pulsarkowy
17.08.06, 07:40
refleksja 'po'.
przybylem na 9ta (zamiast na 7.30 - efekt skutecznej negocjacji podczas rozmowy kwalifikacyjnej). pierwsze co zrobilem, to obrocilem biurko o 180 stopni coby mi szef nie zagladal w monitor (19" LCD). do 15.30 (z dwoma przerwami na papierosa) programowalem sobie. spokojnie i na luzie. biurko mam w pokoju razem z szefem i jeszcze jednym gosciem - ale to na szczescie duuuzy pokoj. zacieniony, z wielkim wentylatorem.
cala aktywnosc szefa wobec mojej pracy sprowadzila sie do:
I.
- co robisz?
- statystyki pisze, bo potrzebuje, zeby...
- dobra, dobra, rob sobie co tam ci potrzeba.
II.
(ja) - mam propozycje.
(on) - slucham?
- google. reklama.
- no?
- robilem symulacje. na poczatek, zeby sprawdzic, jestesmy w stanie okolo 1000 "celowych" gosci na strone sciagnac. przez miesiac.
- ile?
- jakies 300 pln.
- ok. mozemy sprobowac.
I to by bylo na tyle. 0 15.30 prace skonczylem, no bo "jak wszyscy wychodza to i tak nie mozesz zostac, bo dziewczyny zamykaja biura".

)))
I LIKE IT.