Dodaj do ulubionych

Polacy w grupie nacji uprzedzonych

25.06.09, 10:55
Dziewczynki
nie są gorsze


no więc skoro już mamy dowód, że nie są gorsze, to argument o tym, że parytet
likwiduje kryterium zdolności czy umiejętności, można chyba wrzucić do kosza?
zakładam, że jak ktoś jest profesorą, to ma kwalifikacje, żeby zasiadać w
radzie naukowej? więc dlaczego nie zasiada? bo się nie dopchał i ma za mało
tubalny głos? no i dlatego właśnie potrzebne są parytety.


komentarze do artykułu też po części powalające.
Obserwuj wątek
    • bugmenot2008_2 To w radach naukowych też mają być parytety? 25.06.09, 12:45
      I gdzie jeszcze!? Dostaniecie parytety, to potem się okaże, że profesor na jakimś wydziale będzie za mało, to się wywali profesora, a wsadzi magistrę - zresztą i tak rzeczą oczywistą jest, że magistra nie jest profesorą w wyniku działalności szklanego sufitu, więc ok. A co będzie potem? Potem się wywali wszystkich mężczyzn z uczelni, zastępując ich kobietami - wszak kobiety przez 100 lat w ogóle nie miały wstępu do szkół wyższych, więc trzeba to wyrównać. Potem zaczniecie we własnym gronie się wywalać, bo niektóre kobiety okażą się za mało kobiece i powiedzą coś skrajnie głupiego o feminizmie, to się je również wywali. Na sam koniec pożrecie Janion, Szczukę i Środę, zagryzając Graff - bo się okażą za mało feministyczne. I tak dalej, i tak dalej.

      Brzmi znajomo? Jak nie, to podpowiem: feminizm to nic więcej jak komunizm, tyle że "klasa" zostało zastąpione słowem "płeć". Z feminizmem nie należy dyskutować, tylko trzeba go zwalczać, bo stanowi zagrożenie.

      Zaczęło się od gadaniny o równości, a powoli przechodzimy do gadaniny o uprzywilejowaniu. Dać palec - odgryzą rękę.
      • six_a Re: To w radach naukowych też mają być parytety? 25.06.09, 12:55
        >A co będzie potem?
        potem będzie koniec świata
        Twojego

        >Dać palec - odgryzą rękę
        czyli uważasz, że jednak komuś coś dajesz albo wydzielasz? z łaski swojej? nie
        za dużo megalomanii?
        • bugmenot2008_2 Jak z pogodą u Ciebie? 25.06.09, 13:07
          Jak z pogodą u Ciebie? U mnie całkiem-całkiem. Dość słonecznie, chociaż jeszcze
          może popadać. Wczoraj cholernie dużo padało. Zobaczymy, jak będzie dzisiaj.
          • six_a Re: Jak z pogodą u Ciebie? 25.06.09, 13:11
            nopacz, tak samo. czyli zdrowi jesteśmy.
      • bene_gesserit Re: To w radach naukowych też mają być parytety? 25.06.09, 16:12
        bugmenot2008_2 napisał:

        > I gdzie jeszcze!? Dostaniecie parytety, to potem się okaże, że
        profesor na jaki
        > mś wydziale będzie za mało, to się wywali profesora, a wsadzi
        magistrę - zreszt
        > ą i tak rzeczą oczywistą jest, że magistra nie jest profesorą w
        wyniku działaln
        > ości szklanego sufitu, więc ok. A co będzie potem? Potem się
        wywali wszystkich
        > mężczyzn z uczelni, zastępując ich kobietami - wszak kobiety
        przez 100 lat w og
        > óle nie miały wstępu do szkół wyższych, więc trzeba to wyrównać.
        Potem zaczniec
        > ie we własnym gronie się wywalać, bo niektóre kobiety okażą się
        za mało kobiece
        > i powiedzą coś skrajnie głupiego o feminizmie, to się je również
        wywali. Na sa
        > m koniec pożrecie Janion, Szczukę i Środę, zagryzając Graff - bo
        się okażą za m
        > ało feministyczne. I tak dalej, i tak dalej.
        >
        > Brzmi znajomo? Jak nie, to podpowiem: feminizm to nic więcej jak
        komunizm, tyle
        > że "klasa" zostało zastąpione słowem "płeć". Z feminizmem nie
        należy dyskutowa
        > ć, tylko trzeba go zwalczać, bo stanowi zagrożenie.
        >
        > Zaczęło się od gadaniny o równości, a powoli przechodzimy do
        gadaniny o uprzywi
        > lejowaniu. Dać palec - odgryzą rękę.

        Bardzo to ciekawa wizja, ale co procz swoich koszmarnych snow masz
        na jej poparcie? Bo nie ma w niej cienia argumentu, rozumiesz.
      • saszenka2 Re: To w radach naukowych też mają być parytety? 28.06.09, 00:58
        Bugmenot to idealny przykład, jak o swoją pozycję, przez całe wieki
        niezachwianą, zaczynają trząść się mężczyźni, gdy przychodzi walczyć
        o jej utrzymanie z kobietami, bo kobiety mogą się okazać w czymś
        lepsze i co wtedy? Pomysł Kudryckiej stanowi dobre rozwiązanie, oby
        stał się ciałem. Aż mnie zatkało, że Kudrycka wpadła na takie
        rozwiązanie, bo nie podejrzewałam jej o to.
        • bugmenot2008_2 Ciekawe 29.06.09, 15:05
          Ciekawe, dlaczego miałbym się trząść, skoro - po pierwsze - prowadzę własną jednoosobową firmę, więc parytety mi naprawdę nie grożą, a po drugie, nawet jeślibym pracował na uczelni, to przecież inni mężczyźni byliby dla mnie takimi samymi konkurentami jak inne kobiety, jedni i drudzy by mi grozili. Czemu kobiet miałbym się bać bardziej niż innych mężczyzn?

          Nie, niczego się nie boję - spokojnie. Jedynie się oburzam na pomysły, że wszystko można regulować ustawowo. Zawsze się to źle kończyło i tak samo teraz się źle skończy. Problem w tym, że jak ludzie się zorientują, to będzie już stanowczo za późno.
          • bene_gesserit Re: Ciekawe 29.06.09, 15:11

            A co sie zle skonczylo w panstwach, w ktorych parytety sa?
            • bugmenot2008_2 W zasadzie miałem na myśli ogólną ideę 29.06.09, 15:46
              W zasadzie miałem na myśli ogólną ideę regulacji, a nie konkretnie parytety, ale przypuszczam, że parytety prowadzą - bo muszą prowadzić - do nadmiernej ingerencji urzędasów, sztuczności, promowania miernoty, niesprawiedliwości (brana pod uwagę jest płeć, a nie kompetencje), dyskryminacji (pozytywnej być może, ale przecież nadal dyskryminacji), i tak dalej.

              Mnie parytety przypominają dodatkowe punkty dla potomków robotników i chłopów na egzaminach w PRL-u. Efekt? Dostawali się mniej zdolni, ale "prawidłowego" pochodzenia. Z parytetami będzie pewno tak samo, bo stoi za tym analogiczne myślenie i podobna metoda.

              Tak uważam.

              Poza tym: o ile jeszcze byłbym w stanie zaakceptować parytety na listach wyborczych - rozumując, że rzecz polityczna pasuje jak ulał do polityki - to już chyba w zarządach firm (jak w Skandynawii) czy w radach naukowych parytety są pewną przesadą.

              Możliwe, że powyższe przemyślenia wprost wynikają ze strachu przed nieuchronnym końcem dominacji mężczyzn, jednak nadal wierzę, iż to po prostu zdrowy rozsądek.
              • bene_gesserit Re: W zasadzie miałem na myśli ogólną ideę 29.06.09, 15:51
                Rozumiem, ze takie sa twoje przypuszczenia. Moje przypuszczenia sa
                inne - rowniez w zwiazku z tym, ze system parytetowy w niektorych
                krajach dziala i jakos zadna katastrofa w zwiazku z tym tam nie
                nastapila.
                • bugmenot2008_2 Brak parytetów też nie. 29.06.09, 16:10
                  Brak parytetów też nie. Również nie doprowadził do katastrofy. Więc raczej brak katastrofy argumentem nie jest.
                  • bene_gesserit Re: Brak parytetów też nie. 29.06.09, 17:23

                    Zaraz :)
                    To ty napisales, ze parytety doprowadza do zlego.
                    Spytany, czemu tak uwazasz, skoro w krajach w ktorych parytety sa,
                    katastrofy nie bylo, odparles, ze po prostu tak uwazasz. 'Bo tak'
                    to ciekawy sposob dyskusji.

                    > Brak parytetów też nie. Również nie doprowadził do katastrofy.
                    Więc raczej brak
                    > katastrofy argumentem nie jest.

                    Katastrofa jest brak kobiet w polityce, zarzadach firm i uczelni.
                    Wiec jednak racji nie masz.
                    • bugmenot2008_2 Re: Brak parytetów też nie. 29.06.09, 17:55
                      > To ty napisales, ze parytety doprowadza do zlego.

                      Owszem, ale nie pisałem, że do katastrofy. Katastrofa to jednak chyba jest coś bardziej tragicznego niż to, o czym pisałem.

                      > Katastrofa jest brak kobiet w polityce, zarzadach firm i uczelni.
                      > Wiec jednak racji nie masz.

                      No, ale to nie jest katastrofa. A racji, rzecz jasna, nie mam - bo ciężko mieć rację w sporze czysto semantycznym.

                      Poza tym, o ile wiem, kwestia słuszności parytetów jest dyskusyjna nawet w obrębie ruchu feministycznego, istnieją feministki przeciwne parytetom, więc może jednak mój grzech nie jest aż tak wielki.

                      Przyjmijmy, że ja po prostu popieram feministki przeciwne parytetom. Co mi teraz zarzucisz?


                      • bene_gesserit Re: Brak parytetów też nie. 29.06.09, 18:04
                        Ze sugerujesz, jakobym czepiala sie ciebie dla samego czepiania.
                        Tymczasem chodzilo mi jedynie o to, abys przyznal, ze nie jestes w
                        stanie uargumentowac swojego zdania. Co poniekad nastapilo, wiec
                        adieu.
                        • bugmenot2008_2 Nara Ci 29.06.09, 18:15
                • dzikowy Re: W zasadzie miałem na myśli ogólną ideę 29.06.09, 23:33
                  Działa na co? Bo znowu dyskutowaliśmy jakiś czas temu o udziale Polek w biznesie
                  na tle innych nacji, także tych oparytetowanych. Zatem chyba nie działa.
          • saszenka2 Re: Ciekawe 29.06.09, 23:37
            Bo kobiety wzmocnią konkurencję. Więcej osób ubiega się o jedno
            posadę, statystycznie mniejsze szanse są na to, że to mi ona właśnie
            przypadnie. Natomiast strach przed kobietami może wynikać u
            niektórych mężczyzn z nieznajomości konkurencji. Kobiety przez lata
            nie stawały do rywalizacji o najlepiej płatne stanowiska, stąd nie
            wiadomo, jak wielkie zagrożenie stanowią.
    • satancruz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 14:43
      > no więc skoro już mamy dowód, że nie są gorsze

      Nie mamy dowodu, a wkażdym razie ja (i zapewne jeszcze trochę osób)
      go nie mam. Ty może i masz.

      Jak słusznie zauważono w komentarzu pod artykułem "częstym błędem
      jest przyjmowanie, że zmienne losowe silnie nawet skorelowane są
      związane jakimś związkiem przyczynowo-skutkowym, tym mocniejszym, im
      korelacja większa".

      Daleka jeszcze droga do wyjaśnienia np. dlaczego na 789 laureatów
      Nagrody Nobla jest zaledwie 35 kobiet (4.44%). Pewnie dlatego, że
      wmawiano im, że są gorsze z matematyki. W takim razie dlaczego na
      105 laureatów Nagrody Nobla z literatury jest tylko 11 kobiet
      (10.48%)? Może trzeba przeprowadzić badania nad wpływem wmawiania
      kobietom, że są gorszymi pisarkami na ich osiągnięcia literackie.

      No ale wiemy przynajmniej czemu na 48 laureatów Medalu Fieldsa nie
      ma ani jednej (!) kobiety. Bo wmawiano im, że są gorsze z
      matematyki...
      • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 15:32
        > Jak słusznie zauważono w komentarzu pod artykułem "częstym błędem
        > jest przyjmowanie, że zmienne losowe silnie nawet skorelowane są
        > związane jakimś związkiem przyczynowo-skutkowym, tym mocniejszym, im
        > korelacja większa".
        Ja bym jeszcze do tego dodał jedno. Załóżmy nawet, że akurat ta korelacja
        naprawdę wiąże się ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Proszę mi udowodnić, że
        owo powszechne przekonanie, że dziewczynki są gorszymi matematykami, czy
        fizykami to jest przyczyna średnio gorszych wyników, a nie skutek!
        • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 13:29
          no, ten test z esejami wręczanymi przed rozwiązywaniem zadań z matematyki mógłby
          chyba potwierdzać, że zasugerowanie i stereotyp są przyczyną, a nie skutkiem?
      • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 15:33
        satancruz napisał:

        > Jak słusznie zauważono w komentarzu pod artykułem "częstym błędem
        > jest przyjmowanie, że zmienne losowe silnie nawet skorelowane są
        > związane jakimś związkiem przyczynowo-skutkowym, tym mocniejszym, im korelacja
        większa".

        Tak, rzeczywiście cudne, zapamiętam to sobie i będę cytować, okazja szybko się
        pewnie trafi.

        > Daleka jeszcze droga do wyjaśnienia np. dlaczego

        > Bo wmawiano im, że są gorsze z
        > matematyki...

        Nie. Bo są oczywiście gorsze - kobiety są gorsze od mężczyzn i oczywiście w
        związku z tym powinny być gorzej traktowane, to jasne.
      • bugmenot2008_2 No i? Co w tym dziwnego? 25.06.09, 15:54
        No i? Co w tym dziwnego? Żyjemy w kraju, w którym odpowiedź na pytanie "ile to
        jest 50% ze 100" brzmi: "jestem humanistą", a Ty wymagasz wiedzy na temat
        subtelności związków przyczynowo-skutkowych.

        Po drugie - jak wiadomo z historii, okresy wiary w rozum przeplatają się z
        okresami zdominowanymi przez ciemnotę. A tak się składa, że dość długo panował
        rozum. Siłą rzeczy i niechybnie dążymy więc do smutnych czasów, w których
        pierwsze skrzypce grać będą religie, ideologie i powstałe na ich fundamentach
        ruchy polityczne. Zresztą widać to jak na dłoni. Nauka zaś stanie się "nauką" i
        działać będzie w służbie wyżej wymienionych, jak to już nieraz bywało. Taka jest
        smutna prawda.

        Tak więc spodziewam się ujrzeć niedługo stosy tego rodzaju "dowodów",
        skrupulatnie przygotowanych na polityczno-ideologiczne zamówienie. W ZSRS nie
        takich rzeczy "naukowo" dowodzono, zapewniam. Poczytaj sobie chociażby, co
        wyczyniał niejaki Trofim Łysenko. Gender Studies to przy nim mały miki.
        • dzikowy Re: No i? Co w tym dziwnego? 26.06.09, 03:06
          Jakiś czas temu czytałem artykuł przyrównujący współczesną technikę użytkową do
          magii - wykonuje się pewien rytuał i dzieje się cud. Coraz mniej osób interesuje
          zasada działania mikrofalówki, wtrysku paliwa, sieci komórkowej czy głupiego
          dynama rowerowego. A priori zostają uznane za zbyt skomplikowane i po jakimś
          czasie można jedynie odpowiedzieć "jestem humanistą".
          A ideologie i religie mają się świetnie. "Psychologiczne" podstawy scjentystów,
          "mądrość starożytnych" w zlepku New Age, to czemu nie feminizm?
          • six_a Re: No i? Co w tym dziwnego? 26.06.09, 13:47
            to wystarczy nie znać budowy dynama, żeby móc nazywać siebie humanistą? :D
            dzikowy, przeszedłeś samego siebie.
      • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 16:14
        Pewnie dlatego, ze mezczyzni sa lepsi i madrzejsi. A poniewaz ty
        tez - jak laureaci Nobla - masz fiutka, tez jests lepszy i
        madrzejszy. O to chodzi?
        • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 12:36
          wiesz, moja hipoteza jest akurat zgoła inna. I nie ma NIC wspólnego z wrodzonymi
          gorszymi możliwościami umysłowymi, w co sam nie wierzę.
          • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 12:42
            A nie mozesz przedstawic nam twojej zgola innej hipotezy? Razem ze
            zrodlami inspiracji, o ile to mozliwe.
      • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 17:38
        > Nie mamy dowodu, a wkażdym razie ja (i zapewne jeszcze trochę osób)
        > go nie mam.

        czyli zakładasz, że profesory są tak czy owak gorsze od profesorów, a kobiety na
        wysokich stanowiskach i tak za głupie, żeby siedzieć w zarządach jak ich
        koledzy? hmmm.
        i to jest argument, tak?
        • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:03
          Możesz wytłumaczyć w jaki sposób z tego:
          > > Nie mamy dowodu, a wkażdym razie ja (i zapewne jeszcze trochę osób)
          > > go nie mam.

          wywnioskowałaś to:
          > czyli zakładasz, że profesory są tak czy owak gorsze od profesorów
          ??
          • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:35
            nie, pyzz, to było pytanie, a nie wniosek.
            weź się odczep i skieruj swoją parę we właściwy gwizdek, czyli zdemontuj tezy
            autora artykułu lub autorów badań.
            powodzenia!


    • magnusg Na budowach i kopalniach tez te parytety 25.06.09, 15:47
      maja byc??
      A dziewczynki moze sa tak samo dobrze wyksztalcone,ale najwyrazniej
      brakuje im sily przebicia, jesli nie potrafia objac same tych
      stanowisk i trzeba im sztucznie jak umyslowo uposledzonym ustawowo
      pomagac.A bez sily przebicia, to to ich wyksztalcenie moga sobie
      gleboko gdzies wsadzic, bo bedac juz dzieki temu debilnemu
      parytetowi na jakis stanowiskach kierowniczych i prowadzac n.p.
      pertraktacje na temat jakiejs waznej umowy nikt ich za raczke juz
      trzymal nie bedzie.Kontrahenci taka dziewczynke na parytetowym
      stanowisku wydymaja wzgledem warunkow umowy az milo, bo dziewczynka
      nie ma niestety sily przebicia.
      • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 25.06.09, 17:48
        >Kontrahenci taka dziewczynke na parytetowym
        >stanowisku wydymaja wzgledem warunkow umowy az milo, bo dziewczynka
        >nie ma niestety sily przebicia.

        czyli facet w gruncie też może być debilem, bo wystarczą już same łokcie i siła
        przebicia?
        no, toś podreperował imidż męski.
        • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 26.06.09, 19:18
          Nie rozumiesz prostych konkluzji czy udajesz?Potrzebna jest
          kombinacja inteligencji, wiedzy i sily przebicia.Ci ktorzy to maja
          osiagaja odpowiednie stanowiska.Rozlazle dziewczynki natomiast
          czekaja ze swoimi dyplomikami na parytety.
          • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 26.06.09, 20:50
            > Potrzebna jest
            > kombinacja inteligencji, wiedzy i sily przebicia.Ci ktorzy to maja
            > osiagaja odpowiednie stanowiska.Rozlazle dziewczynki natomiast
            > czekaja ze swoimi dyplomikami na parytety.

            niektóre dziewczynki nie czekają. wtedy od takich magnusiów jak ty otrzymują
            epitet korporacyjnej suki, babochłopa i inne temu podobne.
            sam więc widzisz, magnusiu, że tak być nie może.
            • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 27.06.09, 00:10
              Takie parytetowe karierowiczki napewno epitetow nie otrzymaja:)Ale
              skoro te rozlazle dziewczynki boja sie robic kariery, bo moze ktos
              je nazwie korporacyjna suka, to niech lepiej dalej siedza z
              dyplomikiem w domu, bo poprostu psychicznie zgina w realich tego
              swiata
              • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 27.06.09, 00:41

                ojtam, nie przesadzajmy, jest wiele innych opcji, można np. zostać mamusią
                kolejnego magnusika. opowiedz w takim razie o rozlazłości kobiet w twojej
                rodzinie. na pewno masz się do czego odwołać, jeśli zdołałeś wypocić na forumie
                teorię rozlazłości uogólnionej u kobiet.
                • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 28.06.09, 10:18
                  Zadnych uogolnien nie sugerowalem, bo jak sama w trakcie tej
                  dyskusji przyznalas sa kobiety, ktore potrafia sie przebic.I wlasnie
                  one na tych stanowiskach powinny byc, a nie rozlazle dziewczynki,
                  ktore krzycza, ze nalezy im sie 50% stanowisk, bo sie urodzily z
                  c..ka.
                  • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 28.06.09, 22:11
                    nie nudź, człowieku. nie rozumiesz idei, to nie komentuj. dziwne, że nie
                    słyszałam twoich protestów, jak istniał system promowania pochodzenia np. inna
                    sprawa, że może wtedy nie żyłeś, bo jakbyś żył, to na pewno byś protestował, prawda?
                    • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 08:46
                      Hehe-argumenty sie feministce skonczyly, to strona przeciwna ma
                      skonczyc komentowanie:)
                      Promowanie pochodzenia bylo tak samo chorym komunistycznym pomyslem,
                      jak ten debilny parytecik.
                      Do czego to PRL doprowadzilo kazdy wie.Niestety jak widac feministki
                      wnioskow z tego wyciagnac nie potrafia.
                      • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 09:30
                        > Hehe-argumenty sie feministce skonczyly...
                        przypomnę, geniuszu dyskursu, że u Ciebie argumenty nawet się nie zaczęły.
                        zamiast tego jakiś wylew frustracji. nie dość, że się nie dopchałeś, jak można
                        było, to teraz jeszcze parytety i tym mniejsze szanse? no doprawdy, masz powód
                        do narzekania.
                        wrócimy do tematu wtedy, jak dajmy na to zostaniesz wywalony na bruk z roboty, a
                        dom będzie utrzymywać wyłącznie Twoja żona czy partnerka, wtedy jeszcze
                        zajęczysz i za parytetem i za wyrównaniem płac.
                        • dzikowy Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 09:40
                          W sensie w górę? Podejrzewam, że będzie odwrotnie i kobiety zapłaczą za brakiem
                          parytetów jak facet przyniesie do domu owe 7% mniej.
                          • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 10:24
                            to nie jest wyłącznie 7 procent mniejszej pensji, które przypominam jest
                            średnią, a nie faktyczną różnicą. to jest także perspektywa wywalenia z roboty w
                            ogóle po macierzyńskim albo zwolnienia z innego "bylepowodu".


                            a podejrzeń na razie nie możemy zweryfikować.
                            faktem jest natomiast, że kobiecie - niezależnie od rodzaju pracy - trudno jest
                            utrzymać dom ze swojej pensji. a facetowi nie. dowodem są domy, gdzie kobieta
                            nie pracuje zawodowo (z jakiegokolwiek bądź powodu) i baaaardzo mało domów,
                            gdzie na niepracowanie zawodowo może sobie pozwolić mężczyzna.
                            • pyzz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 11:55
                              > faktem jest natomiast, że kobiecie - niezależnie od rodzaju pracy - trudno jest
                              > utrzymać dom ze swojej pensji. a facetowi nie.
                              To chyba rozmowa o czym innym. Jeżeli mówimy o karierze naukowej, to pragnę
                              zaznaczyć, że szans na samodzielne utrzymanie rodziny przynajmniej przez
                              pierwsze 15 lat nie ma. Ani męski, ani damski naukowiec. W tej branży pracuje
                              się na zasadzie "głodny to płodny".
                            • dzikowy Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 23:24
                              > a podejrzeń na razie nie możemy zweryfikować.

                              ... po czym opisała cały akapit podejrzeń.
                              • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 30.06.09, 22:45
                                > ... po czym opisała cały akapit podejrzeń
                                który?
                            • saszenka2 Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 23:25
                              six_a napisała:

                              > to nie jest wyłącznie 7 procent mniejszej pensji, które
                              przypominam jest
                              > średnią, a nie faktyczną różnicą. to jest także perspektywa
                              wywalenia z roboty
                              > w
                              > ogóle po macierzyńskim albo zwolnienia z innego "bylepowodu".
                              >
                              >
                              > a podejrzeń na razie nie możemy zweryfikować.
                              > faktem jest natomiast, że kobiecie - niezależnie od rodzaju pracy -
                              trudno jest
                              > utrzymać dom ze swojej pensji. a facetowi nie. dowodem są domy,
                              gdzie kobieta
                              > nie pracuje zawodowo (z jakiegokolwiek bądź powodu) i baaaardzo
                              mało domów,
                              > gdzie na niepracowanie zawodowo może sobie pozwolić mężczyzna.
                              >
                              >
                              W ogóle jak przychodzi do zwolnień w związku z kryzysem, to na
                              pierwszy odstrzał idą kobiety. Mężczyźni na ogół mają
                              więcej "szczęścia". Ostatnio był artykuł w "WO" nt. kobiet
                              utrzymujących cały dom. I bardzo ciężko było im wyżyć z pensji
                              kobiety.
                  • easz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 00:27
                    magnusg napisał:

                    Nie czytałeś wątku. Czego oczekujesz w związku z tym?
            • rozczochrany_jelonek Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 27.06.09, 07:52
              > niektóre dziewczynki nie czekają. wtedy od takich magnusiów jak ty otrzymują
              > epitet korporacyjnej suki, babochłopa i inne temu podobne.

              mężczyźni jakoś sobie radzą ze złośliwymi uwagami , kobiety też powinny się tego
              nauczyć ;)
          • easz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 27.06.09, 03:05
            magnusg napisał:

            > Nie rozumiesz prostych konkluzji czy udajesz?Potrzebna jest
            > kombinacja inteligencji, wiedzy i sily przebicia.Ci ktorzy to maja
            > osiagaja odpowiednie stanowiska.Rozlazle dziewczynki natomiast
            > czekaja ze swoimi dyplomikami na parytety.

            To Ty nie rozumiesz idei parytetu. Potrzebne jest to wszystko, ale
            dlaczego jednym się przy tym wszystkim dorzuca kłód pod nogi, bo
            mają określoną płeć, a innym nie, bo mają określoną płeć? Dlaczego
            tak było i dlaczego tak ma nadal niby pozostać? Parytet jest niemile
            widziany nie tylko ze wzgledu na groźbę utraty przewagi, ale jako
            idea ze względu na konieczność totalnej zmiany w mentalności,
            wychowaniu i systemie edukacji przede wszystkim. Z takimi rozlazłymi
            rządzącymi...
            • rozczochrany_jelonek Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 27.06.09, 07:57
              Potrzebne jest to wszystko, ale
              > dlaczego jednym się przy tym wszystkim dorzuca kłód pod nogi, bo
              > mają określoną płeć, a innym nie, bo mają określoną płeć?

              Łżesz, kłody pod nogi są rzucane wszystkim :)
              • easz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 00:04
                rozczochrany_jelonek napisał:

                > Łżesz, kłody pod nogi są rzucane wszystkim :)

                Sam łżesz, są wszytskim, ale jeśli komuś dlatego, że lub bardziej,
                bo ma określoną płeć, to to jest złe, a o takim czymś mówimy.
            • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 28.06.09, 10:25
              Tak, tak:))Mezczyzni na stanowiskach kierowniczych co weekend
              spotykaja sie w scisle tajnych kregach, odprawiaja tajemnicze
              obrzady i spiskuja jakby tu wszystkie baby zalatwic, zeby nie
              zrobily im czasami konkurencji:))
              Jakze paranoiczny jest wasz feministyczny swiat.Za wszystkie porazki
              kobiet w zyciu zawodowym odpowiadaja zli, niedobrzy szowinisci,
              ktorzy przeciwko biednym kobietkom spiskuja:)Takie teorie to moze w
              Arabii Saudyjskiej mozesz propagowac, ale nie w kraju, gdzie kobieta
              byla Premierem, szefem banku Centralnego, szefem najwiekszego banku
              prywatnego, burmistrzem stolicy itd.
              • six_a Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 09:39
                > Tak, tak:))Mezczyzni na stanowiskach kierowniczych co weekend
                > spotykaja sie w scisle tajnych kregach, odprawiaja tajemnicze
                > obrzĘdy

                nikt tego nie twierdzi. ale możesz sobie w to wierzyć i nie dostrzegać
                rzeczywistości, nie mam nic przeciwko. to twoja bajka.


                > byla Premierem, szefem banku Centralnego, szefem najwiekszego banku
                > prywatnego, burmistrzem stolicy itd
                two in a million. no przynajmniej wiemy, że do dwóch umiesz policzyć. wspaniały
                dowód na równe szanse. gratuluję!
                • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 04.07.09, 11:18
                  Moglbym bez problemu tak dalej wymieniac kobiety, ktore oosiagnely
                  najwyzsze stanowiska w Polsce-szefowa dyplomacji, minister
                  finansow,szefowa Prokuratury, szefowa Zwiazku Pracodawcow-jak widac
                  mnostwo kobiet potrafilo sie przebic w Polsce na same szczyty.I to
                  bez debilnego parytetu.Ale one maja sile przebicia, w
                  przeciwienstwie do rozlazlych dziewczynek krzyczacych o parytecie.
                  • easz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 06.07.09, 01:59
                    magnusg napisał:

                    > Moglbym bez problemu tak dalej wymieniac kobiety, ktore oosiagnely
                    > najwyzsze stanowiska w Polsce-szefowa dyplomacji, minister
                    > finansow,szefowa Prokuratury, szefowa Zwiazku Pracodawcow-jak
                    widac
                    > mnostwo kobiet potrafilo sie przebic w Polsce na same szczyty.I to
                    > bez debilnego parytetu.Ale one maja sile przebicia, w
                    > przeciwienstwie do rozlazlych dziewczynek krzyczacych o parytecie.

                    Nie zauważyłeś, że np. na Kongresie to nie były nieudacznice? Tylko
                    właśnie takie kobiety, o których piszesz. Dziwne. I niektóre z nich,
                    udacznic, są za parytetami. Jeszcze dziwniejsze.
      • saszenka2 Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 28.06.09, 01:06
        A dzięki czemu nie mają tej siły przebicia? Ano poprzez wychowanie,
        dorastały w kulturze patriarchalnej, a nawet jak ją mają, tzn. mają
        osobowość, które nakazuje im walczyć o swoje, to nie przebiją się
        przez mur, w którym jest malutka brama, kontrolowana przez
        strażników kultury patriarchalnej, którzy boją się o własne posady,
        bo kobiety to rywalki w walce o awans. Czyli liczba ubiegających sie
        o stołek rośnie, a tym samym maleje prawdopodobieństwo, że
        przypadnie ono właśnie mi.
        • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 28.06.09, 10:35
          W tej samej kulturze sie wychowaly co ty, wiec jak rozumiem ty tez
          jestes nadal niewolnica psychiczna rzekomej kultury
          patriarchatu?.Prawda jest taka, ze te zdolne i z sila przebicia
          potrafily sie przebic.Niezdolna reszta czeka na parytecik.
          Przez ten parytet kobiety same sie sprowadzaja do poziomu ludzi
          uposledzonych, ktorych trzeba ustawowo wspomagac w znalezieniu pracy.
          Jak za komuny panstwo ma im dac prace, bo same sa zbyt niewydolne,
          zeby ja sobie zalatwic.Jednoczesnie z RN czy zarzadow trzeba bedzie
          wyrzucic mezczyzn, z ktorymi te rozlazle dziewczynki na zasadach
          normalnej konkurencji konkurowac nie potrafily.To oslabii gospodarke
          i struktury panstwowe, bo najlepszych zastapi sie parytetowymi
          pasozytami.Zalosne.
          • easz Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 00:34
            magnusg napisał:

            > Jednoczesnie z RN czy zarzadow trzeba bedzie
            > wyrzucic mezczyzn, z ktorymi te rozlazle dziewczynki na zasadach
            > normalnej konkurencji konkurowac nie potrafily.To oslabii
            > gospodarke i struktury panstwowe, bo najlepszych zastapi sie
            > parytetowymi pasozytami.Zalosne.

            IMO tym, którzy są mocni i zasługują niczego się nie zabierze,
            niczego nie stracą. Uważasz, że wszyscy którzy gdzieś tam siedzą,
            gdzieś pracują, to są ci najlepsi z najlepszych? Wszędzie? Czy może
            wybrani najlepsi z tych co byli do wybrania, iloś ograniczona juz na
            wstępie? Czyli, jeśli babek z jakichś powodów w początkowej puli nie
            było, to - wiadomo. Te, co się przebiły - chwała im za to, po
            stokroć boginie. My mówimy o czymś innym.

            Mówimy także o budowaniu całego systemu, o wieloetapowości. Na to
            już jest zgoda nawet niechetnych parytetom, czyli przynajmniej
            zgadzamy się, że problem jest realny.
          • saszenka2 Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 00:44
            magnusg napisał:

            > W tej samej kulturze sie wychowaly co ty, wiec jak rozumiem ty tez
            > jestes nadal niewolnica psychiczna rzekomej kultury
            > patriarchatu?.Prawda jest taka, ze te zdolne i z sila przebicia
            > potrafily sie przebic.Niezdolna reszta czeka na parytecik.
            > Przez ten parytet kobiety same sie sprowadzaja do poziomu ludzi
            > uposledzonych, ktorych trzeba ustawowo wspomagac w znalezieniu
            pracy.
            > Jak za komuny panstwo ma im dac prace, bo same sa zbyt niewydolne,
            > zeby ja sobie zalatwic.Jednoczesnie z RN czy zarzadow trzeba
            bedzie
            > wyrzucic mezczyzn, z ktorymi te rozlazle dziewczynki na zasadach
            > normalnej konkurencji konkurowac nie potrafily.To oslabii
            gospodarke
            > i struktury panstwowe, bo najlepszych zastapi sie parytetowymi
            > pasozytami.Zalosne.
            >
            Wszystko zależy od wpływu kultury. Ja się wychowywałam w normalnej
            rodzinie, gdzie mnie zachęcano do nauki matmy, fizyki, chemii i
            biologii. I uczono bycia niegrzeczną dziewczynką, ale są domy, gdzie
            każdą aktywność dziewczynki się hamuje, bo kłocenie się z kimś nie
            przystoi dziewczynce, bo dziewczynka to lepiej wiersze pisze niż
            umie tabliczkę mnożenia etc.
            W ogóle dlaczego zakładasz, że ci faceci są od nich lepsi? Oni się
            tam dostali, bo nie musieli z nimi rywalizować, a gdyby musieli,
            efekt rywalizacji mogłby prezentować się inaczej.
            • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 08:50
              Dlaczego nie musieli rywalizowac???A to kobiety sie o te stanowiska
              nie ubiegaly do tej pory i wszystkie czekaja na parytet?Wiele sie
              ubiegala, ale najwidoczniej byly gorsze.
              • saszenka2 Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 29.06.09, 23:22

                magnusg napisał:

                > Dlaczego nie musieli rywalizowac???A to kobiety sie o te
                stanowiska
                > nie ubiegaly do tej pory i wszystkie czekaja na parytet?Wiele sie
                > ubiegala, ale najwidoczniej byly gorsze.
                Wyobraź sobie, że nawet zdolne i z siłą przebicia kobiety się
                odsyła, bo jeszcze zajdą w ciążę i co wtedy? Poza tym mamy do
                czynienia ze źle rozumianą męską solidarnością. Swój swego zawsze
                popychal do przodu, niejednokrotnie po znajomości.
                • magnusg Re: Na budowach i kopalniach tez te parytety 04.07.09, 11:22
                  No wybacz, ale tu poprostu mylisz pojecia.Nepotyzm i zalatwianie
                  sobie pracy przez znajomosci chyba nic z postualtem parytetu nie ma
                  wspolnego?
                  A ta meska rzekoma solidarnosc to mit i feministyczna paranoja.
    • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 16:13
      Probowal sie ktos rejestrowac do badania? Bo mnie wywalalo ze
      strony rejestracyjnej :(
      • magnusg Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 16:22
        Tam jest tez parytet.Kobiety juz swoje 50% wykorzystaly:)
      • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:19
        u mnie nie było rejestracji, ale po zrobieniu testu wyskoczyło o to:
        Error
        We are sorry, your session expired. Please try again. If you continue having
        problems please contact us: implicit@wjh.harvard.edu

        jest tam kilka testów IAT: m.in. rasa, płeć, sylwetka, wiek
        może z explorera spróbuję.
        • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 20:51
          A, to mi to samo wyskakiwalo.

          W testy IAT foro sie juz bawilo dawno temu:
          tinyurl.com/m828uw
          Wyszlo, zesmy w zasadzie nieuprzedzone, tylko pavvka jest rasista :(
          • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 01:55
            bene_gesserit napisała:

            > A, to mi to samo wyskakiwalo.
            >
            > W testy IAT foro sie juz bawilo dawno temu:
            > tinyurl.com/m828uw
            > Wyszlo, zesmy w zasadzie nieuprzedzone, tylko pavvka jest rasista :
            (

            Kiedyś robiłam chyba podobny test? przy okazji jakiegoś artykułu w
            WO, z 3 lata temu może, no i wyszło mi, że jestem uprzedzona w
            stosunku do kobiet:/ Tam się zaznaczało odpowiedzi na czas, tzn.
            system jakby brał pod uwagę wahania, czyli liczyły się i odpowiedzi,
            i czas reakcji. Ogólnie okropne, ale jakże dające do myślenia...
      • saszenka2 Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 01:09
        bene_gesserit napisała:

        > Probowal sie ktos rejestrowac do badania? Bo mnie wywalalo ze
        > strony rejestracyjnej :(
        Czyli mojemu laptopowi nic nie dolega, bo mnie też wywala.
    • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 16:21
      Droga six_o, proponuję, aby decydowanie o tym, kto jest dobry, a kto słaby w
      przedmiotach ścisłych pozostawić ludziom, dla których ułamki nie są strasznym
      przeżyciem.
      :D
      • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 17:46
        och, nie przejmuj się tak tymi moimi ułamkami:) jakoś daję radę.
        aha i o nobla nie wystąpię, tak że startuj śmiało. ułamki powinny wystarczyć.
        :D
        • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:09
          Twoje ułamki mnie nie martwią.
          Natomiast twoje uznanie dla własnych kompetencji w wypowiadaniu się nt. systemu
          oceniania osiągnięć w naukach ścisłych - jest fajne. :D
          • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:33
            > uznanie dla własnych kompetencji w wypowiadaniu się nt. systemu
            > oceniania osiągnięć w naukach ścisłych
            w tym przypadku zadowoliłam się oceną autora tekstu i bardzo mi ona, ta ocena,
            odpowiada. może podyskutujesz z artykułem dla odmiany?

            > Twoje ułamki mnie nie martwią
            eee, czyli serio uważasz to za argument wart przytaczania w kolejnej już
            dyskusji? to chyba jeszcze gorzej? dno i pięć metrów mułu :D
            • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:39
              Komentarz do artykułu (który nb pod nim złożyłem) może być tylko taki, jaki do
              większości artykułów tego działu.
              O taki:
              www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174
              > dno i pięć metrów mułu :D

              Dzieeeesięć sążni wooodyyy i pięć błota stóp!
              • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 18:55
                > Komentarz do artykułu (który nb pod nim złożyłem)
                no tego jeszcze nie czytałam, zaraz nadrobię. pewno warto, skoro sam polecasz.

                all images by jorge cham?
                też ładnie

                dobra, wnioski są takie: ja nie znam ułamków, Ty nie znasz argumentów (poza
                ułamkami ofkors), czyli nobody's perfect.
                :)eot(:
              • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 20:56
                pyzz napisał:

                > Komentarz do artykułu (który nb pod nim złożyłem) może być tylko
                taki, jaki do
                > większości artykułów tego działu.
                > O taki:
                > www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174


                Kto jak kto, ale Pinker ma ten schemat opanowany najlepiej w calym
                swiatku naukowym :DDD
      • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 02:26
        pyzz napisał:

        > Droga six_o, proponuję, aby decydowanie o tym, kto jest dobry, a
        > kto słaby w przedmiotach ścisłych pozostawić ludziom, dla których
        > ułamki nie są strasznym przeżyciem. :D

        To i inne mówi ktoś, dla kogo zdecydowanie więcej w więzieniach
        mężczyzn niż kobiet nie świadczy o tym, że ci pierwsi popełniają
        więcej przestępst, ale o tym, że tym drugim się odpuszcza.
        Kompetencje-tendencje.
        • pyzz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 12:33
          > To i inne mówi ktoś, dla kogo zdecydowanie więcej w więzieniach
          > mężczyzn niż kobiet nie świadczy o tym, że ci pierwsi popełniają
          > więcej przestępst, ale o tym, że tym drugim się odpuszcza.
          > Kompetencje-tendencje.
          Nieprawda, nie twierdzę, że kobiety i mężczyźni nie popełniają dokładnie tyle
          samo przestępstw.
          Jeden efekt wcale nie wyklucza drugiego.
          A seksistowskie traktowanie przez sądy jest faktem.
          Za to mogę Ci podać przykład niesprawiedliwego traktowania, które chroni przede
          wszystkim mężczyzn (akurat w polsce): pobłażanie oskarżonym, którzy sami są
          związani z organami ścigania. Daleko najpoważniejszy problem polskiego wymiaru
          nie-sprawiedliwości.
          • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 12:45
            pyzz napisał:

            > A seksistowskie traktowanie przez sądy jest faktem.

            Ale skad to twoje przekonanie?
          • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 26.06.09, 13:27
            >A seksistowskie traktowanie przez sądy jest faktem.
            a dlaczego Ty w każdej dyskusji zjeżdżasz na pokrzywdzonych przez sądy mężczyzn
            czy ojców? tu i pod artykułem zresztą też.
            to nie jest ten temat!
          • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 27.06.09, 02:32
            pyzz napisał:

            > Nieprawda, nie twierdzę, że kobiety i mężczyźni nie popełniają
            > dokładnie tyle samo przestępstw.

            Słucham? A co to niby znaczy?

            > Jeden efekt wcale nie wyklucza drugiego.

            W tamtej rozmowie, o alimentach, twierdziłeś właśnie tak, dokładnie
            i w jedną stronę, przypomnę.
    • benek231 Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 25.06.09, 19:02
      i jedyny problem w tym, ze moje zyczenia nie maja mocy sprawczej. :O)

      Oczywiscie zycze Wam tego na jakis rozsadny okres przejsciowy, 20 lat?, tj. do
      czasu az przebijecie sie, postawicie na nogi oraz utrwalicie potrzebe swej
      obecnosci w glowkach nie tylko meskich. Cos w rodzaju amerykanskiej 'affirmative
      action'? Czemu nie...
      • benek231 PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 25.06.09, 20:20
        benek231 napisał:

        > i jedyny problem w tym, ze moje zyczenia nie maja mocy sprawczej. :O)
        >
        > Oczywiscie zycze Wam tego na jakis rozsadny okres przejsciowy, 20 lat?, tj. do
        czasu az przebijecie sie, postawicie na nogi oraz utrwalicie potrzebe swej
        obecnosci w glowkach nie tylko meskich. Cos w rodzaju amerykanskiej 'affirmative
        action'? Czemu nie...
        ========
        PS.... caly czas asugerowany bylem parytetami w politycznej reprezentacji, czyli
        w parytetami w Parlamencie - stad moj optymizm.

        W Radach Naukowych tez jest to mozliwe, niemniej najpierw potrzeba odpowiedniej
        liczby zaslugujacych na to naukowcow plci zenskiej. Z odpowiednim i
        porownywalnym dorobkiem naukowym. Rozumiesz przeciez, ze sama plec nie
        wystarczy. Jak do tego dojsc? Ano musialbyby np wydzialy matematyczne i fizyczne
        faworyzowac przez czas jakis kobiety. Mam na mysli cos w rodzaju systemu
        punktowania za plec. W efekcie powinna wzrosnac liczba studentek oraz liczba
        pracowniczek naukowych. Wtedy to, wziawszy pod uwage naukowy dorobek, kobiety
        przepychalyby sie pomiedzy soba do Rady i na siebie cichutko pokrzykiwaly,
        walczac o te polowe miejsc. :)
        • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 02:07
          benek231 napisał:

          > niemniej najpierw potrzeba odpowiedniej liczby zaslugujacych na to
          > naukowcow plci zenskiej

          Otóż to. Czy tak trudno zrozumieć o co chodzi z parytetami? Nie na
          ładne oczy, tylko tak wymanewrować np. edukację/cją, żeby stan
          faktyczny miał realne odzwierciedlenie, pokrycie w parytecie.

          > Ano musialbyby np wydzialy matematyczne i fizyczne faworyzowac
          > przez czas jakis kobiety. Mam na mysli cos w rodzaju systemu
          > punktowania za plec.

          A tam. Pogonić do roboty:) zareklamować, dofinansować, doinformować,
          wyedukować, wychować itd, odmentalnić - także kobiety.

          > W efekcie powinna wzrosnac liczba studentek oraz liczba
          > pracowniczek naukowych. Wtedy to, wziawszy pod uwage naukowy
          > dorobek, kobiety przepychalyby sie pomiedzy soba do Rady i na
          > siebie cichutko pokrzykiwaly, walczac o te polowe miejsc. :)

          Jou:)
        • pyzz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 12:43
          > Ano musialbyby np wydzialy matematyczne i fizyczn
          > e
          > faworyzowac przez czas jakis kobiety.
          Informuję, że to właśnie ma miejsce. I TO jest właśnie dyskryminacja płciowa.
          I to właśnie mi się nie podoba.
          Jeżeli mówimy o znoszeniu dyskryminacji tam, gdzie ona jest i
          wprowadzaniu zasad, które dyskryminację ze względu na nieistotne czynniki
          utrudniają to ja jestem jak najbardziej za.
          Ale tego typu pomysły 50% kobiet, nawet, gdy 90% chętnych to mężczyźni, to
          właśnie wprowadza dyskryminację i niesprawiedliwość.
          I tak właśnie teraz jest.
          • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 16:32
            pyzz napisał:

            > > Ano musialbyby np wydzialy matematyczne i fizyczn
            > > e faworyzowac przez czas jakis kobiety.
            > Informuję, że to właśnie ma miejsce. I TO jest właśnie dyskryminacja płciowa.
            > I to właśnie mi się nie podoba.
            ======
            No to w takim razie bardzo przepieknie, ze to wlasnie ma miejsce. Jest sie z
            czego cieszyc. Z czasem kobiety stana sie calkowicie konkurencyjne na tych
            kierunkach.
            Ciekawe, ze meski pomruk niezadowolenia podnosi sie teraz, gdy zaczelo pojawiac
            sie faworyzowanie kobiet na tych kierunkach. Wczesniej mozna tam bylo widziec
            jedynie buzie przepelnione samouwielbieniem, z powodu "zdolnosci typowo
            meskich", ktore pozwalaja dominowac im na konkretnych kierunkach - pod
            nieobecnosc kobiet, z powodu "biologicznie innego ukierunkowania". Przez setki
            lat prawie zadnemu nie zaswitalo w pale by cos mruknac.
            Zapoznienie 50% populacji trzeba jakos odrobic - nie sadzisz?




            > Jeżeli mówimy o znoszeniu dyskryminacji tam, gdzie ona jest i
            > wprowadzaniu zasad, które dyskryminację ze względu na nieistotne czynniki
            utrudniają to ja jestem jak najbardziej za.
            > Ale tego typu pomysły 50% kobiet, nawet, gdy 90% chętnych to mężczyźni, to
            właśnie wprowadza dyskryminację i niesprawiedliwość.
            > I tak właśnie teraz jest.
            =======
            Czy to znaczy, ze np. na informatyke 50% studentow (100% studentek) pochodzi z
            ulicznych lapanek?
            Ograniczone w czasie, lekkie fory dla kobiet na tzw. "meskich kierunkach"
            zaowocuja zmiana niekozystnych dla kobiet proporcji. Wtedy nie bedzie juz
            potrzeby faworyzownia kogokolwiek. Zgadza sie, beda jacys pokrzywdzeni,
            prejsciowo, gdyz szale przewazyl plciowy dodatek, ale gdyby pozwolic na stary
            tryb to z powodu "biologicznie innego ukierunkowania" nie byloby widac kobiet na
            tych wydzialach przez nastepnych 200 lat. Rozumiem, ze to byloby jak najbardziej
            fair i nie dyskryminacyjnie, ale... nie moim zdaniem.
            • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 16:50
              > Ograniczone w czasie, lekkie fory

              Nie ma czegoś takiego jak przywileje ograniczone w czasie. Nigdy nie udało się
              żadnego przywileju cofnąć bez walki grupy, która z niego korzysta. Każda chęć
              cofnięcia parytetu wywołałaby wrzask, że kontrrewolucja patriarchatu i inne
              bzdury. Poza tym nie tutaj leży problem. Sama rekrutacja na studia jest obecnie
              zupełnie bezosobowa. Można ewentualnie było szukać dowodów na dyskryminację w
              przypadku egzaminów rekrutacyjnych, ale na potrzeby wprowadzania parytetów muszą
              to być dowody wyjątkowo mocne. Poza tym. W trakcie przewodu doktorskiego i
              habilitacyjnego jak promotor jest uprzedzony to go nie zmusisz do zmiany
              nastawienia, bo jak egzaminator studenta, zawsze swoją przewagą może uwalić. I
              co, parytety dla długowłosych studentów, bo ich częściej oblewają?

              > Zgadza sie, beda jacys pokrzywdzeni,
              > prejsciowo, gdyz szale przewazyl plciowy dodatek, ale gdyby pozwolic na stary
              > tryb to z powodu "biologicznie innego ukierunkowania" nie byloby widac kobiet n
              > a
              > tych wydzialach przez nastepnych 200 lat. Rozumiem, ze to byloby jak najbardzie
              > j
              > fair i nie dyskryminacyjnie, ale... nie moim zdaniem.

              Dyskryminacja negatywna nie jest rozwiązaniem. Akurat w przypadku akademików
              duże znaczenie ma płaszczyzna nieformalna kontaktów, a autonomia uczelni czy
              PANu uniemożliwia głęboką ingerencję w politykę kadrową. Zresztą ciekawym
              egzekwowania - oficer polityczny z feminoteki na posiedzeniach rad wydziałowych?
              • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 17:38
                Wszystko jest ograniczone w czasie. I jesli mozna wprowadzic przywileje to i
                mozna je wprowadzic czasowo - bez wzgledu na wrzaski najpierw, i pozniej.

                Poparlem jedynie propozycje parytetu w Radach Naukowych (choc tez w trybie
                warunkowym). Nie wypowiadalem sie na rzecz parytetow przy rekrutacji. Mowilem o
                zachetach oraz systemie punktacji powodujacych przemiany korzystne dla kobiet.
                Mozna przerozne rzeczy jesli tylko sie chce. Tak samo jak mozna uwalac
                profesorow i profesorki za pozamerytoryczne preferencje w odniesieniu do
                studentow. Dyskryminujace nastawienie danego profesora daje sie predko wylapac.
                Pewnie, ze trudno jet zachecic kogos do wyciagania reki, gdy ten ktos
                przyzwyczajony jest, i lubi, podstawiac noge. Niemniej mozna - jak nie zachecic
                to zmusic, albo... wykopac.

                Z cala pewnoscia nie mozna nic zmienic - z Twoim, na NIE, podejsciem.

                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 17:55
                  > Wszystko jest ograniczone w czasie. I jesli mozna wprowadzic przywileje to i
                  > mozna je wprowadzic czasowo - bez wzgledu na wrzaski najpierw, i pozniej.

                  Jak KRUS, kościelna komisja majątkowa, przywileje kolejarzy (nawet we Francji,
                  gdzie kolejarz nie ma do czynienia z techniką kolejową lat '50).
                  Do cofnięcia przywileju trzeba niezwykle silnej woli politycznej lub noża na
                  gardle. W kwestiach światopoglądowych noża nie ma i nie będzie, a już na pewno w
                  szkolnictwie wyższym. Poza tym nauka zawsze i wszędzie powinna być autonomiczna.
                  Jeżeli próbujesz regulować politycznie szkolnictwo wyższe i działania placówek
                  naukowych powstają potworki w stylu IPN czy historia uniwerku w Gothenburgu
                  przytoczona niegdyś przez Bruforda.

                  > Z cala pewnoscia nie mozna nic zmienic - z Twoim, na NIE, podejsciem

                  Ale z Twoim nie wolno.
                  • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 18:34
                    dzikowy napisał:

                    > > Wszystko jest ograniczone w czasie. I jesli mozna wprowadzic przywileje t
                    > o i
                    > > mozna je wprowadzic czasowo - bez wzgledu na wrzaski najpierw, i pozniej.
                    >
                    > Jak KRUS, kościelna komisja majątkowa,

                    *Uprzywilejowwanie w naborze mozna wprowadzic na czas okreslony (np 10 lat), a
                    kazde przedluzenie wymagaloby nowej decyzji o uprzywilejowaniu.
                    Nie wiem co jest KRUS, ale KKM nie jest dobrym przykladem gdyz jest on na reke
                    (de facto) rzadzacemu kk.

                    Zdaje sobie sprawe z istnienia tych wszystkich trudnosci, ktore wymieniasz, jak
                    i negatywnych konsekwencji wprowadzenia uprzywilejowania. Niemniej uwazam, ze
                    jesli ialo profesorskie moglo i moze pozwolic sobie na olewanie studentow na
                    wszelkich innych polach tak pozwolic sobie moze na to na jeszcze jednym.
                    Zawsze znajdzie sie bufon ktory bedzie przeciwko podawaniu reki kobietom, gdyz
                    ten zawod jest dla mezczyzn, ktory oficjalnie rozdzieral bedzie szaty nad
                    "nakazem produkowania kobiet-informatykow a nie po prostu informatykow", ale
                    tacy juz byli na matematyce, fizyce, oraz wszelkich mozliwych inzynieriach - i
                    sie zmyli.

                    Twoje podejscie charakteryzuje sie rozkladaniem rak gdyz co zrobisz takiemu a la
                    Korwinowi-Mikke na wydziale mechanicznym, podczas gdy ja rak nie rozkladalbym a
                    wyrzucil faceta na zbity pysk. Niech sobie zaklada wlasna polibude. Inzynieria
                    nie ucierpi a chetnych na to miejsce zawsze znajdziesz.

                    > > Z cala pewnoscia nie mozna nic zmienic - z Twoim, na NIE, podejsciem
                    >
                    > Ale z Twoim nie wolno.

                    *????
                    • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 18:48
                      > Zdaje sobie sprawe z istnienia tych wszystkich trudnosci, ktore wymieniasz, jak
                      > i negatywnych konsekwencji wprowadzenia uprzywilejowania.

                      Wprowadzenie uprzywilejowania JEST wprowadzeniem dyskryminacji z tym, że w tym
                      przypadku skodyfikowane czyli uprawomocnione przez państwo. Zdecyduj się w końcu
                      czy ta cała dyskryminacja to fajna czy niefajna jest?

                      > Twoje podejscie charakteryzuje sie rozkladaniem rak gdyz co zrobisz takiemu a l
                      > a
                      > Korwinowi-Mikke na wydziale mechanicznym, podczas gdy ja rak nie rozkladalbym a
                      > wyrzucil faceta na zbity pysk.

                      To czemu rozmawiamy o parytetach w radach, które mają raczej zajmować się
                      nadzorem badań, nie wykładami?
                      • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 19:06
                        dzikowy napisał:

                        > > Zdaje sobie sprawe z istnienia tych wszystkich trudnosci, ktore wymienias z,
                        jak i negatywnych konsekwencji wprowadzenia uprzywilejowania.
                        >
                        > Wprowadzenie uprzywilejowania JEST wprowadzeniem dyskryminacji z tym, że w tym
                        przypadku skodyfikowane czyli uprawomocnione przez państwo. Zdecyduj się w końcu
                        czy ta cała dyskryminacja to fajna czy niefajna jest?

                        * juz sie zdecydowalem. Kazde rozwiazanie niesie z soba jakies negatywy, ja
                        jestem gotow wziac na plecy negatywy czasowego faworyzowania kobiet przy rekrutacji.
                        Dyskryminacja byla wtedy gdy kobiety odwalane byly z racji plciowego
                        uposledzenia. W okresie czasowego faworyzowania kobiet przy rekrutacji
                        skrzywienie na rzecz kobiet nie bedzie wynikalo z plciowego uposledzenia
                        mezczyzn, lecz spowodowane bedzie potrzeba odrobienia krzywd i nierownosci. To
                        nie jest dyskryminacja.
                        >
                        > > Twoje podejscie charakteryzuje sie rozkladaniem rak gdyz co zrobisz takiemu
                        a la Korwinowi-Mikke na wydziale mechanicznym, podczas gdy ja rak nie
                        rozkladalbym a wyrzucil faceta na zbity pysk.
                        >
                        > To czemu rozmawiamy o parytetach w radach, które mają raczej zajmować się
                        nadzorem badań, nie wykładami?

                        *Mowimy gdyz Six_a domagala sie takiego parytetu a ja, w obliczu zaprezentowanej
                        argumentacji poparlem ja. Konkretniej, w nakreslonych przez nia okolicznosciach
                        nie bylo innej mozliwosci dla chetnych kobiet jak tylko poprzez narzucone parytety.

                        Pytanie oczywiscie, kto ma je narzucac. I tu zajalem stanowisko, ze na
                        wydzialach tradycyjnie "meskich" winien byc wprowadzony system naboru okresowo
                        faworyzujacy kobiety. Z czasem nie powinno byc problemow z parytetami w Radach
                        Naukowych. O ile bylyby wtedy potrzebne...
                        • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 20:03
                          > Dyskryminacja byla wtedy gdy kobiety odwalane byly z racji plciowego
                          > uposledzenia.

                          Od kiedy to kobiecość jest upośledzeniem?

                          W okresie czasowego faworyzowania kobiet przy rekrutacji
                          > skrzywienie na rzecz kobiet nie bedzie wynikalo z plciowego uposledzenia
                          > mezczyzn, lecz spowodowane bedzie potrzeba odrobienia krzywd i nierownosci. To
                          > nie jest dyskryminacja.

                          Będzie dyskryminacją potencjalnych studentów, którzy mimo predyspozycji odpadną
                          z powodu niemieszczenia się w parytecie, a którzy ręki nie przyłożyli do
                          dysproporcji, chyba że wybierając ten czy inny kierunek studiów. Stosowanie
                          odpowiedzialności zbiorowej nie jest najlepszą metodą "poprawiania świata".

                          > Pytanie oczywiscie, kto ma je narzucac. I tu zajalem stanowisko, ze na
                          > wydzialach tradycyjnie "meskich" winien byc wprowadzony system naboru okresowo
                          > faworyzujacy kobiety.

                          Istnieje system faworyzujący kompetentnych kandydatów. Temu m. in. miało służyć
                          ujednolicenie matur i likwidacja egzaminów wstępnych. Proponujesz wprowadzić
                          punkty za płeć, ergo sugerujesz, że kobiety są o owe x punktów mniej zdatne do
                          studiowania na określonych kierunkach, inaczej w ujednoliconym systemie nie
                          byłoby problemu. Ułatwiając poprzez bonusowe punkty czy parytety dostęp na
                          określone kierunki kobietom spowodujesz jedynie tyle, że będą się na nie
                          dostawać bardziej mierne osoby, które wybiorą je ze względu na chęć dostania się
                          na jakiekolwiek studia. Wtedy dopiero, w trakcie studiów, okaże się
                          statystycznie, że kobiety się na kierunki ścisłe nie nadają, bo statystycznie
                          będą miały gorsze wyniki. Nie z winy płci, ale zafałszowania przy naborze.
                          • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 21:32
                            dzikowy napisał:

                            > > Dyskryminacja byla wtedy gdy kobiety odwalane byly z racji plciowego
                            uposledzenia.
                            >
                            > Od kiedy to kobiecość jest upośledzeniem?

                            *Tak kiedys(?) uwazano (powinienem byl ujac to "uposledzenie plciowe w
                            cudzyslow", ale nie sadzilem, ze bedziesz strugal glupa)


                            >
                            > W okresie czasowego faworyzowania kobiet przy rekrutacji
                            > > skrzywienie na rzecz kobiet nie bedzie wynikalo z plciowego uposledzenia
                            mezczyzn, lecz spowodowane bedzie potrzeba odrobienia krzywd i nierownosci. To
                            nie jest dyskryminacja.
                            >
                            > Będzie dyskryminacją potencjalnych studentów, którzy mimo predyspozycji
                            odpadną z powodu niemieszczenia się w parytecie, a którzy ręki nie przyłożyli do
                            dysproporcji, chyba że wybierając ten czy inny kierunek studiów.

                            *To powinni byli przygotowac sie nieco lepiej - by ich przewage bylo bardzo
                            wyraznie widac.


                            Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej nie jest najlepszą metodą "poprawiania
                            świata".

                            *A na czyja odpowiedzialnosc kobiety dyskryminowane byly przez stulecia? Czas to
                            odrobic.
                            >
                            > > Pytanie oczywiscie, kto ma je narzucac. I tu zajalem stanowisko, ze na
                            wydzialach tradycyjnie "meskich" winien byc wprowadzony system naboru okresowo
                            faworyzujacy kobiety.
                            >
                            > Istnieje system faworyzujący kompetentnych kandydatów.

                            *Tylko caly czas jest tu mowa o zapoznieniu z przyczyn, powiedzmy, kulturowych,
                            ktore wymaga odrobienia. Inaczej Twoj "kompetentny system" w dalszym ciagu
                            pozwoli przechodzic kandydatom bo kandydatkom wmowiono, ze "nie nadaja sie na
                            inzynierow", w zwiazku z czym nawet nie probowaly startowac.

                            Proponujesz wprowadzić punkty za płeć, ergo sugerujesz, że kobiety są o owe x
                            punktów mniej zdatne do studiowania na określonych kierunkach, inaczej w
                            ujednoliconym systemie nie byłoby problemu.

                            *Nic podobnego - nic nie sugeruje. Uwazam natomiast, ze nalezy kobietom pomoc w
                            przebijaniu sie przez "kierunki meskie".

                            Ułatwiając poprzez bonusowe punkty czy parytety dostęp na
                            > określone kierunki kobietom spowodujesz jedynie tyle, że będą się na nie
                            dostawać bardziej mierne osoby, które wybiorą je ze względu na chęć dostania się
                            na jakiekolwiek studia. Wtedy dopiero, w trakcie studiów, okaże się
                            statystycznie, że kobiety się na kierunki ścisłe nie nadają, bo statystycznie
                            będą miały gorsze wyniki. Nie z winy płci, ale zafałszowania przy naborze.

                            *Zawsze ktos ma gorsze wyniki - to nie jest zaden problem. Po prostu odsiewane
                            beda pozniej te ktore sa rzeczywiscie slabsze. Natomiast te ktore nie sa
                            slabsze, a dostaly sie wlasnie dzieki dodatkowym punktom, beda kontynuowac
                            studia. A za nimi kilka nastepnych rocznikow, ktore zauwaza, ze dana dziedzina
                            jestjednak nie tylko meska.
                            • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 27.06.09, 02:13
                              > *To powinni byli przygotowac sie nieco lepiej - by ich przewage bylo bardzo
                              > wyraznie widac.

                              Teraz Ty rżniesz głupa? Na niektórych kierunkach decyduję promilowe różnice.
                              Może laski lepiej by się przygotowały, żeby było widać wyraźnie ich przewagę i
                              bez parytetów?

                              > *A na czyja odpowiedzialnosc kobiety dyskryminowane byly przez stulecia? Czas t
                              > o
                              > odrobic.

                              Hola, czujesz się odpowiedzialny to odrabiaj. Teraz to już naprawdę dochodzimy
                              od absurdu. Zaraz wygrzebiemy jakichś Prusów, którzy chowali się przez stulecia
                              przed papistami.

                              *Tylko caly czas jest tu mowa o zapoznieniu z przyczyn, powiedzmy, kulturowych,
                              > ktore wymaga odrobienia. Inaczej Twoj "kompetentny system" w dalszym ciagu
                              > pozwoli przechodzic kandydatom bo kandydatkom wmowiono, ze "nie nadaja sie na
                              > inzynierow", w zwiazku z czym nawet nie probowaly startowac.

                              Nikt nikomu nie "pozwala" przechodzić. System jest obiektywny zatem nikomu nie
                              "pozwala". Pozwalać to sobie możesz przechodzić przez sesję, ale nie przy
                              naborze. W złym miejscu szukasz problemów. Te są raczej jeszcze w szkołach
                              średnich lub już w czasie studiów.

                              *Zawsze ktos ma gorsze wyniki - to nie jest zaden problem. Po prostu odsiewane
                              > beda pozniej te ktore sa rzeczywiscie slabsze.

                              To już zupełnie się gubisz. Z jednej strony szowinisty, które odsiewają biedne
                              niewiasty na egzaminach, z drugiej strony parytety przy naborze, które dają owym
                              egzaminatorom broń do ręki w postaci miernot na studiach. Gratuluję. BTW, ile
                              masz lat? Trochę zaczyna mnie nudzić gadka z dzieciakiem.
                              • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 07:11
                                dzikowy napisał:
                                >
                                > To już zupełnie się gubisz. Z jednej strony szowinisty, które odsiewają biedne
                                niewiasty na egzaminach, z drugiej strony parytety przy naborze, które dają
                                owymegzaminatorom broń do ręki w postaci miernot na studiach. Gratuluję.
                                BTW, ile masz lat? Trochę zaczyna mnie nudzić gadka z dzieciakiem.
                                ======
                                Wiesz, postaraj sie moze nie byc niemily. Ja takze to potrafie - o wiele lepiej
                                niz Ty. :)

                                Gdy w Stanach przepychano 'Affirmative Action' jej oponenci uzywali
                                identycznych, jak Ty, argumentow. Ci wszyscy ktorzy mieli gdzies zapoznienie
                                etnicznych mniejszosci oraz ich szanse na w miare rowny start, jak Ty mnozyli
                                argumenty przeciw: ze wtorna dyskryminacja, ze to nie ich wina co bylo kiedys,
                                ze przepychane beda miernoty...

                                40 lat pozniej jedna z tych "miernot" zostala prezydentem, ktory w dodatku
                                potrafi wymowic "nuclear"; a nieco wczesniej inna sedzia Sadu Najwyzszego;
                                jeszcze inna aktualnie kandyduje do tegoz SN; w wyzszych uczelniach mieni sie od
                                kolorow; kobiety przebily sie w polityce, byznesie, administracji i wiekszosci
                                meskich zawodow....

                                Aktualnie nie ma juz potrzeby przedluzania Affirmative
                                Action, gdyz jej cele zostaly osiagniete. Gdyby jednak 40 lat temu posluchano
                                podobnych Tobie rezolutow, to aktualnie podziwialibysmy obrazek niewiele
                                rozniacy sie od oryginalnego. Tak jak z edukacja seksualna w Polsce, ktorej
                                uwalanie rozpoczelo sie jakies 15 lat temu,
                                no i po 15 latach okazuje sie, ze prawie tak jakby nie ruszyla ona z miejsca.

                                Kiedys, w 1968r. nominowano w trybie nadzwyczajnym spora liczbe docentow. Z
                                czasem okazalo sie, ze nie wszyscy "marcowi docenci" sa miernotami - czesc
                                podciagnela sie a nawet wybila. To byl oczywiscie inny charakter "pomocy", ale
                                zauwaz, ze i nie wszyscy "normalni" docenci byli geniuszami. A my tu mowimy o
                                systemie punktowania faworyzujacym kobiete w przypadku rownej, badz niemal
                                rownej punktacji przy egzaminach wstepnych. Ty wolisz czystosc zasad. Swoich
                                zasad. Tak jak ci Amerykanie z Poludnia (glownie) takze stawiajacy czystosc
                                zasad przeciwko mozliwej pomocy zapoznionym i historycznie dyskryminowanym
                                mniejszosciom.

                                Ja natomiast uwazam, ze Twoje zasady to ja czasem lekko moge sobie traktowac,
                                gdyz czasem znacznie wazniejsze jest podanie pomocnej reki tym ktorzy dotad byli
                                odtracani i spychani. I to sa moje zasady.
                                Jak to zrobic jest kwestia dopracowania detali.

                                Zgadzam sie przy tym, ze rozwiazania problemu nalezy szukac takze na
                                wczesniejszych poziomach. I tak dziewczynek nie powinno sie indoktrynowac, iz
                                ich misja jest rodzina a przedmioty scisle i konkretne sa dla chlopcow.
                                Dziewczynki winny slyszec w szkolach i domach, ze moga zostac kim tylko zechca.
                                Tak winien wygladac poczatek ich przygotowywania do pozniejszych wyborow
                                kierunkow studiow i zawodow. Nic nie stoi na przeszkodzie by nowe podejscie na
                                poziomie podstawowki praktykowane bylo rownolegle z systemem preferencyjnego
                                traktowania kobiet przy egzaminach wstepnych na niektore kierunki. Przez czas
                                jakis - 10 lub 20 lat.
                                Tak ja to widze - bez wzgledu na mnozone przez Ciebie trudnosci.


                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 12:54
                                  > Wiesz, postaraj sie moze nie byc niemily.

                                  Ja niemiły? Przecież nie pieprzę jak nażarty ideałów nastolatek, który model
                                  świata zamknął w kategoriach absolutnych. Boże, chroń nas przed idealistami,
                                  przez nich zawsze było najwięcej trupów.

                                  > Gdy w Stanach przepychano 'Affirmative Action' jej oponenci uzywali
                                  > identycznych, jak Ty, argumentow.

                                  Affirmative Action niewiele dała i do dzisiaj ma wiele przeciwników raczej
                                  cichych ze względu na chorą w SZA politpoprawność, przede wszystkim krytykowana
                                  za nieskuteczność w stosunku do kosztów społecznych. Poza tym wprowadzono w
                                  zupełnie innej sytuacji społecznej, tam naprawdę było gorąco i trzeba było
                                  rzucić jakiś ochłap.

                                  > 40 lat pozniej jedna z tych "miernot" zostala prezydentem, ktory w dodatku
                                  > potrafi wymowic "nuclear";

                                  Z dupy argument. U nas prezydent był po zawodówce, jednostkowy przypadek nijak
                                  nie rzutuje na statystykę, a już na pewno na psychohistorię. :) Na podstawie
                                  polskiej prezydentury chcesz wywalać kobiety do zawodówek, żeby im otworzyć
                                  drogę do Pałacu Namiestnikowskiego?

                                  Tak jak z edukacja seksualna w Polsce, ktorej
                                  > uwalanie rozpoczelo sie jakies 15 lat temu,
                                  > no i po 15 latach okazuje sie, ze prawie tak jakby nie ruszyla ona z miejsca.

                                  Edukacja seksualna gdyby stała to nie byłoby na co narzekać. Problem jest taki,
                                  że podjęte zostały działania, żeby tą PRL-owską zdusić. I to się udało.

                                  > Kiedys, w 1968r. nominowano w trybie nadzwyczajnym spora liczbe docentow. Z
                                  > czasem okazalo sie, ze nie wszyscy "marcowi docenci" sa miernotami - czesc
                                  > podciagnela sie a nawet wybila. To byl oczywiscie inny charakter "pomocy", ale
                                  > zauwaz, ze i nie wszyscy "normalni" docenci byli geniuszami.

                                  Znowu wracamy do proporcji. Nie wszyscy byli miernotami - czyli większość była i
                                  nie wszyscy byli geniuszami - czyli większość była. Wolałbym, żeby z ogółu
                                  docentów większość była raczej z tą drugą oceną.

                                  > Ja natomiast uwazam, ze Twoje zasady to ja czasem lekko moge sobie traktowac,
                                  > gdyz czasem znacznie wazniejsze jest podanie pomocnej reki tym ktorzy dotad byl
                                  > i
                                  > odtracani i spychani. I to sa moje zasady.

                                  Dlatego w ogóle dyskutujemy. Chciałbym jednak zauważyć, że ideologiczne zasady w
                                  drugą stronę wielu osobom nakazują usuwać z uczelni Żydów i mają one takie samo
                                  prawo do ich wdrażania jak Ty. Proponuję więc pozostać przy kryteriach
                                  obiektywnych. Dobrymi chęciami itede.

                                  > Zgadzam sie przy tym, ze rozwiazania problemu nalezy szukac takze na
                                  > wczesniejszych poziomach. I tak dziewczynek nie powinno sie indoktrynowac, iz
                                  > ich misja jest rodzina a przedmioty scisle i konkretne sa dla chlopcow.
                                  > Dziewczynki winny slyszec w szkolach i domach, ze moga zostac kim tylko zechca.

                                  Nie także. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urobione maturzystki
                                  ruszyły na fizykę teoretyczną przy dzisiejszych zasadach. Powtarzam - przy
                                  dzisiejszej metodzie rekrutacji parytety przy naborze poprowadzą świadomość
                                  społeczną w innym kierunku niż Ci się wydaje.

                                  > Tak ja to widze - bez wzgledu na mnozone przez Ciebie trudnosci.

                                  O tym właśnie cały czas piszę. Widzisz upatrzony sobie cel według własnego
                                  wyobrażenia i nie przyjmujesz do wiadomości, że może wyjść inaczej. Dłubanie
                                  przy szkolnictwie wyższym na zasadzie " na pewno się uda, bo to zgodne z moim
                                  kodeksem etycznym" jest, wybacz, głupie.
                                  • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 16:16
                                    dzikowy napisał:

                                    >
                                    > Nie także. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urobione maturzystki
                                    ruszyły na fizykę teoretyczną przy dzisiejszych zasadach. Powtarzam - przy
                                    dzisiejszej metodzie rekrutacji parytety przy naborze poprowadzą świadomość
                                    społeczną w innym kierunku niż Ci się wydaje.
                                    ==========
                                    Hmmm, tylko tak sie sklada, ze ja nie dyskutuje na gruncie wlasnych wyobrazen i
                                    fantazji, oraz nie w oparciu o nie buduje swoje postulaty. Ja pamietam, ze juz
                                    sam temat artykulu, na bazie ktorego dyskutujemy, jest dosc wymowny:

                                    "Dziewczynki przegrywają z chłopcami w naukach ścisłych. Dlaczego? Bo wszyscy
                                    wierzymy, że są w tym gorsze - wynika z badań, które objęły 34 kraje. Polacy,
                                    niestety, są w grupie nacji najbardziej uprzedzonych wobec kobiet"

                                    I zaraz po tym pisze autor co nastepuje:

                                    "Okazuje się, że aż 70 proc. testowanych - i to niezależnie od ich płci -
                                    matematykę oraz przedmioty ścisłe bardziej kojarzy z płcią brzydką niż piękną.
                                    Jeśli inżynier - to mężczyzna, jeśli kobieta - to humanistka. Tak w uproszczeniu
                                    działa ten stereotyp, i to w każdym z 34 badanych krajów, choć jego siła jest
                                    różna: największa w Chinach, zaraz potem w Polsce, Rumunii, Holandii i na
                                    Węgrzech. Najciekawsze, że ma on wyraźny wpływ na osiągnięcia dziewcząt w nauce."

                                    A ja sugeruje bys jednak zapoznal sie z trescia tego artykulu.

                                    Bo okazuje sie np., ze:

                                    "Naprawdę (wiele) nie stoi na przeszkodzie, żeby urobione maturzystki ruszyły na
                                    fizykę teoretyczną przy dzisiejszych zasadach."

                                    Pamietam wybrzydzania na dodatkowe punkty za pochodzenie chlopskie. Szczegolnie
                                    w latach 60ch i 70ch, kiedy to na popularnych kierunkach krolowala mozdercza
                                    wrecz konkurencja. A tu chamstwo dostawalo od wladzy robotniczo chlopskiej
                                    punkty za friko, choc juz wtedy "Naprawdę nic nie (stalo) na przeszkodzie, żeby
                                    urobieni maturzysci ruszyli na fizykę teoretyczną przy obowiazujacych zasadach."
                                    Czyz nie wystarczylo by solidnie przygotowali sie do egzaminow - jak pozostali...

                                    Zdaniem autora artykulu okazuje sie to znacznie bardziej skomplikowane. Ja
                                    dodalbym wiecej, gdyz jak wtedy dziecko inteligenckie juz w dniu narodzin mialo
                                    przewage nad chlopskim, na pozniejszych egzaminach, tak teraz statystyczna
                                    dziewczynka rodzi sie jako niej nadajaca sie na omawiane kierunki studiow. I
                                    raczej nie moze byc inaczej gdy dziecko inteligenckie, dzieki rodzicom i
                                    otoczeniu, od malego opanowywalo chocby bogatszy jezyk i slownictwo inteligenta
                                    - czego chlop mogl zaczac uczyc sie dopiero w szkole sredniej. Podobnie z
                                    literatura jaka mogl napotkac w domu jeden i drugi, przy czym od malego jeden i
                                    drugi byl swiadkiem zupelnie roznych dyskusji prowadzonych na zupelnie roznych
                                    poziomach. My miastowi mielismy oczywiscie powyzsze w dupie bo co nas niby mogly
                                    obchodzic powody dla ktorych chamstwo zajmuje nam miejsca na studiach. A jesli
                                    nie wszyscy to wielu z nas... A kmiotkow nie lubilo sie tak czy owak.

                                    Powody preferencyjnego traktowania kobiet podal Piotr Cieslinski - autor
                                    artykulu. Polecam.

                                    >
                                    • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a - Er 28.06.09, 17:19
                                      We fragmenie:

                                      >>Bo okazuje sie np., ze:

                                      "Naprawdę (wiele) nie stoi na przeszkodzie, żeby urobione maturzystki
                                      ruszyły na fizykę teoretyczną przy dzisiejszych zasadach." >>

                                      zapomnialem wymazac wytluszczone nie

                                      czyli poprawnie zdanie winno wygladac nastepujaco:

                                      "Naprawdę (wiele) stoi na przeszkodzie, żeby urobione maturzystki ruszyły na
                                      fizykę teoretyczną przy dzisiejszych zasadach."
                                    • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 18:59
                                      > "Dziewczynki przegrywają z chłopcami w naukach ścisłych. Dlaczego? Bo wszyscy
                                      > wierzymy, że są w tym gorsze - wynika z badań, które objęły 34 kraje. Polacy,
                                      > niestety, są w grupie nacji najbardziej uprzedzonych wobec kobiet"

                                      Czy zdajesz sobie sprawę, że wpuszczanie na studia osób, które wg obiektywnych
                                      kryterium ogólnopolskiej matury będą gorsze i to bez względu na płeć, a
                                      ze względu na płeć będą dostawały się na studia i odpadały, bo (znowu) według
                                      obiektywnych kryteriów są gorsze? Statystyki dowiodą, że mimo 50% na starcie
                                      kobiet i mężczyzn do mety dotrwa mniej kobiet, egro kobiety nie nadają się na
                                      studia w dziedzinach ścisłych. Mimo, że przyczyny gorszych predyspozycji
                                      indywidualnych kandydatek, to łatwo będzie to podciągnąć pod kryterium płci.

                                      > Pamietam wybrzydzania na dodatkowe punkty za pochodzenie chlopskie. Szczegolnie
                                      > w latach 60ch i 70ch, kiedy to na popularnych kierunkach krolowala mozdercza
                                      > wrecz konkurencja. A tu chamstwo dostawalo od wladzy robotniczo chlopskiej
                                      > punkty za friko, choc juz wtedy "Naprawdę nic nie (stalo) na przeszkodzie, żeby
                                      > urobieni maturzysci ruszyli na fizykę teoretyczną przy obowiazujacych zasadach.

                                      Podłub w BUW-ie czy Pedagogicznej. Nie znajdziesz wielu współczesnych opracowań
                                      zachwalających "punkty za pochodzenie". Co więcej, program jest bardziej
                                      krytykowany współcześnie, kiedy pozbawiony został otoczki ideologicznej. Jeżeli
                                      ktoś nie nabył niezbędnego aparatu pojęciowego w szkole podstawowej, średniej
                                      czy w domu, to nie będzie miał równych możliwości na studiach, bo tego nie
                                      nadrobisz w pięć lat (rozszerzanie aparatu pojęciowego + przyswajanie materiału
                                      w języku znanym, ale obcym).

                                      > Czyz nie wystarczylo by solidnie przygotowali sie do egzaminow - jak pozostali.

                                      Nie, bo przy nawet bardzo dobrych wynikach jeżeli dla jednej płci ilość miejsc
                                      zmniejszy się z 32 do 16 to zawsze ktoś będzie 17, a na jego miejsce wejdzie
                                      dziumdzia z wynikiem znacznie niższym, bo nagle dla jednej płci konkurencja
                                      będzie 1:10, a dla drugiej 1:2. Przyrównam do kasyna:
                                      Powiedzmy, że kobiety rzadziej grają na automatach, dlatego będzie wśród płci
                                      pięknej statystycznie mniej milionerek (bo od dzieciństwa wmawia się
                                      dziewczętom, że grać dziewczynom nie wypada i w ogóle mają pecha). Chciałbyś
                                      wyrównać proporcje zwiększając szansę na zwycięstwo z owego 1:10 na 1:2?

                                      Zdaniem autora artykulu okazuje sie to znacznie bardziej skomplikowane. Ja
                                      > dodalbym wiecej, gdyz jak wtedy dziecko inteligenckie juz w dniu narodzin mialo
                                      > przewage nad chlopskim, na pozniejszych egza...

                                      Czyli, o czym wspomniałem wyżej i w innych postach, szukać rozwiązań należy
                                      szukać wcześniej, a na studiach obserwować co najwyżej skutki tych działań.
                                      Droga na skróty w postaci parytetów jest po prostu głupia i niesprawiedliwa do
                                      tego stopnia, że spowoduje sprzężenie zwrotne. Studenci - już nie 20%, ale 10%
                                      najlepszych kandydatów studiować będzie z studentami spośród 50% najlepszych, bo
                                      taka będzie proporcja w kandydatach na miejsce przez parytet. Będą mieli pięć
                                      długich lat, żeby utwierdzić się w przekonaniu (o ile takie przejawiają, jeżeli
                                      nie to takiego nabędą), że dziewczyny są głupsze, bo statystycznie wśród
                                      studentek będzie więcej głupszych, których nie odsieje rekrutacja. Jeżeli to ma
                                      pomóc w zwalczaniu stereotypu, że laski idą na studia po męża, to gdzieś po
                                      drodze nastąpił błąd.
                                      • benek231 PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 23:05
                                        Nie rozumiemy sie. Ja nie po to przypomnialem o punktach za chlopskie
                                        pochodzenie, gdyz odpowiadaloby mi skopiowanie tego systemu na potrzeby kobiet,
                                        lecz po to by dotrzec do Ciebie, iz czasem bywaja potrzeby usprawiedliwiajace
                                        wyjatkowe rozwiazania.

                                        Ponadto, i to jest najwazniejsze, kilkakrotnie kladlem nacisk na system
                                        rekrutacji faworyzujacy kobiety
                                        , a nie na parytety. To nie jest to samo, a
                                        Ty jak zawziales sie na te parytety tak dyskutujesz sam ze soba. Proponowalem na
                                        przyklad lekkie skrzywienie na rzecz kobiet przy remisowych z mezczyznami
                                        wynikami badz nieco gorszymi. To daleko nie to samo co przydzielic okreslona
                                        liczbe miejsc kobietom. Nie wiem na jaka roznice mozna sobie pozwolic ale to
                                        jest zadanie dla fachowcow, ale ogolnie chodziloby mi o taka roznice punktowa
                                        ktora nie bylaby zbyt duza by kobieta mogla sie zakwalifikowac, ani zbyt mala z
                                        punktu widzenia moznosci odrzucenia mezczyzny. Powiedzmy, ze
                                        10-procentowa roznica bylaby do zaakceptowania z punktu widzenia pomocy kobietom
                                        oraz akceptowalnego skrzywienia na niekorzysc mezczyzn. Przy zobiektywizowanych
                                        egzaminach nie tak trudno jest wylapac grupe graniczna, tj mieszczaca sie w
                                        okreslonej punktacji, po to, by dokonac selekcji na korzysc kobiet. Mysle, ze
                                        zarowno swiat jak i nauka nie zawalily by sie.

                                        Zatem raz jeszcze, zdaje sobie sprawe ze wszystkich negatywow zwiazanych z
                                        parytetami i wlasnie dlatego postuluje lekkie skrzywienie na rzecz koiet przy
                                        egzaminach wstepnych. Jesli nadal kierunek nie bedzie spotykal sie z
                                        zainteresowaniem plci pieknej to trudno - uliczne lapanki nie sa rekomendowane :O))

                                        Wczesniej staralem sie dotrzec do Ciebie z odpowiedzia na pytanie "dlaczego?".
                                        Teraz, mam nadzieje, postawilem kropke nad 'i' propozycji mojego "co?" oraz "w
                                        jaki sposob?".
                                        Ogolnie to co postuluje jest zarowno potrzebne jak i wykonalne.
                                        • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 23:37
                                          > Nie rozumiemy sie. Ja nie po to przypomnialem o punktach za chlopskie
                                          > pochodzenie, gdyz odpowiadaloby mi skopiowanie tego systemu na potrzeby kobiet,
                                          > lecz po to by dotrzec do Ciebie, iz czasem bywaja potrzeby usprawiedliwiajace
                                          > wyjatkowe rozwiazania.

                                          To rozwiązanie nie jest dziś oceniane jako słuszne czy usprawiedliwione.

                                          Powiedzmy, ze
                                          > 10-procentowa roznica bylaby do zaakceptowania z punktu widzenia pomocy kobieto
                                          > m
                                          > oraz akceptowalnego skrzywienia na niekorzysc mezczyzn.

                                          Czyli studentki będą jedynie 10% głupsze i miały jedynie 10% więcej szans na
                                          zwycięstwo w kasynie?

                                          Przy zobiektywizowanych
                                          > egzaminach nie tak trudno jest wylapac grupe graniczna, tj mieszczaca sie w
                                          > okreslonej punktacji, po to, by dokonac selekcji na korzysc kobiet. Mysle, ze
                                          > zarowno swiat jak i nauka nie zawalily by sie.

                                          Wali się na kierunkach "korporacyjnych" - medycyna, prawo itede. Modyfikowanie
                                          wyników dla którejkolwiek grupy jest uprawomocnieniem korupcji nieważne czy dla
                                          kasy, branżowych lub osobistych zależności personalnych, w końcu "ideałów".
                                          Dlaczego wykładowca w imię swoich przekonań nie może faworyzować pewnej grupy, a
                                          państwo niby może?
                                          • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:02

                                            Dzikowy, tak sobie czytam i czytam jak stajesz okoniem
                                            bezproduktywnie i wciąż nie widzę, żebyś zaproponował coś zamiast
                                            pomysłu z parytetami. Jaki byś widział inny sposób na pomoc i próbe
                                            zniwelowania różnic, gorszej sytuacji, gorszego startu,
                                            dyskryminacji kobiet, choćby na etapie stereotypowych oczekiwań,
                                            edukacji typu - dziewczynki bardziej tak, chłopcy raczej bardziej
                                            tak? A może nie ma tak, nie ma dyskryminacji, a jest bo ja wiem? -
                                            biologia??
                                            • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:10
                                              Widzę w kształconych kadrach pedagogicznych dla przedszkoli i szkół. Potem jest
                                              po prostu za późno na takie działania. Zmiany w rekrutacji usuną tylko skutki,
                                              nie przyczyny dysproporcji, ale rozumiem, że złamania leczysz morfiną?
                                              Żadne gwałtowne zmiany mentalności nie pozostają bez skutków negatywnych. Tak
                                              jak z było z programem wsparcia dla mniejszości etnicznych w SZA. Skutek -
                                              państwo faworyzowało, a i tak jest ich mniej. Znaczy durnie.
                                              • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:25
                                                dzikowy napisał:

                                                > Widzę w kształconych kadrach pedagogicznych dla przedszkoli i
                                                > szkół. Potem jest po prostu za późno na takie działania. Zmiany w
                                                > rekrutacji usuną tylko skutki, nie przyczyny dysproporcji, ale
                                                > rozumiem, że złamania leczysz morfiną?

                                                Porównanie jak zwykle z czapki;) no ale - nie, nie leczę, ale
                                                mogłabym podać obok, żeby nie bolało - wtedy chory szybciej i
                                                w lepszej kondycji dochodzi do zdrowia, niż gdyby np. wiercić mu
                                                kości na żywca. Przykład z realu, więc nie masz co się odwijać,
                                                uprzedzam.

                                                A czy ja tego nie napisałam też? Byłeś na Kongresie np.,
                                                słuchałeś, czytałeś - jak to dokładnie ma wyglądać, konkretnie?

                                                > Żadne gwałtowne zmiany mentalności nie pozostają bez skutków
                                                > negatywnych. Tak jak z było z programem wsparcia dla mniejszości
                                                > etnicznych w SZA. Skutek - państwo faworyzowało, a i tak jest ich
                                                > mniej. Znaczy durnie.

                                                Dlatego trzeba pomyśleć o wszystkim, a nie sądzę, żeby nie myślano.
                                                Już pisałam dlaczego - ostrze obosieczne.
                                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:43
                                                  > A czy ja tego nie napisałam też?

                                                  A ja piszę wyłącznie.
                                          • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 02:49
                                            dzikowy napisał:
                                            * czasem bywaja potrzeby usprawiedliwia jace
                                            > > wyjatkowe rozwiazania.
                                            >
                                            > To rozwiązanie nie jest dziś oceniane jako słuszne czy usprawiedliwione.

                                            *Bo moze dzis jest poprawnie przeginac w druga strone... A tamto rozwiazanie
                                            bylo komunistyczne. Niemniej dzieki niemu wielu chlopow liznelo edukacji
                                            uniwersyteckiej a czesc z nich miala jakies osiagniecia. Inaczej tkwiliby na
                                            poziomie przedwojennym.
                                            >
                                            > Powiedzmy, ze 10-procentowa roznica bylaby do zaakceptowania z punktu
                                            widzenia pomocy kobietom oraz akceptowalnego skrzywienia na niekorzysc mezczyzn.
                                            >
                                            > Czyli studentki będą jedynie 10% głupsze i miały jedynie 10% więcej szans na
                                            zwycięstwo w kasynie?

                                            *Wlasnie ugryzles sie w ogon :) Te studentki rownie dobrze moga byc gorsze od
                                            swych kolegow o 1 czy 2 procenty. Albo tez moga byc z nimi na tym samym
                                            poziomie. W stosunku do calej populacji stanowia grupe tych na szarym koncu -
                                            tak czy owak gorsza od niekwestionowanych pozostalych o tych 1-10 procent. Sa
                                            gorsi bez wzgledu na plec a tylko jedni z nich lekko faworyzowani.

                                            Ja moze zgodzic moglbym sie z Easzem, ktory twierdzi, ze i Ty moglbys sprobowac
                                            cos pozytywnego, ale wiem ze szkoda mojego zdrowia, bo Ty jestes za edukacja
                                            spoczywajaca na najczystszych pryncypiach. Rozumiem, bo sam czasem idealizuje.
                                            Staram sie jednak nie przymierzac idealistycznych pryncypiow do sytuacji
                                            bynajmniej nie idealnych. A do takich zaliczam zapoznienie dziewczat w stosunku
                                            do chlopcow, gdy idzie o studia inzynieryjne czy matematyczno-fizyczne.
                                            Oczywiscie pozostaje przy swoim - takze jestem bardzo pryncypialny :)

                                            Wchodzacych do watku teraz pragne doiformowac, ze obok lekko uprzywilejowanej na
                                            rzecz kobiet rekrutacji na niektore kierunki, musi rownolegle odbywac sie praca
                                            na rzecz kobiety nowoczesnej, rozpoczynajaca sie w przedszkolach. Ja swojej
                                            corce zawsze mowilem, ze moze byc kim tylko zechce... jesli tylko solidnie
                                            przylozy sie do swojej pracy. Z matematyki tez jest bardzo dobra.


                                            > Dlaczego wykładowca w imię swoich przekonań nie może faworyzować pewnej grupy,
                                            a państwo niby może?

                                            Bo wykladowca jest jedynie jednym z bardzo wielu trybikow w mechanizmie panstwa,
                                            ktore mu placi, i w ktorego interesie moze byc czasem wywalenie
                                            "niesubordynowanego sobiepana" na zbity pysk.
                                            • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 03:13
                                              > *Bo moze dzis jest poprawnie przeginac w druga strone... A tamto rozwiazanie
                                              > bylo komunistyczne.

                                              W kwestiach edukacyjnych też? Metodologia kilku prac, które zająknęły o
                                              programie była poprawna. Gdybanki wypieprzam od razu.

                                              > Albo tez moga byc z nimi na tym samym
                                              > poziomie.

                                              Na tym samym poziomie dostają się bez forów. W pozostałych przypadkach są
                                              głupsze do 10% włącznie.

                                              > bo Ty jestes za edukacja
                                              > spoczywajaca na najczystszych pryncypiach. Rozumiem, bo sam czasem idealizuje.

                                              Hola, ja nie jestem za niczym, po prostu do zrealizowania założenia - więcej
                                              dziewcząt na kierunkach "męskich", grzebiesz w złym miejscu. Sposób rekrutacji
                                              nie jest dyskryminujący, więc nie jest przyczyną dysproporcji i nie tam trzeba
                                              szukać rozwiązania problemu.

                                              > Staram sie jednak nie przymierzac idealistycznych pryncypiow do sytuacji
                                              > bynajmniej nie idealnych.

                                              Nie. Przymierzasz właśnie idealistyczne pryncypia do sytuacji idealnej.
                                              Rekrutacja anonimowa, oparta o jednolity system sprawdzania wiedzy, tylko
                                              wsadzić punkty w szablon i studenci wpadają na Alma Mater. Różnicowanie tego
                                              systemu rozwali całą koncepcję równego traktowania. Bo czemu płeć ma być
                                              nadrzędna wobec owego wiejskiego pochodzenia? Dysproporcje wszakże nadal istnieją.

                                              > Bo wykladowca jest jedynie jednym z bardzo wielu trybikow w mechanizmie panstwa
                                              > ,
                                              > ktore mu placi, i w ktorego interesie moze byc czasem wywalenie
                                              > "niesubordynowanego sobiepana" na zbity pysk.

                                              To dlaczego ów mechanizm pełen trybików, któremu my płacimy i może, w
                                              przeciwieństwie owego wykładowcy faworyzować? Przecież to jest dokładnie to samo.

                                              Ja swojej
                                              > corce zawsze mowilem, ze moze byc kim tylko zechce... jesli tylko solidnie
                                              > przylozy sie do swojej pracy. Z matematyki tez jest bardzo dobra.

                                              Sam sobie odpowiedziałeś. Tu jest pierwsza i najważniejsza przyczyna
                                              dysproporcji i tutaj trzeba szukać rozwiązania. Za dwa pokolenia przy mądrych
                                              kampaniach powinno być z głowy bez feedbacku.
                                              • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 16:27
                                                dzikowy napisał:

                                                > > *Bo moze dzis jest poprawnie przeginac w druga strone... A tamto rozwiaza
                                                nie bylo komunistyczne.
                                                >
                                                > W kwestiach edukacyjnych też? Metodologia kilku prac, które zająknęły o
                                                programie była poprawna. Gdybanki wypieprzam od razu.
                                                =====
                                                jak zapewne domyslasz sie, ja wypieprzam cale Twoje rozumownie, z powodu
                                                konskich okularow ktore przyrosly Ci do glowki.
                                                O tym co post factum ujeto w opracowaniach wiadomo bylo i tak przez cala komune
                                                - to i nie tylko to o czym mowisz. Faktem jednak jest, ze zapoznienie chlopstwa
                                                zostalo nieco zniwelowane. Przy twojej pryncypialnosci tkwiliby na poziomie
                                                przedwojennym do tej pory. Swiat sie nie zawalil, a polska nauka tym bardziej. I
                                                dla mnie to jest znacznie wazniejsze niz Twoje pryncypia.
                                                A przy okazji, czy moglbys mi powiedziec cos o osiagnieciach polskiej Nauki
                                                przed wojna, kiedy to nie bylo parytetow. Bardzom ciekaw, panie Katon.


                                                >
                                                * Ja swojej corce zawsze mowilem, ze moze byc kim tylko zechce... jesli tylko
                                                solidnie przylozy sie do swojej pracy. Z matematyki tez jest bardzo dobra.
                                                >
                                                > Sam sobie odpowiedziałeś. Tu jest pierwsza i najważniejsza przyczyna
                                                > dysproporcji i tutaj trzeba szukać rozwiązania. Za dwa pokolenia przy mądrych
                                                kampaniach powinno być z głowy bez feedbacku.

                                                * Tylko, ze ona wychowala sie w Stanach i w Stanach sie edukowala. :) Tu
                                                dziewczynki sa bez porownania mniej zahamowane niz polskie. W matematyce czy
                                                fizyce ida zazwyczaj z chlopcami leb w leb.
                                                Wychowywanie dziewczynek w bezkompleksowy nastawieniu do omawianych dziedzin
                                                rozpoczelo sie w Stanach jakies 40 lat temu. Tyle, ze np. samochodami jezdza
                                                Amerykanki, oraz operuja maszyneria od lat 80ciu. Polskie dzieci maja zatem
                                                takze okolo pol wieku by sie z tego wyciagnac. O ile na bardzo serio zaczna juz
                                                teraz, ale np. bez pomocy przy egzaminach na studia. No bo polska Nauka oraz
                                                Mysl moglyby bardzo na tym ucierpiec.
                                                Z jednym zastrzezeniem wszakze, otoz wolalbym abys trzymal sie od ich edukowania
                                                z daleka.


                                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 23:42
                                                  > Faktem jednak jest, ze zapoznienie chlopstwa
                                                  > zostalo nieco zniwelowane.

                                                  A ja myślałem, że zrobiły to obowiązkowa edukacja, wiejskie świetlice i
                                                  nieobowiązkowe, ale "mile widziane" działania kulturalne w PGRach, w końcu
                                                  podpieprzone dworki trzeba było jakoś zagospodarować. W okresie XX-lecia
                                                  chłopstwo w większości było nieczytate i to była główna bariera w drodze na
                                                  studia. Bardziej niż punkty pomogły stypendia i promowanie "walki klas" oddolne.

                                                  > A przy okazji, czy moglbys mi powiedziec cos o osiagnieciach polskiej Nauki
                                                  > przed wojna, kiedy to nie bylo parytetow. Bardzom ciekaw, panie Katon.

                                                  A ile czasu się tworzą kadry? 5 lat po wyzwoleniu i 10 Nobli, ale niestety
                                                  parytetów zabrakło. Kpisz czy poważnie pytałeś?

                                                  > Z jednym zastrzezeniem wszakze, otoz wolalbym abys trzymal sie od ich edukowani
                                                  > a
                                                  > z daleka

                                                  Oj, trzymam się blisko i się nie odkleję :) Problem polega na tym, że masz jakąś
                                                  dziwną obsesję na punkcie płci. To taka szarmancja?
                                              • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 30.06.09, 23:03
                                                W pozostałych przypadkach są
                                                głupsze do 10% włącznie.

                                                dzikowy, powiedz no, jak Ty ten procent głupoty wyliczasz? ze średniej
                                                maturalnej? serio uważasz, że jak ktoś ma parę punktów mniej z matury i przy
                                                dotychczasowych zasadach rekrutacji odpadał, to dlatego, że jest głupszy, czy
                                                dlatego, że wymyślone zasady go eliminowały?

                                                jeśli zasady przyjmowania na studia są umowne, bo są, to można je równie dobrze
                                                wymienić na inne umowne, czyli parytetowe i czego chcesz się niby czepiać? że
                                                ktoś coś ustalił tak, a nie inaczej?

                                                naprawdę, cała ta dyskusja sprowadza się do klepania, jak to kobiety są o 10
                                                procent za głupie, żeby nawet się dostać na studia. no jest to bzdura niemożliwa
                                                wręcz. to samo jest w innych przypadkach "rekrutacji". idiotyczny jest również
                                                zarzut, że parytet będzie niekorzystny dla samych kobiet, bo niby obniżający
                                                status. czyj status, kandydata na studia? no jaki status ma kandydat na studia.
                                                przecież parytet nie zapewni ani dobrych ocen z egzaminów ani ukończenia tych
                                                studiów. po co tworzyć fikcję na temat parytetów.
                                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 15:40
                                                  > dzikowy, powiedz no, jak Ty ten procent głupoty wyliczasz? ze średniej
                                                  > maturalnej?

                                                  Opisuję wrażenie powstałe przy rozwarstwieniu wyniku dla kandydatów płci obojga. Jeżeli tak bardzo zależy Wam na dużej liczbie kobiet na kierunkach technicznych i to wbrew ich woli, skoro nie chcą, to je zapędzajcie obligatoryjnie jak do woja. Przecież cała kwestia rozbija się o to, żeby zniwelować różnice w społecznym postrzeganiu płci jako przyczyny różnicy w przedyspozycji do kierunków ścisłych. A chcecie zacząć od stworzenia różnicy. To jest sprzeczność.

                                                  serio uważasz, że jak ktoś ma parę punktów mniej z matury i przy
                                                  > dotychczasowych zasadach rekrutacji odpadał, to dlatego, że jest głupszy, czy
                                                  > dlatego, że wymyślone zasady go eliminowały?

                                                  Serio uważasz, że jak ktoś odpadnie mimo, że ma kilka punktów więcej z matury to zapała miłością do studentek energetyki? Może jeszcze wprowadzisz zapis - będziesz kochał bliźnią swoją?
                                • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:16
                                  benek231 napisał:

                                  Mam pytanie, bo kilka? lat temu jeszcze coś takiego było - system
                                  specjalnych stypendiów dla uzdolnionej ponadprzeciętnie młodzieży z
                                  terenów wiejskich - czy nadal to jest, nie wiesz?
                                  Zło, szatan wcielony, noo.
                                • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:18

                                  Zgadzam sie przy tym, ze rozwiazania problemu nalezy szukac takze na
                                  wczesniejszych poziomach. I tak dziewczynek nie powinno sie
                                  indoktrynowac, iz
                                  ich misja jest rodzina a przedmioty scisle i konkretne sa dla
                                  chlopcow.
                                  Dziewczynki winny slyszec w szkolach i domach, ze moga zostac kim
                                  tylko zechca.
                                  Tak winien wygladac poczatek ich przygotowywania do pozniejszych
                                  wyborow
                                  kierunkow studiow i zawodow. Nic nie stoi na przeszkodzie by nowe
                                  podejscie na
                                  poziomie podstawowki praktykowane bylo rownolegle z systemem
                                  preferencyjnego
                                  traktowania kobiet przy egzaminach wstepnych na niektore kierunki.
                                  Przez czas
                                  jakis - 10 lub 20 lat.

                                  Trzeba zmienić sposób wychowywania dziewczynek. Trzeba zacząć od
                                  tego, by w szkołach nie mówiono, że ich naturalnym kierunkiem
                                  rozwoju są przedmioty humanistyczne, nauczyciele powinni je wspierać
                                  w nauce matematyki, fizyki, chemii, biologii i powinno się
                                  podkreślać, że mogą tak samo jak chłopcy obronić pracę z inżynierii
                                  produkcji.
                                  Nie sądzę, by trzeba było robić jakiekolwiek systemy preferowania.
                                  Po pierwsze, idzie niż, czyli na dzienne studia będzie się łatwiej
                                  dostać, będą miejsca. Po drugie, na wielu kierunkach ciągle są
                                  miejsca, bo Polacy to z reguły humaniści, przynajmniej z deklaracji
                                  i nie wybierają studiów technicznych.
                                  • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:38
                                    Nic nie stoi na przeszkodzie by nowe
                                    > podejscie na
                                    > poziomie podstawowki praktykowane bylo rownolegle z systemem
                                    > preferencyjnego
                                    > traktowania kobiet przy egzaminach wstepnych na niektore kierunki.

                                    Stoi. Brak egzaminów wstępnych!
                                    Musiałabyś prowadzić preferencje na poziomie matur, ewentualnie kijem zagonić
                                    dziewuchy do zdawania matematyki i fizyki na tych preferencyjnych warunkach, a
                                    potem jeszcze pilnować, żeby nie pchały się na ekonomię tylko na astronomię.
                                    • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 30.06.09, 23:14
                                      > kijem zagonić
                                      > dziewuchy do zdawania matematyki

                                      od 2010 matematyka będzie obowiązkowa na maturze, pociesz się i schowaj kij.
                                      alebo dla Liubej zostaw. specjalizujesz się, widzę, w przypisywaniu głupoty do
                                      kobiet, w zaganianiu kobiet, w karceniu kobiet, a jednocześnie wywieszasz
                                      hasełka typu: prostytucja dla kobiet!, uwolnić brzuchy kobiet do wolnego handlu!
                                      no coraz komiczniej to wszystko wygląda.

                                      mam nadzieję, że przynajmniej skończyłeś tę astronomię, co?:)
                                      • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 15:47
                                        specjalizujesz się, widzę, w przypisywaniu głupoty do
                                        > kobiet, w zaganianiu kobiet, w karceniu kobiet, a jednocześnie
                                        wywieszasz
                                        > hasełka typu: prostytucja dla kobiet!, uwolnić brzuchy kobiet do
                                        wolnego handlu

                                        Ja uważam, że kobiety sobie poradzą, nie musisz tak na nie chuchać,
                                        ani dyktować im co mają robić, żeby zrealizować Twoją wizję świata.
                                        Bawi mnie po prostu absurdalność założenia, że kobiet na kierunkach
                                        technicznych musi być więcej. Bo? Czemu nie zacząć od drugiej strony
                                        - kobiet na pedagogice powinno być więcej (albo amerykanistyce, która
                                        czemuś im szkodzi :)?

                                        > mam nadzieję, że przynajmniej skończyłeś tę astronomię, co?:)

                                        Astronomia to hobby, bardzo przydatne w teologii.
                                        • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 16:56
                                          > Ja uważam, że kobiety sobie poradzą, nie musisz tak na nie chuchać,
                                          > ani dyktować im co mają robić, żeby zrealizować Twoją wizję świata.
                                          > Bawi mnie po prostu absurdalność założenia, że kobiet na kierunkach
                                          > technicznych musi być więcej. Bo?

                                          och powody są oczywiste, są to zawody lepiej płatne chociażby. kobieta która
                                          będzie miała taki zawód w ręku, będzie w stanie utrzymać rodzinę, gdy jej
                                          partner akurat zostanie wyrzucony z pracy. też nie w smak?

                                          nie wiem, skąd Ty bierzesz te rewelacje na temat przymusu studiowania tego czy
                                          owego kierunku. jaki znowu przymus? przecież Ci napisałam, że chodzi o dostęp, a
                                          nie o przymus. jak ktoś chce, będzie studiował, nie będzie chciał, dopełni się
                                          listy kolejnymi chętnymi. co Ty tworzysz??? to samo z sejmem. parytet nie
                                          oznacza, że wyborcy musowo wybiorą połowę kobiet i połowę mężczyzn, ale że na
                                          listach wyborczych płcie rozłożą się po równo. nie przyszło Ci do głowy, że mogą
                                          być kobiety, które nie głosują w ogóle. jedyna wersja jaką znasz, to kobiety nie
                                          głosują na kobiety, ergo głosują na mężczyzn, ergo mężczyzna też jest dobrym
                                          reprezentantem. nie wiesz, jak wyniki wyborów zmieni parytet, więc co wieszczysz???


                                          > Astronomia to hobby, bardzo przydatne w teologii.
                                          a w dzieciństwie marzyła Ci się sutanna? pasowałoby nawet.
                                          • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 20:43
                                            Wyprowadźmy może wymianę poglądów od faktu, że kierunki, które
                                            miałyby zostać objęte parytetem nie są oblegane:

                                            > och powody są oczywiste, są to zawody lepiej płatne chociażby.

                                            Niech więc dziewuchy składają papiery, konkurencja niewielka,
                                            rekrutacja oparta o obiektywną punktację.

                                            przecież Ci napisałam, że chodzi o dostęp,
                                            > a
                                            > nie o przymus.

                                            Dostęp jest.

                                            nie przyszło Ci do głowy, że mog
                                            > ą
                                            > być kobiety, które nie głosują w ogóle. jedyna wersja jaką znasz,
                                            to kobiety ni
                                            > e
                                            > głosują na kobiety, ergo głosują na mężczyzn, ergo mężczyzna też
                                            jest dobrym
                                            > reprezentantem. nie wiesz, jak wyniki wyborów zmieni parytet, więc
                                            co wieszczys
                                            > z???

                                            A Ty wiesz? Właśnie o to chodzi, że nie masz danych określających
                                            faktyczny wpływ na wynik wyborów, a tym bardziej na skutek dla
                                            polityki wobec kobiet. Poza tym, gdzie ja niby pisałem o wiedzy kto
                                            na kogo głosuje? Nawet nie przeglądam archiwum, bo nie ma tam
                                            niczego.

                                            > a w dzieciństwie marzyła Ci się sutanna? pasowałoby nawet.

                                            Nie jestem katolikiem.
                                            • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 22:34
                                              > Wyprowadźmy może poglądów od faktu, że kierunki, które
                                              > miałyby zostać objęte parytetem nie są oblegane:

                                              aha, teraz nagle nie są oblegane, tak? to po co te durnowate wyliczenia procentu
                                              głupoty kandydatek oraz procentu "gorszości" grupy mieszanej w stosunku do
                                              hiperuzdolnionej grupy męskiej ---> hiperuzdolnonoa = brali każdego, kto chciał
                                              papiery złożyć.


                                              > A Ty wiesz? Właśnie o to chodzi, że nie masz danych określających
                                              > faktyczny wpływ na wynik wyborów
                                              no ale chyba mogę mieć dane aktualne bez parytetu??? i skoro płeć przeciwna tak
                                              świetnie reprezentuje Twoją płeć, to oczywiście mężczyźni równie często głosują
                                              na kobiety co kobiety na mężczyzn?
                                              chłe chłe chłe. no mnie się zdaje, że głosują na mężczyzn, bo nie mają
                                              specjalnie wyboru, gdy chcą głosować albo nie głosują wcale.
                                              • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 23:06
                                                > aha, teraz nagle nie są oblegane, tak? to po co te durnowate
                                                wyliczenia procent
                                                > u
                                                > głupoty kandydatek oraz procentu "gorszości" grupy mieszanej w
                                                stosunku do
                                                > hiperuzdolnionej grupy męskiej ---> hiperuzdolnonoa = brali
                                                każdego, kto ch
                                                > ciał
                                                > papiery złożyć.

                                                Bo zawsze ktoś odpadnie, nawet jeżeli jest 1,1 kandydata na miejsce.
                                                Nie ma taka proporcja wpływu na proporcje płci, ale ma czystość
                                                kryterium wyboru kandydatów.

                                                Takie wyniki podała Black. Wybór kobiet do parlamentu nie ma
                                                przełożenia na politykę wobec kobiet. Te statystyki są bardziej
                                                wiarygodne niż Twoje chciejstwo.
                                                • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 23:58
                                                  no, ale jak jest jeden kandydat na miejsce i wszyscy mają średnią do dupy, a na
                                                  dodatek są mężczyznami, to też ich należy wywalić, bo tragicznie zaniżą poziom
                                                  wydziału w porównaniu do zeszłego roku? eeee tam, taka argumentacja.

                                                  > Takie wyniki podała Black.
                                                  to, co podaje black, to są po prostu suche dane dotyczące reprezentacji kobiet w
                                                  którejś tam kadencji, nawet nie wiadomo z którego roku, bo bez źródła. a nie
                                                  dotyczą tego, który parlament i w jakim składzie oraz z czyjej inicjatywy dane
                                                  prawo aborcyjne uchwalił. nie ma w tych danych nic o tym, że te konkretne
                                                  kobiety są za takim czy innym prawem aborcyjnym.
                        • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 01:56
                          Ja myślę, że akurat przy rekrutacji nic nie trzeba robić. Bo na
                          kierunki ścisłe ludzie płci obojga się nie pchają i dość często są
                          wolne miejsca, więc każda chętna kobieta, mająca zdaną maturę, może
                          spokojnie studiować np. informatykę.
                          • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:14
                            saszenka2 napisała:

                            > Ja myślę, że akurat przy rekrutacji nic nie trzeba robić. Bo na
                            > kierunki ścisłe ludzie płci obojga się nie pchają i dość często są
                            > wolne miejsca, więc każda chętna kobieta, mająca zdaną maturę,
                            > może spokojnie studiować np. informatykę.

                            No ale jakoś nie studiuje. Teraz pytanie, czy to sama i czysta
                            kwestia zainteresowań, czy jednak pakowania do głów i oczekiwań
                            również, bo jednak zdarzają się takie, które i studiują, i pracują,
                            i dobrze sobie radzą, nie gorzej niż.
                            IMO nie możemy mówić o samym, gołym parytecie, to za mało. Problem
                            jak zacząć.

                            Bo potem ktoś wytacza argument, że same się baby pchają na takie
                            nędzne studia, albo w nędzne, mało płatne zawody, pomijając już
                            jednoczesne teksty, że wcale od mężczyzn mniej nie zarabiają, z
                            poparciem statystyk, co jest kuriozalne, no ale jest, nie.
                            • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:35
                              easz napisała:

                              > saszenka2 napisała:
                              >
                              > > Ja myślę, że akurat przy rekrutacji nic nie trzeba robić. Bo na
                              > > kierunki ścisłe ludzie płci obojga się nie pchają i dość często

                              > > wolne miejsca, więc każda chętna kobieta, mająca zdaną
                              maturę,
                              > > może spokojnie studiować np. informatykę.
                              >
                              > No ale jakoś nie studiuje. Teraz pytanie, czy to sama i czysta
                              > kwestia zainteresowań, czy jednak pakowania do głów i oczekiwań
                              > również, bo jednak zdarzają się takie, które i studiują, i
                              pracują,
                              > i dobrze sobie radzą, nie gorzej niż.
                              > IMO nie możemy mówić o samym, gołym parytecie, to za mało. Problem
                              > jak zacząć.
                              >
                              > Bo potem ktoś wytacza argument, że same się baby pchają na takie
                              > nędzne studia, albo w nędzne, mało płatne zawody, pomijając już
                              > jednoczesne teksty, że wcale od mężczyzn mniej nie zarabiają, z
                              > poparciem statystyk, co jest kuriozalne, no ale jest, nie.
                              >

                              Ja się zgadzam z Tobą. Ja bym stawiała na walkę ze stereotypami i
                              zachęcanie dziewczynek do nauki przedmiotów ścisłych. Ale nie
                              dawałabym dodatkowych punktów przy rekrutacji, bo to zbędne. I tak
                              brakuje chętnych do studiowania fizyki, więc każdą osobę z maturą z
                              fizyki czy matmy chętnie przyjmą, zatem nie trzeba tutaj stosować
                              dodatkowych punktów jak przed laty w wypadku pochodzenia, trzeba
                              zachęcić kobiety do studiowania kierunkow technicznych.
                              • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:55
                                saszenka2 napisała:

                                > Ja się zgadzam z Tobą. Ja bym stawiała na walkę ze stereotypami i
                                > zachęcanie dziewczynek do nauki przedmiotów ścisłych. Ale nie
                                > dawałabym dodatkowych punktów przy rekrutacji, bo to zbędne.

                                To nie mają być punkty, ale np. jakiś system stypendiów. Nie wiem,
                                podejrzewam, że w zależności od miejsca, dziedziny, czegokolwiek -
                                to może różnie wyglądać, nie tak prosto-prostacko jak niektórzy
                                potrafią i chcieliby to zniżyć do parteru.

                                > I tak brakuje chętnych do studiowania fizyki, więc każdą osobę z
                                > maturą z fizyki czy matmy chętnie przyjmą, zatem nie trzeba tutaj
                                > stosować dodatkowych punktów jak przed laty w wypadku pochodzenia,
                                > trzeba zachęcić kobiety do studiowania kierunkow technicznych.

                                Przyjmą? Niekoniecznie, są jeszcze egzaminy, które były przez lata,
                                a teraz uczelnie chcą do nich wrócić, ale mniejsza z tym. Czy
                                dziewczyny rzeczywiście idą na takie kierunki?
                                Moja nauczycielka od fizyki w średniej powiedziała nam wprost, ponad
                                dekadę temu, sama studiowała pewnie z trzy dekady wcześniej - ona i
                                trochę innych dziewczyn wtedy poszło na fizykę, żeby łatwiej znaleźć
                                męża, wiadomo, kierunek wybitnie niesfeminizowany. Także dlatego, że
                                tam był to ponoć jeden z nowszych kierunków i z różnych względów
                                wróżono studentom perspektywy. Ale to na drugim, albo i dalszym
                                planie. Dziewczyna w moim wieku słysząc np. coś takiego, no sory.
                                Poza tym nienawidziłam wtedy fizyki, nie kumałam w ząb, ale główny
                                problem to było jej podejście i nuda - babka była żadną
                                nauczycielką i żadną pedagożką. A w starszych klasach podstawówki
                                miałam lekcje z naprawdę świetnym facetem. Szkoda jakich mało.
                                Matematykę miałam zawsze z babkami i zawsze było świetnie.
                                To nie kwestia parytetu.
                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 01:16
                                  > To nie mają być punkty, ale np. jakiś system stypendiów. Nie wiem,
                                  > podejrzewam, że w zależności od miejsca, dziedziny, czegokolwiek -
                                  > to może różnie wyglądać, nie tak prosto-prostacko jak niektórzy
                                  > potrafią i chcieliby to zniżyć do parteru.

                                  Stypendia to niech sobie fundują firmy, dla których się szkoli przyszłych
                                  pracowników. Wiesz ile teraz wynosi stypendium socjalne? Uczelnie widać srają
                                  forsą i chętnie jeszcze dołożą za spódnicę. Do studiowania na kierunkach
                                  technicznych w ogóle powinno się zachęcać, bo to inżynierowie generują gros
                                  twórczego, nie usługowego zysku. Z tym, że wtedy pojawi się konkurencja i
                                  wycinanie części konkurencji z powodu płci to dyskryminacja negatywna i to w
                                  majestacie prawa. Gratuluję.
                                  • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 01:27
                                    W ogóle powinno się wspierać ludzi studiujących kierunki ścisłe, bo
                                    to od nich zależy przyszłość i dalszy rozwój, a nie od tłumów
                                    psychologów, którzy do niczego nie są potrzebni, ale mamy ich istny
                                    urodzaj.
                                    • bene_gesserit Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 11:58

                                      A to ci dopiero.
                                      Znalam jednego inzyniera - sol tej ziemi, ktory generowal dochod,
                                      budowal przyszlosc swojej korporacji i jej dalszy rozwoj, ale sobie
                                      biedak przestal radzic dopoki go nie dowiozlam na terapie. Do
                                      psychologa.

                                      > W ogóle powinno się wspierać ludzi studiujących kierunki ścisłe,
                                      bo
                                      > to od nich zależy przyszłość i dalszy rozwój, a nie od tłumów
                                      > psychologów, którzy do niczego nie są potrzebni, ale mamy ich
                                      istny
                                      > urodzaj.

                                      Tego typu naiwne rozumowanie nieodlegle jest od spososbu myslenia
                                      polskiej_potegi_swiatowej o kobietach, niestety. Ze to mezczyzni
                                      ten swiat buduja i czynia cywilizowanym, a kobiety potrafia tylk
                                      bachory rodzic, i to i tak przy duzym wspoludziale mezczyzn.
                                      Tymaczasem:
                                      Wiersz - „Wszyscy dla wszystkich” Julian Tuwim
                                      Murarz domy buduje,
                                      Krawiec szyje ubrania,
                                      Ale gdzieżby co uszył,
                                      Gdyby nie miał mieszkania?
                                      A i murarz by przecież
                                      Na robotę nie ruszył,
                                      Gdyby krawiec mu spodni
                                      I fartuch nie uszył.
                                      Piekarz musi mieć buty,
                                      Więc do szewca iść trzeba,
                                      No, w gdyby nie piekarz,
                                      Toby szewc nie miał chleba.
                                      Tak dla wspólnej korzyści
                                      I dla dobra wspólnego
                                      Wszyscy musza pracować
                                      Mój maleńki kolego.

                                      Naucz sie tego na pamiec moze :)
                                      • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 23:33
                                        W wierszu Tuwima jest mowa o przydatnych zawodach. Bo bez piekarzy,
                                        murarzy, inżynierow, biotechnologów, chemików świat sobie nie
                                        poradzi. Bez kolejnych polonistów, filozofów i stada psychologów
                                        może.
                                        • bene_gesserit Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 30.06.09, 23:28

                                          To ciekawa perspektywa, ale z tego, co wiem, swiat sobie doskonale
                                          radzil bez inzynierow, biotechnologow i chemikow cale tysiaclecia.
                                          A w niektorych zakatkach ziemi do dzis swietnie sobie radza bez
                                          murarzy oraz piekarzy. Biologow molekularnych tez jakos nie
                                          potrzebuja.

                                          Stada, jak sie bylas laskawa wyrazic psychologow przydaja
                                          sie ostatnio coraz bardziej. Leczac i wspomagajac sterana zyciem i
                                          stesem inteligencje techniczna, ktora bez terapii poszlaby sie
                                          rzucic do Wisly. A jesli chodzi o nadprodukcje fachowcow, to ta
                                          przypadlosc moze dotknac kazdy mozliwy zawod i specjalizacji.

                                          Stosujac twoja wulgarnie materialistyczna perspektywe moznaby
                                          zalozyc, ze realizacja wyzszych stopni hierarchii Maslowa (uwaga:
                                          psychologa) jest ludziom niepotrzebna, gdyz ludzkosci szczescie
                                          zapewnia jedynie pelna miska, dach nad glowa i mozliwosc
                                          biotechnologicznego rozwoju. Nie wiem, jak tobie, ale mi to jednak
                                          nie wystarcza.
                                    • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 30.06.09, 23:21
                                      no, co jak co, ale przy tych wszystkich transformacjach, zawirowaniach,
                                      niepewnościach co do przyszłości, masach krytycznych rozwodowych, masach
                                      krytycznych emigracyjnych, dzieciach z zaburzeniami i całej reszcie, to niech
                                      psychologów będzie akurat dużo, przynajmniej ceny spadną;)

                                      nauka polska leży plackiem przeważnie, więc żeby od ludzi studiujących kierunki
                                      ścisłe mogło cokolwiek zależeć, to trzeba naukę postawić na nogi, niestety, samo
                                      namawianie na studiowanie matematyki, po której będzie można co najwyżej pójść
                                      do szkoły uczyć, to raczej marna perspektywa dla studenta.

                                  • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 02.07.09, 00:03
                                    dzikowy napisał:

                                    > Stypendia to niech sobie fundują firmy, dla których się szkoli
                                    > przyszłych pracowników. Wiesz ile teraz wynosi stypendium
                                    > socjalne? Uczelnie widać srają forsą i chętnie jeszcze dołożą za
                                    spódnicę.

                                    Niech przyjmują więcej zaocznych, a co, system wydoli.
                                    Czy Ty z wszystkim potrafisz być na nie? Black Dzikowy normalnie.
                                    To system jest do d., owszem, zgoda. No i co dalej?

                                    > Do studiowania na kierunkach technicznych w ogóle powinno się
                                    > zachęcać, bo to inżynierowie generują gros twórczego, nie
                                    > usługowego zysku. Z tym, że wtedy pojawi się konkurencja i
                                    > wycinanie części konkurencji z powodu płci to dyskryminacja
                                    > negatywna i to w majestacie prawa. Gratuluję.

                                    Przykład - lekkoatletyka - jeśli się dobrze orientuję nie ma jeszcze
                                    zawodów, rywalizacji typowo open? Precz z koedukacją na studiach! to
                                    rozwiąże problem - bliźniacze kierunki, dla każdej płci po
                                    jednym takim samym.
                                    Już pisałam, ale Ty nie chcesz zrozumieć, nie masz ochoty słuchać -
                                    konkurencja ma być do kuźwy. Tylko obok umownego parytetu
                                    trzeba wymyślić coś, co zdopinguje i podkręci nie tylko dziewczyny
                                    Twoim zdaniem łase na parytetowe ciastka, ale też chłopaków -
                                    JESZCZE bardziej. Czy to nie super pomysł?
                                    I jeszcze walka płci, ambicjonalnie do kwadratu;) No co Ty, Dzikowy,
                                    wciąż nie widzisz jak to można ekstra zrobić??

                                    A pogratuluj np. preziowi, albo temu drugiemu, co to w
                                    Anglii "namawiał" usilnie do powrotu m.in. kwiat naszych
                                    wykształciuchów
                                    .
                      • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 27.06.09, 02:59
                        dzikowy napisał:

                        > > Zdaje sobie sprawe z istnienia tych wszystkich trudnosci, ktore
                        > > wymieniasz, jak i negatywnych konsekwencji wprowadzenia
                        uprzywilejowania.
                        >
                        > Wprowadzenie uprzywilejowania JEST wprowadzeniem dyskryminacji z
                        > tym, że w tym przypadku skodyfikowane czyli uprawomocnione przez
                        > państwo. Zdecyduj się w końcu czy ta cała dyskryminacja to fajna
                        > czy niefajna jest?

                        Ciężko mówić o wprowadzaniu uprzywilejowania kobiet, kiedy mieliśmy
                        i wciąż mamy do czynienia z ich dyskryminacją. Jakiś pomysł jak to
                        zrobić inaczej, jak wyrównać szanse?
                        Pomoc to nie zaraz uprzywilejowanie. Po prawdzie to będą
                        musiały/musiałyby się naharować, a wg niektórych i tak nawet
                        bardziej niż gdyby, z wiadomych powodów. Nie kijem go, to pałką,
                        więc nie ma się co tak trząść przed tym.
                    • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 18:51
                      > > Ale z Twoim nie wolno.
                      >
                      > *????

                      Przegapiłem.

                      Czy należy obalać reżimy?
                      Czy należy to robić przy pomocy bombardowań? Akurat parytety spowodują skutek
                      krótkotrwały w kadrach, ale długotrwały w mentalności i to bynajmniej nie taki,
                      który by Ci się spodobał. Zauważ, że nielegalna agresja na Irak spowodowała
                      współczucie dla biednego dziadka Saddama. Inaczej by to wyglądało gdyby służby
                      przeprowadziły nieoficjalnie przewrót. Patrz Ameryka Południowa - potrafią.
                      • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 19:10
                        dzikowy napisał:

                        > > > Ale z Twoim nie wolno.
                        > >
                        > > *????
                        >
                        > Przegapiłem.
                        >
                        > Czy należy obalać reżimy?
                        =====
                        Aez wyraznie zaznaczylem, ze faworyzujacy kobiety rezym bylby tymczasowy (np. na
                        10 lat), wiec jaki bylby sens obalania go, kiedy wystarczy poczekac. Nastepnych
                        10 lat wymagaloby ponownej decyzji - w czym problem...
                        • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 20:08
                          > Aez wyraznie zaznaczylem, ze faworyzujacy kobiety rezym bylby tymczasowy (np. n
                          > a
                          > 10 lat), wiec jaki bylby sens obalania go, kiedy wystarczy poczekac. Nastepnyc
                          > h
                          > 10 lat wymagaloby ponownej decyzji - w czym problem...

                          Niezupełnie o to mi chodziło. Chodziło mi o to, że parytety są ja owo
                          bombardowanie - przymus narzucony z zewnątrz, który automatycznie wywołuje bunt.
                          Gdyby wojska zachodnie zaatakowały w Polskę w celu wyzwolić ją z komunizmu to
                          trafiliby na opór ludzi, którzy w sytuacji jaka faktycznie miała miejsce stanęli
                          po stronie opozycji. Wystarczyło dofinansować opozycję i samo się stało.
                          • benek231 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 26.06.09, 21:38
                            dzikowy napisał:

                            > > Aez wyraznie zaznaczylem, ze faworyzujacy kobiety rezym bylby tymczasowy
                            (np. na 10 lat), wiec jaki bylby sens obalania go, kiedy wystarczy poczekac.
                            Nastepnych 10 lat wymagaloby ponownej decyzji - w czym problem...
                            >
                            > Niezupełnie o to mi chodziło. Chodziło mi o to, że parytety są ja owo
                            > bombardowanie - przymus narzucony z zewnątrz, który automatycznie wywołuje bunt.

                            *Jesli rzad czy/1 administracja zdecydowalyby na rzecz mojego postulatu to nie
                            ma sprawy. Ale kto mialby sie buntowac, skoro wiadomo od poczatku, ze w
                            przypadkach remisu wygrywaja dziewczynki? Czy masz na mysli tych ktorzy nie
                            zalapali sie?
                  • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 27.06.09, 02:51
                    dzikowy napisał:

                    > Do cofnięcia przywileju trzeba niezwykle silnej woli politycznej
                    lub

                    Ale co cofać, tj. do czego? Do znów przewagi czyjejś, bo coś tam, a
                    nie kompetencje? Bezsensowne jest mówienie o cofaniu parytetów,
                    jeśli realia będą do nich adekwatne, a o to chyba chodzi? Ustala się
                    proporcję i w niej mają zmieścić się najlepsi w dziedzinie, a jak do
                    tego dojść - to jest kwestia.
                    • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 27.06.09, 15:18
                      > Ale co cofać, tj. do czego? Do znów przewagi czyjejś, bo coś tam, a
                      > nie kompetencje?

                      Do przewagi czyjejś BO kompetencje. Parytet niweluje kryterium kompetencyjne
                      spychając je na drugi plan obok możliwości gospodarczych, geograficznych czy
                      nierówności w poziomie kształcenia średniego w różnych rejonach (chociaż ten
                      ostatni to też w sumie do kompetencyjnych). Zatem pytam: Jakąż to nadrzędną
                      wartość przedstawia sobą płeć, że stawia się ją przed zdolności, inteligencję
                      czy zainteresowania? Z drugiej mańki. ILS w Wawie zdominowany jest przez
                      studenki w miażdżącej dysproporcji. Wyobrażasz sobie pierwszą sesję i odsiew, a
                      skutkiem tego wkurw wszystkich, którzy tracą rok przez głupi przydział, skoro
                      mogliby już studiować na drugim, na którym nagle zrobiły się pustki, bo trafili
                      tam ludzie z parytetu? Powiem Ci jak by to wyglądało - radość uczelni, bo
                      dostaną tabuny studentów jednej lub drugiej płci, w zależności od kierunku na
                      pierwszy rok w trybie zaocznym, bo nie dostali się przez parytet. Potem mogą się
                      przenieść. Chociaż w sumie... po chwili refleksji pomysł jest fajny. Feminizm
                      zam się zagryzie. Popieram. :)
                      • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:10
                        dzikowy napisał:

                        > > Ale co cofać, tj. do czego? Do znów przewagi czyjejś, bo coś
                        > > tam, a nie kompetencje?
                        >
                        > Do przewagi czyjejś BO kompetencje. Parytet niweluje kryterium
                        > kompetencyjne spychając je na drugi plan

                        Nie, parytet ma zniwelować kryterium płci li jedynie. Nie czytałeś
                        dokładnie, co napisałam o parytecie, co? Nie ma nic za darmo, czy na
                        piękne oczy. Ale tak, chodzi o wieloetapowość i parę innych rzeczy,
                        o których pisał np. Benek.
                        • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 00:34
                          > Nie, parytet ma zniwelować kryterium płci li jedynie. Nie czytałeś
                          > dokładnie, co napisałam o parytecie, co?

                          Niech wywalą religię ze szkół i wsadzą logikę.

                          Nie pisałem co ma parytet zrobić, ale co de facto robi. Jeżeli dostajesz listę
                          kandydatów, którzy są anonimowymi numerami z określonym wynikiem, to
                          wprowadzenie na tym etapie parytetu spowoduje, że punkty przestaną się liczyć, a
                          zacznie płeć, a przecież płeć nie ma znaczenia podobno. Ciekaw jestem jak
                          obecnie, przy braku egzaminów wstępnych parytet, czyli wprowadzenie
                          kryterium płci, ma zniwelować kryterium płci?
                          • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 01:07
                            dzikowy napisał:

                            > Nie pisałem co ma parytet zrobić, ale co de facto robi. Jeżeli
                            > dostajesz listę kandydatów, którzy są anonimowymi numerami z
                            > określonym wynikiem, to wprowadzenie na tym etapie parytetu
                            > spowoduje, że punkty przestaną się liczyć, a zacznie płeć, a
                            > przecież płeć nie ma znaczenia podobno. Ciekaw jestem jak
                            > obecnie, przy braku egzaminów wstępnych parytet, czyli
                            > wprowadzenie
                            kryterium płci, ma zniwelować kryterium
                            > płci?

                            Toż mówię o systemie - mentalności, starcie, myśleniu wąskotorowym
                            samych zainteresowanych, ile razy powtarzać. Płeć ma nie być
                            obciążeniem, kropka.

                            To inna kwestia, ale w ogóle by się przydały zmiany, bo jak ludzie
                            słyszą 'obowiązkowa mata na maturze', to od razu zęby zaczynają ich
                            boleć i nie same dziewczyny, nie. Zresztą niektóre uczelnie, na
                            niektórych kierunkach chcą powrócić do egzaminów.
                            Cały czas się coś zmienia. Niektórzy już wróżą spadek
                            zainteresowania studiami ze strony chłopców -> służba wojskowa
                            nieobowiązkowa. Ale mówimy nie tylko o studiach?

                            Wcześniej nie było anonimowych list. Teraz mogłyby być na nich
                            nazwiska K i M - anonimowo, po 50%, tylko z czego? Nagonki nikt nie
                            zamierza robić. Przeciwnicy parytetów - uważacie, że rzeczywiście
                            będzie taka nagonka, albo, że nagle, bo będzie taka darmowa
                            możliwość, zgłosi sie po 50% procent dziewczyn np. na
                            biotechnologię, fizykę, informatykę? Przepraszam jak? Z myślą, że
                            nauczą się podstaw i myślenia na dodtakowych zajęciach w 2 miesiące
                            wakacji? No łał. Ja tak źle o dziewczynach nie myślę.
                            Powtarzam, to ma na czym innym polegać.
                            • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 01:22
                              > Wcześniej nie było anonimowych list. Teraz mogłyby być na nich
                              > nazwiska K i M - anonimowo, po 50%, tylko z czego? Nagonki nikt nie
                              > zamierza robić. Przeciwnicy parytetów - uważacie, że rzeczywiście
                              > będzie taka nagonka, albo, że nagle, bo będzie taka darmowa
                              > możliwość, zgłosi sie po 50% procent dziewczyn np. na
                              > biotechnologię, fizykę, informatykę? Przepraszam jak? Z myślą, że
                              > nauczą się podstaw i myślenia na dodtakowych zajęciach w 2 miesiące
                              > wakacji? No łał. Ja tak źle o dziewczynach nie myślę.
                              > Powtarzam, to ma na czym innym polegać.

                              A powinnaś, byłoby to myślenie prawidłowe o większości kierunków mało
                              obleganych, an które trafia najwięcej osób z przypadku, bo rodzice chcą, żeby
                              dziecko coś studiowało. Pytałem wcześniej, ale chyba nie Ciebie: Co z kierunkami
                              sfeminizowanymi, np. lingwistyką? Chcąc być konsekwentna powinnaś zaproponować
                              wprowadzenie ułatwień dla mężczyzn, choćby żeby w drugą stronę wyglądało to
                              wiarygodniej. Z tą różnicą, że tam akurat walka na starcie jest ostra, więc też
                              nie sądzę, żeby laski się cieszyły, że muszą oddać chodź piędź ziemi, bo za mało
                              cycków na wydziale. Zresztą nie muszę zgadywać - pytam pro forma.
                              • six_a Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 30.06.09, 23:30
                                Pytałem wcześniej, ale chyba nie Ciebie: Co z kierunkami
                                sfeminizowanymi, np. lingwistyką? Chcąc być konsekwentna powinnaś zaproponować
                                wprowadzenie ułatwień dla mężczyzn, choćby żeby w drugą stronę wyglądało to
                                wiarygodniej.

                                a jaki jest problem? i dlaczego na sfeminizowanych parytetów nie miałoby być?
                                przecież chyba jakieś jednolite zasady przyjmowania będą?
                                ja to widzę tak, jak gdzieś tam wyżej pisałam, albo niżej. przykładowo kierunek
                                przyjmuje po 50 kobiet i po 50 mężczyzn. jeśli któraś z pul nie wypełni z powodu
                                braku zgłoszeń, to kolejnych z listy wg wyników matur. wtedy mamy zagwarantowany
                                równy dostęp płci i chyba o to chodzi.
                                • dzikowy Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 01.07.09, 16:01
                                  > a jaki jest problem? i dlaczego na sfeminizowanych parytetów nie
                                  miałoby być?
                                  > przecież chyba jakieś jednolite zasady przyjmowania będą?
                                  > ja to widzę tak, jak gdzieś tam wyżej pisałam, albo niżej.
                                  przykładowo kierunek
                                  > przyjmuje po 50 kobiet i po 50 mężczyzn. jeśli któraś z pul nie
                                  wypełni z powod
                                  > u
                                  > braku zgłoszeń, to kolejnych z listy wg wyników matur. wtedy mamy
                                  zagwarantowan
                                  > y
                                  > równy dostęp płci i chyba o to chodzi.

                                  Eh. Równy dostęp płci jest właśnie na podstawie wyników matur.
                                  kobieta startując na oblegany kierunek musi pokonać 10 kandydatów i
                                  mężczyzna musi pokonać 10 kandydatów.
                                  Na kierunkach z dużą dysproporcją płci wśród kandydatów kobieta
                                  będzie miała do pokonania 2 kandydatów, a mężczyzna powiedzmy 15-20
                                  lub odwrotnie to nie jest to bynajmniej równy dostęp. Równo jest co
                                  najwyżej liczba docelowa, masz błąd w założeniu.

                                  > przyjmuje po 50 kobiet i po 50 mężczyzn. jeśli któraś z pul nie
                                  wypełni z powod
                                  > u
                                  > braku zgłoszeń, to kolejnych z listy wg wyników matur. wtedy mamy
                                  zagwarantowan
                                  > y
                                  > równy dostęp płci i chyba o to chodzi.

                                  Tak jest i dziś na kierunkach mało obleganych nawet bez parytetów.
                                  Jeżeli masz wypełnioną pulę na full u obu płci, to momentalnie
                                  wprowadzasz dyskryminację jednej z grup ze względu na płeć.
                                  • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 02.07.09, 00:18
                                    dzikowy napisał:

                                    > Eh. Równy dostęp płci jest właśnie na podstawie wyników matur.
                                    > kobieta startując na oblegany kierunek musi pokonać 10 kandydatów
                                    > i mężczyzna musi pokonać 10 kandydatów.
                                    > Na kierunkach z dużą dysproporcją płci wśród kandydatów kobieta
                                    > będzie miała do pokonania 2 kandydatów, a mężczyzna powiedzmy 15-
                                    > 20 lub odwrotnie to nie jest to bynajmniej równy dostęp. Równo
                                    > jest co najwyżej liczba docelowa, masz błąd w założeniu.

                                    Nie, no ilość idzie w jakość i odwrotnie;)

                                    Poważnie -> zmiany systemowe.

                                    > Tak jest i dziś na kierunkach mało obleganych nawet bez parytetów.

                                    I to też jest problem, z którym powinno się coś zrobić, o ile to są
                                    kierunki istotne, a kształceni deficytowi na rynku.
                                • black-emissary Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 03.07.09, 18:35
                                  six_a napisała:
                                  > przykładowo kierunek przyjmuje po 50 kobiet i po 50 mężczyzn.
                                  > jeśli któraś z pul nie wypełni z powodu braku zgłoszeń,
                                  > to kolejnych z listy wg wyników matur.

                                  Co to w praktyce oznacza? Ano to, że jeżeli jednej płci jest mniej niż 50 kandydatów to przedstawiciele tej płci dostają się bez względu na kompetencje, podczas gdy przedstawiciele płci przeciwnej nawet znajdując się w setce najkompetentniejszych nie mają pewności, że się dostaną.
                              • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 02.07.09, 00:12
                                dzikowy napisał:

                                > A powinnaś, byłoby to myślenie prawidłowe o większości kierunków
                                > mało obleganych, an które trafia najwięcej osób z przypadku, bo
                                > rodzice chcą, żeby dziecko coś studiowało. Pytałem wcześniej, ale
                                > chyba nie Ciebie: Co z kierunkami sfeminizowanymi, np.
                                > lingwistyką? Chcąc być konsekwentna powinnaś zaproponować
                                > wprowadzenie ułatwień dla mężczyzn, choćby żeby w drugą stronę
                                > wyglądało to wiarygodniej.


                                Yhy:) Tylko pytanie, co na to chłopcy, bo np. wciąż nie dostałam
                                odp. od mija, czy kobiety jednak mniej zarabiają od facetów np.
                                przez wybieranie mniej płatnych zawodów typu budżetówka, czy jednak
                                nie tak znowu mniej, bo statystyka.

                                > Z tą różnicą, że tam akurat walka na starcie jest ostra, więc też
                                > nie sądzę, żeby laski się cieszyły, że muszą oddać chodź piędź
                                > ziemi, bo za mało cycków na wydziale. Zresztą nie muszę zgadywać -
                                > pytam pro forma.

                                Bo parytet wziął się stąd, że laski, które chciały i miały po temu
                                wiedzę, umiejętności itd. miały trudności, żeby się dostać, znaleźć
                                tam gdzie chciały, trudności większe od facetów. Gdyby nie to, nie
                                byłoby gadki ani o parytetach, ani o tym, że co z tymi, co nie maja
                                ochoty itp.
                                Moja odp. - obok p. - zmiany w systemie i ogólne działania
                                podbijające, zwiększające poziom i konkurencyjność, jatka normalnie;)
                                I mentalność, ale ten brak kasy nie wróży dobrze...

                                Dziewczynom nie ma być łatwiej od facetów, ma być im łatwiej, niż
                                było, niż jest, to wszystko. Nie wychodzimy z punktu zero, nie
                                widzisz?
                            • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 29.06.09, 01:32
                              Easz, akurat na biotechnologii, na uniwerkach w każdym razie
                              dziewczyn jest więcej od facetów. W ogóle w klasach biologiczno-
                              chemicznych dość często przeważają dziewczyny, ale nadal brakuje ich
                              na inżynierii, robotyce i automatyce, fizyce, informatyce/
          • easz Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 27.06.09, 02:44
            pyzz napisał:

            > Informuję, że to właśnie ma miejsce.

            ?

            > I TO jest właśnie dyskryminacja płciowa. I to właśnie mi się nie
            podoba.

            Ale co by Ci się nie podobało, gdyby było? Że z niższego półapu po
            jednej stronie wyrównuje się do 1:1?

            > Ale tego typu pomysły 50% kobiet, nawet, gdy 90% chętnych to
            > mężczyźni, to właśnie wprowadza dyskryminację i niesprawiedliwość.
            > I tak właśnie teraz jest.

            Działania w kierunku zwiększenia ilości chętnych np, to oczywiste.
        • saszenka2 Re: PS: Parytetow serdecznie Wam zycze, Six_a 28.06.09, 01:27
          benek231 napisał:

          > benek231 napisał:
          >
          > > i jedyny problem w tym, ze moje zyczenia nie maja mocy
          sprawczej. :O)
          > >
          > > Oczywiscie zycze Wam tego na jakis rozsadny okres przejsciowy,
          20 lat?, t
          > j. do
          > czasu az przebijecie sie, postawicie na nogi oraz utrwalicie
          potrzebe swej
          > obecnosci w glowkach nie tylko meskich. Cos w rodzaju
          amerykanskiej 'affirmativ
          > e
          > action'? Czemu nie...
          > ========
          > PS.... caly czas asugerowany bylem parytetami w politycznej
          reprezentacji, czyl
          > i
          > w parytetami w Parlamencie - stad moj optymizm.
          >
          > W Radach Naukowych tez jest to mozliwe, niemniej najpierw potrzeba
          odpowiedniej
          > liczby zaslugujacych na to naukowcow plci zenskiej. Z odpowiednim i
          > porownywalnym dorobkiem naukowym. Rozumiesz przeciez, ze sama plec
          nie
          > wystarczy. Jak do tego dojsc? Ano musialbyby np wydzialy
          matematyczne i fizyczn
          > e
          > faworyzowac przez czas jakis kobiety. Mam na mysli cos w rodzaju
          systemu
          > punktowania za plec. W efekcie powinna wzrosnac liczba studentek
          oraz liczba
          > pracowniczek naukowych. Wtedy to, wziawszy pod uwage naukowy
          dorobek, kobiety
          > przepychalyby sie pomiedzy soba do Rady i na siebie cichutko
          pokrzykiwaly,
          > walczac o te polowe miejsc. :)

          Ale wcale nie jest tak, że brakuje profesorek z matematyki i fizyki.
          Są profesorki fizyczki i matematyczki, ale jak przychodzi co do
          czego, to rzadko która z nich zasiada w jakiejś radzie. Tak samo
          jest zresztą we władzach uczelni. Nie brakuje profesorek z
          rozmaitych nauk, ale jeżeli choć jedna jest rektorką, to jest to
          istny cud.
    • aelithe Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 25.06.09, 22:16
      a może tak upublicznisz swój wynik testu ??
    • bruford eeee tam 26.06.09, 10:47
      Robiłem sobie test na rasę.Ciekawe.W trakcie odnisłem wrażenie ,że
      test głownie mierzy błąd reakcji motorycznej.No to się wziąłem za
      piśmiennictwo.
      Okazuje się ,że to narzędzie gruntownie dzieli psychologów na
      świecie,z których z grubsza połowa jest zdania, że albo ten test nie
      mierzy niczego albo mierzy coś ale dokładnie nie wiemy
      co.Ciekawe ,że robiono ten test na wyborcach USA i wychodziło ,że
      demokrata to "ukryty" republikanin.No ale głosował na demokratów
      czyli mierzono coś co nie ma przełożenia na real.
      No to jaki to dowód i na co?
      • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 12:43

        Mimo kontrowersji test Greenwalda jest coraz popularniejszy.
        Glownie dlatego, ze jest narzedziem wyjatkowo precyzyjnym. Jesli
        jest dobrze skonstruowany, a badanie prawidlowo przeprowadzone, to
        narzedzie, ktorego nie sa sie oszukac.

        Utajone stereotypy to inaczej rzecz ujmujac automatyzmy, i to z
        tych najbardziej nieswiadomych. Totalnie poza kontrola uzytkownika.
        Nie do konca wiadomo, jak utajone maja sie do deklarowanych (IAT i
        zwiazane z nim teorie maja zaledwie 10 lat, a to niewiele) - ale
        badania ciagle trwaja. Mi sie to najlatwiej, ale zupelnie nie na
        temat, rozumie Jungiem: utajone jest fragmentem Cienia. Wyparte i
        schowane, co nie znaczy, ze nieobecne - przeciwnie, obecne tym
        bardziej. To, co utajone objawia sie wtedy, kiedy tracimy kontrole:
        w chwilach rozlewniwienia, nieuwagi, poza kontekstem ('pilnujacego'
        Persony) srodowiska albo w sytuacjach ekstremalnych.

        W ogole, jesli ktos sie tym zaintersuje i pogrzebie w automatyzmach
        (w naukach spolecznych to jedno z najbardziej modnych
        zainteresowan - imho slusznie), to wlos staje na glowie. To znaczy,
        o ile ktos sie ma za rozsadnego, myslacego i kontrolujacego swoje
        poczynania, kto dziala na jednym, racjonalnym i swiadomym poziomie.
        • bruford Re: eeee tam 26.06.09, 13:41
          Tak , automatyzmy , już zdaje się Anglia wiktoriańska i pismo
          automatyczne.Natomiast na serio.Nie jestem psychologiem ale jakie
          takie pojęcie o neurologii i psychiatrii jeszcze mam.Generalnie u
          podłoża badań automatyzmów legła teoria o jednoczasowym działaniu
          kilku ośrodków kontrolnych w mózgu.Tylko , że to jest teoria a nie
          rozpoznane fakty.Dalej , popularność metody nie oznacza z góry jej
          wartości.W świecie nauki znane są "trendy" i "mody" idące później
          nieubłaganie do kubła.Zarzuty psychologów dotyczą akurat właśnie
          tego, że jest to narzędzie nie dające się wystandaryzować a poza
          tym , powtórzę , dostarczające informacji na nie wiadomo jaki
          temat.Same automatyzmy i ich znaczenie to teoria oparta na
          teorii.Ponadto jest to nadal metoda eksperymentalna tj taka którą
          się bada a nie taka na której można badać inne zjawiska , o
          pozyskiwaniu dowodów nawet nie wspominając.
          Natomiast , zgadzam się , gdyby uznano ją za wiarygodną ostatecznie
          to bylaby narzędziem potężnym , potężnie destrukcyjnym.
          • six_a Re: eeee tam 26.06.09, 13:50
            >Natomiast , zgadzam się , gdyby uznano ją za wiarygodną ostatecznie
            >to bylaby narzędziem potężnym , potężnie destrukcyjnym

            a możesz to doświetlić? bo na razie zakrawa na wróżenie z kuli.
          • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 13:57

            To, ze jakis kierunek badan jest popuarny, nie oznacza
            automatycznie, ze jest zly i niedobry. Tego typu rozumowanie
            zablokowaloby rozwoj nie tylko psychologii, bo nikt nie zajalby sie
            zadnym z nowych pradow i teorii, zeby nie byc posadzonym o
            niesluszna, smietnika warta trendnosc. No wez, przeciez to w ogole
            nie jest argument.

            > temat.Same automatyzmy i ich znaczenie to teoria oparta na
            > teorii.

            Cooo?
            Jarymowicz i Ohme wydali bardzo fajny bryk z kolokwiow poswieconych
            automatyzmom. Polecam, tam jest wiecej, niz w Wiki :) Ohme zreszta
            publikowal na ten temat jeszcze wiecej, i to w wersji popularnawej -
            latwo sie czyta. Nawiasem mowiac, on te teorie oparte na teorii
            wykorzystuje w hardkorowym biznesie.
            • bruford Re: eeee tam 26.06.09, 14:20
              bene_gesserit napisała:

              >
              > To, ze jakis kierunek badan jest popuarny, nie oznacza
              > automatycznie, ze jest zly i niedobry. No wez, przeciez to w
              ogole
              > nie jest argument.

              Oczywiście nic takiego nie napisałem.Napisałem coś innego.Nie będę
              się powtarzał.

              >
              >
              > Cooo?

              Dokładnie.Tyle od strony podstawowej czyli neurofizjologii
              ośrodkowego układu nerwowego.

              >. Nawiasem mowiac, on te teorie oparte na teorii
              >
              wykorzystuje w hardkorowym biznesie.
              >

              Co to jest hardkorowy biznes?To jakiś inny biznes niż zwykły biznes?
              • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 14:34
                O Ohmem i dziedzinie w ktorej dziala komercyjnie (neuromarketingu)
                mozesz sobie poczytac w Wiki. Lepszy cwaniak.

                A psychologowie zdaje sie wychodza z zalozenia, ze jesli cos sie
                sprawdza ekperymentalnie i w praktycznym dzialaniu, to sprawdzi sie
                tez od strony podstawowej czyli neurofizjologii OUN. Tzn nie jest
                sprawa psychologow dowodzenie, ze ich teoria przekalda sie na inne
                dziedziny i brak takowych absolutnie nie podwaza prawdziwosci
                teorii psychologicznych. Co oczywiscie nie oznacza, ze tego typu
                drobiazgowa, integrujaca informacje z roznych dziedzin praca nie
                powstanie. Imho powstanie i to juz niedlugo, to tylko kwestia czasu.
                • bruford Re: eeee tam 26.06.09, 14:58
                  Neuromarketing czyli jak sprzedać ludziom niepotrzebne im gó...
                  posługując się wnioskami z elektroencefalografii??-no to nie
                  wątpię ,że to lepszy cwaniak.A czy ma to coś współnego z prawdziwą
                  nauką to zobaczę jak poczytam

                  Przypomnę ,że cytowałem wątpliwości psychologów właśnie :Von
                  Hippel , Bower)
                  Przypomnę ponadto ,że psychologia opisuje w skrócie rzecz ujmując
                  rezultat zbiorczy dzialańia pewnej struktury która ma określoną
                  anatomię , fizjologię i patofizjologię.Zatem sobie tak fruwać w
                  pełnym oderwaniu nie może.

                  A jak już powstanie praca o której piszesz to wtedy pogadamy.Wtedy
                  bo teraz nie ma o czym.
                  • dzikowy Re: eeee tam 26.06.09, 15:35
                    Bruford, spójrz na tą dyskusję z bardziej komicznej strony. Wszelkie odruchy
                    warunkowe, automatyzmy inne emisje soków żołądkowych pod wpływem zapalonej
                    lampki dowodzą, że człowiek także stereotypy ma uwarunkowane biologicznie, nie
                    kulturowo. :) Zamieniliście się niechcący stanowiskami :)
                    • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 16:03
                      Dzikowy - w przeciwienstwie do brufiego ty udajesz, ze znasz sie na
                      wszystkim, tymczasem - bez obrazy, ale nie masz najmniejszego
                      pojecia, o czym mowisz. Lepiej milcz i badz piekny.
                      • dzikowy Re: eeee tam 26.06.09, 16:14
                        Przecież sama przed chwilką napisałaś, że psychologia jest quasi nauką to się
                        pospiżdżać można :)
                        Szczególnie, że nie ma niekontrowersyjnych metod ani diagnostyki, ani terapii z
                        prostej przyczyny - nie jest to nauka ścisła. Nawet spotkałem miażdżącą krytykę
                        terapii behawioralnej jako "prania mózgu" :P
                        • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 16:21

                          Tak. W internecie mozna tez spotkac kota ze skrzydlami :)
                          • dzikowy Re: eeee tam 26.06.09, 16:23
                            Akurat nie w Internecie, a z BUW-ie. Tytułu nie pomnę, ale zawartość była zabawna.
                        • saszenka2 Re: eeee tam 28.06.09, 02:15
                          dzikowy napisał:

                          > Przecież sama przed chwilką napisałaś, że psychologia jest quasi
                          nauką to się
                          > pospiżdżać można :)
                          > Szczególnie, że nie ma niekontrowersyjnych metod ani diagnostyki,
                          ani terapii z
                          > prostej przyczyny - nie jest to nauka ścisła. Nawet spotkałem
                          miażdżącą krytykę
                          > terapii behawioralnej jako "prania mózgu" :P

                          Tu mi się przychodzi podpisać obiema lapkami pod słowami Dzikowego.
                          Bo psychologię trudno nazwać nauką. W języku angielskim występują
                          nauki i nauki społeczne. Nauki ścisłe łatwiej udowodnić i wysnuć z
                          nich wnioski o charakterze ogólnym.
                          • bene_gesserit Re: eeee tam 29.06.09, 11:52

                            A jesli cos wg ciebie nie wystepuje w jezyku angielskim, to znaczy
                            ze tego nie ma?
                            Coz, w angielskim nie ma np slow takich, jak 'fucha' i 'jawa' -
                            mamy przestac ich uzywac? Osobliwy koncept.

                            Mam wrazenie, ze niewiele wiesz o psychologii, bo - bez obrazy -
                            piszesz na temat potworne, niebotyczne wrecz bzdury.
                            • saszenka2 Re: eeee tam 29.06.09, 23:31
                              bene_gesserit napisała:

                              >
                              > A jesli cos wg ciebie nie wystepuje w jezyku angielskim, to znaczy
                              > ze tego nie ma?
                              > Coz, w angielskim nie ma np slow takich, jak 'fucha' i 'jawa' -
                              > mamy przestac ich uzywac? Osobliwy koncept.
                              >
                              > Mam wrazenie, ze niewiele wiesz o psychologii, bo - bez obrazy -
                              > piszesz na temat potworne, niebotyczne wrecz bzdury.
                              >
                              >
                              Psychologia, niestety, jest dziedziną, gdzie pojawia się wiele
                              sprzecznych ze sobą teorii i jest niejednokrotnie pisanie
                              wielostronicowych rozpraw, gdzie mamy zero konkretów. I tam gdzie
                              psychologia nie łączy się ściśle z biologią i chemią, możliwe jest
                              tworzenie teorii, które mają udowodnić z góry przyjętą tezą. Stąd
                              mnogość publikacji, z ktorych wypływają sprzeczne wnioski.
                              • dzikowy Re: eeee tam 29.06.09, 23:49
                                I tam gdzie
                                > psychologia nie łączy się ściśle z biologią i chemią, możliwe jest
                                > tworzenie teorii, które mają udowodnić z góry przyjętą tezą.

                                I tam. Jak dżendersy.
                              • bene_gesserit Re: eeee tam 30.06.09, 23:16
                                Prezentujesz perspektywne charktereystyczna dla inteligencji
                                technicznej albo kogos, kto z psychologia mial do czynienia jedynie
                                na poziomie naiwnym.

                                Nauki spoleczne maja to do siebie, ze sa naukami
                                wieloparadygmatycznymi
                                . To wynika ze specyfiki ich przedmiotu.
                                Dlatego wlasnie nadal utrzymuja sie tam rozne, a czesto
                                przeciwstawne orientacje, szkoly i kierunki. Co nie znaczy, ze
                                zadna kumulacja wiedzy i konsensus nie istnieje. Spory na ten temat
                                trwaly jeszcze w okresie powojennym, ale dotyczyły raczej
                                stosowalnosci na gruncie np. socjologii modeli nauk scisłych, wiec
                                nikt powazny nie utrzymuje, ze nauki spoleczne nie są naukami. W
                                Polsce klasyczna prace na ten temat napisal Ossowski, w USA
                                zajmowal sie tym Thomas Khun, ktory podwazyl wyidealizowany obraz
                                nauk scislych, wiec jego ci szczegolnie polecam.
                                • dzikowy Re: eeee tam 01.07.09, 15:48
                                  to samo zrobił Carl Sagan, jego też szczególnie polecam.
                  • bene_gesserit Re: eeee tam 26.06.09, 16:01

                    Greenwald sie ustosunkowal do zarzutow, eksperymentalnie dowiodl,
                    ze wie o czym mowi.
                    Dzialalnosci pozanaukowej Ohmego nie powazam, a nawet gorzej, ale
                    swiadczy ona o tym, ze nauka badajaca automatyzmy to nie sa
                    teoryjne teorie - przeciwnie. Komercyjne zastosowanie nauki
                    dowodzi, czy jest ona czegokolwiek warta. Tu okazuje sie sukcesem,
                    stety czy nie.

                    > A jak już powstanie praca o której piszesz to wtedy
                    pogadamy.Wtedy
                    > bo teraz nie ma o czym.

                    Oczywiscie, psychologia to nie jest zadna nauka :))))
                    • bruford Re: eeee tam 26.06.09, 22:28
                      Znów miałki dowód.Homeopatia ma zastosowanie komercyjne, i to jakie.
                      Wiesz , jak duże korpy wreszcie puszczą trochę info o realnych
                      wynikach zastosowanego neuromarketingu to będzie o czym gadać.Na
                      razie to closed lips.
                      A Greenwald ,tak , o ile się zdążyłem zorientować odpoweidział nawet
                      sporą metaanalizą prac....z których następnie główne zostały
                      podważone.To jest z drugiej strony fachowiec więc z przejrzanego
                      piśmiennictwa wynika ,że test jest randomizowany.OK , tylko patrząc
                      od strony neurofizjologii ty wydaje mi się mimo wszystko dęte.Ale
                      przyznaję , muszę więcej poczytać.Natomiast ew zastosowania...Gattaca
                      • dzikowy Re: eeee tam 27.06.09, 02:04
                        Gattaca znowy na planszy? Może ten film nie jest taki zły, co Bene?
                        • bruford Re: eeee tam 27.06.09, 08:43
                          Nawet nie wiesz , Dzikowy , jak blisko.Bower cytuje gości którzy
                          sobie z tym testem radzą tj generują sztuczny wynik
    • heretic_969 To Jordania jest najbardziej feministyczna? 26.06.09, 21:14
      projectimplicit.net/nosek/papers/timss/ST1.countrystats.pdf
      Dziewczynki wygrywają tam z chłopcami aż o 27 pkt. Niezłe badanie, nie ma co:))))
    • bene_gesserit Drugie sniadanie mistrzow 27.06.09, 13:37

      Ogladamy ten program z chlopakiem, gdyz wydaje sie nam on miejscami
      wyjatkowo zabawny w sensie puszenia sie i ekspresji ego niektorych
      gosci, ale dzis bylo po prostu ciekawie. Po pietnastominutowej
      tyradzie Holdysa nt MJ zmieniono temat i weszly parytety.
      Zaproszeni (Holdys, Krauze - rezyser, Mleczko i Czubaszek plus
      prowadzacy Meller) szybko podzielili sie na dwie grupy: panow i
      pania. Panowie byli jak najbardziej za parytetami, a Czubaszek
      produkowala sie w stylu 'a Murzyni w Ameryce nie maja parytetow i
      co' albo 'a ja zawsze pracowalam z panami i paniami i z panami mi
      sie pracowalo lepiej', zaczynajac - co przewidzial narzeczony jak
      tylko otworzyla usta od 'ja juz znam punkty za pochodzenie'.
      Panowie krzywili sie lekko zdegustowani i zazenowani, a ich
      stanowisko podsumowal Mleczko (ktory w zasadzie prezentuje dosc
      konserwatywne poglady na wiekszosc spraw) - 'parytety powinny byc
      wprowadzone na 20 lat, potem nie beda potrzebne'.

      No i tak :)
      • mijo81 Re: Drugie sniadanie mistrzow 27.06.09, 16:10
        A czemu parytety mają dotyczyć tylko płci? Przecież różnimy się nie
        tylko płcią! Dlaczego to płeć ma być wyznacznikiem wszelkiego
        podziału???
        • pyzz Re: Drugie sniadanie mistrzow 28.06.09, 00:33
          A to akurat fajny punkt.
          Na przykład wiadomo już, że ludzie zarabiają mniej na przykład z powodu wzrostu.
          Ludzie o wzroście poniżej mediany minimum na połowie wysokich stanowisk?
          ^_^
          • bene_gesserit Re: Drugie sniadanie mistrzow 28.06.09, 01:02

            Rozumiem, ze problem wydaje ci sie zabawny, bo cie nie dotyczy :)
          • yskejp Re: Drugie sniadanie mistrzow 28.06.09, 08:57
            > Ludzie o wzroście poniżej mediany minimum na połowie wysokich
            stanowisk?
            > ^_^


            To akurat nie przejdzie, bo wiekszosc stanowisk zajmuja kurduple.
            I nie zrezygnuja bez krwawej bezwzglednej walki.
      • easz Re: Drugie sniadanie mistrzow 29.06.09, 00:06
        bene_gesserit napisała:

        > Panowie byli jak najbardziej za parytetami, a Czubaszek
        > produkowala sie w stylu

        Czubaszek dywersantka? ;)
        • bene_gesserit Re: Drugie sniadanie mistrzow 29.06.09, 11:27

        • bene_gesserit Re: Drugie sniadanie mistrzow 29.06.09, 11:33

          Nie.
          Chyba chodzi o kwestie pokoleniowe (chociaz miedzy nia a Mleczka
          wcale nie ma takiej duzej generation gap). Mentalnosc czlowieka,
          ktorego uksztaltowala od a do zet komuna i stosunek do niej - wiec
          jesli jej sie cos z komuna kojarzy (parytety z punktami za
          pochodzenie), to zle byc musi i smierdziec siarka.
          Dziwne, ze reszta towarzystwa byla jak najbardziej przeciw. Ale
          krzepiace - Krauze mnie nie zdziwil, bo on przezyl cos w rodzaju
          profeministycznego oswiecenia (mowil o tym po Placu Zbawiciela -
          jak przez LATA robil filmy z zona do spolki i do glowy mu nie
          przyszlo, zeby ja chociaz wkrecic w napisy, az przy Placu to do
          nieg dotarlo - ze ona od lat jest druga rezyserka i ze pracuja jako
          team), Meller tez - bo mimo konserwatywnych ciagat obraca sie w
          liberalnym srodowisku, ale Mleczko, kotry za parytetami gardlowal
          najbardziej - bardzo. On sie zazwyczaj okopuje na
          sredniokoserwatywnych pozycjach a tu byl twardy i nieublagany.
          Fajnie :)
    • szwagier_gpw Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 08:10
      sixa, błędne założenie. TYTUŁ TYTUŁOWI NIERÓWNY.

      Proponuję wycieczkę na wydział matematyki UW przy ulicy Banacha i
      spacer korytarzami gmachu. Na tablicach informacyjnych / drzwiach
      gabinetów wiszą plakaty o konferencjach naukowych z listą
      prelegentów. Bardzo rzadko są to imprezy ograniczone do krajowego
      podwórka. W moim subiektywnym odczuciu żeńskie imiona na tych
      plakatach to stanowczo mniej niż 10% pozycji. I o ile niemal jest
      regułą, że plakat na drzwiach pana X zdobi nazwisko pana X, to
      plakatów na drzwiach pań niemal nie uświadczysz. A kombinacja "drzwi
      gabinetu pani Y z info o jej wystąpieniu na konferencji gdzieśtam"
      występuje może raz na ruski rok.

      • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 09:25
        > sixa, błędne założenie. TYTUŁ TYTUŁOWI NIERÓWNY

        za to koleś kolesiowi zawsze równy, a koleżanka, niezależnie od osiągnięć,
        przeważnie gorsza. welon garów i matki polki ciągnie się za każdą kobietą -
        jeśli nie robi kariery, to dlatego że "przypisano" jej inną rolę, a jeśli zrobi
        karierę, to automatem przestaje być uważana za kobietę - co zapewne w pojęciu
        oceniających ma być dla niej "strrrrraszną karą". mężczyzna w kontekście
        kariery nigdy nie ciągnie za sobą tematu dzieci, rodziny, odpowiedzialności i
        dożywotniego obowiązku pindrzenia się. nie czujesz różnicy?

        co do reszty wywodu na temat plakatów na drzwiach, to niestety pojęcia nie mam,
        o co Ci chodzi.
        • szwagier_gpw Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 10:14
          Sixa, sytuację w której osoba bez znajomości ułamków porywa się na
          krytykę ścieżek awansów właściwych wydziałom nauk ścisłych uważam za
          kuriozalną. Będą osiągnięcia naukowe, będzie członkostwo w
          prestiżowych gremiach. Tak to póki co działa, przynajmniej na
          poważnych uczelniach.

          Jeśli źródeł nikłego zainteresowania dziewcząt naukami ścisłymi
          upatrujecie w ich kulturowym zahukaniu, to właściwym moim skromnym
          zdaniem działaniem wydaje się praca u podstaw. Na przykład w postaci
          kampanii informacyjnych skierowanych do nauczycieli tych przedmiotów
          w szkołach podstawowych. Są nimi w znacznej większości kobiety i
          choćby z tego powodu takie działania powinny trafić na podatny
          grunt.





          • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 22:24
            >Sixa, sytuację w której osoba bez znajomości ułamków porywa się na
            krytykę ścieżek awansów właściwych wydziałom nauk ścisłych uważam za
            kuriozalną.
            serio sądzisz, że ułamków nie znam? to jak ja kuźwa podstawówkę skończyłam,
            zwłaszcza że parytetów nie było :| o maturze i studiach w ogóle nie wspominam
            nawet. może jak coś powtarzasz, to nie jak w głuchym telefonie po pyzzie, tylko
            znajdź, kiedy i co pisałam o ułamkach oraz w jakim kontekście.

            > Będą osiągnięcia naukowe, będzie członkostwo w
            > prestiżowych gremiach
            i serio sądzisz, że ci wszyscy panowie zasiadający w radach i gremiach i
            zarządach i radach i gremiach i zarządach mają wybitne osiągnięcia.
            no poprzedni rektor baaardzo znanej uczelni medycznej w mieście... nie dość, że
            angielskiego nie znał, to jeszcze żadnej publikacji w piśmie zagranicznym (czyli
            w tym przypadku: znaczącym) nie miał. masz swoje osiągnięcia.
            w zasadzie dopiero jak kobieta jest na wysokim stanowisku, to masz jaką taką
            gwarancję osiągnięć, bo bez nich w ogóle by tam nie zaszła. od kobiet wymaga się
            więcej, a oferuje im mniej. i parytet to zmieni. taką przynajmniej mam nadzieję.


            >Na przykład w postaci kampanii informacyjnych skierowanych do nauczycieli tych
            przedmiotów w szkołach podstawowych
            bardzo dobry pomysł, mogę tylko przyklasnąć.
            • szwagier_gpw Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 11:01
              Pisząc o ułamkach nawiązywałem do

              tej
              wypowiedzi.

              Słuchaj, niekompetencję na różnych ważnych stanowiskach uważam za
              jedną z podstawowych przyczyn zapóźnień cywilizacyjnych Polski. Dla
              mnie to ogromny problem i nie sądzę, by parytety za płeć wpłynęły na
              jego złagodzenie. Pełna zgoda, że w wielu (ale nie
              wszystkich !!!)
              miejscach dałoby się zastąpić niekompetenego
              faceta kompetentną babką. Tylko mam ogromne wątpliwości, że
              wprowadzenie parytetów zadziała akurat w ten sposób. Skłaniam się ku
              prognozie, że krzykacza w spodniach prędzej niż rzadziej zastąpi
              jego odpowiedniczka w spódnicy.

              Zresztą, odbiegamy chyba od tematu. Było o tłamszeniu kobiet w
              naukach ścisłych za pomocą powtarzanych stereotypów n/t ich
              zdolności.
              • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 11:46

                Przeciez - omawiajac pomysl parytetow - nie musimy wybierac miedzy
                parytetami a innymi dzialaniami. Jesli bedziemy dzialac tylko
                oddolnie (praca w najpierw przedszkolach, podstawowkach,
                gimnazjach, liceach, na studiach), opozni sie caly proces o co
                najmniej jedno (a pewniej dwa - trzy) pokolenia.
                • dzikowy Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 23:29
                  > Przeciez - omawiajac pomysl parytetow - nie musimy wybierac miedzy
                  > parytetami a innymi dzialaniami.

                  Musimy wybierać inne działania.

                  Jesli bedziemy dzialac tylko
                  > oddolnie (praca w najpierw przedszkolach, podstawowkach,
                  > gimnazjach, liceach, na studiach), opozni sie caly proces o co
                  > najmniej jedno (a pewniej dwa - trzy) pokolenia.

                  Ale zmiany będą trwałe i wprowadzone bez krzywdy dla nikogo.
              • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 16:09
                cieszę się, że umiesz korzystać z wyszukiwarki, wątpię szczerze, byś pamiętał tę
                wypowiedź, a szczególnie zapamiętał z niej to, co nie jest jej treścią, czyli,
                że nijak nie potrafię się posługiwać ułamkami - zapewniam, że jest to po prostu
                niemożliwe.
                i tak, to było straszne przeżycie, ponieważ po raz pierwszy od bardzo dawna
                zobaczyłam temat ułamków w ujęciu szkolnym i ciężko mi to było ugryźć znowu od
                strony kompletnej niewiedzy dziecka z podstawówki.

                > i nie sądzę, by parytety za płeć wpłynęły na jego złagodzenie
                a są tacy, co sądzą. to może warto sprawdzić?

                >Było o tłamszeniu kobiet w naukach ścisłych za pomocą powtarzanych stereotypów
                nie wiem, czy jest to tłamszenie, ale brak zachęcania, by rozwijać się w takich
                kierunkach - owszem. znam to nawet rodzinnie i to na przykładzie dziewczyny
                utalentowanej matematycznie, która ukończyła matematykę, a której nawet pani w
                podstawówce odradzała szczerze liceum o kierunku mat.-fiz., w liceum z kolei był
                schemat: dziewczyna musi dwa razy więcej. nawet jednostki utalentowane muszą
                mieć wiele samozaparcia, by taki demotywujący konkretną płeć system, pokonać.
          • bene_gesserit Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 11:44

            To jest bardzo sluszny postulat:
            www.sciencedaily.com/releases/2008/09/080905153807.htm

            Self-efficacy is not the only important factor for girls, the study
            uncovered. Results point to a complicated issue, says Fouad. For
            one thing, math and science cannot be lumped together when
            designing interventions because the barriers and supports for each
            discipline are not the same.

            "There were also differences at each developmental level and
            differences between the genders," she says. That means
            interventions would need to be tailored for each specific subgroup.

            Overall, however, parent support and expectations emerged as the
            top support in both subjects and genders for middle- and high-
            school students. Also powerful for younger girls were engaging
            teachers and positive experiences with them.

            The study confirmed that old stereotypes die slowly. Both boys and
            girls perceived that teachers thought boys were stronger at math
            and science. For boys this represented a support, while for girls
            it acted as a barrier.

            Top barriers for all age groups and disciplines were test anxiety
            and subject difficulty. But these differed between boys and girls.
            In addition, the genders formed their perceptions of math or
            science based on the barriers and supports, but they often arrived
            at different views.

            Ultimately, it's perception, more than reality, that affects the
            person's academic and career choices, says Fouad.


            Ale to by wymagalo rewolucji w polskiej szkole. Poprzestawiania w
            glowach nauczycieli, jakiegos masowego przemeblowania mozgow. Oraz
            w glowach rodzicow, kotrzy przeciez cale zycie byli uczeni, ze
            dziewczynki sa dobre z polskiego, ale na pewno nie z matmy. Czyli
            chodziloby o zniszczenie stereotypu.

            Jak to przeprowadzic w praktyce?
            Kto w Polsce da grant na pol miliona dolcow naukowczyni, ktora bada
            ten problem?
            • szwagier_gpw Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 12:00
              Ale czy jest potrzebny grant? Na co? Na powielanie wyników cudzych
              badań? Skoro się wierzy w te już przeprowadzone, to po co je robić
              raz jeszcze?

              Nie wiem, kto finansował kampanię "bo zupa była za słona" ale forsa
              się znalazła. Dotarcie do pań matematyczek / fizyczek /
              informatyczek w gimnazjach i podstawówkach będzie znacznie tańsze.
              Bilbordów w centrach miast do tego nie trzeba. Na początek jakieś
              inspirowane artykuły w pismach kobiecych oraz branżowych
              (belfrowskich) periodykach.

              Siostry chyba mają jakieś znajomości wśród pań redaktorek ?
            • benek231 Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 17:08
              bene_gesserit napisała:

              > Ale to by wymagalo rewolucji w polskiej szkole. Poprzestawiania w
              > glowach nauczycieli, jakiegos masowego przemeblowania mozgow. Oraz
              > w glowach rodzicow, kotrzy przeciez cale zycie byli uczeni, ze
              > dziewczynki sa dobre z polskiego, ale na pewno nie z matmy. Czyli
              > chodziloby o zniszczenie stereotypu.
              >
              > Jak to przeprowadzic w praktyce?
              > Kto w Polsce da grant na pol miliona dolcow naukowczyni, ktora bada
              > ten problem?
              =======
              Wczesniej wypowiadalem si juz, ze widze te zmiany przeprowadzane rownolegle na
              wszystkich poziomach systemu nauczania. Bez ograniczonego w czasie systemu
              rekrutacji na studia skrzywionego nieco na korzysc kobiet poczatkow oczekiwanych
              wynikow mozesz spodziewac sie za jakies pol wieku. Jesli wszystko dobrze pojdzie
              - jesli po drodze nie beda dziewczyny mial zbyt wielu pryncypialnych Dzikowych.
              No i bez Prawa Murphy'ego w akcji. Wlasnie wyczytalem, ze zastanawiaja sie czy
              zdaza z tymi drogami itp. na ME w pilce. Bo jeszcze dobrze nie zaczeli, wiec
              przykladania sie do edukacji dziewczat nawet sobie nie probuje wyobrazac.

              Wszedlem w ten temat bo i mnie rzucano pod nogi stereotyp. W mojej tradycji
              rodzinnej, wyobraz sobie, my zawsze bylismy kiepscy z matematyki. A ze do
              tego dolozyla sie koszmarna nauczycielka w pierwszych latach mojej przygody z
              matma, wiec rozumiesz, ze stereotyp zyskal na sile. Na szczescie pozniej, w
              szkole sredniej mialem nauczyciela co sie zowie. Nie powiem zebym pozniej byl
              orzel, ale bylem w stanie zrozumiec pozniej te wszystkie rachunki calkowe i
              rozniczkowe itp, oraz rozwiazywac zadania na studiach. No ale oczekiwania w
              stosunku do chlopcow takze mnie mobilizowaly.





              >
              >
            • dzikowy Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 29.06.09, 23:27
              > Kto w Polsce da grant na pol miliona dolcow naukowczyni, ktora bada
              > ten problem?

              Faktycznie, WIĘKSZOŚĆ pedagogów to kobiety, zatem automatycznie grant przypadnie
              kobiecie. Czytaj swoje posty uważnie, bo się kompromitujesz.
    • rozczochrany_jelonek Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 28.06.09, 10:28
      wydaje mi się że feministki powinny świecić przykładem więc z uwagi na fakt, że
      w testach implicit nie można uzyskać wyniku który wskazywałby na brak uprzedzeń
      badanego (takich samych czasów reakcji nie można przecież uzyskać) proponuje
      zakazać feministkom walki o równouprawnienie i inne ,do czasu aż nie przebrną
      przez testy pomyślnie. ;)
    • szwagier_gpw O szkodliwości parytetu przy egzaminach na studia 29.06.09, 20:08
      Kilka koleżanek postuluje wprowadzenie parytetu płciowego przy
      naborze na studia. Jedynym oczywistym skutkiem takiego posunięcia
      będzie obniżenie poziomu kształcenia.

      Dowód jest oczywisty, ale chyba nie dla wszystkich. Zatem zilustruję
      przykładem. Wyobraźmy sobie sytuację, w której wśród 100 osób
      przyjętych na wydział jest 70 chłopców i 30 dziewcząt. Chcąc
      zapewnić proporcję 50/50 musimy uwalić 20 najsłabszych chłopców -
      dostatecznie dobrych na egzaminie wstępnym - i przyjąć na ich
      miejsce 20 niewiast, którym na wstępnym punktów zabrakło.

      Kończy się wrzesień, zaczyna się semestr. Średni poziom
      rozpoczynających naukę jest słabszy niż w wariancie bezparytetowym.
      Prowadzący mają 2 możliwości. Albo nie obniżać poziomu, albo
      dostosować go do nowych realiów. Skutkiem wariantu pierwszego jest
      nieukończenie studiów przez część najsłabszych studentów. Proporcje
      płci w tej grupie raczej nie będą 1:1. Mamy więc bezskuteczny
      parytet, który dodatkowo zabiera miejsca dostatecznie dobrym
      kandydatom na studia. W wariancie drugim, gdy poziom studiów
      dostosowujemy do słabszej grupy, kształcimy słabszych inżynierów /
      informatyków / matematyków.

      Pytam zatem - po co takie parytety? Jaką korzyść oprócz lepszego
      samopoczucia kilku osób na ff przyniesą? Kampanie informacyjne wśród
      nauczycieli i rodziców - OK, ale łapy precz od rozwiań sprawnie
      wyłaniających najlepszych w danej dziedzinie.
      • six_a Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 29.06.09, 22:16
        a po co mamy uwalać chłopców? robimy limit 50 miejsc na każdą płeć i nie uwalamy
        nikogo.
        poza tym egzaminów na studia nie ma, poza tym 2: jak chcesz określić poziom
        maturzystów przy pomocy samych tylko ocen? maturę można poprawiać do upadłego,
        więc może się zdarzyć, że na studia dostanie się poprawiający 50 razy chłopak i
        dobra dziewczyna, przy czym on będzie miał średnią naciągniętą poprawkami, a ona
        łysy wynik matury. i kto ma rozstrzygnąć, które z nich jest lepsze? nie ma też
        żadnej gwarancji, że ludzie z wierzchołka listy przyjętych będą także
        najlepszymi studentami. to jest po prostu inny system kształcenia i określanie
        na etapie matury, kto ma szansę ukończyć studia jest co najmniej dziwne.


        > łapy precz od rozwiań sprawnie wyłaniających najlepszych w danej dziedzinie
        no, to jest dopiero mit!
        • szwagier_gpw Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 29.06.09, 22:42
          1. Przeczytaj proszę przykład raz jeszcze. Wybierając 50 najlepszych
          chłopców i 50 najlepszych dziewcząt nigdy nie dostaniesz grupy, w
          której średni wynik z matury będzie lepszy, niż w grupie złożonej ze
          100 osób z najlepiej napisaną maturą.

          2. Dlaczego mamy zakładać, że poprawiać 50 razy maturę będą akurat
          chłopcy?

          3. Nie znam nowych matur. Skoro jednak są wystandaryzowane, to jest
          ogromna szansa, że lepszymi studentami okażą się dobrzy maturzyści.
          Ja lat temu kilka pisałem egzamin. Wynikami egzaminów dzieliliśmy
          się w październiku. W trakcie studiów nie spotkałem orłów
          rekrutujących się z dołu listy, podobnie jak nie przypominam sobie
          olimpijczyka mającego problemy z zaliczeniem roku.
          • six_a Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 29.06.09, 23:13
            ale po co ten wynik ma być najlepszy, skoro i tak niczego nie gwarantuje?
            przykład Twojego roku niekoniecznie musi być reprezentatywny. to będzie nadal 50
            najlepszych chłopców i 50 najlepszych dziewczyn. a kto z nich zostanie, to się
            zobaczy w trakcie studiów.

            > 2. Dlaczego mamy zakładać, że poprawiać 50 razy maturę będą akurat
            > chłopcy?
            to nie było celowe. ale przecież Ty przez całą dyskusję zakładasz, że dziewczyny
            zawsze zaniżą poziom męskiej grupy, więc nie powinieneś akurat tego się
            czepić.
            to był po prostu przykład na to, jak nieweryfikowalny jest w rzeczywistości
            poziom maturzystów. poprawiać może, oczywiście każdy. poza tym, jak nie masz
            egzaminów kierunkowych, to przy bardzo kiepskich wynikach matur w danym roku
            teoretycznie też będziesz miał kiepskich studentów. rzeczywista weryfikacja
            następuje na pierwszym roku studiów i nie ma co panikować, że studia będą się
            dostosowywać do najsłabszej grupy. najsłabsza grupa nie przetrwa, niezależnie od
            płci.

            > Skoro jednak są wystandaryzowane, to jest ogromna szansa, że lepszymi
            studentami okażą się dobrzy maturzyści
            uhm, i pewnie dlatego poziom studentów leci na pysk od czasu wprowadzenia nowej
            matury, w tym słynnej matury darowanej przez giertycha.
            • szwagier_gpw Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 29.06.09, 23:31
              > ale po co ten wynik ma być najlepszy, skoro i tak niczego nie
              gwarantuje?


              Widocznie władze uczelni wierzą w kwestionowaną przez Ciebie
              zależność, że lepszy wynik z matury => lepsze przygotowanie do
              studiów. Inaczej kryterium wyniku maturalnego nie byłoby powszechnie
              stosowane przy rekrutacji.

              > to będzie nadal 50
              > najlepszych chłopców i 50 najlepszych dziewczyn. a kto z nich
              zostanie, to się
              > zobaczy w trakcie studiów.

              A dlaczego nie 100 najlepiej przygotowanych, choćby w całości
              mężczyzn / kobiet? Rozumiem że już zgadzasz się z twierdzeniem, że
              rekrutując 50/50 zbierzemy przeciętnie słabszą grupę niż wybierając
              100 nazwisk z najlepszym wynikiem z egzaminu / matury. Skoro tak, to
              Twoje "zobaczy się w trakcie studiów" jest dość beztroskie.
              Wprowadzając parytet zwiększasz odsetek osób, które z ukończeniem
              studiów mogą mieć kłopoty. Robisz to kosztem teoretycznie lepiej
              przygotowanych kandydatów, którym obecność parytetu zamyka drzwi.

              • saszenka2 Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 30.06.09, 00:25
                Widocznie władze uczelni wierzą w kwestionowaną przez Ciebie
                zależność, że lepszy wynik z matury => lepsze przygotowanie do
                studiów. Inaczej kryterium wyniku maturalnego nie byłoby powszechnie
                stosowane przy rekrutacji.

                Tu się muszę zgodzić. W koncu jakoś studentów trzeba zrekrutować. I
                każdy egzamin możemy uznać za nie do końca miarodajny, bo nie
                zmieścimy tam wszystkich pytań. Bo może się okazać, ze ktoś umiał
                akurat te pytania, a ktoś inny dużo się uczył, ale akurat na to nie
                zwrócił aż takiej uwagi. W każdym razie jakoś trzeba ich
                przeegzaminować i zrekrutować.
                • six_a Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 30.06.09, 23:55
                  >jakoś studentów trzeba zrekrutować

                  tylko że to "jakoś" jest dość umowne, nie uważasz? kiedyś umownie stosowano
                  egzaminy wstępne, kierunkowe, uważając zapewne, że średnia z matury nic nie
                  powie o tym, jakim kto będzie studentem na danym kierunku), teraz umówiono się,
                  że średnia z matury zapewnia dostęp najlepszym, reszta czeka albo idzie na mniej
                  oblegany kierunek albo w ogóle idzie na studia płatne.
                  no ale jacy to są najlepsi, skoro maturę można bez końca poprawiać, podwyższając
                  sobie średnią - czyli już wynik matury nie jest miarodajny, jeśli maturzystę
                  poprawkowego nadal traktujemy jak maturzystę świeżego i patrzymy tylko na średnią.
                  w kolejnym etapie, żeby sobie podwyższyć statystyki studiujących, ustali się, że
                  w ogóle zdanie matury wystarcza, żeby się dostać na wymarzone studia, najwyżej
                  zorganizuje się większą ilość wykładowców rekrutowanych ze studentów ostatniego
                  roku i wprowadzi system zmianowy, żeby uczyć te masy.

                  dlatego akurat wprowadzenie parytetu niczym katastrofalnym w porównaniu do stanu
                  obecnego nie grozi. nie przesadzajmy.
        • saszenka2 Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 30.06.09, 00:04
          six_a napisała:

          > a po co mamy uwalać chłopców? robimy limit 50 miejsc na każdą płeć
          i nie uwalam
          > y
          > nikogo.
          > poza tym egzaminów na studia nie ma, poza tym 2: jak chcesz
          określić poziom
          > maturzystów przy pomocy samych tylko ocen? maturę można poprawiać
          do upadłego,
          > więc może się zdarzyć, że na studia dostanie się poprawiający 50
          razy chłopak i
          > dobra dziewczyna, przy czym on będzie miał średnią naciągniętą
          poprawkami, a on
          > a
          > łysy wynik matury. i kto ma rozstrzygnąć, które z nich jest
          lepsze? nie ma też
          > żadnej gwarancji, że ludzie z wierzchołka listy przyjętych będą
          także
          > najlepszymi studentami. to jest po prostu inny system kształcenia
          i określanie
          > na etapie matury, kto ma szansę ukończyć studia jest co najmniej
          dziwne.
          >
          >
          > > łapy precz od rozwiań sprawnie wyłaniających najlepszych w danej
          dziedzin
          > ie
          > no, to jest dopiero mit!
          >
          Z tym poprawianiem matur to moim zdaniem pomyłka. Zdałeś, to zdałeś.
          To kombinowanie średnio mi się podoba, podobnie jak to, że niektórzy
          zajmują miejsca np. na biologii, a potem poprawiają maturę i idą
          sobie na medycynę. Moim zdaniem przydałoby się to ukrócić, bo przez
          takie osoby, inni muszą iść na zaoczne albo w ogóle zrezygnować ze
          studiów, bo komuś zachciało się przeczekać do poprawki matury na
          jakimś pokrewnym kierunku.
      • saszenka2 Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 30.06.09, 00:00
        Sprawę można rozwiązać z pożytkiem dla polskiej nauki. Po prostu
        trzeba dziewczynki od przedszkola uczyć, że mogą się wykazać w
        matematyce i stawiać im tak samo wysoko poprzeczkę jak chłopcom.
        Trzeba je zachęcać do nauki. Ponieważ na kierunki ścisłe ciągle
        chętnych brakuje, tak więc nie powinno być problemów, żeby zasiliły
        szeregi studentów fizyki. Tak naprawdę na fizyce nie ma na wielu
        uczelniach żadnej rekrutacji, wezmą każdego chętnego, który ma
        maturę.
        • pyzz Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 01.07.09, 10:46
          I pod tym, to ja się mocą mojego samczego szowinizmu, uznanego przez Ligę podpiszę.

          Należy je również zachęcać do brania za własne życie własnej odpowiedzialności
          finansowej, dążenia do niezależności.

          Ale NIE na zasadzie "skoro kobiet jest mniej to należy IM obniżyć
          poprzeczkę".
        • six_a Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 01.07.09, 12:26
          Tak naprawdę na fizyce nie ma na wielu
          uczelniach żadnej rekrutacji, wezmą każdego chętnego, który ma
          maturę.

          no, ale to jest jakby argument na to, że nawet branie wszystkich jak leci,
          niezależnie od poziomu i średniej jest w stanie obniżyć prestiżu studiów,
          prawda? ukończenie fizyki nie równa się przecież ukończeniu kursu sprzątania
          tylko przez to, że nikt nie odpadł w rekrutacji, prawda?

          przeciwnicy parytetów marudzą, uważam, a najbardziej marudzi pyzz, który non
          stop pieje o dyskryminacji mężczyzn w sądach rodzinnych. tam go brak
          równouprawnienia płciowego wyjątkowo rusza, a w przypadku dostępu do nauki go
          mierzi. bardzo ciekawe.
          • pyzz Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 01.07.09, 22:10
            > przeciwnicy parytetów marudzą, uważam, a najbardziej marudzi pyzz,
            No fajnie!
            Ja mam w tym wątku 12 postów(licząc z tym). Ty, six_o - 33 posty. Ale to ja
            marudzę tak?
            • six_a Re: O szkodliwości parytetu przy egzaminach na st 01.07.09, 22:48
              zamiast te posty zliczać, mogłeś ustosunkować się do parytetów sądowych vs.
              parytetów w nauce.

              ale łatwiej zjechać z tematu, prawda?
    • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 03.07.09, 18:33
      Na początek uwagi do artykułu.

      Badanie polegające na kojarzeniu płci z dziedziną nauki wydaje mi się być co najmniej kontrowersyjne - zakłada z góry, że takie rozróżnienie musi istnieć. W ten sposób nie bada żadnych uprzedzeń, a wymuszone skojarzenia. Jeżeli mam skojarzyć matematykę z nim albo nią to skojarzę z nim nie dlatego, że uważam, że kobiety są w tej dziedzinie od mężczyzn gorsze, ale dlatego, że więcej znam matematyków niż matematyczek.

      Następnie skorelowano wnioski z tego dziwacznego badania z wynikami egzaminów. I jak to zwykle z korelacjami bywa wyciągnięto bezpodstawne, za to poprawne ideologicznie wnioski. Z tej korelacji równie dobrze można wyciągnąć wniosek odwrotny do przedstawionego.

      Dla dobra dyskusji załóżmy jednak, że mamy ten dowód i przejdźmy do meritum sprawy.

      no więc skoro już mamy dowód, że nie są gorsze, to argument o tym, że parytet likwiduje kryterium zdolności czy umiejętności, można chyba wrzucić do kosza?

      Nie, nie można, przedstawione wyniki kompletnie niczego w tej dziedzinie nie zmieniają. Jednorodny rozkład kompetencji między płciami nie oznacza, że można wybierać względem kompetencji po podgrupach. Wybór po kompetencjach oznacza wybór N osób mających najlepsze kompetencje, a nie wybór N/2 najbardziej kompetentnych kobiet i N/2 najbardziej kompetentnych mężczyzn.
      • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 03.07.09, 19:30
        wejdź sobie może do tego artykułu i pod nim jest dyskusja z udziałem autora i
        licznych adwersarzy. tam się Twoje argumenty przewinęły co najmniej sporo razy i
        też były komentowane.
        polecam.
        • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 03.07.09, 19:56
          Ale ja chciałabym poznać Twoje zdanie :).
          • six_a Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 03.07.09, 21:53
            > Ale ja chciałabym poznać Twoje zdanie :)
            i wśród dwustu postów nie możesz znaleźć?
            starczy tego.
            • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 04.07.09, 01:47
              Do artykułu się odniosłam, bo nie sposób przejść obojętnie koło takich bzdetów.

              Dalej odniosłam się już stricte do tematu tego wątku. Jeżeli ten temat pokrywa
              się z dyskusją w komentarzach do artykułu to po co go zakładałaś? Jeżeli jednak
              założyłaś to najwyraźniej dyskusja nad tym problemem powinna toczyć się tutaj.
              Nie chcesz czy nie potrafisz odpowiedzieć na moje zarzuty - to nie odpowiadaj.
              Ale nie udawaj, że to moja wina :).
        • benek231 Apetyt trolla rosnie w miare jedzenia :O)) 03.07.09, 20:20
          To dlatego nie oplaca sie karmic trolli.




          six_a napisała:

          > wejdź sobie może do tego artykułu i pod nim jest dyskusja z udziałem autora i
          licznych adwersarzy. tam się Twoje argumenty przewinęły co najmniej sporo razy i
          też były komentowane. polecam.
      • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 06.07.09, 02:09
        black-emissary napisała:

        > Nie, nie można, przedstawione wyniki kompletnie niczego w tej
        > dziedzinie nie zmieniają. Jednorodny rozkład kompetencji między
        > płciami nie oznacza, że można wybierać względem kompetencji po
        > podgrupach. Wybór po kompetencjach oznacza wybór
        > N osób mających najlepsze kompetencje, a nie wybór N/2 najbardziej
        > kompetentny ch kobiet i N/2 najbardziej kompetentnych mężczyzn.

        Normalnie tak. Ale w tej chwili, ponieważ nie wszyscy faceci tam
        gdzie są, są tam z racji kompetencji - przykład zaprzeszły, ale
        wielce obrazowy - Lepper-itditd - parytet miałby jeszcze jedną
        zaletę - zwiększyłby pulę, z której się czerpie, wybiera itp. Chyba
        jasne, że chodzi o to, żeby wybrać najlepszych z całości, bo teraz
        wybiera ich się z przeważającej ilości facetów plus jakiś marginesik
        kobiet. Czy to nie jasne? Przecież to tylko wszystkim na plus -
        zwiększenie rynku, napływ świeżej krwi, mówiąc nieładnie, ale
        adekwatnie;)

        Albo tak jak w konkursie skoków narciarskich, gdzieś podczas
        Czterech Skoczni - skoczkowie skaczą parami - przechodzi dalej
        lepszy z pary, a na konieć przechodzi do finału jeszcze określona
        pula z odpadów, z najlepszymi wynikami, zdarza się, że lepszymi od
        tych, którzy wcześniej weszli już z pary. A ostatecznie wychodzi na
        to samo, gdyby skakali pojedynczo. A nawet może lepiej? Bo się
        bardziej starają, bo jest trudniej;)
        • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 07.07.09, 00:02
          easz napisała:
          > Normalnie tak. Ale w tej chwili, ponieważ nie wszyscy faceci tam
          > gdzie są, są tam z racji kompetencji - przykład zaprzeszły, ale
          > wielce obrazowy - Lepper-itditd - parytet miałby jeszcze jedną
          > zaletę - zwiększyłby pulę, z której się czerpie, wybiera itp. Chyba
          > jasne, że chodzi o to, żeby wybrać najlepszych z całości, bo teraz
          > wybiera ich się z przeważającej ilości facetów plus jakiś marginesik
          > kobiet. Czy to nie jasne? Przecież to tylko wszystkim na plus -
          > zwiększenie rynku, napływ świeżej krwi, mówiąc nieładnie, ale
          > adekwatnie;)

          Przypomnę, że wątek tyczy się parytetyzacji w nauce, a nie polityce.
          Ta - w szczególności w skali rekrutacji na studia - jest mało "skolesiowana" (a tam gdzie jest to nie płciowo, a nepotycznie).
          Co sądzę o wpływie parytetów na studiach na średni poziom kandydatów pisałam już wcześniej - wpływ będzie negatywny. Jeżeli jakiegoś potencjalnego kandydata do startowania na studia zachęci wizja łatwiejszego dostania się to nie powinien się on na nie starać wcale.
          W polityce będzie to mieć mniejsze przełożenie, bo motywacje do babrania się w tym łajnie już od początku są marne, ale też ciężko mi uwierzyć w to, że parytety nagle wyłowią ze społeczeństwa rzesze wspaniałych kandydatek na polityków. Raczej będzie się te parytetówki łowić z już istniejących kadr, jakości wiadomej.
          Nie sądzę też, by miało to większy wpływ na ukrócenie kolesiostwa - zamiast kolesia X będzie się wystawiać jego żonę, której szanse dzięki parytetom wzrosną.

          Co do Leppera natomiast - panie w biało-czerwonych krawatach często wręcz prześcigały kolegów w głupocie, niekompetencji i bezczelności. W porównaniu z Beger czy Chojarską Lepper to mąż stanu.

          >
          > Albo tak jak w konkursie skoków narciarskich, gdzieś podczas
          > Czterech Skoczni - skoczkowie skaczą parami - przechodzi dalej
          > lepszy z pary, a na konieć przechodzi do finału jeszcze określona
          > pula z odpadów, z najlepszymi wynikami, zdarza się, że lepszymi od
          > tych, którzy wcześniej weszli już z pary. A ostatecznie wychodzi na
          > to samo, gdyby skakali pojedynczo. A nawet może lepiej? Bo się
          > bardziej starają, bo jest trudniej;)

          System KO jest szeroko krytykowany i powoli wycofywany :p.
          Zarzuca mu się niesprawiedliwość i wypaczanie wyników zawodów (to nie wychodzi na to samo), a za główny argument za nim uznaje się widowiskowość.
          Wyjątkowo marne przełożenie na wybory czy rekrutację :p.
          • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 07.07.09, 01:30
            black-emissary napisała:

            > Przypomnę, że wątek tyczy się parytetyzacji w nauce, a nie
            > polityce. Ta - w szczególności w skali rekrutacji na studia - jest
            > mało "skolesiowana" (a tam gdzie jest to nie płciowo, a
            > nepotycznie).

            Nie wiem jak rekrutacja - to raczej trudne technicznie w tej chwili,
            ale w trakcie studiów jest różnie - płciowo całkiem całkiem, bo
            sporo ciała to seksiści - faceci w określonym wieku wg moich
            obserwacji i nie tylko. Oczywiście ten kij ma dwa końce.

            > Co sądzę o wpływie parytetów na studiach na średni poziom
            > kandydatów pisałam już wcześniej - wpływ będzie negatywny. Jeżeli
            > jakiegoś potencjalnego kandydata do startowania na studia zachęci
            > wizja łatwiejszego dostania się

            Nie ma być łatwiejsze. To nie są kwestie tożsame. Chodzi tylko o
            organizację, może jakieś przesunięcia potem? system stypendiów? nie
            wiem, pomysłów można dużo przerobić, choćby teoretycznie. To nie
            musi równać się obniżeniu standardów, naprawdę. Jaki by to miało
            sens?

            > W polityce będzie to mieć mniejsze przełożenie, bo motywacje do
            > babrania się w tym łajnie już od początku są marne, ale też ciężko
            > mi uwierzyć w to, że paryte ty nagle wyłowią ze społeczeństwa
            > rzesze wspaniałych kandydatek na polityków

            Jeśli uznać, że zdarzają się też sensowni politycy, to można również
            przypuścić, że i polityczki się jakieś wyłowi.

            > Raczej będzie się te parytetówki łowić z już istniejących kadr,
            > jakości wiadomej.

            Ale z czego? Przecież gdzie porównywać ilościowo? Ja liczę na nowe.

            > Nie sądzę też, by miało to większy wpływ na ukrócenie kolesiostwa -
            > zamiast kolesia X będzie się wystawiać jego żonę, której szanse
            > dzięki parytetom wzrosną.

            Trzeba brać pod uwagę, że i tak się zdarzyć może. Ale nie tylko. I
            dlatego warto.
            Czy np. nigdy nie myślałaś patrząc na głodujące dzieci w Afryce w
            przekazie tv - ilu by wśród nich mogło być/być może jest genialnych
            konstruktorów, poetów itp? Nie chcę epatować itd, ale czy myślimy
            wtedy tylko ilu może nie wyrośnie z nich morderców?

            > Co do Leppera natomiast - panie w biało-czerwonych krawatach
            > często wręcz prześ cigały kolegów w głupocie, niekompetencji i
            > bezczelności. W porównaniu z Beger czy Chojarską Lepper to mąż
            stanu.

            Do Reńki mam sentyment, ale ogólnie, to to samo.
            • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 07.07.09, 01:50
              easz napisała:
              > Nie wiem jak rekrutacja - to raczej trudne technicznie w tej chwili,
              > ale w trakcie studiów jest różnie - płciowo całkiem całkiem, bo
              > sporo ciała to seksiści - faceci w określonym wieku wg moich
              > obserwacji i nie tylko. Oczywiście ten kij ma dwa końce.

              Nie jestem na bieżąco z trendami w modzie feministycznej, ale mam nadzieję, że parytetów w trakcie studiów nikt jeszcze nie proponował... Chociaż, może... Obowiązkowa połowa piątek dla studentek?

              > Nie ma być łatwiejsze. To nie są kwestie tożsame.

              Jeżeli zarezerwujesz dla dziewczyn X% miejsc na kierunku, na którym kandydatki stanowią X/2% chętnych to jest łatwiejsze.

              > Chodzi tylko o organizację, może jakieś przesunięcia potem?

              Może jednak ta połowa piątek?

              > system stypendiów?

              Stypendia za płeć... Prawie tak dobre jak piątki za płeć.
              Ilość pieniędzy na stypendia jest ograniczona. Jeżeli dodasz dziewczynom to odbierzesz facetom.
              Oczywiście możesz też wyczarować więcej pieniędzy. Jeżeli masz takie możliwości to zagłosuję na Ciebie w najbliższych wyborach na Dożywotnią Prezydentkę, ok?

              > nie wiem, pomysłów można dużo przerobić, choćby teoretycznie.

              Można, tylko po co?
              Jakkolwiek nie zaburzysz rozkładu zawsze wyjdzie to niesprawiedliwie.
              A jeżeli go nie zaburzysz to po co się w to bawić?

              > To nie musi równać się obniżeniu standardów, naprawdę.

              Takie rzeczy to tylko w Erze, droga pani.

              > Jeśli uznać, że zdarzają się też sensowni politycy, to można również
              > przypuścić, że i polityczki się jakieś wyłowi.

              Polityczki... miej Ty litość dla moich oczu...
              Jeżeli te panie polityk będą rzeczywiście sensowne to same się wybiją, o ile w polityce zostało choć ziarno sprawiedliwości. A ani to ani to to żadna strata.

              > Ale z czego? Przecież gdzie porównywać ilościowo? Ja liczę na nowe.

              Jak to z czego? Ot, choćby z takich Anetek K. Jest baba? Jest. No to siup na listę!

              > Czy np. nigdy nie myślałaś patrząc na głodujące dzieci w Afryce w
              > przekazie tv - ilu by wśród nich mogło być/być może jest genialnych
              > konstruktorów, poetów itp?

              Może Cię to zdziwi, ale nie.

              > Do Reńki mam sentyment, ale ogólnie, to to samo.

              Lepper przynajmniej starał się minimum pozorów zachować.
              • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 07.07.09, 02:40
                black-emissary napisała:

                > Nie jestem na bieżąco z trendami w modzie feministycznej, ale mam
                > nadzieję, że parytetów w trakcie studiów nikt jeszcze nie
                > proponował... Chociaż, może... Obowiązkowa połowa piątek dla
                > studentek?

                Nie, ale jak trafią na fajnego dupka, to pod mini zaliczają,
                a jeśli ta metoda je odrzuca, to słyszą, że i tak nie muszą,
                mają trzy, bo są kobietkami, czyli... o-o - za płeć. Kij ma dwa
                końce dla tych, których to nie bawi - kobiet i mężczyzn.

                > > Nie ma być łatwiejsze. To nie są kwestie tożsame.
                >
                > Jeżeli zarezerwujesz dla dziewczyn X% miejsc na kierunku, na
                > którym kandydatki stanowią X/2% chętnych to jest łatwiejsze.

                Czy tylko taką opcję jesteś w stanie zobaczyć? Pytam, czytałaś, co
                pisałam tu wcześniej - o parytetach wg easz?

                > > Chodzi tylko o organizację, może jakieś przesunięcia potem?
                >
                > Może jednak ta połowa piątek?

                Tak nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać, bo to - nie rozmowa.

                > > system stypendiów?
                >
                > Stypendia za płeć... Prawie tak dobre jak piątki za płeć.
                > Ilość pieniędzy na stypendia jest ograniczona. Jeżeli dodasz
                dziewczynom to odbierzesz facetom.

                Nie, facetom doda się też, inaczej. A stypendia socjalne są ok?
                Dlaczego? Bo dają szansę, wyrównują, przeciwdziałają dyskryminacji?

                > Oczywiście możesz też wyczarować więcej pieniędzy. Jeżeli masz
                > takie możliwości to zagłosuję na Ciebie w najbliższych wyborach na
                > Dożywotnią Prezydentkę, ok?

                Mówisz, jakbyśmy nie mieli do tego już ludzi. Skoro są tak dobrzy,
                bo bez parytetu - no, to naprawdę powinni być ekstra! - powinniśmy
                mieć raj.

                > > nie wiem, pomysłów można dużo przerobić, choćby teoretycznie.
                >
                > Można, tylko po co?

                Bo jest potrzeba, a tak jak jest jest niewystarczająco.
                Niewykluczone, że za jakiś czas, może niekrótki, nie będzie wyjścia
                i tak - ogólny niedobór.

                > > To nie musi równać się obniżeniu standardów, naprawdę.
                >
                > Takie rzeczy to tylko w Erze, droga pani.

                Nie, wystarczy ruszyć głową - przypomnę, parytety już są i działają,
                różnie, ale sprawdzają/sprawdziły się również.

                > > Ale z czego? Przecież gdzie porównywać ilościowo? Ja liczę na
                nowe.
                >
                > Jak to z czego? Ot, choćby z takich Anetek K. Jest baba? Jest. No
                to siup na listę!

                Już mówiłam, tak to możesz sobie pogadać do obrazu.

                > > Czy np. nigdy nie myślałaś patrząc na głodujące dzieci w Afryce w
                > > przekazie tv - ilu by wśród nich mogło być/być może jest
                genialnych konstruktorów, poetów itp?
                >
                > Może Cię to zdziwi, ale nie.

                To popatrz choć raz. Perspektywa zmienia.

                > > Do Reńki mam sentyment, ale ogólnie, to to samo.
                >
                > Lepper przynajmniej starał się minimum pozorów zachować.

                Żadnych.

                I ubij tego komara, co Cię tak perfidnie ugryzł.
                • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 07.07.09, 23:25
                  easz napisała:
                  > Nie, ale jak trafią na fajnego dupka, to pod mini zaliczają,
                  > a jeśli ta metoda je odrzuca, to słyszą, że i tak nie muszą,
                  > mają trzy, bo są kobietkami, czyli... o-o - za płeć. Kij ma dwa
                  > końce dla tych, których to nie bawi - kobiet i mężczyzn.

                  Fajne suki stawiające oceny za płeć męską też się zdarzają.
                  I co z tego ma wynikać?

                  > Czy tylko taką opcję jesteś w stanie zobaczyć? Pytam, czytałaś, co
                  > pisałam tu wcześniej - o parytetach wg easz?

                  Nie wiem, nie pamiętam wszystkiego co czytałam, a tym bardziej nie jestem w stanie tego przypasować do osoby.
                  Czego dokładnie?
                  Poza tym w zacytowanym fragmencie odnosiłam się właśnie do tego sposobu. Do innych w innych miejscach :).

                  > Tak nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać, bo to - nie rozmowa.

                  Jeżeli rzucasz ogólnikowe hasełka to ogólnikowe dostajesz odpowiedzi.

                  > Nie, facetom doda się też, inaczej. A stypendia socjalne są ok?
                  > Dlaczego? Bo dają szansę, wyrównują, przeciwdziałają dyskryminacji?

                  Stypendia socjalne są jak najbardziej ok, ponieważ dają to, czego dana osoba potrzebuje opierając się na kryterium owej potrzeby.
                  Już mniej ok są stypendia naukowe, ale i ich sensowności można bronić.
                  Stypendia za płeć (bo jak niby inaczej sobie to wyobrażasz? konkrety) nie są ok, bo nie ma żadnych podstaw, by wynagradzać za płeć.

                  > Bo jest potrzeba, a tak jak jest jest niewystarczająco.

                  Jaka potrzeba? Potrzeba podbicia statystyk?
                  Bo tylko to ewentualnie się takimi sposobami osiągnie.
                  Liczy się nie tylko ilość, ale przede wszystkim jakość (piszę wciąż o nauce, bo jakość i polityka to pojęcia sprzeczne).

                  > Niewykluczone, że za jakiś czas, może niekrótki, nie będzie wyjścia
                  > i tak - ogólny niedobór.

                  Niedobór czego, bo chyba się pogubiłam.

                  > Nie, wystarczy ruszyć głową - przypomnę, parytety już są i działają,
                  > różnie, ale sprawdzają/sprawdziły się również.

                  Przykłady?

                  > Już mówiłam, tak to możesz sobie pogadać do obrazu.

                  Masz jakiekolwiek argumenty przeciwko takiej wizji?
                  • easz Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 09.07.09, 23:36
                    black-emissary napisała:

                    > Fajne suki stawiające oceny za płeć męską też się zdarzają.
                    > I co z tego ma wynikać?

                    Nie wiem, nigdy żadna "suka" ani się mnie nie czepiła, ani kolegi,
                    ani mi nie dała ups, za darmo, ani koledze, więc nie mam pojęcia.
                    Z "psami" miałam kilka sytuacji - ja, koleżanki, kolega nawet jeden.
                    Mi wynika, co napisałam.

                    > > Czy tylko taką opcję jesteś w stanie zobaczyć? Pytam, czytałaś,
                    co pisałam tu wcześniej - o parytetach wg easz?
                    >
                    > Nie wiem, nie pamiętam wszystkiego co czytałam, a tym bardziej nie
                    > jestem w stanie tego przypasować do osoby.

                    Kiepsko. Ale ok, teraz przynajmniej rozumiem te częste zjazdy z
                    tematu, albo e, konkret tak chwalony przez niektórych
                    ślepaków na forum - wszak sama się przyznałaś;)

                    > Czego dokładnie?
                    > Poza tym w zacytowanym fragmencie odnosiłam się właśnie do tego
                    > sposobu. Do innych w innych miejscach :).

                    A ja widzisz wciąż wokół tego samego, taka już nudna jestem. Pytam,
                    bo miałam wrażenie, że w którymś momencie złapałaś i już się
                    zaczęłyśmy rozumieć. Cóż, myliłam się. Twoja niby-ironia przy
                    odrobinie braku dobrej woli mogłaby być odebrana w bardzo przykry
                    sposób, więc napisałam, że tak rozmawiać nie mam zamiaru. A w
                    kwestii itd. - powtarzała nie będę, wszystko jest - gł. chodzi mi o
                    to, że nie same parytety, ale więcej o tym pisałam, wątków jest
                    kilka. I sport np. I edukacja wspomagana, i mentalność. Itd. itd.

                    > > Tak nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać, bo to - nie rozmowa.
                    >
                    > Jeżeli rzucasz ogólnikowe hasełka to ogólnikowe dostajesz
                    > odpowiedzi.

                    Ogólnikowe? Gdzie? Myślę, że ogląd i pogląd był dość dokładnie
                    sprecyzowany, nie mniej od Twojego (czego? że nie, bo nie?) -
                    programu wyborczego chcesz? nie zakładam partii.
                    Tu miałam na myśli Twój dość rozdrażniony ton, obcesowy, który
                    pojawił się znikąd, bo jak mówiłam - było już nieźle, już witał się
                    z gąską;)

                    > > Nie, facetom doda się też, inaczej. A stypendia socjalne są ok?
                    > > Dlaczego? Bo dają szansę, wyrównują, przeciwdziałają
                    dyskryminacji?
                    >
                    > Stypendia socjalne są jak najbardziej ok, ponieważ dają to, czego
                    > dana osoba potrzebuje opierając się na kryterium owej potrzeby.
                    > Już mniej ok są stypendia naukowe

                    A to ciekawe - za pochodzenie ok, ale już za ciężką pracę,
                    umiejętności i kompetencje, o których tyle się brzęczy w kontrze do
                    parytetów - już nie? No łał.

                    > ale i ich sensowności można bronić. Stypendia za płeć (bo jak niby
                    > inaczej sobie to wyobrażasz? konkrety) nie są ok, bo nie ma
                    > żadnych podstaw, by wynagradzać za płeć.

                    Bo cały czas wychodzisz z błędnego założenia, sama pisząc używasz -
                    wynagradzać, nagroda i wcześniej - socjalne, naukowe. Sory, ale nie
                    nagradzasz za to, że jakieś dziecko ze wsi chce studiować - to ma
                    pomóc, wyrównać szansę, a dlaczego - wiemy, nie ma sensu pisać.
                    Naukowe to zupełnie co innego, owszem, naukowe to jest nagroda. Więc
                    poruszamy się w dwóch kategoriach, oczywiście do kategorii naukowego
                    płeć nie pasuje, do kat. socjalnego jak najbardziej -

                    ponieważ dają to, czego dana osoba potrzebuje opierając się na
                    kryterium owej potrzeby


                    ??
                    m.in.

                    > > Bo jest potrzeba, a tak jak jest jest niewystarczająco.
                    >
                    > Jaka potrzeba? Potrzeba podbicia statystyk?

                    Nie, potrzeba ludzi konkretnych, którzy chcą i potrafią a są
                    uwalani - cały czas o takich myślę. Masz nawet na forum przykład
                    Stephena, który uważa, że przez takie a nie inne układy społeczne
                    jest dyskryminowany ze względu na płeć, a wcale od babek gorszy nie
                    jest, no i nie może znaleźć pracy, bo z miejsca jest uwalany przez
                    kierujących się stereotypami ew. pracodawców.

                    > Bo tylko to ewentualnie się takimi sposobami osiągnie.
                    > Liczy się nie tylko ilość, ale przede wszystkim jakość
                    (piszę wciąż o nauce, bo jakość i polityka to pojęcia
                    sprzeczne).
                    >
                    > > Niewykluczone, że za jakiś czas, może niekrótki, nie będzie
                    wyjścia i tak - ogólny niedobór.
                    >
                    > Niedobór czego, bo chyba się pogubiłam.

                    Np. specjalistów po i studentów na kierunkach technicznych. Bo
                    mówimy w opozycji do kierunków babskich humanistycznych,
                    które kształcą w nadmiarze ludzi do wszystkiego i do niczego
                    jednocześnie, a głównie kobiet, które są przez pracodawców
                    niepożądane i wreszcie trudno do końca stwierdzić, czy rzeczywiście
                    ze względu na to, że są kobietami, tak małostkowo, czy dlatego, że
                    mają takie denne wykształcenie, kwalifikacjie - pewnie zależy, tak i
                    tak, bo nie wszystkie przypadki są tak oczywiste i stereotypowe, co
                    sama wiesz. No i te mniej płatne zawody.

                    > > Nie, wystarczy ruszyć głową - przypomnę, parytety już są i
                    działają, różnie, ale sprawdzają/sprawdziły się również.
                    >
                    > Przykłady?

                    Nie żartuj, sama możesz odrobić pracę domową. Pierwszy lepszy art.
                    na temat i gugiel?

                    Acha, o jakichś finansowych zachętach, ale w polityce mówił
                    Tuskutusku nawet, więc te stypendia to nie byłby może zły pomysł
                    pomysł.

                    > > Już mówiłam, tak to możesz sobie pogadać do obrazu.
                    >
                    > Masz jakiekolwiek argumenty przeciwko takiej wizji?

                    Za bardzo odjeżdżasz - o co szło..?
                    • black-emissary Re: Polacy w grupie nacji uprzedzonych 10.07.09, 00:01
                      Daruję sobie rozmowy o sukach i Twoje kotłowe przyganianie, skoncentrujmy się na
                      meritum sprawy.

                      Stypendia socjalne - napisałam jasno dlaczego uważam je za w pełni uzasadnione -
                      dają dokładnie to dokładnie tym, którzy tego potrzebują. Czyli pieniądze na
                      studiowanie tym, których na studiowanie nie stać, choć poza kwestią finansową mogą.
                      Zasada prosta, jasna i oczywista.

                      Nie widzę tutaj żadnej analogii do parytetów w jakiejkolwiek formie.
                      Przy stypendiach naukowych też zresztą nie, bo te opierają się o kryterium
                      obiektywne, sprawiedliwe i ściśle związane z edukacją.

                      Nie, potrzeba ludzi konkretnych, którzy chcą i potrafią a są uwalani -
                      kolejny ogólnik (plus nietyczący się sprawy przykład jakiegoś forumowicza).
                      Jeżeli jakaś dziewczyna chce i potrafi studiować na politechnice to idzie i
                      studiuje na politechnice (chyba że jej nie stać, wtedy pomóc może stypendium
                      socjalne). Żadne parytety w jakiejkolwiek formie jej nie są potrzebne.
                      To komu Ty chcesz pomagać?

                      [niedobór] specjalistów po i studentów na kierunkach technicznych.
                      Chciałaś chyba napisać "żeńskich specjalistów". Bo generalnie z naborem dobre
                      uczelnie techniczne problemów nie mają najmniejszych i opuszcza ich mury tylu
                      inżynierów ilu są w stanie wyhodować. Ograniczenia są tylko finansowe (i ew.
                      kadrowe), a nie płciowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka