Czy sądzicie, że samotne wyjście singielki do klubu jest czymś
dziwnym, czymś nie na miejscu? Nigdy nie wychodzę sama do takich
miejsc, ale ostatnio 'tak wyszło'. Wybrałam się na zlot fanów
zespołu muzycznego do jednego z klubów. Tak się składa, że nikt z
moich znajomych nie słucha tekiej muzyki, a że bardzo chciałam sie
pobawić, postanowiłam pójść sama (nawet tak chciałam, żeby sprawdzić
jak to jest). Było OK. Jak można się było spodziewać, przyczepiło
sie kilku podchmielonych innych fanów, ale 'dałam rade'. Wszyscy za
to byli niezwykle zdumieni, że przyszłam sama i stwierdzili, że
jestem niezwykle odważna. Czy sa jakieś singielki, które mają
podobne doświadczenie?
Pozdrawiam wszystkich singli