Prawie w kazdy weekend staram sie pojechac z Polcia gdzies nad jezioro, a
takie normalne dni smigamy nad rzeke. Ona nie plywa sama z siebie, aportowanie
do patyka traktuje jak cos nienormalnego, na inne aportujace psy patrzy
zdziwona z brzegu, za to jak jest czlowiek w wodzie, plywa wysmienicie, a jak
plywam ja, to cala szczesliwa plywa obok. No i pilnuje zebym za dleko nie
wyplywala, po prostu kiedy wydaje sie jej ze juz jestesmy daleko, plywa
dookola mnie i musze zawrocic

Czy ja znow dopatruje sie nadzwyczajnych
zdolnosci mojej dziewczynki, czy to normalne?