Dodaj do ulubionych

Narkotyki...

03.11.04, 21:36
..bylam dzis na warsztatach nt rozpoznawanie uzaleznien. Nie chcialo mi sie
isc, ale okazaly sie ciekawe.. Kurcze, bylam jedynym ( na 25) nauczycielem,
ktory cos wiedzial o narkotykach - dlaczego,co i jak. Wiedzialam jak
marihuana wyglada i pachnie, jak sie ja pali. Szok!! wiem ze to nie dla mnie
(trawka to syf). Oczywiscie sie nie przyznalam, bo te stare dewotki by mnie
zadziobaly.. Ale zeby mieszkac w Toruniu i nie wiedziec gdzie mozna dostac
dragi?? jak one chca dzieciom pomoc w gimnazjum skoro nic nie wiedza...Nie
wiedza nawet do jakich dyskotek ich uczniowie chodza, i co tam sie
wyprawia...Mieliscie do czynienia?? jak sie zapatrujecie na sprawe??
Obserwuj wątek
    • mouchi Re: Narkotyki... 03.11.04, 21:54
      może niektórzy się boją tematu
      kiedyś pracowałam w liceum, gdzie uczniowie radośnie hodowali sobie konopie
      indyjskie w kąciku przy boisku szkolnym smile))(
      • anula001 Re: Narkotyki... 03.11.04, 22:11
        u nas jest takie jedno LO, i jak ktos tam idzie to wiadomo ze tylko po to zeby
        radosnie cpac. Jedna pedagog wiele nie zdziala sama. A kadra nauczycieli uwazam
        ze jest troche za stara. Nikt z dzieciakow nie pojdzie do 55 letniej kobiety i
        nie powie jej o czyms takim. Do mnie uczniowie, nawet takie chuligany,
        przychodza i mowia jak bylo na imprezie bo wiedza ze ja nie powiem: gdzie ty
        latasz, msza sie tylko uczyc. Wiem, ze sa u mnie w szkole dziewczyny, ktore
        biora ectasy zeby schudnac ( jak sie to bierze, malo sie pije i tanczy sie 5-6
        godz non stop mozna schudnac okolo 1,5 kg). Niby mowia ze kolezanki tak robia,
        ale wiem ze mowia o sobie...
    • rybka_a Re: Narkotyki... 03.11.04, 22:55
      nie biorę,
      a Ci co biorą to ich problem wolna wola i ich wybór
      • anula001 Re: Narkotyki... 03.11.04, 22:59
        Tak, masz racje kazdy robi jak uwaza. Ale trudno mowic o wolnym wyborze wsrod
        nastolatkow, tu o cos innego chodzi... Wolna wola i wybor mysle ze bardziej
        tycza sie doroslych...
        • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:02
          Korzystam ze swojego wolnego wyboru...Ale głupim nie jest, więc wierzę tylko w leczenie naturalne ziołowe. Nie nie takie co można kupić. Na prawdę naturalne home-grown. A słowa o tym że to pierwszy krok na dno....Bzdura...Pierwszy raz spróbowałem z 7 lat temu. Od tamtej pory 1-5 razy na rok. To chyba nie jest uzależnienie i niszczy organizm mniej niż fajki, alkohol czy kawa.
          • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:10
            nie zebym Cie chciala nawracac czy cos, nie o to mi chodzi, kazdy ma rozum i
            korzysta z niego. ALe sie dowiedzialam wczoraj na tych warsztatach ze marihuana
            uzaleznia organizm 17 razy szybciej niz alkohol. I jeden mach marihuana = 20
            wypalonych papierosow na 1 raz!!! tyle jest tam chemii i innych be be
            rzeczy...Nie pamietam juz ile grass niszczy komorek szarych na raz. Wiem, ze w
            wawie to modne tak sie podladowac przed imprezka.. Raz czy dwa w ramach
            experymrntu ok, ale jak ktos to robi 2-3 razy na tydzien, bo nie daje rady w
            pracy albo impreza w piatek mu sie nudna wydaje, to sorry....
    • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:15
      To jest właśnie najgorsze. W gimnazjach dzieciaki widzę jak wyglądają czasem...Są przećpane strasznie. To jeszcze nic. Zastanówcie się, jak dzieciak w gimnazjum, może w ciągu paru ledwie miesięcy rozbudować sobie klatę tak, że chodzi jak goryl? Może podpowiedź chcecie? Pij mleko będziesz wielki?
      Mama się zastanawia - jak to jest, że moje dziecko już 3 noc z rzędu się uczy i cały czas mu szczęka lata (to pewnie stres) i nic nie zjadło jeszcze?
      Straszna sprawa jest taka, że właśnie takim szczawiom wciskają dragi. Jeszcze gorsza, że wciskają im najgorsze badziewie jakie jest. Nie marihuana - tylko SQN i to maczany w eterze. Amfetamina z opiłkami szkła - żeby się lepiej wchłaniała (tnie naczynka w nosie). Coś jeszcze na ten temat?
      • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:22
        Ja wczoraj siedzialam i gebe rozdziawialam ja ta babka z Powrotu z U nam
        opowiadala. Przypadki 15-16letnich degeneratow, ktorzy sie lecza na odwyku
        normalnie, i nadal nie widza niczego zlego i uwazaja ze ich zycie wyglada tak
        jak przed tym kanalem. Ale nie to mnie tak przeraza, jak postawa rodziny -
        zwykle negacja, jak to, moje dziecko nie robie tego. I zabieranie dzieciaka na
        pocztaku jego uzaleznienie, po to tylko zeby wrocic do poradni za 2 lata jak
        jest juz w stanie ciezkim i ma jakies 3 lata z zyciurysu wyciete. Aha, ja
        slyszalam jeszcze o brown sugar - toponoc najgorszy z mozliwych syf, ktory
        uzaleznia 220 razy szybciej nic alkohol czyli uzaleznia juz po pierwszym razie.
        Szok, po pierwszym razie chcesz juz drugi...SHIT!!!!
        • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:27
          Liczby nie mówią prawdy...Ale hera brownik jest rzeczywiście okrutny i często po pierwszym razie łapie ofiarę.
          A marijuana nie zawiera wcale więcej toksyn niż tytoń...To ten shit na ulicach zawiera, ale on ma niewiele wspólnego z czystą gandja
          • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:31
            wiesz, ja akurat wierze w te liczby. Nie mam podstaw nie wierzyc. Nie ciagna
            mnie takie zreczy i nie dorabiam ideologii do tego ze sa light drugs, ktore nie
            uzalezniaja, bo mam inne zdanie...Zal mi tylko dzieciakow, ktore juz sie tak
            pogubily ze zrobia wszystko zeby zaistniec...Tylko dlaczego ze szkoda dla
            siebie...?
            • md0512 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:40
              Cześć !!

              Szpan i rywalizacja na każdym kroku. Zaczyna się od palenia papierosów - kiedyś
              rozmawiałem z jednym na GG (19 lat) - pali. Jego dziewczyna (jeszcze nie ma 18
              lat) - pali. Dalej - kto ma lepszy telefon komórkowy, lepszą furę... Narkotyki -
              też dla szpanu. Najpierw trawa, coraz częściej, a później te twardsze.
              Wszystko po to, żeby pokazać że jest się "lepszym" od innych...
              • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:42
                Ja raczej sadze, ze dlatego zeby pokazac ze nie jest sie gorszym niz cala
                reszta....
                • md0512 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:46
                  Cześć !!

                  Nie jest się "gorszym"... Pewnie, bo to przecież "hańba" nie mieć np. komóry,
                  nie palić czy nie brać narkotyków skoro inni tak postępują. Takie błędne
                  koło... zjawisko obserwowane w różnych środowiskach i grupach wiekowych, tylko
                  że w przypadku młodzieży uczącej się występuje w znacznym nasileniu.
                  • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:49
                    ale ja nie mowie ze oni sa gorsi. Oni sie tak czuja. W swiecie zdominowanym
                    przez reklame, nastawionym tylko na piekno i przyjemnosc fakt ze ktos nie ma
                    ciuchow z terranovy czy komorki z reklamy to obciach..Smutne, ze te dzieciaki
                    bez tych gadzetow nie czuja ze sa wartosciowi sami w sobie....
                    • md0512 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:53
                      Cześć !!

                      "Nie jest się "gorszym"... Pewnie..." w tym zdaniu właśnie zgadzam się z Twoją
                      wypowiedzą (miało być: pewnie).
                      "W swiecie zdominowanym przez reklame, nastawionym tylko na piekno i
                      przyjemnosc" - w świecie nastawionym na zysk. Dochód za wszelką cenę, gdzie
                      życie ludzkie przestaje się liczyć.
                      • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:56
                        sad but true...ehh idealistka ze mnie. Ale nie poradze nic na to ze bardziej
                        niz kasa liczy sie dla mnie czlowiek. I inne z nim zwiazane wartosci..
                        • md0512 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:59
                          Cześć !!

                          "Ale nie poradze nic na to ze bardziej
                          niz kasa liczy sie dla mnie czlowiek. I inne z nim zwiazane wartosci.. " -
                          Słonko, dla mnie też. Ech... nam idealistom trudno żyć w dzisiejszym
                          świecie... wink
            • password01 co do tej szkody dla siebie 04.11.04, 23:40
              co do tej szkody dla siebie o której pisałaś. To jest tak dlatego że w okresie
              dojrzewania chemy zaimponiwać otoczeniu pokazjemy jacy jesteśmy żywotni , jak to
              nic nas nie rusza. Stąd pociąg do niebezpiecnych substancji. To podobno nie
              tylko domena ludzi, ale wielu gatunków ssaków. Takie ryzykowanie aby zaistnieć.
              Tak przynajmniej wciskali w jakimś programie.
              Co do narkotyków to jeszcze jest kwestia tego ze w początkowym okresie to one
              sprawiają przyjemność.
              • anula001 Re: co do tej szkody dla siebie 04.11.04, 23:44
                tak, masz racje, to potrzeba zaistnienia i pokazania. Wiesz, ja mysle ze
                wszystko co uzaleznia na poczatku jest Ok i przyjemne - wezmy alkohol, 1
                kieliszek winka fajna sprawa, ale jak tych kieliszkow jest 5 i to kilka razy w
                tygodniu albo i czesciej to cos jest nie tak. Tak samo hazard, komp, papierochy
                i inne...
              • anisua Re: co do tej szkody dla siebie 04.11.04, 23:56
                ,,wszystko co najbardziej lubię
                jest albo niemoralne albo zakazane albo tuczące"

                człowieka zawsze pociagąły rzeczy nieodpowiednie.
                im człowiek starszy tym ma wiekszą wiedzę i wybór
                młodzi sa poniekąd skazani na różnego rodzaju pokusy te mniej i bardziej
                szkodliwe, zwłaszcza teraz
                a najbardziej te dzieci, które nie znaja własnej wartości, o słabym
                charakterze, których rodzice nie zauwazaja, nie maja czasu lub tez są zbyt
                opiekuńczy
                takie szkolenia przydałyby sie dla rodziców,
                którzy często myslą, że ich dzieci sa grzeczne, nie maja problemów, dobrze sie
                uczą..
                a potem zaskoczenie, bo dzieciak z powodu problemów zaĆpał sie na śmierć.
                • anula001 Re: co do tej szkody dla siebie 04.11.04, 23:58
                  takie szkolenia sa dla rodzicow organizowane tez. Mozna isc do poradni i sie
                  zapisac za darmo. Ale wiesz ilu rodzicow poszloby na to?? nie maja czasu,
                  cholera na swoje dzieci nie maja czasu!! a potem jest juz za pozno....
                  • password01 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:08
                    anula001 jak bedziesz mieć własne dzieci i bedziesz zajęta sprawami materialnymi
                    to zobaczysz że nie będzie ci sie chciało jeszcze problemów sobie dorabiać. Jak
                    gówniarz sie dobrze uczy to jest ok. I niech ci dupy nie truje , przecież ty dom
                    masz na głowie.
                    wydaje mi się że takie jest podejście rodziców. Nie dziwie się temu. Nasze
                    życie toczy sie w takim tempie że na nic nie ma czasu. Nioc na to nie można
                    poradzić niestety
                    • madrider1 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:09
                      Można...Trafić w lotka, wypierniczać na haiti i mieć czas dla dzieci...
                      • password01 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:13
                        No to trafiaj w Totka
                        • madrider1 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:13
                          Mam taki plan.... }-)
                    • anula001 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:14
                      password01, jak bede miala dzieci, to przede wszystkim bede chciala je wychowac
                      na dobrych ludzi. Jak sie ktos na dzieci decyduje, powinien wiedziec ze to
                      ciezka i dluga praca. I jesli rozmowa dzieci z rodzicami konczy sie na
                      zdawkowym: jak sie masz, co w szkole? to nie jest ok. Nie mwoie zeby przesadzac
                      z nadopiekunczoscia, ale olewac wlasne dziecko? Nigdy praca i dobra materialne
                      nie przyslonia mi tego co wazne dla mnie w zyciu... Sprawdzilam juz to na
                      sobie..
                      • password01 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:25
                        Ja sie s tobą zgadzam że wychowanie dzieci powinno wygladać tak jak opisałaś .
                        Ale my żyjemy w Polsce gdzie przeciętna rodzina żyje w nie najlepszych
                        warunkach, gdzie rodzice są zaprzątnięci zapewnieniem bytu materialnego. To
                        chyba jest odzwierciedlane w tym ,że te młodociane ćpuny pochodzą zazwyczaj z
                        takich właśnie rodzin.
                        • anula001 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:27
                          To sie zmiania,wiesz? wspolczesny cpun to dzieciak z dobrze sytuowanej
                          rodzinki, ale czasu na niego nie starcza no i chce zwrocic na siebie uwage
                          rodzicow wiec wybiera drags.. One kosztuja wiec dzieci z biednych rodzin wola
                          inne formy autoagresji i zwracania na siebie uwagi np. tanie wino, klej...
                          • password01 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:32
                            No ale ja w swoim poście nie pisałem, że to zależy od tego ile rodzice mają ,
                            tylko od tego ile czasu poswięcają na zdobycie dóbr materialnych. To jest chyba
                            problem mentalności ludzi.Jak sie ma mało to się chce mnieć więcej , jek się ma
                            dużo to sie chce mieć więcej.
                            • anula001 Re: co do tej szkody dla siebie 05.11.04, 00:34
                              sorki, chyba zle przeczytalam. Masz racje - gonitwa i gonitwa...I mijanie sie z
                              drugim czlowiekiem...
            • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:44
              Ja też nie dorabiam ideologii.
              I uważam, że po 21 roku życia powinny być dostępne niektóre. I nie twierdzę, że marijuana nie uzależnia. Uzależnia jak diabli co zauważyłem nie raz po moich znajomych. Ale ciężko mówić o uzależnieniu i zniszczeniu życia jeśli zapalę sobie jointa parę razy w roku (dosłownie kilka razy). Wszystko jest dla ludzi. Jeśli alkoholem mogę się zabijać i mam płacić za to urzędasom, to dlaczego nie wolno mi zapalić skręcika? Bo to gorszy dla nich interes? Dlaczego tak trujące przecież papierosy są dostępne? Przecież one też uzależniają, powodują spadek zawartości oksyhemoglobiny we krwi, wydzielają się z nich wolne rodniki i związki aromatyczne (pochodne benzenu) podczas spalania. Obawiam się, że szkodliwość marijuany nie jest aż tak wysoka w porównaniu do powyższych środków antropobójczych. I dlatego nie od 18 lat fajki i alkohol, ale od 21, a razem i nie karanie za posiadanie na własny użytek ilości nie większej niż 1 gram cannabis indica.
              • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:46
                jest wolnosc i madrider nikt nikomu nie moze zabronic palicz czy pic. A prawda
                taka ze tabu pociaga bardziej niz to co ogolnodostepne...Tak bylo, jest i
                bedzie...
                • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:50
                  Więc dlaczego nie zalegalizować marychy? Rząd przejmie kontrolę nad obrotem, wycofa się towar dorabiany chemicznie (za co powinni do pierdla wsadzać), zarobią sobie jeszcze na akcyzie, a dzieciaki będą czuły, że to nie jest wcale taki zakazany owoc jak teraz.
                  • anula001 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:54
                    zeby zalegalizowac trzeba miec na to kase, a sa w tej chwili mysle inne
                    potrzeby niz obrady nad tym.. Wiesz, nie jestem za tym, ale jesli tak by sie
                    stalo to tylko do uzytku powyzej 21 roku zycia. Choc wtedy dizeciaki na bank i
                    tak by ten shit braly, bo teraz maja zakaz picia alkoholu i teoretycznie nie
                    moga pic piwa i innych alkoholi w knajpach, ale pija. Wiesz jaki patent maja
                    dziewczyny w Toruniu? takie 16-17 latki biora przez imprezka sroki
                    przeciwbolowe ( np. 5 tablteke Apapu) i pija piwko na imprezie. Faza ponoc na
                    maxa...Niby dozwolone te leki,prawda?? a jednak cos nie tak....
                • madrider1 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:50
                  P.S. A wolności niestety nie ma...
                  • md0512 Re: Narkotyki... 04.11.04, 23:55
                    Cześć !!

                    Nie, nie legalizować. To ślepa uliczka, substancja bardzo szkodliwa i
                    uzależniająca (jak już wspomniano) zdecydowanie mocniej niż alkohol.
                    • madrider1 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:05
                      Obawiam się, że legalny alkohol w naszym słodkim kraju przyczynił się do rozpadu większej ilości rodzin, bankructw i bezdomności, śmierci na ulicach i pijackich burdach niż narkotyki razem wzięte.
                      Widzisz, w legalizacji nie chodzi mi o to, że od razu będzie lepiej. Gdyby alkohol nie był legalny to na rynku występowałby w 100% bimberek (czasem ze smakowym dodatkiem metanolu mniam mniam). Legalizacja pozwoliłaby wyeliminować substancje niebezpieczne i skończyłoby się kretyńskie gestapowskie szykanowanie kogoś za to, że sobie miał ochotę jointa zapalić.
                  • password01 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:00
                    Problem w tym ze jak się zalegalizuje to i tak niewiele to zmieni. Teraz także
                    nikt cię za grama nie zamknie do pudła.
                    wiesz ja tak myśle że jak jest demokracja to niech społeczeństwo decyduje.
                    Skoro większość nie che to nie należy legalizować.
                    • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:02
                      hmm, a myslisz password ze wiekszosc nie chce? bo ja slysze wiele glosow za
                      legalizacja...
                      • password01 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:10
                        w referendum i tak nie przejdzie, a nie widzę możliwości aby sejm mógł to
                        przegłosować. Polacy są konserwatywnym i rozsądnym społeczeństwem.
                      • anisua Re:ale po co? 05.11.04, 00:10
                        brać narkotyki?
                        dla chwili przjemności,
                        wiekszych mozliwości intelektualnych(chwilowych zresztą), a co potem...
                        ja obserwuje jedna osobe- jej zmiany charakteru, zachowania-byle tylko jak
                        najwiecej osiagnąć ...kosztem zdrowia, utraty przyjaciól

                        jestem przeciwko legalizacji
                        teraz jak ktos chce to i tak sobie załatwi
                        a po legalizacji łatwiejszy dostęp to więcej dzieciaków leczących sie lub
                        umierajacych z powodu przedawkowania
                        • madrider1 Re:ale po co? 05.11.04, 00:15
                          Po to żeby sloganem pustym nie było, że żyjemy w wolnym kraju.
                          A co do dostępności, to przy odrobinie dobrej woli możnaby dzieciakom uniemożliwić kupowanie...Ale trzeba pokombinować, a to boli...
                          • anula001 Re:ale po co? 05.11.04, 00:40
                            tego juz od naszych politykow nie wymagaj, myslenie - takiego slowa nie ma w
                            ich slowniku..
                            • anisua Re:ale po co? 05.11.04, 00:41
                              anula001 napisała:

                              > tego juz od naszych politykow nie wymagaj, myslenie - takiego slowa nie ma w
                              > ich slowniku..

                              tak w ich słowniku jest jedno słowo KASA
                              i WŁADZA czasem
                            • madrider1 Re:ale po co? 05.11.04, 00:42
                              A szkoda...Powinni mieć skoro im płacimy...
    • madrider1 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:13
      A tak w ogóle ktoś kto prowadził te warsztaty brał coś kiedyś?
      Jestem zdania, że problem pomocy uzależnionym i profilaktyki polega (po części) na tym, że mówią o tym osoby które nie mają o tym pojęcia, a tylko przeczytały jakąś mundrom ksiunszke. Co innego jeśli pomocy i przestrogi udzielałby ćpun który zmarnował sobie życie. Taki dzieciak zobaczyłby, że to nie jest gderanie starych pryków, tylko życie i nieszczęście.
      • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:18
        te warsztaty prowadzila pani 3 w 1 - psycholog, pedagog i socjoterapeutka,
        ktora mundrych ksiunzek przeczytala tony. I wiele widziala. Ale oczywiscie w
        Powrocie z U pracuja wlasnie osoby, ktory powrocily do swiata z uzaleznien, to
        element terapii..
        • madrider1 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:22
          Plusik dla takiej organizacji.
          Czyli to nie jest jak rozmowa o rodzinie i seksie z księdzem.
          Tylko, że jeszcze to powinno dotrzeć do szkół jako prewencja. Tylko, że pewnie ci spierniczeni psychicznie i intelektualnie rodzice podnieśliby lament w imię obrony ich "chrześcijańskich" dzieci przed "tymi degeneratami". "Ja się nie zgadzam! Moje dziecko nie ma takiego problemu i nie musi się zarażać AIDS przez przebywanie w jednym pomieszczeniu z tymi wyrzutkami"
          • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:25
            Nie, to nie taka grzeczna rozmowa. To jest prewencja i to wchodzi do szkol. Ja
            jako nauczyciel mialam to szkolenie zeby moc zauwazyc czy ktos w klasie nie ma
            problemu. Musze zrealizowac na angielskim temat dragow..Ludzie z tej
            organizacji chodza po szkolach, robie prelekcje i inne wyklady, jesli 1 na 10
            dzieciakow przestanie bracm, to uwazam ze to bedzie tez sukces..
          • anisua Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:30
            problem chyba w tym,
            ze dzisiejszych dorosłych oddziela od dzieci bardzo duza bariera
            to juz chyba nie tylko róznica pokoleń
            rodzice nie nadążają za swoimi dziećmi, za nowoczesnością, wyzwaniami jakie
            stawia dzisiejszy świat
            nie maja wiedzy, a z braku wiedzy wynika głupota i ignorancja niektórych spraw

            a dziecko zostawione samo sobie gubi sie ...
            a po drodze różne osoby wyciągaja dłoń..
            nie zawsze są to odpowiednie osoby
            • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:32
              tak, masz racje. Dziecko ma prawo sie gubic i nie wiedziec, dlatego ze wlasnie
              jest dzieckiem. I to jest cholera jasna doroslego problem,zeby mu pokazac,
              powiedziec co sie moze stac...
              • anisua Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:40
                gorzej jeśli ten dorosły to też takie dziecko zagubione, nieradzące sobie z
                prozą zycia, problemami
                jeśli ten dorosły nie miał normalnej rodziny,za wczesnie założył swoją.

                a na szczęsliwe, zdrowe dzieciństwo jedna recepta:
                jak to mówią praca u podstaw, ale z cała rodziną
                po to by z dziecka wyrósł normalny, kochający mężczyzna lub kobieta radzacy
                sobie z zyciem i problemami
                • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 00:41
                  oj tak, takich doroslych zagubionych nieczym dzieci jest wielu..Ale i glupich
                  doroslych, ktorzy nigdy nie powinni miec dzieci tez nie brakuje niestety...
    • itsnotme Re: Narkotyki... 05.11.04, 09:51
      "ALe sie dowiedzialam wczoraj na tych warsztatach ze marihuana
      uzaleznia organizm 17 razy szybciej niz alkohol. I jeden mach marihuana = 20
      wypalonych papierosow na 1 raz!!! "

      Kompletna bzdura.
      Zauważ, że Madrider wspomniał o ziole hodowanym w domu. Legalizacja mogłaby
      pozwolić na zakup właśnie takiej naturalnej marihuany. Jak do fajek i alkoholu
      dodasz chemii, to mogą być kilkadziesiąt razy bardziej uzależniające i
      wyniszczające.
      Marihuana jest bezprzecznym ułatwieniem drogi do cięższych narkotyków, ale to o
      czym gadały te osoby, co się naczytały mudrych książek to kłamstwa.

      pzdr
      • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 10:20
        Moze i klamstwa. Nie wiem, w kazdym razie do mnie to przemawia, i tak naprawde
        nie ma dla mnie znaczenia czy uzaleznia 17 czy 7 razy szybciej bo tak czy owak
        dla mnie ( podkreslam dla mnie) to shit pierwszej klasy. Poza tym madrider
        starszy od moich gimnazjalistow, i te badania prowadzone byly wlasnie na
        mlodziezy 15-17 lat. Nie ma dla mnie znaczenia czy dzieciaki beda cpac prima
        sort maryche z ekologicznie czystych pol i upraw czy syf wzbogacony chemia...Za
        kazdym razem to narkotyk, i za kazdym razem wolanie o pomoc...PS w tym watku
        raczej chcialam sie skupic na cpajacych dzieciach, bo to ich mi zal. dorosly ma
        juz w pelni wyksztalcony umysl, odroznia wartosci. Pozdrawiam, Ania
        • itsnotme Re: Narkotyki... 05.11.04, 10:51
          anula001 napisała:

          Za
          >
          > kazdym razem to narkotyk, i za kazdym razem wolanie o pomoc...

          Ja tam narkotyków nie bronię, tylko zwróciłem uwagę na mylenie produktów i
          wprowadzanie w błąd. Kwestią dyskusyjną jest czy zabranianie jest metodą walki,
          bo moim zdaniem to jest metoda zdecydowanie zachęcająca do eksperymentów.
          Nieświadomemu dziecku każdy syf można wcisnąć, jakby dzieciak kupował w kiosku
          (pomijam to, że "papierosów, alkoholu nieletnim...wink), już jest możliwość
          kontroli. Wtedy tylko zostaje uświadamianie, że to, że coś jest legalne, nie
          oznacza zdrowia. Tak jak z wspomnianym apapem który jest niebezpieczniejszy.

          Zakazując wszystkiego, skazujesz dzieciaki na najgorsze

          pzdr
          • anisua Re: Narkotyki... 05.11.04, 10:57
            a zakazany owoc jak wiemy od wieków kusi.............

            i dla niektórych żle sie to kończy
            jeden chłopak narkoman jeżdzi tramwajami
            znana ostać krakowa
            • madrider1 Re: Narkotyki... 06.11.04, 21:49
              Zakazując umywamy ręce w pewnym sensie...
          • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 10:58
            masz racje. Tyle tylko ze wlasnie ja nie uwazam zeby im zabraniac tego robic (
            tak wprost i doslownie) i terapeuci tez nie to maja ne celu. trzeba im
            delikatnie sugerowac i pokazywac co to za shit, jak to sie skonczy, co narkotyk
            zabiera nam w zyciu itd. Pewnie, zaden zakaz nie jest dobry, bo wtedy
            przychodzi wielka chec by go obalic..
            • itsnotme Re: Narkotyki... 05.11.04, 11:30
              To następnym razem krzycz na tych prowadzących!!suspicious>

              Idioci teoretyzują i wciskają kity. Dzieciaki nie są głupie, a i mają
              doświadczenie. Jak chłopak zajara na wakacjach dwa razy dobre zioło, ale dokona
              wyboru i nie powtórzy tego. A potem po pół roku na zajęciach usłyszy od
              nauczycielki pierdołę, że marihuana uzależnia 17 razy szybciej od alkoholu, to
              ją wysmieje. Nie zawierzy już żadnemu następnemu słowu po takim wstępie. Nie
              mówiąc już o dzieciakach, które palą regularnie.
              Dzieciaka krew zaleje "co ta stara dewotka" wygaduje, nawet jeśli później
              będzie miała rację.

              pzdr
              • anisua Re: Narkotyki... 05.11.04, 11:40
                zaufanie, autorytet, prawda i nie traktowanie ich jak głuptasów
                to chyba o to chodzi w rozmowach z nimi
                bo czasem maja większą wiedzę, doświadczenie zyciowe niz niejeden dorosły...
                i odwagę , nie widzą niebezpieczeństwa
                a to mieszanka wybuchowacrying
              • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 11:46
                ale ja nie jestem 'stara dewotka'.....smile
                • anisua Re: Narkotyki... 05.11.04, 11:48
                  anula001 napisała:

                  > ale ja nie jestem 'stara dewotka'.....smile

                  anula to nie o tobiewink))))))))))
                  ja myślę,że nie

                  ale znam, znałam takich....tragedia
                  i oni chcą dzieciom swiat pokazywać, mówic o zagrozeniach
                  paranoja
                  • anula001 Re: Narkotyki... 05.11.04, 11:51
                    wiem, zartowalamsmile znam takich doroslych wlasnie, cos madruja zamiast madrze
                    rozmawiac z dzieci. Wsrod nauczycieli tez niestety nie brakuje takich 'starych
                    dewot', ktore sie dziwia ze sa niekuteczne, i nielubiane, i mlodziez sie im nie
                    zwierza...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka