Dodaj do ulubionych

dyscyplina

13.05.07, 10:31
Witam
Jestem nauczycielka j. angielskiego w szkole podstawowej. To moj pierwszy
rok. Jestem na stazu.
Moj problem polega na tym ze nie moge poradzic sobie z dyscyplina w klasie.
Dzieciaki prawie robia co chca. Nie wiem jak to zmienic. Probuje roznych
metod i nic nie skutkuje.
Moze moglibyscie mi cos doradzic lub polecic jakas dobra ksiazke na ten
temat, bo ja juz naprawde nie wiem co robic.
Z gory dziekuje.
Obserwuj wątek
    • evel_m Re: dyscyplina 13.05.07, 11:29
      Evana, obecnie pracuje drugi rok, rok temu mialam podobny problem. Na poczatku mojej pracy, w pierwszych dniach wszystko bylo ok, bo dzieciaki mnie wtedy obserwowali w celu wybadania na ile sobie moga pozwolic na lekcji. A ja bylam glupia bo chcialam zeby mnie polubili i chcialam byc mila. Ale juz wiem, ze oni potrafia wykorzystac wszystko. Tak wiec przez kilka kolejnych lekcji rob kartkowki, co tylko sie da. Z rozmow z innymi mlodymi nauczycielkami wynika ze ta metoda sie sprwadza. Bo z drugiej strony wpisywanie uwag to troche wiesz, potem w zeszycie uwag sa tylko uwagi od Ciebie i inni nauczyciele moga sobie pomyslec: o nowa, nie radzi sobie. Dlatego ja staram sie jak najmniej wpisywac. Na poczatku kazdej lekcji po prostu pytaj po kilku uczniow na srodku. Na pewno sobie poradzisz, u mnie obecnie jest rowniez mlody n - l od ang. i strasznie narzekaja, ze nie potrafi utrzymac dyscypliny, a w kocu to wazny przemiot wiec wiesz musisz sobie wypracowac jakis schemat postepowania z nimi. Powodzenia napewno sobie poradzisz
      • venilia Re: dyscyplina 13.05.07, 11:51
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=18482371
        Kiedyś o tym dyskutowaliśmy, poszukajcie też w linkach podanych we wstępie
        forum:)
        Wszelkie inne pomysły oczywiście mile widziane.
      • evana Re: dyscyplina 14.05.07, 21:26
        Dzieki wielkie. Ja stawiam uwagi ale to nic nie daje. Ja poprostu mam poczucie
        ze jestem bezsilna bo oprocz stawiania uwag to co ja wlasciwie moge? Dzisiaj
        np jak zwrocilam uczniowi uwage, powiedzial "odczep sie"
        • scher Re: dyscyplina 14.05.07, 21:51
          evana napisała:

          > Ja stawiam uwagi ale to nic nie daje.

          Nie stawiaj uwag, jeżeli są bezskuteczne. Kara nieskuteczna rozzuchwala dziecko.

          > oprocz stawiania uwag to co ja wlasciwie moge?

          Możesz zastosować właściwie wszystkie metody, jakie współcześnie mogłabyś
          zastosować wobec własnego dziecka w analogicznej sytuacji. Opieka nad cudzym
          dzieckiem musi być wzorowana na opiece nad własnym dzieckiem.

          > Dzisiaj np jak zwrocilam uczniowi uwage, powiedzial "odczep sie"

          Podchodzisz, patrzysz na ucznia tak długo, aż to on pierwszy odwróci czy spuści
          wzrok. Potem mówisz bardzo stanowczym* tonem:
          - Spójrz na mnie! NIE ŻYCZĘ SOBIE, abyś tak się do mnie zwracał! Nie jestem
          twoją koleżanką!
          Patrzysz stanowczo na ucznia, aż po raz drugi spuści wzrok. Odchodzisz.

          *spokojny ton, za którym kryje się żelazna konsekwencja i wewnętrzna pewność
          siebie; nie krzyczysz
    • szafa21 Re: dyscyplina 16.05.07, 23:59
      witaj
      jestem byla:)nauczycielka ang po pracy w podstawówce i gimnazjum
      probemów z dyscypilna nie mialam po 1 miesiacu pracy juz zadnych, potem
      nastepne nowe roczniki dzieciaków wiedzialy co ich czeka bo mialam tzw opinie.
      ale poczatki byly koszmarne przyznaje
      moje techniki ktore sie sprawdzily, choc tez zauwazylam ze wiele zalezalo od
      konkretnej klasy, np przewaga chlopców itp
      generalnie na poczatku nie przejmowalam sie prowadzeniem lekcji jako takiej
      tylko wlasnie zaprowadzeniem ladu w klasie, ale tez nigdy nie pociagalam ich do
      zbiorowej konsekwencji na zasadzie:dzis przez stasia nie przeprowdzilam z wami
      lekcji wiec strony od do w podrezcniku robiecie sami. nigdy tak nie bylo.

      - lekcje zawsze zaczynalam od tego ze oni stali i nie usiedli dopoki nie bylo
      absolutnej ciszy i sali przygotowanej do lekcji/zmazana tablica itp/ z
      niektórymi klasami stalismy tak sobie po 20 min, jesli pokazesz konsekwencje to
      im sie znudzi po jakims czasie takie stanie na zlosc, w koncu to lekcja ang i
      im tez troche zalezy
      -nigdy nie jest tak ze przeszkadza cala klasa, to sa jednostki które rozwalaja
      a reszta milczy raczej i patrzy co zrobisz. niektórzy uczniowie po prostu
      potrzebuja twojej uwagi, ale w sensie pozytywnym. z najwiekszego rozrabiaki
      zrobilam swojego pomocnika- przynies magnetofon, krede, pomóz mi zaniesc
      slowniki do biblioteki itp i zawsze go glosno chwalilam wymawiajac jego imie.
      dostal co chcial, czyli moje zainteresowanie, a ja mialam spokój.
      -kazde pozytywne zachowanie ucznia ktory ma latke trudnego chwalilam, nawet
      jesli oznaczalo to ze ten uczen przesiedzial 5 min w ciszy. nastepnym razem
      przesiedzial kolejne 5, az doszlismy do 45:)
      -nie dac sie sprowokowac, z tym mialam problemy bo jak sie wkurze to sie np
      robie czerwona, co oni zauwazaja natychmiast i sie robi cyrk dla nich w ktorym
      to nauczyciel jest malpa. staralam sie miec nerwy na wodzy, nie rzucac slowami
      na wiatr, np jesli powiedzialam ze na nastepnej lekcji jest kartkówka to ta
      kartkówka zawsze byla, nigdy nie przekladalam terminów sprawdzianów, zadnych
      ulg, nic, zero.
      -dla uczniów lepszych w ang których ciezko ugasic ocenami niedostatecznymi
      przygotowywalam specjalne kartkówki:z przerobionwego materialu zawsze mozesz
      wybrac cos latwego i trudnego, robilam takie zestawy latwe i trudne, dawalam im
      do losowania, tak by uczen mial poczucie sprawiedliwosci dziejowej ze losowal a
      nie ze zlosliwie kazalam mu pisac trudna rzecz. sek w tym ze z np 5 kartek z
      posrod których 'losowal' uczen, tylko ja wiedzialam ze to sa same trudne
      zestawy i cokolwiek nie wyciagnie to bedzie mu ciezko napisac. jednoczesnie
      slabszym uczniom dawalam do losowania zestawy latwe. skutek:uczen slaby, który
      przeszkadza bo nie nadaza z materialem, nie ma motywacji by sie uczyc bo ang
      zawsze byl trudny dla niego, i mu po prostu nie zalezy dostawal z latwego
      zestawu ocene db lub bdb. poczucie sukcesu i tego ze moze cos osiagnac
      magicznie niwelowalo zle zachowanie.uczen dobry, taki co ma korepetycje, i
      poczucie ze ci moze podskakiwac bo wie teoretycznie wiecej niz reszta klasy
      dostawal z zestawu trudnego ocene dst co dla niego byla kleska, po kilku takich
      kartkówkach inteligentny uczen zauwazy zwiazek miedzy jego niewlasciwym
      zachowaniem a ocena i tez sie uspokoi. kartkówki zawsze pzrygotowywalam w domu,
      i pisalo je na kazdej lekcji 4,5 uczniów, z przerobionego materialu
      -zelazna konsekwencja, jesli cos mówisz ze zrobisz to rób albo nie mów nic
      -lekcja przygotowana przeze mnie od a do z na cale 45 min, ani razu nie bylo
      sytuacji ze np skonczylismy wczesniej i nie wiedzialam co z nimi poczac, zawsze
      im pokazywalam ze wiem co robie ze sie przygotowalam i ze lekcje prowadze ja a
      nie oni
      -glos i postawa;mysle ze to wazne jak do nich mówisz, tembr glosu itp, strach
      mozna po prostu wyczuc a jak im pokazesz ze sie boisz to koniec, ja nie mialam
      z tym klopotów bo glos mam solidny, nauczycielski, ale tez nigdy nie krzyczalam.
      postawa:oni musza widziec twój body language jako silny, nie mlozesz sie
      zaslaniac dziennikiem, kurczowo trzymac swojego biurka, w klasach z
      najwiekszymi klopotami stalam cala lekcje, nie siadalam nigdy. bo wtedy
      gorujesz i panujesz nad sytuacja. dochodzilo tez do konfrontacji z
      uczniami;podchodzilam do ucznia, odsuwalam jego lawke tak ze fizyczna odleglosc
      miedzy nami byla bardzo bliska, ale nigdy go nie dotykalam, patrzysz na niego z
      góry bo ty stoisz a on siedzi i wytrzymujesz jego spojrzenie. w zasadzie to nic
      nie mówilam, jego spuszczony wzrok oznaczal ze sie poddaje i ta fizyczna
      bliskosc ktora im b. przeszkadza bo oni sa silni w gebie na odleglosc.

      no, cdn jak mi sie cos przypomni
    • ollo1111 Re: dyscyplina 17.05.07, 21:30
      Cóż dodać do tego co napisała szafa 21...? Wszystko święta racja. I ja na
      własnym przykładzie nauczyłam się, że od początku nie można pozwolić po sobie
      pojechać. Ja uczę w gimnazjum, wszyscy wiemy co to za młodzież, teraz nie mam
      problemów z dyscypliną. Moje sposoby: kartkówki i jedynki do bólu, nawet na
      semestr i koniec roku, telefon do rodziców (oczywiście tych, co wiadomo że
      zareagują)i konsekwencja. Młodzi nauczyciele mają właśnie ten problem, że są
      przygotowani do pracy w szkole teoretycznie a nie praktycznie. Głowa do góry
      evana, większość z nas przez to przeszła , na pewno sobie poradzisz, to jeszcze
      dzieciaki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka