Dodaj do ulubionych

Pomózcie!

04.06.05, 14:10


Dziewczyny!
Od wczoraj rana nie moge sobie znaleźc miejsca. W czwartek po poludniu moja
bardzo bliska kolezanka urodziła synka. Poród wywoływany, bo 6 dni po
terminie. Z małym jest wszysko ok, jest zdrowy, wazy 3800, dostał 10 pokt. Za
to moja przyjaciólka jest w stanie krytycznym. W trakcie porodu straciła
bardzo duzo krwi, godzine po porodzie zaczeło jej spadac tetno, zatrzymała
sie akcja serca. Reanimowali ja i wzieli na stól operacyjny poniewaz doszedł
krwotok wewnetrzny w jamie brzucha. Nie znam szczegółow, ale ponoc doszło
równiez do zatrucia jej krwi wodami płodowymi które sie do niej dostały, a
oprócz tego uaktywniła sie tzw."utajona krzepliwosc krwi" którą powoduje
jakis hormon uwalniany podczas porodu. Kolezanka miała podczas operacji
kilka krwotoków, po operacji krowotki z nosa i uszu, a dzisiaj rano równiez
nastepny do zoładka. Lekarze nie mogli jej operowac drugi raz poniewac juz by
tego nie przezyła, wiec ma pozakładane dreny. Przetoczono jej juz 70 litórw
krwi, ale ta krew jets ponoc caly czas systematycznie niszczona przez wody
płodowe którymi oragnizm był zatruty - Boze, nie moge tego zupełnie pojąc!
Kolezanka jest cały czas nieprzytomna, lezy podłaczona do tych urzadzen...Nie
wiadomo kiedy i czy w ogóle sie wybudzi, w jakim bedzie stanie.

Boze, tak strasznie mi jej zal, zal mi jej meza, jej synka - tego co
przezywaja nie da sie opisac.
Czy słyszałyscie moze kiedykolwiek o takim przypadku? Moze któras z was
wytłumaczy mi dokładnie o co chodzi w tej "utajonej krzepliwosci" i zatruciu
wodmi płodowymi krwi matki. Jakie sa tego konsekwenacje?
Czy ona ma sznase jeszcze normalnie zyc i cieszyc sie synkiem? Widziała go
zaledwie przez kilkanascie minut...

Napiszcie cokolwiek...

A to moje słoneczka Nika i Ola
Obserwuj wątek
    • Gość: kredka Re: Pomózcie! IP: *.chello.pl 04.06.05, 16:50
      jestem polozna , nie pracujaca w zawodzie.Sytuacja o ktorej piszesz czyli
      przenikniecie wod plodowych do krwioobiegu kobiety i zaburzenia krzepliwosci
      krwi to bardzo rzadkie powiklanie porodu.Pracowalam 1,5 roku na sali porodowej
      i nigdy nie spotkalam sie z takim przypadkiem.Jednak uczylam sie o tym w szkole
      poloznych i slyszalam opowiesci starszych poloznych.Jest to bardzo ciezkie
      powiklanie, z ktorego trudno kobiete wyprowadzic,czesto konczy sie smiercia.Daj
      Boze aby tym razem inaczej sie skonczylo.Trzymajcie sie.
      • Gość: kinga Re: Pomózcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 17:01
        Straszne jest to co napisalas.Bardzo Wam wspolczuje-to nie tak mialo sie
        zakonczyc.Boze,daj tej dziewczynie sile bo ona ma dla kogo zyc.
    • ob-gynaec Re: Pomózcie! 04.06.05, 17:19
      Rzeczywiście, doszło do jednego z najcięższych powikłań w położnictwie - czyli
      zatoru płynem owodniowym z pełnoobjawowym zespołem DIC (rozsiane wykrzepianie
      wewnątrznaczyniowe). W takim stanie, mówiąc w dużym skrócie, krew nie krzepnie i
      dlatego dochodzi do krwawień z wielu narządów, które niezwykle ciężko jest
      zatrzymać - właśnie ze względu na ogromne zaburzenia ze strony układu krzepnięcia.
      Zatorowi płynem owodniowym nie można w żaden sposób zapobiec, a stosowane
      leczenie jest skomplikowane i często nieskuteczne. Trzeba intensywnie podawać
      krew i jej preparaty, które z drugiej strony uciekają w związku z krotokami.
      Jesli przyjaciółka przetrwała pierwszy, najcięższy okres, sytuacja jest w pewnym
      stopniu opanowana, istnieje szansa, że po żmudnym leczeniu wszystko zakończy się
      pomyślnie. Oby tak było...
    • bmjw88 Re: Pomózcie! 04.06.05, 22:38
      Pierwszy raz słyszę taki koszmarny opis porodu
      Jakie są przyczyny takiego strasznego powikłania
      Czy twoja przyjaciółka jest pod opieką dobrych lekarzy?
      Wierzę że szansa na powrót do normalnego życia jest zawsze i wszyscy jej
      najbliżsi na pewno w to wierzą


      Pozdrawiam
    • very_martini Re: Pomózcie! 05.06.05, 09:56
      Aga, lekarze Was pewnie wyśmieją, ale sytuacja patowa i uważam, że trzeba się
      chwytac wszystkiego. Podajcie jej homeokulkę arnica montana 1000 CH, jeśli nie
      będą chcieli Wam jej sprzedać w aptece bez recepty, to może być 200ch, albo
      jajakolwiek, jaka będzie. Trzeba rozpuścić w wodzie, żeby nie było problemów z
      połykaniem, można podawać pipetą albo chociażby strzykawką dosłownie po kropelce
      do ust, albo smarować tą wodą wewnętrzną stronę warg, żeby sie nie zadławila. Te
      leki wchłaniają się w wodzie. Arnika to numer jeden na wszelkie problemy
      związane z krwią, krwotokami i krzepliwością. Naprawdę warto spróbować, nawet
      jeśli wszyscy są sceptyczni. Pisz na prv, jeśl będziesz miała wątpliwości.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • very_martini errata:) 05.06.05, 13:49
        w jamie ustnej się wchłaniają, nie w wodzie. dopiero teraz zauważylam.
        i objawy mogą przez moment ulec natężeniu, o tym też zapomniałam wspomnieć, a to
        ważne przecież.

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
    • bmjw88 Re: Pomózcie! 05.06.05, 13:22
      czy masz jakies nowe wiadomości ?
      • plavusa Re: Pomózcie! 05.06.05, 15:19
        Trzymam kciuki!!!!!
        Z całej siły!!!

        Nigdy wcześniej nie słyszałam o takim przypadku. Mam nadzieję, że leży w bardzo
        dobrym szpitalu.

        Mam też pytanie do osób kompetentnych - co wywołuje takie powikłanie oraz czy
        niektóre kobiety sa narażone na nie bardziej niż inne?
        • Gość: mrowka75 Re: Pomózcie! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 05.06.05, 17:20
          Hej.
          Daj znać co dalej się dzieje. Trzymam mocno kciuki.


          tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20711;30/st/20051126/k/56bd/preg.png
        • Gość: renia Re: Pomózcie! IP: *.chello.pl 05.06.05, 17:27
          Trzymam mocno kciuki. Oby wszystko zakończyło się szczęśliwie!

          Mam też pytanie do osób kompetentnych:
          Czy sytuacja opisana mogłaby zaistnieć, gdyby poród nie był wywoływany a
          zakończony cc? (wg pierwszego postu poród odbył się 6 dni po terminie).
    • bmjw88 Re: Pomózcie! 06.06.05, 19:02
      bardzo poruszyła mnie ta historia
      dlatego pytam
      chociaż tak naprawdę boje się pytać
    • Gość: foczka_an Re: Pomózcie! IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.05, 21:33
      jestem myslami z toba i twoja przyjaciółką!!!sad to musi sie dobrze skonczyc!!
      dlaczego tak jest ze maloletni dziewczyny radzą dzieci i luzz a jak ktos bardzo
      chce je miec,małzenstwo to zawsze musi byc cos nie tak...sad
      trzymam kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      daj znac jak cos sie wyjasni!!
      • jol5.po Re: Pomózcie! 08.06.05, 09:46
        sad((((
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24763121&v=2&s=0
        • lilith76 Re: Pomózcie! 08.06.05, 11:39
          dla mnie najstraszniejsze jest to, że na progu XXI wieku może zdarzyć sie taki
          nieprzewidywalny pech i nikt nie jest w stanie tego przewidzieć ani temu
          zapobiec.
          • Gość: agagacek2 Re: Pomózcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 12:10
            Dziekuje wam za wszystkie posty, za nadzieje...

            Niestety sytuacja jest nadal tragiczna. Chyba juz tylko cud moze ja uratowac.
            Ma nieodwracalne zmiany w mózgu, pien mózgowy w czesci obumarł, wiekszosc
            organów nie pracuje, nadal nieprzytomna.
            Dzisiaj modlimy sie w jej intencji na mszy...

            Wiecej na ten temat pisze na biezaco na forum "edziecko" - emama.

            Dziekuje kochane.
            • Gość: ala Re: Pomózcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 12:50
              może to co ci napiszę będzie jakimś światełkiem,nie wiem..
              parę lat temu usłyszałam też taki wyrok od lekarzy,siedziałam wtedy drugą dobę
              przed oiom-em,umierał mój mąż,był długo nieprzytomny,przy życiu utrzymywały go
              maszyny...wyszedł lekarz,popatrzył i powiedział,że nastąpił obrzęk mózgu,że są
              nieodwracalne zmiany w pniu mózgu i zapytał czy możemy porozmawiać o
              przeszczepach..
              wyłam
              wyszła starsza kobieta,lekarka i zapytała czy jestem wierząca
              kiwnęłam głową a ona powiedziała,że została mi już tylko modlitwa z wiarą o cud
              później przyszła jeszcze raz i powiedziała,że robią co mogą ale..
              za chwilę dodała -może to i lepiej,bo gdyby przeżył przy takich zmianach to
              byłaby to roślinka...
              a dzisiaj mogę ci tylko przesłać moc pozytywnych życzeń dla twojej przyjaciółki
              i dla was wszystkich ode mnie i...mojego męża
              pracującego zawodowo,w pełni sprawnego,młodego jeszcze mężczyzny
              po tamtym traumatycznym doświadczeniu pozostały tylko koszmarne wspomnienia
              nie wiem,w którą stronę przechyli się szala życia bliskiej ci osoby
              ale chciałam,żebyś wiedziała,że i takie przypadki jak ten,który ci opisałam
              zdarzają się
              trzymam kciuki,mocno
              ciepło was pozdrawiam
              • marzenia11 pewnie wiecie, że 20.06.05, 18:37
                ..ta dziewczyna umarła..
                Wczoraj przeczytałam tę wiadomość na forum emama (w takim samym wątku agacki)
                • very_martini ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] 20.06.05, 18:51
                  no to już wiemysad

                  16%VOL
                  22%VAT
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka