kocia_noga
22.02.08, 08:59
Wyobraźcie sobie, że pracujecie w Sądzie Rodzinnym.Macie rozpatrzeć
sprawę.Z materiału wynika,że ojciec dziecka źle się odnosił do
matki,źle wypełniał rodzicielskie obowiązki,dziecko boi się go i
jest związane uczuciowo z matką - tak mówia badania psychologa
sądowego.Nie dość tego, to dwudziesty podobny przypadek zrzędu.
Zaczynacie myśleć, że coś chyba jest nie tak, tym bardziej że
słyszycie zewsząd, również od środowisk feministycznych,że samo
bycie kobietą sprowadza na sędzię niemoc sądowniczą, jest niejako
skazą na możliwości normalnego sądzenia.
Rozmawiacie z p. psycholog, od opinii.Ona też jest kobietą, więc z
całą pewnością, jak twierdzą organizacje antyfeministyczne, a
feministyczne sa z nimi zgodne, też jest automatycznie stronnicza.
Na ratunek przysłano wam broszurkę, w której pisza,że jak rodzic
bije matke, jest pieniaczem,nieodpowioedzialny, pedofil,brutalny
wobec dziecka i roszczeniowy to własnie on powinien dostać dziecko w
swoje ręce.
Ufff ! Pojawiła się jakas równowaga, bo pzrecież to nie może być
tak,że olbrzymia większość rozwodzxących się ojców nie nadaje się na
opiekunów.