Robilam dzis zakupy i przy kasie odruchowo, jak zawsze ,wyciagnelam
reke po drobne pieniadze. Kasjerka odliczyla na moja dlon monety i
nie musialam meczyc sie zbierajac drobniaki po ladzie. Piekny
zwyczaj, dla mnie wygodny bo moje palce sa coraz bardziej
usztywnione i trwalo by to dosyc dlugo.
Kiedy jestem w Polsce wyciagam zawsze odruchowo lapke i reflektuje
sie dopiero ,kiedy kasjerka rozrzuci mi drobne na sliskim blacie a
ja zazenowana opuszczam reke.
Lapie sie na tym wyciaganiu reki za kazdym razem, dzialajac zupelnie
bezwiednie, zakodowalam sobie ,ze tak trzeba i juz.
Rownie odruchowo staje na czerwonym swietle jadac sciezka rowerowa,
nawet jesli nie ma zadnego pojazdu, nie depcze trawnikow nawet jesli
mozna i nie rzucam smieci na chodnik.
Jedna z teorii mowi- aby zachowac dlugo dobra pamiec nalezy wszystko
robic odwrotnie.
Moze zaczne eksperyment ze swiatlem na skrzyzowaniu

))