illiterate
24.03.07, 02:38
Kiedys czytalam wywiad w WO - nie pamietam z kim, chyba ze Szczuka. Uderzylo
mnie to, ze wyznala ona, iz znakomita wiekszosc jej znajomych femi miala
podobne, co ona problemy z ojcem - wystarczajace, aby darzyc go niechecia co
najmniej. Uderzylo mnie tez to, ze przeszla nad ta konstatacja zupelnie
bezrefleksyjnie.
Latwo zobaczyc w goszczacym na FF trollu motywy osobiste - problemy z
niesmialoscia, z kobietami, z potencja, nadopiekuncze/pozerajace/psychotyczne
matki itd.
Noale dlaczego akurat wy tu jestescie? Dosc czesto mam wrazenie, ze to nie
jest jedna, wielka, feministyczna krucjata tylko setki malych i prywatnych.
Ze nie chodzi o idealy - moze o nie tez, ale bardziej i prawdziwiej o doznana
krzywde. Moze stad bierze sie niejednorodnosc tego ruchu?
(Swoja droga - pochodzilam troche po stronach i forach maskulistycznych i
wrazenie mam symetryczne).