sir.vimes 14.11.07, 13:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=71985095 Sugestie, że "ona to lubi" - czy to tylko znieczulica czy już pogarda? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
rozczochrany_jelonek Re: Ona to lubi 14.11.07, 14:05 niewątpliwie istnieją kobiety które lubią być poniżane, poza tym : "Asfiksjofilia - dewiacja w której bodźcem seksualnym jest niedotlenienie w wyniku duszenia się lub bycia duszonym " poza tym autorka wątku pisze : "To nigdy nie jest tak, że on poprostu ją leje- to jest tak, ze najpierw sie wygłupiaja, przekomarzają, a on na koniec daje jej kopa.." może to takie gierki perwersyjne ? rodzinie też bym się nie przyznał do tego. ale równie dobrze może ona przeżywać tam straszną tragedię, no ale nie wiadomo ponieważ autorką wątku jest siostra. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Ona to lubi 14.11.07, 14:08 Zapewne istnieją kobiety, które lubia być bite czy podduszane W TRAKCIE erotycznych zabaw. Ale to raczej nie ten przypadek, szczególnie, że w wątku jest mowa o wcześniejszych aktach przemocy (autorka wspoina interwencje rodziców). Odpowiedz Link Zgłoś
rozczochrany_jelonek Re: Ona to lubi 14.11.07, 14:35 przecież samo podduszanie może już być erotyczną zabawą... szczególnie, że w wątku jest mowa o > wcześniejszych aktach przemocy (autorka wspoina interwencje rodziców). może lubią takie sytuacje kiedy ktoś może ich przyłapać ? > Ale to raczej nie ten przypadek, nie zaprzeczam że to bardzo możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 14.11.07, 14:56 Zastanawia biernosc/zdziwienie rodziny ta sytuacja. Poza tym - dosc typowa historia przemocy w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Typowa 14.11.07, 15:22 też bierność. Wygodniej udawać , że sama wybrała (szczególnie w gimnazjum...), że lubi, lub snuć karkołomne teorie w stylu jelonka. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Typowa 14.11.07, 15:26 A zmuszał ją ktoś do takiego ślubu? Jesli ktoś zmusił, to ingerencja jest zasadna. Jeśli wybrała sama, to wara Wam od tego. Chyba, że zwróci się o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Typowa 15.11.07, 01:00 Rozumiem, ze w twojej rodzinie nic takiego sie nie zdarzylo. Wyobraz sobie jednak, ze chodzi o twoja siostre, a jak nie masz siostry - ze twoja matke ojciec nawala, jak mu przyjdzie ochota, albo przydusza, jak mu w pracy nie wyjdzie. Albo ze katowany jest twoj brat. Z roznych powodow nie zwracaja sie o pomoc do ciebie. Probujesz jakos zainterweniowac? Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Typowa 15.11.07, 13:26 Z moją rodziną rozmawiam dużo i o wszystkim. Gdybym więc zobaczył takie symptomy, to też (ale bardzo delikatnie) poruszyłbym temat. Gdyby mi się siostra zwierzyła, że potrzebuje pomocy, żebym jej pomogł, to zrobiłbym to natychmiast, wszelkimi środkami. Jeśli nie - trzymam się od tego z daleka. To, co tu czytam, to zwykła chęć wściubiania nosa w cudzy biznes. Typowy dla plotkarek i moherów. Chęć naprawiania świata przez ludzi, którzy często nie potrafią rozwiązać własnych nawet problemów. Jeśli ktoś nie prosi mnie o pomoc - nie reaguję. Polecam Wam tę zasadę, bo za wtrącanie się niejeden już oberwał i to od osoby, której rzekomo chciał pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Typowa 15.11.07, 16:27 Motto: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4671437.html Jesli w sytuacji, w ktorej twoja siostre bedzie powoli zabijac jej facet bedziesz stal spokojnie i patrzyl, czekajac, kiedy ona poprosi o pomoc, to twoja sprawa. Jednak nazywanie checi pomocy i empatii 'plotkarstwem', 'chęcią rozwiązania własnych problemow', 'wscibstwem', typowymi dla 'plotkarek i moherow' to imo zwyczajne, najbanalniejsze chamstwo i glupota oraz wlasne psychiczne lenistwo. Tym bardziej, ze tak naprawde chodzi ci o to, ze 'wtracajac sie' mozna 'oberwac'. Żenua, dno Rowu Marianskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Typowa 15.11.07, 16:58 Oh błagam, tylko nie zapodawaj linków z tych sieciowych tabloidów. Temat jest istotnie tragiczny, ale potępiam formę, bo tuż pod zdjęciem zdychającego zwierzaka czytamy: "Poseł PO w łózku Renaty Beger". Ale rozumiem, że gazeta sprzyja środowiskom feministycznym. Widzisz, ja twoją chęć niesienia pomocy nazywam wtrącaniem się. Ty moją ostrożność i dystans - lenistwem. Tego chyba nie zmienimy. Ale dużo masz złej woli, jesli piszesz, że powoduje mną tchórzostwo. A napisałem przecież, że są sytuacje w których zareaguję natychmiast. Nie wstydzisz się używać słów typu "żenua" (uczę się fr. długo i nie słyszałem, by takie słowo tam istniało). To tak jak "hello". "Obciach" pierwsza klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Typowa 15.11.07, 17:06 Nie wiem, czy zauwazyles, ale w twoich postach przewaza postawa oceniajaca i nader czesto intencja, aby kąsac osobe, nie argumenty czy to, co napisala. Zauwazyles? Odpowiedz Link Zgłoś
rozczochrany_jelonek Re: Typowa 15.11.07, 11:29 nie wiem czy karkołomnością można nazwać zwykłe zauważenie że możliwości jest wiele i każda z nich jest prawdopodobna , to raczej normalność :) Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Ona to lubi 14.11.07, 14:55 Rozumiem, żeoburza cie ta sytuacja i czujesz potrzebę działania. Tylko co zrobiłabyś na miejscu tej siostry? Rozmawiała, zrobiła awanturę? Powiem ci coś: Moja przyjaciółka zakochała się po uszy w facecie, który IMO źle ją traktuje, poniża słownie, jest nerwowy, agresywny, za dużo pije. Nie raz widziłam jak ją szczypie, popycha, dusi, szturcha itd (wszystko niby w zabawie, ona się śmieje, choć widać, że ją zabolało). Moja reakcją było:" co ty robisz, przecież ją to boli?!" - a ona... zaczęła go bronić: "przecież to tylko żarty. Na żartach się nie znasz?!" - chyba się nie znam. Raz się upił i uderzył mnie w głowę (!!!), bo mu sie nie spodobało to, co powiedziałam. Ona po prostu w to nie wierzy (nie było jej przy tym)!!! Jej komentarze: "Pewnie się wygłupiał.., może to takie żarty były..., nie przesadzasz?!" Dodam, że sytuacja była dość jasna i dostałam na tyle mocno, że jego kolega, który przy tym był natychmiast zareagował. Więc chyba nie przesadzam. Nasza znajomość się urwała. Drugi przykład: Na forum młode mężatki dziewczyna opisała sytuację, w której podczas kłótni i obopólnej szarpaniny jej facet bił ją kablem i podrapał tak, że zostały ślady. Na moje delikatne sugestie o nieprawidłowości zaistniałej sytuacji, kiedy to używa się przemocy fizycznej - dziewczyna po prostu się wściekła! Wyzwała mnie od sfrustrowanych zazdrośniczek itp. Potem opisywała jak to ją ładnie przeprosił, coś tam jej kupił i już sie pogodzili... Konkluzja jest taka, że niektóre naprawdę to "lubią" -przynajmniej do czasu i nie życzą sobie żadnych interwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Ona to lubi 14.11.07, 15:10 > Moja przyjaciółka zakochała się po uszy w facecie, który IMO źle ją > traktuje, poniża słownie, jest nerwowy, agresywny, za dużo pije. Nie > raz widziłam jak ją szczypie, popycha, dusi, szturcha itd (wszystko > niby w zabawie, ona się śmieje, choć widać, że ją zabolało). Nie raz widziałem, jak kobieta tak traktuje swojego faceta. Założe się, że byś się nie oburzyła powołując się na stereotypy. Bo Twoje ministry nie dbają o to, by w kampaniach pokazać, że mężczyźni nie są jedynymi sprawcami przemocy domowej. > Na forum młode mężatki... Dziewczyno, czy Ty nie masz lepszych lektur? Poza tym pełno tam "ściemy". A ponadto, co Cię obchodzi cudze małżeństwo. Nawet jeśli to rodzina, to są ich wewnętrzne sprawy. Jeśli będzie jej ciężko i będzie chciała, to poprosi Cię o pomoc, wszak jest uświadomioną kobietą, tak? W sumie nie dziwie się wspomnianym kobietom, że Cię ochrzaniły. Ja też bym nie życzył sobie, żeby ktoś się wtrącał, gdy kłócę się ze swoją kobietą. I moja też by Cię opieprzyła za wtrącanie się. Na nadmierną ciekawość jest jedna rada - puknąć się w głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Ona to lubi 14.11.07, 20:22 > A ponadto, co Cię obchodzi cudze małżeństwo. Nawet jeśli to > rodzina, to są ich wewnętrzne sprawy. Jeśli będzie jej ciężko i > będzie chciała, to poprosi Cię o pomoc, wszak jest uświadomioną > kobietą, tak? W sumie nie dziwie się wspomnianym > kobietom, że Cię ochrzaniły. Ja też bym nie życzył sobie, żeby > ktoś się wtrącał, gdy kłócę się ze swoją kobietą. > I moja też by Cię opieprzyła za wtrącanie się. No coz, mezowie stosujacy przemoc w rodzinie wlasnie tak mowia. A zastraszone, upokorzone i zawstydzone zony czesto wlasnie ze wstydu zaprzeczaja i zapieraja swoja krzywde. www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=mity#Scene_1 Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Ona to lubi 15.11.07, 13:29 Jedyne co wolno osobie trzeciej, to uśmiadomić społeczeństwo w jego prawach. A także walka o to, by kat był usunięty z rodziny i poniósł konsekwencje, itd. itp. Ale podkreślam - nie wolno nikomu na siłę włazić z buciorami do domu i mówić tej "nieszczęsnej" kobiecie, że ona musi coś z tym zrobić. Niech każdy pilnuje swojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Ona to lubi 15.11.07, 01:14 Tak się zapędziłeś i zapiekliłeś, że nie zauważyłeś nawet, po której stronie stanęłam w tej akurat dyskusji i jaki wnosek wysunęłam na podstawie przytoczonych przykładów. A co do przemocy - to nie jest mi na obojętna nigdy, niezależnie od tego, czy facet okłada kobietę, kobieta faceta, facet faceta, rodzic dziecko, właściciel swojego psa itd i czy jest to moja rodzina, znajomi, czy obca osoba, która prosi innych o opinię na forum. Aczkolwiek mam wątpliwości czy na pewnych etapach interwencja osób trzecich jest skuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Ona to lubi 15.11.07, 13:33 Ale ja wychwyciłem Twoje podsumowanie i się z nim zgadzam. Ale tak czy owak nie podobało mi się Twoja pokazana na przykładach postawa. Mnie przemoc też nie jest obojętna, ale szanuję głęboko NEUTRALNOŚĆ jednostki. Zasada jest taka - jeśli idziesz ulicą i widzisz awanturującą się parę, nie wolno ingerować. Jeśli kobieta nie wskazuje bezpośrednio na Ciebie, byś jej pomogła - nie wtrącaj się. Tzn rób jak uważasz, ale nie zdziw się, jak dostaniesz po głowie nie od mężczyzny, ale właśnie od tejże kobiety. Za wtrącanie się, gdy nikt Cię nie prosił. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Obyś się nie zdziwił 15.11.07, 13:43 gdy to ciebie bitego, upokarzanego ktoś minie jak powietrze. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 [...] 15.11.07, 13:53 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Obyś się nie zdziwił 15.11.07, 14:17 Rozumiem, ze oprócz obelg masz niewiele argumentów by bronić pochwały znieczulicy i obojętności. Powtarzam - obyś się nie zdziwił, gdy ktoś minie cię bitego w bramie czy przyduszanego poduszką lub będzie się przygladał w oczekiwaniu na sformułowanie konkretnie do niego skierowanej prośby o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Obyś się nie zdziwił 15.11.07, 14:47 Diewczyno, to nie obelga dla ciebie, lecz poważne stwierdzenie, że twoje horyzonty nie są szersze od tej ramki z treścią Forum. Wyraźnie napisałem, że przemoc nie jest mi obojętna. I jeśli ktoś poprosi, to nie zawaham się zareagować. Próbuję Ci jednak przekazać, choć to niebywale trudne i daruję sobie dalsze próby, że kopana na ulicy osoba i okradana, to nie to samo, co kłócące, wrzeszczące na siebie i szarpiące się małżeństwo. W pierwszej sytuacji reaguje się bez wahania, w drugiej - tylko na bezpośrednie wołanie o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Obyś się nie zdziwił 15.11.07, 14:57 "> Wyraźnie napisałem, że przemoc nie jest mi obojętna. drugiej - tylko na bezpośrednie > wołanie o pomoc." Bardzo możliwe, że twoja ignorancja nt. mechanizmów przemocy w rodzinie jest większa od moich horyzontów, nie przeczę,. Odpowiedz Link Zgłoś
nekomimimode facio!!! 16.11.07, 10:43 Jak ty możesz wogóle tak pisać? "Dzięki " takim jak ty dzieje się to co się dzieje. Trzeba reagować to jest naturalną ludzką reakcją i w takich momentach nie myśli się, czy się dostanie po głowie czy nie, ja byłam parę razy w takiej sytuacji (może nie w jakiejś ekstremalnej ale jednak) dopiero potem myślałam co by było gdybym dostała, ale nie mogłam inaczej. www.feminoteka.pl/news.php?readmore=2087 Odpowiedz Link Zgłoś
bucefal_macedonski Ktos tu chyba czegos nie rozumie 15.11.07, 02:08 > A ponadto, co Cię obchodzi cudze małżeństwo. Nawet jeśli to rodzina, to są ich > wewnętrzne sprawy. Jeśli będzie jej ciężko i będzie chciała, to poprosi Cię o p > omoc, wszak jest uświadomioną kobietą, tak? W sumie nie dziwie się wspomnianym > kobietom, że Cię ochrzaniły. Ja też bym nie życzył sobie, żeby ktoś się wtrącał > , gdy kłócę się ze swoją kobietą. I moja też by Cię opieprzyła za wtrącanie się. Na karb mlodego wieku skladam tak zdemoralizowane, durne wypowiedzi, gdyz wolalbym sie nie doszukiwac jakis innych dla nich powodow. Moglbym wtedy okazac sie krzywdzacy. Nie ma czegos takiego, jak wewnetrzne sprawy rodzinne, a juz z pewnoscia, kiedy dochodzi do aktow przemocy. Widziales ty kiedy slub? To byla wewnetrzna sprawa dwojga doroslych osob? Jesli tak, to co tam robily te tlumy ojcow, matek, wujkow, stryjenek, pomniejszych pociotkow i brygady przyjaciol? Po co caly ten cyrk ze swiadkami, koscielna ceremonia i urzednikami Stanu Cywilnego? Tak dla oprawy pewnie, co? Otoz nie! Wszystkie te osoby i instytucje sa tam po to, aby byc gwarantem i jednoczesnie mniej lub bardziej dyskretnym straznikiem czuwajacym nad prawidlowym dla danej spolecznosci pozyciem malzenstwa. Schowaj wiec te swoje niedorzeczne liberalno-konserwatywne poglady typu wolnoc-tomku-napie..c-zone-w-swoim-domku w swoje przerosniete z nagla gacie i skorzystaj laskawie z prawa do zachowania milczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 Re: Ktos tu chyba czegos nie rozumie 15.11.07, 13:36 Czy jakaś naczelna rada forum mianowała na seniora bęcwała macedońskiego? Tak wnioskuję, bo się szarogęsi, jak największy autorytet. Nie, nie wierzę. Widocznie kolejna mała osobowość wpadła na forum, bo tu przecież ktoś ją może wysłuchać - w "realu" nikt nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Ktos tu chyba czegos nie rozumie 15.11.07, 21:29 > Widocznie kolejna mała osobowość wpadła na forum, bo tu > przecież ktoś ją może wysłuchać - w "realu" nikt nie chce. Tez taka mysl przyszla mi do glowy - gdy czytalam twoje posty - a tu zawod i brak zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
bucefal_macedonski Masz racje 16.11.07, 02:59 > ktoś ją może wysłuchać - w "realu" nikt nie chce. Ktos, do kogo nie chce dotrzec, ze spuszczenie lomotu zonie nie jest malzenskim przywilejem, od ktorego innym wara jest nikim. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Masz racje 17.11.07, 00:13 bucefal_macedonski napisał: > > ktoś ją może wysłuchać - w "realu" nikt nie chce. > > Ktos, do kogo nie chce dotrzec, ze spuszczenie lomotu zonie nie jest > malzenskim przywilejem, od ktorego innym wara jest nikim. > I w tym miejscu w pełni się z Tobą zgodzę, Bucefale. Naprawdę nie mam natury osoby, która żyje życiem innych. Nie interesuje mnie, jaki seks, kim i jak długo uprawia mój sąsiad. Natomiast w sytuacji, kiedy widzę, że dochodzi do przemocy, uważam, że mam obowiązek zareagować, nawet gdy nikt do mnie nie macha flagą z napisem "POMOC". To jest wyjątkowa sytuacja, która wymaga reakcji osób z zewnątrz. Jeśli nie chcemy, aby ktioś kiedyś bił nas na oczach przechodniów, to sami musimy walczyć ze znieczulicą. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Sporo 14.11.07, 15:26 można zrobić - nawet teraz. A bardzo dużo mogli zrobic rodzice zawczasu - np. założyć paniczowi sprawę karną o pobicie córki, za pierwszym razem... Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Sporo 15.11.07, 01:24 Mogli. I może by to coś dało. A może córka uciekłaby i żyłaby z nim teraz z dala od rodziny. Ja rozumiem twoje dobre intencje, ale masz zapał osoby, która nie była osobiście w sytuacji bliskiego osoby uzależnionej od kogoś, kto ją maltretuje. Bo to właśnie o to chodzi - jak u współmałżonków alkoholików. Dopóki ta osoba sama nie zechce pomocy, to po prostu nie pozwoli sobie pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Rozumiem twoje intencje 15.11.07, 10:03 ale nie znasz mnie. Udało mi się , z trudem, ale udało pomóc znajomej wyrwać się z pełnego przemocy związku. Mimo, że początek był dokładnie taki - udawała , ze nic się nie dzieje, pomocy nie potrzebuje, jest świetnie. Nie była to specjalnie bliska mi osoba ale byłam w stanie poświęcić jej trochę czasu, uwagi. Dlatego uważam za oczywiste, że tym bardziej można poświęcić trochę czasu, udzielić pomocy SIOSTRZE. Nie czekając aż zacznie co dwa dni "spadać ze schodów". Oczywiście - to nie musi być oczywiste dla wszystkich a szczególnie dla tych, którym wydaje sie , ze taka pomoc to przyjemne pogawędki przy kawie i natychmiastowy efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Rozumiem twoje intencje 15.11.07, 12:57 Chwała tobie, ale może dlatego ci sie udało, że ona była już gotowa tę pomoc przyjąć? Ja byłam w sytuacji, kiedy bardzo bliska mi osoba nie chciała pomocy (w nieco innej sprawie ale nieważne) i pomimo robienia wszystkiego [od wzywania policji przez całe spektrum przekonywań, nakłaniania, szantażu do rozwiązań siłowych] nie pomagało przez kilka dobrych lat. Więc nie mów mi, że wystarczy trochę czasu i uwagi, bo czasem to po prostu nie pomoże. Ktoś, kto przez coś takiego przeszedł zawsze już będzie patrzył na takie sprawy pesymistycznie i będzie miał dużo racji. Choć zgadzam się z tobą, że należy próbować, jednak trzeba wiedzieć do jakiego momentu. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Rozumiem twoje intencje 15.11.07, 13:25 może dlatego ci sie udało, że ona była już gotowa > tę pomoc przyjąć? Myślę, że w jakiś sposób każdy jest gotowy w takiej sytuacji i pomoc przyjać i odrzucić (żeby przyjąć trzeba przyznać , ze coś jest nie tak, że nie umie sie poradzic samemu, że trzeba podjąć jakiś wysiłek - to wszystko moze być trudne.) Ale to od pomagającego zależy czy będzie niewzruszony i uparty czy po kilku niechętnych grymasach z udzielania pomocy zrezygnuje. To tak jak z ludxmi w depresji - też można powiedzieć , że chory nie chce żyć , nie chce pomocy więc trzeba wiedzieć kiedy odwalic się i pozwolić delikwentowi skoczyć z okna. Niestety, pomoc w takich sytuacjach polega na tym by czasem na przekór pozornym chęciom delikwenta/ntki nie pozwalać skoczyć z okna. Polega na tym by mówić tej osobie rzeczy, których ona niekoniecznie chce słuchać , pokazywać jej fakty na które ona niekoniecznie chce zwracać uwagę. W pewnych wypadkach - może się to nie udać, taka osoba moze odsunąc sie od pomagającego. Ale na ile nie była gotowa na przyjęcie pomocy, a na ile ta pomoc była niedopasowana do sytuacji, osoby - trudno powiedzieć. No i w końcu mogą być działać inne czynniki - czyli np. ty pomagasz, tłumaczysz, a ktoś (oprócz agresora) sączy tej osobie jad, przedstawia inną interpretacją twojego potępowania (hipotetycznie np - sugeruje , że chcesz jej odebrać męża i dlatego namawiasz ją na założenie mu sprawy o pobicie). Reasumując , nie zgadzam sie z tym , że "należy próbować, jednak trzeba wiedzieć do jakiego > momentu". Swoją drogą - im bliższa osoba tym więcej nieprzyjemności związanych z pomocą można znieść. A w tamtym watku mowa o siostrze czyli bardzo bliskiej osobie. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Ona to lubi 15.11.07, 07:57 justysialek napisała: > Rozumiem, żeoburza cie ta sytuacja i czujesz potrzebę działania. > Tylko co zrobiłabyś na miejscu tej siostry? Rozmawiała, zrobiła > awanturę? > > Powiem ci coś: itd. Ja proponuję przed wyciągnięciem wniosku zapoznać się z psychologią ofiary przemocy. Kiedyś też nie mogłam uwierzyć, że kobieta/mężczyzna może z własnej woli tkwić w takim związku... No więc może :( Sprawa jest niesamowicie złożona i nie ma nic wspólnego z upodobaniami takiej osoby odnośnie doświadczania przemocy jakiejkolwiek :( Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Ona to lubi 14.11.07, 18:32 > Sugestie, że "ona to lubi" - czy to tylko znieczulica czy już pogarda? efekt braku wiedzy na temat mechanizmow powstawania przemocy w rodzinie i prania mozgu jej ofierze. Oboje sie kwalifikuja na pare spotkan z terapeuta na ktore powinni zostac zaciagnieci przez rodzine sila Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Ona to lubi 14.11.07, 18:43 i co, tez wszyscy tutejsi madrzy > beda opowiadac ze skoro jest bite, to widocznie to lubi? > Pewnie tak...i sugerować , że jakby chciało pomocy to by o nia poprosiło czy udało się do odpowiednich instytucji... Odpowiedz Link Zgłoś
facio84 [...] 14.11.07, 19:00 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 15.11.07, 01:44 Sa pewne obiektywne dosc kryteria stwierdzenia, ze cos jest nie tak. Takim kryterium jest cierpienie. Jesli ktos cierpi z powodu dzialan drugiej osoby, to nawet jesli nie prosi o pomoc, i tak cierpi. Roznica miedzy sytuacja checi pomocy dysfunkcyjnej rodzinie a interwencja zdewocialej kobiety w zwiazek, w ktorym 'zyje sie nie po bozemu' jest roznica miedzy cierpieniem (stłuczeniami, podbitym okiem, wybitymi zebami, wywichnietymi konczynami, zlamaniami, cieciami, przypaleniami itd) a proba forsowania swoich norm. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Ona to lubi 15.11.07, 01:34 Ja naprawdę jestem ZA. Tylko chciałabym zobaczyć, jak oni ich tam siłą zaciągają. Zaciągnięcie dorosłej osoby siłą na terapię jest niewykonalne. Wiem o czym mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 15.11.07, 01:51 Oczywiscie, to sie nie uda. Mozna, jak sobie wyobrazam, przeprowadzic cos w rodzaju interwencji, jaka przeprowadza sie w przypadku uzaleznionego. Tzn zbieraja sie bliscy i mowia mu, co stracili w zwiazku z jego nalogiem (od strat materialnych po np utrate szacunku, milosci itd) - czyli tu: z jej trwaniem w takiej postaci tego zwiazku. I co, jak im sie wydaje, stracil ten ktos (prace, zdrowie, forse, kontakt z dziecmi itd). Same fakty, zadnych ocen. Po udanej interwencji wiezie sie kogos takiego na odwyk i zamyka. Nie mam pojecia, czy taka metoda przekonalaby ofiare przemocy, ze jest ofiara przemocy i sklonila do prosby o pomoc, ale to najbardziej humanitarny sposob zmuszenia do zobaczenia rzeczywistosci, jaki mi przychodzi do glowy. Przy okazji - odklamanie tabu przemocowego. Wyobrazam sobie, jak trudno jest stac, czekac, liczyc since i wizyty w szpitalu bitego bliskiego i deklarowac chec pomocy i nie moc zrobic nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Ona to lubi 15.11.07, 13:19 Dodam coś, bo widzę, że wszyscy jesteśmy jednego zdania, a kłócimy sie o jakieś szczegóły. Ja patrzę dość sceptycznie na możliwość pomocy osobie maltretowanej, która sama jest jeszcze nieświadoma swojego położenia, ze względu na własne doświadczenia. Sir.Vimes jest nastawiona optymistycznie, bojej się udało itd. Czyli każdy podpiera się swoimi doświadczeniami. Zgadzamy się co do tego, że jest to straszne i należy pomagać. Ja jednak zaznaczam, że podstawową zasadą wszelkiej terapii jest dobrowolność i aktywne uczestniczenie w niej osoby zainteresowanej (a i tak może być nieskuteczna). Ta osoba MUSI sama jej chcieć, bo terapia nie da nic. I tutaj tkwi problem - jak sprawić, by ta osoba zapragnęła zmian, terapii?! Siłowo nie da sie tego zrobić. Można np "zamknąć", jak ktoś zasugerował, odizolować od agresora, siłą zaprowadzić na terapię - jedank to wszystko nie będzie skuteczne, dopóki ta osoba nie zechce pomocy, nie zrozumie, że ma problem. Dlatego, że po zamknięciu, terapii kosztownej i całej masie zabiegów ze strony rodziny - ona wróci do tego faceta przy pierwszej okazji. A będzie ich dużo, bo on będzie się wokół niej kręcił do skutku. Każdy psycholog wam powie, że musi być zrozumienie, że ma się problem i chęć zmiany sytuacji, żeby terapia miała jakikolwiek sens. Co do interwencji. Jest to jedyny sposób pomocy, jaki wymyślono do tej pory - czy skuteczny? W przypadku osoby mi bliskiej, o której mówiłam, takich interwencji było kilkanaście - naprawdę. I nic. Frustracja taka, że myślałam, że sama sobie coś zrobię, żeby mieć już z tym spokój. I wiecie co pomogło? Nic - dokładnie nic! Jak już sobie wszyscy daliśmy spokój, zaczęliśmy się dystansować, to minęło jeszcze z pół roku, kilka kolejnych incydentów i nagle - zmiana. To do czego dążyliśmy przez jakieś 7 lat - nagle nastąpiło bez naszego udziału. A ja nawet przestałam juz wierzyć, myślałam że tym razem też nic z tego nie będzie - ale już ponad 5 lat jest ok. - szok! I dlaczego? Bo ta osoba nagle sama zapragnęła zmiany. Stwierdziła, że jest źle i chce z tym skończyć. Ale ja mówię o bliskiej osobie, z która mieszkałam - dużo trudniej np przekonać do terpii koleżankę,która może po prostu przestać się do nas odzywać - jak to zrobiła moja. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Ona to lubi 15.11.07, 13:27 Odizolowanie od agresora jest skuteczne o tyle, że nie mam on wtedy możliwości wpływać , manipulować zachowaniem swojej ofiary, przekonywać jej. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Ona to lubi 15.11.07, 13:27 I przede wszystkim nie ma możliwości karać jej za korzystanie z pomocy czy za samą mysl, że pomoc jest potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Ona to lubi 15.11.07, 14:03 Tak sobie pomyślałam, że gdyby jakiś ... bił moją córkę albo siostrę, to wzięłabym bejsbola i przetrąciłabym łapy temu ... już po pierwszym razie - nie bawiłabym się w konfrontacje. Potem bym się dopiero zastanawiała co dalej ale wiadomo, że w przypadku bardzo bliskiej osoby inaczej reagujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Justysia 15.11.07, 14:22 Przypomniała mi się taka historia z życia.Na pewną grupę AA chodziła kilka lat dziewczyna nawalona jak bąk.Przychodziła napita, nie odzywała się, z resztą nie miała prawa głosu, i nic ze sobą nie robiła.Aż nagle pić przestała i szybko ruszyła w stronę tzreźwości. Slowa i zaangażowanie ludzi są potzrebne tylko czasem nie skutkują natychmiast. Myślę,że tak było z tą twoją koleżanką. Odpowiedz Link Zgłoś
lolyta Re: Ona to lubi 15.11.07, 17:40 justysialek napisała: > Ja naprawdę jestem ZA. Tylko chciałabym zobaczyć, jak oni ich tam > siłą zaciągają. > > Zaciągnięcie dorosłej osoby siłą na terapię jest niewykonalne. Wiem > o czym mówię. argumentem, ktory zmieni sposob widzenia sytuacji. Przydalby sie w Polsce przepis taki jak w USA, ze jesli widzisz przemoc (np. wobec dziecka) i nie dzwonisz na policje, to jestes wspolwinna i jesli to Twoje dziecko, to moze Ci byc odebrane. odpowiednio, wyluszczyc konsekwencje takeimu bijacemu, co sie stanei jemu, kiedy ktos to zobaczy i zareaguje tak, jak powinien. Uswiadomienie tego jest naprawde dobra motywacja do rozpoczecia terapii, bo wtedy taka osoba idzie, bo wie, ze musi. Tez wiem, o czym mowie (udalo mi sie kogos zaciagnac). Aha, na ludzi sumiennych dobrym sposobem jest umowienie ich z terapeuta i zaplaceniem za wizyte z gory. Pojda z grzecznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Ona to lubi 20.11.07, 09:14 Ani znieczulica, ani pogarda, ale po prostu logiczne wnioskowanie. No bo jak inaczej nazwać sytuację w której kobieta wychodzi za faceta który w żaden sposób nie ukrywa jaki jest, a nawet z góry (przed ślubem) kilka razy przyleje żeby dać próbkę tego co będzie po ślubie? Z tego co zrozumiałem to nie było tam żadnego przymusu rodzinnego, albo ciąży - kobieta sama z siebie zdecydowała się na ślub. Jeżeli kobieta ta jest dorosła to należy uznać, że akceptuje taki stan rzeczy. Może "lubi" to za dużo powiedziane, ale zgadza się znosić wybryki swojego faceta w imię swojej (najwyraźniej wielkiej) miłości do niego. Dla mnie jest to zupełnie nie zrozumiałe i nieco naiwne a nawet głupie, ale dorosła kobieta ma do tego prawo. Uważam, że każdy ma prawo do tego aby na własne życzenie robić sobie z życia piekło. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Ona to lubi 20.11.07, 19:18 facet123 napisał: > Ani znieczulica, ani pogarda, ale po prostu logiczne wnioskowanie. > Jeżeli kobieta ta jest dorosła to należy uznać, że akceptuje taki stan rzeczy. Dopóki sa sami ze sobą - ok, ale kiedy pojawi się dziecko - trzeba interweniować. A małżeństwo prowadzi zwykle do pojawienia się na świecie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 20.11.07, 20:27 kocia_noga napisała: > Dopóki sa sami ze sobą - ok, ale kiedy pojawi się dziecko - trzeba > interweniować. A nieprawda, jezu jak bardzo nieprawda. !. Kocia, do licha, co to za bzdura. Dzieci owszem, sa elementem szantazu albo dodatkowa ofiara, ale bezdzietne ofiary tez wpadaja w pulapke. Tu cytat z linka ponizej - dlaczego ofiary przemocy nie prosza o pomoc: "Warto zastanowić się, dlaczego osoby, w tym głównie kobiety, doznające przemocy w rodzinie, nie szukają pomocy. Odpowiedzi dotyczą wielu aspektów: Nie, bo odczuwają lęk przed zemstą ze strony partnera. Kobieta może być zastraszona przez partnera, który grozi jej śmiercią lub śmiercią jej dzieci, jeśli prawda o przemocy wyjdzie na jaw. Nie, bo odczuwają wstyd i upokorzenie. Kobieta może być przekonana, że przemoc dotyczy tylko jej osoby, inni zaś nie mają takich kłopotów. Kobieta czuje się winna, może myśleć, że gdyby była lepsza, ataki agresji nie występowałyby. Kobieta może myśleć, że nie zasługuje na żadną pomoc. Kobieta ma przekonanie, że zasłużyła na swój los. Nie, bo są zależne finansowo od partnera. Kobieta jest uzależniona od partnera, który jest jedynym żywicielem rodziny. Kobieta może być przekonana, że nie będzie w stanie sama utrzymywać dzieci. Nie, bo posiadają błędne przekonania. Kobieta wierzy, że w każdym małżeństwie istnieje przemoc. Kobieta wierzy, że skutki przemocy są zbyt małe, by komukolwiek o tym mówić. Kobieta ma nadzieję, że przemoc była incydentalna, a sam partner zmieni się na lepsze. Kobieta uważa, że przemoc jest sprawą rodzinną i nie można liczyć na pomoc z zewnątrz. Nie, bo utraciły wiarę w pomoc. Kobieta mogła szukać pomocy, ale okazała się ona mało skuteczna. Nie, bo nie chcą złamać tradycji kulturowo-religijnych. Kobieta chce utrzymać małżeństwo nawet za cenę cierpienia, ze względu na wartości religijne lub tradycje kulturowe." Calosc tu: www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy Polecam zwlaszcza ignorantowi, ktory sie tu wypowiada najgesciej, nie majac bladego pojecia o psychologii ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Ona to lubi 20.11.07, 21:35 bene_gesserit napisała: > kocia_noga napisała: > > > Dopóki sa sami ze sobą - ok, ale kiedy pojawi się dziecko - trzeba > > interweniować. > > A nieprawda, jezu jak bardzo nieprawda. !. Kocia, do licha, co to za > bzdura. Ty , ja to wszystko wiem, ale Facet 123, z resztą rozsądny gośc, nie wie. I dziecko jest argumentem który może do niego trafic. Poza tym w tym przytoczonym przykładzie laska była bita w narzeczeństwie i parła do slubu, więc się może wydawać, że tak już ma i nic się nie da zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Dla mnie logiczne 20.11.07, 23:40 że laska parła do ślubu z gościem, którego kochała - i z którym się właściwie wychowała (para w gimnazjum...) Po prostu nauczyła się , że tak wyglądają relacje damsko-męskie. Wątpię by miała wcześniej jakieś doświadczenia :O a poza tym - rodzina na bicie nie zareagowała czyli upewniła córkę, ze taki model relacji jest "akceptowalny". Tym bardziej dziwni mnie stawianie sprawy w taki sposób jak facio, ze "dorosła kobieta wybrała" Ani dorosła, ani wybrała, bo nie miała żadnego sygnału, ze istnieje jakiś wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dla mnie logiczne 21.11.07, 17:24 > Ani dorosła, ani wybrała, bo nie miała żadnego sygnału, ze istnieje jakiś wybór W pewnym sensie masz rację, ale zauważ, że tak stawiając sprawę można dojść do wniosku że w ogóle mało w czym mamy wybór. Np. taka religia - 99.9% ludzi wyznaje taką religię jak ich rodzice. Tylko nielicznych stać na to by odpuścić sobie wiarę (a w wielu przypadkach jest to wiara w naprawdę bzdurne zabobony). Natomiast całe rzesze utrudniają sobie i innym życie, popadają w różnego rodzaju frustracje tylko dlatego, że pozwolili sobie wmówić, że postępowanie zgodne z różnymi mitami jest dobre (nawet jeśli powoduje krzywdę ludzką). Gdybyśmy chcieli zabronić wszelkiego wywierania presji i narzucania wyborów to dzieci powinny być w zasadzie odseparowane od rodziców i wychowywane w jakimś utopijnym systemie - to jest po prostu niemożliwe. Pogódźcie się z tym, że tylko niewielki procent ludzi jest w pełni świadomy tego co się w okół nich dzieje i tylko oni robią pełny użytek ze swojego umysłu. Nie wnikam nawet w to czy każdy rodzi się z umysłem pozwalającym na dokonywanie dowolnych wyborów w życiu. może nawet nie, może jest to genetycznie uwarunkowane. Tak czy inaczej jest bardzo duża grupa ludzi (z pewnością większość) którym da się wmówić że białe jest czarne, a czarne jest białe i mało tego - oni będą tego bronić tak zaciekle jak tylko mogą, a dyskusje z nimi będą jak rozmawianie z materacem. Czy nie lepiej pozwolić im żyć w swoim świecie? Zwłaszcza, że w ich opinii znajdują w nim szczęście? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Dla mnie logiczne 21.11.07, 18:00 facet123 napisał: > Czy nie lepiej pozwolić im żyć w swoim świecie? Zwłaszcza, że w ich opinii > znajdują w nim szczęście? Bici partnerzy sa szczesliwi? Czym w takim razie zajmuje sie Niebieska Linia? Co bitych bardziej uszczesliwia - wybite zęby czy złamana ręka? Dlaczego wiekszosc morderczyn w wiezieniach to kobiety, ktore byly bite w zwiazku? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dla mnie logiczne 22.11.07, 09:09 > Bici partnerzy sa szczesliwi? Jeżeli twierdzą, że są szczęśliwi i odrzucają oferowaną pomoc to należy uznać, że taka sytuacja im odpowiada. > Czym w takim razie zajmuje sie Niebieska Linia? Udzielaniem pomocy takim osobom którym ta sytuacja NIE odpowiada. Domyślam się, że to głównie kobiety które poznały swoich przyszłych mężów miesiąc przed zajściem w ciąże, a dwa miesiące przed ślubem, a zaraz potem zaczęło się regularne bicie i picie. W sytuacji o której była mowa nie było żadnej presji związanej z ciążą ani ze strony rodziny (zdaje się nawet, że rodzina była sceptyczna wobec tego związku), a młodzi byli ze sobą jeszcze w szkole średniej i znali się dobrze. To chyba inna sprawa po prostu. > Dlaczego wiekszosc morderczyn w wiezieniach to kobiety, ktore byly > bite w zwiazku? Ja myślę, że wśród przestępców w ogóle jest więcej osób które doświadczyły przemocy w dzieciństwie albo potem i nie ma to związku z płcią. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Ona to lubi 21.11.07, 17:12 > Ty , ja to wszystko wiem, ale Facet 123, z resztą rozsądny gośc, > nie wie. Ja wiem dlaczego kobiety będące ofiarami przemocy małżeńskiej nie starają się o pomoc. Rozumiem wymienione wyżej powody. Idę po prostu o krok dalej i stawiam sobie pytanie - na ile można wmawiać innej osobie, że jest źle jeśli ona twierdzi uparcie że jest dobrze? Kiedy można powiedzieć, że ktoś jest ofiarą presji, a kiedy można mówić o świadomym wyborze? Czy można w ogóle pomagać komuś wbrew jego woli? Czy w ogóle takie działanie można nazwać pomocą? Moja postawa wobec powyższych pytań jest taka: Każdy z nas ma rozum i jeśli z jakichś powodów z niego nie korzysta lub korzysta do tego żeby się sam siebie oszukiwać to jest to jego sprawa i jego prawo. Z doświadczenia wiem, że pomagając na siłę można zrazić do siebie wszystkich i narobić więcej złego niż odpuszczając sobie wtrącanie się. Po za tym gdy już zaczniemy odbierać innym ludziom prawo do wolnej woli to nie będzie wiadomo gdzie się zatrzymać. Czy ktoś kto pije albo pali papierosy i jest z tego zadowolony wie co robi? Może należy zabronić palenia, bo przecież to krzywdzenie siebie? Naprawdę zdrowiej dla siebie i otoczenia jest założyć, że każdy ma prawo niszczyć sobie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 21.11.07, 18:05 facet123 napisał: > Ja wiem dlaczego kobiety będące ofiarami przemocy małżeńskiej nie starają się > o > pomoc. Rozumiem wymienione wyżej powody. > Idę po prostu o krok dalej i stawiam sobie pytanie - na ile można wmawiać innej > osobie, że jest źle jeśli ona twierdzi uparcie że jest dobrze? Z powodow jak wyzej. Twierdzisz, ze przeczytales - to jeszcze teraz skapuj. Kiedy można > powiedzieć, że ktoś jest ofiarą presji, a kiedy można mówić o świadomym wyborze > ? A tego nie widac golym okiem? Partnerstwa sado-maso roznia sie od zwiazkow dysfunkcyjnych dosc znacznie. > Czy można w ogóle pomagać komuś wbrew jego woli? Czy w ogóle takie działanie > można nazwać pomocą? A kto mowi o pomaganiu wbrew woli? Caly czas piszemy tu o odklamywaniu tabu, o deklarowaniu pomocy, o przedstawianiu ofierze mozliwosci, o rozmowie. Szacunek, uwaga, milosc - wszystkie w praktyce. O czym ty piszesz, bo nie rozumiem? > Moja postawa wobec powyższych pytań jest taka: Każdy z nas ma rozum i jeśli z > jakichś powodów z niego nie korzysta lub korzysta do tego żeby się sam siebie > oszukiwać to jest to jego sprawa i jego prawo. Jesli tak uwazasz, to twoja sprawa. Nie masz jednak prawa nazywac kogokolwiek, kto uwaza inaczej 'moherem' albo 'plotkara'. > Z doświadczenia wiem, że pomagając na siłę można zrazić do siebie wszystkich i > narobić więcej złego niż odpuszczając sobie wtrącanie się. Bo pomagac trzeba umiec. Na sile nikomu pomoc sie nie da. Nie da sie tez pomagajac z gory, z litosci. Dawac trzeba sie uczyc i niektorym nie starcza na to zycia. Nie oznacza to natomiast, ze pomagac sie nie powinno. > Po za tym gdy już zaczniemy odbierać innym ludziom prawo do wolnej woli to nie > będzie wiadomo gdzie się zatrzymać. Czy ktoś kto pije albo pali papierosy i jes > t > z tego zadowolony wie co robi? Może należy zabronić palenia, bo przecież to > krzywdzenie siebie? Naprawdę zdrowiej dla siebie i otoczenia jest założyć, że > każdy ma prawo niszczyć sobie życie. Chybiona analogia. Na palenie jest spoleczne przyzwolenie. To jest slabosc, ktorej nie trzeba sie wstydzic. Zalezna tylko od palacego. Palenie nie upokarza, palacy nie jest zastraszony przez nikogo, palacy pali, bo lubi a nie dlatego, ze ktos mu rozkazuje. Nie uwaza, ze palenie to kara dla niego, bo nie jest dosc dobry. Nie zywi do fajek milosci, nie ma z nimi dzieci. Itd itd itd Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Ona to lubi 22.11.07, 10:02 > Z powodow jak wyzej. Twierdzisz, ze przeczytales - to jeszcze teraz > skapuj. Kiedy ja wszystko kapuje. Nawet rozumiem, że czasem kobieta która nie jest szczęśliwa nie szuka pomocy bo się boi i nie wie jak się do tego zabrać. Wtedy można jej pomóc - zaoferować pomoc z której ona jakoś skorzysta bo widzi, że jej potrzebuje i że jej i dzieciom dzieje się źle. Ale co z takimi przypadkami które nawet nie zauważyły że coś jest nie tak? Jak chcesz wyjaśnić kobiecie, że to co jej wydaje się normalnym związkiem (czyli ona haruje po cichu i znosi bicie i picie, a on pije, bije, ubliża i nic nie robi, czasem odpali kilka złotych z renty na jedzenie dla dzieci) w rzeczywistości normalne nie jest? Jeżeli kobieta ta w dzieciństwie odebrała takie wzorce od własnych rodziców i otoczenia i obecnie również tkwi w takim środowisku? Wtedy wyjaśnienie jej, że jej życie nie musi tak wyglądać może być tak samo trudne jak wyjaśnienie fanatykowi religijnemu, że nie musi wysadzać się w powietrze. Albo księdzu. W moim rozumieniu ksiądz, albo każdy zakonnik i zakonnica paskudnie siebie krzywdzi - poświęca swoje życie i rezygnuje z rodziny w imię zasad stworzonych przez mity i biorąc dosłownie za ostateczną prawdę jakieś wypociny spisane tysiące lat temu przez kaznodziejów. Godzi się na absolutne posłuszeństwo w ramach hierarchii kościelnej nie dostając nic w zamian (nie piszę tu o cynikach którzy szukają w zawodzie księdza ciepłej posadki). Wszystko to robi dlatego, że uwierzył, a właściwie zostało mu to narzucone w dzieciństwie, że tak jest dobrze, że tak musi być. Nie uważam jednak aby właściwe było angażowanie się w jakąś działalność antyklerykalną czy tworzenie organizacji traktujących duchowieństwo jako ofiary. Po prostu oni mają prawo robić ze swoim życiem co im się podoba. Akurat religia jest dobrym przykładem na to jak bardzo ludzki umysł potrafi przywiązać się do jakiegoś modelu świata zwłaszcza gdy poda mu się go w dzieciństwie. > A kto mowi o pomaganiu wbrew woli? O czym ty piszesz, bo nie > rozumiem? W tamtym wątku ktoś się pytał co ma zrobić aby pomóc swojej siostrze, a z tego co napisał wynikało, że ona nie potrzebuje pomocy i tylko o tym piszę. > kogokolwiek, kto uwaza inaczej 'moherem' albo 'plotkara'. Mam prawo tak nazywać oraz mam prawo reagować gdy osoba ta krzywdzi innych. Gdy krzywdzi tylko siebie - wtedy nie mam prawa. > Chybiona analogia. Na palenie jest spoleczne przyzwolenie. "Społeczne przyzwolenie"?? - nie rozśmieszaj mnie. I co z tego? W Hitlerowskiej rzeszy było społeczne przyzwolenie na wywożenie Żydów nie wiadomo gdzie, i co z tego? A w średniowieczu było przyzwolenie na kamienowanie. To że istnieje społeczne przyzwolenie na picie i palenie to jedynie dowód tego jak nieracjonalne jest społeczeństwo i w ogóle cała kultura. > To jest slabosc, ktorej nie trzeba sie wstydzic A dlaczego akurat tej słabości nie trzeba się wstydzić? tego że wlewa się w siebie truciznę która po pierwsze skraca życie, a po drugie zezwierzęca człowieka? Tego nie trzeba się wstydzić, a tego, że pozwala się partnerowi bić siebie w domu to już trzeba, tak? Nie zrozum mnie źle - nie jestem fanatycznym abstynentem, ale widzę pewną nieścisłość w takim rozumowaniu. > Palenie nie upokarza, palacy nie jest zastraszony przez nikogo, > palacy pali, bo lubi a nie dlatego, ze ktos mu rozkazuje. Nie > uwaza, ze palenie to kara dla niego, bo nie jest dosc dobry. Nie > zywi do fajek milosci, nie ma z nimi dzieci. To już specyficzne cechy obu tych nałogów. Faktem jest że i palący i kobieta akceptująca patologiczny związek sobie szkodzą. Jedni i drudzy wprowadzili swój umysł w stan w którym im ten fakt nie przeszkadza. Ja np. nie wyobrażam sobie aby nie przeszkadzało mi wprowadzenie siebie w podwyższony stan ryzyka zachorowania na raka płuc, ale widać niektórzy potrafią. Tak samo nie wyobrażam sobie akceptacji dla przemocy w moim związku, ale widać są tacy któzy potrafią. Jeszcze raz powtarzam - nie piszę tutaj o kobietach które NIE akceptują sytuacji w swoim związku, ale są totalnie zastraszone i wręcz przykuwane do kaloryfera. Piszę o sytuacjach gdzie kobieta w pełni akceptuje chorą sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Ona to lubi 21.11.07, 19:19 facet123 napisał: > każdy ma prawo niszczyć sobie życie. Mozna oddziaływać i wpływać, to co innego niż zabraniać i zmuszać. Jeśli ktos został uprzednio poddany jakims wpływom, skutkiem czego szkodzi sobie lub jakiejkolwiek innej osobie, to należy poddać tę osobę innym wpływom, które pozwola jej zmienić sposób myslenia. Istnieje praktyka sięgnięcia dna, czyli pozwalania na szkodzen9e sobie dotąd, aż zapragnie się zmiany; ale przy dodatkowym działaniu - trosce, pzrekonywaniu, uswiadamianiu itp - dno się podnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Ona to lubi 21.11.07, 16:55 > Dopóki sa sami ze sobą - ok, ale kiedy pojawi się dziecko - trzeba > interweniować. Niestety to nie takie proste. Ja myślę, że gdyby przyjrzeć się dokładniej sytuacji rodzin z dziećmi w naszym społeczeństwie, to okazało by się że interwencja była by potrzeba w połowie przypadków albo i więcej bo albo za dużo piją, albo swoimi agresywnymi, aspołecznymi, skretyniałymi, roszczeniowymi czy jeszcze jakimiś innymi patologicznymi postawami przekazują negatywne wzorce swoim dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ona to lubi 21.11.07, 18:03 Jest roznica miedzy niedojrzaloscia i nieprzygotowaniem do roli rodzica a patologia. Poniewaz ty jej nie widzisz, uwazasz, ze nie nalezy pomagac pijacym rodzicom? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Ona to lubi 22.11.07, 10:16 > Jest roznica miedzy niedojrzaloscia i nieprzygotowaniem do roli > rodzica a patologia Nikt nie jest przygotowany do bycia rodzicem i nie o tym piszę. Jeśli jednak porównasz światłe metody wychowawcze Super Niani z tym co robi większość, zwłaszcza nie wykształconych, rodziców oraz wzorce jakie przekazują oni swoim dzieciom (np. roszczeniowe nastawienie do państwa i w ogóle świata), to okaże się że również w pewien sposób krzywdzą oni swoje dzieci. > uwazasz, ze nie nalezy pomagac pijacym rodzicom? Pijącym rodzicom nie należy pomagać, jeśli już to ich dzieciom. Osobiście uważam, że w takich sytuacjach należy jak najbardziej zmniejszyć wpływ takich rodziców na dziecko. Problem jest jednak trudny, bo łatwo jest zabrać dziecko z takiej rodziny, ale nie ma co z nim potem zrobić, a dom dziecka wiadomo jaki jest. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Ona to lubi 20.11.07, 20:09 facet123 napisał: > Ani znieczulica, ani pogarda, ale po prostu logiczne wnioskowanie. No bo jak > inaczej nazwać sytuację w której kobieta wychodzi za faceta który w żaden sposó > b > nie ukrywa jaki jest, a nawet z góry (przed ślubem) kilka razy przyleje żeby da > ć > próbkę tego co będzie po ślubie? Z tego co zrozumiałem to nie było tam żadnego > przymusu rodzinnego, albo ciąży - kobieta sama z siebie zdecydowała się na ślub > . > > Jeżeli kobieta ta jest dorosła to należy uznać, że akceptuje taki stan rzeczy. > Może "lubi" to za dużo powiedziane, ale zgadza się znosić wybryki swojego facet > a > w imię swojej (najwyraźniej wielkiej) miłości do niego. Dla mnie jest to > zupełnie nie zrozumiałe i nieco naiwne a nawet głupie, ale dorosła kobieta ma d > o > tego prawo. > > Uważam, że każdy ma prawo do tego aby na własne życzenie robić sobie z życia pi > ekło. Nie zgadzam się z tym. Nie zawsze przed ślubem możemy poznać prawdziwą twarz partnera. Bywa, że dopiero po ślubie, gdy jego pozycja jest pewna, pozwala sobie na stosowanie przemocy wobec żony, na nadużywanie alkoholu. pewne sprawy mogą wyjść w praniu, jeżeli ludzie ze sobą wcześniej mieszkają przez dłuższy czas. Nie wiem, czy ona tak naprawdę tego chce, czasem może się po prostu bać odejść, nie widzieć innych perspektyw. W grę jeszcze może wchodzić jakieś uzależnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Dlaczego warto się wtrącać 20.11.07, 17:58 http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9414410,wiadomosc.html?T%5Bpage%5D=6&T%5Bpage%5D=6&redir_url=http%3A%2F%2Fwiadomosci.wp.pl%2Fwiadomosc.html%3Fkat%3D1342%26wid%3D9414410%26rfbawp%3D1195569658.103&ticaid=14db1&_ticrsn=5 Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Dlaczego warto się wtrącać 20.11.07, 18:01 Ważny fragment artykułu: "Malec przewieziony został do szpitala. Na szczęście jego życiu i zdrowiu nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo. 24-letni sprawca stanął przed sądem dzięki zdecydowanej postawie rodziny, świadków zdarzenia oraz matki dzieci. To szczególny przypadek, zwykle policja nie wnioskuje o aresztowanie sprawców przemocy w rodzinach. Tu jednak przejawy przemocy - skala i częstotliwość bicia, dysponowanie czasem i wolnością swoich bliskich, grożenie im, a także zamykanie w mieszkaniu - pozwoliły na przekonanie sądu o potrzebie aresztu - mówi rzecznik rudzkiej policji, podkomisarz Krzysztof Piechaczek. Wśród rodziny i sąsiadów mężczyzna miał opinię awanturnika. Policjanci ustalili, że od ponad roku zatrzymany wyzywał bliskich obelżywymi i wulgarnymi słowami, bił, kopał, groził pozbawieniem życia. Uniemożliwiał ucieczkę, nie pozwalał opuścić mieszkania." I prawidłowy link: skocz.pl/ruudaaaslaskaa Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Wciaz to kat ma prawa 21.11.07, 19:17 Sady maja instrumenty by bronic ofiary. Dlaczego tego nie robia? www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=138 Odpowiedz Link Zgłoś