Dodaj do ulubionych

Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi słyszy

09.09.12, 12:23
Podzielcie się tym co widzi słyszy i czuje umierający.
Człowiek zdaje sobie sprawę, że jego czs dobiega końca, szczególnie gdy jego wiek wskazuje na to, że przekroczył średnią rodziców, dożył tyle że przestaje mówić o swoim wieku.
Szczególnie i dużo zastanawia się nad ostatnimi chwilami, czemu już, a może jeszcze kilka tygodni, będą imieniny itp., nie poddaje się prawie do ostatniej chwili.
Ile trwa umieranie w łóżku, zależy od choroby, czy coś dolega, wtedy zaczyna się odczuwać tę niedołężność, a ile trwa umieranie statystycznie wiedzą lekarze i księża.
Ksiądz śpieszy się oczywiście z ostatnim namaszczeniem, ale wcześniej zadaje pytania i już wie ile jeszcze ma czasu.
A sam umierający zaczyna zauważać ten pokój w którym jest jego łóżko jako coraz piękniejszy, tak ładnie pomalowany: tyle zieleni i jakie piękne to bordo.
Co w następnej kolejności widzi liczby 144000ooo...; 85; 8600.
Zadaje pytania które są odzwierciedleniem psychiki umierającego i tego jakim był przez swoje życie.
Niektórym wydaje się, że te rozmowy są niezrozumiałe, bo jak można pomyśleć gdy umierający pyta czy jakaś tam ..... jeszcze poczeka?
A potem to wszystko staje sie tak bolesne, że umierający już nie chce, nie chce aby mu zwilżać usta, co miałoby niby mu pomóc, najdziwniejsze jest to, że umierający ostatnie dni praktycznie nie śpi, a ten ostatni czas umierania trwał dwa do trzech dni.
To o czym piszę osobiście doświadczyłem, odpowiedzi na liczby 144000ooo... i 85 znalazłem, ale nie mogę odnaleźć odpowiedzi na 8600?
Z pewnością niedużo osób słyszało to co mówili umierający w ostatnich chwilach ale jeśli tacy są to podzielcie się, człowiek który jest pomiędzy "dwoma światami" mówi i widzi ciekawie, ma bardzo cenne myśli i spostrzeżenia.
Umierający nawet powiedział bliskim, że: ale Ty jestes żółty, a Ty nie, nie trochę żółty jesteś, ale nie tak bardzo. I co z tego może wynikać na przyszłość? czy jest to przepowiednia ich życia i tego jak umrą? w jakim wieku?
Dziękuję za ciekawe wpisy i informacje z ostatnich chwil Twoich bliskich, są to bardzo doniosłe chwile, w których Ci co pozostają przeżywają chwile niesamowite (piękne i odrażające), poznając siebie na nowo.
Obserwuj wątek
    • sp9tcu Coś w tym jest 09.09.12, 12:58
      Mój tata umarł na raka
      strasznie się męczył
      umarł po 11
      ale najciekawiej było wieczorem
      jak zamknelismy drzwi od pokoju w którym leżał tata
      to dom nawiedziała taka straszna miłą woń trudno mi wyrazić
      taka atmosfera spokoju , miłości gdyby nie pogrzeb taty to mozn aby poruwnać nie z niesamowicie miłym dniem
      • zoliborski_goral Re: Coś w tym jest 20.09.12, 16:06
        Rozmawialem z kims i osoba ta spytala co mi jest bo strasznie sie zmienilem na twarzy a ja ze nic ze wszystkoOK Za godzine dowiaduje sie ze ojciec mi nagle zmarl Niby zaden dziwny traf a jednak...
        • 0106kons dobry odbiornik działa z dobrym nadajnikiem 05.05.13, 08:25
          Rzeczywiście budzimy się, albo coś się dzieje z najbliższymi, tymi najbardziej związanymi emocjonalnie, gdy coś ważnego się dzieje.
          Są tzw. określenia o dobrym odbiorniku, o dobrym nadajniku.
          Chyba, wydaje mi się, że jestem dobrym odbiornikiem. Ktoś mi kiedyś powiedział, gdy do niej zadzwoniłem: właśnie o tobie myślałam.


          żiborski_goral napisał:

          > Rozmawialem z kims i osoba ta spytala co mi jest bo strasznie sie zmienilem na
          > twarzy a ja ze nic ze wszystkoOK Za godzine dowiaduje sie ze ojciec mi nagle zm
          > arl Niby zaden dziwny traf a jednak...
    • klownbezueba Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 09.09.12, 15:05
      Skąd piszesz? Naprawdę mają tam dostęp do netu?
    • jagabaga92 Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.09.12, 09:55
      Moja ciocia "rozmawiała" ze swoją mamą, która zmarła kilkadziesiąt lat wcześniej.
      • damageik Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.09.12, 11:24
        farmazony! nudzi sie wam.
    • 0106kons Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 14.09.12, 18:37
      niech piszą wszyscy, ale z sensem, może o własnych odczuciach przezyciach, co się działo, bo przecież to jest interesujące. Czy człowiek w chwili śmierci jest między dwoma światami?
      • sp9tcu Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 15.09.12, 21:21
        To było w sierpniu
        wtedy umarłą moja najlepsza ciocia
        ja się kąmpałem
        i mama słyszy pukanie do szyb dzwi
        wychodzi i nic
        nikogo nie ma cisza
        za 10 minut przyszła kuzynka i powiedziała zez ciocia umarła

        Jestem Katolikiem
        uważam że śmierć to nie koniec
        to tylko przejście do innego świata
        polecam Gorąco wypowiedzi naszego dobrego znajomego
        lekarza który przeżył śmierć kliniczną
        Pana doktora Chirurga Jacka Matlaka
        wpiszcie w google bo warto
        • beatatatarowicz Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 29.06.15, 17:42
          Moj tatus zmarl 22.01.2015 przed smiercia mial zwidy widzial rzeczy ktorych nie bylo.Mial zimne stopy,wiec mama chciala zalozyc mu skarpetki lecz powiedzial ze juz nie trzeba,chciala posmarowac mu plecy mascia znieczulajaca bo mial bolesne przezuty nowotworowe na skurze,powiedzial ze nie trzeba ze juz go nic nie boli.Potem jego wzrok blakal sie po pokoju,chcial jeszcze cos powiedziec ale juz nie mogl,struny glosowe odmowily posluszenstwa. Mama wyszla na chwile do kuchni,a gdy wrocila Taus juz ne zyl. Mysle ze smierc to ulga dla ciezko chorych,bo nie czuja juz zadnego bolu. SPOCZYWAJ W SPOKOJU KOCHANY TATUSIU.
    • sp9tcu Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 15.09.12, 21:24
      V wydanie Polskiego życia po życiu. Relacji ludzi uratowanych ze stanu śmierci klinicznej, którego edytorem jest Nieznany Świat, znalazło się na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się książek w Księgarni NŚ w sierpniu br. W jego końcowym segmencie wydrukowany został m.in. reportaż Nieoczekiwany koniec karnawału, będący zapisem odbytego w 1995 r. pod patronatem naszego miesięcznika pierwszego w Polsce zjazdu osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Sądzimy, że ze wszech miar interesujące okaże się porównanie go z innym zapisem faktologicznym przebiegu wspomnianej imprezy pióra Wojciecha Chudzińskiego i Tadeusza Oszubskiego, którzy jako dziennikarze również śledzili Zjazd przedwcześnie pożegnanych, zamieszczając swoją relację z niego najpierw w Expressie Bydgoskim, a następnie we wspólnym zbiorze reportaży Niewyjaśnione zjawiska w Polsce (Videograf II, Katowice 2003).



      ****

      17 lutego 1996 roku, ostatnia sobota karnawału. Jednak ludzie ci zjechali z całej Polski do Warszawy nie dla zabawy. Przyjechali w jedno miejsce, aby rozmawiać o tym, co przydarzyło im się... po śmierci. A jest tych ludzi setka z okładem. Niektórzy z nich staną na mównicy sali widowiskowej warszawskiego kina „Grunwald”, aby publicznie relacjonować, co zarejestrowała ich świadomość, gdy doznali stanu zbliżonego do śmierci.


      Opowieści tych osób różnią się w szczegółach. Jedni mówią o wędrówce mrocznym tunelem ku światłu i obcowaniu ze świetlistymi istotami, inni – o spotkaniach ze zmarłymi krewnymi, podróżach do krain szczęśliwości, rozmowach z aniołami oraz Jezusem. Wszystkich zaś łączy jedno: zdecydowali się ujawnić swe przeżycia i wziąć udział w pierwszym w Polsce tego rodzaju spotkaniu – w „Powrocie Pożegnanych”.
      – Ludzie ci przez wiele lat byli bardzo samotni. Sama świadomość, że są inni, którzy przeżyli to samo, jest dla nich budująca. To wynika z treści ich listów – wyjaśnia Marek Rymuszko, redaktor naczelny miesięcznika „Nieznany Świat” i prezes ogólnopolskiego stowarzyszenia dziennikarskiego Krajowy Klub Reportażu. Tego dnia Rymuszko występuje w innej jeszcze roli: organizatora „Powrotu Pożegnanych” – odbywającego się właśnie zjazdu ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną.
      – Ważne było zebranie tych osób w jednym miejscu – kontynuuje Rymuszko – żeby się ze sobą poznały, skonfrontowały swe doświadczenia. By mogły o tych przeżyciach mówić, bo to wszystkim nam pomoże przełamać istniejącą wokół tego tematu zmowę milczenia. Oczywiście ich zdolność werbalizacji jest różna, różny jest też poziom intelektualny, ale widać, jak bardzo to spotkanie było im potrzebne. Co ciekawe, te wypowiedzi ujawniają pewne stałe punkty. Na przykład występujący zanik lęku przed śmiercią. Następnie niechęć do powrotu – mówią o tym wszyscy. Po trzecie: zmiana życia, zmiana hierarchii wartości i życiowych celów. Mimo że nadal wykonują tę samą pracę zawodową czy pełnią w życiu te same role, ludzie ci robią to już inaczej. Dla nich przestały się liczyć cele przyziemne, są rzeczy ważniejsze niż to, co zwykle ludzi pochłania – ta codzienna, banalna gonitwa za pieniędzmi. Ujawnia się jeszcze rzecz czwarta, którą nazwałbym poczuciem bezpieczeństwa. Oni mają poczucie bezpieczeństwa w sytuacjach, które inni odbierają jako permanentne zagrożenie. Dodajmy, że w ich przeżyciach ze stanu śmierci wszystko dzieje się jakby ponad religiami. {Image Charakter zjazdu pozostaje w niejakim dysonansie z tłem. W hallu warszawskiego kina „Grunwald”, mieszczącego na co dzień Stołeczny Klub Garnizonowy, wiszą rozliczne gabloty. W nich – suto opatrzone fotografiami relacje z wieczorków tanecznych i różnorakich imprez.
      – Mówią, że kiedy się umiera, to tam jest zielona trawa, że każdy sobie rękę podaje. Że nie chcieli tu wracać. Tak się, panowie, wzruszyłam, że mi aż łzy pociekły – dzieli się swoimi wrażeniami podekscytowana szatniarka z „Grunwaldu”, osoba już wiekowa. – I tak serdecznie myślę o tym wszystkim, że to jednak jest prawdziwe. Do jednego pana powiedziałam: „To pan był u Boga?”. A on na to: „O, do Boga jeszcze było mi daleko. Ja byłem na przedpolu”. Śmiał się. W żart obracał. Ale potem mówił poważnie, że tam się bardzo dobrze czuł. Że zielona trawa piękna, ludzie dobrzy. Jakieś inne życie. Całkiem inne niż tu. A ja go pytam: „I chciałby pan jeszcze raz tam być?”. „No – mówi – jeszcze raz tam bym poszedł, bez pytania. Jak dwadzieścia sześć lat tu pracuję, to tutaj pierwsza taka impreza, taka optymistyczna.
      Jacek Matlak z Bielska-Białej jest doktorem nauk medycznych, chirurgiem i homeopatą. Zajmuje się organizacją ochrony zdrowia. Doktor Matlak należy do osób, które przeszły śmierć kliniczną i doświadczyły przeżyć zbliżonych do śmierci.
      – Reprezentuje pan grupę zawodową, która jest dość sceptycznie nastawiona do zjawisk opisywanych przez Raymonda Moody'ego w książce „Życie po życiu”.
      – Mogę powiedzieć tak: jeśli jest to grupa bardzo sceptyczna, to dobrze, bo taką ma być — stwierdza dr Matlak. – Sceptyczne podejście do tych zagadnień gwarantuje obiektywizm. Nie ma nic gorszego jak zbytni entuzjazm, zwłaszcza w przypadkach, o których nie można za dużo powiedzieć, a racjonalnie – w szczególności. Jeśli o mnie chodzi, to miałem tego rodzaju przeżycie, co wcale nie znaczy, że nie odnoszę się do niego sceptycznie. Natomiast uważam, że można publicznie mówić o tym, co się zapamiętało czy też zarejestrowało we własnym umyśle.
      – Czy doświadczenie śmierci klinicznej odmieniło pańskie życie?
      – Wiele rzeczy przestało być dla mnie ważnych. Z kolei wiele spraw dotąd niezauważalnych wysunęło się na pierwszy plan. Przykładowo ludzi zacząłem brać takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi chciałbym, żeby byli.
      – Wróćmy do sceptycyzmu lekarzy...
      – Tego typu sprawy są opisywane przez Raymonda Moody'ego. On stał się już postacią koronną wśród tych, którzy te zagadnienia studiują. Jednak gdy ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną czy byli w stanie ograniczonej świadomości opowiadają o tym w identycznych słowach, jest rzeczą oczywistą, że problem ten wymaga dogłębnych badań. Przy czym sceptycyzm wcale nie musi wyrażać się twierdzeniem, że czegoś takiego nie ma. Sceptyk, chcąc rozwikłać zagadkę przeżyć na granicy śmierci, musiałby założyć, że występuje tu jakieś zjawisko, którego nie znamy. Może jest tak, a może tak.
      – Czy w Polsce prowadzi się badania zjawisk zachodzących podczas śmierci klinicznej?
      – Wiem, że na przykład Uniwersytet Warszawski jakieś badania w tej materii podjął. Świadczy to, że ktoś potraktował rzecz poważnie i nie przygląda się jej wyłącznie z pozycji hecy. Dotąd ludzie, którzy przeżywali takie doświadczenia, po prostu bali się o nich mówić. To nic miłego zostać wykpionym przez własne środowisko. Ja sam zakładam, że może się okazać, iż doznania wynikające ze śmierci klinicznej to nic szczególnego. Byłoby jednak dobrze, żebyśmy – zanim odrzucimy je i zdyskredytujemy – wpierw to udowodnili.
      – Sceptycy powiadają, że całe to „życie po życiu” to jedynie kwestia zaburzeń świadomości pojawiających się wskutek niedotlenienia mózgu.
      – Owszem, znam ten pogląd. Równie dobrze może to być jednak przemieszczanie się w jakiś inny rodzaj bytu, który w moim przekonaniu istnieje. Ale jest to moje prywatne zdanie i inni nie muszą go podzielać.
      – Jak na pańskie doświadczenia zareagowali pana koledzy po fachu – lekarze?
      – Ich reakcje były raczej spokojne, wyważone. Chociaż z drugiej strony zdarzały się też paroksyzmy drwiny. Dlaczego tak? Może dlatego, że lekarze ocierają się o śmierć codziennie i muszą to jakoś odreagować...
      W hallu i sali widowiskowej „Grunwaldu” zgromadziło się około trzech i pół setki osób. Ci, którzy otarli się o ostateczną tajemnicę, dozna
      • sp9tcu Tutaj jest całość 15.09.12, 21:27
        Tutaj jest całość
        www.nieznanyswiat.pl/polecamy/aktualno%C5%9Bci-n%C5%9B/552-powr%C3%B3t-po%C5%BCegnanych
    • 0106kons Re: 144.000.ooo, 85, 8600 16.09.12, 18:56
      zawsze mozemy mówić o niedotlenieniu mózgu itp.
      ale czy osoba na granicy życia i śmierci z niedotlenionym mózgiem nagle się podrywa i mówi o liczbach 144 które widzi bardzo wyraźnie i o tych innych 85 i jeszcze 8600.
      Mówiła też o tym, że jest tak ładnie zielono i bordowo. Te kolory, to może i niedotlenienie, ale te cyfry?
      Te pytania zadawane gdzieś w przestrzeń, czy poczekasz?, czy to też niedotlenienie mózgu?
      • snajper55 Re: 144.000.ooo, 85, 8600 20.09.12, 20:40
        0106kons napisał:

        > zawsze mozemy mówić o niedotlenieniu mózgu itp.
        > ale czy osoba na granicy życia i śmierci z niedotlenionym mózgiem nagle się pod
        > rywa i mówi o liczbach 144 które widzi bardzo wyraźnie i o tych innych 85 i jes
        > zcze 8600.
        > Mówiła też o tym, że jest tak ładnie zielono i bordowo. Te kolory, to może i ni
        > edotlenienie, ale te cyfry?
        > Te pytania zadawane gdzieś w przestrzeń, czy poczekasz?, czy to też niedotlenie
        > nie mózgu?

        Nie śniły ci się nigdy liczby? Nie rozmawiałeś z ludźmi we śnie?

        S.
        • 0106kons Re: 144.000.ooo, 85, 8600 25.09.12, 15:02
          czy nie śniły mi się liczby?
          nigdy? rozmowa w śnie, pewnie tak, ale takie liczby, czy wogóle liczby nigdy.
          Myślę jednak, że cenne odpowiedzi są od ludzi którzy podobne chwile przeżyli dlatego ich odpowiedzi będą cenne.
          • snajper55 Re: 144.000.ooo, 85, 8600 25.09.12, 16:05
            0106kons napisał:

            > czy nie śniły mi się liczby?
            > nigdy? rozmowa w śnie, pewnie tak, ale takie liczby, czy wogóle liczby nigdy.
            > Myślę jednak, że cenne odpowiedzi są od ludzi którzy podobne chwile przeżyli dl
            > atego ich odpowiedzi będą cenne.

            Tak samo cenne jak tych, którym śniły się liczby, kolory, rozmowy czy cokolwiek innego. Są tak samo bezwartościowe jak cudze sny.

            S.
          • wy-logowana Re: 144.000.ooo, 85, 8600 25.09.12, 17:57
            A mnie sie kiedys snilo, ze sie kochalam ze swoim sasiadem. Starym, oblesnym dziadem, heheheh ;).
            • 0106kons Re: 144.000.ooo, 85, 8600 05.05.13, 08:30
              Może chcesz o tym porozmawiać?
              :-)

              wy-logowana napisała:

              > A mnie sie kiedys snilo, ze sie kochalam ze swoim sasiadem. Starym, oblesnym dz
              > iadem, heheheh ;).
          • scept89 Re: liczby przedsmiertne 25.09.12, 19:55
            Nastepnym razem popros o numery kolejne numery Lotto: w zaswiatach na pewno je znaja a jak umierajacy dba o przyszlosc bliskich to nie powinien milczec tylko wspomoc rodzine.

            Bo inaczej to troche jak te liczby Kaszpirowskiego: odin, dwa... i dodatkowa pincset sto dziewinsset -> o kant biodra rozbic.

            • mamunia26 Re: liczby przedsmiertne 26.09.12, 13:35
              moja mama była przy śmierci swojego ojca. Mówi, że jak umierał, to mówiła do niego, że ma się nie bać, że spotka się niedługo z rodzicami, z siostrą i w tym momencie spojrzał na drzwi i się uśmiechnął. A w chwili skonania z oka wypłynęła mu duża łza i twarz pojaśniała, jakby słońce zaświeciło, choć na dworze było pochmurno. Później moja mama rozmawiała z księdzem i powiedział, że prawdopodobnie w tym momencie dusza opuszczała jego ciało i że miała wielkie szczęście, że to widziała, bo nie każdy to zauważa. Od tamtej chwili moja mama mówi, że nie boi się śmierci.
              • scept89 Re: liczby przedsmiertne 26.09.12, 14:10
                mamunia26 napisał(a):
                <snip>
                >Później moja mama rozmawiała z księdzem i powiedział, że prawdopodobn
                > ie w tym momencie dusza opuszczała jego ciało i że miała wielkie szczęście, że
                > to widziała, bo nie każdy to zauważa. Od tamtej chwili moja mama mówi, że nie b
                > oi się śmierci.

                No to wspaniale ze sie nie boi. Tak samo jak facet naciskajacy przycisk swojej bombowej kamizelki. Jemu mulla powiedzial ze zaraz spotka sie ze stadem dziewic w muzulmanskim niebie. No sama powiedz, jak takiemu nie uwierzyc?

                A do ilu umierajacych sie Zeus, Amon Ra, Wishnu albo inny lokalny panbuk w ostatniej chwili usmiechnal to juz zliczyc nie sposob.
                • 0106kons Re: 144.000.ooo, 85, 8600 26.09.12, 15:13
                  144000 królestwo niebieskie,
                  85 pomnażanie majątku,
                  8600 nie znam wytłumaczenia,
                  dlatego jeśłi ktoś ma coś pisać to z sensem
                  • scept89 Re: 144.000.ooo, 85, 8600 26.09.12, 16:12
                    0106kons napisał:

                    > 144000 królestwo niebieskie,

                    a czemu nie odleglosc w arszynach od Pietrozawodska do chaty Josipa Onucovicza?

                    > 85 pomnażanie majątku,

                    pudlo, to koncowka rejestracji trzeciego skutera mojego sasiada

                    > 8600 nie znam wytłumaczenia,

                    Elementarne Watsonie 100x zmodyfikowana pozycja 69, rachunek z domu publicznego Crazy Horse w Newadzie dla delagacji Kongresu Numerologow Chrzescijanskich

                    > dlatego jeśłi ktoś ma coś pisać to z sensem

                    Trzeba byc wyjatkowym filutem aby sadzic ze numerologia ma sens...
                    • 0106kons Re: co dzieje się w organiźmie w momencie śmierci 27.09.12, 20:28
                      odkrywcy.pl/kat,111396,title,Co-dzieje-sie-w-organizmie-w-momencie-smierci,wid,14962321,wiadomosc.html
                      czyli:
                      Naturalna śmierć wynikająca z nieubłaganego upływu czasu jest dla ludzkości czymś stosunkowo nowym. Rozwój medycyny i farmacji pozwolił powstrzymać całą gamę chorób, które jeszcze 100 lat temu były śmiertelne. Obecnie żyjemy znacznie dłużej i w dużo lepszych warunkach, jednak prędzej czy później na każdego przychodzi pora.

                      Naturalna śmierć poprzedzona jest powolnym, stopniowym ................................................
              • 0106kons Re: liczby przedsmiertne 05.05.13, 08:47
                To forum jest aby ludzie mogli pisać o tych chwilach, aby doświadczenie związane z tymi momentami mogło być poznane przez szerszą liczbę ludzi, a nie tylko tych którzy się z tym spotykają codziennie (Ksiądz, Lekarz, Pielęgniarka, Mędrzec z firmy pogrzebowej).
                Mnie Mędrzec powiedział, gdy byliśmy już po ustaleniach: teraz Waszej Mamie jest już dobrze.
                Ksiądz gdy był zamawiany, a była godzina 5-ta rano zadał szczegółowe pytania i powiedział, spokojnie, nie ma pośpiechu, przyjadę.
                Lekarz, robił swoje, choć jak poszedłem interwencyjnie to był bardzo zapracowany w papierologii, na szczęście inny oderwał się od biurka bo kojarzył kim jestem i powiedział, to tak już będzie, później podejdę bo właśnie skończyliśmy trudną operację, ale nie podszedł, bo skończył się dyżur i pewnie zapomniał (w sumie rozumiem, skończył pracę). Pielęgniarka bo to Ona jest do pierwszego kontaktu, gdy worek z moczem, od kilku godzin się nie napełniał powiedziała, podobnie do wypowiedzi lekarza ( z tą zmartwioną miną, to już tak będzie), a co się okazało, rurka się wysunęła, a mocz znalazł się w pampersie.
                Mam wielki szacunek do pracy Lekarzy i Pielęgniarek, ale czy nie mam prawa stwierdzić (może nawet mimo, że nie o wszystkim wiem, może nawet, że w dużej mierze przyczynił się do dobrego samopoczucia moje Mamy w Jej ostatnich dniach), że chamem jest ten kto wypowiada słowa, Pana Mama umiera, a Pan mi głowę zawraca.


                mamunia26 napisał(a):

                > moja mama była przy śmierci swojego ojca. Mówi, że jak umierał, to mówiła do ni
                > ego, że ma się nie bać, że spotka się niedługo z rodzicami, z siostrą i w tym m
                > omencie spojrzał na drzwi i się uśmiechnął. A w chwili skonania z oka wypłynęła
                > mu duża łza i twarz pojaśniała, jakby słońce zaświeciło, choć na dworze było p
                > ochmurno. Później moja mama rozmawiała z księdzem i powiedział, że prawdopodobn
                > ie w tym momencie dusza opuszczała jego ciało i że miała wielkie szczęście, że
                > to widziała, bo nie każdy to zauważa. Od tamtej chwili moja mama mówi, że nie b
                > oi się śmierci.
    • 0106kons Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 15.10.12, 21:42
      niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Zycie-po-smierci-istnieje-Naukowiec-przedstawia-dowody,wid,15009989,wiadomosc.html?smgajticaid=6f59dczyli
      Czy życie po śmierci istnieje? Pewien znany naukowiec, który na co dzień wykłada na Harvardzie, nie miał żadnych wątpliwości - od dawna uważał, że życie pozagrobowe to wytwór ludzkiej wyobraźni, inspirowanej strachem, że wszystko ogranicza się do tego, co tu i teraz. ........................
      • 0106kons Re: sposób na umieranie, w sumie trzeba umieć odna 29.12.12, 18:52
        hospicjum.busko.pl/sztuka_umierania
        • amityr Re: sposób na umieranie, w sumie trzeba umieć odn 29.12.12, 19:43
          Można wierzyć lub nie. Mnie zastanawia zawsze np. taki fakt. Widziałem reportaż z dziewczyną ,która była poza swoim ciałem w czasie operacji na jej mózgu.Guz był tak duży ,że musiano zastosować krioznieczulenie całego ciała bo groził krwotok. Mózg więc nie funkcjonował przez jakiś okres i osoba nie żyła . Po zabiegu gdy wym wybudzono i mogła później rozmawiać opowiedziała chirurgowi szczegóły zabiegu i o czym rozmawiano i co robiono nawet jak siostra podała nie taki instrument.Pamiętała ,że chirurg już zwątpił w powodzenie.
          • sonia-3 Re: sposób na umieranie, w sumie trzeba umieć odn 29.12.12, 22:18
            Też o tym kiedyś myśłam. Szczególnie jeśli chodzi o chorych operowanych w głębokiej hipotermi, kiedy to krążenie krwi stoi, temp ciała to 16 stopni C i funkcje życiowe są zatrzymane. Mam znajomego, który był w ten sposób operowany. Ponad godzinę. I nic zupełnie nie pamięta . Czyli lipa z tym życiem po śierci?
            • amityr Re: sposób na umieranie, w sumie trzeba umieć odn 30.12.12, 15:51
              A ja mam znajomego ,który widział całą operację na swoim ciele. Widocznie jedni maja tak a inni inaczej.
              • 0106kons umieranie, jak to widzi ekspert, co widzi słyszy 02.04.13, 20:58
                Nie należy niszczyć nadziei nierealnych, lepiej próbować naprowadzać na te, które są realne. Od początku trzeba rozmawiać zarówno o nadziei, jak i o przygotowaniu do „najgorszego” – podkreśla doc. Krajnik. Dodaje, że spokojna śmierć jest jednym z celów i choć brzmi to paradoksalnie - „sukcesów” :
                www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,391532,ekspert-mozna-i-nalezy-przewidziec-ostatnie-chwile-zycia-umierajacego.html
          • lelum3 Re: sposób na umieranie, w sumie trzeba umieć odn 05.05.13, 17:54
            Byłam parokrotnie w narkozie. Nie mam nawet zbliżonych wspomnień. Po prostu mnie nie było, czas operacji został wycięty z mojej świadomości.
    • lelum3 Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 05.05.13, 17:35
      Moja mama wypowiedziała parę słów związanych z fizjologią, towarzyszyłam im nieco wulgarna nuta.
      • 0106kons Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi i sł 10.07.13, 19:39
        Każdy odbiera takie momenty inaczej, jeden dostrzega piękno, drugi ból, trzeci widzi przyszłość
        jest w stanie o tym mówić, czwarty jest zdenerwowany bo pokornym trzeba nauczyć się być, pokora dużo uczy, a wielu sprawach pomaga.
        Obecnie przygotowujemy szpitalna salę przyszłości: Ogrodowa 11 Kielce.
        Ma to być sala w której Pacjent?Klient nie będzie musiał w przypadku zacytowanym myśleć jedynie o swojej fizjologii.
        Zachęcam do obserwowania, może pomóc!, bo Pomoc lu jest akcją.

        lelum3 napisała:

        > Moja mama wypowiedziała parę słów związanych z fizjologią, towarzyszyłam im nie
        > co wulgarna nuta.
      • 0106kons Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 09.08.13, 20:37
        każdy ma prawo mówić co mu się podoba, a co w takiej chwili jest lepsze, które slowa są właściwsze ?
        • oldboy42wawa Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.08.13, 14:49
          jedyne czego nie chciałbym widzieć podczas swojej śmierci to chyba księdza
          • sp9tcu Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.08.13, 16:22
            oldboy42wawa napisał:

            > jedyne czego nie chciałbym widzieć podczas swojej śmierci to chyba księdza

            Aleś głupi
            witamy ateiste
            • 0106kons szczęście jakiego nie potrafimy sobie wyobrazić: 02.11.13, 15:16
              W odpowiedzi: "jedyne czego nie chciałbym widzieć podczas swojej śmierci to chyba księdza"

              Czy wiemy co podpowiadają z zaświatów, może i myślimy, że wiemy.
              Pytanie, która wiara jest tą właściwą?
              To do której Wspólnoty się należy, czy to jest rzeczywiście takie ważne?
              Ważne aby dojść do świętości, która jest szczęściem, którego nie umiemy sobie wyobrazić (za Matuszewskim, za biblią).
              W takim razie jak osiągnąć szczęście? chyba po prostu, po ludzku.
              Największym darem jest umiejętność słuchania, czytania ze zrozumieniem.
              Największą wartością lojalność.
              * szczęście, słuchanie, zrozumienie, lojalność
            • ankow5 Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 02.11.13, 20:03
              Dlaczego głupi, czy dlatego że jest mądrzejszy od ciebie, że nie dał się otumanić mafiom religijnym. A gdyby on wierzył w świętą krowę w którą wierzą hindusi to też byłby głupszy od ciebie czy może mądrzejszy bo krowę widać, bo ona jest a boga nie widać i go nie ma
            • 1pz Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 04.11.13, 17:27
              A może to ty jesteś głupi?
              Ateista to ktoś, kto ma odwagę samodzielnie myśleć, a nie iść na pasku żałosnych przesądów godnych średniowiecza, które mu w głowę wbija klecha ciągnący z tego kasę...
              Nie wiem czy się zorientowałeś, ale żyjesz już w XXI wieku, a to do czegoś zobowiązuje...
        • lelum3 Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.08.13, 20:19
          Niczego nie wartościuję. Nie śmiałabym.
    • sp9tcu Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 10.08.13, 22:52
      Ja pisałem do oldboja
      • 0106kons szczęście: umiejętność słuchania, rozumienia, być 02.11.13, 15:24
        człowiekiem, żyć po ludzku.

        Jedni chcą zysku, inni gonią, inni oszukują i okradają, jeszcze inni zwrotu kosztów,
        a jeszcze inni chcieliby zapłacić tylko za koszty, stąd wielka potrzeba ludzi:
        Pomoc lu: ludziom, ludzkości, człowiekowi.
    • expol1 Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 25.03.19, 15:46
      Ja może na swoim przypadku. W 2011r miałem zwykły zabieg ablacji serca, dla nie znających temat to powiem w skrócie o co chodzi " wprowadzenie elektrod w tętnice pachwinową do serca i przepalenie dodatkowego miejsca przewodzącego". Zabieg szedł normalnie, byłem przytomny, wszystko czułem i widziałem byłem podpięty pod monitor. W ostatniej fazie zabiegu zaraz po przepaleniu serce się zatrzymało, słyszałem na monitorze ciagły sygnał piiiiiiiiiii. Pielęgniarka wołała lekarza który był przy konsoli w takim pokoju za szybą. Obraz w oczach mi się rozmazywał powoli, w uszach słyszałem narastające dzwonienie i jakby echo gadającego lekarza i pielęgniarki. Jednocześnie odczułem mega rozluźnienie, błogość. Wiedziałem ze nie oddycham i bardzo mi się to podobało bo wtedy uważałem że oddychanie jest meczące. Byłem zafascynowany swoim stanem. Nie myślałem wtedy o rodzinie po prostu głupio to zabrzmi cieszyłem sie swoim stanem. Po czasie poczułem silny ból, lekarz zapodał mi elektrowstrząsy, serce ruszyło. Podobno stan ten trwał jakąś minutę i był poważny. Sam lekarz powiedział że narobiłem im strachu bo na krótko zszedłem. Mineło już tyle lat a ja nadal o tym myślę i znów próbuję odtworzyć tamte uczucia które mi towarzyszyły. Co wyciagnąłem z tamtej sytuacji? a mianowicie nie boje się już śmierci, żyje tak jakby dziś miałby być ostatnim dniem, mam inne priorytety - rodzina, a nie cheć gromadzenia dóbr za wszelką cenę. Uważam ze dziś mam lepsze życie, nie gonie za karierą po prostu cieszę się chwilą i dobrze mi z tym. Na śmierć czekam z uśmiechem na twarzy bo wiem ze przyjdzie tylko nie wiem kiedy i dlatego żyję tak aby nie żałować ze czegoś nie zdążyłem zrobić za życia. Do wszystkich karierowiczów - nie zabierzesz tam tych dóbr które zebrałeś tu.
      • sp9tcu Re: Śmierć umieranie ostatnie chwile co widzi sły 25.03.19, 23:39
        Gdzieś to przeczytał ?
        nie wierze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka