pytanie o historię imigracji

05.02.06, 13:58
Ela napisała:

Ja przyjechalam do Kanady ze Stanow w
polowie lat 80-tych - spodziewam sie, ze wymagania sa juz jednak inne smile
Wtedy
byl tzw. backlog - dokumenty tlumu Polakow lezaly we
wszystkich "przygranicznych" konsulatach, bo funkcjonowal taki specjalny
program dla Polakow.
-----------------------------

Mam pyatnie właśnie o te specjalne programy funkcjonujące w tych czasach ?? w
ogóle jak to się wtedy odbywało ?? Tak po prostu - z ciekawości.

pozdr.
    • za_morzem Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 06:59
      odbywalo sie to tak ze wpuszczano wszystkich kto chcial jechac.
      • sylwek07 Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 09:11
        i jeszcze nie ktorzy dostawali dotowane mieszkania i zasilki wiec Kanada na
        calego .
        • pikorpikor Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 14:10
          ciekawe smile, jakie były procedury, możliwości??
          • elagrubabela Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 14:51
            Po stanie wojennym Kanada sie bardzo otworzyla dla Polakow. Ktos tu wczesniej
            pisal, ze Polacy sie nie umieja zorganizowac i pomagac sobie - ten akurat
            przyklad wyraznie przeczy takiej teorii. Dzieki zabiegom owczesnego Kongresu
            Polonii Kanadyjskiej i przy wielkiej kilkuletniej pomocy z jego strony, wladze
            kanadyjskie pozwolily i pomogly sie osiedlic w Kanadzie tysiacom Polakow. Czesc
            to byli ludzie, ktorzy oczekiwali w tzw. obozach w Europie a czesc to byli
            tacy, ktorzy przyjechali do Kanady na zaproszenie rodzin (turystycznie) i stad
            starali sie o pobyt staly no i bylo troche takich jak ja - przyjezdzajacych ze
            Stanow chociaz wtedy sporo Polakow w Stanach wciaz liczylo na kolejna amnestie
            dla nielegalnych. Procedura byla taka, ze za posrednictwem KPK lub roznych
            instytucji charytatywnych, np. kosciolow, mozna bylo skladac papiery w ktoryms
            z konsulatow kanadyjskich na terenie USA. Np. dla torontonczykow
            najpopularniejszy byl konsulat w Buffalo. W miedzyczasie, teoretycznie nie
            mozna bylo pracowac, bo sie wciaz bylo na wizie turystycznej. Wiekszosc,
            oczywiscie, pracowala na czarno. Ci, ktorzy przylatywali z Europy, mieli czasem
            (nie zawsze!) oplacane bilety na samolot. Na poczatku lat 80-tych okres
            oczekiwania byl niedlugi, mniej niz pol roku. Gdy papiery byly w konsulacie,
            ludzie zalatwiali badania lekarskie, oferty pracy (najczesciej fikcyjne) i
            czekali na interview w konsulacie. Interview bylo najczesciej wylacznie
            formalnoscia - o ludziach odrzuconych na interview w ogole sie nie slyszalo.
            Program zamknieto chyba w lecie 1990 albo cos kolo tego - ci, ktorzy skladali
            papiery pod jego koniec czekali juz czesto i poltora roku albo czasem dluzej.
            Pomoc w sensie szkoly jezyka i zapomoge dostawalo sie chyba cos do 86 albo 87
            roku, naprawde juz nie pamietam. To bylo pol roku szkoly jezyka plus stawka
            owczesnego welfare. Ci, ktorzy przylatywali z Europy albo tacy jak ja,
            przyjezdzajacy ze Stanow mieli sie teoretycznie osiedlac w okreslonych
            wczesniej miejscach. Oczywiscie, nikt tego nie przestrzegal, bo i nikt tego nie
            pilnowal. Mozliwosci byly tak jak i teraz - jesli ekonomia jest dobra, a w
            polowie lat 80-tych byla wysmienita, ludzie szybko znajdowali prace i urzadzali
            sie bez problemow. Poczatek lat 90-tych przyniosl totalny kryzys ekonomiczny,
            bylo okropnie a wiec i swiezym imigrantom bylo bardzo ciezko. Nie wiem, czy
            ktos przeprowadzil jakies badania na temat owczesnej Polonii - ile osob
            dokladnie skorzystalo z programu itp. Musialbys pogrzebac w google, moze w
            jakichs research papers na temat demografii itp. Poniewaz imigranci trzymaja
            sie najczesciej pokoleniowo, ja sama znam prawie wylacznie Polakow, ktorzy
            przyjechali w tamtych czasach w ten sposob. Tylko na Forum spotykam ludzi,
            ktorzy przyjechali inaczej i kiedy indziej smile
            Elka
            • sylwek07 to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 15:11
              elagrubabela tez slyszalem o tych obozach a One byly w Austrii,Grecji,Wlochy i
              jeszcze gdzies.Tak sie zastanwiam dlaczego ustala pomoc Kongresu i Polakow dla
              nowo przybylych na ziemie Kanadyjska ,przeciez Im tez ktos pomagal (moze nie
              wszystkim ale)
              • kapitankloss1 Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 15:41
                Ja tak wlasnie przyjechalem do Kanady z rodzicami, przez Austrie. Pamietam jak
                wyjechalismy na "wakacje" do Wloch. Pamietam ze samochod (Fiata 125p...oj
                wspomnienia....raz nawet w Kanadziae widzialem odnowionego) byl wiecej
                wypakowany niz zawsze na wyprawy, ale ze bylem maly to raczej mnie to dluzej
                nie zaciekawilo. Widac rodzice juz sie zdecydowali ze moze wyemigruja. Jak
                dotarlismy do Wiednia to rodzice wyszli, usiedli w parku na lawce i zaczeli
                podliczac punkty za i przeciw wyemigrowaniu. Smieszne to bylo, bo jak
                przyjechalismy juz puzniej do Kanady to wszyscy wyjechali z powodow
                ekonomicznych lub politycznych, a my...z arytmetyki...bo w Polsce zle nam nie
                bylo. No ale w koncu zdecydowali sie ze wyemigrujemy do Kanady, jesli Kanada
                powie nie, to wracamy do Polski. Rodzice poszli i zglosili sie z zamiarem na
                posterunku policji. Tam sie wypelnilo jakies paiery i skierowali do...no
                wlasnie obozu...brrr, brzmi to przerazajaco. Byl w Traiskirchen pod Wiedniem,
                gdzies w San Polten (czy cos tak). Tam przenocowalismy sie rpzez jedna noc i
                zostalismy wyslani do pensjonatu w Alpach (w Saltzerbad...hmmm...blisko
                Hainfeldt...juz nie pamietam). Bylo tam moze z 15-20 rodzin polskich
                czekajacych na wyjazdy do...wlasciwie trzech krajow, Kanady, USA, i Australi.
                Wszystko bylo oplacane przez CARITAS (jakas organizacja harytatywna). My tam
                bylismy 9 miesiecy bo akurat okazalo sie ze mam slaby wzrok i trzeba bylo pare
                razy do Wiednia skoczyc po okulary, itd. Normalnie zajmowalo to tak jak Ela
                napisala, z 5-6 miesiecy.

                Tata gdzies na czarno troche pracowal, ja nie chacialem do szkoly chodzic, a
                mozna bylo zorganizowac w austryjackiej (teraz to oczywiscie mysle ze blad, bo
                mozna by bylo po niemiecku rozmawiac). No ale dzieci w moim wieku bylo troche,
                zima, piekne Alpy...byl po prostu raj....jedne z najlepszych wakacji. Duzo
                bylo imprez, lazenia po gorach. Wszyscy mieli samochody, wiec wypady do
                Wiednia i okolic bez problemu mozna bylo organizowac.)

                Jak przyjechalismy do Kanady to zamieszkalismy w Oshawie. Byly lekcje
                angielskiego dla rodzicow, od rzadu kasa. Przyjechalismy w Lipcu i od razu
                pojechalismy nad Georgian Bay na lato, wiec do roku szkolnego bylo duzo frajdy,
                plywania, itd. W przeciagu pol roku chyba tata znalazl prace, taka sama jak w
                Polsce i zycie zaczelo wracac do normy...bylismy na swoim. Rzeczywiscie, teraz
                to wspominac to to wszystko bylo takie latwe...Wyjechalismy w Pazdzierniku
                1980, w Lipcu 1981 bylismy tutaj.
                • za_morzem Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 16:42
                  piszesz o tym jak to nagle polacy sie zorganizowali,
                  na podobnych zasadach mogl przyjezdzac kazdy z krajow wschodniej europy, nie mialo to nic
                  wspolnego z polakami.
                  tzw "sponsorowanie" emigranta przez organizacje polonijna/religijna odbywalo sie automatycznie,
                  wypelnienie papierow przez organizacje, wyslanie do ambasady w kraju gdzie w/w czekal na wize,
                  zwykle od pol roku wzwyz. przejscie przez interview i dostanie wizy to byla w 99.9% formalnosc.
                  organizacja miala pewne obowiazki wobec przyjezdzajacego ale byla to fikcja. australia byla najbardziej
                  picky, pozniej usa ktora brala chyba tylko "politycznych" i kanada ktora brala wszystkich bez wyjatkow.
                  fakt ze na poczatku lat 90tych gospodarka kanady to byl niezly syf. pamietam ze dla wiekszosci
                  nowoprzyjezdnych wozenie pizzy bylo jedynym dostepnym zajeciem. wiekszosc ktorych znalem
                  chodzila do szkol jeszcze kilka lat po przyjezdzie bo znalezienie dobrej pracy bylo niemozliwe. kiedys
                  bylem w knajpie i ktos przyszedl z aplikacja na dishwasher. wlasciciel polozyl ja na kupce okolo 50
                  innych aplikacji.
                  na "pozycje" dishwashera!!!
                  • kapitankloss1 Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 18:20
                    Chyba odpowiedz w wiekszosci do Eli ?..ale nie zgodze sie z toba co do latwosci
                    wyjechania do danego kraju. Moze mowimy o innym czasie. Jak my wyjezdzalismy
                    w 1980 to bylo dokladnie odwrotnie. Kanada i USA byly bardzo trudne do
                    dostania sie. Jesli mialo sie rodzine lub jakis znajomych to bylo OK (tak jak
                    my). Cala reszta ludzi ktora emigrowala bez jakis zwiazkow z jakims krajem
                    emigrowala do Australi bo tam wlasnie brali wszystkich i bylo najlatwiej. Z
                    grupy Polakow z ktorymi bylismy w Austri, z 60% pojechalo wlasnie do Australi,
                    bo nie mieli rodzin lub znajomosci w USA czy w Kanadzie. Reszta do USA lub
                    Kanady. Znalazl sie tez ktos co wyjechal do Nowej Zelandii, i nawet RPA sie
                    znalazlo (ale ten facet byl inzynierem geologiem wiec tam byl popyt na takich).

                    Co do tych organizacji, zgadza sie, wlasciwie nic nie robily ani nie trzeba
                    bylo im nic udowadniac. Po prostu placily za emigrantow, za samolot itd. i
                    tyle. Puzniej to juz rzad Kanadyjski przejmowal sprawe.

                    Jak bylo z pracami dla nowoprzyjezdnych w 10 lat puzniej, w latach 90tych to
                    juz nie wiem...
                    • za_morzem Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 19:58
                      o ile pamietam pod koniec lat 80tych australia przestala wogole przyjmowac polakow a kanada jako
                      jedyna byla krajem ktory przyjmowal "no questions asked". byly dwie opcje, sponsorstwo rzadowe,
                      czekalo sie od pol roku we wczesnych latach 80tych do 3, 4 lat dla tych ktorzy zlozyli aplikacje pod
                      koniec 80tych z kraju przechodniego. no i oczywiscie sponsorstwa organizacji i prywatnych osob, w
                      taki sposob przyjechalo chyba wiekszosc osob.
                      na pewno immigration policy zmienia sie co kilka lat.

                      • elagrubabela Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 20:54
                        Australia zamknela sie ostatnia. Jeszcze w 1992 i 93 roku przyjmowala Polakow z
                        prawie nie istniejacych juz wtedy obozow, gdy juz dawno nawet RPA nikogo nie
                        bralo - to akurat wiem, bo moja kuzynka jest prawnikiem imigracyjnym w Perth i
                        przez lata "zyla" glownie z pracy z Polakami. Nie wiem o jakich obywatelach
                        Europy Wschodniej pisales w poprzednim poscie. W latach 80-tych, procz Polakow
                        przyjechalo sporo Ukraincow z Polski i to wlasciwie tyle - Im faktycznie
                        pomagaly Ich wlasne organizacje. Pod koniec lat 80-tych pojawili sie masowo
                        Bulgarzy, ktorzy kupowali wycieczki na Kube z miedzyladowaniem w St.John's,
                        gdzie prosili o azyl. Wiekszosc z nich zostala dosc szybko deportowana, bardzo
                        niewielu udalo sie zostac glownie poprzez malzenstwa. No a potem przyszly fale
                        Rumunow i Rosjan przyjezdzajacych przez Izrael ale to juz byli
                        wylacznie "independent" immigrants. Takze nie wiem o jakich innych narodach
                        Europy Wschodniej pisales. Trudno mi powiedziec dlaczego teraz organizacje
                        polonijne sa mniej prezne niz dawniej. Nigdy do zadnej nie nalezalam ani z
                        pomocy zadnej z nich nie korzystalam. Moze po prostu ich czas minal? Moze tak
                        naprawde nie sa juz nikomu potrzebne?
                        Moze ktos jeszcze dorzuci jakies wspomnienia swoich historii - to ciekawe
                        czytac jak inni przyjechali i kiedy smile
                        Elka
                    • pikorpikor Re: to co pisze Ela to tak to wygladalo... 06.02.06, 20:54
                      Super. Właśnie o to mi chodziło!

                      Historie losów ludzkich w tym zakresie są niesamowite i jakże rzeczywiste. To
                      musiała być "jazda"...

                      Teraz oczywiście są zupełnie inne realia i czytanie Waszych historii jest tym
                      bardziej abstrakcyjne.

                      pozdr.
    • sylwek07 Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 21:16
      elagrubabela ta pomoc jest zawsze potrzebna ale brak pomagajacych tzn jest
      deficyt sad(
      • za_morzem Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 21:35
        z polski bylo stosunkowo latwo wyjechac bo komunistyczny rzad w pewnym momecie doszedl do
        wniosku ze wypuszczenie najbardziej niezadowolonych bedzie dla niego korzystne. z innych krajow
        obozu nie bylo tak latwo wyjechac. pozatym w polsce byla najwieksza nedza, porownujac do nrd, czech
        czy wegier, wiec polacy byli najbardziej zdesperowani jesli chodzi o wyjazd.
        sam spotkalem paru wegrow, czechow i slowakow ktorzy wyjechali ze swoich krajow i dostawali sie np
        do kanady z dokladnie taka sama latwoscia jak polacy. wiec uwazam ze sprawa dotyczyla calego obozu
        a nie "ze polacy sie zorganizowali". po prostu polakow wyjechalo w latach 80-90 najwiecej.
        nie wiem skad mozna bylo wyjechac do australii w 92-93 roku, wiem natomiast ze od 87 do 90 bylo to
        niemozliwe w wiekszosci krajow przejsciowych na taka skale jak wyjazd do kanady. w gre moglo
        wchodzic laczenie rodzin i emigracja zawodowa na punkty. dla szerokiej rzeszy emigrantow australia
        (w stylu kanadyjskim czyli ze bierzemy wszystkich) sie zamknela w polowie lat 80tych.
        • sylwek07 Re: pytanie o historię imigracji 06.02.06, 21:41
          nie zapominajmy ze tez wyjezdzali ludzie na emigracja zawodowa .
Pełna wersja