Gość: klug IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 18:34 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Klugscheißer Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 18:36 ciekawe, że dyslektykami są z reguły dzieci, którym w domu nikt bajek nie czytał i nie wyrastały w kulturze slowa pisanego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa37 Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.244.131.199.mielec131.ptc.pl 02.09.04, 19:29 to co piszesz nie jest prawdą. Moja córka jest dyslektyczką- nie rozróżnia dzwięków, których wczesniej nie widziała. Natomiast w szkole ma najwyzszą średnią w klasie (V klasa szkoły podstawowej)- jest doskonała z matematyki. Zresztą uważam że mój ojciec był dyslektykiem, jestem nim ja (ukonczone wyzsze studia techniczne), mój syn ( III rok AGH wydział elektryczny. Tak więc dysleleksja w moim przypadku nie ma nic wspólnego z czytaniem bajek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rzadki Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: 62.29.248.* 03.09.04, 17:20 Dyslekcja to doskonałe lekarstwo na klopoty w szkole. Slyszalem, ze wymyslono tez chorobe ktora polega na nieumiejetnosci nauczenia sie matematyki. Jeszcze tylko historia, geografia etc. i recepta na same 6 gotowa. Wystarczy zaswiadczenie od specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titt Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.botany.gu.se 03.09.04, 11:35 Ciekawe z kad taki wniasek i regola? Moi rodzice czytali mi od niemowlaka i to duzo! W wieku kilku lat recytowalam mnustwo wierszykow - w tym spore fragmenty ukochanego dla mojego taty "Pana Tadeusza" ktorym mnie raczyl na dobranoc. I co? Sama zaczelam czytac pozno i do dzis mi idzie bardzo wolno mimo ze kocham ksiazki i zawsze sporo czytalam. A wyraz "ptak" tez zdaza mi sie zapisac inaczej, podobnie jak wszystko inne lacznie ze swoim imieniem! Pozdrawiam dyslektykow! Ps. do autora: tytol nie pasuje do tresci artykolu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sebar Teraz wiemy skad tyle bledow w Gazecie :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.09.04, 19:52 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bera Re: Teraz wiemy skad tyle bledow w Gazecie :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 20:11 Jeszcze raz ja. Zgadzam się z artykułem, że w wypadku dysleksjii różnice kulturowe, np, Nauka pisania czytania bazująca na piśmie obrazkowym daje efekty. My też uczymy naszych dslektyków czytania poprzez skojażenia wzrokowe (system rebusów). Te dzieci poprostu trzeba uczyć inaczej niż robi to szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bera Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 20:03 Wiem że dysleksja jest w pewnym stopniu dziedziczna, w pewnym nabyta (przebyte urazy głowy).Dyslektykiem jest mój opjciec,jestem ja i mój syn. Każde z nas w różnym stopniu. Matka natura nie lubi próżni i wynagradza swoje"upośledzone"dzieci m.inn.wysokim IQ.Mój syn nie czytał sam nie tylko bajek,ale również lektur szkolnych. Ja czytałam mu wszystko na głos.(Jest słuchowcem). On nietylko słabo czyta, ale również nie pisze (tylko na komputerze). Pomimo wczesnego wykrycia problemu, i wieloletniej ciężkiej pracy z odpowiednimi fachowcami, dysleksja pozostała. Ona jest i będzie. Można się tylko nauczyć jak ją zminimalizować i jak z nią żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna bylabym dyslektykiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 22:15 ...gdyby ktos wpadl na taki pomysl jak bylam mala. ale teraz nikt nie powie, ze jestem dyslektykiem, a tylko, ze roztrzepana osoba, ktora od czasu do czasu zrobi smieszne bledy... ...ale jak bylam mala to rodzice czytali mnie i mojej siostrze bardzo czesto i bardzo duzo. bardzo wczesnie chcialam sie nauczyc czytac i dzieki ogromnemu uporowi mojemu i otoczenia - udalo sie. do dzis rodzice wspominaja jak nie mozna mnie bylo oderwac od ksiazki, bo... chcialam doczytac wyraz do konca... moja mama wpadla kiedys na pomysl, ze dostane nagrode za kazda strone bez zadnego bledu w ktoryms z zeszytow - niegdy mi sie to nie udalo. czasem smialysmy sie razem z mama ze slow, ktore zdarzalo mi sie przez pomylke stworzyc... ortografia byla dla mnie koszmarem; ze wszystkim innym radzilam sobie swietnie =) ale z biegiem czasu nawet ortografii sie troche nauczylam =) nie wierze w to, ze dyslekcja jest w pelni wrodzona i nieuleczalna. mysle, ze jest wrodzona, ale duza ilosc cwiczen moze znacznie problem zmniejszyc. choc, oczywiscie, w przypadkach skrajnych pelnego "uzdrowienia" sie nie osiagnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A ja Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.arcor-ip.net 02.09.04, 23:38 mam koszmar edukacyjny za soba . Okazalo sie ze po drodze przez meke w liceum - trktowaniu przez nauczycieli jak osobe niedorozwinieta , z niechecia chodzilam do szkoly w ktorej musialam znosic upokorzenia z powodu sklonnosci do tworzenia neologizmow i duzej ilosci bledow - trudno mi bylo i jest pisac bo ja widze i widzialam "tanczace" litery nie odrozniam i nie odrozialam p od g piszac albo d i t np.tz czesto sie myle i mylilam . A po skonczeniu tzn po maturze zaczeto badac moj "niedorozwoj".Okazalo sie ze testy na tzw inteligencje wypadaly bardzo ponad przecietna. Moja edukacja w szkole nie miala sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amy Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 23:59 Bardzo istotnym czynnikiem sprzyjającym dysleksji jest "nadgorliwość" rodziców niemowląt w mobilizowaniu dzieciaczków, by szybciej niż dziecko np. sąsiadów lub koleżanki siadało oraz chodziło.wielokrotnie zupełne maleństwa sadzane są do chodzików - dziecko przystosuje się do sytuacji, ale jego móżg odczyta jako zakłócenie pominęcie pewnych, czasami prawie niewidocznych etapów rozwoju.Przede wszystkim dajmy dziecku usiąść kiedy to ono samo zadecyduje- jeśli obłożymy je poduszkami to posiedzi i może nawet polubi tę pozycję, ale stracić może wiele szans na rozwój. Oczywiście nie jest to jedyny powód dysleksji, ale jeden z tych lepiej zbadanych. Zła nauka czytania też może stwarzać później problemy, jednak dziecko bez dysleksji podczas ćwiczeń nauczy się pisać i czytać poprawnie, te które ma dysleksję oczywiście tylko częściowo zniweluje problemy. Czasami objawy niedouczenia lub złych nawyków są nie do rozróżnieniaod dysleksji bez specjalistycznych badań. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra.p Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? 03.09.04, 00:10 Mam dysleksję i wiele osób z mojego otocznie też ją ma. Jednak dyslektyk dyslektykowi nie równy!!! (Ale podziałem na nowe dys-... , dzieląc dysleksje na bardziej szczegółowe problemy niech zajmą się tak zwani specjaliści).Ja osobiście uważam, że dysleksja to nie tylko jakiś problem z czytaniem czy/i pisaniem, to ogólny stan umysłu danej osoby. Jak to powiedzieć? Dyslektycy się dzielą. Ich problemy wynikają z różnych przyczyn. Jedni myślą wolniej ( choć wcale nie muszą być głupi), myślą inaczej ( bo nie potrafią myśleć ścieżką narzuconą przez np. danego nauczyciela)- wcale to nie oznacza, że myślą źle, tylko dochodzą do tych samych wniosków inną drogą. Dyslektycy mogą mieć kiepską pamięć, mylić i przestawiać litery, sylaby, cyfry i znaki. Dyslektykiem może być umysł matematyczny i humanistyczny. To wszystko jest cechą wrodzoną, można się wyszkolić! Ale wg mnie dyslektykiem jest się całe życie! Dobrze, że daje się szansę dyslektykom wyrównanie z innymi, poprzez np. dawanie im nieco więcej czasu na dane zadanie, albo chociaż nie krytykowanie ich sposobu rozumowania. Największy błąd jaki mogą zrobić nauczyciele to dyskryminowanie dyslektyków ... ale i nie tylko ich. Dzięki temu, że są ludzie którzy rozumieją, że nie wszyscy muszą myśleć takimi samymi schematami i uczyć się tak jak inni- jestem właśnie tu gdzie jestem. Dziękuję im za to! A propos Przed chwilą czytałam wypowiedz pewnej osoby, która uważa, że nie ma czegoś takiego jak dysleksja... Ja zostawię to bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama dyslektyka Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.teleton.pl 03.09.04, 08:10 Mój syn ma głeboką dysleksję, dysgrafię, dysortografię ... Jest już gimnazjalistą. Szkoła to jedyne i najcięższe pasmo niepowodzeń. Jestem pewna, że te dysfunkcje "zawdzięcza" swojej babci. Moja mama do dzisiaj "duka", zawsze miała problemy z czytaniem i pisaniem, robi to bardzo wolno i bardzo źle. Synowi doszedł jeszcze zespół hiperkinetyczny (ADHD). Wysiedzenie spokojnie na lekcjach i skupienie się nad tematem to tragedia. Po ośmiu latach jego edukacji (w tym roku kończy (?) gimnazjum) spotkał w szkole może dwie, trzy nauczycielki rozumiejące jego problemy, cała reszta jest niereformowalna i prezentuje swoim postępowaniem najwyższy poziom indolencji.Myślę z przerażeniem czy uda mu się skończyć gimnazjum, jaka szkoła średnia ? Co dalej ? Jak mam pomóc inteligentnemu i wrażliwemu dziecku. Jak go przekonać, że nie jest głupkiem, że jego dopuszczające oceny to tylko wymiar wartości, które zostały określone nie dla takich jak on ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michalina Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.zetorz.com.pl 03.09.04, 09:06 Też jestem mamą dyslektyka. Mam mnóstwo doświadczeń z tym związanych. Syn w tym roku zdał maturę. Jest świetnym facetem, chociaż bardzo ciężko mu idzie w nauce. Dużo wie o świecie, interesuje się róznymi dziedzinami. Z naszej strony ma dużo zrozumienia swoich problemów w domu i rodzinie, staramy się go podbudowywać w każdym momencie, aby przeciwważyć jego kłopoty w innych środowiskach. W przeciwieństwie do Twojego syna - jest natury spokojnej, poważnej, ale z dużym poczuciem humoru. Truchlałam , czy zda maturę ! Zdał, oceny miał od 2 do 4. Rozumiem, że boisz się, co dalej z Twoim synem. Moje doświadczenie jest takie, żeby jednak wysilać się w miarę możliwości i nie rezygnować z ambicji z powodu dysleksji. Dbać o jak najpełniejszy rozwój, pomaga w tym pracowitość i pomoc ze strony każdego, kto tylko choć trochę czuje problem : na pewno rodziców, może rodzeństwa, może jakiegoś nauczyciela, psychologa ? Dawaliśmy mu lekcje u mądrych korepetytorów, w szkloe przygotowanie do matury ( a może i do testu na koniec gimnazjum )nie uwzględnia specyfiki dyslektyków - niestety. Ja ciągle interesuję się wszelkimi informacjami nt. dysleksji. Dotarłam do książki Romana Warszewskiego " Jak wyleczyłem dziecko z dysleksji" - warto przeczytać. Jest tam określenie, że "róże nie rozwijają się wtedy, kiedy pierwiosnki". Mądre. Syn autora - też dyslektyk. Mój syn nie chciał zgodzić się na wszystkie zalecenia opisywanej tam "kuracji", niektóre owszem. Znam mamę dyslektyka, której udało się syna poddać wszystkim zaleceniom, uważa, że jest duża zmiana na na lepsze, chociaż wiadomo: to nie jest wyraźnie mierzalne. Mogłabym też książkę napisać o moim dziecku, dysleksji, naszych przeżyciach z tym związanych. Drugi syn, mlodszy, nie ma dysleksji. Ciagle dręczy mnie pytanie (retoryczne) : dlaczego zdolne dziecko ma tak ciężko ? Cały czas mi go szkoda, chociaż obecnie ma też dużo radosnych chwil w życiu. Kłopoty dyslektyka będzie pewnie miał do końca życia, nie chcę tutaj wdawać się w szczegóły. Wybiera się na psychologię , uczelnia płatna, nie dostał się na państwową uczelnię - egzaminy nie dla dyslektyków. Jak widać , nie rezygnuje z niczego, próbuje i ma ogromną satysfakcję z tego, co zrobił dotąd. To nie są ambicje rodziców, ja sama podpowiadałam mu mniej ambitne szkoły, studia... Ale pomagamy mu w JEGO wyborach jak możemy. Rozpisałm się. Pozdrawiam. Michalina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama dyslektyka do Michaliny IP: *.teleton.pl 03.09.04, 10:08 Dziękuję. Już wczoraj mi oznajmił - tylko nie myśl, że w tym roku znowu będę brał korepetycje. To oczywiście był bunt. Ale ja dam sobie radę. Poryczę w łazience, a potem wyjdę uśmiechnięta, wyściskam go, wycałuję i oznajmię, że jestem silną babą,jego bunt rozumiem, a mama jestem po to, aby widzieć w nim dorosłego faceta, który będzie kiedyś z siebie bardzo dumny i powie - zrobiłem wszystko, aby sobie pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michalina Re: do Michaliny IP: *.zetorz.com.pl 03.09.04, 11:07 Cieszę się, że odpowiadasz na moje wywnętrzenia. Dobrze byłoby gdzieś wygadać się, znaleźć wsparcie, zrozumienie. Na tym forum piszą ludzie, którzy nie dotknęli tego problemu. Trudno im poczuć to wszystko, co my i nasze dzieci mamy na codzień i nie wiedzą, że dysleksja ( czy jak to zwał ) objawia się w tylu niuansach życia, trzeba mieć wiele doświadczenia, żeby tego nie upraszczać, nie generalizować i nie krzywdzić kogoś. Miałam styczność z mądrymi ludźmi, pracującymi z dyslektykami, którzy przedstawili mi materiały mówiące o tym, że w więzieniach jest bardzo dużo dyslektyków. Nie umiem w tej chwili podać konkretnego żródła tych badań, ale nie o to chodzi. Problem w tym, że to ludzie własnie często niezrozumiani, odrzucani, wpędzani w kompleksy, ciężko przeżywający rozbieżność między tym, co mają w swojej świadomości, a tym jak przebiega ich trudna codzienność - cała masa przyczyn "schodzenia na złą drogę ". W więzieniach dopiero uczą się czytania, pisania i zdobywają dalsze wykształcenie, łącznie z maturą. Samo nazwanie problemu - to już jest część powodzenia. Pomagajmy naszym dzieciom, płaczmy w łazience. Niech pociechą bedzie to, że do dysleksji przyznaje się wiele osób, które nauczyły się z tym żyć, robią to, co lubią, a nawet są znane, mają osiąnięcia . A więc można. Michalina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ps Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.devs.futuro.pl 03.09.04, 10:39 Czy słyszała Pani o kinezjologi edukacyjnej? To jest metoda idealna na tego typu zaburzenia. Proponuję poszperać w internecie. Można zacząć np. tu: www.kinesiology.pl Paweł pstrozyk_tumałpka_gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama dyslektyka kinezjologia IP: *.teleton.pl 03.09.04, 13:00 Tak słyszałam. Syn juz cały rok szkolny chodził na zjęcia. Ale bardzo dziekuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ps raz jeszcze do mamy dyslektyka IP: *.devs.futuro.pl 03.09.04, 13:04 Jeśli chodzi o zespół hiperkinetyczny (ADHD) to bardzo dużo można zdziałać odpowiednią dietą. I jeszcze polecam książkę: "W JAKI SPOSÓB SZYBKO SIĘ UCZYĆ" Ricki Linksman, genialna choć może być trudno ją teraz dostać. Pozdrawiam Paweł pstrozyk_tumałpka_gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.09.04, 11:37 Odpowiedż na pytanie czy dysleksja jest defektem mózgu pozostawię specjalistom. Myślę ,że słowo to jest szczególnie modne w okresie ,egzaminacyjnym np. do szkół średnich , przykłady mozna mnożyć .Rzadko zdarza się by nauczyciel sprzeciwiał się takiemu działaniu .Prym wiodą tutaj rodzice ,którzy za wszelką cenę udowodnią ,że najzdrowsze dziecko cierpi na tę przypadłość i nie pomogą tutaj sensowne argumenty.Ceną jest ulokowanie pociechy w wymarzonym typie szkoły - cel osiągnięty - tyle że owe nieuczciwe pociągnięcia wloką się za edukowanym w różnych dziedzinach życia - przecież lepiej i łatwiej na skróty...............Rodzice nie krzywdżcie swoich zdrowych dzieci ,wymagajcie od nich nauki na miarę ich faktycznych możliwości... leczenie i inną metodykę edukacji pozostawcie tym dzieciom ,które takiego działania potrzebują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 03.09.04, 11:39 Odpowiedż na pytanie czy dysleksja jest defektem mózgu pozostawię specjalistom. Myślę ,że słowo to jest szczególnie modne w okresie ,egzaminacyjnym np. do szkół średnich , przykłady mozna mnożyć .Rzadko zdarza się by nauczyciel sprzeciwiał się takiemu działaniu .Prym wiodą tutaj rodzice ,którzy za wszelką cenę udowodnią ,że najzdrowsze dziecko cierpi na tę przypadłość i nie pomogą tutaj sensowne argumenty.Ceną jest ulokowanie pociechy w wymarzonym typie szkoły - cel osiągnięty - tyle że owe nieuczciwe pociągnięcia wloką się za edukowanym w różnych dziedzinach życia - przecież lepiej i łatwiej na skróty...............Rodzice nie krzywdżcie swoich zdrowych dzieci ,wymagajcie od nich nauki na miarę ich faktycznych możliwości... leczenie i inną metodykę edukacji pozostawcie tym dzieciom ,które takiego działania potrzebują.nie wysyłałam żadnego postu - nie rozumiem w czym rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddd Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: 81.168.210.* 03.09.04, 21:48 Jestem nauczycielka polskiego i wiem, jak okropnie trudne jest to dla rodzica. I widzę także, jak niereformowalne są niektóre nauczycielki.Odnoszę małe sukcesy w pracy z dyslektykami, dzieci lubią polski i mają 5 na świadectwach z tego przedmiotu. Polecam ćwiczenia metodą Denisona - tzw. kinezjologiczne (fizyczne, żadnego stukania ortografii) Nie daj dziecku zwątpić w siebie!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no nie wiem Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.arcor-ip.net 04.09.04, 00:46 Niby gazeta nie jest pismem w ktorym nalezaloby sie spodziewac relacji z miedzynarodowych konferncji naukowych- ale moze warto byloby umiescic informacje ze taka konferencja miala wlasnie miejsce teraz w Warszawie? Nedzny jest poziom prasy i periodykow.No ale moze warto byloby sprobowac pokusic sie o recenzje ? Moze o wnioski ? Krotka relacje ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Nie ma czegoś takiego jak płat skroniowo-ciemien. IP: *.chello.pl 03.09.04, 09:34 Nie ma czegoś takiego jak płat skroniowo-ciemieniowy. Albo płat skroniowy, albo ciemieniowy. Jak brać poważnie publikację, w której już terminologia jest błędna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bo Może nie utożsamiajmy dyslekcji z wybitna intelige IP: *.pbuk.pl 03.09.04, 09:44 ncją. Romumiem, że dyslektycy i ich rodzice chcą w ten sposób poprawic sobie samopoczucie, ale to juz jakaś pseudonauka na forum... :-)Oczywiście wiem, że problemy z nauką czytania i pisania często nie są wynikiem mniejszych zdolności intelektualnych, ale nie przeginajmy w drugą stronę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titt Re: Może nie utożsamiajmy dyslekcji z wybitna int IP: *.botany.gu.se 03.09.04, 11:52 Najbardziej znanym dyslektykiem byl...Einstein. Czesto (co nie znaczy zawsze) uposledzenie w jednym rejonie zwiazane jest z ponadprzecietnoscia w innym. Albo moze na odwrot? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bar-barka Re: Dysleksja: defekt mózgu czy nauczania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 10:28 Co sądzicie o tak zwanej " reedukacji" w szkole. To koszmar.Zwłaszcza w klasach po nauczaniu początkowym. REEDUKOWAĆ NALEŻY NAUCZYCIELI!!! DZieciaki trzeba uczyć i to w oparciu o nowoczesne metody nauczania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: druid U mnie niestety to rodzinne IP: *.dialup.optusnet.com.au 03.09.04, 13:33 pochodze z rodziny, gdzie wszyscy faceci sa dyslektykami - kazny w roznym stopniu, ale dopadlo nas wszystkich jezeli kiedykolwiek bede mial dziecko jest wielce prawdopodobne, ze ono tez bedzie dyslektykiem mialem to neiszczescie, ze kiedy chodzilem do szkoly o dysleksji nie bylo glosno i po kazdym dyktandzie gdzie standardowo robilem 15-20 bledow ortograficznych posadzana mnie o lenistwo :) na szczescie w 3 klasie szkoly sredniej koleznaka mi powiedziala, zebym poszedl do psychologa szkolnego - co dosc srednio swiadczy o poziomie naszych nauczycieli, ktorzy glownie oskarzali mnie o lenistwo. na szczescie u mnie jest to raczej dysgrafia niz dysleksja - bo akurat czytam bardzo szybko - wiec poprostu staram sie unikac pracy gdzie wymagane jest bezbledne pisanie, a pisanie odreczne wogule nie wchodzi w gre :-))) jednak dysleksja nie dyskwalifikuje z normalnego zycia zawodowego - udalo mi sie skonczyc studia w kraju i za granica, nauczyc obcego jezyka i zdobyc bardzo ciekawa prace - ktora na szczescie glownie polega na analitycznym mysleniu, a nie na pisaniu dlugich referatow :-))) wiec nie zalamujcie sie dyslektycy - glowa do gory !!! :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi defekt mózgu i nauczania! 03.09.04, 14:36 dysleksja dotyczy problemów z uczeniem się w określony sposób. Niestety Niestety nauczyciele w wyniku braku wiedzy i dobrej woli (często jeszcze udawadniająć swoją wyższość lub lecząc kosztem ucznia swoje kompleksy) pogłębiają te problemy. Wiadomo już od dawna że wykazując elastycznośc w podejściu do takiego ucznia i zmieniając metody nauczania można osiągnąć całkiem dobre efekty. Ale większość nauczycieli woli wmawiać uczniom że są leniwi niż samemu wziąść się do pracy. Z drugiej jednak strony dużo osób chce lenistwo własne i swoich dzieci zgrabnie sobie wytłumaczyć dysleksją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Randall nie jestem dyslektykyczką IP: *.wkk.pl 03.09.04, 14:49 Piszę tylko po to, by pochwalić sie w swojej próżności, że świetnie piszę. Znam biernie wszystkie języki germańskie i romańskie, aktywnie połowę z nich i nie robię błędów ortograficznych, gramatycznych ani leksykalnych. Mam świetny słuch, mogę mówić paroma dialektami w językach, które znam najlepiej. Czytam bardzo szybko; nie liczyłam, ile słów na minutę, ale dosłownie pożeram książki. Cholernie sie cieszę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alexa Re: nie jestem dyslektykyczką IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 03.09.04, 19:21 Randall, ja mam dysleksje i nie robie bledow (w duzych ilosciach), znam kilka jezykow (3 bardzo dobrze, co najmniej 3 biernie), czytam srednio 5 ksiazek tygodniowo a poniewaz jestem duzo starsza od ciebie (wiem po twojej wypowiedzi), przeczytalam juz straszna ilosc. Mam dyslekcje, kiedys bardzo ostra. Jak z kazda choroba, mozna i dysleksje kontrolowac - w wiekszym lub mniejszym stopniu. Przeczytaj wyzej o chlopaku ktory ciezko pracuje by 1) skonczyc studia, 2) opanowac swoja chorobe. Czego wszystkim zycze! Dyslekcja wymaga ogromnej samodyscypliny. Znajomych uprzedzam czesto o moim syndromie, chocby po to by wywolac zdziwienie, "ty?". Zeby bylo smieszniej - jestem edytorem w obcym jezyku (i to w dziedzinie technologii komputerowej, gdzie codziennie pojawia sie kilka nowych slow i akronymow), mam studia filozoficzne, antropologie i informatyke. A byl taki czas, ze tylko jedna nauczycielka w szkole potrafila przeczytac moje wypracowania - bo umiala czytac litery w kazdym kierunku, i slowa w kazdej kombinacji. Dopiero na studiach zaczelam czytac o metodyce nauki dyslektykow. Wszystkie metody radzenia sobie, ktore zaprowadzily mnie na studia byly mojego pomyslu (i mojej wyz. wym. nauczycielki). Wtedy niewielu ludzi wiedzialo co to dyslekcja. Ale szybko zdalam sobie sprawe z tego, ze dyslekcja jest moim przyjacielem. Nigdy nie moglam pozwolic sobie na to by przeczytac tekst z nieuwaga, zeby nie pojawic sie na wykladach, zawalic jeden egzamin. W efekcie, wsrod moich przyjaciol znalezli sie ludzie, ktorzy podchodzili do rzeczywistosci w rownie powazny sposob jak ja, moje stopnie w indeksie byly zawsze najwyzsze, szybko znalazlam uznanie wsrod moich przelozonych. I najwazniejsze, dyslekcja dala mi tolerancyjna perspektywe na ludzkie zachowanie. Rowniez twoje Randall. Do tych ktorzy pisza, ze dyslekcja jest dziedziczna - glowa do gory! Nie ma powodow by tak sadzic. Dyslektykow jest po prostu bardzo duzo, wiec nic dziwnego, ze w jednej rodzinie moze ich byc kilku w kilku pokoleniach. Niedawno przeczytalam, ze rodzenstwo chorych na tarczyce ma duzo wieksza szanse bycia dyslektykami. I jest rowniez tak, ze ci co sa dyslektykami nie choruja na tarczyce. (Bardzo sie to sprawdza w mojej rodzinie.) Nie dziwie sie rowniez temu, ze w kulturze, ktorej zapis jest diamteralnie rozny od zachodniego zapisu, rozne osrodki w mozgu sa odpowiedzialne z dyslekcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misio Re: "dyslektykyczką" IP: *.zetorz.com.pl 03.09.04, 20:32 Jestem dyslektykiem... Dlaczego? To jest coś we mnie. Pamiętam jak już w przedszkolu miałem problemy żeby nauczyć się wiązać buty. Pewnie myślicie że to śmieszne co? Wiem też że puzniej nauczyłem się mówić niż mój brat więc to musi byc coś w moim organizmie a nie np. w wychowaniu (ono ma dopiero pużniej wpływ na dalsze postępowaniwe z dysleksją). Czasami myśle jaki bym był gdybym był normalny? Pewnie byłbym wolny od wszystkich uzależnień (sportów extremalnych) i wiódłbym życie przeciętnego ucznia. Miałbym przeciętne sukcesy w szkole i nie potrzebowałbym sie wybijać poza nią. Chyba m.in. dzięki dyslektycyzmowi jestem bardziej ambitny od innych (to nic że nie zawsze wychodzi to co zaplanuje - jestem szczęśliqwszy od innych). Rozmawiałem ostatnio z koleżanką jej mazenie to po maturze wyjechać na śląsk i zostać kelnerką (żal mi jej) inna chciała iść na anglistyke czy coś w tym stylu ale nawet nie spróbowała poszła na dziennikarstwo (gdyby spróbowała w najgorszym wypadku zostały by jej doświadczenia z egzaminu). Ja na codzień jestem spokojnym człowiekiem ale mam mażenia i nie przeszkasdza mi w tym dysleksja - JESTEM LEPSZY OD PRZECIĘTNEGO CZŁOWIEKA! Einstein też był dyslektykiem :P Odpowiedz Link Zgłoś
guru_ji Rada dla niektorych dyslektykow 04.09.04, 00:42 Czytajcie tekst, zaslaniajac go kartka, w ktorej jest wyciete okienko, pokazujace 1-2 litery na raz i nie wiecej. Przesuwajac kartke, odczytacie caly tekst, **po kolei**. Jednym z klopotow dyslektyka jest to, ze widząc cale slowo lub wiecej, natychmiast reaguje na przypadkowe symetrie i traktuje je powaznie. Zamiast "brak" moze przeczytac "krab" lub "karb" i potem juz nie pomoze zadne wpatrywanie sie w tekst Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tus MOZNA Z NIA WALCZYC! IP: 156.17.123.* 06.09.04, 12:29 Mam 22 lata i dysleksje=lateralizacje skrzyzowana. Jestem modelem ksiazkowym. Nie powinnam umiec czytac, pisac, poslugiwac sie mapa itp. Ale dzieku uporomi mojej mamy i mojej ciezkiej pracy (ile to bylo lez!) jestem prawie "normalna". Studuije na 2kierunkach-w tym filologia polska(tont,tony czytania)Kocham calym sercem literature, czytam b.szybko i mam doskonala pamiec, gram na gitarze, uwielbiam robic na drutach(stopien nasilenia moich zaburzen wyklucza to!a jednak). Choc mam okropny chrakter pisma i w stresie zapomniane dyslektyczne problemy oddzywaja sie, nie jestem gorsza od nie-dyslektycznych kolegow! MOZNA WYGRAC WALKE!!!!! Jestem zywym przykladem! Ale wymaga to pracy pracy pracy. Ciezkiej, trudnej, czesto dlugo nie dajacej efektów. Ale warto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michalina Re: MOZNA Z NIA WALCZYC! IP: *.zetorz.com.pl 06.09.04, 15:02 Czytam takie świadectwa z ogromną przyjemnością i z wiarą w wygranie zmagań z dysleksją. Jednak jest jedno ale : jesteś już w chwili, kiedy wygrałaś z dysleksją. My jeszcze ciągle jesteśmy w momencie, kiedy zmagania trwają i nie wiadomo, jak się zakończą. W czasie pobytu w róznego rodzaju szkołach spotykało, spotyka i pewnie w przyszłości też będzie spotykało dyslektyków wiele kłopotów. Czy zechciałabyś się podzielić swoimi receptami na radzenie sobie z dysleksją? Na czym polegała Twoja praca, praca ... . Czy też jak moje dziecko, nie mogłaś poświęcać czasu na inne zajęcia oprócz nauki ? Wiem, że są różne stopnie tej przypadłości, różne rodzaje. Jako matka dyslektyka chętnie przeczytam wszystkie sprawdzone przez DYSLEKTYKÓW - a nie teotretyków - metody postępowania ludzi, którzy poradzili sobie z tym. Np. jak nauczyłaś się szybko czytać ? Czy miałaś z tym problem ? Mój syn czyta chętnie, ale dość wolno. Pozdrawiam . Michalina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tus Re: MOZNA Z NIA WALCZYC! IP: 156.17.123.* 07.09.04, 12:45 Michalino odezwij sie do mnie na tusia_cz@tlen.pl, chetnie opisze Ci wszystko obszerniej i podam szczegoly. NIE TRAC WIARY, NAWET JESLI TERAZ WYDZAJE CI SIE ZE NIE MA EFEKTOW! Odezwij sie. Odpowiem na pewno. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś