czytam sobie tak Wasze rozne zapytania..
i czesto zauwazam te, w ktorych single "nie pierszej mlodosci" szukaja tej drugiej osoby. Obserwujac sobie rozne osoby: w malzenstwach i rozwiedzionych, wdowy i sieroty.. oj.. mialam napisac single

zastanawiam sie, gdzie maja glowe i rozum te osoby, ktore licza na spotkanie drugiego czlowieka bedacego powyzej 40stki a bedacego jednoczesnie nadal zgodnym z oczekiwaniami, czyli: wolny/a, madry/a, zdrowy/a, normalny/a, bez zobowiazan i generalnie: do zakochania.
Czy nie wydaje Wam sie Panie/Panowie poszukujacy, ze czlowiek z biegiem lat doswiadcza roznych sytuacji, ktore pozostawiaja rozniste slady i efekty w zyciorysie? Jesli ktos mial 20 lat i wtedy byl w polu poszukiwan drugiej strony i sprawdzil sie, to majac 40 czy wiecej lat nie jest wolny/a!
A jesli jest wolny/a, to oczywistym jest, ze nie jest bez wad, czyz nie?...