kmsanczia
11.09.05, 22:58
Ale psikus!
Listonosz z Łomianek wykazał się niezwykłą wyobraźnią. Opowiadał policji, że
padł ofiarą napadu. Dwóch mężczyzn na koniach w przebraniu policjantów chciało
go okraść! Okazało się, że była to tylko jego wybujała wyobraźnia. Chciał
zaimponować kolegom...
19-letni listonosz niezwykle barwnie opowiadał policjantom o szczegółach
napadu. Z jego relacji wynikało, że napadło go dwóch mężczyzn na koniach.
Ubrani byli w mundury podobne do policyjnych. Napastnicy mieli założyć mu
kajdanki i przeszukać torbę. Policjantom powiedział, że mężczyźni nic nie
znaleźli, bo zostali spłoszeni przez przechodzącą kobietę. Od początku sprawa
budziła wątpliwości policjantów. Policjanci prowadzący sprawę nie mogli
ustalić ani kobiety, która miała widzieć całe zajście, ani też nie znaleźli
żadnych śladów na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze stawiali sobie wiele
pytań w związku z tym zgłoszeniem. Listonosz nie potrafił podać szczegółów,
relacja jego była niespójna. Policjanci mieli coraz więcej wątpliwości, czy
rzeczywiście doszło do napadu. Kilka dni zajęło ustalenie, że wszystko, o czym
opowiedział listonosz to tylko fikcja, historia wymyślona, aby zaimponować
swoim kolegom. Mężczyzna nie zdawał sobie nawet sprawy, jakie to spowoduje
konsekwencje prawne. Głupi żart będzie go drogo kosztował. Za powiadomienie
policji o niepopełnionym przestępstwie grozi mu kara pozbawienia wolności do 2
lat.