Dodaj do ulubionych

Gender dziecka

03.08.09, 12:40
Witam
Zajmuję się ostatnio tematem gender w kontekście wychowania dzieci.
Zastanawiałam się jaka jest świadomość technik wychowawczych wśród rodziców.
Na ile narzuca się dzieciom ich role społeczne związane z płcią i jak dorośli
interpretują swoje zachowania w stosunku do dzieci, na ile mają świadomość
narzucania dzieciom pewnego obrazu ich własnych ról społecznych jako
dziewczynek i jako chłopców. Znalazłam pewien
artykuł
moim zdaniem na tyle neutralny, że każdy rodzic jest go w stanie
zinterpretować na własny sposób.
I teraz mam pytanie. Czy uważacie, że ten tekst pochwala wychowywanie dzieci
zgodnie z normami kulturowymi przypisanymi chłopcm i dziewczynkom? A może
krytykuje narzucanie dzieciom na siłę pewnych ról społecznych?
Jak wy wychowujecie dzieci? Czy stosujecie te metody wychowawcze, o których
jest tam mowa? Jakimi zabawkami bawią się wasze pociechy?
Bardzo jestem ciekawa i będę bardzo wdzięczna za wszelkie odpowiedzi
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • just52 Re: Gender dziecka 03.08.09, 13:08
      Ja nie widzę nic dziwnego w tym, że dziewczynki bawią się lalkami, a chłopcy
      samochodami. To chyba naturalne, nie? Nie to, że się je do czegoś przygotowuje,
      po prostu dzieci tak wolą.
      • mamazuzanna Re: Gender dziecka 03.08.09, 14:07
        dzieci mogą się bawić wszystkimi zabawkami, moim zdaniem to nie jest tak, że są
        zabawki przypisane "z natury" dziewczynkom i "z natury" chłopcom. mogę podać
        przykład swoich dzieci. bawią się zawsze razem, więc czasem oboje bawią się
        lalkami Marysi, a czasem ścigają się samochodami. zazwyczaj to Marysia (starsza)
        narzuca zabawę, a Antoś się podporządkowuje, ale to nie znaczy, że jest
        zniewieściałym chłopcem. potrafią bawić się kreatywnie. trzeba mieć więcej
        zaufania do dzieci. one same wiedzą, co sprawia im największą frajdę.
        • mijo81 Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:35
          Robisz błąd. Wciskaj Antosiowi lalki - nauczy się empatii.
    • bertrada Re: Gender dziecka 03.08.09, 14:23
      Coś podobnego. Taki artykuł na stronie tego samego smyka, który swoje stoiska z
      zabawkami podzielił na strefę dla dziewczynek i strefę dla chłopców. I
      dziewczynkom upycha lalki i różowy sprzęt AGD a chłopcom samochodziki, klocki i
      zabawki ogólnorozwojowe w stylu układanek.
      • policjawkrainieczarow Re: Gender dziecka 11.08.09, 17:49
        hmmm widzialam ten podzial, ale zabawki ogolnorozwojowe w stylu ukladanek byly w
        osobnej czesci pt. zabawki dzieciece.
    • sabinac-0 Re: Gender dziecka 10.08.09, 01:07
      Uwage o zabawkach uzupelnie spostrzezeniem ze jesli dziewczynka bawi sie
      "chlopiecymi" zabawkami lub ubiera sie jak chlopiec jest to tolerowane a czasem
      wrecz stanowi nobilitacje. Chlopiec ktory zaczyna bawic sie lalkami lub wkladac
      sukienki jest surowo karcony i czesto prowadzony do psychologa.
      Gdy mam dyzur na pediatrii i przychodza rodzice z dwuletnim dzieckiem, rodzice
      praktycznie zawsze reaguja nastepujaco: jesli chlopiec przy badaniu kopie i
      wrzeszczy usmiechaja sie ze zrozumieniem lub wrecz chwala ze silny i dzielny,
      uznaja tez ze ma prawo byc obrazony na kogos kto przed chwila wlozyl mu
      szpatulke do gardla. Jesli wierzga dziewczynka zawsze upominaja ja ze jest
      "niedobra" a po badaniu nakazuja by podziekowala.
      Wtedy pytam rodzicow - czy naprawde chca przekazac swojej corce ze kazdy obcy
      moze robic z jej cialem co mu sie podoba a ona ma byc "dobra" i nie tylko nie
      protestowac ale jeszcze dziekowac...
      • mijo81 Re: Gender dziecka 10.08.09, 11:40
        > Uwage o zabawkach uzupelnie spostrzezeniem ze jesli dziewczynka
        bawi sie
        > "chlopiecymi" zabawkami lub ubiera sie jak chlopiec jest to
        tolerowane a czasem
        > wrecz stanowi nobilitacje. Chlopiec ktory zaczyna bawic sie
        lalkami lub wkladac
        > sukienki jest surowo karcony i czesto prowadzony do psychologa.

        Ha ha, i co w tym dziwnego, popatrz na świat dorosłych.....jak ty
        założysz spodnie to jest OK, jakby twój chłop założył kieckę to sama
        byś go do lekarza zaprowadziła. To kobiety chciały nosić spodnie,
        aby "dorównać" mężczyznom. Same stworzyłyście taki świat, w którym
        nobilitacją jest tylko to co kiedyś było zarezerwowane dla mężczyzn.
        A teraz dziwi słonia trąba.
        • sabinac-0 Re: Gender dziecka 10.08.09, 12:22
          To pomalu sie zmienia.
          Nie wiem jak w Polsce ale na tzw zachodzie w modzie meskiej pojawily sie zywe
          kolory - roz, czerwien, jasna zielen i wzorzyste krawaty. Mezczyzni zaczeli
          nosic specjalnie dla nich projektowana bizuterie. W sklepach kosmetycznych jest
          duzo ofert kosmetykow dla mezczyzn, nie tylko wody kolonskiej ale tez np kremow
          przeciwzmarszczkowych. Wiele salonow pieknosci oferuje zabiegi dla mezczyzn, np
          farbowanie wlosow, depilacje lub czyszczenie twarzy. Mnie sie ten trend bardzo
          podoba, podobaja mi sie zadbani mezczyzni bez pryszczy i bez klakow sterczacych
          spod koszuli lub z nosa.
          • mijo81 Re: Gender dziecka 10.08.09, 15:36
            To nie to samo co noszenie kiecki. Dziecku-chłopczykowi pozwalasz to
            pozwól i mężowi
            • sabinac-0 Re: Gender dziecka 11.08.09, 17:23
              Mnie by nie przeszkadzalo ale obawiam sie ze zostalby zaszczuty przy pierwszym
              wyjsciu na ulice.
              Ciekawe czemu?
              A w sumie to tylko kwestia obyczaju.
              W starozytnosci mezczyzni nosili suknie, Szkoci nosza spodniczki, zydowskie
              chalaty i zakonne habity to tez nic innego jak sukienki.

              Mezczyzni maja gdzies w srodku paniczny lek przed staniem sie kobieta, w
              podswiadomosci - istota nizsza, podlegla, nalezaca do kogos.
              Czym sa gwalty w wiezieniach jak nie skrajnym upokorzeniem ofiary przez
              "uczynienie go kobieta"? W gangsterskich srodowiskach kobieta jest przedmiotem
              targu, trofeum - mezczyzne ktory staje sie choc troche podobny do tej nedznej
              istoty traktuja wiec z najwyzsza pogarda.
              Mezczyzni oceniani sa wedlug tego co SOBA prezentuja, kobiety - wedlug mezczyzny
              ktory im towarzyszy, ich wlasne dokonania sie w ludzkiej opinii nie licza.
              Ile razy spotykamy sie z osmieszaniem i lekcewazeniem kobiety tylko dlatego ze
              np jest gruba lub brzydka (tzn nieatrakcyjna seksualnie dla mezczyzn) albo ze
              nie ma meza - wg zakorzenionego sposobu myslenia kobieta nie kochana przez
              mezczyzne nie ma zadnej wartosci, chocby wygrala wybory prezydenckie lub zdobyla
              nagrode Nobla budzi w otoczeniu litosc lub pogarde.
              W popularnych filmach bohaterka zaczyna byc interesujaca dopiero gdy sie nia
              zainteresuje jakis macho.
              Jest to tak zakorzenione w swiadomosci przez setki pokolen, ze nawet nowoczesni
              i swiatli ludzie nie sa w stanie sie z tego stereotypu wyzwolic.
              Rowniez same kobiety maja to wpajane przez tyle wiekow, ze przyjmuja go jako
              zastana norme nie podlegajaca dyskusji - dlatego wiele z nich uwaza ze jedynym
              sposobem by byc traktowana powaznie jest upodobnienie sie do mezczyzny.
              Kazda proba podwazenia tego sposobu myslenia i afirmacji kobiecosci spotyka sie
              ze zdumieniem i podejrzliwoscia zarowno ze strony mezczyzn jak i wielu kobiet -
              wiekszosc mysli "lubic byc kobieta i nie wstydzic sie tego w zyciu publicznym? -
              dziwne".
              W tradycyjnym mysleniu kobiecosc to "system zachowan zmierzajacych do
              przypodobania sie mezczyznom" a bycie kobieta jest byc moze mile w lozku ale w
              interesach i zyciu publicznym jest balastem.
              Dlatego mezczyzni nie chca nosic sukienek, kobieta jak tylko awansuje wklada
              marynarke a Freud bredzil o "zazdrosci o penisa".
              Nikt tu nie zazdrosci nikomu fiuta, jedynie pozycji i mozliwosci.
              Cholernie ciezko jest sie przebic gdy chce sie robic kariere nie rezygnujac z
              bycia kobieta rowniez poza domem.
              • easz Re: Gender dziecka 11.08.09, 23:30

                sabinac-0 napisała:

                > W popularnych filmach bohaterka zaczyna byc interesujaca dopiero gdy sie
                > niazainteresuje jakis macho.

                Zauważyłam kiedyś oglądając amerykański film o molestowaniu kobiet w pracy
                (w kopalni!), że póki sama kobieta opowiadała co jej zrobiono, spotykało
                się to z niedowierzaniem, trywializowaniem, wyśmiewaniem, niechęcią,
                agresją. Kiedy wstawił się za nią mężczyzna , ojciec (długo to trwało), a
                później jeszcze chyba kolega - wciąż niechętnie, ale zaczęto jej słuchać.
                Wtedy odważyły się przestać milczeć także inne kobiety, które to samo
                spotkało.
                Nie wydaje mi się, żeby to był zamysł scenarzystów i reżyserów, pokazanie
                tego przedziwnego mechanizmu, raczej nieświadomy wypadek przy pracy, ale
                jak wiele mówiący.

                > W tradycyjnym mysleniu kobiecosc to "system zachowan zmierzajacych do
                > przypodobania sie mezczyznom" a bycie kobieta jest byc moze mile w lozku
                > ale w interesach i zyciu publicznym jest balastem.

                Stary dobry paradoks - jeśli chce robić karierę i wygląda przy tym
                bardzo kobieco, to jest traktowana niepoważnie (np. kobiece głosy
                niewiarygodne w radiu
                ), albo z innymi podtekstami. Jeśli zrezygnuje z
                kobiecego wyglądu, to zaraz wygląda jak chłop, czyli nieadekwatnie do
                swojej płci i też nie jest traktowana poważnie, takie niewiadomoco. Ale
                mam nadzieję, że coraz więcej ludzi przestaje się łapać w takie pułapki,
                po jednej jak i po drugiej stronie.

                --
                Zielonej pragnę zieleni
              • mijo81 Re: Gender dziecka 12.08.09, 12:06
                sabinac-0 napisała:

                > Mnie by nie przeszkadzalo ale obawiam sie ze zostalby zaszczuty
                przy pierwszym wyjsciu na ulice.

                Wątpię czy by ci nie przeszkadzało ... a to zaszczucie to typowy i
                bardzo wygodny pretekst to zwalenia winy na całe społeczeństwo


                > Ciekawe czemu?
                > A w sumie to tylko kwestia obyczaju.
                > W starozytnosci mezczyzni nosili suknie, Szkoci nosza spodniczki,
                zydowskie
                > chalaty i zakonne habity to tez nic innego jak sukienki.

                Kwestią obyczaju jest wiele rzeczy...to np. że nie latamy z gołymi
                dupami po ulicach. Jeżeli to obyczaj stoi na drodze ku równości to w
                ten sam sposób mozemy podważyć większość panujących porządków w
                ówczesnym świecie.

                Profeministyczny w kwestii ubiorów jest Kościół....skoro księża
                muszą chodzić w "kieckach".

                A w starożytności to Grecy posuwali młodych chłopców i nie było to
                jakoś beee. Ciekawe czy pedofile powołują się na ten fakt.


                > Mezczyzni maja gdzies w srodku paniczny lek przed staniem sie
                kobieta, w
                > podswiadomosci - istota nizsza, podlegla, nalezaca do kogos.

                A kobiety mają w środku paniczne parcie na stanie się facetem
                udowadniając tym samym że to co męskie jest lepsze od tego co
                kobiece.
                Rozumiem że feministki bardzo chcą być facetami.

                > Czym sa gwalty w wiezieniach jak nie skrajnym upokorzeniem ofiary
                przez
                > "uczynienie go kobieta"?

                Gwałty to popęd a nie psychologia. Dorabiacie takie ideologie do
                tego iż czasami myślę że gwałciciel to zazwyczaj inteligent
                realizujący swoje potrzeby emocjonalne.

                W gangsterskich srodowiskach kobieta jest przedmiotem
                > targu, trofeum - mezczyzne ktory staje sie choc troche podobny do
                tej nedznej
                > istoty traktuja wiec z najwyzsza pogarda.

                Nie tylko w gangsterskim. Zaliczanie lasek istnieje w różnych
                środowiskach. A gardzi się tylko łatwym łupem.

                > Mezczyzni oceniani sa wedlug tego co SOBA prezentuja, kobiety -
                wedlug mezczyzn
                > y
                > ktory im towarzyszy, ich wlasne dokonania sie w ludzkiej opinii
                nie licza.
                > Ile razy spotykamy sie z osmieszaniem i lekcewazeniem kobiety
                tylko dlatego ze
                > np jest gruba lub brzydka (tzn nieatrakcyjna seksualnie dla
                mezczyzn) albo ze
                > nie ma meza - wg zakorzenionego sposobu myslenia kobieta nie
                kochana przez
                > mezczyzne nie ma zadnej wartosci, chocby wygrala wybory
                prezydenckie lub zdobyl
                > a
                > nagrode Nobla budzi w otoczeniu litosc lub pogarde.
                > W popularnych filmach bohaterka zaczyna byc interesujaca dopiero
                gdy sie nia
                > zainteresuje jakis macho.
                > Jest to tak zakorzenione w swiadomosci przez setki pokolen, ze
                nawet nowoczesni
                > i swiatli ludzie nie sa w stanie sie z tego stereotypu wyzwolic.

                Może świat nie chce się wyzwolić. Zresztą....świat to nie próżnia.
                Odejdzie jeden stereotyp to i przyjdzie drugi.
                A tak naprawdę to feminizm kreuje stereotypy, których nie ma. Kreuje
                je na każdym kroku, chcecie walczyć z czymś co same próbujecie
                stworzyć. I to sprawia że ludzie patrzą na was jak na UFO.

                > Rowniez same kobiety maja to wpajane przez tyle wiekow, ze
                przyjmuja go jako
                > zastana norme nie podlegajaca dyskusji - dlatego wiele z nich
                uwaza ze jedynym
                > sposobem by byc traktowana powaznie jest upodobnienie sie do
                mezczyzny.
                > Kazda proba podwazenia tego sposobu myslenia i afirmacji
                kobiecosci spotyka sie
                > ze zdumieniem i podejrzliwoscia zarowno ze strony mezczyzn jak i
                wielu kobiet -
                > wiekszosc mysli "lubic byc kobieta i nie wstydzic sie tego w zyciu
                publicznym?
                > -
                > dziwne".

                Nie dziwne. Skoro same feministki skupiają się na aprecjacji tego co
                męskie i dążą do tego co męskie. Wy same swoim działaniem
                potwierdzacie że "męskie obszary" są najbardziej wartościowe.

                > W tradycyjnym mysleniu kobiecosc to "system zachowan zmierzajacych
                do
                > przypodobania sie mezczyznom" a bycie kobieta jest byc moze mile w
                lozku ale w
                > interesach i zyciu publicznym jest balastem.
                > Dlatego mezczyzni nie chca nosic sukienek, kobieta jak tylko
                awansuje wklada
                > marynarke a Freud bredzil o "zazdrosci o penisa".
                > Nikt tu nie zazdrosci nikomu fiuta, jedynie pozycji i mozliwosci.
                > Cholernie ciezko jest sie przebic gdy chce sie robic kariere nie
                rezygnujac z
                > bycia kobieta rowniez poza domem.

                No właśnie, jedziesz strasznymi stereotypami. To było dawno temu.
                Obecnie 1/3 stanowisk kierowniczych zajmują kobiety a róźnica w
                płacach to tylko 7,5%.
                Najpierw niech feminizm wyzwoli się ze stereotypów bo inaczej dalej
                będzie się kojarzył z płonącymi stanikami.
                • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 19:23
                  mijo81 napisał:

                  > Wątpię czy by ci nie przeszkadzało ... a to zaszczucie to typowy i
                  > bardzo wygodny pretekst to zwalenia winy na całe społeczeństwo

                  Czyzbys znal moje mysli lepiej niz ja sama? Chyba troche sie zapedziles.

                  > Profeministyczny w kwestii ubiorów jest Kościół....skoro księża
                  > muszą chodzić w "kieckach".

                  Otoz nie - po prostu sutanny nie utozsamia sie z kobiecym ubiorem.

                  > A w starożytności to Grecy posuwali młodych chłopców i nie było to
                  > jakoś beee. Ciekawe czy pedofile powołują się na ten fakt.
                  Nie wiem. To osobny temat, nie rozmawiamy o pedofilii.

                  > Rozumiem że feministki bardzo chcą być facetami.

                  Nie sadze.
                  >
                  > Gwałty to popęd a nie psychologia. Dorabiacie takie ideologie do
                  > tego iż czasami myślę że gwałciciel to zazwyczaj inteligent
                  > realizujący swoje potrzeby emocjonalne.

                  Jestes w bledzie. Gwalt a ogol nie ma nic wspolnego z popedem i seksem - raczej
                  jest to prymitywna agresja, pokazanie sily i przewagi przez skrajne upokorzenie
                  ofiary.
                  Wielu gwalcicieli to osoby ktore kiedys byly upokarzane a potem chca sobie to odbic.

                  Zaliczanie lasek istnieje w różnych
                  > środowiskach.
                  Ze slangowego slownictwa ktorego uzyles wnioskuje ze w twoim tez.

                  A gardzi się tylko łatwym łupem.

                  Drugiego czlowieka nazywasz "lupem"?
                  >
                  > A tak naprawdę to feminizm kreuje stereotypy, których nie ma. Kreuje
                  > je na każdym kroku, chcecie walczyć z czymś co same próbujecie
                  > stworzyć. I to sprawia że ludzie patrzą na was jak na UFO.

                  No tak, lupy chca byc ludzmi - rzeczywiscie UFO.

                  >
                  > Skoro same feministki skupiają się na aprecjacji tego co
                  > męskie i dążą do tego co męskie. Wy same swoim działaniem
                  > potwierdzacie że "męskie obszary" są najbardziej wartościowe.

                  Nie ja wymyslilam ze najbardziej atrakcyjne obszary zycia, te zwiazane z wladza,
                  mozliwosciami, pieniedzmi sa uznane za "meskie".

                  Miecz np. byl meskim atrybutem czy atrybutem wladzy?


                  > Obecnie 1/3 stanowisk kierowniczych zajmują kobiety a róźnica w
                  > płacach to tylko 7,5%.

                  "Az" 1/3 stanowisk i "tylko" 7.5% mniejsze zarobki?

                  Jesli np kierownik dzialu zarabia 4000zl to kierowniczka dzialu zarobi "tylko"
                  300zl mniej czyli 3700zl.
                  Nie wmawiaj mi ze 300zl to nic nie znaczaca kwota.
                  Tyle ze na stanowisko kierownicze kobieta ma "tylko" 17% mniej szans wiec
                  bardziej prawdopodobne ze zostanie na zawsze na jakims poslednim stanowisku z
                  pensja "az" 1500zl.

                  > Najpierw niech feminizm wyzwoli się ze stereotypów bo inaczej dalej
                  > będzie się kojarzył z płonącymi stanikami.

                  Jak zajrzysz do powyzszych wyliczen to moze zauwazysz ze to nie sa stereotypy
                  tylko fakty - suche, wyliczalne i, niestety, odczuwalne.
                  Ale pewnie nie zauwazysz - przeciez wchodzisz tu nie po to by sie czegos
                  dowiedziec tylko po to by draznic ludzi powtarzajac komunaly o wojujacych
                  fanatycznych
                  feministkach z UFO i plonacych stanikach.
                  • mijo81 Re: Gender dziecka 12.08.09, 21:36
                    sabinac-0 napisała:

                    > mijo81 napisał:
                    >
                    > > Wątpię czy by ci nie przeszkadzało ... a to zaszczucie to typowy
                    i
                    > > bardzo wygodny pretekst to zwalenia winy na całe społeczeństwo
                    >
                    > Czyzbys znal moje mysli lepiej niz ja sama? Chyba troche sie
                    zapedziles.

                    Nawet najbardziej radykalne feministki nie widzą swoich facetów w
                    sukienkach. Będziesz pierwsza?

                    > > Profeministyczny w kwestii ubiorów jest Kościół....skoro księża
                    > > muszą chodzić w "kieckach".
                    >
                    > Otoz nie - po prostu sutanny nie utozsamia sie z kobiecym ubiorem.

                    A czy myślisz że szkocki kilt był utożsamiany ze strojem kobiecym, a
                    krótkie kiecki starożytnych wojowników, a pończochy średniowiecznych
                    kmiotków? To były stroje męskie....które wyglądały jak obecne stroje
                    kobiece. Nawet starożytne długie szaty był rózne dla kobiet i
                    mężczyzn. Nie powołuj się na kobieco wyglądające ciuchy bo one były
                    męskie!
                    Nawet podział mody na męską i damską można sprowadzić do pogardy
                    tego co kobiece....no ale szkoci nosząc kilty okazywali szacunek
                    temu co kobiece, he he.

                    > > A w starożytności to Grecy posuwali młodych chłopców i nie było
                    to
                    > > jakoś beee. Ciekawe czy pedofile powołują się na ten fakt.
                    > Nie wiem. To osobny temat, nie rozmawiamy o pedofilii.

                    A dlaczego nie skoro odwołujemy się do starożytnych zwyczajów.

                    > > Rozumiem że feministki bardzo chcą być facetami.
                    >
                    > Nie sadze.

                    No to czemu na piedestale stawiają to co męskie?

                    > > Gwałty to popęd a nie psychologia. Dorabiacie takie ideologie do
                    > > tego iż czasami myślę że gwałciciel to zazwyczaj inteligent
                    > > realizujący swoje potrzeby emocjonalne.
                    >
                    > Jestes w bledzie. Gwalt a ogol nie ma nic wspolnego z popedem i
                    seksem - raczej
                    > jest to prymitywna agresja, pokazanie sily i przewagi przez
                    skrajne upokorzenie
                    > ofiary.
                    > Wielu gwalcicieli to osoby ktore kiedys byly upokarzane a potem
                    chca sobie to o
                    > dbic.

                    Ty jesteś w błędzie. Ilość gwałtów jest głównie zależna od
                    dostępności seksu.
                    Aha, zgadnij który z krajów w UE przoduje w ilości gwałtów w
                    przeliczeniu na liczbę mieszkańców :)

                    > Zaliczanie lasek istnieje w różnych
                    > > środowiskach.
                    > Ze slangowego slownictwa ktorego uzyles wnioskuje ze w twoim tez.

                    > A gardzi się tylko łatwym łupem.
                    >
                    > Drugiego czlowieka nazywasz "lupem"?

                    Towarzystwo feministek działa na mnie jak płachta na byka. Nadużywam
                    wyrażeń przez nich nieakceptowanych.


                    > > A tak naprawdę to feminizm kreuje stereotypy, których nie ma.
                    Kreuje
                    > > je na każdym kroku, chcecie walczyć z czymś co same próbujecie
                    > > stworzyć. I to sprawia że ludzie patrzą na was jak na UFO.
                    >
                    > No tak, lupy chca byc ludzmi - rzeczywiscie UFO.
                    >
                    > > Skoro same feministki skupiają się na aprecjacji tego co
                    > > męskie i dążą do tego co męskie. Wy same swoim działaniem
                    > > potwierdzacie że "męskie obszary" są najbardziej wartościowe.
                    >
                    > Nie ja wymyslilam ze najbardziej atrakcyjne obszary zycia, te
                    zwiazane z wladza
                    > ,
                    > mozliwosciami, pieniedzmi sa uznane za "meskie".
                    >
                    > Miecz np. byl meskim atrybutem czy atrybutem wladzy?
                    >
                    >
                    > > Obecnie 1/3 stanowisk kierowniczych zajmują kobiety a róźnica w
                    > > płacach to tylko 7,5%.
                    >
                    > "Az" 1/3 stanowisk i "tylko" 7.5% mniejsze zarobki?
                    >
                    > Jesli np kierownik dzialu zarabia 4000zl to kierowniczka dzialu
                    zarobi "tylko"
                    > 300zl mniej czyli 3700zl.
                    > Nie wmawiaj mi ze 300zl to nic nie znaczaca kwota.
                    > Tyle ze na stanowisko kierownicze kobieta ma "tylko" 17% mniej
                    szans wiec
                    > bardziej prawdopodobne ze zostanie na zawsze na jakims poslednim
                    stanowisku z
                    > pensja "az" 1500zl.

                    Przerabiane to było niejednokrotnie ale powtórzę: 7,5% wynika
                    głównie z faktu że że te same stanowiska są różnie opłacane w
                    RÓŻNYCH FIRMACH!

                    Weź sobie pod uwagę że wśród kobiet jest mniejsze niż u mężczyzn
                    parcie na szeroko pojętą władzę. Feminizm sprowadza to w bardzo
                    prostacki sposób do dyskryminacji zapominając że udział procentowy
                    kobiet zależy od ich chęci uczestnictwa. Skoro jest ich mniej
                    chętnych to jak może być po równo?

                    > > Najpierw niech feminizm wyzwoli się ze stereotypów bo inaczej
                    dalej
                    > > będzie się kojarzył z płonącymi stanikami.
                    >
                    > Jak zajrzysz do powyzszych wyliczen to moze zauwazysz ze to nie sa
                    stereotypy
                    > tylko fakty - suche, wyliczalne i, niestety, odczuwalne.
                    > Ale pewnie nie zauwazysz - przeciez wchodzisz tu nie po to by sie
                    czegos
                    > dowiedziec tylko po to by draznic ludzi powtarzajac komunaly o
                    wojujacych
                    > fanatycznych
                    > feministkach z UFO i plonacych stanikach.

                    Fakty są takie że większość feministek to humanistki, myślicielki,
                    pisarki, pseudofilozofki a nie "rekiny biznesu". Skoro bliżej wam do
                    myślicielstwa niż trzepania kasy to zawsze będziecie klepać to co
                    klepiecie.
                    • sabinac-0 Re: Gender dziecka 13.08.09, 17:37
                      mijo81 napisał:

                      > Towarzystwo feministek działa na mnie jak płachta na byka. Nadużywam
                      > wyrażeń przez nich nieakceptowanych.

                      Mysle ze lepiej zakoncze te dyskusje. Argumenty typu "nie lubie bo nie i juz"
                      sprowadzaja ja do poziomu przedszkola.

                      • mijo81 Re: Gender dziecka 22.08.09, 23:11
                        Masz rację. O to dokładnie mi chodziło! Dzięki że to zauważyłaś
      • bri Re: Gender dziecka 10.08.09, 13:25
        > Wtedy pytam rodzicow - czy naprawde chca przekazac swojej corce ze
        kazdy obcy moze robic z jej cialem co mu sie podoba a ona ma
        byc "dobra" i nie tylko nie protestowac ale jeszcze dziekowac...

        Nie każdy obcy, ale lekarz, w trakcie badania. Gdybyś w podobnej
        sytuacji powiedziała coś takiego do mnie to chyba bym parsknęła
        śmiechem.

        Rodzicom chłopców nie powtarzasz, że pochwalają nieuzasadnioną
        przemoc wobec osoby, która musi go zbadać, żeby mu pomóc?

        Akurat strofowanie dziecka, żeby grzecznie pozwoliło się zbadać
        lekarzowi wydaje mi się znacznie sensowniejszym zachowaniem niż
        uśmiechanie się, kiedy dziecko kopie lekarza. Moja czteroipółlatka
        jest w stanie bezbłędnie odróżnić sytuację badania (daje się
        grzecznie zbadać lekarzowi) od zabawy czy agresji (jeśli nie ma
        ochoty nawet ja nie mogę jej przytulić).
        • bertrada Re: Gender dziecka 10.08.09, 13:37
          Ale dla 2letniego dziecka jest nie do odróżnienia sytuacja kiedy obcy chce mu
          pomóc a kiedy chce go skrzywdzić. Już z 3latkiem można pogadać a nawet go czymś
          przekupić, natomiast 2latek jest na to zbyt mało kumaty. I jak się czuje
          zagrożony to ma prawo wrzeszczeć, kopać i gryźć. A rodzice swoją postawą dają mu
          do zrozumienia, albo że ma prawo do nietykalności osobistej i samoobrony albo że
          takiego prawa nie ma, bo jego ciało nie jest jego własnością i nie ma prawa o
          nim decydować.
          • bri Re: Gender dziecka 10.08.09, 14:18
            Załóżmy dla uproszczenia, że mówimy o dzieciach w wieku powyżej 3
            lat.
            • sabinac-0 Re: Gender dziecka 11.08.09, 17:45
              bri napisała:

              > Załóżmy dla uproszczenia, że mówimy o dzieciach w wieku powyżej 3
              > lat.

              Ja caly czas podkreslam ze mowie o DWULATKACH.
              Trzy - i czterolatki to inna bajka.
              • bri Re: Gender dziecka 11.08.09, 19:26
                Wybacz, nie doczytałam.
                • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 19:28
                  Czterolatki sa juz kulturowo uksztaltowane - chlopcy wchodza w koronie z papieru
                  i wymachujac plastikowa szabelka chwala sie "jestem krolem", dziewczynki
                  obwieszone plastikowa bizuteria wdziecza sie jak pieski mowiac ze sa "ksiezniczka".
                  Babcie, ciocie, ludzie na ulicy wolaja "jaki jestes dzielny" i "jaka jestes sliczna"
        • sabinac-0 Re: Gender dziecka 11.08.09, 17:43
          Czterolatka moze rozeznac sytuacje, dwulatka nie.
          Dwulatek nie jest jeszcze w stanie zrozumiec ze lekarz chce jego dobra, on
          instynktownie nienawidzi kazdego obcego ktory dotyka go wbrew jego woli.
          Dwulatek reaguje czysto emocjonalnie, dla niego istnieja tylko dwie kategorie
          "chce" i "nie chce". A jesli "nie chce" to sie broni na calego - wrzeszczac i
          wierzgajac. Nie jest to agresja tylko odruch obronny.
          Oczywiscie mozna go wtedy karac i zastraszac by zachowywal sie jak czterolatek
          ale on jeszcze tym czterolatkiem nie jest, wiec i tak nie zrozumie ze lekarz
          chce dobrze - najwyzej albo nauczy sie biernosci, albo bedzie tlumil w sobie
          nienawisc a to w przyszlosci prowadzi do PRAWDZIWEJ agresji.
          Wiek dwoch lat jest chyba najwazniejszy w rozwoju osobowosci - to wtedy
          ksztaltuja sie nasze emocje i zachowania.
          Zawsze polecam rodzicom dwulatkow by po prostu przytrzymali dziecko przy badaniu
          ignorujac wrzaski - o dziwo dziecko jak widzi ze rodzice sa stanowczy (a oni dla
          niego sa w tym okresie najmadrzejsi na swiecie, pomimo tego calego buntu),
          przestaje kopac i tylko sie drze. Tak dziecko z jednej strony uczy sie ze czasem
          rodzice wiedza lepiej i trzeba im zaufac, a z drugiej ma poczucie ze przegralo z
          honorem.
          • bertrada Re: Gender dziecka 11.08.09, 18:05
            Jak rodzic sprowadza się do roli kata, który w milczeniu ignoruje wrzaski
            dziecka i tylko je trzyma to po prostu wprowadza dziecko w stan wyuczonej
            bezradności. I dlatego dzieciak przestaje się bronić, tylko wrzeszczy. I wtedy
            to nie tylko dzieciak przeżywa stres związany z tym, że obca osoba robi mu
            krzywdę, ale i z tego powodu, że jego własny rodzic któremu ufał i na którego
            pomoc liczył, przeszedł na ciemną stronę mocy. Czyli jemu też już ufać nie
            można. Czyli został sam wobec wrogiego i niezrozumiałego świata. A w
            konsekwencji naprawdę dzieciak może stać się agresywny i lękliwy.
            Rodzic nie może stać jak ten słup soli i ignorować, że dziecku krzywda się
            dzieje. Nawet jeżeli jest to tylko w mniemaniu tego dziecka.
            Dziecku najczęściej udziela się lęk rodziców. I jeżeli ci są zdenerwowani, nawet
            tego nie okazując, to dziecko też będzie reagowało lękiem i będzie wierzgać i
            się bronić. Natomiast jak rodzice sami są wewnętrznie przekonani, że wszystko
            jest ok i nie ma się czego obawiać i pozytywnie podejdą do całej sytuacji, to i
            dziecku to się udzieli. Jak będą dziecko łagodnym tonem uspokajać, zabawiać
            rozmową i całą swoją mową ciała przekonywać, że wszystko jest pod kontrolą, to
            nikt nie będzie ani wrzeszczał ani wierzgał.
            • bri Re: Gender dziecka 11.08.09, 19:10
              O tak, to wszystko jest taaakie proste. ;)
              • bertrada Re: Gender dziecka 11.08.09, 20:11
                To jest proste, tylko, że nie każdy nadaje się do pracy z dziećmi.
                • bri Re: Gender dziecka 11.08.09, 20:30
                  Pracy? Wydaje mi się, że pisałaś o rodzicach.

                  Byłoby naprawdę super, gdyby wystarczyło do dziecka przemawiać
                  łagodnym tonem, żeby się uspokoiło i pozwoliło sobie wbić igłę w
                  rękę. Niestety jeśli chodzi o pierwsze szczepionki trzeba raczej
                  nauczyć się mocnego chwytu ;)
                  • bertrada Re: Gender dziecka 11.08.09, 20:53
                    Można jeszcze zastosować środki znieczulające i przeciwlękowe. Ale po co, w
                    końcu komu to przeszkadza że sobie dzieciak powrzeszczy. Znieczulica wśród
                    rodziców i personelu medycznego to norma. Tylko potem wszyscy się dziwią skąd
                    tyle dzieci z różnymi psychicznymi dysfunkcjami.
                    • policjawkrainieczarow Re: Gender dziecka 11.08.09, 21:22
                      wow, uwielbiam twoje wszystkowiedzace posty na kazdy temat. Powiedz mi cos
                      wiecej o tych srodkach przeciwlekowych dla malych dzieci.
                    • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 09:52
                      Nie wiesz, o czym piszesz. Już widzę jak faszerujesz swoje dziecko
                      lekami przez tydzień (albo dłużej) tylko po to, żeby ze spokojem
                      przyjmowało wpuszczanie kropelek do ucha czy oka, czy odsysanie gila
                      z nosa, czy wejście do wanny z obtartym kolankiem, czy mycie włosów,
                      czy zapinanie w foteliku samochodowym, czy obcinanie paznokci, itd.
                      Niektóre dzieci nienawidzą zmieniania pieluchy od urodzenia do
                      momentu aż przestają ją nosić i niemalże każda zmiana tejże
                      (niezależnie od sposobów w jaki starasz się dziecku to uprzyjemnić)
                      powoduje wrzask, kopanie itd. Itd., itd.

                      Nie da się wychować dziecka tak, żeby nigdy nie zapłakało. No chyba,
                      że przy użyciu większej ilości tych środków znieczulająco-
                      przeciwlękowych, o których piszesz. Ja osobiście wolę, żeby moja
                      córka nauczyła się w inny sposób radzić sobie z niewielkim i
                      chwilowym bólem czy strachem.
                      • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 10:34
                        Pewnie, niech się drze, niech ma nerwicę, niech mu kortyzol mózg wyżre. Ważne
                        żeby mamuśka poczuła, że ma władzę absolutną. W końcu poskramianie wierzgającego
                        i wrzeszczącego malucha to podobno jak orgazm. Najpierwotniejsze instynkty się
                        wyzwalają. Jak podczas polowania, corridy i tym podobnych prymitywnych rozrywek.

                        Bo oczywiście jak dorosły cierpi na lęki, to sam sobie nie odmawia zażywania
                        leków. A jakby ktoś nie daj boże zmusił go do robienia czegoś czego się boi, np
                        wrzucił do wody jak ma lęk przed wodą, wywiesił za nogi z 10piętra jak ma lęk
                        wysokości, czy zostawił ciemną nocą na pastwę gwałcicieli, to pewnie odstawiłby
                        popis we wszystkich mediach jak to jest szykanowany, a sprawcę do Strasburga podał.
                        Przykre jest to, że u gatunku ludzkiego instynkt macierzyński jest słabszy od
                        instynktu gnębienia najsłabszego osobnika w stadzie. A to najlepiej świadczy o
                        tym, że feministki mają rację. Większość kobiet powinna iśc do pracy a nie bawić
                        się w macierzyństwo, do którego nie mają predyspozycji psychofizycznych. Bo
                        tylko zmarnują dzieciakowi dzieciństwo i w konsekwencji całe życie a
                        społeczeństwu zafundują kolejnego nieprzystosowanego społecznie obywatela.
                        • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 10:58
                          Tak, tak, lepiej idź do pracy ;) Nie powinnaś mieć dzieci, bo widać,
                          że to czego boisz się najbardziej, to fakt, że nie da się dziecka w
                          100% uchronić przed lękiem i bólem oraz, że jednym z zadań rodziców,
                          jest dziecko nauczyć jak sobie z tymi uczuciami radzić, bo one są
                          częścią normalnej ludzkiej egzystencji, a życie "na środkach" do
                          niczego dobrego nie prowadzi.

                          Jest jeszcze jakaś środkowa droga pomiędzy znieczulaniem dziecka,
                          żeby przypadkiem nie poczuło lęku czy bólu, a znęcaniem się nad nim,
                          więc proszę, nie przeginaj z porównaniami.
                          • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 14:56
                            Leki są po to, żeby pomagać. Zarówno dorosłym jak i dzieciom. Przeciwbólowe i
                            przeciwlękowe są tak samo istotne jak antybiotyki czy przeciwgorączkowe. Można
                            oczywiście się bez nich obejść, można nawet z pieca skorzystać, ale mamy XXIw. A
                            leki wymyślono dlatego, że efekty przypadłości na którą się takowe zażywa są
                            dużo gorsze niż ewentualne efekty uboczne tych leków.
                            • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 15:17
                              > A leki wymyślono dlatego, że efekty przypadłości na którą się
                              takowe zażywa są dużo gorsze niż ewentualne efekty uboczne tych
                              leków.

                              Śmiem twierdzić, że wiele leków wymyślono głównie po to, żeby
                              zarobić na ich sprzedaży, a ich efekty uboczne bywają jednak gorsze
                              niż przypadłość, którą maskują (bo leczą tylko nieliczne).

                              Jeśli Ty potrzebujesz, bierz co tylko Ci pomaga (nie zapomnij jednak
                              skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, bo każdy lek
                              niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu).

                              Swojemu dziecku też nie odmawiam lekarstwa, kiedy jest potrzebne.
                              Dzięki bogini żaden lekarz nawet jednym słowem nigdy nie wspomniał,
                              że przydałoby się mojej córce coś przeciwlękowego. Moja osobista
                              ocena jest taka, że moja córka boi się za mało i jest stanowczo zbyt
                              odważna. Nie słyszałaś o tabletkach na to?
                            • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 20:00
                              Bertrada, czy ty wiesz jakie to sa "leki przeciwlekowe"?
                              Sa to leki z grupy benzodiazepin, dzialaja depresyjnie na mozg, powoduja
                              sennosc, oslabiaja zdolnosc uczenia sie i, po dluzszym przyjmowaniu, uzalezniaja.

                              W pediatrii zaleca sie je praktycznie tylko dzieciom z uposledzeniem umyslowym
                              lub powaznymi zaburzeniami psychicznymi czyli tym, ktore nie sa w stanie same
                              pokonac swoich lekow i nauczyc sie kontrolowac.

                              Leki sa dobrodziejstwem ale tylko przy ostroznym ich uzywaniu. Naduzywanie
                              antybiotykow i lekow przeciwgoraczkowych tez ma fatalne skutki.

                              Niestety, nie jest tak ze kazdy problem moze rozwiazac tabletka - tak jak
                              antybiotyk nie pomoze na grype, tak Relanium nie nauczy dziecko panowania nad
                              emocjami.

                              Jesli przyzwyczaisz dziecko ze tabletki sa na wszystko - na strach, na bol
                              zadrapanego kolana, na problemy z nauka, na smutek - moze sie potem okazac ze
                              jak podrosnie bedzie bralo tez tabletki na dobra zabawe - nielegalne ale mozna
                              kupic w dyskotekach.
                              • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 20:15
                                Dziecko nie nauczy się panować nad swoimi emocjami, bo tego nie da się nauczyć.
                                Albo ma się na tyle rozwinięte płaty czołowe, które odpowiadają za panowanie nad
                                emocjami albo nie. I dopóki takowe mu się nie rozwiną to jest skazane na swoje
                                lęki. I jak je ma na niskim poziomie to nic się nie dzieje. Natomiast jak coś mu
                                nie działa jak trzeba i jest znerwicowane i nadpobudliwe, to jak najbardziej
                                trzeba jego stan załagodzić lekami. I nie tylko tymi z grupy benzodiazepin.
                                Psychiatria dziecięca też zrobiła krok do przodu.

                                Tylko, że ciągle słowo psychiatra wzbudza w społeczeństwie panikę. Bo przecież
                                przyznanie się do tego, że dziecko zażywa psychotropy świadczyłoby jeszcze że
                                jest psychicznie chore albo nie daj boże ma wyrodną matkę, która go do tej
                                choroby doprowadziła. Znacznie łatwiej się pogodzić z myślą, że jest tylko
                                nieposkromione i odpowiednimi represjami można go z irytujących zachowań "wyleczyć".

                                A po narkotyki i substancje psychoaktywne to akurat najczęściej sięgają te
                                osoby, które od niemowlęctwa były nadwrażliwe i którym odmówiono zawczasu
                                profesjonalnej pomocy.
                                • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 23:17
                                  Mylisz zdrowego kilkulatka ktory ma NORMALNE reakcje tzn wrzask gdy cos mu nie
                                  pasuje z dziecmi z nadpobudliwoscia, autyzmem lub inna powazna choroba psychiczna.
                                  Wrzeszczacy dwulatek nie ma nerwicy - jest prawidlowo rozwijajacym sie
                                  dzieckiem. Jesli tak zachowuje sie np czterolatek to rzeczywiscie moze byc jakas
                                  choroba. Tyle ze aby stwierdzic u dziecka chorobe psychiczna wymagajaca lekow
                                  jest potrzebna cala seria wizyt i testow.
                                  Najczesciej okazuje sie ze dziecko jest psychicznie zdrowe a leczenia wymagaja
                                  rodzice.
                            • bene_gesserit Re: Gender dziecka 12.08.09, 20:52
                              Berti, ty jestes farmaceutka, co?
                              • policjawkrainieczarow Re: Gender dziecka 12.08.09, 23:03
                                ona zawsze wie najlepiej, na nowotworach sie zna, wychowaniu dzieci i w ogole.
                                No ktos musi. Z lekami dla malych dzieci i kobiet w ciazy jest tak, ze nie ma
                                szansy ich tak przetestowac, jak lekow dla doroslych, bo kto niby by podjal taka
                                decyzje w imieniu dzieci i poniosl konsekwencje ewentualnych wtop? wiec stosuje
                                sie je bardzo ostroznie i wtedy, kiedy szansa na to, ze one pomoga, jest na tyle
                                wysoka w stosunku do ryzyka, ze warto sprobowac. Zanim sie dziecku poda
                                psychotropy, najpierw sie robi rozliczne testy trwajace miesiacami i dziecko
                                musi byc nieco starsze niz dwa latka.
            • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 19:41
              Lekarz nie bada dziecka dla przyjemnosci ani z masochizmu tylko dlatego ze jest
              to konieczne.
              Jesli stosunki dziecka z rodzicami sa na codzien poprawne i rodzic mowi "tak
              trzeba" i przytrzyma - dziecko na tym nie ucierpi ani nie nabawi sie lekow.
              W czasie 10-15 minut wizyty lekarskiej nie ma czasu na przekonywanie,
              zabawianie, rozmawianie, tak jak nie jest to dobry moment na naprawianie
              zaniedban wychowawczych i leczenie leku rodzicow.
              Fatalna postawa niektorych rodzicow jest gdy przy pierwszym protescie dziecka
              zaczynaja plakac, odsuwac lekarza i traktowac go jak wroga, brac dziecko w
              ramiona, lekliwym glosem mowic "kochanie, nie placz, mamusia jest przy tobie i
              nie da cie skrzywdzic".
              Wtedy rzeczywiscie dziecko moze odczuc badanie jako smiertelne zagrozenie.
              A przeciez lekarz bada dziecko dlatego ze sami rodzice go o to prosza.
              Jesli widze ze stosunki dziecka i rodzicow sa nieodpowiednie moge najwyzej, juz
              po zbadaniu dziecka, zasygnalizowac to rodzicom i polecic wizyte u psychologa.
              • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 20:28
                Mnie o to chodzi, że jak stosunki między dzieckiem a rodzicem są poprawne, to
                dziecko powinno mieć bezkrytyczne zaufanie do tych rodziców i sama ich obecność
                powinna działać na dziecko przeciwlękowo. Zwłaszcza jak jest bardzo małe. Trochę
                na zasadzie, że jak mama z tatą są przy mnie to nikt nie ośmieli się mnie
                skrzywdzić. A jak nawet, to są silni i mnie obronią. A sam fakt, że dzieciak nie
                chce siedzieć spokojnie nawet jak jest na kolanach rodzica, znaczy że coś jest
                nie tak. Dzieciak nie ufa rodzicom i wychodzi z założenia, że musi sam zadbać o
                swoje bezpieczeństwo.

                I w tym momencie rolą np psychologa albo psychiatry dziecięcego jest
                stwierdzenie, czy to dziecko zachowuje się tak a nie inaczej z powodu tego, że
                coś w rodzinie źle się dzieje, czy dlatego ze jest chore. Jak problem tkwi w
                rodzinie, to wypadałoby żeby ktoś z tą rodziną popracował, bo jak tak dalej
                pójdzie to te dysfunkcje będą się pogłębiać. A to może doprowadzić do jakiś
                poważnych patologii w przyszłości. Natomiast jak problemem są jakieś zaburzenia
                psychiczne dziecka, to jedynym wyjściem jest dokładna diagnoza i leczenie
                farmakologiczne. To nie musi być wcale psychiatryczny problem, może być np
                neurologiczny albo hormonalny. Cokolwiek to jest, wypada się temu bliżej
                przyjrzeć a nie zamiatać problemu pod dywan.
                • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 23:33
                  Powtarzam - wrzask i wierzganie to u dwulatka zachowanie NORMALNE i nie swiadczy
                  o zadnej chorobie. I by wrzeszczec dziecko nie musi sie panicznie bac, wystarczy
                  ze sytuacja podpada mu pod kategorie "nie chce". To zachowanie wynika nie tyle z
                  leku, ile z buntu.
                  Dwa lata sa wiekiem w ktorym dziecko przestaje bezkrytycznie ufac rodzicom i
                  probuje, w dosc bezposredni sposob, przeforsowac swoje zdanie.
                  Jesli dziecko w wieku 2-3 lat bez protestu pozwala sobie wszystko zrobic zapala
                  mi sie ostrzegawcza lampka w mozgu.
                  Np kiedys zaczelam cos podejrzewac gdy 3-latka bez protestu pozwolila sobie
                  zalozyc sonde do pecherza. Dziewczynka byla gwalcona przez przyjaciela matki.
                • bri Re: Gender dziecka 13.08.09, 09:55
                  Dwulatek buntujący się przeciw rodzicom to raczej bardziej normalne
                  zjawisko niż dwulatek idealnie rodzicom posłuszny. Jeśli byłabym
                  lekarzem raczej ta druga sytuacja by mnie niepokoiła.
        • z_lasu Re: Gender dziecka 11.08.09, 21:44

          > Nie każdy obcy, ale lekarz, w trakcie badania.

          I potem na polskich porodówkach dzieje się tak, jak się dzieje, bo
          kobieta uważa, że nie ma prawa zaprotestować, kiedy lekarz "robi z
          jej cialem co mu sie podoba".
          • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 10:02
            O jasne, dzieci trzeba od urodzenia uczyć, że powinny się lekarza
            bać, że powinny się bronić, bo lekarz chce im zrobić krzywdę. Jeśli
            takiemu dziecku stanie się coś poważniejszego i wyląduje w szpitalu,
            to faktycznie już na izbie przyjęć dostanie poważną dawkę środków
            znieczulająco-przeciwlękowych.
            • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 10:41
              Z takim podejściem do dziecka, to uważaj, żeby ci go nie odebrali za znęcanie
              się ze szczególnym okrucieństwem. Przemoc wobec dzieci i doprowadzanie je do
              nerwicy, oraz nieleczenie jak jest chore (nerwica to choroba, którą trzeba
              leczyć -lekami a nie doprowadzaniem do stanu wyuczonej bezradności) są karalne.
              Przypominam, że twoje ip jest ogólnodostępne i wypisywanie takich rzeczy na
              forum, może zaowocować, że zastuka do ciebie policja wraz z pracownikami
              społecznymi.
              • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:02
                Dziewczyno, opamiętaj się. Z jakim podejściem? Co Ty wiesz o
                sposobie w jaki ja wychowuję swoje dziecko? Serdecznie zapraszam
                policję i pracowników społecznych, jako matka nie mam sobie nic
                (poważnego) do zarzucenia.
                • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 12:02
                  Najgorzej jak ktoś nie ma sobie nic do zarzucenia. Domeną wyrodnych matek i
                  opiekunek dziecięcych (które z założenia maja swoich podopiecznych w głębokim
                  poważaniu a zainteresowane są tylko tym, żeby dostać wypłatę na czas) jest
                  stwierdzenie, że dziecko jest głupie, nic nie rozumie, i tylko siłowo można z
                  nim coś załatwić. I to, że dzieci mają taką urodę że drą się 24h/dobę i nie
                  należy na to zwracać uwagi tylko się do tego przyzwyczaić. Ewentualnie
                  represjami oduczyć go darcia się.
                  I jak niańkom się nie dziwie, bo jak to wyżej napisałam, są to zwykłe służące,
                  które tylko patrzą jak ułatwić sobie życie. Dokładnie takie same jak te, które
                  zamiast sprzątać zamiatają śmieci pod dywan i uważają, że jak się ręcznikiem
                  przetrze podłogę, to po wyschnięciu można go z powrotem odwiesić na wieszak. Tak
                  nie przestaje mnie dziwić postawa rodziców, którzy przynajmniej teoretycznie
                  powinni być wyposażeni w jakieś instynkty rodzicielskie uwrażliwiające je na
                  krzywdę własnych dzieci.
                  Jane Goodall zaobserwowała, że jak szympansica miała do czynienia z rannym
                  młodym to wykazywała niebywałą delikatność, żeby mu bólu nie sprawić.
                  Dostosowywała swoje zachowanie do jego potrzeb. A przeciętna ludzka samica
                  zapewne stwierdziłaby że co ją to obchodzi, że się drze. Widać taka jego uroda a
                  ona i tak musi go przenieść. Przecież nie poda mu środków przeciwbólowych ani
                  nie będzie kombinować, żeby go tak ułożyć żeby przypadkiem go nie zabolało. Bo
                  kto miałby na to czas i ochotę, żeby się tak cackać z nim. Niech się uczy, że
                  życie jest brutalne i pełne bólu. I podobnie szympansie samice nie wykazywały
                  żadnej agresji wobec młodych, nawet jak te były dla nich uciążliwe. Np chciały
                  się bawić w momencie jak trzeba było iść na żer albo ewakuować się z danego
                  miejsca. Młode, które nie miały ochoty rezygnować z zabawy miały zwyczaj
                  zaczepiać się rękami i nogami o drzewo i nie sposób je stamtąd ściągnąć.
                  Szympansice, w przeciwieństwie do homo sapiensów, nie szarpały się z młodymi,
                  nie biły ich, nie szantażowały porzuceniem. Po prostu jedna wpadła na to, że jak
                  połaskocze młode, to ono wtedy puści się tego drzewa. Potem młode zaczynało się
                  śmiać, że matka się z nim bawi i zapominało, że chciało zostać na polanie. I bez
                  problemu szympansica mogła je wziąć na ręce i odejść gdzie chciała. Inne
                  szympansice nauczyły się tego samego. Nie bez powodu po porodzie wzrastają
                  funkcje poznawcze i kreatywność. Po prostu z dzieckiem (każdego jednego gatunku)
                  to trzeba sposobem a nie przemocą. Trzeba tylko chcieć i odczuwać taką potrzebę.
                  A wyrodne matki zdarzają się wśród szympansów też. Tylko, że z takich młodych
                  wyrastają osobniki niezdolne do współżycia z innymi. Najczęściej są odrzucane
                  przez stado. Zaobserwowano również, że im bardziej beztroskie dzieciństwo miał
                  dany szympans i im troskliwszą miał matkę, tym wyżej awansował w hierarchii.
                  • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 12:25
                    Jeśli się da, oszczędzam swemu dziecku bólu. Ale oszczędzam mu też
                    toksyn i uważam, że do wyciągnięcia drzazgi z palca nie trzeba
                    narkozy.

                    Ku przemyśleniom o roli płaczu w życiu dziecka, scenka z życia mojej
                    rodziny:
                    Mój mąż obiecał córce, że zabierze ją na fajną wycieczkę, pod
                    warunkiem, że szef da mu urlop. Nasza córka (wtedy lat 3) była
                    bardzo stropiona tym warunkiem i szczerze obawiała się, że tatuś
                    może urlopu nie dostać. Poradziła tatusiowi tak: "Tatusiu, jak szef
                    nie będzie Ci chciał dać urlopu to zrób bach na podłogę i płacz!"
                    Nie raz nie dwa usłyszałam z jej ust groźbę "Jeśli mi nie dasz
                    (słodyczy, oglądać bajki itd. to będę płakać". Cóż, jestem wyrodną
                    matką i w takich sytuacjach odpowiadam "Proszę, jeśli musisz to
                    płacz".

                    Dziękuję uprzejmie za wykład o wyższości szympansic nad matkami
                    gatunku homo sapiens. Natychmiast idę oddać, jak to mówisz,
                    dzieciaka do zoo ;)
                    • bertrada Re: Gender dziecka 12.08.09, 14:49
                      Tłumaczenie ci, że dziecka nie wolno krzywdzić, i że jak płacze to naprawdę
                      cierpi i że tylko sadysta jest zdolny ignorować coś takiego i jeszcze się do
                      tego przyczyniać, jest równoznaczne z tłumaczeniem psu, że niehumanitarne jest
                      uganianie się za kotem. Obydwoje macie zbyt niedorozwinięte płaty czołowe żeby
                      to zrozumieć. Poza tym nie uczyli cię, że mądrzejszy głupiemu ustępuje? A
                      starszy młodszemu, bo młodszy nie dość, że nie jest w stanie sam zaspokoić
                      swoich potrzeb, to jeszcze nie zrozumie dlaczego ktoś kto jest zobowiązany do
                      tego, żeby zaspokajać jego potrzeby, nie chce tego robić. Najważniejsze to
                      udowodnić sobie, że postawiło się na swoim i wygrało przepychankę z trzylatkiem.
                      Cudowny przeciwnik. Ciekawe czy też tak z buta traktowałaś położną na porodówce.
                      Czy może siedziałaś cicho jak ci powiedziała, że możesz sobie wrzeszczeć ile
                      chcesz a środka przeciwbólowego nie dostaniesz, nie będziesz mieć zmniejszonej
                      kroplówki z oksytocyną a krocze i tak będzie nacięte i zszyte na żywca.
                      Dorabianie ideologii do socjopatii jest żałosne.

                      Natomiast katastrofą jest, że takim kobietom nie odbiera się dzieci. A potem nie
                      ma się co dziwić, że ludzie mają taki a nie inny stosunek do kobiet. Na zasadzie
                      pierwszych skojarzeń. Zarówno dla dziewczynki jak i chłopca pierwszą osobą, od
                      której zaznało bólu i cierpienia była jego własna matka czyli kobieta. A potem
                      te negatywne emocje rozszerza na inne kobiety. Nie bez powodu zarówno mężczyźni
                      jak i kobiety nie lubią kobiet i mają o nich jak najgorsze zdanie. Feministki
                      robią co mogą, żeby to zmienić, ale trudno jest zmienić tak głęboko zakorzenione
                      emocje.
                      • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 15:03
                        Życzę powodzenia w wychowaniu własnych dzieci.
                      • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 23:52
                        Bertrada, sadze ze lepiej byloby bys wyglaszala swoje wyklady na jakis
                        warsztatach dla patologicznych rodzin.
                        Ja i bri chyba nie jestesmy odpowiednimi adresatkami.
                        Sadze ze zadna z nas nie stosuje wobec swoich dzieci przemocy ani ich nie
                        krzywdzi, co nie znaczy ze mamy pozwolic by dziecko krzywdzilo nas swoimi
                        szantazami.
                        Niestety, takie jest zycie ze dziecku czasem trzeba, dla dobra i jego, i
                        wlasnego, odmowic. Reakcja dziecka na odmowe jest zwykle glosny placz ale to nie
                        znaczy ze dzieje mu sie krzywda.
                        My tez nie dostajemy wszystkiego czego chcemy i jakos nie wpadamy z tego powodu
                        w chorobe.
                        Dziecko musi sie nauczyc ze nie ono jedno ma potrzeby.
                        Chyba ze uwazasz ze kobieta z chwila urodzenia dziecka ma sie swoich potrzeb
                        natychmiast wyrzec i spelniac kazdy kaprys dziecka, nawet swoim kosztem. Nie
                        sadze ze dla dziecka byloby to dobre.
                        I jeszcze jedno - powstrzymaj nieco zapedy do odbierania dzieci kazdej kobiecie
                        ktora nie spelnia natychmiast ich zadan. Sierociniec nie jest najlepszym
                        miejscem do zycia - zreszta nie sadze ze pracownicy domow dziecka spieszyli
                        spelniac kazdy kaprys wychowankow.
                        • bertrada Re: Gender dziecka 13.08.09, 15:24
                          Sam fakt uważania kilkulatka za szantażystę i manipulanta, świadczy o jakiejś
                          manii prześladowczej jego rodziców i opiekunów. Gdyby człowiek w tym wieku był
                          zdolny do tak perfidnych zachowań, to w ogóle nie potrzebowałby rodziców.
                          Spokojnie sam mógłby sobie w życiu poradzić. A kariera w polityce i biznesie
                          stałaby dla niego otworem. Można by mu było kupić mieszkanie, dać jakąś sumę
                          pieniędzy na rozpoczęcie samodzielnego życia i zapomnieć o nim.

                          Po prostu ludzkość tak się przyzwyczaiła do obecności maltretowanych dzieci, że
                          ich wrzaski nie robią na nikim wrażenia. Nikomu do głowy nie przyjdzie, że z
                          dziecka, które żyje w przewlekłym stresie i ma zaburzone poczucie
                          bezpieczeństwa, wyrośnie mocno zaburzony dorosły, który będzie zatruwał życie
                          sobie i swojemu otoczeniu. Uważa się, że jak w sąsiedztwie urodzi się dziecko,
                          to jest to oczywista oczywistość, że będzie się wydzierać przez 24h/dobę, więc
                          nikt nie zainterweniuje. Uważa się, że to normalne że u lekarzy się wydzierają i
                          nikt nie uważa za stosowne, żeby zmienić system i podejście do dzieci. Może z
                          wyjątkiem tych branż w których jest duża konkurencja i jeszcze klient płaci.
                          Stomatologia dziecięca poczyniła w tym względzie imponujący postęp.

                          Większość ludzi ma dzieci nie z powodu wybujałych instynktów rodzicielskich,
                          tylko z powodu wpadki, konformizmu albo jakiegoś własnego interesu. Dlatego nie
                          ma się co dziwić, że tacy ludzie nie będą się szczególnie dobrze opiekować
                          dziećmi. Wykonają podstawowe czynności, bo muszą i won mi dzieciaku z oczu. A
                          jak dzieciak zacznie się domagać czegoś więcej, to logiczne spotka się z odmową
                          i agresją. A agresja wzbudza lęk i agresję. A ta agresja znowu agresję rodzica i
                          mamy błędne koło.
                          Podobnie jest w momencie jak rodzice mają jakieś zaburzenia osobowości, np są
                          socjopatami (socjopata to nie koniecznie Fritzl, ktoś, kto jest zaburzony nawet
                          w minimalnym stopniu też potrafi nieźle dać czadu). Nie mówiąc o tym, że
                          instynkt opiekuńczy jest dużo słabszy niż instynkt walki o dominację w stadzie,
                          nakazujący dla zasady gnębić słabszych. A taki dom to miniaturka stada. A z
                          braku laku, dzieci są najsłabszym ogniwem.

                          Dzieci, wszystkich gatunków, jakby nie były upierdliwe w domaganiu się
                          zaspokojenia swoich potrzeb, to ludzkość by wyginęła. Zwierzęta nie mają rozumu
                          i nie wiedzą, że młode trzeba nakarmić, chronić prze wrogami, nie porzucać, itp.
                          Wszystkie czynności opiekuńcze wykonują tylko i wyłącznie z dwóch powodów.
                          Własnego instynktu, który im co nieco podpowiada i instynktu młodych, które są z
                          zasady bardzo nachalne w domaganiu się świadczeń. I nie jest to żaden szantaż
                          ani egoizm z ich strony, tylko jedyna dostępna metoda otrzymania świadczeń
                          niezbędnych przeżyciu. Im młode starsze, tym bardziej samodzielne i mniej
                          wymagające wobec opiekunów. Każde i to represjonowane za upierdliwość i to,
                          którego życzenia były spełniane.

                          A pogadanki dla rodzin patologicznych z zasady są nieskuteczne. Ludzie zachowują
                          się z zasady bardzo nieracjonalnie i to co robią nie jest efektem żadnych
                          przemyśleń ani zaplanowanych działań. Czynią to co im mózg w danym momencie
                          nakazuje czynić. Potem dopiero zaczynają to racjonalizować i dorabiać do tego
                          ideologię.
                          Co więcej, ja nie wierzę, że można pracować nad rodziną i zmienić jej
                          nastawienie do dzieci i innych osób. Osobowości, mentalności i sposobu
                          reagowania się nie zmieni. Dlatego jestem za radykalnymi rozwiązaniami i
                          odbieraniem dzieci osobom, które nie nadają się na rodziców. Podobnie jestem za
                          odbieraniem zwierząt, osobom, które je źle traktują. Tutaj też żadna pogadanka
                          ani terapia nie pomoże.
                          • bri Re: Gender dziecka 13.08.09, 16:52
                            Nie uważam swojej córki za szantażystkę i manipulantkę, to raczej
                            jej sposób prowadzenia negocjacji.

                            Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że moja córka non-stop się
                            wydziera. Jest bardzo sympatycznym, pogodnym dzieckiem. Co nie
                            znaczy, że nie płacze w ogóle. Ponadto grubym nadużyciem jest
                            obarczanie rodziców winą za każdy płacz dziecka. Dzieci reagują
                            płaczem na przeróżne sytuacje, na które ja nie mam żadnego wpływu
                            (zepsuta zabawka, nieudany obrazek, upadek, zły sen). Często bywa
                            tak, że nadmierne koncentrowanie się na tym płaczu i przesadne
                            uspokajanie dziecka tylko wydłuża jego męki. Wie to każda matka,
                            która choć trochę zna swoje dziecko.

                            Skoro tak dużo piszesz o zaburzeniach osobowości u rodziców i
                            wpływie jaki to ma na dzieci, pragnę poinformować, że mieszczę się w
                            normie (a byłam badana). Tobie również z całego serca życzę zdrowia
                            psychicznego.
                            • bertrada Re: Gender dziecka 13.08.09, 17:33
                              Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia, jak to mówią. Każdy ma takie dramaty,
                              jakie jest zdolny przeżywać. Dla dziecka zepsuta zabawka jest dokładnie takim
                              samym przeżyciem jak dla dorosłego rozwalenie nowego samochodu. Nie chodzi o to,
                              żeby robić z tego tragedię, ale trzeba wykazać trochę empatii i zrozumienia dla
                              uczuć innych. Pewnych rzeczy nie da się odwrócić ani naprawić, i właśnie wtedy
                              jakieś emocjonalne wsparcie czy pocieszenie jest niezbędne. Chociażby po to,
                              żeby dzieciak nie przyswoił sobie modelu zachowania, że jak komuś dzieje się
                              krzywda to pod pretekstem, że wydziwia i nic mu się nie dzieje, można przejść
                              obok. Wbrew pozorom nie jest to model życia, który ułatwia to życie. Jednak
                              dobrze umieć sobie zapewnić jakąś sympatię otoczenia i dać otoczeniu preteksty
                              do ewentualnej wzajemności jak się samemu wpadnie w tarapaty.
                              A to, że ktoś nauczy się nie okazywać emocji i ukrywać swoje problemy, jeszcze
                              nie oznacza, że takowych nie posiada.

                              To samo zjawisko występuje w świecie dorosłych. Coś co dla jednego jest
                              błahostką dla kogoś innego może być traumatycznym przeżyciem. I bądź tu
                              człowieku mądry i rozstrzygnij kto ma racje. Gdzieś czytałam wywiad z Żydówką,
                              która ocalała z Oświęcimia, ale straciła tam większość rodziny. I opisywała jak
                              kompletnie nie mogła zrozumieć swojego dorosłego syna i synowej, jak robili
                              problemy z jakiś wg niej nic nieznaczących problemów. Bo dla niej np kradzież
                              nowego samochodu nie była żadnym problemem i uważała, że robienie z tego
                              rodzinnej tragedii jest absurdem i profanacją.
                              • bri Re: Gender dziecka 14.08.09, 09:40
                                Wyobraź sobie, że dziecko jednak inaczej przeżywa zepsutą zabawkę
                                niż dorosły utratę wartościowej rzeczy. Dziecko zapomina o takiej
                                stracie (chyba, że to jakaś bardzo szczególna zabawka), jak tylko w
                                zasięgu jego świadomości znajdzie się inne ciekawe zajęcie. Dlatego
                                właśnie nie ma sensu sztucznie przedłużać rozpaczy pocieszając je
                                bez końca; w ten sposób przekazujesz mu komunikat "spotkała Cię
                                straszna tragedia, płacz dalej". Żebyś nie odjechała za bardzo w
                                swoich chorych fantazjach od razu uściślam, że nie oznacza, to iż
                                myślę, że do płaczącego dziecka należy powiedzieć "cicho bądź
                                szczeniaku". Jednak to dorosły musi pokazać dziecku właściwą miarę
                                pewnych rzeczy i nie ma to nic wspólnego z ukrywaniem emocji i
                                problemów.
                          • sabinac-0 Re: Gender dziecka 13.08.09, 18:05
                            Zauwazylam ze mylisz kilka rzeczy.
                            Przede wszystkim mylisz rzeczywiste potrzeby z zachciankami a odmowe spelniania
                            zachcianek lub przymuszenie dziecka do jakiejs czynnosci niechcianej ale
                            koniecznej (np zabiegow medycznych, ubrania sie, wyjscia z placu zabaw, oddania
                            pozyczonej zabawki) mylisz z przemoca i maltretowaniem.
                            Nie kazdy placz dziecka swiadczy o jego krzywdzie.
                            Czym innym jest wrzask dwulatka ktoremu nie kupiono zielonego slonika z wystawy
                            a czym innym placz dziecka bitego lub zamykanego godzinami w ciemnym pokoju.

                            Co do szantazowania i manipulowania rodzicami - male dzieci potrafia to
                            doskonale. Co nie znaczy ze nie potrzebuja rodzicow.

                            Jesli dziecko zauwazy ze moze na siebie w jakis sposob sciagnac uwage otoczenia
                            i stac sie pepkiem swiata bedzie to robic - inwencje maja nieograniczona.
                            Poczawszy od dosc prostych metod jak krzyk i tarzanie sie po ziemi do bardziej
                            wymyslnych, np. zjedzenie kaszki tylko gdy wlacza kreskowke, zrobienie kupki
                            tylko w zamian za nagrode, symulowanie objawow ktore ma chora babcia by mama
                            zajela sie nim a nie babcia.

                            Rozwoj malego dziecka jest procesem w ktorym dziecko powoli przechodzi od
                            skrajnego egoizmu do kontaktow spolecznych i wspolpracy z innymi.
                            Oczywiscie nawet niewielkie zmniejszenie wlasnego "ja" powoduje gleboka
                            frustracje i cierpienie psychiczne, nieuniknione w tym przypadku.

                            To samo z lekiem - dziecko musi skonfrontowac swoj strach z rzeczywistoscia.
                            Musi sie przekonac ze burza wzbudza lek ale widziana przez okno nie jest grozna
                            a lekarz, choc wydaje sie straszny, nie robi nic zlego i jeszcze po badaniu
                            podaruje naklejke.

                            Oczywiscie dziecko czasem ma pokuse by zachowac pozycje najwazniejszej osoby na
                            swiecie lub uniknac niechcianej sytuacji i stad te wszystkie manipulacje.

                            Ale jesli bedziemy probowali na sile uchronic dziecko przed tym cierpieniem i
                            doswiadczeniem, czy to spelniajac wszystkie zachcianki, czy to faszerujac je
                            lekami, nie pozwolimy mu poznac ze czasem warto troche ustapic ze swojego bo
                            milo jest miec przyjaciol, i ze lek mozna pokonac bez ucieczki, i wychowamy
                            czlowieka ktory nie bedzie zdolny do zycia w swiecie.

                            Przepraszam za osobiste pytanie, ale czy twoje radykalne, emocjonalne i
                            nieobiektywne wypowiedzi nie wynikaja z jakichs traumatycznych przezyc w
                            dziecinstwie?
                            • bertrada Re: Gender dziecka 13.08.09, 18:46
                              Po pierwsze psychologia, zwłaszcza ta okołofreudowska, to pseudonauka a nie
                              fakty potwierdzone jakimiś obiektywnymi badaniami. Dlatego absurdem jest
                              dorabianie jakiś pseudofilozoficznych teorii do rozwoju dziecka, w stylu
                              przejście od fazy egoizmu do altruizmu, widzenie w dziecku manipulanta, itp. Te
                              wszystkie teorie to tylko jakaś marna próba usprawiedliwiania i tłumaczenia
                              sobie dlaczego jest tak a nie inaczej. A zwłaszcza usprawiedliwianie siebie i
                              swojego złego zachowania względem dziecka. Nikogo nie da się wychować. Człowiek
                              jest jaki jest z powodu genów i zbiegów okoliczności, na które ani on sam ani
                              jego rodzice nie mają wpływu. Dlatego wszelkie dręczenie kogoś z premedytacją
                              jest absurdalne. Mogą tylko doprowadzić do jakiś poważnych zaburzeń lękowych i
                              negatywnie wpłynąć na rozwój układu nerwowego. To akurat zostało udowodnione, że
                              żeby mózg się prawidłowo rozwinął potrzebuje świętego spokoju a permanentny
                              stres jest neurotoksyczny.

                              Po drugie, nawet zwolennicy freudowskich teorii, kształtowania osobowości przez
                              środowisko, pozytywnego wpływy stresu na człowieka, itp są zdania, że to
                              wszystko trzeba pozostawić przypadkowi. Bo te wszystkie stresy, które dziecko
                              spotkają całkowicie przypadkowo i których uniknąć się nie da, są w zupełności
                              wystarczające do jego prawidłowego rozwoju. Nie trzeba mu dokładać stresów
                              celowo i z premedytacją, pod pretekstem kształtowania jego charakteru, bo jest
                              to nie dość, że nie potrzebne, to jeszcze może zaszkodzić. Przykładem może być
                              sytuacja, kiedy niemowlak wrzeszczy a matka tak mocno zaśnie ze zmęczenia, że
                              nie obudzi się od razu żeby go nakarmić czy przewinąć. Dzieciak przeżywa stres,
                              ale wliczony w jego możliwości i być może sprzyjający jego prawidłowemu
                              rozwojowi. Więc jakoś sobie z tym poradzi, zapewne nic mu nie będzie i wtedy
                              jest ok. Natomiast niedopuszczalne jest niepodchodzenie do wrzeszczącego
                              niemowlaka z premedytacją, na zasadzie niech się uczy, że nie jest pępkiem
                              świata a matka to nie jego służąca. I podobnie jest ze starszym dzieckiem. Czym
                              innym jest sytuacja losowa. Nie mogę czegoś mu kupić bo nie mam pieniędzy, nie
                              mogę mu czegoś dać bo jest na diecie, ewakuuję go z ruchliwej ulicy, czy
                              zabieram z placu zabaw, bo burza z gradem się zrobiła albo horda dresów na niego
                              przyszła, itp. Natomiast niedopuszczalne jest robienie tego samego dla zasady,
                              tak żeby postawić na swoim i pokazać kto tu rządzi.
                              Dodatkowo dzieci nie są idiotami. I na podstawie zachowania rodziców i analizy
                              sytuacji, szybko załapią kiedy coś się stało na skutek losowych zdarzeń na które
                              nikt nie ma wpływu i być może zachowanie rodzica zapobiegło czemuś gorszemu, a
                              kiedy rodzic po prostu skrzywdził go z premedytacją. I sytuacja nr1 to co
                              najwyżej krótkotrwały stres a sytuacja nr 2 to już jest trauma związana z
                              zachwianiem poczucia bezpieczeństwa.
                              • sabinac-0 Re: Gender dziecka 13.08.09, 20:38
                                Bertrada, gorliwie udowadniasz ze sie ze mna zgadzasz.

                                Czy ja zalecam by dziecko bic, dreczyc z premedytacja lub zostawiac samego
                                placzacego niemowlaka?
                                Nigdy tego nie zalecalam i absurdem jest mi to imputowac.

                                Niemniej nie uwazam ze mam obowiazek kupic dziecku kazda zabawke o ktorej
                                zamarzy bo jak nie kupie to ono bedzie w permanentnym stresie, poplacze sie,
                                dostanie lekow, nerwicy i nie wiadomo jakich jeszcze zaburzen.
                                Moge odmowic dziecku, nawet jesli mam pieniadze a zabawka nie jest
                                niebezpieczna. Jest to moje prawo, jako osoby odpowiedzialnej za rodzine. To ja
                                decyduje na co wydam pieniadze bo ja je zarabiam - moze odloze na wakacje, moze
                                kupie meble, moze dziecku zabawke a moze cos dla mnie (no chyba moge - a moze
                                odmawiasz matkom tego prawa?).
                                Jesli nakazuje dziecku np posprzatanie zabawek czy, gdy jest starsze, pozmywanie
                                naczyn - to nie dlatego ze jestem tyranka ktora chce pokazac kto tu rzadzi,
                                tylko dlatego ze ktos te czynnosci wykonac musi a ja nie jestem robotem.

                                Mam wrazenie ze nie masz dzieci - dlatego negujesz fakt ze np. zdrowe dzieci
                                moga sie buntowac lub manipulowac, wymagasz od rodzicow a zwlaszcza matek
                                absolutnego poswiecenia, myla ci sie tez mozliwosci dziecka w zaleznosci od wieku.
                                Potem do tych pomylek dopisujesz ideologie, za wszelkie zlo swiata winiac
                                rodzicow ktorzy skrzyczeli dziecko lub nie chcieli kupic mu lizaka.

                                Co do wywodow o psychologii i fizjologii rozwoju, osobowosci, Freudzie, genach,
                                neurologii, neurotoksycznosci - podajesz zlepek "naukowych" terminow z ktorego
                                widac ze cos ci dzwoni tylko nie bardzo wiesz w ktorym kosciele.
                                Wydaje mi sie ze wiedze do twoich psychologicznych rozwazan czerpiesz z googla i
                                popularnych tygodnikow.
                                • bertrada Re: Gender dziecka 13.08.09, 22:55
                                  Nie udowadniam, że się z kimś zgadzam bądź nie. Nigdzie nie napisałam, że się
                                  zgadzam z freudowskimi filozofiami. Powiedziałam tylko, że nawet one nie
                                  popierają krzywdzenia dzieci z premedytacją. Natomiast zgadzam się z tym, że nie
                                  da się uniknąć pewnych losowych wpadek i wtedy nie ma sensu obwiniać ani siebie
                                  ani nikogo innego.

                                  Ja jestem zdania, że nie wolno nikogo krzywdzić i trzeba zrobić wszystko, żeby
                                  innym, zwłaszcza podopiecznym zaoszczędzić bólu i cierpienia. A dom to nie jest
                                  obóz koncentracyjny, w którym rodzic pełni rolę kapo rozstawiającego wszystkich
                                  po kątach, rozdzielającego obowiązki i wymierzającego kary i nagrody. Jak ktoś
                                  lubi mieć posprzątane to niech zakasuje rękawy i się zabiera do roboty a nie
                                  tyranizuje innych, żeby uskuteczniali jego wizję życia w porządku. Zwłaszcza, że
                                  to wszystko da się zrobić tylko i wyłącznie wtedy jak ma się dużą przewagę
                                  ekonomiczną i fizyczną nad podopiecznym. Bo już widzę jak ktoś zmusi nastolatka
                                  który ma 1,90 i 100kg wagi do tego żeby szorował gary i sprzątał pokój, czy
                                  odmówi mu kupienia kolejnej gry komputerowej, którą sam sobie będzie w stanie
                                  skombinować. Dlatego uważam, że należy zachować resztki godności osobistej i
                                  równo traktować wszystkich bez względu na to czy są słabi czy silni. I od samego
                                  początku wypracować sobie jakieś metody współżycia z ludźmi, które będą uniwersalne.

                                  Poza tym, kiedyś o tym pisałam, jak ktoś się decyduje na opiekę nad kimś, to nie
                                  robi temu komuś łaski. Dziecko to nie jest obowiązek. Nie jest to też zabawka,
                                  która ma cały czas umilać rodzicom życie. To człowiek, który ma swoje potrzeby,
                                  prawo do własnego zdania i własnej wizji świata. A niestety czy się to komuś
                                  podoba czy nie to rola opiekuna sprowadza się do tego, że jest się niewolnikiem
                                  podopiecznego i całe swoje życie trzeba temu podporządkować. I wszystko jedno
                                  czy decydujemy się na posiadanie dziecka, zwierzęcia, czy domku z ogródkiem.
                                  Wszystko to wymaga jakiś wyrzeczeń, na zasadzie coś za coś. Nie kupię sobie
                                  nowego ciucha ale za to zainwestuję w to coś co mam pod opieką. W zamian będę
                                  mieć satysfakcję, że ktoś się cieszy, lepiej rozwija, czy, że kwiatki ładnie
                                  kwitną jak to będzie chodzić o ogródek. I obie strony będą zadowolone. Nie można
                                  zjeść ciastka i mieć ciastka. Natomiast jak dla kogoś rodzicielstwo jest
                                  poświęcaniem się i dostaje furii, że coś nie jest po jego myśli i szlag go
                                  trafia na samą myśl co mógłby sobie kupić i zrobić gdyby nie dziecko, to nie
                                  nadaje się na rodzica.

                                  Nie mówiąc o tym, że dzieci działają wg dość prostego algorytmu, więc bardzo
                                  łatwo jest nimi manipulować. Trzeba tylko chcieć pokombinować. Ale jak zwykle
                                  rozwiązania siłowe są najprostsze.
                                  • sabinac-0 Re: Gender dziecka 13.08.09, 23:32
                                    Teraz sie dowiaduje ze rodzic ktory osmiela sie burzyc potomkowi beztroskie
                                    dziecinstwo i kazac mu wykonac jakas czynnosc domowa jest krzywdzacym z
                                    premedytacja kapo obozu koncentracyjnego ktory tyranizuje innych by
                                    uskuteczniali jego wizje zycia w porzadku. Dobry rodzic modo Bertrada nie
                                    odbiera potomstwu resztek godnosci osobistej i zakasujac rekawy, z usmiechem
                                    zabawiajac potomka rozmowa, sprzata po nim balagan, oczywiscie to wszystko po
                                    ilustam godzinach pracy z ktorej caly dochod przeznacza na gry komputerowe i
                                    inne podstawowe potrzeby potomka bez natychmiastowego zaspokojenia ktorych na
                                    pewno bedzie on mial nerwice i spaczony charakter.
                                    Czolowy Wychowawca-teoretyk Bertrada wie tez najlepiej ze czlowiek stajac sie
                                    rodzicem traci nieodwracalnie prawa czlowieka i ma calkowicie wyrzec sie potrzeb
                                    wlasnych.

                                    Koncz Wasc, wstydu oszczedz...
                                    • bertrada Re: Gender dziecka 13.08.09, 23:47
                                      Bo jak zwykle wszystko się sprowadza do tego kto kogo. Skoro mam nad kimś władzę
                                      absolutną, to ten ktoś ma tańczyć jak mu zagram. A jak sobie zmajstrowałam
                                      dzieciaka to on jest moją własnością i nie ma nic do gadania, tylko ma tańczyć
                                      jak mu zagram. Czasem łaskawie dostanie cukierka jak będę mieć dobry humor.
                                      Cudowna wizja świata.
                                      Wystarczy zmienić trochę obsadę i w miejsce dziecka postawić żonę a w miejsce
                                      rodzica męża. Dopiero się zacznie zabawa.
                                      • sabinac-0 Re: Gender dziecka 14.08.09, 21:27
                                        Uspokoj sie, wody sie napij czy cos takiego.
                                        Nikt tu nie propaguje dreczenia dzieci ani nikt nie jest zwolennikiem
                                        traktowania dzieci jak wlasnosci - ktory raz musze to powtarzac?
                                        Srasznie sie zaperzasz, dopisujesz mi jakies zle intencje ktorych, zapewniam
                                        cie, nie mam.
                                        Przeciez pisalam tylko o buncie dwulatka ktory czegos nie chce bo "nie i juz".
                                        Ty jednak oczyma duszy zobaczylas nie bezradnych wobec wybuchow zlosci pociechy
                                        rodzicow lecz okrutnych oprawcow poddajacych dziecko wymyslnym torturom a dom
                                        rodzinny porownalas do obozu koncentracyjnego.

                                        Swiadczy to o ogromnym, nieproporcjonalnym do tematu, ladunku emocjonalnym
                                        piszacego.

                                        Dlatego juz wczesniej cie pytalam czy nie masz za soba jakichs traumatycznych
                                        przezyc w dziecinstwie ktore tlumaczylyby twoja przesadna i ostra reakcje.

                                        Mam wrazenie ze czytajac nasze wpisy o poskramianiu dwulatka przypomnialy ci sie
                                        jakies zaznane w dziecinstwie krzywdy, przezylas je na nowo a oskarzenia rzucane
                                        na mnie i bri tak naprawde byly przeznaczone dla innych osob.
            • z_lasu Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:00
              Jasne, przecież nie ma żadnej różnicy między straszeniem dziecka
              lekarzem i szpitalem, a uczeniem go, że jego ciało jest jego
              własnością i nikt obcy nie ma prawa robić z nim co chce, nawet jeśli
              ma biały fartuch. Za to zmuszanie dziecka siłą do poddania się
              badaniu na pewno wypracuje u dziecka ufność do personelu medycznego.
              • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:04
                Macie dzieci?
                • z_lasu Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:08
                  Tak.
                  • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:14
                    To powiedz mi jak sobie radziłaś, kiedy Twoje roczne dziecko miało
                    katar? Dawało sobie bez problemu włożyć gruszkę do nosa???
                    • z_lasu Re: Gender dziecka 12.08.09, 11:57
                      Nie, więc nie wkładałam. Nie miało to sensu, bo dziecko po tej
                      operacji dostawało takiej histerii, że znowu miało pełny nos, więc
                      po co je torturować? Zauważyłam, że dla dziecka mniejszym problemem
                      jest zapchany nos niż użycie gruszki. Wiem, do czego zmierzasz: że
                      nie da się wychować dziecka bez przemocy. No, nie da się - muszę je
                      złapać i odciągnąć, gdy wybiega na jednię. Ale to coś innego niż
                      uczenie, że obcy człowiek może robić z nim co chce, bo jest ...
                      (lekarzem/księdzem/dorosłym itd.).
                      • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 12:05
                        No właśnie, wizyta u lekarza to coś innego niż uczenie, że obcy
                        człowiek może z nim robić co chce, bo jest
                        (lekarzem/księdzem/dorosłym itd.).
                        • z_lasu Re: Gender dziecka 12.08.09, 12:57
                          Wizyta u lekarza nie jest a priori uczeniem, że obcy człowiek może z
                          nim robić co chce. Ale zachowanie rodziców przemocą zmuszające
                          dziecko do uległości wobec wszelkich działań ludzi w białych
                          kitlach, bez uwzględnienia fizycznych i psychicznych odczuć
                          dziecka - takim uczeniem już jest.
                          • bri Re: Gender dziecka 12.08.09, 13:19
                            W takim razie faszerowanie dziecka lekami przed wizytą u lekarza
                            jest tym bardziej uczeniem dziecka, że jedyny sposób, żeby sobie
                            poradzić z trudną sytuacją to substancje zmieniające świadomość. ;)

                            Ale zachowanie rodziców przemocą zmuszające
                            > dziecko do uległości wobec wszelkich działań ludzi w białych
                            > kitlach, bez uwzględnienia fizycznych i psychicznych odczuć
                            > dziecka - takim uczeniem już jest.

                            Większość rodziców uwzględnia uczucia dziecka, po prostu kiedy
                            zabieg jest niezbędny to jest niezbędny, nawet jeśli matka ma łzy w
                            oczach, bo jej dziecko cierpi. Wizyta u lekarza zwykle jest po to,
                            żeby dziecku oszczędzić jeszcze większego cierpienia.
                      • sabinac-0 Re: Gender dziecka 12.08.09, 23:59
                        A jesli problem byl powazniejszy niz katar i interwencja lekarza niezbedna?
                        Badanie lekarskie to nie jest przemoc tylko koniecznosc.
                        Oczywiscie mozna zrezygnowac z wizyty respektujac "nie chce" dziecka tyle ze
                        jesli dziecko jest powaznie chore mozna mu tym zaszkodzic.
                        Powiesz "przekonac je" - to utopia. Dwulatek przekonac sie raczej nie da - nawet
                        jak w domu powie "tak" to w gabinecie i tak zrobi scene.
    • bertrada Pocałuj ciocię, powiedz wierszyk 11.08.09, 19:08
      Z chłopców to rzadko kiedy robi się małych hostów. Natomiast dziewczynka w roli
      hostessy albo małej markietanki zabawiającej gości to dość powszechny obraz. To
      zazwyczaj dziewczynki ubiera się na lale, żeby wszystkie ciotki, wujki, babcie i
      dziadki się zachwycały. Każdy ma prawo pogłaskać, wziąć na ręce i pocałować. A
      lala nie ma prawa się sprzeciwić. Jak będzie grzeczna to może cukierka dostanie
      albo jakiś inny prezent. Od chłopców czegoś takiego się nie wymaga. Oni mają
      prawo być niezbyt piękni, niezbyt grzeczni, umorusani i nie wzbudzać zachwytu
      swoją cielesnością. Ich ceni się za inne cechy.

      Podobnie jest w szkołach. To dziewczynki zazwyczaj chadzają z laurkami do
      nauczycieli, to one mówią wierszyki na akademiach, to one mają się porządnie
      zachowywać. Czyli od urodzenia dostają sygnał, że w zasadzie ich wartość mierzy
      się tym jak bardzo uda im się wprowadzić innych w dobry nastrój i wzbudzić
      pozytywne emocje.

      Mało komu przychodzi do głowy żeby swoją kilkulatkę zapisać na kurs komputerowy
      dla dzieci, kupić jej komputer, czy chociażby gry komputerowe inne niż "ubierz
      Barbie na przyjęcie", zapisać na zajęcia z jakiś sportów walki, itp. Jak już
      zapisywane są na jakieś zajęcia to zazwyczaj jest to śpiew, taniec, nauka gry na
      jakimś instrumencie ewentualnie języki obce.

      Ktoś kiedyś stworzył serwis internetowy, gdzie można obstawiać za pieniądze kim
      będzie dziecko jak dorośnie. Jest to skierowane do rodziców niemowląt, o których
      predyspozycjach nic jeszcze nie można powiedzieć. Tzn można obstawić że np
      dzieciak w tym i tym roku dostanie oscara, medal olimpijski, nobla, skończy
      prestiżową uczelnie, ożeni się, czy zrobi cokolwiek innego. Wybór dowolny. No i
      jak się to sprawdzi, to można zgarnąć kasę. I po podsumowaniu okazało się, że
      rodzice mają większe ambicje wobec synów niż córek. Mało kto obstawia, że córka
      dostanie nobla, zostanie prezydentem, itp. Je widzi się na ślubnym kobiercu, w
      roli modelek, aktorek, celebrytek itp. Nie mówiąc o tym, że częściej udzielali
      się rodzice synów niż córek. Nie mam pojęcia czy ten portal nadal funkcjonuje, a
      dane są sprzed kilku lat.
      • sabinac-0 Re: Pocałuj ciocię, powiedz wierszyk 13.08.09, 00:06
        Na konkursie judo w szkole mojego syna doskonale kladla przeciwnikow na lopatki
        dziewczynka ktorej z widowni kibicowala matka - Arabka okutana chusta.
        Ciekawe czy ta dziewuszka bedzie rownie dzielna w przyszlosci czy tez, jak tylko
        dorosnie, wloza jej chuste i wydadza za kogos kto ja kupi tzn zaoferuje jej
        rodzicom odpowiednia sume.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka