Dodaj do ulubionych

Ewolucja super bohaterki w filmie.

25.11.06, 10:57
Odnoszę wrażenie, ze w przekształcaniu wizerunku kobiety w filmie maczały
palce feministki. Już w serii Alien główna bohaterka Ripley na przestrzeni
lat ulega transformacji. Od kobiety która walczy z potworem z przerażeniem na
twarzy i która w pierwszych dwóch odcinkach poświeca się dla ratowania kota i
dziecka do kolejnych odcinków w których jest bezwzględną twardzielką nie
posiadającą skrupułów.
Przyznam, że jako kobieta bardziej przekonała mnie w pierwszej części i
częściowo drugiej w których twardość mieszała się ze zwyczajną kobiecą naturą.
Ewolucja w filmie dopełniła się przy okazji takich pozycji jak np. Lary
Croft, Lost czy Kill Bill w których to filmach kobieta nie różni się
kompletnie niczym od mężczyzny czy to fizycznie (siła) czy psychicznie
(bezwzględność).
Film "dziś" kłamie bo twórcy boją się pokazać prawdziwych cech naszych płci.
Równouprawnienie istniejące także w tworzeniu wizerunku fałszuje
rzeczywistość, staje się maszynką propagandową. Nie twierdze, że Ripley z
pierwszego Aliena była prawdziwsza od Lary Croft. Może tylko bardziej ludzka.
Obserwuj wątek
    • miang Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 11:26
      > lat ulega transformacji. Od kobiety która walczy z potworem z przerażeniem na
      > twarzy i która w pierwszych dwóch odcinkach poświeca się dla ratowania kota i
      > dziecka do kolejnych odcinków w których jest bezwzględną twardzielką nie
      > posiadającą skrupułów.

      przeżyła tam gdzie zginęli marines, rzeczywiście słabizna

      > Ewolucja w filmie dopełniła się przy okazji takich pozycji jak np. Lary
      > Croft, Lost czy Kill Bill w których to filmach kobieta nie różni się

      hmmm Angelina nie rozni sie fizycznie od facetow? chyba okulista potrzebny....
      • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:29
        nie twierdze że jest słabizną. Chciałem jedynie zaznaczyć że tam przejawiała
        ludzkie/kobiece cechy. Czy mężczyzna wróciłby po kota podejmując tak ogromne
        ryzyko? Krytycy właśnie to wypominali temu filmowi. A dla mnie właśnie to
        sprawiło, że film miał realną ludzką twarz.
        • miang Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 13:00
          nie pamietam dokładnie tej sprawy z kotem, ale znam zarówno facetów którzy
          ryzykowaliby dla zwierzaka jak i kobiety, które nie ryzykowałyby dla własnego
          dziecka

          a w 4 według mnie kobiecą twarz pokazała rozwalając swoje klony, facet ktory ze
          mną był w kinie za diabła nie rozumiał tej sceny ;)
          • sir.vimes Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 13:04
            > a w 4 według mnie kobiecą twarz pokazała rozwalając swoje klony, facet ktory ze
            > mną był w kinie za diabła nie rozumiał tej sceny ;)

            Nie wiem, czy kobiecą, na pewno ludzką. Okrucieństwem byłoby zostawić tego
            przedostatniego klona przy życiu, co do rozwalenia tych w formalinie to chyba
            każdy by tak zareagował.
    • sir.vimes Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 11:34
      Ripley jest najbardziej przekonująca w trójce, i bardzo kobieca. A w 4 części, z
      tego co pamiętam, jej DNA czy coś tam jest wymieszane z obcym - więc nie może
      mieć "zwyczajnej kobiecej natury", czy w ogóle ludzkiej zwyczajnej , bo sama już
      taka ludzka i zwyczajna nie jest.
      • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:26
        sir.vimes napisała:

        > Ripley jest najbardziej przekonująca w trójce, i bardzo kobieca. A w 4
        części,
        > z
        > tego co pamiętam, jej DNA czy coś tam jest wymieszane z obcym - więc nie może
        > mieć "zwyczajnej kobiecej natury", czy w ogóle ludzkiej zwyczajnej , bo sama
        ju
        > ż
        > taka ludzka i zwyczajna nie jest.

        A właśnie taki "nieludzki model kobiety pokazywany jest w wysokonakładowych
        filmach w których są Bondami, Batmanami, Indianami Jonesami w kieckach.
        • stephen_s Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:36
          > A właśnie taki "nieludzki model kobiety pokazywany jest w wysokonakładowych
          > filmach w których są Bondami, Batmanami, Indianami Jonesami w kieckach.

          Wiesz, Bond, Batman czy Indiana Jones też nie są typowymi mężczyznami... To są
          bohaterowie z gatunku "Larger than life". Czemu i kobiety nie możnaby pokazać w
          ten sposób?
          • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:41
            Fakt Batman i Bond to też pewnego rodzaju zafałszowanie człowieka ale
            Indiana:). Moim zdaniem bardzo fajnie z przymrużeniem oka pokazany jest bohater
            ale z takim uwydatnieniem męskich cech także ze słabościami.
            • stephen_s Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:46
              Masz rację, że Indiana jest pokazywany z przymrużeniem oka. Tym niemniej,
              podstawą tej postaci nie jest to, jacy mężczyźni są naprawdę, a raczej typ
              bohatera spotykany w "pulpach" okresu międzywojennego...

              I nie odpowiedziałeś na moje pytanie: czemu kobiety powinno pokazywać się tylko
              "realistycznie", skoro masa męskich bohaterów tak pokazywana nie jest?
              • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:55
                To takie uwydatnienie, powiększenie pewnych cech. "Dobrze" gdy powiększają te
                prawdzie. Przykładowo bardzo fajnie pokazano super-bohaterke W Batmanie2 czyli
                kobiete kota z pozostawieniem i uwydatnieniem kobiecych cech w dobrą stronę.
                Pozostała kobietą a nie quasi mężczyzną.
                • stephen_s OK, zaszokowałeś mnie 25.11.06, 14:05
                  Ty twierdzisz, że Catwoman z "Batman Returns", czyli agresywna (fizycznie i
                  seksualnie) kobieta - wamp w stroju dominy, to "uwydatnienie cech kobiety w
                  dobrą stronę"???
                  • tomekpk Re: OK, zaszokowałeś mnie 26.11.06, 10:24
                    stephen_s napisał:

                    > Ty twierdzisz, że Catwoman z "Batman Returns", czyli agresywna (fizycznie i
                    > seksualnie) kobieta - wamp w stroju dominy, to "uwydatnienie cech kobiety w
                    > dobrą stronę"???
                    >
                    Może nie w dobrą ale bardziej prawdziwą. Kobieta wamp to pojęcie bardzo
                    kobiece. Czarna wdowa, modliszka... Brzmi bardziej kobieco niż Bond w spódnicy
                    choć równie przerazająco. Bo kobiety s ą przerażające:)
                    • tomekpk tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 10:24
                      przerażające z pozytywnym sensie
                      • stephen_s Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 10:55
                        > przerażające z pozytywnym sensie

                        No, tego to już zupełnie nie rozumiem. Wyjaśnisz?
                        • tomekpk Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:00
                          Gdy samiec Czarnej wdowy zatapia się w jej ramiona ona przyjmuje go zaciskając
                          odnóza na nim. To musi być dla niego ekstaza i rozkosz warta ceny jaką musi
                          zapłacić w ostateczności:)
                          • stephen_s Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:06
                            > Gdy samiec Czarnej wdowy zatapia się w jej ramiona ona przyjmuje go zaciskając
                            > odnóza na nim. To musi być dla niego ekstaza i rozkosz warta ceny jaką musi
                            > zapłacić w ostateczności:)

                            Yyyyyyy? Ty masz takie wyobrażenia nt. kobiet..?
                            • cito1 Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:09
                              stephen_s napisał:
                              tomek napisał:
                              > > Gdy samiec Czarnej wdowy zatapia się w jej ramiona ona przyjmuje go zacis
                              > kając
                              > > odnóza na nim. To musi być dla niego ekstaza i rozkosz warta ceny jaką mu
                              > si
                              > > zapłacić w ostateczności:)
                              >
                              > Yyyyyyy? Ty masz takie wyobrażenia nt. kobiet..?

                              hehe :)
                              • stephen_s Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:12
                                Nie no, ale mnie to naprawdę intryguje. Tomek, jak to jest? Z jednej strony -
                                kobieta jako pokojowa istota stanowiąca wzór dla mężczyzn... z drugiej, czarna
                                wdowa itd. To są jakieś zupełnie sprzeczne wyobrażenia...
                                • tomekpk Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:13
                                  Wszystko jest dopuszczalne byle nie była facetem2
                                  • cito1 Re: tylko nie łap mnie za słowo. 26.11.06, 11:15
                                    lol
                    • stephen_s Kobieta - wamp 26.11.06, 11:05
                      > Może nie w dobrą ale bardziej prawdziwą. Kobieta wamp to pojęcie bardzo
                      > kobiece.

                      Nieprawda. Kobieta - wamp w literaturze itd. jest przede wszystkim projekcją
                      fantazji i lęków mężczyzn zlanych w jedno. Taka Catwoman to przecież bardziej
                      ekstremalna wersje femme fatale. A była / jest femme fatale, jak nie wyrazem
                      ambiwalencji mężczyzn wobec kobiet? Fascynacji silną, wyzwoloną (także
                      seksualnie) kobietą - połączonej z lękiej przed tą siłą?

                      I kobieta - wamp, i Bond w spódnicy są nierealistycznymi postaciami - ale
                      przynajmniej ta druga ma o tyle wspólnego z rzeczywistością, że kobiety naprawdę
                      służą w policji, wojsku, wywiadzie... Zaś kobieta - wamp to fikcja literacka.
        • sir.vimes Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 25.11.06, 12:43
          Nie wiem jak to się ma do mojego postu...
          Ripley w 4 nie może być zwyczajną kobietą, bo to byłoby bez sensu, skoro nie
          jest w pełni człowiekiem (albo jest nadczłowiekiem, zależy od interpretacji).
          A w 3 jest maksymalnie kobieca. Jest matką w żałobie i in spe wdową- to chyba
          bardzo kobiece?
          A to, że jest silna itd itp jest logiczne - w końcu jest od początku serii
          członkiem załogi statku kosmicznego - chyba tam nie biorą ludzi słabych, z
          jedynką z WF????
    • stephen_s O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:05
      Jedyne twardzielki w tym serialu to Kate i Ana Lucia. Kate, pomimo bycia
      twardzielką, potrafi też być bardzo kobieca, zaś Ana Lucia... no cóz, takie
      kobiety też istnieją.

      Dla równowagi, masz przecież w "Lost" bardzo normalne kobiety, jak Sun i Claire...
      • tomekpk Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:25
        stephen_s napisał:


        > Dla równowagi, masz przecież w "Lost" bardzo normalne kobiety, jak Sun i
        Claire
        Bardzo się cieszę stephen że to napisałeś (z naciskiem na normalne).
        Lost nie oglądam ze względu na zachowanie bohaterów. Widziałem jeden lub dwa
        odcinki i stwierdziłem, że w taki sposób nie reagowaliby ludzie w stanie
        wyobcowania. zdecydowanie bardziej przemawia do mnie zachowanie chłopców we
        Władcy much albo bohaterów Eksperymentu.
        • stephen_s Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:34
          > Bardzo się cieszę stephen że to napisałeś (z naciskiem na normalne).

          Może lepiej powinienem napisać "typowe" :P Bo miałem na myśli, że kobiet typu
          Any Lucii jest pewnie mniej niż np. kobiet typu Claire.

          Ale nadal nie rozumiem, gdzie Ty te superbohaterki w tym serialu widzisz?
          • tomekpk Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:43
            Właśnie w tym traktowaniu swiata "po męsku". Leją po mordach facetów z siłą
            facetów.
            • stephen_s Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:50
              > Właśnie w tym traktowaniu swiata "po męsku". Leją po mordach facetów z siłą
              > facetów.

              No ale przecież takich kobiet masz tam zaledwie dwójkę! Poza tym... Tomek, w
              realnym życiu kobiety też potrafią zlać facetów...

              W "Lost" po męsku leją dwie kobiety - i w przypadku każdej ma to sens. Kate
              jest, bądź co bądź, kryminalistką, zaś Ana Lucia - policjantką. No chyba się
              zgodzisz, że prawdziwa policjantka raczej będzie umiała komuś przywalić?
              • tomekpk Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 12:57
                Będzie umiała ale czy z taką bezwzględnością?
                • stephen_s Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 14:09
                  A co, myślisz, że jak policjantka używa wobec kogoś "środków przymusu
                  bezpośredniego", to robi to z taktem, wdziękiem i rumieniąc się z zakłopotaniem?
                  • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 16:39
                    Swego czasu zaproponowałem wam dyskusję na temat portretów kobiecości i męskości
                    w popkulturze (kinie rozrywkowym, komiksie) i ich przemian w poszczególnych
                    dekadach istnienia zjawiska wanego pop-kulturą. Czyli praktycznie poprzez cały
                    XX wiek. Niestety - nikt nie podjął wątku ...

                    Poza tym - czy pamiętacie krótkie zagajenie o Alexie Ryderze? Film nosi tytuł
                    "Stormbreaker", jest nowością z gatunku kina "bondowskiego" i opowiada o
                    przygodach młodziana młodego, który nie wiedząc o swoim przeznaczeniu,
                    przygotowywany jest do zawodu brytyjskiego superszpiega.
                    Tomek - tak jak i ja - będzie zapewne usatysfakcjonowany, ponieważ film ten
                    wprost tchnie świeżością jak na dzisiejsze czasy. Koleżanki tam występujące nie
                    tylko nie tłuką się z chłopami, nie rzucają przekleństwami, ale bardzo ładnie
                    wyglądają w minióweczkach i w szpilaskach!
                    Co więcej - głownodowodzącym MI5 jest szpakowaty mężczyzna o wyglądzie surowego
                    profesora Oxfordu.
                    Czyżby współczesne trędy popu były już zmęczone natrętnym, feministycznym
                    przerabianiem koleżanek w kolegów?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • karolana Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 16:56
                      Dla kazdego coś miłego:)
                      Ja tam uważam, ze Lara Croft nie jest przerobiona w kolegę, wręcz przeciwnie!
                      Wszystko jest w niej aż nienaturalnie "uwypuklone".
                      A ja się tak zastanawiam skąd to przekonanie o wrodzonej słabości kobiet...
                      Kobiety są na ten przykład z reguły znacznie odporniejsze na ból niż mężczyźni,
                      potrafią równie dobrze strzelać, a jak trochę poćwiczą, to mogą nieźle przylać w
                      ryj. Co w tym takiego dziwnego?
                      A że jakiś facet niedowartościowany musi mieć świadomość, fałszywą oczywiscie,
                      że połowa ludzkości jest od niego słabsza... cóż poradzić... ;)
                      • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 17:22
                        Nie wiem, ile masz lat, ale zapewne dla dziesiejszych nastolatek to rzeczywiście
                        nic dziwnego.

                        Niejaki Jacu z forum rowerowego, zawodowy kolarz, stwierdził kiedyś, że dobrze
                        wytrenowany mężczyzna-amator mógłby z powodzeniem zostawić w tyle koleżanki
                        biorące udział w wyścigu kolarskich mistrzostw świata kobiet.


                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • jdbad Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 18:35
                          To działa tez w drugą stronę. Dobrze wytrenowana kolarka zostawia w tyle
                          przeciętnego rowerzystę.
                        • kochanica-francuza Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 18:43

                          >
                          > Niejaki Jacu z forum rowerowego, zawodowy kolarz, stwierdził kiedyś, że dobrze
                          > wytrenowany mężczyzna-amator mógłby z powodzeniem zostawić w tyle koleżanki
                          > biorące udział w wyścigu kolarskich mistrzostw świata kobiet.

                          Próbował? Dobrze wytrenowany kolarz mógłby oczywiście gadać, że zostawi w
                          tyle... ;-)))
                          • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 23:45
                            Zapewne tak, skoro jest zawodowcem. Ja nie próbowałem, ale jestem dobrze
                            wytrenowanym amatorem, jak sądzę.


                            Pozdrawiam
                            Keep Rockin'
                            • kochanica-francuza Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 23:53
                              johnny-kalesony napisał:

                              > Zapewne tak, skoro jest zawodowcem.

                              Nie zawsze nim był. ;-)
                              • kochanica-francuza Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 25.11.06, 23:56

                                >
                                > > Zapewne tak

                                Zapewne?
                              • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 00:05
                                Materdeju ... kiedyś zapewne nie umiał w ogóle jeździć na rowerku. Żeby Cię
                                pocieszyć dodam, że ja również byłem tą wiadomością solidnie zdziwiony, ponieważ
                                nie spodziewałem się aż takiej przewagi mężczyzn w sportach siłowych. A skoro
                                niejaki Jacu jest zawodowym kolarzem (a o tym jestem przekonany, ponieważ
                                wielokrotnie korzystałem z jego bardzo fachowych porad podczas konserwacji i
                                doboru sprzętu), nie ma podstaw, by mu nie wierzyć.
                                Swoją drogą - to świadczy tylko o tym, w jakim gendermatrixie już obecnie
                                żyjemy, nieprawdaż? :o)


                                Pozdrawiam
                                Keep Rockin'
                                • kochanica-francuza Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 00:13

                                  > doboru sprzętu), nie ma podstaw, by mu nie wierzyć.

                                  Skoro jest zawodowcem, jakże wypowiada się o amatorach?


                                  > Swoją drogą - to świadczy tylko o tym, w jakim gendermatrixie już obecnie
                                  > żyjemy, nieprawdaż? :o)

                                  Kaleson. Jak ci nie staje, idź do lekarza zamiast bredzić na forum. EOT.
                                  >
                                  >
                                  > Pozdrawiam
                                  > Keep Rockin'
                                  • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 00:21
                                    Ponieważ doskonale zna się na tej dyscyplinie i jej niuansach. W każdym razie
                                    kiedyś opisywał jak skomplikowany jest np. cykl treningowy, jak szczegółowo
                                    opracowywany jest harmonogram żywienia kolarza. W potocznym przekonaniu laika
                                    wystarczy jedynie wsiąść na siodełko i pedałować do przodu. Tymczasem zawodnicy
                                    mają bardzo szczegółowo zaplanowaną niemal każdą chwilę życia.


                                    Pozdrawiam
                                    Keep Rockin'
                                    • karolana Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 03:59
                                      Jessuuu o co ci chodzi z tymi sportami siłowymi?? Ja napisałam:
                                      Kobiety są na ten przykład z reguły znacznie odporniejsze na ból niż mężczyźni,
                                      Co jest NAUKOWO UDOWODNIONE

                                      potrafią równie dobrze strzelać,
                                      Do tego raczej nie trzeba wielkiej siły fizycznej??

                                      a jak trochę poćwiczą, to mogą nieźle przylać w ryj.
                                      Koleżanka trenowała sporty walki i większość znanych mi meżczyzn jest w stanie
                                      rozłożyć na łopaktki w kilka sekund

                                      Co w tym takiego dziwnego?
                                      No więc co?? Co cię w tym rak bulwersuje??

                                      Aha, nie jestem nastolatka, dla twojej informacji :) Nawet studia mam za sobą ;)
                                      PZDR
                                      • tomekpk Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 10:17
                                        Może to bulwersuje że aż tak przesiąkłaś takim rozumowaniem. Chcesz być facetem
                                        przez udowadnianie złymi cechami, że mu dorównasz. A może agresje można
                                        zwalczyć pokazując antyprzykład. W kobiecy sposób spróbować pokazać mężczyzną,
                                        że siła i agresja nie jest sposobem na życie. Chęć dorównania przejmując męskie
                                        cechy przechyla wagę w strone siłowych rozwiązań i to właśnie to co mnie
                                        przeraża. W takim świecie nie można będzie znaleźć łagodnych stron bo zło
                                        napędza zło.
                                        Zauważ że kobiety wypowiadające się w tym poscie nie widzą w tym nic złego.
                                        Szkoda bo świat bez wojen oddala się od nas jeszcze bardziej.
                                        • karolana Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 13:20
                                          Ty jesteś jakiś nie ten tego!!

                                          >W kobiecy sposób spróbować pokazać mężczyzną,
                                          > że siła i agresja nie jest sposobem na życie.
                                          KOBIECY??? A moze do jasnej ciasnej po prostu LUDZKI??

                                          >Chęć dorównania przejmując męskie cechy przechyla wagę w strone siłowych
                                          rozwiązań i to właśnie to co mnie przeraża.

                                          Żadna chęć dorównania, zwykła umiejętność dostosowania się i dbania o siebie.
                                          Uważasz, ze jeżeli uprawiam sport, obojętnie, czy jest to judo czy bieganie,
                                          staram sie naśladować mężczyzn?? Co za bzdura!! Jeśli jestem w stanie przyłożyć
                                          jakiemuś fagasowi, który będzie próbował skrzywdzic mnie bądź moich bliskich, to
                                          staram się naśladować meżczyzn?? A co powinnam, po "kobiecemu" się rozpłakać i
                                          pobiec... no do kogo?? A, sorry, ja zapomniałam, ze jako kobieta nie powinnam
                                          się ruszac z domu bez męskiej opieki!!!

                                          > Zauważ że kobiety wypowiadające się w tym poscie nie widzą w tym nic złego.
                                          A co jest złego w Larze Croft, czy Riepley?? Ze są silne i potrafią się bronic??
                                          No faktycznie, to takie "niekobiece" bo nie pozostawia miejsca na działanie dla
                                          szlachetnego rycerza...

                                          > Szkoda bo świat bez wojen oddala się od nas jeszcze bardziej.
                                          A to w ogóle jakieś patetyczne bzdety.
                                          Nie zauważyłam żeby przez ostatnie ileśset lat bierność i "pokojowość" (nomen
                                          omen) kobiet zapobiegły jakiejkolwiek wojnie!!!
                                          Jestem na 100% przeciwko wojnom!! Tu gdzie jestem brałam udział w akcji Kobiet w
                                          czerni. Ale Lara Croft z wywołaniem wojny ma tyle wspólnego co James Bond. To są
                                          FILMY!!!!!!!!!!!!
                                      • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 13:10
                                        karolana napisała:

                                        > Jessuuu o co ci chodzi z tymi sportami siłowymi?? Ja napisałam:
                                        > Kobiety są na ten przykład z reguły znacznie odporniejsze na ból niż mężczyźni,
                                        > Co jest NAUKOWO UDOWODNIONE

                                        Tak, to prawda. Ból na fotelu stomatologicznym doświadczony napawa mnie
                                        panicznym strachem. Chociaż - pewym pocieszeniem jest fakt, że zazwyczaj jest
                                        zadawany przez uroczą, okołoczterdziestoletnią panią dentystkę.

                                        > potrafią równie dobrze strzelać,

                                        Tak - sprzączkami od biustonosza.

                                        > a jak trochę poćwiczą, to mogą nieźle przylać w ryj.
                                        > Koleżanka trenowała sporty walki i większość znanych mi meżczyzn jest w stanie
                                        > rozłożyć na łopaktki w kilka sekund

                                        W to akurat jestem w stanie uwierzyć. Zdecydowana większość mężczyzn to podłe,
                                        seksistowskie świniaki i nie uderzą koleżanki nawet kwiatkiem. W poprawnej
                                        politycznie i feministycznej Szwecji ten stan rzeczy zaczyna się już zmieniać.
                                        Mężczyźni, którym femi-propaganda wkłada do głowy konieczność równego
                                        traktowania kobiet i mężczyzn, coraz częściej zaczynają traktować koleżanki "po
                                        męsku". Cóż - skoro feministki tego chcą, do tego dążą ...

                                        Mnie na przykład najskuteczniej rozkłada na łopatki widok ślicznej, subtelnej
                                        koleżanki w skórzanej minióweczce!

                                        Co w tym takiego dziwnego?


                                        Pozdrawiam
                                        Keep Rockin'
                                    • kot_behemot8 Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 11:14
                                      Marnie musi byc z twoja samooceną skoro tak się tym wszystkim ekscytujesz.
                                      Facet którego nie znasz a on nie zna ciebie coś powiedział a ty wysnuwasz z
                                      tego daleko idące wnioski - chocby takie, że jesteś wystarczająco sprawny by
                                      pokonać kolarską mistrzynię. Serio nie widzisz jakie to naciągane? A co
                                      do "dobrze wytrenowanego amatora" to przypomnę ci tylko, że Szurkowski był nim
                                      przez całe swoje życie, podobnie jak współcześni kolarze-olimpijczycy. Jak
                                      chcesz sobie wyobrażać, że jesteś tak wytrenowany jak oni, to sobie wierz - ale
                                      nie oczekuj, że inni też w to uwierzą. Ja jestem pewna, że nie miałbys
                                      najmniejszych szans w prawdziwym wyścigu kobiet-zawodowców. A w ogóle: jakie to
                                      ma znaczenie i po co rezmawiac na takie denne tematy? Niepojęte.
                                      • johnny-kalesony Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 12:43
                                        kot_behemot8 napisała:

                                        > Marnie musi byc z twoja samooceną skoro tak się tym wszystkim ekscytujesz.
                                        > Facet którego nie znasz a on nie zna ciebie coś powiedział a ty wysnuwasz z
                                        > tego daleko idące wnioski - chocby takie, że jesteś wystarczająco sprawny by
                                        > pokonać kolarską mistrzynię.

                                        No popatrz - Dworkini i inne feministki też coś tam sobie powiedziały, czysto
                                        TEORETYZUJĄC o genderyzmie na stronie i ty też podchwyciłaś i wyprowadzasz z
                                        tego daleko idące wnioski.

                                        Co do mnie - podkreślam - ja również byłem zdumiony tą wiadomością, którą podał
                                        Jacu. To może świadczyć jedynie o tym, w jakim terrorze genderowego faszu już
                                        obecnie żyjemy.


                                        Pozdrawiam
                                        Keep Rockin'
                                        • kot_behemot8 Re: O co Ci chodzi z "Lost"? 26.11.06, 19:18
                                          johnny-kalesony napisał:

                                          >
                                          > No popatrz - Dworkini i inne feministki też coś tam sobie powiedziały, czysto
                                          > TEORETYZUJĄC o genderyzmie na stronie i ty też podchwyciłaś i wyprowadzasz z
                                          > tego daleko idące wnioski.


                                          A skąd wiesz, że ja coś podchwyciłam i że wyprowadzam wnioski? Nigdy o niczym
                                          takim nie pisałam, na forum wyrażam swoje i tylko swoje opinie. A Dworkin nie
                                          czytałam, podobnie zresztą jak ty (chociaz tyle o niej gadasz, uważaj bo
                                          wpadasz w obsesję a z dwojga złego lepsza obsesja na punkcie tyłka niz na
                                          punkcie Dworkin).


                                          >
                                          > Co do mnie - podkreślam - ja również byłem zdumiony tą wiadomością, którą
                                          podał
                                          > Jacu. To może świadczyć jedynie o tym, w jakim terrorze genderowego faszu już
                                          > obecnie żyjemy.


                                          Jaką wiadomością byłeś zdumiony? Przecież nie było żadnej wiadomości bo
                                          słowo "wiadomość" odwołuje się do faktu a faktu żadnego nie ma. Była tylko
                                          prywatna opinia jakiegoś gostka z forum, w dodatku bez podania konkretów
                                          rodzaju co to znaczy "dobrze wytrenowany amator". A ty robisz z tego jakiś
                                          niszczycielski dla feminizmu argument. Przestań, to się robi wręcz niesmaczne
                                          gdy tak raz za razem robisz z siebie głupca.
    • margot_may Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 03:58
      Racja. Królowa obcych tez jest płci niewieściej, a jak ją pokazali?! Jakąś
      kreaturę mordercza z niej zrobili. A przeciez wiadomo, że ona, jak każda
      kobieta, jest troskilwa, delikatna, spokojna, kołysankę zanuci, i w ogóle do
      rany przyłóż.
      • stephen_s :)))))))) 26.11.06, 10:50
        Wyobraziłem sobie królową Obcych nucącą kołysanki i odpadłem :))))
        • bleman Albo to "do rany przyloz" ;-) 26.11.06, 13:22

    • piekielnica1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 08:41
      tomekpk napisał:
      Nie twierdze, że Ripley z
      > pierwszego Aliena była prawdziwsza od Lary Croft. Może tylko bardziej ludzka.

      >> Może tylko bardziej ludzka.

      Bardzej ludzka dlatego, że z pokorą zmosiła upokorzenia i przemoc?????????
      • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 10:10
        A czy to złe, że ktoś to znosi z pokorą i walczy choć to nie w jego naturze?
        Może to właśnie siła która jest wzorem. Bardziej prawdziwy byłby film w którym
        kobieta z uporem nie używa siły fizycznej a psychicznej i zwycięża zachowując
        kobiecość. Nie daje się wplątać w gre feministek i krocząc swoją naturalną
        drogą wygrywa. Taka mniej więcej była Ripley w pierwszym Alienie.
        • jdbad Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 10:36
          Chyba musisz obejrzec ten film jeszcze raz.
        • stephen_s Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 10:50
          > Bardziej prawdziwy byłby film w którym
          > kobieta z uporem nie używa siły fizycznej a psychicznej i zwycięża zachowując
          > kobiecość. Nie daje się wplątać w gre feministek i krocząc swoją naturalną
          > drogą wygrywa. Taka mniej więcej była Ripley w pierwszym Alienie.

          ???????????? Że jak??????????????

          Ale swoją drogą, to chciałbym zobaczyć wersję "Aliena" wg pomysłu Tomka :)
          Ripley stawiająca czoła Obcemu za pomocą siły psychicznej. To musiałoby być
          piękne :)
          • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 10:57
            Wszystko można sobie wyobrazić. Kilka lat temu grałem w Fallout i gre można
            było ukończyć bez wystrzału choć wymagała przetrwania w okrutnym i brutalnym
            świecie. Takie jest życie. Można je spokojnie przejść bez wystrzału i ciosów
            tylko sposobem. Może gdyby kobieta wzorem swojego postepowania pokazała jak to
            zrobic to mężczyzna odrzuciłby przemoc jako narzędzie do celu.
            • cito1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:07
              tomek napisał:
              Może gdyby kobieta wzorem swojego postepowania pokazała jak to
              > zrobic to mężczyzna odrzuciłby przemoc jako narzędzie do celu.

              Dlaczego kobieta ma uczyć mężczyzn pozytywnych zachowań? Czy oni nie mają tego w
              genach? Szkolenia potrzebują?
              • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:10
                Nie szkolenia a wzoru
                • cito1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:14
                  A dlaczego to mężczyźni nie mogą być pozytywnym wzorcem? Ha? Zapętliłeś się
                  zżerając swój ogon. Przyznałeś oto, że kobiety są chodzącym dobrem.
                  • cito1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:18
                    I jako te modliszki czynią dobro zaciskając nogi na tętnicach szyjnych swych
                    facetów by ich unicestwić :D
                    Idę na powietrze bo tu czuję, że coś nie teges :)
                    • stephen_s Spostrzeżenie 26.11.06, 11:20
                      Czy mi się zdaje, czy Tomek w swoich wyobrażeniach na temat kobiet dokładnie
                      powtarza wyobrażenia epoki wiktoriańskiej? :)

                      Bo z jednej strony "wyzwolona kobiecość" jako drapieżna, przerażająca,
                      niebezpieczna... z drugiej, "kobiecość oswojona" jako źródło piekna i ciepła.
                      Normalnie dychotomia jak z XIX wieku :)
                      • cito1 Re: Spostrzeżenie 26.11.06, 11:47
                        > Bo z jednej strony "wyzwolona kobiecość" jako drapieżna, przerażająca,
                        niebezpieczna... z drugiej, "kobiecość oswojona" jako źródło piekna i ciepła.
                        Normalnie dychotomia jak z XIX wieku :)

                        Bo o to chodzi by kobieta siatki z mięsem pokornie przyniosła, kluski zrobiła,
                        nie gderała piorąc w tanim proszku, piękna przy tym była, miła, ciepła a
                        sąsiedzi to widzieli, za to nocą gdy grzeczne dzieci już śpią przeistaczała się
                        w wampa, modliszkę, pana swego przywiązywała do tapczanu i niebezpiecznie
                        przerażała swą drapieżnością.
                        Tomek jest egoistą!
                        • tomekpk Re: Spostrzeżenie 26.11.06, 15:57
                          Co tyczyłoby też chłopiny który tyra na chleb a w nocy...;)
                        • kocia_noga Re: Spostrzeżenie 26.11.06, 20:30
                          cito1 napisała:

                          > > Bo z jednej strony "wyzwolona kobiecość" jako drapieżna, przerażająca,
                          > niebezpieczna... z drugiej, "kobiecość oswojona" jako źródło piekna i ciepła.
                          > Normalnie dychotomia jak z XIX wieku :)
                          >
                          > Bo o to chodzi by kobieta siatki z mięsem pokornie przyniosła, kluski zrobiła,
                          > nie gderała piorąc w tanim proszku, piękna przy tym była, miła, ciepła a
                          > sąsiedzi to widzieli, za to nocą gdy grzeczne dzieci już śpią przeistaczała
                          się
                          > w wampa, modliszkę, pana swego przywiązywała do tapczanu i niebezpiecznie
                          > przerażała swą drapieżnością.
                          > Tomek jest egoistą!


                          To wszystko i tak mało! Do tego powinna wciąż uczyć Tomcia dobroci, a Tomcio
                          albo się nauczy, albo prędzej - ,nie, bo jako mężczyzna jest do tej dobroci
                          tępy.Wylew okularowy, złamany obojczyk, liczne zasinienia i otarcia w obdukcji
                          lekarskiej po każdej domowej scysji, gdyby do obdukcji doszlo.
                          • kocia_noga Re: Spostrzeżenie 27.11.06, 08:51
                            kocia_noga napisała:

                            > To wszystko i tak mało! Do tego powinna wciąż uczyć Tomcia dobroci, a Tomcio
                            > albo się nauczy, albo prędzej - ,nie, bo jako mężczyzna jest do tej dobroci
                            > tępy.Wylew okularowy, złamany obojczyk, liczne zasinienia i otarcia w
                            obdukcji
                            > lekarskiej po każdej domowej scysji, gdyby do obdukcji doszlo.


                            Spytam Tomkapk, o ile mnie czyta:czy bywając na tym forum i kontaktując się z
                            kobietami,nauczył się dobra?
                            Powiedzmy,że odpowie "tak", to w jaki sposób? Kiedy rozpoznał, co jest dobrem,
                            a co złem? Kiedy stwierdził,ze się dobra nauczył?
                            Zauważam sporą zmianę w jego zachowaniu na forum - panuje nad swoimi reakcjami,
                            nie używa inwektyw,nie wyraża wrogości.Jak do tego doszło?
                            Ma jakies wyobrażenie dobra,skoro wie, co nim jest, bo dokonuje wyboru spośród
                            różnych nauk, jakimi raczą nas ludzie.No więc wie, czego ma się nauczyć, a
                            przed kobietą stawia wymaganie,że ma go uczyć ( i nauczyć?o tym nic nie pisze),
                            ale do jakiego skutku?
                            Powiedzmy,że odpowie "nie", a nauke dobra zostawia na potem, kiedy spotka
                            prawdziwą kobietę, godną tego,żeby go uczyć dobra.W jaki sposób będzie się
                            uczył? Czy wystarczy tylko przykład prawdziwej kobiety, a on sobie popatrzy,
                            czy bierze pod uwagę trening i skutki?
                            Mozna się uczyć przez modelowanie - ktos pokazuje, jak się można zachować w
                            trudnej sytuacji- mamy wzór i możemy go potem przecwiczyć, ale jesli mężczyzna
                            ma się uczyć wzoru zachowania od kobiety, to po pewnym czasie nie będzie się od
                            niej różnił zachowaniem.Co dalej? Celem jest brak wojen.Czy nauczony Tomek
                            będzie szerzył wiedze o dobru i dobre umiejętności? Zacznie nauczać mężczyzn
                            pokory, skromności, opanowania, słodyczy, cierpliwości,cichości itp?
            • stephen_s Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:09
              > Wszystko można sobie wyobrazić. Kilka lat temu grałem w Fallout i gre można
              > było ukończyć bez wystrzału choć wymagała przetrwania w okrutnym i brutalnym
              > świecie.

              Z czystej ciekawości: naprawdę? Nigdy w ten sposób nie próbowałem "Fallouta"
              przejść...
              • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:12
                tak. W części pierwszej tak. Trzeba jedynie odpowiedne profity zgarniać i
                ustawić parametry bohatera głównie na inteligencje, dypomacje i siłę
                przekonywania.
                • stephen_s Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:18
                  Choliba, gdybym nie miał ważniejszych spraw na głowie, to chyba bym to sprawdził...
                  • bleman To z mutantami albo skorpionami da sie dyskutowac 26.11.06, 13:25
                    ?

                    poza tym, trudno znalesc odpowiedno duza ilosc questow wymagajacych odpowiednio
                    przeprowadzonej rozmowy ;-)
                    Znacznie wygodniek Exp, zdobywac przez soczysta rozwalke :)
            • bleman Ale bez wystrzalow bylo by nie ciekawie 26.11.06, 13:24
              nie po to sie bierze perka bloodymess ;-)
              • tomekpk Re: Ale bez wystrzalow bylo by nie ciekawie 26.11.06, 15:59
                Toteż nie grałem bez wystrzałów. Zawsze biore ceche Trafienie krytyczne bo
                uwielbiam rozprawiać się gładko i szybko z mutantami, ghulami i mafiozami:).
                Przeważnie broń snajperska albo laser.
                • bleman eee, tam, bozzar albo minigun :) 26.11.06, 16:03

                  • tomekpk Wybuchłem ze śmiechu z Megapiąchy:) 26.11.06, 16:08

        • piekielnica1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 11:31
          tomekpk napisał:

          > A czy to złe, że ktoś to znosi z pokorą i walczy choć to nie w jego naturze?
          > Bardziej prawdziwy byłby film w którym
          > kobieta z uporem nie używa siły fizycznej a psychicznej i zwycięża zachowując
          > kobiecość.

          To jesteś ofiarą przemocy fizycznej.
          Kobiety częściej ustępują pola (odchodzą) niż stosują przemoc, a ich walka
          polega przeważnie na samowstarczlności finansowej i organizacyjnej dla siebie i
          swojego (i męskiego również, ale przez nich porzuconego) potomstwa,
          A filmy to tylko fabularyzowana fikcja.
    • tiy Nihil novi sub sole 26.11.06, 16:29
      Nie jestm jakoś specjalnie oblatana w kinie przygodowym, ale w opowieściach
      różnych kultur i epok przewijają się dwa typy ambitnych kobiet. Jedne dążą do
      celu metodami 'babskimi': uwodzeniem i intrygami,inne są 'po męsku' wojownicze.
      (Czasem obie metody działań spotykają się w jednej bohaterce). W kulturze
      masowej też występują takie współczesne Kleopatry i Joanny d'Arc.
      Jeśli, jak piszesz, zachwyciłaby cię postać totalnie nieagresywna ktpra krzywdy
      cierpliwie znosi i urazy chętnie darowuje, to idealną kobiecość wg. twojej wizji
      najlepiej reprezentuje Jezus Chrystus.
      • stephen_s Czepnę się :) 26.11.06, 16:33
        Kleopatra i Joanna d'Arc nie są bohaterkami opowieści, ale postaciami
        historycznymi :)

        Pytanie: czy w dawnych opowieściach kultury europejskiej istnieją przykłady
        silnych, "męskich" bohaterek - czy też istnienie takich kobiet w rzeczywistości
        na powstawanie opowieści o silnych kobietach nie miało przełożenia?
        • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 16:46
          A czy postać historyczna nie może być bohaterem opowieści(legend, utworów
          literackich)? Mitem kulturowym?
          Co do pytania: można jaśniej? :)
          • stephen_s Re: Czepnę się :) 26.11.06, 17:29
            > A czy postać historyczna nie może być bohaterem opowieści(legend, utworów
            > literackich)? Mitem kulturowym?

            Może, ale wątek generalnie dotyczy zmian w tym, jak są przedstawianie kobiety w
            fikcji, jakie bohaterki są wymyślane itd. Dlatego powoływanie się np. na Joannę
            d'Arc jest akurat tu trochę nietrafione - bo fakt, ze taka kobieta istniała i
            wiedzę o niej posiadamy, nie jest bynajmniej objawem tego, że generalnie w
            społeczeństwie średniowiecznym istniał ideał kobiety - wojowniczki, który
            znalazłby odbicie w literaturze, baśniach itd.

            Tak jak u nas fakt istnienia np. Emilii Plater nie jest objawem tego, że w
            polskiej kulturze istniało generalnie przyzwolenie na to, by kobiety służyły w
            wojsku. I że np. w literaturze pisano o kobietach, które uczestnicza w walce itd...

            > Co do pytania: można jaśniej? :)

            Pytanie tyczy właśnie tego, co napisałem wyżej. W historii Europy tak naprawdę
            istniało co nieco kobiet, które uczestniczyły w walce itd. Pytanie moje jest
            takie: czy znalazło to odbicie w fikcyjnych opowieściach, literaturze itd. - czy
            też faktycznie silna, "męska" kobieta to typ postaci, który pojawił się w XX wieku?
            • karolana Re: Czepnę się :) 26.11.06, 18:01
              A nie zapominamy przypadkiem o mitologiach, w których roi się wprost od kobiet
              walczacych?? Artemida, Atena, Walkirie... i pewnie jeszcze ileś tam, niestety,
              nie znam wszystkich... W kazdej mitologii znajdzie sie co najmniej kilka kobiet,
              które z bronią w ręku walczyły na wojnie... A czymże jest mitologia jeśli nie
              fikcją literacką:))
              • kochanica-francuza Re: Czepnę się :) 26.11.06, 18:03

                > które z bronią w ręku walczyły na wojnie... A czymże jest mitologia jeśli nie
                > fikcją literacką:))

                Ja bym się upierała, że wyrazem wyobrażeń grupy, która ją tworzy.
                • karolana Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:01
                  Jedno nie wyklucza drugiego :)
                  Wyobrezenia grupy... ujęte w formę literacką przez jednostki...
                  • stephen_s Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:18
                    Dokładnie.

                    Literaturę z przeszłości, legendy itd. mozna traktować jako zapis patrzenia na
                    świat ludzi z tamtych epok...
            • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 18:35
              stephen_s napisał:

              > > A czy postać historyczna nie może być bohaterem opowieści(legend, utworów
              > > literackich)? Mitem kulturowym?
              >
              > Może, ale wątek generalnie dotyczy zmian w tym, jak są przedstawianie kobiety w
              > fikcji, jakie bohaterki są wymyślane itd. Dlatego powoływanie się np. na Joannę
              > d'Arc jest akurat tu trochę nietrafione - bo fakt, ze taka kobieta istniała i
              > wiedzę o niej posiadamy, nie jest bynajmniej objawem tego, że generalnie w
              > społeczeństwie średniowiecznym istniał ideał kobiety - wojowniczki, który
              > znalazłby odbicie w literaturze, baśniach itd.
              >
              > Tak jak u nas fakt istnienia np. Emilii Plater nie jest objawem tego, że w
              > polskiej kulturze istniało generalnie przyzwolenie na to, by kobiety służyły w
              > wojsku. I że np. w literaturze pisano o kobietach, które uczestnicza w walce it
              > d...

              Będę się upierać, że autentyczność czy fikcyjność postaci nie ma aż tak
              istotnego znaczenia. To działa w obie strony: rzeczywiste postaci wpływały na
              kształt legend o wojowniczkach, legendy wpływały na 'imidż' oraz pośmiertną
              sławę osób rzeczywistych. Mickiewicz w 'Śmierci pułkownika'najprawdopodobniej
              stylizuje E. Plater właśnie na Joannę d'Arc, dodając jej nieco powagi i stopień
              wojskowy, którego naprawdę nigdy się nie dorobiła.
              >
              > > Co do pytania: można jaśniej? :)
              >
              > Pytanie tyczy właśnie tego, co napisałem wyżej. W historii Europy tak naprawdę
              > istniało co nieco kobiet, które uczestniczyły w walce itd. Pytanie moje jest
              > takie: czy znalazło to odbicie w fikcyjnych opowieściach, literaturze itd. - cz
              > y
              > też faktycznie silna, "męska" kobieta to typ postaci, który pojawił się w XX wi
              > eku?
              >

              Kurcze, z tego co mi się przypomina na poczekaniu:
              greckie i rzymskie boginie przedstawiane z atrybutami wojownika, patronujące
              walczącym.
              Amazonki.
              Irlandzkie eposy: królowa Medb i mistrzyni walki Scathach(prowadząca szkołę dla
              wojowników).
              Edda Młodsza, 'Pieśń o Nibelungach':Walkirie
              'Jerozolima wyzwolona':Klorynda
              pieśń sefardyjska 'Pregoneros van i vienen': historia starego króla pozbawionego
              męskiego potomka, którego kraj napadł wróg. Jego córka przebiera się za faceta i
              staje na czele armii... Przypomina się poczciwa 'Grażyna' Mickiewicza.
              Jak mi się coś przypomni, dopiszę. Zresztą pewnie niejedno dałoby się wygóglać.
              • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 18:58
                Debora w Księdze Sędziów organizuje wyprawę wojenną. A taka Judyta to moim
                zdaniem właśnie mix babsko-męski: najpierw go skokietowała, a potem mu łeb ucięła.
              • stephen_s Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:10
                > Będę się upierać, że autentyczność czy fikcyjność postaci nie ma aż tak
                > istotnego znaczenia. To działa w obie strony: rzeczywiste postaci wpływały na
                > kształt legend o wojowniczkach, legendy wpływały na 'imidż' oraz pośmiertną
                > sławę osób rzeczywistych.

                Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że naprawdę niemała ilość kobiet, która walczyły z
                bronią w ręku miała słabe przełożenie na fikcję literacką... Tych fikcyjnych
                walczących kobiet na moje poczucie jednak mało było. Ale może się mylę...

                > Kurcze, z tego co mi się przypomina na poczekaniu:
                > greckie i rzymskie boginie przedstawiane z atrybutami wojownika, patronujące
                > walczącym.
                > Amazonki.
                > Irlandzkie eposy: królowa Medb i mistrzyni walki Scathach(prowadząca szkołę dl
                > a
                > wojowników).
                > Edda Młodsza, 'Pieśń o Nibelungach':Walkirie
                > 'Jerozolima wyzwolona':Klorynda
                > pieśń sefardyjska 'Pregoneros van i vienen': historia starego króla pozbawioneg
                > o
                > męskiego potomka, którego kraj napadł wróg. Jego córka przebiera się za faceta
                > i
                > staje na czele armii... Przypomina się poczciwa 'Grażyna' Mickiewicza.

                OK, przyznaję, trochę tego było. Zauważ jednak, że większość przykładów, które
                podałaś, wywodzi się z kultury przedchrześcijańskiej... Mam wrażenie, że w
                Europie chrześcijańskiej tych opowieści o walczących kobietach za wiele nie było.

                --
                Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
                • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:22
                  > OK, przyznaję, trochę tego było. Zauważ jednak, że większość przykładów, które
                  > podałaś, wywodzi się z kultury przedchrześcijańskiej... Mam wrażenie, że w
                  > Europie chrześcijańskiej tych opowieści o walczących kobietach za wiele nie był
                  > o.

                  Zgadzam się, chrześcijaństwo wyrugowało waleczne kobiety z literatury.
                  Wspomniana Klorynda jest Saracenką i zostaje pokonana przez chrześcijańskiego
                  rycerza. Czyli wszystko prawidłowo. A ideałem kobiety miała być cicha i pokorna
                  Maryja (chociaż w Polsce zdarza się jej wspomagać wojsko: obrona Częstochowy,
                  'cud nad Wisłą'-jakieś echo pogaństwa?)
                  • stephen_s Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:34
                    > Zgadzam się, chrześcijaństwo wyrugowało waleczne kobiety z literatury.
                    > Wspomniana Klorynda jest Saracenką i zostaje pokonana przez chrześcijańskiego
                    > rycerza.

                    No właśnie - wymowa cokolwiek oczywista...
                    • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:44
                      Czyli Lara Croft jest nie tyle postacią niekobiecą, co niechrześcijańską?
                      • stephen_s Re: Czepnę się :) 26.11.06, 19:54
                        > Czyli Lara Croft jest nie tyle postacią niekobiecą, co niechrześcijańską?

                        Nie no, nie przesadzajmy.

                        Zresztą zauważ, że z tymi greckimi boginiami jest specyficznie... Owszem,
                        greckie boginie i heroski były mocne... ale nie przekładało się to bynajmniej na
                        to, jak w Grecji traktowano prawdziwe kobiety. Takie rozdwojenie...
                        • tiy Re: Czepnę się :) 26.11.06, 20:24
                          stephen_s napisał:

                          > > Czyli Lara Croft jest nie tyle postacią niekobiecą, co niechrześcijańską?
                          >
                          > Nie no, nie przesadzajmy.

                          ;)) swoją drogą, feministki chyba Lary nie lubią

                          > Zresztą zauważ, że z tymi greckimi boginiami jest specyficznie... Owszem,
                          > greckie boginie i heroski były mocne... ale nie przekładało się to bynajmniej n
                          > a
                          > to, jak w Grecji traktowano prawdziwe kobiety. Takie rozdwojenie...

                          Hmm, to co popularnie kojarzy się z Grecją, to epoka klasyczna (V w.)
                          A mitologia sięga korzeniami znacznie wcześniej, do czasów egejskich. Uważa się,
                          że Odyseja jest odzwierciedleniem warunków panujących w kulturze mykeńskiej, a
                          występuje w niej np. królowa Arete, która wydaje się być ważniejsza od własnego
                          męża. W ogóle była kiedyś hipoteza, że autorem jest kobieta, z uwagi na liczne
                          podobno motywy feministyczne. M. Atwood chyba jest innego zdania...
                          Kultura minojska do dziś pozostaje b.tajemnicza ale przyjmuje się za pewne, że
                          kobiety były tam szanowane. Tzw. Pałac Minosa to prawdopodobnie kompleks
                          świątynny poświęcony bogini, a 'tron królewski' w istocie miał służyć kapłanlkom.
                          • margot_may Re: Czepnę się :) 26.11.06, 22:32
                            Bez przesady. Ja bardzo lubię Larę. Dlatego, że sama celuje. A poza tym świetnie
                            wygląda kiedy stoi na rękach i tak fajnie strzepuje pył bucikami.
                            • tiy Re: Czepnę się :) 27.11.06, 10:56
                              Nie uważasz, że jest maskotką zaślinionych erotomanów ;)?
                              No fajna jest, fajnie się grało zwłaszcza w TR2(etapy w Wenecji czy Tybecie...)
                              W TR3 niby poprawiona grafa, ale słabszy klimat, chociaż fajny jest taki dodatek
                              grdzie się chodzi po takim szkockim zamku. Potem już coraz gorzej...
                              • margot_may Re: Czepnę się :) 27.11.06, 15:45
                                Nie uważam się za zaślinionego erotomana, a z 10 razy wskakiwałam do wody, żeby
                                zobaczyć jak wygląda kiedy wychodzi. :D
                  • johnny-kalesony Re: Czepnę się :) 26.11.06, 23:15
                    tiy napisała:

                    > A ideałem kobiety miała być cicha i pokorna
                    > Maryja (chociaż w Polsce zdarza się jej wspomagać wojsko: obrona Częstochowy,
                    > 'cud nad Wisłą'-jakieś echo pogaństwa?)

                    Nic podobnego. Postać Marii miała znaczenie symboliczne i dla walczących
                    mężczyzn dopingujące: po trosze opiekuńcza matka i zarazem - oceniająca męską
                    wartość w boju, wyidealizowana kochanka. Maria jako patronka Polski, zwłaszcza
                    we wcieleniu wojennym, jest swego rodzaju repliką średniowiecznych arystokratek,
                    których obecność w lożach podczas turniejów rycerskich przyczyniała się do
                    większej zaciekłości wśród uczestników, który chcieli olśnić je swoim męstwem.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • tiy Re: Czepnę się :) 27.11.06, 10:51
                      johnny-kalesony napisał:

                      > Nic podobnego. Postać Marii miała znaczenie symboliczne i dla walczących
                      > mężczyzn dopingujące: po trosze opiekuńcza matka

                      Tu się zgadzam.

                      >i zarazem - oceniająca męską
                      > wartość w boju, wyidealizowana kochanka. Maria jako patronka Polski, zwłaszcza
                      > we wcieleniu wojennym, jest swego rodzaju repliką średniowiecznych arystokratek
                      > których obecność w lożach podczas turniejów rycerskich przyczyniała się do
                      > większej zaciekłości wśród uczestników, który chcieli olśnić je swoim męstwem.

                      Eee no coś ty, takie rzeczy to nie u nas (jeden Francuz owszem, dopatrywał się
                      związku rozkwitu kultu maryjnego z kulturą trubadurów i to bardziej pod kątem
                      kataryzmu niż oficjalnej religii)
                      Nasza Maryja jest przede wszystkim Matką a wręcz matroną, a więc istotą raczej
                      aseksualną. Nosi skromne szaty i insygnia władzy. Królowa Polski i Hetmanka
                      Narodu Polskiego.
                      Anglikom w bitwach pomagał św. Jerzy, Francuzom św. Dionizy, Hiszpanom św.
                      Jakub, a nam Matka Boska. Nic dziwnego, skoro żołnierze to zarazem jej dzieci i
                      poddani, a jako hetmanka świetnie zna się na zagadnieniach wojskowych.
                    • cito1 Re: Czepnę się :) 27.11.06, 10:55
                      Po to są skaczące pompony na meczach? Doping? Ale naturalny bez chemii.
    • cito1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 17:11
      O matko z córką ja Ciebie nie znam Tomek, to co piszesz plus ta sygnaturka :

      > Toteż nie grałem bez wystrzałów. Zawsze biore ceche Trafienie krytyczne bo
      uwielbiam rozprawiać się gładko i szybko z mutantami, ghulami i mafiozami:).
      Przeważnie broń snajperska albo laser.
      • jdbad Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 18:46
        I jeszcze bardzo łagodna Astarte.
        • cito1 Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 18:52
          pl.wikipedia.org/wiki/Astarte
          • kocia_noga Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 20:41
            Astarte ewoluowała,albo inaczej-miała rózne klony, o ile wiem.Utożsamiana z
            Isztar, potem Kybele, a niej wzorowana jest Maryja.
            • jdbad Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 26.11.06, 21:39
              No yak, ale to jej uodobanie do krwi.Co na to tomek?
      • tomekpk Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 27.11.06, 17:25
        Jeszcze wiele o mnie nie wiecie;)
        • pavvka Re: Ewolucja super bohaterki w filmie. 27.11.06, 17:32
          I obyśmy się nigdy nie dowiedzieli...
    • evita_duarte Wspolczuje ci nt 27.11.06, 04:59

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka