Termin: 2005-07-30
Czas: 11:00 - ...
Miejsce startowe: dowrzec Gdańsk Wrzeszcz
Stacja docelowa: Jezioro Otomińskie
Uczestnicy: Herezja, Prawdziwyja, Tamara
Środek transportu: rowery
Poziom trudności: wysoki, biorąc pod uwagę kondycję i doświadczenie 2
pierwszych na liście uczestników
Nooo, to sobie powycieczkowałam. Najpierw problem z przerzutkami [nadmienię,
że jechałam rowerem brata - pierwszy raz w życiu, bo mój się rozłożył stojąc
w rowerowni; nie jeździłam rowerem 3 lata z górką], potem pierwsza większa
[dla mnie] przeszkoda w postaci górki - mała zadyszka ;P [oni też zipali, ale
wjechali na rowerach hihihi]. Powiem wprost - jestem totalnie nie stworzona
do jazdy na rowerze!!! Kurczę, zupełnie nie rozumiem, jak to jest że mogę
śmigać na rolkach 2 godziny tak szybko, że wyprzedzam rowerzystów [nie tylko
dziadków na składakach ;P], albo 2 godziny pływać krytą żabką bez odpoczynku
i nie stanowi to problemu, a tu taki zonk!? Fakt, że przy jednym i drugim
sporcie jaki uprawiam najczęściej pracują zupełnie inne mięśnie niż na
rowerze, ale kurczę zdawałoby się ogólna dobra kondycja powinna załatwiać
sprawę... a tu okazuje się doopa

Powiem wprost, żeby juz prawdziwyja i
herezja nie musieli owijać w bawełnę - tragiczny rowerowy cienias ze mnie :
(((( Zostają mi tylko 2 wyjścia: kupić rower i ostro trenować zanim umówię
się z nimi następnym razem na przejażdżkę, albo zrezygnować z roweru zupełnie
i wrócić do tego w czym jestem naprawdę dobra

))))Jeszcze nie podjęłam
decyzji...
P.s. Nie wspomnę już o tym, że krocze i tyłek bolą mnie tak, jakbym co
najmniej zrobiła trasę Gdańsk - Warszawa [jeździłam w sumie ok 2,5 godziny -
od momentu rezygnacji z wspólnej wycieczki pojechałam sobie nad morze i
bulwarem do kamiennego potoku i spowrotem do domu].
Ja się tak nie bawię - nieprędko wsiądę na rower buuuuu

(((((((((