lomek2
23.11.10, 14:54
Miałem dać sobie już tym razem spokój, ale, ech... co mi tam.
Moje przemyślenia, może komuś się przydadzą, może nie.
Obecny burmistrz jest słaby. Gdyby nie jego otoczenie, nie istniałby. Jako osoba publiczna ma mnóstwo wad. Nie potrafi mówić, choć są "postępy". Nie potrafi się zachować. Nie potrafi zjednywać ludzi. Choć sam jest z "burakowa" patrzy na lokalnych przedsiębiorców z góry. Nie ma szansy na zmobilizowanie mieszkańców do czegokolwiek. Pierwiastek społeczny - łączna ocena 0/5.
Urząd nie jest nadal transparentny, zatrudnienie rodziny na stanowisko vice, kilka małych prób (niektóre udane) zwiększania wypłaty, sprawa "wodociągu dla Marcpolu".
Jeśli chodzi o spektakularne akcje gminne, to bardzo średnio. Trochę pozyskanych pieniędzy, nigdy na cele pierwszej potrzeby: dofinansowanie paneli grzejnych, laptopy dla miłośników "Naszej Klasy", bardzo niedopracowane unijne zajęcia dodatkowe w szkołach, remont Warszawskiej który się w części zmarnuje.
Dalekie od sprawiedliwego obciążanie mieszkańców - sprawa opłat za ścieki.
Inwestycje kluczowe się wloką. Trochę wodkanu tam gdzie go było łatwo zrobić. Nieco poprawionych ulic - fakt. Niestety są to mało widoczne zmiany, lepiej wypadają w statystykach niż w realu. Giną we wszechobecnym błocie, na które burmistrz nie ma pomysłu. Brak spójnej koncepcji. Brak podstaw - planów zagospodarowania. Przez 4 lata!
Media gminne - słynna rubryka burmistrza. W odróżnieniu od innych części pisma, albo o pierdołach albo rozpamiętywanie krzywd i wylewanie żalów. Może lepiej pójść do psychoanalityka i się wygadać?
---------------------------------------------------
Kandydat D, czarny koń, który wyskoczył z krzaków wprost na rodeo.
Enigmatyczna postać. Niby stad, ale tu mało kto go zna. Niby Łomiankowicz, ale działał na Żoliborzu. Niby niezależny, a w Płocku startował z listy PiS. Wygląda to na parcie na stanowiska.
Liczyliśmy że się czegoś dowiemy podczas debaty, ale zrejterował i to w sposób skandaliczny. Skoro obecny burmistrz ma problemy z komunikacją, to jeśli kandydat jest merytorycznie przygotowany, nie powinien się bać. Czyli co? Nie jest?
Promuje go nowy periodyk wyborczy TŁ. W TŁ mało jest konkretów, za to ataki od rzeczowych po błazeńskie (większość) w każdej szpalcie. D nie bierze w nich udziału. Może szkoda, bo COKOLWIEK moglibyśmy się przy okazji niejako dowiedzieć, czy ma choć blade pojęcie o urzędzie na który się zgłasza.
Na razie wiadomo tylko ze sam Bóg Go prowadzi. Za rączkę? Czyli co Bóg da, to będzie? A jak nie da?
==================================
Wiec podsumowanie - na kogo BARDZIEJ NIE ZAGŁOSUJĘ?
Na TD.
Ponieważ urząd burmistrza wymaga w moim odczuciu około 2 lat na rozruch. Obecny burmistrz ma to za sobą. Jest odległy od mojego ideału, ale BAŁBYM się powierzyć losy swojego otoczenia komuś o zerowym udokumentowanym doświadczeniu w pracy tego typu. Kandydat który pisze o matce Bogu i rodzinie tam gdzie powinien prezentować siebie i NAKREŚLIĆ swoją sylwetkę jako nowego gospodarza, jest dla mnie bardziej niż niewiarygodny. Jest niebezpieczny. Na mój nos czuje zapach braku samodzielności i niczym nie podpartych ambicji. Bycie gdzieś dyrektorem to nieskończenie razy mniej niż coś samemu stworzyć. To moje wrażenie, mam prawo je mieć. Jeśli moje przeczucia byłyby trafne, to gmina trafiłaby w fatalne ręce. Eksperymenty są świetną metoda poznawczą. Jednak eksperymenty nie mogą być destrukcyjne. Nie przeprowadza się lekcji anatomii na bijącym sercu. TD najpierw musi odrobić prace domowa jako lokalny działacz samorządowy i dać się poznać z dobrej strony. A potem - kto wie. Na razie to tylko puste imię i nazwisko. Szaleństwem, a przynajmniej brakiem instynktu samozachowawczego, byłoby stawianie na kogoś takiego.
Lepszy burmistrz przeciętny, niż prawdopodobnie jeszcze gorszy, bez jakichkolwiek przesłanek że odbicie może być pozytywne.
Czysty bilans zagrożeń = w zaistniałej sytuacji obecny burmistrz powinien zostać na stanowisku, bo nie stać nas na 4-letnie eksperymenty na zasadzie gry w rosyjska ruletkę.
I to by było na tyle.