalazła pracę w pizzerii. Żyła jak miliony jej włoskich rówieśniczek –
kochała dyskoteki, zaczęła palić i pić wino. Na co dzień ubierała się w bluzki
z głębokim dekoltem, minispódniczki albo odsłaniające pępek dżinsy, ale na
czas odwiedzin u rodziców zakładała kwef, przemieniając się w gorliwą
muzułmankę. Jednak wieść o zbuntowanej, grzesznej Hinie rozeszła się w
islamskiej społeczności Brescii.
Wtedy, jak podejrzewa włoska policja, zdesperowana rodzina, chcąc odzyskać
utracony honor, postanowiła zgładzić Hinę. Ojciec znalazł kupca na dom i
wyprawił rodzinę do Pakistanu. W Sarezzo pozostali tylko wykonawcy wyroku:
ojciec Mohammad, wuj Tariq i 27-letni szwagier Mahmood. Zadzwonili do
pizzerii, mówiąc Hinie, że przyjechał krewny z Paryża i przywiózł prezenty.
Ale na Hinę w domu czekały tylko trzy kuchenne noże."
"Mohammad wziął całą winę na siebie. Wyjaśnił, że Hina „była dziwką, bo
zachowywała się jak inne dziewczyny”. "
"Prowadzoną wobec tych ludzi politykę integracyjną ochrzczono niedawno
„buonismo”, czyli „dobrotliwość”. Na koszt państwa budowano meczety (128 w
całych Włoszech), tysiące domów modlitwy i setki centrów kulturalnych, gdzie
swoją siedzibę mają dziesiątki fasadowych organizacji włosko-islamskich.
Reszty dokonała poprawność polityczna, w imię której w wielu szkołach ze
względu na islamskich uczniów zdjęto krzyże i zrezygnowano z jasełek i choinki."
"Buonismo, po pierwsze, wyrosło na gruncie naiwnej nadziei, że obdarzeni
przywilejami włoscy muzułmanie otworzą się i zintegrują. Po drugie i
ważniejsze, po zamachach 11 września Włosi chcieli w ten sposób kupić sobie
spokój. I kupili. Do zamachów terrorystycznych nie doszło. W zamian włoskie
władze przymykały oko na wszystko, z wielożeństwem, więzieniem i
maltretowaniem w domach kobiet włącznie."