Dodaj do ulubionych

a jakby to wszystko olać? ;)

IP: *.crowley.pl 28.10.03, 11:07
Hej! Wróciłam na 5 minut i piszę. Pomyslałam sobie czytajac wasze posty, ze
moze czasami wypadałoby wszsytko olać. Wszystkie stereotypy i to co nam
wszyscy wtłaczaja do głowy. Poszukac odpowiedzi w sobie samym. Tzn mysleć
swoim mózgiem a nie powtarzac slogany z gazet i tego co nam powiedziała pani
Stasia - sąsiadka. Chodzi mi o to, że czasem zastanawiam sie ile w nas jest
prawdy a ile wtłoczonych schematów. Czy kobiety naprawdę sa tak skrzywdzone
przez mezczyzn czy tylko tyle sie o tym naczytały, ze wzieły to za pewnik? A
moze mężczyźni mylą sie mówiąc, że kobiety sa gorszymi kierowcami, bo tyle
naczytali sie w statystykach.

Zewsząd media pakuja w nas rózne informacje. Powiedzmy sobie szczerze, że
wojna płci to pożywka dla gazet i programów typu tok szoł. Wszystko skupia
sie na tym kto kogo skrzywdził, jak sobie poradzic z tym a z tym, albo jakie
mieć zycie seksualne.

Moze czasami warto wsłuchać sie w siebie a nie w jakies głupie przekazy
mącące nam w głowach...
Obserwuj wątek
    • Gość: Shemreolin Re: a jakby to wszystko olać? ;) IP: *.crowley.pl 28.10.03, 11:08
      No tak... troche krzywo sie podpisałam... :P Jestem Shemreolin of kors... :D
    • Gość: man nie olewajmy IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 14:08
      Nie olewajmy, nie olewajmy! Się wyżywajmy, się wyżywajmy! A od czasu komunizmu
      nie było lepszego konika na którego można by wskoczyć i hulać. Niech żyje
      feminizm.
      Pozdrawiam
      man
      • lila18 Re: nie olewajmy 31.10.03, 01:01
        Od jakiego momentu olać? Przecież nawet bajki dla dzieci zawierają przekaz
        idelolgiczny. Mama, tata, pani w przedszkolu też powtarza "tak się nie robi
        córuniu, a tak się robi" i za każdym *się* stoi jakaś racjonalizacja, nie
        wzięta przecież z sufitu. Sięgać w głąb siebie, a tam co, *czysta prawda*, czy
        raczej odciśnięty przekaz kulturowy? Można być analfabetą, nie mieć dostępu do
        mediów, a i tak ma się jakiś światopogląd, koncepcję na temat właściwych i
        akceptowanych społecznie ról i zachowań.
        A popularne media, muszą mieć dużą czytalność, oglądalność, by zaspokoić
        gusty "szerokiego odbiorcy", więć trudno tam o pogłębioną dyskusję na
        jakikolwiek temat i trudno na ich podstawie budować swój pogląd na jakąś
        sprawę.
        Pozdrawiam :-)
        • Gość: Piter Re: nie olewajmy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 31.10.03, 19:25
          Szykanowany przez pariarchalnych Kociuszek et consortes. to jest własnie to, o
          czym pisze Autorka wątku. Precz z głupotą! Myślmy! Ale do kogo ta mowa...
          • sagan2 Re: nie olewajmy 31.10.03, 20:40
            Gość portalu: Piter napisał(a):

            > Precz z głupotą! Myślmy! Ale do kogo ta mowa...

            a potem sie Piter dziwisz, ze ludzie Ci wymyslaja. przeciez prowokujesz, nie
            szanujesz swoich rozmowcow, wrecz ich obrazasz. oczywiscie tych, ktorzy sa "po
            przeciwnej stronie barykady"...
            • Gość: Piter Re: nie olewajmy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.11.03, 06:36
              Nie dziwię się, że wymyslają, bo gdy brakuje logicznych argumentów, zaczyna sie
              agresja. A czy zachęta do myslenia to prowokacja? Być może dla wojujących fe
              tak. A, to przepraszam, więcej nie będę proponował wprawienia szarych komórek w
              ruch. Wystarczy odklepywanie sloganów, np. z Kingi D., szyszkowskiej i
              innych "myślicielek". A miałem wrażźenie, że można samemu...
              • sagan2 Re: nie olewajmy 01.11.03, 19:13
                to nie jest "zachecanie do myslenia". to jest zakladanie z gory, ze przeciwnik
                NIE mysli, a jak juz mysli, to zle i nalezy do pouczyc.
                przy takiej formie rozmowy nie dotrzesz nigdy do swoich przeciwnikow, co
                najwyzej "swoi" Ci przytakna.

                *zacheca* sie inaczej, Ty bywasz zwyczajnie niegrzeczny. sorry, ale takie mam
                wrazenia z czytania Twoich postow. na ogol nie mowisz do mnie, wiec nie mam
                powodu sie czuc urazona, zwyczajnie daje Ci dobra (wg mnie) rade - jesli chcesz,
                by inni (o przeciwnym zdaniu) Cie sluchali (i szanowali), to badz uprzejmy. i
                nie chodzi tu o przymilanie sie komukolwiek, a o zwyczajne dobre wychowanie.
                np. Agrafek - rzadko sie zgadzamy, ale jakos klocimy sie kulturalnie, bez
                obrazanie stron. takich osob sie slucha. niegrzeczne sie ignoruje albo ma w
                glebokim powazaniu...
                • Gość: Piter Re: nie olewajmy IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 01.11.03, 19:37
                  Dzięki za dobre słowo. Ale to tak: z Toba nie miałem spięcia, bo argumentujesz
                  swoje wypowiedzi. Podobnie np. Barbinator. Na argumenty odpowiadam arumentami,
                  a przynajmniej staram się.
                  Ale kontrowersja na tym wątku wzięła się od "Kopciuszka". Wybacz, ale argumenty
                  na poparcie "kopciuszkowego" uciśnienia przez "patriarchalnych" sa co najmniej
                  śmieszne. Nie chcę wdawać się w dyskusje na temat pochodzenia bajek i ich
                  rodowodu, ale przykładanie do nich dzisiejszej feministycznej sztancy naprawdę
                  może śmieszyć. Argumenty jak najbardziej, ale takie rzeczy?
                  Napisałem:
                  "Szykanowany przez pariarchalnych Kociuszek et consortes. to jest własnie to, o
                  czym pisze Autorka wątku. Precz z głupotą! Myślmy! Ale do kogo ta mowa..."
                  Czy to obrażanie kogokolwiek?
                  Czy to brak "dobrego wychowania"?
                  Napisałem "Myślmy" to coś złego?
                  Napisałem "Ale do kogo ta mowa?" By uswiadomiś uczestnikom dyskusji, że nie
                  warto powtarzać sloganów, że warto mieć własny pogląd na każdą sprawę.
                  przytaknąłem przy tym autorce wątku, bo wydawało mi się, że właśnie to miała na
                  myśli wątek rozpoczynając. Myliłem się? Być może. Ale na Miły Bóg! Gadajmy
                  posługując się argumentami, a nie dyrdymałami o ucisnionym Kopciuszku!
                  Jeśli kogoś uraziłem, to przepraszam, ale u mnie co na sercu, to na języku (he,
                  na klawiaturze!). Alem szczery człek i nie owijam w bawełnę.
                  I pokornie (bez złosliwości) proszę: pokaż mój objaw złego wychowania i braku
                  uprzejmości. Może wezmę do serca i nasze forumowanie będzie sympatyczniejsze?
                  Serdecznościsłalski jestem
                  • sagan2 Re: nie olewajmy 01.11.03, 21:02
                    Gość portalu: Piter napisał(a):

                    > Dzięki za dobre słowo. Ale to tak: z Toba nie miałem spięcia, bo argumentujesz
                    > swoje wypowiedzi. Podobnie np. Barbinator. Na argumenty odpowiadam arumentami,
                    > a przynajmniej staram się.

                    sa dwie szkoly (zgadnij, ktora ja wyznaje... ;)
                    jedna mowi: jesli wszedles miedzy wrony... czyli jak ktos jest grzeczny, Ty
                    jestes grzeczny, ale jak ktos zachowuje sie chamsko, Ty robisz to samo
                    (niekoniecznie konkretnie Ty, Piter)
                    druga mowi: badz grzeczny zawsze, nawet jak ktos Cie opluwa...
                    oczywiscie jest wolny wybor.

                    > Napisałem "Myślmy" to coś złego?

                    nie sadze, tego nie odebralam jako niegrzecznego

                    > Napisałem "Ale do kogo ta mowa?" By uswiadomiś uczestnikom dyskusji, że nie
                    > warto powtarzać sloganów, że warto mieć własny pogląd na każdą sprawę.

                    dla mnie to zabrzmialo tak: ale do kogo ta mowa?? glupie feministki (kopciuszek,
                    czy ktokolwiek inny) i tak nie umieja myslec, i tak nie zrozumieja. po co im cos
                    radzic? bez sensu, gupie som i tyle.

                    moze nie taka miales inetncje, ale tak zabrzmialo (w moich uszach, hmm,
                    oczach...). prowokowac moadrze i grzecznie tez trzeba umiec. inaczej latwo
                    wyrobic sobie opinie... a pozbyc sie smrodku jest trudno.

                    milego wieczoru. naprawde nie mam zamiaru wiecej o tym dyskutowac. po prostu
                    siedze na dyzurze w pracy, strasznie nie chce mi sie robic tego, co powinnam, no
                    i wymyslam zajecia zastepcze - lekcje dobrego wychowania...
                    • Gość: Piter Re: nie olewajmy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.11.03, 22:09
                      Droga Saguniu, napisałaś:
                      > sa dwie szkoly (zgadnij, ktora ja wyznaje... ;)
                      > jedna mowi: jesli wszedles miedzy wrony... czyli jak ktos jest grzeczny, Ty
                      > jestes grzeczny, ale jak ktos zachowuje sie chamsko, Ty robisz to samo
                      > (niekoniecznie konkretnie Ty, Piter)
                      > druga mowi: badz grzeczny zawsze, nawet jak ktos Cie opluwa...
                      > oczywiscie jest wolny wybor.
                      Toc odpowiedziałem, choleryk jestem i nie zawsze (choć dalibóg nad wyraz
                      często, znacznie częściej, niż na to reaguje moje usposobienie) udaje mi się
                      odpowiadać spokojnie. Ale żywiołowo, to nie znaczy jeszcze niegrzecznie!
                      "Ale do kogo ta mowa?" Było odniesieniem do konkretnej osoby i argumentowania
                      ("argumentowania"). Zwłaszcza ta "reinterpretacja" bajek mnie zabolała.
                      Mam córkę i nie chcę, żeby była "kopciuszkiem" u przyszłego męża. i to,
                      teoretycznie, powinno mnie zbliżać do feministek. Ale tak nie jest. Wychowuję
                      swoją córkę na osobę w pełni wartościową (w jej pojeciu), wolną, niezależną.
                      Ale funkcjonującą w naszym kręgu cywilizacyjnym. To znaczy, że bajki będzie
                      czytać w takim kształcie, w jakim zostały napisane, a na życie będzie miała
                      taki pogląd, jaki umożliwi jej godne życie normalnej kobiety. I jako żywo,
                      zawsze będę po jej stronie, nie po stronie jej przyszłego męża. Więc "męska
                      solidarność" może się schować głęboko. Boję sie tylko, żeby feminizm nie
                      wypaczył jej umysłu, żeby nie zmarnowała sobie życia walcząc z wiatrakami.
                      To tyle.
                      • Gość: man Nie ma to jak kochający tatuś IP: *.acn.waw.pl 01.11.03, 22:36
                        A co na to Pańska córka?;)
                      • sagan2 Re: nie olewajmy 02.11.03, 16:23
                        Piter, a co zrobisz, gdy Twoja corka myslac (wg Twojej dobrej rady) dojdzie do
                        innych niz Twoje wnioskow i spojrzenia na swiat?...
                        ... przeciez nie masz monopolu na "prawde" czy "racje"...
                      • Gość: barbinator Piter najpierw przeczytaj post na który odpowiadas IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 09:37
                        Gość portalu: Piter napisał(a):

                        > Toc odpowiedziałem, choleryk jestem i nie zawsze (choć dalibóg nad wyraz
                        > często, znacznie częściej, niż na to reaguje moje usposobienie) udaje mi się
                        > odpowiadać spokojnie. Ale żywiołowo, to nie znaczy jeszcze niegrzecznie!
                        > "Ale do kogo ta mowa?" Było odniesieniem do konkretnej osoby i
                        argumentowania
                        > ("argumentowania"). Zwłaszcza ta "reinterpretacja" bajek mnie zabolała.



                        Rany, Piter...chyba muszę się wtrącić. Kto tu właściwie walczy z wiatrakami? I
                        skąd ty właściwie wytrzasnąłeś tego nieszczęsnego Kopciuszka?? Piszesz, że
                        zabolała cię jakowaś "reinterpretacja" bajek, zwłaszcza Kopciuszka - jeśli było
                        coś takiego w innym wątku, to może powinieneś wpisać to tam gdzie było, a nie
                        tutaj?
                        Nie pierwszy raz odnoszę wrażenie, że wymyśliłeś sobie jakiegoś wirtualnego
                        wroga z którym walczysz wkładając mu w usta takie argumenty, jakie twoim
                        zdaniem on powinien wygłaszać i jakie tobie są wygodne.
                        Skoro feministki nie chcą jakoś mówić takich rzeczy, które ty chciałbyś od nich
                        usłyszeć, to ty jako dobry wujek je w tym zastąpisz...
                        Wiesz, to nie jest dobry pomysł na dyskusję...
                        Pozwól, że wyjąsnię ci co atorka postu pod którym się podpisałeś chciała nam
                        wszystkim napisać. Chodzi o to, że właściwie nie ma czegoś takiego jak myślenie
                        całkowicie samodzielne. W każdym z nas, czy tego chcemy czy nie chcemy jest coś
                        co autorka nazwała "odciśniętym przekazem kulturowym" - czyli że każdy z nas
                        jest konglomeratem wychowania, tradycji kulturowej (lokalnej, np śląskiej a
                        także szerszej - polskiej, europejskiej itd), nawyków a także rozmaitej
                        propagandy atakującej każdego nas z różnych źródeł.
                        Wcale nie jest łatwo przedrzeć się przez to wszystko, ochronić własne "ja" i
                        właściwie to chyba nikomu tak do końca się to nie udaje.
                        Ja twój post odebrałam podobnie jak Sagan - jako kolejny przykład pouczania w
                        duchu "besserwiserstwa". Najwyraźniej wydaje ci się, że twoje poglądy są
                        słuszne, gdyż płyną z własnych przemyśleń i są to przemyślenia nie skażone
                        żadnymi wpływami, czyli "absolutna prawda". Swoim przeciwniczkom odmawiasz
                        prawa do tego samego z góry zakładając, że ich poglądy są efektem braku
                        myślenia i ulagania wpływom "feministycznej propagandy". Zdajesz się sam tego
                        nie widzieć, więc z przykrością muszę cię poinformować, że są to argumenty w
                        stylu "kto myśli inaczej niż ja ten jest głupi i bezmyślny" - a takie
                        argumenty są bardzo mało konstruktywne i tylko niepotrzebnie antagonizują to
                        forum: jeden Brum naprawdę wystarczy...
                        No a ty w dodatku zaatakowałeś w ten sposób naprawdę Bogu ducha winną osobę -
                        powtórze bowiem jeszcze raz: gdzie ty w tym wszystkim widzisz "reinterpretację
                        bajki o Kopciuszku" pozostaje twoją własną słodką tajemnicą.
                        Pozdr. B.

                        PS
                        Tradycyjnie przypomnę ci tylko, że mój post nie oznacza, że poczułam się
                        urażona czy coś w tym stylu. Chodziło mi tylko o zwrócenie twojej uwagi, że
                        odpowiadasz na post, który istnieje tylko w twojej wyobraźni - nie zaś na to,
                        co autorka faktycznie napisała. I druga sprawa: niezależnie od
                        niemerytoryczności tej wypowiedzi, jej ton jest wyrazem wiary w posiadanie
                        monopolu na Jedyną Słuszną Prawdę.



                        • Gość: Shemreolin Re: Piter najpierw przeczytaj post na który odpow IP: *.crowley.pl 03.11.03, 09:50
                          Pozwól, że wyjąsnię ci co atorka postu pod którym się podpisałeś chciała nam
                          wszystkim napisać. Chodzi o to, że właściwie nie ma czegoś takiego jak myślenie
                          całkowicie samodzielne. W każdym z nas, czy tego chcemy czy nie chcemy jest coś
                          co autorka nazwała "odciśniętym przekazem kulturowym" - czyli że każdy z nas
                          jest konglomeratem wychowania, tradycji kulturowej (lokalnej, np śląskiej a
                          także szerszej - polskiej, europejskiej itd), nawyków a także rozmaitej
                          propagandy atakującej każdego nas z różnych źródeł.
                          Wcale nie jest łatwo przedrzeć się przez to wszystko, ochronić własne "ja" i
                          właściwie to chyba nikomu tak do końca się to nie udaje.

                          <<<<<<<<<<<<<<<<<< ciach

                          Całkiem słuszna interpretacja. :) Generalnie chodziło mi równiez o wątki
                          feministyczne i szowinistyczne. Tzn niektóre osoby (zaciekłe feministki i
                          zaciekli szowiniści) często ogladają lub czytają o róznych sprawach podsycając
                          tylko swoja nienawisć do tych, którzy myślą inaczej. A nie potrafią spojrzeć na
                          rzecz z dystansem. Ja np. rzadko spotykam sie z przejawami szowinizmu, mimo to
                          wiem, że takie coś ma miejsce (czytam o tym). Ale nie karmię się tym i nie
                          atakuje moich niewinnych kolegów, którzy są jak najbardziej w porządku. Po
                          prostu czasami ludzie wszystkich oceniają jedną miarą, bo ktoś tam coś w tv
                          powiedział. Łatwi jest uogólniać, trudniej podejsć do tematu obiektywnie.
                          • Gość: barbinator Re: Piter najpierw przeczytaj post na który odpow IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 10:33
                            Gość portalu: Shemreolin napisał(a):

                            > Pozwól, że wyjąsnię ci co atorka postu pod którym się podpisałeś chciała nam
                            > wszystkim napisać. Chodzi o to, że właściwie nie ma czegoś takiego jak
                            myślenie
                            >
                            > całkowicie samodzielne. W każdym z nas, czy tego chcemy czy nie chcemy jest
                            coś
                            >
                            > co autorka nazwała "odciśniętym przekazem kulturowym" - czyli że każdy z nas
                            > jest konglomeratem wychowania, tradycji kulturowej (lokalnej, np śląskiej a
                            > także szerszej - polskiej, europejskiej itd), nawyków a także rozmaitej
                            > propagandy atakującej każdego nas z różnych źródeł.
                            > Wcale nie jest łatwo przedrzeć się przez to wszystko, ochronić własne "ja" i
                            > właściwie to chyba nikomu tak do końca się to nie udaje.
                            >
                            > <<<<<<<<<<<<<<<<<< ciach
                            >
                            > Całkiem słuszna interpretacja. :) Generalnie chodziło mi równiez o wątki
                            > feministyczne i szowinistyczne. Tzn niektóre osoby (zaciekłe feministki i
                            > zaciekli szowiniści) często ogladają lub czytają o róznych sprawach
                            podsycając
                            > tylko swoja nienawisć do tych, którzy myślą inaczej. A nie potrafią spojrzeć
                            na
                            >
                            > rzecz z dystansem. Ja np. rzadko spotykam sie z przejawami szowinizmu, mimo
                            to
                            > wiem, że takie coś ma miejsce (czytam o tym). Ale nie karmię się tym i nie
                            > atakuje moich niewinnych kolegów, którzy są jak najbardziej w porządku. Po
                            > prostu czasami ludzie wszystkich oceniają jedną miarą, bo ktoś tam coś w tv
                            > powiedział. Łatwi jest uogólniać, trudniej podejsć do tematu obiektywnie.


                            Oczywiście, masz rację S. (sorry za skrót, nie chcę znowu zrobić błędu w
                            pisowni twojego nicka, chyba będę musiała go sobie gdzieś zapisać :)) i w ogóle
                            rozsądna z ciebie osoba - zawsze z przyjemnością czytam twoje posty.
                            Jednak muszę coś sprostować: Piter nie zaatakował ciebie tylko Lilię18 - pod
                            jej postem się podpisał. Nie odniosłam wrażenia, by Lilia w jakiś zasadniczy
                            sposób kontestowała to co ty napisałaś (a z czym ja się zgadzam) - ona tylko
                            wzbogaciła rozmowę o pewien ważny element czyli oddziaływania kulturowe których
                            nie jesteśmy do końca świadomi, wpływy wychowania z jednej strony a rozmaitej
                            propagandy z drugiej.
                            A dostało się jej (czyli Lili18)hurtem za wszystkie feministki - te prawdziwe i
                            te urojone...
                            Zaś naturalnie żadna z was nie pisała nic o Kopciuszku ani nie interpretowała
                            żadnych bajek "po feministycznemu" - ale to już inna bajka, o tym pisałam do
                            Pitera.
                            Pozdr. B.
                            • Gość: Shemreolin Re: Piter najpierw przeczytaj post na który odpow IP: *.crowley.pl 03.11.03, 10:47
                              Mozesz pisać po prostu Shem. :)

                              Teraz małe sprostowanie. Ja nie atakowałam nikogo. Nawet pochwaliłam za
                              prawidłowa interpretacje. A to z tymi feimnistkami to był tylko przykład (co by
                              bardziej pasowało do tematyki całego forum :P ). Moim celem nie była atak.
                              Jeśli kogos niechcący uraziłam to przepraszam... To był tylko kolejny przykład
                              tego, ze czasm powinniśmy "myślec samodzielnie" czyli bez podpowiedzi przekazów
                              masowych.

                              Jaki wpływ maja media na nas zaraz udowodnię na przykładzie moich dziadków.
                              Moi9 dziadkowie lubuja się w wiadomosciach, gazetach itp. Za kazdym razem jak
                              ktos powie, ze kogoś pobili, zamordowali, okradli to moi dziadkowie zaczynaja
                              mi mówić zebym uwazała na siebie, bo tylu złodziei i szubrawców chodzi po tym
                              padole. Jak wracam do domu o 22 to dla nich juz jest to tragedia i babcia
                              czesto skarzy sie, ze nie moze spać po nocy. Nie mówie, ze to źle. Troszcza sie
                              o mnie bo nmie kochaja. Ale nie o tym mowa. Czesto po takich informacjach
                              zaczyna sie rozmowa, ze czegos takiego nigdy nie było. Ze nikt nie mordował,
                              nie kradł itp. Wtedy ja tłumacze, ze kradł i mordował ale nie było telewizji,
                              nikt nie gonił sensacji... Po prostu o tym nie wiedzieli... Poza tym jak to nie
                              było? A Hitler? Czysty dowód, ze podli ludzie wtedy tez istnieli. Dziadkowie
                              oczywiscie reagują na to oburzeniem, bo ja wtedy nie byłam jeszcze na świecie.

                              A czy wy macie jakies przykłady oddziaływania mediów na ludzi?
                            • Gość: Jacenty Barbinator coś tutaj ściemniasz! IP: 217.96.29.* 03.11.03, 11:42
                              Nie przeginaj z tym wychwalaniem S. i opowieściami o swojej przyjemności z
                              czytania jej wypowiedzi. Pogrzeb w archiwum i przypomnij sobie i innym jak mało
                              pochlebnie wypowiadałaś sie na jej temat kilka tygodni temu.
                              • Gość: barbinator Re: Barbinator coś tutaj ściemniasz! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.03, 12:32
                                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                > Nie przeginaj z tym wychwalaniem S. i opowieściami o swojej przyjemności z
                                > czytania jej wypowiedzi. Pogrzeb w archiwum i przypomnij sobie i innym jak
                                mało
                                >
                                > pochlebnie wypowiadałaś sie na jej temat kilka tygodni temu.


                                Nieprawda, nigdy nie wyrażałam się o niej niepochlebnie. To że mam inne zdanie
                                niż Shem np na temat głowy i szyji rodziny nie oznacza, że jej samej nie
                                szanuję. Najwyraźniej inaczej rozumiemy słowo "dyskusja" - ja potrafię lubić i
                                szanować osoby z którymi się nie zgadzam, tobie ta mądrość życiowa jest
                                najwyraźniej obca (to zapewne znowu to fatalne myślenie jedną półkulą, kobiety
                                szczęśliwie tego nie mają...)
                                Pozdr. B.
                                • Gość: Jacenty Re: Barbinator coś tutaj ściemniasz! IP: 217.96.29.* 03.11.03, 13:07
                                  Zastanawiam się co zrobisz jeśli zacytuję co o S kiedyś mi napisałaś? nie wiem
                                  czy wystarczy mi satysfakcja z tego, że będziesz miała czerwone uszy albo
                                  urośnie Twój nos? A tak "w temacie": co "szczęśliwie kobiety mają lub nie mają"
                                  polecam tekst na wp o zabójczych nianiach i drugi o apotemnofili czyli co z
                                  natury, a co z kultury;-).
                                  • Gość: Shemreolin Re: Barbinator coś tutaj ściemniasz! IP: *.crowley.pl 03.11.03, 14:22
                                    A dyskusja wciaż trwa ;) Ja tam nie chowam urazy... a w sumie jakby tak
                                    pomyśleć to jest to miłe gdy ktos kogos nie lubi ale potem jakos sie przekonuje
                                    i darzy szacunkiem. To budujące, gdy ktoś o nas zmienia zdanie i zaczyna
                                    szanowac, nawet jak ma odrebne zdanie. Mimo wszystko nie sądzę żeby to było
                                    takie wazne czy barbinator cos tam mi kiedys napisała. Skoro ja nie cierpie z
                                    tego powodu to dlaczego inni mają?

                                    Być moze mamy nieco inne poglądy na zycie, ale z drugiej strony, mimo ze bardzo
                                    lubię rozmawiac na forum, to jest to niewystarczajace pole do dyskusji. Czesto
                                    gdy cos pisze inni odbieraja o inaczej. Ciekawie by było sie spotkac i
                                    podyskutować. Byleby nie przyjsc z jakimś kijem żeby go użyc jako argumentu
                                    ostatecznego. Bo wtedy ja nie przychodzę... :P
                                    • Gość: Jacenty Re: Barbinator coś tutaj ściemniasz! IP: 217.96.29.* 04.11.03, 10:27
                                      Świete słowa powiadasz. Dla mnie także może lubić albo i nie, moze zmienić
                                      zdanie trzy albo i cztery razy, warto jednak namawiać aby zachowała wierność
                                      faktom. Dla zasady, a nie zazdrości nawet o ... Ciebie ;-)))). Pozdrawiam
                                  • Gość: barbinator zabawa w piaskownicy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 08:49
                                    Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                    > Zastanawiam się co zrobisz jeśli zacytuję co o S kiedyś mi napisałaś? nie
                                    wiem
                                    > czy wystarczy mi satysfakcja z tego, że będziesz miała czerwone uszy albo
                                    > urośnie Twój nos?



                                    Mało znasz się na ludziach panie Jacenty, bo jakbyś się znał to byś wiedział,
                                    że ktoś taki jak ja nigdy nie napisze czegoś czego mógłby się potewm wstydzić.
                                    Czego i tobie życzę.
                                    A teraz zacytuję ten tekst o którym ciągle napomykasz jakby to była jakaś
                                    wstydliwa tajemnica. Napisałam tak:

                                    "To czemu zachwycasz się mądrością pewnej panienki, która z uroczą naiwnością
                                    deklamuje że w rodzinie decydować powinien mężczyzna a kobieta ma mu tylko
                                    doradzać? Taki pogląd jest sprzeczny z równouprawnieniem."

                                    Była to odpowiedź na twoje zapewnienia iż jesteś ponoć zwolennikiem
                                    równouprawnienia - a moim zdaniem nim nie jesteś. Natomiast ową uroczą acz
                                    naiwną panienką była Sher, z którą nieco wcześniej rozmawiałam na temat tego
                                    kto w rodzinie powinien "rządzić" (moim zdaniem nikt) Nadal uważam, że
                                    twierdzenia o "rządzącym mężczyźnie i doradzającej mu kobiecie" są naiwne i
                                    biorą się głównie z braku życiowego doświadczenia i młodości - jednak
                                    naturalnie nie użyłam takiego "argumentu" w bezpośredniej rozmowie, zamiast
                                    tego po prostu wycofałam się. Żeby taki układ mógł dobrze funkcjonować w sensie
                                    społecznym (a więc nie w jakiś nielicznych, odosobnionych przypadkach)
                                    mężczyźni musieliby być generalnie mądrzejsi i bardziej doświadczeni od kobiet -
                                    jeśli ktoś zaś w to wierzy to voila, jego sprawa - dla mnie to zwyczajny efekt
                                    nieznajomości życia (życia anno 2003 dodam, nie tego sprzed lat gdy mężczyźni
                                    byli jednak trochę inni - podobno).
                                    Wracając do Sher: to niczyja wina, że ma się dopiero 20 czy 22 lata, podczas
                                    gdy ja mam 35, bardzo udane aktualne małżeństwo i bardzo nieudane pierwsze za
                                    sobą. Od pierwszego postu Sher, tego w którym tak sympatycznie pisała o swojej
                                    babci i o tym co jej zawdzięcza zwróciłam na nią uwagę - bo jak mało kto na tym
                                    forum pisze szczerze, życzliwie wobec ludzi (także tych o innych poglądach),
                                    cechuje ją otwartość na ludzi i zdrowy rozsądek pozwalający unikać
                                    ideologicznych mielizn (w które np ty, Jacenty wpadasz nieustannie).
                                    Natomiast pewna naiwność jest nieodłączną cechą jej wieku i bynajmniej nie
                                    uważam, by przez to traciła na sympatyczności i wiarygodności jako rozmówca.
                                    Dla mnie wiarygodność traci się w zupełnie inny sposób - a jaki, to właśnie ty
                                    Jacenty powinieneś wiedzieć najlepiej.
                                    Pozdr. B.

                                    PS
                                    Moja wiara w zdrowy rozsądek Sher sprawia, że jestem pewna iż ona sama się nie
                                    obrazi o moje słowa - prawda, Sher?

                                    • Gość: Jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 04.11.03, 10:46
                                      Smakowity cytat! Połykaj żabkę chocby z dobrą miną...miłe. A co do mnie to
                                      ponad równouprawnienie przedkładam sprawiedliwość, która czasami stoi z tą
                                      pierwszą w konflikcie. Gdybyś nie sugerowała sie wiekiem S i uważnie czytała co
                                      pisze dostrzegłabyś co napisała: facet jest głową, kobieta szyją-czyli kto
                                      rządzi? (z pamięci).Zamiast ją uwodzić posłuchaj.Pozdr.
                                      • sagan2 Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami 04.11.03, 10:54
                                        Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                        > A co do mnie to ponad równouprawnienie przedkładam
                                        > sprawiedliwość, która czasami stoi z tą pierwszą w
                                        > konflikcie.

                                        moglbys podac jakis konkretny przyklad?

                                        > Gdybyś nie sugerowała sie wiekiem S i uważnie czytała
                                        > co pisze dostrzegłabyś co napisała: facet jest głową,
                                        > kobieta szyją-czyli kto rządzi? (z pamięci).Zamiast ją
                                        > uwodzić posłuchaj.

                                        a gdybys Ty sie nie sugerowal "ideologia" B i uwaznie
                                        czytal, to dostrzeglbysc, ze B uwaza, iz NIKT nie
                                        powinien "rzadzic" w rodzinie...
                                        zamiast ja pouczac posluchaj...
                                        • Gość: Jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 04.11.03, 11:07
                                          Garnuszku jeden ty! a gdzie ja napisałem w tym poście kto powinien rządzić w
                                          familii-tylko zacytowałem S wskazując,że nie można oskarżać jej o pomysł
                                          oddawania władzy w rodzinach facetom! A co do Twojego pytania-szybki przykład
                                          emerytur dla pań i panów. Logika "równouprawniania" sugeruje zrównanie, a
                                          sprawiedliwość zróżnicowanie. Pozdrawiam.
                                          • sagan2 Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami 04.11.03, 11:12
                                            Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                            > A co do Twojego pytania-szybki przykład emerytur dla
                                            > pań i panów. Logika "równouprawniania" sugeruje
                                            > zrównanie, a sprawiedliwość zróżnicowanie.

                                            ale przeciez rownouprawnienie nie oznacza "rownosci bez
                                            wzgledu na wzglad". o ile wiem, kobiety pracuja mniej
                                            (wczesniejszy wiek emerytalny), wiec i dostaja mniejsze
                                            emerytury, czyz nie? i nikt nie protestuje, zeby kobietom
                                            za *krotsza* prace dawac *taka sama* emeryture, jak
                                            mezczyznom za dluzsza prace, prawda? do zrownania
                                            emerytur ma doprowadzic zrownanie wieku emerytalnego.
                                            gdzie tu brak sprawiedliwosci?
                                            • Gość: jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 04.11.03, 12:32
                                              Oj Saganie, oczywiście piszę (chcę pisać)o wieku emerytalnym, który wg mojego
                                              rozumienia sprawiedliwości powinien pozostac zróżnicowany, co kłóci sie z
                                              koncepcją równania.Pozdrawiam
                                              • sagan2 Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami 04.11.03, 12:35
                                                Gość portalu: jacenty napisał(a):

                                                > Oj Saganie, oczywiście piszę (chcę pisać)o wieku
                                                > emerytalnym, który wg mojego rozumienia sprawiedliwości
                                                > powinien pozostac zróżnicowany, co kłóci sie z
                                                > koncepcją równania.

                                                a dlaczego wg Ciebie nie-rowny wiek emerytalny jest
                                                sprawiedliwy?
                                                • Gość: jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 04.11.03, 15:56
                                                  Ponieważ kobiety pracuja ciężej w domu (szczególnie jeśli w rodzinie jest
                                                  więcej dzieci) i wg mnie ani mężczyzna ani żadna instytucja w tej pracy ich nie
                                                  zastąpi. Dlatego wczesniejsza em. jest sprawiedliwa choć zaprzecza równości
                                                  płci. Pozdrawiam.
                                                  • sagan2 Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami 04.11.03, 16:35
                                                    Gość portalu: jacenty napisał(a):

                                                    > Ponieważ kobiety pracuja ciężej w domu (szczególnie
                                                    > jeśli w rodzinie jest więcej dzieci) i wg mnie ani
                                                    > mężczyzna ani żadna instytucja w tej pracy ich nie
                                                    > zastąpi. Dlatego wczesniejsza em. jest sprawiedliwa
                                                    > choć zaprzecza równości płci.

                                                    a co, jesli kobieta NIE pracuje ciezej w domu? (np
                                                    malzenstwo partnerskie, gdzie rowno dziela obowiazki)?
                                                    czy wtedy to jest sprawiedliwe?
                                                    a kobieta bezdzietna? lub samotna? czy ona pracuje w domu
                                                    wiecej niz samotny mezczyzna?
                                                  • Gość: Jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 05.11.03, 11:08
                                                    Jakbyś nie dzieliła "równo" obowiązków domowych to jednak mężczyzna dziecka nie
                                                    urodzi. Rzetelene wychowanie oznacza także, że piersia własną facet go nie
                                                    wykarmi. A co jesli zechcą mieć dwójkę albo trójkę albo i wiecej co daj im
                                                    Panie Boże. Zmiana pieluch i obiadki to głupstwo, a nie obciażenie. Prawdziwe
                                                    wyzwanie to ciąża, poród, karmienie...
                                                  • e_wok Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami 04.11.03, 16:43
                                                    Zapominasz Jacenty, że wcześniejsza emerytura oznacza niższą emeryturę. Tak
                                                    bardzo współczujesz kobietom ich pracy na dwa etaty, że życzysz im niższych
                                                    poborów po tym, jak przez całe życie zawodowe zarabiały mniej niż mężczyźni?
                                                  • Gość: Jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 05.11.03, 11:21
                                                    Namawiam Ewoku do wiekszej troski o interes kobiet:-). Przepuszczajmy kobiety
                                                    pierwsze przez drzwi, całujmy je w rekę, nośmy siaty i ... domajmy się wyższej
                                                    stawki przy wcześniejszej emeryturze dla tych pań, które urodziły i wychowały
                                                    dzieci w okresie swojej kariery zawodowej.
                                                  • Gość: barbinator Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 17:41
                                                    Gość portalu: jacenty napisał(a):

                                                    > Ponieważ kobiety pracuja ciężej w domu (szczególnie jeśli w rodzinie jest
                                                    > więcej dzieci) i wg mnie ani mężczyzna ani żadna instytucja w tej pracy ich
                                                    nie
                                                    > zastąpi.


                                                    Ja nie pracuję ciężej w domu od mojego męża. Gdyby tak było znaczyłoby to, że
                                                    mój mąż jest łajdakiem. Moja mama tez nie pracowała ciężej niż ojciec, ani moja
                                                    siostra ani żony moich dwóch braci. Ani żadna z przyjaciółek - przynajmniej
                                                    tych mających sensownych mężów. Niestety niektóre kobiety mają głupich mężów i
                                                    dlatego wymyślono feminizm. Wcześniejsze emerytury dla kobiet nie są dobrym
                                                    sposobem na to by kobiety "miały lepiej". Sensowny sposób jest tylko jeden:
                                                    więcej mądrych i odpowiedzialnych mężczyzn umiejących mądrze kochać swoje
                                                    rodziny - takich mężczyzn jak mój mąż, ojciec i bracia.
                                                    I własnie o to chodzi w feminizmie i równouprawnieniu.
                                                    Pozdr. B.
                                                  • nadszyszkownik.kilkujadek O dziewczętach i o chłopcach 04.11.03, 17:45
                                                    > Niestety niektóre kobiety mają głupich mężów i
                                                    > dlatego wymyślono feminizm.
                                                    Niestety, niektórzy mężczyźni mają głupie żony i dlatego odkryto fermentację
                                                    alkoholową. Prosit!

                                                    (-) Kilkujadek

                                                    -
                                                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                                                  • Gość: barbinator Re: O dziewczętach i o chłopcach IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 17:57
                                                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                                                    > > Niestety niektóre kobiety mają głupich mężów i
                                                    > > dlatego wymyślono feminizm.
                                                    > Niestety, niektórzy mężczyźni mają głupie żony i dlatego odkryto fermentację
                                                    > alkoholową. Prosit!
                                                    >
                                                    > (-) Kilkujadek
                                                    >
                                                    > -
                                                    > Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.



                                                    A niektóre głupie kobiety mają głupich mężów i tak powstała Liga Rodzin
                                                    Polskich...:)
                                                    Btw, mój wykład o głupich mężach był w celowy sposób wygłoszony na poziomie
                                                    piaskownicy. Co nie zmienia faktu iż moim zdaniem jeśli oboje małżonkowie
                                                    pracują zarobkowo (pełny etat) a większość prac domowych wykonuje kobieta to
                                                    znaczy że taki mężczyzna jest dupkiem niegodnym słowa "mężczyzna" - które to
                                                    słowo osobiście wysoko sobie cenię.
                                                    Pozdr. B.
                                                  • sagan2 Re: O dziewczętach i o chłopcach 05.11.03, 09:19
                                                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


                                                    > Niestety, niektórzy mężczyźni mają głupie żony i
                                                    > dlatego odkryto fermentację alkoholową.

                                                    ... a ja myslalam, ze polo-cokte...
                                                  • Gość: Łajdak i głupiec Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 05.11.03, 11:37
                                                    Moja żona pracuje ciężej i ma odpowiedzialniejszą pracę.Żygała jak kot, gubiła
                                                    włosy, "walczyła o zęby", hormony nie schodziły z huśtawki. Najpierw musiała
                                                    (i znowu musi) żywić małego dzieciaczka w brzuszku, potem go urodziła, potem
                                                    wstawała w nocy 5 razy i dawała cycka. Łajdak jestem bo w przeciwieństwie do
                                                    męża Brabi jej taty i braci, ja tego nie potrafię!
                                                  • Gość: barbinator Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 12:07
                                                    Gość portalu: Łajdak i głupiec napisał(a):

                                                    > Moja żona pracuje ciężej i ma odpowiedzialniejszą pracę.Żygała jak kot,
                                                    gubiła
                                                    > włosy, "walczyła o zęby", hormony nie schodziły z huśtawki. Najpierw musiała
                                                    > (i znowu musi) żywić małego dzieciaczka w brzuszku, potem go urodziła, potem
                                                    > wstawała w nocy 5 razy i dawała cycka. Łajdak jestem bo w przeciwieństwie do
                                                    > męża Brabi jej taty i braci, ja tego nie potrafię!


                                                    Nie widzę logicznego związku między urodzeniem dziecka a sytuacją opisaną
                                                    przeze mnie (oboje pracują tyle samo poza domem, a mimo to większość prac
                                                    domowych spada na kobietę - ergo jej mąż to dupek i łajza niegodna miana
                                                    mężczyzny)
                                                    Znając jednak specyficzną poetykę postów Jacentego odradzam ewentualne próby
                                                    doszukiwania się w nich sensu i logiki.
                                                    Po prostu cieszmy się ich pięknem i specyficznym urokiem.
                                                    Carpe diem, jak radzi Horacy...
                                                  • Gość: Jacenty Re: zabawa w piaskownicy prawdziwymi granatami IP: 217.96.29.* 05.11.03, 12:34
                                                    A to sorry Barbi myslałem, że rozmawiasz ze mną, a Ty tylko zamieszczasz swoje
                                                    posty obok moich, a to już rozumiem.
                                      • Gość: barbinator w kwestii zazdrości o komplementy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 17:52
                                        Trzeba było tak od razu. A ja się zasatanawiałam coś ty się tak dopiął do mnie
                                        i tej tej biednej Shem (nie Sher!) i czemu jakoś nie potrafisz się odczepić.
                                        Było od razu pisać, że jesteś zazdrosny zamiast się czaić.
                                        NIestety Jacenty, takie sprawy zwykłam załatwiać od ręki - będę okrutna i
                                        powiem prosto z mostu: na to bym zaczeła uwodzić CIEBIE i tobie prawić
                                        komplementy zdecydowanie liczyć nie możesz. Rozumiem twoją frustrację, ale
                                        zwyczajnie nie jesteś w moim typie - taki life.
                                        Na bycie uwodzonym przeze mnie trzeba sobie zasłużyć.
                                        W odpowiedzi proszę byś napisał coś o lesbijkach, strasznie to lubię.
                                        Pozdr. B (okrutna i uwodzicielska)
                                        • Gość: Jacenty Re: w kwestii zazdrości o komplementy IP: 217.96.29.* 05.11.03, 11:52
                                          W takim dniu gdy żółć Cie zalewa i tracisz nad sobą panowanie polecam ziółka
                                          (melisa) moja zona mówi, że są ok. A co do lesbijek to polecam stronkę,
                                          poswięconą naciaganiu facetów na nasienie i dalsza pyszną zabawę w tatusia i
                                          mamusie. Czy o to Ci chodzi czy tez jakis inny aspekt tej "orientacji" Ciebie
                                          pociąga?
                                    • Gość: Shemreolin no raczej się nie obrażę :P IP: *.crowley.pl 04.11.03, 10:48
                                      Raczej sie nie obraze, ale nie pisz o mnie Sher (ona jest straszna... i miała
                                      tysiac operacji plastycznych :P )... jestem SheM. :)

                                      Jeśli chodzi o moja naiwnosć. Nie wątpie w to, ze jestem naiwna w pewnym
                                      sensie, chociaz na pewno mniej naiwna niz niektóre moje kolezanki... No
                                      wiecie... jak mozna mieć dziecko, bo tak jakos fajnie je mieć... To juz
                                      bardziej głupota niz naiwnosc no ale... Mam 22 lata (28 kwietnia bede mieć
                                      23 :D ) Nie chcę sie upierac, ze taka dojrzała jestem i wogóle bo nie ma co sie
                                      postarzać na siłe (jak ja nie znosiłam w podstawówce tych pacykujacych sie
                                      panienek mówiacych "och jaka ja jestem dorosła!").

                                      Staram sie byc otwarta na uidzi. Na tym polega rozwój przeciez. Jak ktos sie
                                      zamknie na innych to juz nic do niego nie dotrze a będzie ciagle tylko międlił
                                      to samo w kółko macieju.

                                      Jeśli chodzi o moje teorie, to to jest na razie tylko teoria. Nie wiem jak
                                      będzie wyglądać mój zwiazek jak wreszcie zamieszkam z moim kochanym, będziemy
                                      musili podejmowac wazne decyzje. Na razie moge tylko tworzyc w swojej głowie
                                      rózne plany, ale jak to czesto bywa, z planów nic nie wychodzi. Przykłądem moze
                                      być tutaj bezrobocie, które czesto skazuje kobiety na bycie jedynym zywicielem
                                      rodziny i totalnie wszystko burzy. Mimo wszystko uwazam (z całym szacunkiem dla
                                      równouprawnienia), że w żadnym razie nie chciałabym utrzymywać swojego
                                      męzczyzny. Po prostu nie i juz! Ale na jego utrzymaniu też bym nie chciała być.

                                      Zycie wszystko zweryfikuje.
          • Gość: Shemreolin Re: nie olewajmy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 17:28
            Mowa jest do ludzi! :)

            Generalnie chodzi mi o cos takiego... Podam na moim przykładzie. Od półtora
            roku nie mam telewizora. Wczesniej nie mogłam sobie wyobrazic bez niego życia.
            A teraz jestem strasznie szczęsliwa. Mój tato zaproponował mi, ze na urodziny
            kupi mi TV. Poprosiłam o kasę na ciuszki :) Nie chce tego pudła. I wiecie co?
            Zauważyłam, ze czuje się wolna od wszelkiego rodzaju orzekazów. Wczesniej
            ogladałam duzo programów o różnych cieżkich sprawach. Potem mówiłam o tym ale
            nie mówiłam nic od siebie, tylko powtarzałam to co było w tv. Teraz sama
            obejmuje jakies stanowisko. Zaczełam wiecej myslec, czytać, rozmawiac z ludźmi.

            Chodzi mi o to, ze media mają na nas za duzy wpływ i czasem zastanawiam sie co
            jest prawdą a co nie? A Wy jak macie?
            • Gość: Piter Re: nie olewajmy IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.11.03, 18:14
              Ja tam jestem zwierzę telewizyjne, ale oglądam ją świadomie i krytycznie. Może
              to efekt tego, że ileśtam lat zycia w tym siedziałem zawodowo. Ale faktem jest,
              że bez mediów (także radio i prasa) świat odbiera sie inaczej - jakby bardziej
              zgodnie z naturą. Dla mnie takim czasem bez mediów są wakacje z dzieciakami -
              nic, tylko my i przyroda, natura. Życie w zgodzie ze wschodami i zachodami
              słońca... To ciekawe doświadczenie, które ja, nawet jako zwierzę medialne,
              akceptuję. Wówczas życie i świat wyglądają zupełnie inaczej...
              Pozdrawialski jestem
              • lila18 Re: nie olewajmy 03.11.03, 21:33
                Może teraz ja "zinterpretuję" swoją wypowiedź, chociaż właściwie to będzie
                powtórzenie tego co napisała Barbinator.
                Dla mnie świat jest zbyt skomplikowany, zbyt złożony by opisywać go w grubo
                ciosanych kategoriach wojny płci, krzywdy kobiet, suprenacji mężczyzn i jeśli
                do tego sprowadza się feminizm, to zapewniam, że nie jestem jego wielbicielką.
                Wydaje mi się zresztą, że mało kto wierzy w sensowność takiej interpretacji
                rzeczywistości. Piter zarzucił mi, że jestem bezmyślnym indywiduum, które
                interpretuje bajki według feministycznej sztancy. Nie pisałam nic o
                feminizmie, pisałam tylko o ideologicznym przekazie, bajki można interpretować
                na tysiąc sposobów i nie twierdzę wcale, że najsłuszniej jest potraktować je
                jako propagandową tubę patriarchatu.
                Shemreolin napisała żeby "wszystko olać co nam wtłaczają do głowy i poszukać
                odpowiedzi w sobie samym". Mój cały post właściwie był poświęcony tylko temu
                stwierdzeniu.
                Uważam, że człowiek jest zawsze pewnym wytworem kultury, społeczeństwa i
                dlatego nigdy nie osiągnie stanu czystej świadomości, nie dojdzie do czystej
                prawdy, stanu gdy powie "już wiem, jak to jest *naprawdę*". Nie da się wyjść
                poza, czy ponad kulturę, bo jesteśmy jej częścią, odbiorcani jej sensów, i w
                pewnym ograniczonym stopniu kreatorami. I tyle. Jedna z moich ulubionych
                bohaterek powieści E.M. Remarque`a prowadzi ze swoim ukochanym rozmowę na
                temat sięgania w głąb siebie. Rozmowa jest o lustrach, które są tam metaforą
                rzeczywistości. Mówi - "Gdzie jest moja twarz? (czyli ja, podmiotowość). Ta
                sprzed wszystkich luster? Ta, zanim one zaczęły mnie kraść? Jestem osiosana
                jak pomnik, który nie ma twarzy" No właśnie, gdzie jesteśmy bez tej siatki
                pojęć, logiki, rozsądku, w jakią wyposaża nas kultura? O to mi właśnie
                chodziło.
                A co do bajek, to traktuję je jako źródło rozumienia świata, dziecko uczy się
                jak pokonywać swoje lęki, jak rozwiązywać swoje problemy za pomocą sposobów
                wyniesionych m.in. z bajek. Tak na marginesie niedawno na jednym z forów
                pojawił się wątek o poszukiwaniu partnera i uczestniczki wątku stwierdziły, że
                bajki robią kobietom niedźwiedzią przysługę, bo karmią nas opowieściami o
                idealnym parterze, którego bohaterki bajek zawsze spotykają, a w realnym życiu
                czasem trudno o spotkanie tego wymarzonego i czujemy się oszukane, bo nie tak
                miało być. Może (ale to tylko moje przypuszczenie) w bajkach zbyt rzadko jest
                pokazane jak dziewczyna ma dotrzeć do królewicza, co może sama zrobić, by z
                nim być. Chyba częściej jest tylko zawarta wskazówka, bądź dobra, uczciwa, on
                cię znajdzie, a jeśli będą trudności to ktoś z zewnątrz (np. dobra wróżka) ci
                pomoże. Piszę to tylko w kontekście problemu z wątku który wspominam i proszę
                by nie traktować tego jako zarzutu wobec bajek (przeznaczonych przecież dla
                kilkulatków), że nie pełnią funkcji poradnika dla kobiet pt."jak znaleźć
                partnera"
                Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka