Mam problem z plamkami pojawiającymi się na mojej skórze. Nie jest to uciążliwe bo ani nie swędzi ani nie boli. Ot poprostu placek czerwony z otoczką białej suchej skórki.
Na wizycie u dermatologa dowiedziałam się ze to wyprysk pieniązkowaty. I dostałam maść. nie pomogła.
Kilkanaście dni później na wizycie u endokrynologa dowiedziałam się że to co mam to łupież pstry i że lekarka po obejrzeniu tego jest na 100% pewna.
Ogólnie skłaniam się bardziej do tego łupieżu. Zmiana dermatologa oczywiście jak najbardziej ale polecany dermatolog ma ni mniej ni więcej jak półroczne kolejki.
Wybieram sie z tym problemem do lekarza rodzinnego ale .......
Czytałam na necie że mimo iż używa się leków należy bezwzględnie wszystko wyparzyć, wygotować. Reczniki, pościele, ubrania itp.
Powiedzcie mi jak sobie radzicie albo poradziliście z tym cholerstwem?
Ja właśnie po kilku miesiącach spokoju mam przepiękną czerwoną wielką plame (wielkości 5 złotówki) centralnie pod okiem
Może polecicie coś bez recepty ?