Our home and native land...

27.07.06, 22:44
Wreszcie ktos sie odwazyl.

Let's see. How can we put this delicately, so as not to offend politically
correct sensitivities.

"It has been brought to our attention " ... no, that won't do it.

"There appear to be irreconcilable differences " ... nope, that's no better.

Aw the heck with it. Best just to blurt it out. I'm getting sick and tired of
a never-ending series of demonstrations, blockades, sit ins and assorted other
protests in the name of Native land claims.

There. Now I feel better.

This week the tussles between Natives and big, bad governments have been
brought to our own backyard in the National Capital Region
    • spinelli hi hi hi 28.07.06, 05:24
      ertes napisał:

      > Wreszcie ktos sie odwazyl.

      Bohaterski Sun - oczywisciesmile

      > The treaties
      • ertes Re: hi hi hi 28.07.06, 06:18
        Taaa, Sun jest szmatlawy i czerwony ze az boli.
        Czasem jednak i oni cos napisza ciekawego.
        Jednak chyba nie bardzo zrozumialas przeslanie tego co tam napisane co wcale
        mnie nie dziwi. Twoj nick bardzo dobrze pasuje do ciebie gdyz zawsze probujesz
        nadac odpowiedni "spin" temu co czytasz tak zeby pasowalo tobie. brrr cale
        szczescie ze dzieli nas 4500 km...
        Przeczytaj jeszcze raz, dwa i moze zalapiesz o co tam chodzi.
        • estevez Re: hi hi hi 28.07.06, 07:22
          Ertes te foty jakie sa pod "galeria" to czyje sa ? Sam je trzaskasz czy czyjes ?
          • ertes Re: hi hi hi 28.07.06, 15:16
            To sa moje zdjecia.
        • spinelli Re: hi hi hi 28.07.06, 13:45

          > Przeczytaj jeszcze raz, dwa i moze zalapiesz o co tam chodzi<

          Panie Nieomylny,
          wyobraz sobie, ze na koncu mojego postu mialam dodac p.s. ze naprawde nie mialam
          problemu ze zrozumieniam tekstu (to tak na wszelki wypadek) ale doszlam do
          wniosku, ze moze to byc uznane za zaczepke wiec zrezygnowalam.

          Niepotrzebniesmile

          Zareczam Ci, ze nie mam problemu ze zrozumieniem "sunowych" tekstow i przeslan.
          Spinelli
          • ertes Re: hi hi hi 28.07.06, 15:18
            Jesli wiec rozumiesz to dlaczego probujesz wyrywac z kontekstu zdania i
            fragmenty ktore wedlug wlasnego widzimisie poddajesz krytyce zmieniajac sens?
            • spinelli Re: hi hi hi 28.07.06, 16:49
              ertes napisał:

              > Jesli wiec rozumiesz to dlaczego probujesz wyrywac z kontekstu zdania i
              > fragmenty ktore wedlug wlasnego widzimisie poddajesz krytyce zmieniajac sens?
              >

              Poddaje krytyce nie zmieniajac sensu - wyrazanie opinii i krytyki jest zawsze
              rezultatem "wlasnego widzimisie"

              Spinelli
      • kolega.texas Re: hi hi hi 28.07.06, 21:54
        > > That's not to suggest that we forget anyone's heritage. Go back in histor
        > y far
        > > enough and we all arrived here from foreign shores, whether our ancestors
        > > began their trek in Asia, Africa, Europe or South America.
        >
        > Prosze, jaki nagle szacunek dla dziedzictwa przybyszow z innych planetsmile
        >
        > Nie wiem jak sie ma ten cytat w swietle niedawnych tutaj wypowiedzi, ze to
        > przybysze z Azji i Afryki powinni sie dostosowac do tych, ktorzy byli tu
        > pierwsi.... ooops! ...pierwsi po Indianach of coursesmile))

        A tak sie ma, ze tak jak Ertes pozniej wspomnial, wyrwalas cytat z kontekstu.
        Pominelas, Spinelli, jeden "but". A "but" brzmi nastepujaco:

        "But creating cultural enclaves, special rules, tax exemptions, financial
        compensation and land entitlements is serving no one well."

        I wystepuje w paragrafie ~directly following~ paragraf ktory Ty cytowalas
        ~hence~ zmienia znaczenie calej wypowiedzi.

        To nie jest tylko roznica opinii.


        • spinelli Re: hi hi hi 28.07.06, 23:02
          kolega.texas napisał:

          > > > That's not to suggest that we forget anyone's heritage. Go back in
          > history far enough and we all arrived here from foreign shores, whether our
          anc estors began their trek in Asia,..."

          No tak, w sumie (jak pan Matthews raczy pamietac) Indianie sami przybyli tu z
          Syberii przez "Most lądowy" wiec o co sie czepiaja?

          Spinelli

          --
          Get a life
          Okrakiem
          • spinelli btw... 28.07.06, 23:03
            Czy ktos wie jaka dzisiaj rocznica?


            Spinelli

            --
            Get a life
            Okrakiem
            • sylwek07 hm 28 lipca 28.07.06, 23:11
              Canada - Commemoration of the deportation of the Acadians

              1914 - World War I begins: Austria-Hungary declares war on Serbia after it
              failed to meet the conditions of an ultimatum it set on July 23 following the
              killing of Archduke Francis Ferdinand by a Serbian assassin. This event leads
              to the outbreak of war.
              1930 - R.B. Bennett is elected Prime Minister of Canada, defeating William Lyon
              Mackenzie King in the federal election.
              • spinelli 100 punktow dla Sylwka 29.07.06, 00:28
                sylwek07 napisał:

                > Canada - Commemoration of the deportation of the Acadians<

                A nawet 110!

                Spinelli
          • ertes Re: hi hi hi 29.07.06, 00:05

            > No tak, w sumie (jak pan Matthews raczy pamietac) Indianie sami przybyli tu z
            > Syberii przez "Most lądowy" wiec o co sie czepiaja?

            To znaczy wedlug ciebie Indianie maja prawo na te wszytskie hocki klocki?
            hahaha
            Wiesz co to jest hipokryzja?
            • spinelli Re: hi hi hi 29.07.06, 00:26

              > hahaha
              > Wiesz co to jest hipokryzja?<

              W wykonaniu moim, Indian, czy tych, dla ktorych "The treaties (...) have lost
              their relevance..." ?

              Moglam powiedziec babci, zeby nie dochodzila rekompensaty za mienie utracone we
              Lwowie, bo w/g ZSRR to tez nie stracilo "relevance"



              Spinelli


              --Get a life
              Okrakiem
              • ertes Re: hi hi hi 29.07.06, 00:34
                W wykonaniu twoim.
                Bedac i mieszkajac tutaj popieranie Indian jest zwykla hipokryzja gdyz sama
                twoja obecnosc zaprzecza ich dazeniom.

                A co twoja babcia ma do Indian? Moze Indianka z Lwowa. Kto cie tam wie w sumie.
              • spinelli mialo byc: 29.07.06, 07:09
                "...bo w/g ZSRR to tez stracilo "relevance"..."

                Co do babci ze Lwowa w tym kontekscie - moglabym Ci zarzucic brak zrozumienia
                czytanego tekstu, ale tego nie uczyniesmile))

                Spinelli
                --
                Get a life
                Polskie Ogorki
                • kolega.texas Re: mialo byc: 29.07.06, 19:46
                  > Co do babci ze Lwowa w tym kontekscie - moglabym Ci zarzucic brak zrozumienia
                  > czytanego tekstu, ale tego nie uczyniesmile))

                  No dobrze. Awiec moze zostawmy babcie z Lwowa i skoncetrujmy sie na odpowiedzi
                  na to:


                  "Bedac i mieszkajac tutaj popieranie Indian jest zwykla hipokryzja gdyz sama
                  twoja obecnosc zaprzecza ich dazeniom."


                  I pozwol ze dodam ze najprawdopodobniej gdyby dozenia najbardziej orthodox
                  Natives zostaly spelnione i "bialy czlowiek" na zawsze precz zniknalby z
                  kontynentu Ameryki Polnocnej smiem watpic czy Ty i inni nowoprzybyli popieracze
                  wszelkich mniejszosci narodowych, przybyliby tu ~in the first place~.
                  Najprawdopodobniej tych poszukujacych nowego, lepszego swiata, naplywaloby tu
                  wtedy tyle samo co do Bangladeszu, Malejzi, czy jakiegos innego El Slawador.

                  A swoja dorga. Nie zastanawia Was wszystkich DLACZEGO czlowiekowi ktory tu
                  przyjezdza z zupelnie innego swiata; nie zna tutejszych obyczajow, kultury,
                  jezyka, itd. bardzo czesto, bez typowo polskiego krecenia, kombinowania, sklonu
                  w tyl akompaniowanych przez okolicznosci w ktorych skaly sie zesraly, udaje sie
                  osiagnac bardzo wysoki poziom zycia i zwiazane z tym uczucie ogolnego szczescia
                  i bezpieczenstwa; gdzie urodzonym tu Natives, wladajacymi bardzo dobrze
                  lokalnym jezykiem, otoczonymi i zaznajomionymi z tutejszymi zasadami, nie udaje
                  sie w przeogromnej wiekszosci osiagnac nawet sredniego standardu zycia. Ich
                  miejsca zamieszkania to czesto okaz ubostwa w ogole nie utazsamianego z Kanada,
                  nieastetyczne osiedla, brak ogolnego ladu i organizacji, jak rowniez nader
                  wysoka przestepczosc i ~ high rate of substance abuse~. Zupelnie jak
                  amerykanskie ghettos z "Africans-Americans", lub nowojorski Greenpoin czy
                  polska dzielnica w Chicago. Ciekawe zjawisko.

                  A jeszcze z wlasnego doswiadczenia jeszcze za mlodu. Mialem moze 16-17 lat.
                  Pojechalem po cos do ojca do roboty. Przyszedl do nich do biura mezczyzna
                  naprawic jakis tam system komputerowy. Mial dlugie czarne wlosy i ciemna skore.
                  Pierwszy raz wtedy uswiadomilem sobie moja reakcje "I'll be damned. A Native
                  person working." I wtedy tez uswiadomilem sobie ze oprocz tych stereotypow ze
                  Natives sie widzi tylko w ich ~natural habitat~, czyli albo w ~welfare office~,
                  albo pijanych w krzakach, albo ~stoned, cruising the streets of downtown~,
                  ewentualnie w wiezieniach, tych ludzi sie naprawde nigdzie wiecej nie widzie.
                  Nie ma ich w sklpach przy kasach, nie ma ich w bankach jako tellers, nie ma ich
                  w biurowych ~cubicles~, ani przy mopie, ani na budowach. Wiec gdzie oni sa?
                  Moze faktycznie tylko w ich ~natural habitat~ i to nie jest zaden stereotyp ale
                  zwykly fakt. Acha, czlowiek o ciemnaj skorze okazal sie byc Filipino tyle ze z
                  dlugimi wlosami. Jak to nie ~fair~ dla Natives. Nastepna statystyka na ich
                  niekorzysc.

                  A co do tekstu od Ertesa. Moze i ktos sie odwazyl cos tam zabrzeczec, ale i tak
                  bardzo delikatnie choc zdolal powiedziec przy tym wiele prawdy.
                  • spinelli Re: mialo byc: 04.08.06, 21:44

                    > A swoja dorga. Nie zastanawia Was wszystkich DLACZEGO czlowiekowi ktory tu
                    > przyjezdza z zupelnie innego swiata; nie zna tutejszych obyczajow, kultury,
                    > jezyka, (...) udaje sie osiagnac bardzo wysoki poziom zycia i zwiazane z tym
                    uczucie ogolnego szczescia i bezpieczenstwa;<


                    Mysle ze poczucie "ogolnego szczescia" ma niewiele wspolnego z tzw "wysokim
                    poziomem zycia", podobnie z poczuciem bezpieczenstwa ale to temat na osobny watek


                    >>gdzie urodzonym tu Natives, wladajacymi bardzo dobrze
                    > lokalnym jezykiem, otoczonymi i zaznajomionymi z tutejszymi zasadami, nie
                    udaje sie w przeogromnej wiekszosci osiagnac nawet sredniego standardu zycia.<

                    Dobrze, ze napisales "lokalnym" jezykiemsmile

                    Pamietaj, ze ten "sredni standard zycia" to jest standard mierzony kryteriami
                    naszej ("naszej" z braku lepszego slowa) kultury.
                    Indianie zostali wykorzenieni przez bialych ze swojej tradycji, kultury i jezyka
                    - a ten ostatni jest poteznym elementem tozsamosci kulturowej. Stad alkoholizm,
                    narkomania, samobojstwa. To lekka arogancja - kazac sie tym nacjom tak po prostu
                    dostosowac - w koncu znaja jezyk wiec nic trudnego.

                    Czemu wymagasz, zeby ci ludzie dostosowywali sie do standardow spoleczenstwa,
                    ktore ich wyniszczylo.

                    I nie, wcale nie uwazam sie za hipokrytke. Dla mojej tu obecnosci nie trzeba
                    bylo wyniszczyc chorobami, woda ognista i glodem poprzednich mieszkancow tego
                    kontynentu.

                    Spinelli
                    • ertes Re: mialo byc: 04.08.06, 21:48
                      > I nie, wcale nie uwazam sie za hipokrytke. Dla mojej tu obecnosci nie trzeba
                      > bylo wyniszczyc chorobami, woda ognista i glodem poprzednich mieszkancow tego
                      > kontynentu

                      Niezle masz tlumaczenie... haha
                      Niestety myslisz sie dokladnie o 180 stopni.
                      Nihil novi.
                      • spinelli Re: mialo byc: 04.08.06, 21:51
                        ertes napisał:

                        >myslisz sie dokladnie o 180 stopni<

                        A jak sie oblicza dokladnie stopien bledu?

                        Milego weekendu
                        Spinelli
                        • ertes Re: mialo byc: 04.08.06, 22:10
                          Sluchaj, ile razy mozna ci tlumaczyc to samo?
                          Ja wiem ze tak jak ty myslisz jest duzo przyjemniej i milej.
                          Ale zejdz z oblokow. Tak nie jest.

                          Nasza obecnosc tutaj jest prosta przyczyne tego co sie dzieje z Indianami.
                          Oczywiscie obecna polityka rzadu rowniez.

                          PS.
                          "Obecna" - ostatnie 30-40 lat.
    • sylwek07 jak tez .. 28.07.06, 23:26
      1914 CANADA AUTOMATICALLY AT WAR
      London England - Britain declares war on Germany and Austro-Hungary after
      Austria declares war on Serbia, beginning the First World War; Britain's
      declaration automatically includes Canada, as part of the British Empire.

      Terry Fox 1958-1981
      marathoner, was born on this day at Winnipeg in 1958. Terry lost a leg to bone
      cancer in 1977 and started his cross-Canada 'Marathon of Hope' in St. John's on
      April 12, 1980 to raise money to fight the disease. Before he had to end the
      marathon Sept 1 in Thunder Bay, when cancer was discovered in his lungs, he had
      run almost 5400 km, and raised over $1.7 million. He gave up his fight on June
      28, 1981 in New Westminster, BC, but thousands of Canadians run every year in
      his memory.

      Pamietny 1984 i bojkot Olimpiady w LA przez Panstwa Bloku Wschodniego.

      www1.sympatico.ca/cgi-bin/on_this_day?mth=Jul&day=28
Pełna wersja