Dodaj do ulubionych

Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-)

30.09.04, 01:25
to byl moj pierwszy wyjazd z PRL-u na "zachod", rok 1985 lub 1986, niestety
pamiec troche zawodzi po tylu latach wink) Lecialam LOT-em, tym samolotem
Tupoleva czy innego Illiuszyna, przezycie niesamowite, bo gowniara bylam a
tutaj taka przygoda. Pamietam jak wlecielismy od polnocy nad Kanade, pogoda
byla niesamowita, niebo bez jednej chmurki, widoki z samolotu na przestrzenie
lasow i lasow i lasow i lasow..az wreszcie dotarlismy do Toronto. Mozecie
sobie wyobrazic moje wrazenie z PRL - Toronto, wszystko wygladalo tak super
nowoczesnie, domy, autostrady, jak z filmow smile)
Macie swoje pierwsze wrazenia z Kanady?
Obserwuj wątek
    • niebieski_motylek Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 30.09.04, 04:14
      Ha. moja pierwsza wizyta byla w 1986 roku, mialam niecale 16 lat... No coz..na
      mnie tez Kanada zrobila wielkie wrazenia.. wtedy jeszcze w Polsce wszystko bylo
      szaro-bure.....a tutaj normalnie Ameryka.... wszystko wydawalo sie takie nowe
      no i co tu duzo mowic czyste....
    • sylwek07 Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 30.09.04, 12:09
      witam ,moja pierwsza wizyta byla w 1998 roku w Montrealu,lecialem przez
      Amsterdam KLM.Jak bylem nad Kanada widzialem lasy,wode itp..A jak wlecialem na
      teren Montrealu widzialem te domki ktore kiedys widzialem w tv lub na
      pocztowkach.Jak jechalem z lotniska do domu to widzialem na drodze samochody
      gorsze niz w Europie i potem sie dowiedzialem ze samochod jest po to aby nim
      sie poruszac a pieniadze ludzie przeznaczaja na domki po za miastem lub inne
      sprawy..Montreal podobal mi sie z tej racji ze jest taki europejski i czulem
      sie tam dobrze,i pewnie ktoregos dnia tam powroce.A co mnie wkurzalo to ze nie
      moglem sie dogadac z niektorymi osobami po angielsku,no ale to maly szczegol(w
      Polsce z niektorymi nie moge sie dogadac po Polskusmile)...

    • ag.ni Canada Dry 01.10.04, 04:32
      lato 1987
      Montreal, szok calkowity. czysto, wszedzie zielen, darmowy baseny na co
      trzecim skrzyzowaniu, sklepy pelne wszystkiego, autobusy jezdzace w lini
      prostej, kolejka ustawiajaca sie karnie do tegoz autobusu - z przodu sie
      wsiada z tylu wysiada

      no i canada dry, do dzis mam slabosc

      to byl pierwszy raz.
      za drugim razem przyjechalam w 92 w maju z wiosennej cieplutkiej Polski. a
      lokalnie szaro buro i zimno.

      jedyne czego tu mi brakuje to prawdziwej wiosny, no ale przeciez nie mozna
      miec wszystkiego smile



      • aszar.kari Wiocha ;) 05.10.04, 21:59
        Przylecialam z Brukseli do Halifaxu skad pociagiem jechalam do Quebec City,
        gdzie mialam podpisany kontrakt. Byl czerwiec 1982 roku i na pierwszy rzut oka
        Kanada wydala mi sie straszliwie zacofana i wsiacka smile A juz kompletnie nie
        moglam pojac zachwytow nad "europejskoscia" Quebec City i pozniej Montrealu -
        po studiach w centum Europy te porownania po prostu mnie smieszyly. Ale
        zakochalam sie szybko - pierwsze wyjazdy "w las" i na canoe, potem zupelnie
        inna mlodziez, ktora przyszlo mi uczyc (o wiele fajniejsza od tej
        europejskiej) - odkrylam Kanade dla siebie i przestala mnie smieszyc
        jej "wsiackosc", teraz mnie to wzrusza, zachwyca, bronie tego przy
        jakichkolwiek porownaniach smile
    • za_morzem Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 06.10.04, 05:51
      przyjechalem do edmonton po dluzszym pobycie w pewnym cieplym kraju na poludniu
      europy.
      zawieziono mnie do do miejsca gdzie miescily sie urzedy "immigration",
      zalatwilismy sprawy po czym zasugerowalem "no to przejedzmy sie do centrum".
      "jestesmy w centrum", padla odpowiedz. big_grin
      po czym zapanowala dluga albertanska zima...
      • tamsin Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 06.10.04, 16:35
        za_morzem czyzbys z Wloch wystartowal? Slyszalam fajne historyjki o obozach we
        Wloszech od znajomych - lata osiemdziesiate oczywiscie smile)
        • za_morzem obozy... 07.10.04, 02:45
          nie, z grecji... tam nie bylo obozow kazdy musial sam sobie jakos poradzic.
          co do "opowiesci roznej tresci" o obozach czy ogolnie zyciu w krajach
          przejsciowych to znam ich duzo bo polak przeciez potrafi wink.
          jesli chodzi o obozy to ci ktorzy sie bardziej szanowali raczej w nich
          mieszkali krotko, niezaleznie czy byly to wlochy, niemcy czy austria.
          co do obozow we wloszech... podobno do dzis w rzymie polacy myja szyby na
          skrzyzowaniach...
      • dradam1 Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 08.10.04, 01:54
        wiesz, kiedy wyladowalismy w Saskatoon w 1984 roku byla juz akurat zima (
        biedne minus 20 stopni C i pol metra sniegu w dniu 5 listopada).

        I opowiadano mi o polskim malzenstwie,ktore bylo wiezione przez "welcoming
        party" do centrum Saskatoon ( miejscowa polska parafia byla dosc pomocna w
        sponsorowaniu Polakow z obozow).

        No wiec jada z lotniska ( ktore w Saskatoon miesci sie w obrebie miasta).
        Rodzina patrzy na domki i w pewnym momencie sie pytaja
        -" a kiedy dojedziemy do miasta ?"
        -"alez my jestesmy w miescie !".

        Saskatoon mial wtedy z chyba 400 tys. mieszkancow, ale nigdy nie rosl w gore.
        Raczej wszerz, co chyba temu przemilemu miastu na dobre wyszlo.

        A potem, po 5 listopada 1984 zapadla dluuga, preriowa zima. Z temperaturami do
        minus 42 stopni C i silnym wiatrem. Odmrozilem sobie wtedy uszy i nos.


        Pozdrawiam


        dradam1
        • jofin Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 09.10.04, 10:02
          Ja mialam okazje przyjechac do Kanady , do Edmonton w lipcu 2004 roku.
          Treciego dnia po przyjezdzie postanowilismy sie wybrac z dzieciakami do West
          Edmonton Mall. Dzieciaki jezdzily sobie na lyzwach , informujac, ze na zewnatrz
          pada duzy deszcz. Ale bylismy w srodku i deszcz nas nie obchodzil. W ktoryms
          momencie jedno syn podjechal do mnie i mowi, mamo, woda leje sie z sufitu.
          Poniewaz nie znalismy tego budynku i zajeci bylismy z meze rozmowa z tubylcami,
          popatrzylismy na te lejaca sie wode i stwierdzilismy, ze to na pewno taka
          nietypowa fontanna.

          No coz mylilismy sie my, a nie syn, Woda naprawde lala sie z sufitu i powoli
          zalewala ten wydawaloby sie mocny i solidny i ciekawy budynek. Bylo to chyba
          pierwsze tego typu zdarzenie w West Edmonton Mall. Zaczela zalewac powoli i
          sklepy i lodowisko . Przez nastepne dni z lodowiska byly nici, bo po prostu nie
          bylo tam juz lodu. Ludzie zaczeli sie ewakuowac do zalanych przez wode swoich
          wlasnych samochodow. My poniewaz takowego nie posiadalismy, zamowilismy
          taksowke, na ktora czekalismy ze zmeczonymi, glodnymi /bo nie zdazylismy
          zrobic zakupow/ i przestraszonymi dziecmi ok 2 godzin.

          Jedno z pierwszych wspomnien, ale zostaje i wszedzie na kazdym kroku, od wielu
          napotykanych po drodze ludzi bardzo mile i wymowne WELCOME IN CANADA.
          • dradam1 Re: Moja pierwsza wizyta w Kanadzie :-) 10.10.04, 03:01
            Tak, to byl pamietny dzien. W ciagu godziny Edmonton dostalo chyba z 15 cm
            wody. Wiec burzowce nie dawaly sobie rady.
            Wiele domow mialo zalane piwnice (glownie na poludniu miasta). Ile samochodow
            sie "potopilo" na dwupoziomowych przejazdach tego chyba nikt nie policzy.

            Nam to jakos nie zagrozilo, bo mieszkamy na 8 metrowej gorce i co by sie nie
            dzialo, to do nas woda nie dojdzie. Ale mielismy cykora patrzac na to co sie w
            okolicy dzieje.

            Rok 2004 zapamietamy z tego, ze bylo w nim sporo deszczow, co na preriach
            cholernie wysoko sie liczy. Choc zima wcale nie byla sniezna ( chyba ze zima
            2004/2005 przyniesie nieco sniegu). Ale opadow deszczu mielismy sporo, co sobie
            bardzo krowy/konie i inna zwierzyna chwali. No i farmerzy sa wcale zadowoleni.
            Bo obecne zniwa przeszly spokojnie i na sucho.

            Pozdrawiam i zapraszam w odwiedziny do Edmonton. Do Jasper tylko 300 km, na
            Yukon /Alaske tez jedzie sie tylko dwa dni.

            Pozdrawiam


            dradam1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka