Gość: aga
IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl
22.11.04, 12:23
W ciągu ostatnich trzech lat miałam cztery razy ropień Bartholina. Leczenie
za każdym razem kończyło się nacięciem opróżnieniem i założeniem sączka. Czy
któraś z was również miała taki ropień? Jak wyglądało leczenie i czy również
się nawraca? Czy znacie jakiś skuteczny sposób na pozbycie się go raz na
zawsze?