sanset
18.02.06, 19:50
Internet to specyficzne medium. Może w nim publikować każdy, jest bez cenzury
- to bardzo dobrze. Ale ta wolność jest bardzo niebezpieczna. Nie wszyscy
grają fair. Przeglądając net natykam się często na krytykę burmistrza
Sokołowskiego. Po przeczytaniu nasuwają mi się różne spostrzeżenia. Autorzy,
jest ich kilku, skryci za nickami wypisują różne rzeczy. Czasem są to
ewidentne bzdury. Ale tego widocznie było mało, ktoś - prawdopodobnie z nich
- założył stronę. Pełna specyficznych komentarzy i krytyk, bez podpisu ale za
to teksty bliźniaczo podobne do tekstów KOŁ czy NŁ. To doskonały anonim,
brakuje tylko podpisu życzliwy. Metody reklamowania strony też są
niekonwencjonalne: anonimowe ulotki, tajemnicze ogłoszenia z fałszywymi danymi
zleceniodawcy, lansowanie przez siebie samych na forum, oczywiście anonimowo.
Zbliżają się wybory samorządowe. Będziemy mogli wybrać czy obecne władze nam
odpowiadają czy stawiamy na nowych ludzi. Strona nawołuje do odwołania
burmistrzów, ale co proponuje w zamian. Czy autorzy tych krytyk, tak świetnie
znający się na finansach, ujawnią się tuż przed wyborami? Czy szykują grunt
pod swoje rządy? Czy to nie kilka osób stwarza pozory "szerokiego frontu
sprzeciwu mieszkańców". Jeśli tak, to czego możemy się spodziewać po ludziach
którzy wstydzą się ujawnić swoje nazwiska i nie widzą nic pozytywnego w
działalności władz gminy.
Nie jestem miłośnikiem wszystkich decyzji gminy czy burmistrza. Nie ma ludzi
idealnych. Ale czy Sokołowski naprawdę działa na szkodę Łomianek, czy ICDS
wybudował dla siebie, czy swoich dzieci? Czy jest nieuczciwy i niedouczony?
Odpowiedzmy sobie w sercu na te pytania.
A zanim zasiądziemy do prywatnego komputera z legalnym oprogramowaniem by
opisać kolejne złe decyzje władz gminy zastanówmy się: czy w naszych rodzinach
panuje jednomyślność i zgoda, czy nie popełniamy błędów, czy nie uchylamy się
od płacenia podatków, czy pomagamy sobie wzajemnie (czytaj: odgarnianie śniegu
z chodnika), czy nie wyrzucamy domowych śmieci do koszy na ulicy, czy piszemy
prawdę, czy mamy prawo oceniać innych mając mgliste pojęcie o ich intencjach
i przepisach obowiązującego prawa. (Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień)