matysia_k
17.06.07, 20:22
Zupelnie.. nie radze sobie.. rozstałam sie juz 2 miesiace temu, juz wydawao
mi sie ,ze zaakceptowałam bycie singlem..ze sie zaczelo uładac, ze jakos to
bedzie.Ale nie..Znowu dól, znowu płacz, znowu niechec do samej siebie i
zal..Mimo,ze obiektywnie ponoc nie ma czego zalowac.Nie bylo uczucia ale..
Nie wiem co jest z emna, czy ja jestem masochistką? czy ja sie kocham
umartwaic?> ile to jeszce bedzie trwac?
To byl fatalny weekend a w pieknym iejscu, nad jeziorkiem..ZAl misamej siebie
i tego straconego czasu..Przypominam sobie jego sowa wypowiadane o
nastepczyni mojej do brata, a bylismy jeszce wtedy razem.. Nie moge
przebolec..Co jest?
ja to zwalczyc?
Nie chce mi sie juz tak zyc..