Dodaj do ulubionych

Wywiad z Donka Madej

10.06.12, 17:54
Znalazlam fantastyczny wywiad z Donka Madej, o ktorej Pan Janusz pisal.
Polecam!
Tu link, a ponizej fragment.
www.astromagia.pl/ezosfera/pomysl-na-zycie/22-czowiek-jest-jak-fortepian
A.F.: Współcześnie numerologia wydaje się większą wagę przywiązywać nie do liter, a do cyfr, zwłaszcza do daty urodzenia. Czy ona rzeczywiście determinuje nasz charakter, talenty, stan zdrowia, przeznaczenie?
D.M.: Znaczenie daty urodzenia bardzo mnie intryguje. Bo przecież na świecie obowiązuje nie jeden, ale wiele kalendarzy, które nie mają ze sobą nic wspólnego. I tak na przykład nasz rok 2000 to w kalendarzu babilońskim rok 2749, w żydowskim – 5760, w muzułmańskim – 1420, w perskim – 1378, i tak dalej... Data urodzenia jakiejkolwiek osoby zapisana według każdego z tych kalendarzy daje całkiem inną liczbę końcową, którą numerologia nazywa liczbą życia i przypisuje jej olbrzymie znaczenie. Mielibyśmy inną liczbę życia, gdybyśmy się urodzili w Chinach, inną – gdybyśmy się urodzili w Indiach czy w Izraelu.
Jako numerolog z półwiecznym niemal stażem, zadaję sobie fundamentalne pytanie: dlaczego mimo tych wszystkich wątpliwości numerologia pitagorejska, którą posługujemy się w Europie, doskonale funkcjonuje? Badania, obserwacje, lektury naprowadziły mnie w końcu na myśl, że człowiek nosi w sobie potencjał wszystkich wibracji cyfr. Każda data urodzenia będzie zatem działała zgodnie z regułami numerologii, bo gdy wyliczamy z daty urodzenia liczbę „drogi życia” i podajemy to człowiekowi do wiadomości, pobudzamy w nim określone pasmo fal, które potencjalnie już w nim istnieje. Kiedy mówimy komuś, na przykład, że jest Piątką, to on uruchamia w sobie wibrację liczby pięć i zaczyna funkcjonować jak Piątka. Człowiek jest trochę jak fortepian: jaki klawisz naciśniesz, taki dźwięk się odezwie.

A.F.: Czyli nie jest ważna rzeczywista data urodzenia, lecz świadomość, że jest się taką lub inną cyfrą?
D.M.: Poniekąd tak. Wielu ludzi funkcjonuje w ten sposób, że określone działania podejmują w roku czy dniu, który według zasad numerologii sprzyja tym właśnie działaniom. „Jestem w szóstym roku cyklu indywidualnego, no to buduję dom”. „Poszukuję dobrej pracy, więc umawiam się na rozmowę w dniu, który jest Jedynką albo Ósemką”. Wielu ludzi tak działa, twierdząc, że dobrze na tym wychodzą. A przecież znów – według różnych kalendarzy – ten sam rok czy dzień jest określony zupełnie inną cyfrą. Tym bardziej skłaniam się ku koncepcji, że uruchamiamy wibrację określonej liczby przez samo myślenie o niej. Bo myśli są potężnym motorem wszelkich zdarzeń – tak, jak się o nich myśli, tak one przebiegają.
Znajduje to wyjaśnienie również z punktu widzenia psychologii: po prostu z otoczenia, z całej wiedzy o świecie wybieramy te obrazy i aspekty rzeczywistości, które są dla nas rozpoznawalne, które akceptujemy, bo harmonizują z naszym wnętrzem. Nie wiem, na ile człowiek może się zasugerować wiedzą o cyfrach, na ile ta wiedza może mu w życiu pomóc, ale jeżeli istnieje na świecie tak wiele systemów numerologicznych, jeśli różni ludzie w różnych kulturach i epokach poświęcili na te sprawy tak dużo czasu i energii, to coś w tym musi być. Warto interesować się numerologią poważnie, naukowo, warto robić jakieś badania, próbować odkryć tajemnicę istnienia, którą cyfry niewątpliwie zawierają. Dowiedzieć się, gdzie jest ukryty ten mechanizm, jak brzmi uniwersalna zasada, która funkcjonuje niezależnie od tego, według jakiego systemu przeliczamy datę urodzenia czy imiona i nazwiska.

A.F.: Istnieje więcej niż jeden sposób przeli
Obserwuj wątek
    • janus50 Re: Wywiad z Donka Madej 14.06.12, 17:04
      Witaj
      orca napisała:

      > Znalazlam fantastyczny wywiad z Donka Madej, o ktorej Pan Janusz pisal.
      > Polecam!

      Tak to bardzo ciekawy wywiad, aczkolwiek ma już swoje lata mam wrażenie, bo tekst ten jest mi bardzo znajomy. Być może z powodu częstych kontaktów z Panią Donką...


      > D.M.: Znaczenie daty urodzenia bardzo mnie intryguje. Bo przecież na świecie ob
      > owiązuje nie jeden, ale wiele kalendarzy, które nie mają ze sobą nic wspólnego.
      > I tak na przykład nasz rok 2000 to w kalendarzu babilońskim rok 2749, w żydows
      > kim – 5760, w muzułmańskim – 1420, w perskim – 1378, i tak da
      > lej... Data urodzenia jakiejkolwiek osoby zapisana według każdego z tych kalend
      > arzy daje całkiem inną liczbę końcową, którą numerologia nazywa liczbą życia i
      > przypisuje jej olbrzymie znaczenie. Mielibyśmy inną liczbę życia, gdybyśmy się
      > urodzili w Chinach, inną – gdybyśmy się urodzili w Indiach czy w Izraelu.
      > Jako numerolog z półwiecznym niemal stażem, zadaję sobie fundamentalne pytanie:
      > dlaczego mimo tych wszystkich wątpliwości numerologia pitagorejska, którą posł
      > ugujemy się w Europie, doskonale funkcjonuje? Badania, obserwacje, lektury napr
      > owadziły mnie w końcu na myśl, że człowiek nosi w sobie potencjał wszystkich wi
      > bracji cyfr. Każda data urodzenia będzie zatem działała zgodnie z regułami nume
      > rologii, bo gdy wyliczamy z daty urodzenia liczbę „drogi życia” i p
      > odajemy to człowiekowi do wiadomości, pobudzamy w nim określone pasmo fal, któr
      > e potencjalnie już w nim istnieje. Kiedy mówimy komuś, na przykład, że jest Pią
      > tką, to on uruchamia w sobie wibrację liczby pięć i zaczyna funkcjonować jak Pi
      > ątka. Człowiek jest trochę jak fortepian: jaki klawisz naciśniesz, taki dźwięk
      > się odezwie.

      To temat jednej z moich polemik z Panią Donką...
      Współczesna numerologia, którą się posługujemy, powstała na przełomie XIX i XX wieku i ugruntowała się około 1930 roku. Wcześniej, do około XVIII wieku numerologia, czy też mistyka liczb, bo słowo numerologia jeszcze wtedy nie istniało, zajmowała się wyłącznie imionami i nazwiskami, zupełnie nie zajmując się datą urodzenia a już kompletnie nie definiowała jakiegoś układu prognostycznego wynikającego z daty urodzenia. Od czasów pitagorejskich do XVIII wieku numerologia oddawała kompetencja dotyczące daty urodzenia astrologom.
      Współczesna numerologia, która powstała w Stanach Zjednoczonych Ameryki, została opracowana właśnie tak, aby funkcjonowała z naszym systemem kalendarzowym i żadnym innym, więc dyskusja o uniwersalności dla każdego systemu kalendarzowego nie ma sensu.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka