brycezion
23.04.05, 00:32
SOKOŁOWSKI ODKRYWA AMERYKĘ
GŁ nr.8 z 22.4.05 doniosła o wstrząsającym odkryciu.
Dzięki badaniom f-my SMG/KRC (kto to jest,pełna nazwa,adres f-my,udziałowcy
?)burmistrz dowiedział się,że podstawowe problemy Łomianek to:
1.problemy z drogami
2.brak infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej
Ile za to zapłaciły Łomianki,bo nikt takich badań nie robi za darmo ?
Ten sam numer donosi:”Trasa S7:Dąbrowa działa”.Powstało nowe stowarzyszenie.
Nie komentuję zakresu celów stowarzyszenia w świetle ostatniego pisma GD
Gajerskiego.
Szkoda mi tylko energii ludzi,którzy chcąc coś zrobić, przecież również dla
siebie, nie zajmą się powyższymi odkryciami burmistrza.Dziwię się,że mogą tak
łatwo dać się manipulować.Szkoda mi szczególnie współorganizatora narady w
“wielorybie” w 23.43.05 – Grzegorza Porowskiego.To,jak mi się wydaje bardzo
energiczny,inteligentny młody człowiek,z dobrymi chęciami, ale jeszcze z
niewielką wiedzą o sposobie przygotowania wielkich inwestycji.Jeżeli ktoś
myśli,że sprawę “załatwi” v-minister infrastruktury, dlatego,że mieszka przy
planowanej S-7,to jest w błędzie.Nie te czasy,nie ten szczebel. Poza tym moje
zdumienie wywołało jego oświadczenie,że ul.Żywiczną nie interesuje woda i
kanalizacja. Dlaczego ? Bo nie stać na opłaty adiacenckie. Ale to właśnie przy
zbiorowym proteście można zmienić. Umowa społeczna z b.burmistrzem Belką
zawarta w r.1996, przez Miejski Społeczny Komitet Wod.-Kan. (powstało 7
podkomitetów osiedlowych, które zebrały ok. 5 mln zł),przed ustawą o opłatach
adiacenckich z 1997, stanowiła,że inwestycję wod.-kan. rozpoczynamy na
zasadzie “partycypacji”. Prawo nie działa wstecz. Uchwałę Rady Miasta/Gminy
można łatwo bardzo zmienić.Opłaty adiacenckie muszą wynosić 'zero”.Po co przy
tym tracić pieniądze na wyceny rzeczoznawców. Koszt partycypacji to 5-6
tys.zł,a nie 10-15 tys.
Nie szkoda mi natomiast radnego Bogusława Sikorskiego. Wydawał mi się
obiecującym młodym człowiekiem. Kiedy w styczniu 2004 podszedl do mnie i
zapytał, czy nie mógłbym sie przyjrzeć finansom miasta,zgodziłem
się.Dostarczał materiały, przez wiele godzin uczyłem Go jak czytać i
analizować budżet,jak i kiedy gospodarować kredytami. Ośmielił się nawet na
posiedzeniu rady doprowadzić do głosowania,czy wolno dopuścić mnie do głosu w
sprawie budżetu na rok 2004. Potem jednak zmienił radykalnie front. Jest
jeszcze młody i nieodporny na metodę “kija i marchewki”. Podobno zatrudniono
Jego matkę w ICDS. Teraz nie ośmieli się wystąpić przeciw burmistrzowi.