Dojrzałość

25.01.08, 01:19
w związku z wątkiem o dziadkach przy kompie zaciekawiło mnie, jak my-
wy określacie dojrzałośc. Co jest wg was cechą główną, niezbędną? A
która cecha jest - poza wiekiem - niewpływająca na dorastanie?
Moim zdaniem niedojrzałe jest usprawiedliwianie się w stylu "ale ja
chciałem dobrze"; "miałam najlepsze intencje" - jak z anegdoty o
harcerzyku, przeprowadzającym staruszkę przez ulicę - prosto pod
tramwaj. Dojrzały czlowiek powinien potrafić przewidzieć skutki
swojego działania, efekty - a nie intencje - sie liczą. Poza tym z
zasady nie podejrzewamy kogoś o złe chęci, a jeśli jesteśmy tego
pewni - żadnym usprawiedliwieniom wiary nie damy.
    • sagittarius954 Re: Dojrzałość 25.01.08, 06:00
      Ja bym przewidywania skutków nie przeceniał . Oczywiście , dorosłość to zbiór w
      swoim umyśle iluś doświadczeń , a następnie prawidłowe ich zaszufladkowanie z
      możliwością ich interpretowania do późniejszych sytuacji . Ale jeśli uczymy sie
      całe życie to czy naprawdę możemy powiedzieć o sobie że jesteśmy dorośli ? Zbiór
      praw do przestrzegania i ich realizowania w życiu przygotowany juz przez minione
      pokolenia , pomaga nam podążać ta drogą , jednak człowiek kształci sie w jakiejś
      części dziedziny zycia , a bardzo częśto zmuszany jest do praktycznego
      realizowania czegoś z dziedziny dla niego obcej , i popełnia błędy .
      Najprostszym przykładem będzie tu jazda samochodem . Kierowca prowadząc wóz, wie
      doskonale że może spowodować wypadek , powinien byc ostrożny i przewidujący .
      Moim skromnym zdaniem człowiek nie jest w stanie przewidzieć skutków jazdy , tym
      bardziej ,że zdarzenie o którym mówimy, wypadek ,określa zdarzenie nie
      przewidywalne, więc żeby być dorosłym powinniśmy w ogóle nie wsiadać do pojazdu
      i go nie prowadzić . Wreszcie coś z życia małżeńskiego , zdrada jednego z
      małżonków czy możemy powiedzieć że skoro jedno z nich zdradza jest niedojrzałym
      partnerem , nie dorosło by zawrzeć związek małżeński ?
      Dochodzę do wniosku ,że i los pomaga lub nie w byciu dojrzałym , bo gdy w swoim
      życiu tenże los nie poprowadzi nas przez jakieś meandry jego , przejdziemy
      przez nie uważani za dojrzałych , a to nie prawda , nie byliśy po prostu
      wystawieni na próbę swej dojrzałości . I w rezultacie o to chodzi , ciekawy musi
      sparzyć sie i to nie raz popełniając błędy, unikający zdarzeń przeleci przez
      życie bez zawirowań.
      • banitka51 Sagi 25.01.08, 09:13
        wypadek samochodowy czy zdrada nie są usprawiedliwiane "ale ja
        miałem najlepsze intencje".
        O PRZEWIDYWALNE postepowanie mi chodziło, to zwykle drobiazgi (ich w
        życiu najwiecej), a nie cokolwiek z wymienionego przez
        Ciebie "ciężkiego kalibru". Np ktoś robi Ci z własnej inicjatywy
        porządek na biurku, wyrzucając ważne dla Ciebie notatki.
        • sagittarius954 Re: Sagi 25.01.08, 09:28
          A czy nie słyszałaś od kierowców tłumaczenia które można podpisać pod twoim -
          usprawiedliwieniem "ale ja
          > miałem najlepsze intencje".
          , gdybym wiedział że dzis spowoduję wypadek, do samochodu w ogóle bym nie wsiadł ,
          a u małżonków rozchodzących się gdybym wiedział to bym sie nie ożenił . Ciekawe
          jest to, że tak poważne decyzje podejmujemy mając 2o lat i małe doświadczenie
          życiowe , i wystawiamy swoją decyzję na próbę z której przysięga lub przepisy
          nas nie zwalniają .
          A jeśli chodzi o ten mniejszy kaliber spraw to ja w dalszym ciągu nie jestem
          pewien tej przewidywalności , no nie da sie i juz , a może ja mam taki
          charakter, łatwo tłumacze sprawy. Usprawiedliwiam je .
    • inka-1 Re: Dojrzałość-czasem juz dziecko jest bardziej.. 25.01.08, 07:54
      dojrzale niz niejeden dorosly..to zycie zmusza nas do szybkiego
      dorastania (przynajmniej niektorych)inni cale zycie beda malo
      dojrzali.Dla mnie dojrzalosc to odpowiedzialnosc,to wiedza ze wiele
      zalezy od tego jak ja postapie..to gotowosc zycia dla innych
      gdy ,,ja "schodzi na drugi plan..
      • natla Re: Dojrzałość-czasem juz dziecko jest bardziej.. 25.01.08, 08:44
        Dla mnie absolutnie umiejętnosć przewidywania skutków postępowania
        i odpowiedzialność.
        Poza tym samodowartościowanie sie, a co za tym idzie, nie obrażanie
        się na cały świat z byle powodu i brak podejrzliwości.
        Może jeszcze umiejętność opanowania emocji, ale to raczej cecha
        charakteru.
        • graga211 Re: Dojrzałość-czasem juz dziecko jest bardziej.. 25.01.08, 10:19
          Ja tam jestem ciagle niedojrzala i wcale nie chce dojrzec. Chce sie
          nadal ludzic, byc ciekawa swiata i ludzi, odkrywac i dziwic sie, nie
          potrafic odpowiedziec na wszystkie pytania. A kiedy juz dojrzeje
          (bede odpowiadala waszym kryteriom) wowczas pacne ze swojego drzewa
          i rozpackam sie niczm dojrzala gruszka klaps. I mam nadzieje, ze na
          moim wieku (trumiennym) polozycie malutki kwiatuszek...
          smile))
          • banitka51 Grago 25.01.08, 11:22
            chyba własnie gruszka klaps bardziej Ci się po tamtej stronie
            przyda...
          • ovaka oczywiscie ! 25.01.08, 11:52
            że przewidywanie konsekwencji własnych działań!Dodałabym, panowanie
            nad własnymi emocjami , rozumienie własnych intencji i cudzych,
            szerokie horyzonty , wykraczajace poza własny punkt
            widzenia.Odpowiedzialnośc za własne czyny.I przyznam ze na stare
            lata, ten wdziek starszawej osoby ,,ze ona jest tak uroczo
            młodzieńcza i ze nie wiedziała co robi ..i "samo wyszło" nie
            kojarzy mi sie z tym ze jest młoda , ale że jest infantylna ..albo
            po prostu głupia! I jak najdalej od takich , co sa w stanie narobic
            nam krzywd i kłopotów .."bo nie pomyslały" i "chciały dobrze"!A
            fuj ..paszoł ty !
            • graga211 Re: oczywiscie ! 25.01.08, 12:57
              Już mnie 'ni ma', aj-aj!
              • ovaka graga, 25.01.08, 14:05
                ale przeciez dojrzały moze byc ciekawy swiata..itd...no własnie
                powinien byc ciekawy , aby dojrzewac dalej!
            • e-baba Re: oczywiscie ! 25.01.08, 13:03
              Podobnie jak dla Natli i Ovakiej - dla mnie dojrzalość to przede wszystkim umiejętność przewidywania skutków swoich działań i gotowość do ponoszenia odpowiedzialności za ich skutki. Tylko niedojrzałe osobniki infantylnie się tłumaczą: "Nie wiedziałem, że tak wyjdzie", "Przeciez miałem najlepsze intencje". Nie ma zmiłuj się! Albo jesteś człowiek dojrzały albo gówniarz.
              A ponadto człowiek dojrzały nie zawodzi drugiego człowieka - nie obiecuje niczego, czego nie jest w stanie dotrzymać i zawsze dochowuje powierzonych mu tajemmnic.
              • banitka51 babo 25.01.08, 14:25
                poprzeczkę podniosłaś tak wysoko, że nie wiem, czy ktoś z nas
                przeskoczy...smile))
                • e-baba Banitko, 25.01.08, 15:07
                  dwie z pierwszych cech wskazaly Natka i Ovaka. 3 głosy podkreślające taką cechę chyba oznaczają, że jest dla oceny dojrzalości bardzo ważna.
                  Dodałam wywiązywanie się z czynionych obietnic. Człowiek dojrzały przed daniem komuś jakiejś obietnicy powinien zastanowić sie, czy: 1) chce, 2) może ją zrealizować. Jeżeli na ktoreś z tych pytań sam sobie udzielic musi odpowiedzi negatywnej - niech nie obiecuje, nie robi drugiemu człowiekowi niepotrzebnych nadziei, bowiem oczekiwanie na ich realizację, bowiem drugi czlowiek uwierzywszy w ich realizację nie podejmuje działań, ktore pocczyniłby mając świadomoś, że jest zdany na siebie. A ludzie tak ochoczo obiecuja różne rzeczy, bo przecież przyjemnie jest robic wrażenie czlowieka "wszystkomogącego". Obiecałeś - dotrzymaj. Nie chcesz, nie możesz - próżnymi obietnicami nie odbieraj wiary w mozliwośc bezinteresownej pomocy drugiego czlowieka.
                  A odnośnie dotrzymywania powierzonych nam tajemnic? Bez żadnej watpliwości powinno to stanowić podstawe kontaktów międzyludzkich. Tyle jest przeciez tematów do rozmowy, po co strzępić język informując innych o tym, czego dowiedzielismy sie od czlowieka ufającemu w naszą dyskrecję, który cos nam powiedział w chwili słabości albo licząc na nasza pomoc i wsparcie w jakimś zakresie.
                  Co innego omawiac tematy dotyczące innych w zakresie powszechnie znanym,a nawet oceniać jakąś osobę, a co innego przekazywac informacje, które obiecaliśmy komuś zachowac w tajemnicy. A obietnice obowiązują - patrz wyżej. Nie umiesz/nie chcesz dotrzymać - nie obiecuj.
                  • banitka51 Babo 25.01.08, 16:16
                    duecik uskuteczniamy...
                    Ja bardzo cenię sobie i dotrzymywanie obietnic i zachowanie
                    tajemnicy - a kto nie? Tylko mam wątpliwości, czy to zalety, czy też
                    cechy dojrzałości...
                    • natla Re: Babo 25.01.08, 16:29
                      Myślę jednak, ze to zalety, cechy charakteru. Nie raz zdarzyło mi
                      się obserwować te cechy u młodych, ba małych dzieci.
                      Poza tym czesto jest tak, że dojrtzałosć nie ma nic wspólnego z
                      wiekiem. Znam bardzo niedojrzałych "starców" i bardzo dojrzałą
                      młodzież. Oczywiście, ze dojrzałość jest cechą dorosłości, ale nie
                      koniecznie wieku. Dorosłym pomaga jednak doswiadcznie, więc są
                      niejako zobowiązani do dojrzałości.
                      Ale fajnie czasem byc niedojrzałym....jednak najlepiej dla siebie,
                      żeby innym krzywdy nie zrobić smile
                      • banitka51 młodość ducha 25.01.08, 17:02
                        nie musi się chyba kłócić z dojrzałością? Można być dojrzałą gruszką
                        i nie spadać, czyż nie? jeszcze pędy puszczać...
              • gwiazda37 Babo 25.01.08, 18:47
                e-baba napisała:
                > A ponadto człowiek dojrzały nie zawodzi drugiego człowieka - nie obiecuje nicze
                > go, czego nie jest w stanie dotrzymać i zawsze dochowuje powierzonych mu tajemm
                > nic.
                >




                ...z tego wynika, że większość w Sejmie to banda GÓWNIARZY bo niestety obiecują gruszki na wierzbie, podsłuchują się nawzajem i wykorzystują to później przeciwko tej osobie, itp itd....
          • baremi Re: Dojrzałość-czasem juz dziecko jest bardziej.. 25.01.08, 19:01
            Ciekawość świata, ludzi i chęć poznawania, a też umiejętność dziwienia się, wcale nie świadczą o niedojrzałości. To raczej dowód na to, że się żyje i chce się żyć.
            I wcale nie przeszkadza to być przy tym dorosłym i odpowiedzialnym smile
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a odpowiedzialność za OSWOJENIE 25.01.08, 19:12
              napisał najmądrzej i najprościej ( co symbiotyczne ) A de S. Ex.

              Wtedy pojawił się lis.
              - Dzień dobry - powiedział lis.
              - Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się,
              ale nic nie dostrzegł.
              - Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!
              - Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny... (cdn)
              - Jestem lisem - odpowiedział lis.
              - Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki
              smutny...
              - Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
              - Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle
              dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?
              - Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?
              - Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?
              - Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo
              kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz
              kur?
              - Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co
              znaczy "oswoić"?
              - Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić"
              znaczy "stworzyć więzy".
              - Stworzyć więzy?
              - Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym
              chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję
              ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem,
              podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz,
              będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na
              świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a cdn 25.01.08, 19:13
              - Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża...
              zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...
              - To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...
              - Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.

              Lis zaciekawił się:
              - Na innej planecie?
              - Tak.
              - A czy na tej planecie są myśliwi?
              - Nie.
              - To wspaniałe! A kury?
              - Nie.
              - Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej
              myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na
              mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do
              siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił,
              moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki -
              tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię.
              Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz
              tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne.
              Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy.
              Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste,
              będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...

              Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
              - Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
              - Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo
              czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
              - Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają
              zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy
              gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie
              mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
              - A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
              - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej
              odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie
              kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień.
              Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
              Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
              - Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał
              przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę
              odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym
              będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony:
              poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę
              mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
              - Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
              - To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki
              obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od
              innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W
              czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest
              cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli
              tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie
              podobne, a ja nie miałbym wakacji.
              W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była
              bliska, lis powiedział:
              - Ach, będę płakać!
              - To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic
              złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
              - Oczywiście - odparł lis.
              - Ale będziesz płakać?
              - Oczywiście.
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a cdn 25.01.08, 19:14
              - A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?
              - Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później
              dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że
              twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze
              mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.
              Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.
              - Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej
              wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie
              oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był
              zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem
              go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.
              Róże bardzo się zawstydziły.
              - Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można
              dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się
              zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma
              większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie
              podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie
              osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem
              gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć
              motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem
              jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.
              Powrócił do lisa.
              - Żegnaj - powiedział.
              - Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty:
              dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla
              oczu.
              - Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę,
              aby zapamiętać.
              - Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ
              poświęciłeś jej wiele czasu.
              - Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę,
              aby zapamiętać.
              - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie
              wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co
              oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
              - Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby
              zapamiętać.
              • grazyna10 Maly ksiaze 25.01.08, 20:20
                Zawsze uwazalam, ze jest to nie tylko najpiekniejsza ale i
                najmadrzejsza bajka. Brawo padalcu i dzieki za fragment
                • emi152 Re: Maly ksiaze 26.01.08, 16:05
                  Dojrzałość? Ktoś tu powiedział, że nie chce być dojrzałym i wiem,
                  co miał na myślismile Bo być dojrzałym, to nie oznacza śmiertelnie
                  poważnym, zawsze rozważnie postępującym,nie popełniającym błędów,
                  żyjącym wg ustalonych zasad i norm. Odrobina szaleństwa, odstąpienie
                  od zasad, to paradoksalnie też oznaka dojrzałości. Myślę, że
                  uczciwość jest wyznacznikiem tej cechy. Można nie zawsze podejmować
                  słuszne decyzje, albo powszechnie uznane za słuszne, ale nie z
                  krzywdą dla innych. Dojrzałość, to umiejętność radzenia sobie z
                  wszelkimi przeciwnościami, a metody, którymi się posługujemy w celu
                  pokonania tych przeciwności mogą być różne. I używać należy języka
                  dobroci, który usłyszą głusi i odczytają ślepi.Doświadczenie też
                  odgrywa olbrzymią rolę.Nie popełniamy dwa razy czegoś, co przynosi
                  nam problemy, dyskomfort życia, złe relacje z innymi. Nie jesteśmy
                  doskonali. Ktoś powiedział, że wielką doskonałością jest poznanie
                  własnych niedoskonałości....zgadzam się z tym. A poza tym efektem
                  naszej dojrzałości jest wg mnie lubienie siebie. Ja siebie lubię,
                  więc chyba jestem dojrzałasmile)))
                  • easy.mamajka Re:dojrzałość 27.01.08, 00:56
                    Dla mnie zdolnośc przewidywania o której najwiecej piszecie,to jedna
                    z cech inteligencji emocjonalnej-na pewno w tym sensie to równiez
                    cecha dojrzałosci.Powiazana blisko z empatią i zdolnoscia
                    samokontroli.

                    Ale jeśli miałabym powiedziec,z czym mnie sie kojarzy dojrzałość-to
                    bym powiedziała,że ze spokojem.Z dystansem.To jest dla mnie
                    wymarzona cecha dojrzałości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja