tomekpk
25.11.06, 10:57
Odnoszę wrażenie, ze w przekształcaniu wizerunku kobiety w filmie maczały
palce feministki. Już w serii Alien główna bohaterka Ripley na przestrzeni
lat ulega transformacji. Od kobiety która walczy z potworem z przerażeniem na
twarzy i która w pierwszych dwóch odcinkach poświeca się dla ratowania kota i
dziecka do kolejnych odcinków w których jest bezwzględną twardzielką nie
posiadającą skrupułów.
Przyznam, że jako kobieta bardziej przekonała mnie w pierwszej części i
częściowo drugiej w których twardość mieszała się ze zwyczajną kobiecą naturą.
Ewolucja w filmie dopełniła się przy okazji takich pozycji jak np. Lary
Croft, Lost czy Kill Bill w których to filmach kobieta nie różni się
kompletnie niczym od mężczyzny czy to fizycznie (siła) czy psychicznie
(bezwzględność).
Film "dziś" kłamie bo twórcy boją się pokazać prawdziwych cech naszych płci.
Równouprawnienie istniejące także w tworzeniu wizerunku fałszuje
rzeczywistość, staje się maszynką propagandową. Nie twierdze, że Ripley z
pierwszego Aliena była prawdziwsza od Lary Croft. Może tylko bardziej ludzka.