Dodaj do ulubionych

Kobieca gehenna

04.03.09, 17:55

Na masową skalę gwałty na Polkach zaczęły się po rozpoczęciu
ofensywy zimowej. Zdarzały się już w Krakowie w styczniu 1945 r. i
podczas zdobywania twierdzy Poznań. W tym ostatnim mieście były
wypadki, że żołnierze radzieccy prosili młode kobiety o rzekomą
pomoc przy opatrywaniu rannych, w rzeczywistości gwałcili je.
Jednak fala gwałtów, jaka przeszła wiosną i latem, była przede
wszystkim falą odbitą, przeniesieniem brutalnego zachowania wobec
niemieckich kobiet na Polki. Przyszła od morza, z Prus Wschodnich
oraz ze Śląska. W liście wysłanym 17 kwietnia 1945 r. z Gdańska,
Polka, prawdopodobnie ubiegająca się o pracę w otoczeniu
radzieckiego garnizonu, skarżyła się, że została zgwałcona siedem
razy: „Chciano nas chętnie, bo my mówiliśmy po polsku. Gdy jednak
już słyszałam, że wszystkie te kobiety po 15 razy gwałcono,
przestraszyłam się bardzo i poszłam z powrotem. (...) Raz tej nocy
zostałam zgwałcona, ta hańba odbyła się na oczach ojca. (...) Mnie
zgwałcono 7 razy, to było straszne”.

Z ostatniej Polityki:

>>O strachu Polek i Niemek w Gdańsku mówią też inne listy
przechwycone przez cenzurę wojenną. „(...) Mam strach, bo tu dużo
Rusków jest i tak ciągle jeszcze łapią, że coś okropnego; ja bardzo
mało na dwór wychodzę, ciągle w piwnicy siedzimy” (Gdańsk, 22
kwietnia). „Co przeżywali w tej wojnie z temi Sowietami kobiety.
Gwałcili, bardzo dużo zostało zamęczonych przez nich” (Gdynia, 24
kwietnia).

Podobną gehennę przeżyły kobiety na Warmii i Mazurach. Nawet po
odsunięciu się frontu Niemki i Polki były tam regularnie gwałcone.
Jak donoszono z Olsztyna w marcu 1945 r.: „nie uchowała się prawie
żadna kobieta” i – jak podkreślano – bez względu na wiek. „A
najważniejsze – zauważył ktoś w prywatnym liście – że kobiety są
kobietami podobno od 9 lat do 80, a nawet był wypadek 82”. Zdarzało
się, że ofiarą gwałtu padały równocześnie babka, matka i wnuczka.
Bardzo często dochodziło do gwałtów zbiorowych, których sprawcami
było kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu żołnierzy.

Masowo gwałcone były Polki wywiezione do Niemiec na roboty. Na
konferencji delegatów urzędów repatriacyjnych, która odbyła się w
maju 1945 r., stwierdzono: „Szlakiem przez Stargard na wschód w
kierunku od Szczecina przepływają masy powracających z Niemiec,
którzy są przedmiotem ustawicznych napaści ze strony pojedynczych i
zorganizowanych grup żołnierzy sowieckich. Ludzie ci na przestrzeni
całej niemal drogi są ustawicznie napadani, rabowani, a kobiety
gwałcone. Na pytanie postawione delegacji, czy gwałty na kobietach
należy uważać za oderwane wypadki, kierownictwo miejscowego etapu
na podstawie stałej styczności z powracającymi z Niemiec
oświadczyło, że raczej zachodzą nieliczne wyjątki, kiedy kobiety
unikają napaści gwałtownych”.

Samotne spacery kobietom odradzał szef komendy MO w Trzebiatowie, w
Zachodniopomorskiem. Bezpieczeństwa nie zapewniało zresztą im ani
towarzystwo mężczyzny, ani nawet uzbrojonego milicjanta. Nagminnie
dochodziło tam bowiem do rozbrajania milicjantów przez żołnierzy
radzieckich. Bywało, że mężczyźni usiłujący stanąć w obronie
napastowanych kobiet ginęli zastrzeleni przez napastników.
Krytyczną sytuację na Pomorzu potwierdzają także raporty
działającej w podziemiu Delegatury Rządu. „Zanotowano liczne
wypadki śmierci na skutek masowych gwałtów. Pod tym względem
szczególnie ciężkie chwile przeżyły północne powiaty Pomorza, gdzie
bolszewicy urządzili formalne orgie”. Na dworcu w Bydgoszczy
żołnierz usiłował zgwałcić 20-letnią dziewczynę, gdy ta się
broniła, zasztyletował ją bagnetem na oczach matki. W
Bydgoszczy „według niepotwierdzonych danych, mają niektóre z nich
przebywać na komendanturach jako nałożnice”.

Sytuację na Śląsku, podobnie jak na Pomorzu, można opisać – ze
względu na liczbę gwałtów – jako stan klęski żywiołowej. Tylko do
końca czerwca 1945 r. w samej Dębskiej Kuźni w powiecie opolskim
zanotowano 268 gwałtów. Tam także żołnierze organizowali obławy na
kobiety. W marcu 1945 r. do przędzalni lnu położonej w jednej z
miejscowości pod Raciborzem wtargnęło kilkunastu pijanych Rosjan.
Napastnicy uprowadzili stamtąd około trzydziestu pracownic i
zabrali je do pobliskiej wsi Makowo. Jak zeznała jedna z
kobiet, „tam żołnierze zamknęli nas do jednego domu i pod groźbą
zastrzelenia dopuścili się na nas gwałtu. Ja zgwałcona zostałam
przez czterech żołnierzy”.<<

Przeczytajcie caly artykul:
www.polityka.pl/kobieca-gehenna/Lead30,1143,284023,18/

Obserwuj wątek
    • aelithe Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 20:43
      Bene gwałt był odwiecznym zwyczajem wojennym, znani byli z tego przede wszystkim
      Polacy ( sławny pokój duńsko-szwecki - by pozbyć się polskich "sojuszników"),
      czy choćby ci legendarni lisowszczycy (rzucili na kolana Czechów) - co
      oczywiście splendoru nam nie dodaje. Problem gwałtów i grabieży w wykonaniu
      wojsk rosyjskich nie sprowadzał się do samego faktu ich istnienia; raczej trudno
      kontrolować mężczyzn w stresie bojowym; ale z ich skali, raczej niespotykanej od
      czasów Napoleońskich. Drugą sprawą była zaplanowana forma tych gwałtów. Mało kto
      wie, że armia rosyjska poruszała się w 3 falach - pierwawszczyki - bardzo karne
      oddziały liniowe, gwałty spotykane, ale raczej rzadkie, pod byle pretekstem
      kierowano ich żołnierzy do batalionów karnych ( częste gwałty i grabieże po
      zakończeniu walk); wtorowszczyki - oddziały drugiej linie celowo siejące terror
      na podbitych terenach, mające rabować i gwałcić; oraz tretiawszczyki, którzy
      mieli zaprowadzić porządek - ich zachowanie w dużym stopniu zależało od dowódcy
      - liczne przypadki egzekucji za akty przemocy skierowane przeciwko ludności
      polskiej, a nawet niemieckiej ( jakkolwiek bardzo duża zmienność).
      • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 20:49

        Ale o co ci konkretnie chodzi?

        Ze nie nalezy sie przejmowac i dokumentowc swiadectw, o co prosi
        autorka artykulu (mam nadzieje, ze pisze o tym ksiazke), bo
        to 'odwieczny zwyczaj'? Ze skoro dzialanie bylo zaplanowane, to ok?
        Ze 'trudno kontrolowac mezczyzn w stresie bojowym', wiec nie ma o
        czym mowic? No nie rozumiem, no.
        • aelithe Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:25
          w twoim poście była zachęta do przeczytania artykuły, nie do dokumentowania
          świadectw

          napisałem jedynie o skali zjawiska i jej zaplanowanym charakterze
          nie chodziło tu o zdemoralizowanych żołnierzy, ale o zaplanowany terror wobec
          ludności cywilnej.
          • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:29
            O skali zaczyna sie wlasnie mowic.

            Co do reszty - skoro czesc tych akcji byla zaplanowana, znaczy ze
            ich wykonawcy postepowali slusznie?
            • black-emissary Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:32
              bene_gesserit napisała:
              > O skali zaczyna sie wlasnie mowic.

              O skali czego? Gwałtów na danym terenie w danym okresie czy gwałtów wojennych w
              ogólności? Bo skala tych ostatnich to jest znana chyba od starożytności.
            • aelithe Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:04
              tego nie twierdziłem

              w czasie II wojny światowej dochodziło do gwałtów ze strony wszystkich armii -
              generalnie dowództwa przymykały na to oczy, w przypadku Armii sowieckiej terror
              był zaplanowany;
              • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:07
                Imo nie sadze, aby te wszystkie gwalty byly zaplanowane. Byc moze
                po prostu panowalo na nie przyzwolenie - w sensie pozwolenie
                dowodztwa armii.
                Nadal nie rozumiem, co z tego.
                • aelithe Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:19
                  z świadectwa wielu osób znam relację, że w przypadku 2 linii żołnierze mieli
                  nakaz gwałcenia Niemek

                  Z relacji Polaka, który pobił Rosjanina usiłującego zgwałcić jego żonę, który
                  przeżył dzięki wcześniejszej znajomości z komendantem garnizonu miasta;
                  jednoznacznie wynikała, że żołnierze sowieccy mieli rozkaz gwałcić wszystkie
                  niemieckie kobiety. Nie znane mi są żadne oficjalne dokumenty nakazujące takie
                  takie postępowanie; tym niemniej skala może wskazywać, że mogła być jakaś
                  nieformalna zachęta do tego typu działań.
                  • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:22
                    Chetnie wierze, ale co z tego?
                    • dzikowy Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:36
                      Nie bez kozery artykuł traktuje głównie o Śląsku, Pomorzu i Prusach
                      Wschodnich.Na tym terenach ludność cywilna obrywała od każdej armii. Najpierw od
                      Niemców, że Polacy, Potem od Rosjan, że Polacy. Potem od Polaków i Rosjan, że
                      Niemcy.

                      Właściwie to nie wiem skąd Twoje, Bene oburzenie z powodu postów Aelithe'a? Są
                      to relacje ofiar zbrodni wojennych i tyle. Dzisiaj kwestia uregulowana i
                      nieulegająca przedawnieniu. Swoją drogą myślę, że byłoby to lepsze pole do
                      popisu dla IPN-u niż szukanie haków na przeciwników politycznych.
                      • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 22:39
                        Wlasciwie to nie wiem, skad twoj, dzikowy, pomysl ze to co napisal
                        aelithe mnie oburzylo. Ja sie ze zdziwienia nie posiadam po prostu,
                        bo nie rozumiem, jak to sie ma do tematu. Chyba, ze chce sie
                        udowodnic, ze zolnierze, wykonujacy akurat takie sugestie dowodztwa
                        sa czysci jak lza. Tu istotnie - jest miejsce na oburzenie, ale
                        alithe jesli to probowal sugerowac, to sie teraz zaplatal
                        tradycyjnie.

                        • aelithe Re: Kobieca gehenna 07.03.09, 19:55
                          bene opisałem fakty

                          do gwałtów dochpdzi w miejscu każdego konfliktu; prerażająca w
                          posteowaniu rosjan była ich skala.
                          • easz Re: Kobieca gehenna 07.03.09, 21:12
                            Celowość.
                            • aelithe Re: Kobieca gehenna 07.03.09, 23:29
                              dokładnie to Pani ujęła
        • 21.gazeta.pl Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:30
          powstała już książka o masowości gwałtów dokonywanych przez armię
          czerwoną- pt."Wojna Iwana" autorki niestety nie pamiętam; i dobrze,
          że powstają na ten temat publikacje, chociaż tyle się ofiarom
          należy; zbyt często zamiast odkrywać prawdę-zamiata się ją pod dywan.
          • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:36
            Publikacje na tem temat gwaltow podczas II WS i pozniej to kwestia
            ostatnich chyba 10 lat. Ruszylo sie po swiadectwach i publikacjach
            po wojnie w Jugoslawii.

            W Polsce wciaz za malo o tym sie mowi.
            • 21.gazeta.pl Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:44
              Wiesz,wydaje mi się, że ten brak publikacji był związany z
              tabu,jakie zapanowało po wojnie-bo przecież o "bratnim" narodzie tak
              pisać nie wypada.A armia czerwona właśnie w taki sposób zachowywała
              się i w Czechach i w innych "wyzwalanych" krajach.
              • bene_gesserit Re: Kobieca gehenna 04.03.09, 21:46
                Nie, imo nie o to chodzi. Chociaz akurat w wypadku gwaltow Rosjan
                pewnie byla to wazna przyczyna. Ale tak samo nie mowilo sie o
                gwaltach Niemcow ani o istnieniu domow publicznych na terenach
                obozow zaglady.
                • easz Re: Kobieca gehenna 05.03.09, 01:19
                  bene_gesserit napisała:

                  > Nie, imo nie o to chodzi. Chociaz akurat w wypadku gwaltow Rosjan
                  > pewnie byla to wazna przyczyna. Ale tak samo nie mowilo sie o
                  > gwaltach Niemcow ani o istnieniu domow publicznych na terenach
                  > obozow zaglady.

                  U mnie w rodzinie też się o tym mówiło, tzn. może nie o gwałtach -
                  bo byłam dzieckiem, kiedy tych historii wysłuchiwałam, ale o
                  ukrywaniu kobiet w piwnicach i jakichś oślizgłych ziemiankach,
                  smarowaniu się sadzami i tarzaniu w piachu i śmieciach itp., żeby w
                  razie czego odrzuciło, co teraz myślę, że strasznie naiwne było, ale
                  świadczy o strachu i desperacji. Moje babki nie mieszkały ani
                  na Śląsku, ani na Pomorzu, ani w Prusach. To było powszechne. Przed
                  bydłem ruskim chowało się każdy dobytek... a głównie kobiety i kozy.

                  O tym się rzeczywiście nie mówi, mam wrażenie, że to się traktuje
                  jak oczywistą oczywistość, jak nie wiem? - naturalną kolej rzeczy??
                  Po wojnie jest przemilczanie, które może wyglądać jak
                  bagatelizowanie, ale czy nim jest?.. Myślę raczej, że poza tym, że
                  gwałty są traktowane jako coś "naturalnego", typowego dla
                  okoliczności, to jeszcze jako coś wstydliwego - i przez kobiety, i
                  przez mężczyzn. Taki mechanizm, bo ja wiem? I właściwie każdy chyba
                  tak do tej kwestii podchodzi, jak do oczywistości, nie zastanawiając
                  się nad szczegółami. W szkole na historii cisza, w lekturach np. o
                  obozowych burdelach też nie kojarzę specjalnie, żeby się z detalami
                  Nałkowska, Borowski, czy potem Grudziński rozpisywali, tzn. o
                  gwałcie jako "instytucji" przynajmniej. A jak się samemu zacznie
                  wchodzić w temat głębiej, to sie zmienia perspektywa.

                  W takich okolicznościach zawsze kojarzy mi się Malowany ptak - jako
                  nastolatka bardzo żałowałam, że przeczytałam tę książkę. Kobietę w
                  Berlinie, o której tu niedawno bylo, trudno jest dostać - nakład
                  wyczerpany, a jak mi się trafiły okazje, to jednak się nie
                  decydowałam. I tego artykułu też nie mam ochoty czytać, przynajmniej
                  teraz.

                  O gwałtach na Niemkach, to już w ogóle powiedzieć głośno nie można,
                  bo zaraz się jest prawie zdrajczynią narodową. A Jugosławia coś
                  zmieniła, rzeczywiście, choć nie wiem za bardzo dlaczego? Bo tam
                  udowodniono, że to nie było "jak to na wojence ładnie", nie że tylko
                  szła swołocz itd., ale że to była "akcja" z konkretnym zamiarem,
                  przeprowadzana systematycznie, metodycznie, masowo i celowo?
                  • joanekjoanek Re: Kobieca gehenna 06.03.09, 06:11
                    a nie wydaje Wam się, że dotychczasowe milczenie jest też w dużej mierze skorelowane z życiem/śmiercią ofiar?

                    Kobiety, których to dotknęło, właśnie teraz dokumentnie już wymierają. Tylko że nie wiem, czy w związku z tym należy to idealistycznie traktować jako tabu powstałe z jakiejś społecznej delikatności, niemożności roztrząsania takich zdarzeń, gdy ofiary wciąż żyją i pamiętają - czy jako tchórzostwo, niechęć historyków, analityków i samozwańczych sędziów sprawiedliwych do spojrzenia w oczy ofiarom, które to przeżyły, stchórzenie przed konfrontacją oko w oko z takim świadectwem.

                    Jakże łatwiej przecież analizować podanie nauczycielki o zwolnienie, listy z piwnicy i inne skrawki słowa pisanego, niż skłonić do mówienia i wysłuchać (a potem to opisać) ofiary. Więc dlatego to teraz, bo one już po prostu nie żyją?
                    • easz Re: Kobieca gehenna 06.03.09, 10:37
                      joanekjoanek napisała:


                      > Kobiety, których to dotknęło, właśnie teraz dokumentnie już wymierają. Tylko
                      że nie wiem, czy w związku z tym należy to idealistycznie traktować jako tabu
                      powstałe z jakiejś społecznej delikatności, niemożności roztrząsania takich
                      zdarzeń, gdy ofiary wciąż żyją i pamiętają - czy jako tchórzostwo, niechęć
                      historyków, analityków i samozwańczych sędziów sprawiedliwych do spojrzenia w
                      oczy ofiarom, które to przeżyły, stchórzenie przed konfrontacją oko w oko z
                      takim świadectwem.

                      Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem? Dlaczego bym miała np. właśnie ja
                      wstydzić się spojrzeć ofiarom w oczy??

                      > Jakże łatwiej przecież analizować podanie nauczycielki o zwolnienie, listy z
                      piwnicy i inne skrawki słowa pisanego, niż skłonić do mówienia i wysłuchać (a
                      potem to opisać) ofiary. Więc dlatego to teraz, bo one już po prostu nie żyją?

                      Nie sądzę, żeby to było powodem.
          • claratrueba Re: Kobieca gehenna 07.03.09, 09:28
            Catherine Merridale.
    • margot_may Re: Kobieca gehenna 05.03.09, 01:48
      Wiliam Wharton pisał o tym, w którejś ze swoich książek. W czasie drugiej wojny
      światowej był w Europie i chyba na terenie Niemiec, a przynajmniej tam, gdzie
      weszła rosyjska armia. O ile pamiętam pisał, że niektóre Niemki sypiały z
      Amerykanami za różne dobra. Natomiast były gwałcone przez Rosjan. Szła kobieta
      ulicą, rzucało się na nią paru rosjan, dostawała, jeśli się opierała.
      Amerykańscy żołnierze czasem pomagali ofierze potem się pozbierać i odprowadzali
      ją, zgłaszali też to do dowództwa, na zasadzie- żeby oficerowie szeregowych
      wzięli w kraby, ale to nie odnosiło skutku.
    • jj1978 rape is cheaper than bullets 05.03.09, 12:39
      dzisiaj w metrze widzialam plakat amnesty international: RAPE IS CHEAPER THAN
      BULLETS
      swiat sie wcale nie az tak bardzo nie zmienil przez ostatnie 60 lat:(
    • niedo-wiarek [...] 06.03.09, 07:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • corgan1 jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 06.03.09, 08:03
      Współczujesz gwałconym jako kobieta czy jako Polka?

      Jest takie stare polskie przysłowie "kto wiatr sieje burzę zbiera". Jak się
      popierało AH, jak się dostawiało majątki pozostawione przez zagazowanych Żydów,
      jak się korzystało z pracy niewolników to germańskie kobiety były szczęśliwe i
      pewnie nie czuły obrzydzenia. Ciekawe czy równie wtedy wzruszały się losem
      gwałconych na wschodzie Polek, Rosjanek. Ciekawe czy również wzruszały się kiedy
      niemieckie bydło zarzynało i gwałciło Warszawianki podczas Powstania Warszawskiego.

      Dlatego rzewne historyjki o losie Niemek którą przeleciało paru Ruskich w ogóle
      nie mnie wzruszają. Nawet jeśli szczerze współczuję im jako kobietom.

      Ciekawostka - co się działo z mężczyznami jeśli tam w ogóle byli zechcieli
      stanąć w obronie kobiet? Pod płot i kulka w łeb? Poderżnięcia gardła czy jakaś
      inna śmierć? Chyba nie wierzysz w to, że Sowieci po takiej prośbie odeszli sobie
      spokojnie?
      • corgan1 jeszcze jedno 06.03.09, 08:06
        Rozumiem, że użalanie się nad germańskimi babami które przeleciało pare ruskich
        sołdatów to kolejny klocuszek do rozmywania przez Niemców odpowiedzialności za
        wojnę i zamazywanie obrazu ofiar i oprawców?
        • niedo-wiarek Re: jeszcze jedno 06.03.09, 08:21
          Na miejscu niemieckich kobiet cieszyłbym się, że nikt ich w ramach odwetu nie puścił ich przez komin. Inna sprawa, że to rzeczywiście trochę niesprawiedliwe, że niemieckie kobiety były gwałcone, a te miliony faszystów po wojnie nie poniosły konsekwencji. Bo oni tylko wykonywali rozkazy.
          • corgan1 obie strony nie zwierzały się sobie 06.03.09, 08:37
            Kobiety nie mówiły nikomu jak obracali nimi Ruscy a faceci nie mówili co robili
            w obozach koncentracyjnych, co robili na wschodzie i np. co robili w sierpniu
            1944 w Warszawie.
            • niedo-wiarek Re: obie strony nie zwierzały się sobie 06.03.09, 08:48
              A potem przyszli barbarzyńcy ze wschodu, zgwałcili i wypędzili. Straszne.
            • easz Re: obie strony nie zwierzały się sobie 06.03.09, 10:37
              corgan1 napisał:

              > Kobiety nie mówiły nikomu jak obracali nimi Ruscy a faceci nie mówili co
              robili w obozach koncentracyjnych, co robili na wschodzie i np. co robili w
              sierpniu 1944 w Warszawie.

              Otóż to. Ale tzn. że to milczenie jest ok?

              Problem jeszcze tylko w tym, że choć obracanie tu i tu, to jednak jedni
              obracali, inne były obracane. Taka "subtelna" różnica.
              • niedo-wiarek [...] 06.03.09, 10:55
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • easz Re: jeszcze jedno 06.03.09, 10:38
            niedo-wiarek napisał:

            > Na miejscu niemieckich kobiet cieszyłbym się, że nikt ich w ramach odwetu nie
            puścił ich przez komin.

            Tylko że nie jesteś na ich miejscu, w tym sęk. I z tego się możesz cieszyć
            rzeczywiście, a nie sugerować plusy alternatywy komin-gwałt zbiorowy np., albo
            za pomocą bagnetu.
          • dzikowy Re: jeszcze jedno 06.03.09, 10:54
            Inna sprawa, że to rzeczywiście trochę niesprawiedliwe,
            > że niemieckie kobiety były gwałcone, a te miliony faszystów po wojnie nie ponio
            > sły konsekwencji.

            Nie faszystów. Niemców. To jest dopiero rozmywanie. Niefaszyści-Niemcy ginęli w
            obozach.
            • niedo-wiarek Re: jeszcze jedno 06.03.09, 10:56
              Ale to Niemcy wybrali Hitlera. W demokratycznych wyborach. Oczywiście zawsze można się tłumaczyć: ja nie głosowałem. Ale w końcu ktoś go wybrał.
              • dzikowy Re: jeszcze jedno 06.03.09, 10:59
                Dlatego Niemcy, a nie faszyści. Po wojnie okazało się, że NSDAP to była kanapa,
                a statystyczny Schmidt stał obok i płakał, bo niczego zrobić nie mógł.
                • niedo-wiarek Re: jeszcze jedno 06.03.09, 11:02
                  Z drugiej strony ci antyfaszyści jednak istnieli. Trzeba więc pisać faszyści.
        • bene_gesserit Re: jeszcze jedno 06.03.09, 14:53

          Watek, poswiecony wojennym i swiezo powojennym losom Niemiek jest
          utkany prze-humanistycznymi postami osob twojego pokroju. Madrosci
          typu 'dobrze Niemrom tak, wychowaly mordercow/wybraly
          Hitlera/podpuszczaly nazioli do mordowania - to przynajmniej ktos
          je za to ukaral'. Przyslowie o burzy, w koncu madrosc narodu, tez
          tam sie znalazlo.

          Dlatego zamieszczajac ten watek bylam ciekawa, co napisza osoby
          twojego pokroju pod tematem, poswieconym gwaltom na Polkach.
          Okazuje sie, ze nic - bo twoja rozbudowana acz monotematyczna
          najwyrazniej wyobraznia woli skupiac sie na 'niemieckich babach',
          ktore 'burze sialy', to w koncu ktos im pokazal.

          Pozostaje sie jedynie zastanowic czemu. Nie musisz o tym tu pisac,
          bo to nie forum psychologia, ale - na litosc boska - pomysl o tym.
      • easz Re: jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 06.03.09, 10:37
        corgan1 napisał:

        > Współczujesz gwałconym jako kobieta czy jako Polka?

        Jako kobietom, ludziom. Co to za pytanie, skoro sam nawet piszesz -

        > Nawet jeśli szczerze współczuję im jako kobietom.

        Dobre i to, bo się prawie nie spodziewałam.

        > Jest takie stare polskie przysłowie "kto wiatr sieje burzę zbiera".

        A czy istnieje wg Ciebie coś takiego jak niewinne ofiary? czy wszyscy są jakoś
        tam zawsze winni?

        > Ciekawe czy równie wtedy wzruszały się losem gwałconych na wschodzie Polek,
        Rosjanek. Ciekawe czy również wzruszały się kiedy
        > niemieckie bydło zarzynało i gwałciło Warszawianki podczas Powstania
        Warszawskiego.

        Tzn., że ja nie mogę współczuć i współodczuwać z nimi? I z Polkami, Rosjankami,
        Warszawiankami jednocześnie? Nie rozumiem.

        > Ciekawostka - co się działo z mężczyznami jeśli tam w ogóle byli zechcieli
        stanąć w obronie kobiet? Pod płot i kulka w łeb?

        Owszem.
      • mordaruda Re: jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 06.03.09, 14:43
        Ale jaki "wiatr" siała prosta baba z pruskiej czy podpruskiej wsi
        (np. 50 km od granicy), tobie się wydaje że oni sprawdzali
        narodowość gwałconych kobiet? Jak wkraczali w 44 to gwałcili i
        mordowali wszystko co się rusza i do lasu nie zdążyło uciec, plus
        zabieranie resztek zapasów ludnosci tubylczej efektem czego była
        często śmierć głodowa. Ci co byli faktycznie odpowiedzialni to dawno
        zdążyli zwiać, zostawało chłopstwo co od pokoleń uprawiało ten
        skrawek piasku z narodowością "tutejsi".
        • bene_gesserit Re: jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 06.03.09, 14:58

          I jaki 'wiatr sialy' 13-to, 9-cio, 6-cio i 4-latki, ktore rowniez
          bywaly ofiarami gwaltow?
      • claratrueba Re: jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 07.03.09, 09:31
        A jak się nie popierało? A jak się nic nie miało z tych majątków? Ot, jak Rita,
        matka małego Hansa, którą dostało się na służącą wraz z domem na tzw. ziemiach
        odzyskanych?
        • niedo-wiarek Re: jakoś nie wzrusza mnie los niemieckich bab 07.03.09, 09:35
          Matka małego Adolfa też była służącą ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka