Dodaj do ulubionych

Samotnośc i bezradność.

11.02.10, 00:45
Najgorsze są wieczory. Kiedy piję sama wino i zastanawiam się nad własnym
życiem i nad tym, co powinnam zrobić, by je zmienić.

Bardzo potrzebuję przytulenia. Zwłaszcza teraz.
Obserwuj wątek
    • goodyy Re: Samotnośc i bezradność. 11.02.10, 13:11
      powiem to tu , na forum, gdzie jestem anonimowa- wstydzę się swojej
      samotności przed sąsiadami w bloku, którzy kiedyś powiedzą,, a
      mieszkała tutaj taka stara panna,( lat 32) nikt jej nie odwiedzał'',
      wstydzę się przed znajomymi którzy robią komentarze w stylu ,, byle
      jaki facet w domu , aby facet, nawet pijak i dziwkarz , ale facet w
      domu być musi'' albo jak mam urlop mówią,, ja bym nie mogła tak
      siedzieć "- ale czasami nie ma się po prostu wyboru.....
      miałam w życiu dobry czas, krótki, ale dobry, kiedy miałam ludzi
      wokół siebie, pracowałam wtedy za granicą, a kiedy wróciłam
      poczułam jakby życie się dla mnie skończyło.... najbardziej brak mi
      ludzi wokół mnie, kiedy wracam do pustego mieszkania...uciekam w
      zakupy , w świat rzeczy materialnych, ciesza mnie one ale
      zmieniłabym je na grupę zwariowanych znajomych, dom pełen ludzi.żyję
      samotnie - taka jest prawda- chociaż mam rodziców, siostrę ale oni
      też mnie w zasadzie nie odwiedzają, choć mieszkja tylko 20 km dalej
      ale wierzę że kiedyś wszyscy się TAM spotkamy...i nie będe już TAM
      taka samotna..
      • mort_subite Re: Samotnośc i bezradność. 11.02.10, 18:28
        Oj...
        Czy nawiązywanie znajomości, to aż tak wielki problem? Wiadomo, że każdy (?) łaknie kontaktów bliższych, ale przecież takie znajomości nie nawiązują się od razu. Najpierw jest luźno, jeśli nawiązuje się jakaś nić sympatii, może mieć miejsce stopniowe zacieśnianie więzi, można się zakumplować, czasem zaprzyjaźnić, bywa, że sparować. Tyle, że do tego wszystkiego prowadzi droga przez kontakty luźniejsze, nawiązywane w pracy, w klubie, czasem także na forach, żywym dowodem czego jest kilka par, które poznały się dzięki forumowym wyjściom na piwo, czy inne kręgle.
        Jak to ponoć powiedział jakiś starożytny umarlak - każda, nawet najdłuższa podróż, zaczyna się od pierwszego kroku. Banał, ale niegłupi.

        BTW W jednym z wątków "zapoznawczych" apelowałem do wpisujących się o ujawnianie miejsca zamieszkania. Tak, żeby ktoś z tej samej, czy pobliskiej miejscowości mógł się zorientować, że jest taka jedna/taki jeden, kto szuka towarzystwa. Niestety lwia część ludzi wpisuje nadal bzdety typu "To ja dołączę", czy coś w ten deseń, zaś z tego nie wynika zupełnie nic. Ot, kolejny anonimowy ludek, cholera jedna wie skąd. A może tu zaglądać cała wataha potencjalnie fajnych znajomych z Twojego miasta...
        • anirat Re: Samotnośc i bezradność. 11.02.10, 19:20
          Można tez zwyczajnie wpisac minimum informacji do wizytówki, ale
          ludzie jakos boja się, net daje im miłe uczucie anonimowości i tak
          siedzimy sobie anonimowo przy komputerach.
      • etiopska Re: Samotnośc i bezradność. 11.02.10, 22:23
        mam podobnie - też pracowałam parę lat za granicą i wtedy też
        jakoś miałam ludzi wokół siebie. Dziwne, nie? że nie wiadomo
        dlaczego po przyjeżdzie to się zmienia.. myślałam że to tylko w
        moim przypadku - że wtedy byłam młodsza i dlatego, ale widzę że
        może to jakaś prawidłowość.. Ciekawe.
      • noajdde Re: Samotnośc i bezradność. 14.02.10, 14:29
        W pełni Cię rozumiem. Zdaję sobie sprawę, że tak samo jestem odbierany za dziwaka. Czy to normalne, że facet nie ma dziewczyny? Przyjaciół również nie mam. Wiem jednak dlaczego. Ponieważ wszyscy w moim wieku dawno się już sparowali. O czym my mamy dyskutować? O swoich dzieciach, o tym co kupić żonie na urodziny? Czuję, że dziwaczeję. Moi znajomi siłą rzeczy są w stosunku do mnie coraz młodsi. Tylko takich poznaję na kursach i zajęciach na które uczęszczam, tylko tacy mają jeszcze czas wolny. Nigdy jednak nie poznam wśród nich przyjaciela. Trzeba znaleźć w sobie siłę, dużo siły. Nie tylko na to by trwać dzień po dniu ale również na to by być głuchym na to co mówią inni.
    • veronica82 Re: Samotnośc i bezradność. 11.02.10, 21:31
      Przyjaciele - to najlepsze lekarstwo na samotność.
      A poza nimi dobra książka, kursy, wycieczki poza miasto itp.
      Pomysłów na spędzanie wolnego czasu jest naprawdę mnóstwo.. Niestety część z nich wiąże się z wydatkami, na które nie zawsze można sobie pozwolić. Ale zawsze jest jakieś wyjście smile

      Ja obecnie przygotowuje się do zrealizowania swojego największego marzenia i nie ukrywam - dodaje mi to skrzydeł.. I choć nie wiem do końca czy mi się to uda, to samo planowanie i robienie nawet najmniejszych kroczków do przodu sprawia mi teraz wielką przyjemność.

      PS. Mnie najbardziej wkurza w tym całym "singlostwie" to jedna ciotka, która zamiast "Dzień dobry" zadaje pytanie "Czy mam kogoś?" Hehe wink

      A ja wolę być sama niż być z kimś na siłę.
      Poza tym, ja chyba już znalazłam tą drugą połówkę, niestety skrzywdziłam go i teraz nie chce mi dać drugiej szansy.
      I choć bardzo to boli, to pomimo tego staram się być szczęśliwą bez niego..

      OK, ale nie o tym przecież wątek..

      Tak na podsumowanie..
      Najważniejsze to znaleźć cel i do niego dążyć. Więc zastanów się co zawsze chciałaś zrobić, o czym marzysz, co sprawia Ci przyjemność i idź w "stronę słońca" wink
      Planuj, realizuj, ciesz się! Carpe diem! smile
      Bo życie jest zbyt krótkie by marnować je na smutki.

      Pozdrawiam.

    • rrrmarek Wino 12.02.10, 01:31
      ciasteczkowy_diabelek napisała:

      > Najgorsze są wieczory. Kiedy piję sama wino i zastanawiam się nad własnym
      > życiem i nad tym, co powinnam zrobić, by je zmienić.

      Wino, pite w samotności, ma tę zaletę, że cała butelka jest dla ciebie ;D

      Always look on the bright side of life wink)) No i wizytówki na forum
      uzupełnić!!!
      • fiosnalato Re: Wino 12.02.10, 20:46
        można być również bardzo samotnym mając u boku partnera. To nie jest
        przywilej singli.
        Mam wrażenie, ze jak się pije wieczorem samotnie wino, to popada się
        w jeszcze gorszy nastrój, nawet rozżalenie i ubolewanie nad swym
        losem. Rano jest jeszcze gorzej. Przyjaciele, nawet znajomi to dobre
        antidotum na smuteczki.
    • ciasteczkowy_diabelek Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 15:56
      No cóż, zgodnie z radą, wizytówka założona smile

      Dziś, zamiast wina, zjem sobie truskawki z czekoladą smile
      • fiosnalato Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 18:34
        wiesz, życie na szczęście często nas zaskakuje. Np. ja - myślałam,
        że na długo zamknę się w swoim smutku i osamotnieniu. I nagle z
        innego forum napisał do mnie facet, normalny, sympatyczny. Fajnie
        nam sie gadało na gg, potem, nie wiem jak, zaczęła nasza znajomość
        wychodzic poza ramy koleżeństwa. Nie spisuj siebie na straty. Ludzie
        są i czują się samotni - nie tylko kobiety i nie tylko te z bagażem
        lat na karku. Tylko nie zamykaj się w czterech ścianach - chodź do
        kina, teatru, na wystawy - nie dosć, ze sympatycznie spędzisz czas,
        to bedziesz stwarzać dogodne sytuacje do zawierania nowych
        znajomości, czeo z całego serca Ci życzę.
        • mort_subite Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 20:35
          O tym właśnie pisałem w innym wątku, poświęconym Twoim lękom przed spotkaniem z tym facetem. Za duże masz oczekiwania, za bardzo się nakręcasz. Z tego, co pisałaś wynika, że dopiero macie się spotkać, jeszcze się nie widzieliście, nie zamieniliście słowa na żywo. Nie wiesz tak naprawdę, z kim masz do czynienia. A tu nagle wyskakujesz ze "znajomością wychodzącą poza ramy koleżeństwa". Kurcze, na zdrowy rozsądek rzecz całą biorąc, Wasza znajomość jeszcze nie osiągnęła statusu "koleżeństwa", a Ty już wybiegasz myślą gdzieś ku gwiazdom. Pomyśl o tym trochę, bo pozbawiając się hamulców przed startem możesz się nieprzyjemnie przejechać, że tak posłużę się motoryzacyjną terminologią. Serio.
          Nie traktuj tego, co napisałem powyżej, w kategoriach wkładania kija w szprychy, czy sypania piachu w tryby. Nie chcę Cię zniechęcać i mam nadzieję, że wszystko Ci się ułoży tak, jak byś sobie tego życzyła. Ale zastanów się nad swoim nastawieniem. Dla patrzącego z boku jest nadmiernie, niezdrowo entuzjastyczne, co może się okazać źródłem nieprzyjemności. A przecież na klawiaturę i ekran nie przelewasz całego wewnętrznego entuzjazmu, jest tego w Tobie znacznie więcej...
          • fiosnalato Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 22:23
            masz absolutną rację, dla kobiet, to co robię, jest typowe.
            Z entuzjazmem ukrytym też masz rację, bardzo dużo racji.
            Tylko, że przynajmniej nie spedzam smutnych wieczorów, piszę,
            śmieję się jest mi dobrze.
            A w zasadzie było, bo na własne zyczenie wszystko spieprzyłam. Ale
            to temat na inną bajkę.
    • 1-annamonika Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 19:20
      Wieczory z winkiem, książką czy TV mają swoje zalety i tak całkiem bym z nich nie rezygnowała. Ale ostatnio zdarzają się za często - zamiast wypadu do knajpki, na kolację itp. Skąd jesteście? Ja - z Wrocławia. Buziaki.
    • puch_atek Re: Samotnośc i bezradność. 13.02.10, 22:44
      jak przychodze do domu to wita mnie psiak, i tak sie zawsze cieszy ze dom nie jest wlasciciwie pusty - jak to pilkarz Mila powiedzial gdzie w wywiadzie, jego pies zawsze sie cieszy jak do domu przychodzi, w przeciwienstwie do zony, zenada lekka, ale mozna sie posmiac wink
      picie samotne alkoholu nie jest wedlug mnie dobre, ale to chyba zalezy jak to na czlowieka dziala, mnie rozkleja i uwypukla moje smutki, wiec z zalozenia unikam, jak juz to gdzies na imprezie, w towarzystwie.
      trzeba sobie wypelnic czas, kiedy jest co robic i glowka pracuje nad roznymi wyzwanaiami itd mniej jest czasu na dolowanie sie.
      i zawsze moze sie cos wydarzyc co zmieni Twoje zycie (jestem naiwnym optymista), a z reguly lepiej tego z jakas desperacja nie oczekiwac, wtedy samo przyjdzie, z nienacka.
    • 7stefan7 Re: Samotnośc i bezradność. 14.02.10, 20:04
      Heh to masz bardzo podobnie do mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka