Dodaj do ulubionych

Kopanie dołów

24.11.05, 18:35
Czy ktoś zna sposób na odzwyczajenie psa od kopania dołów w trawniku?
Mojego labka nie można spuścić z oka jak jest za domem, bo natychmiast
zabiera się z ogromnym zapałem do kopania kolejnego dołu. Mam już ich tyle że
nogi można połamać, a cały trawnik wygląda już jak krajobraz księżycowy.
Obserwuj wątek
    • paenka Re: Kopanie dołów 25.11.05, 15:45
      Kaiser tez kopal i po prostu go ganialam i krzyczalam "Fe" big_grin teraz cxasem tez
      mu sie zdazy wykopac dziure ale tylko wtedy gdy go kicior podpuszcza to on
      wtedy chce bardzo pomoc muwink
      • kawuel Re: Kopanie dołów 25.11.05, 18:22
        paenka napisała:
        > Kaiser tez kopal i po prostu go ganialam i krzyczalam "Fe" big_grin teraz czasem
        > tez mu sie zdarzy wykopac dziure ale tylko wtedy gdy go kicior podpuszcza to
        > on wtedy chce bardzo pomoc muwink

        A kto to jest ten kicior?
        • paenka Re: Kopanie dołów 26.11.05, 10:01
          Kicior to kotek ktory 2 miesiace temu urodzil sie w szafie rodziców moich.
          Kaiser mu łojco-brata zastepuje.
    • v.i.k.k.a Re: Kopanie dołów 27.11.05, 00:30
      Ja mam to samo w tylnej częsci ogrodusmile Nie wiem, czy jest na to jakas
      rada...własciwie mniejsza z ogrodem, bo tego az tak bardzo nie widac-kopie pod
      płotem-ale przez to całą sie brudzismile
      Ostatnio ze złosci, że została sama wygryzla nawet sredniej wielkosci
      drzewko(nie wiem co to ,ale było ladne, mialo kwiatki itp. i co najwazniejsze
      Pani je lubilawink, wiec sprytnie z Panem wykopalismy je, może Pani do wiosny o
      nim zapomnitongue_out
    • jopp67 Re: Kopanie dołów 08.12.05, 18:59
      Mój jeszcze wykopuje krzewy ,rosliny oraz zjada róże ogród jest zdemolowany
      przez Bastusia ,ponoć trzeba karać zakładając kaganiec nie stosowalem tego
      wychowuje go bezstresowo i niedlugo mi na glowę wejdzie.
      • kawuel Re: Kopanie dołów 09.12.05, 02:38
        jopp67 napisał:
        > wychowuje go bezstresowo i niedlugo mi na glowę wejdzie.

        Mój już dawno włazi mi na głowę i to dosłownie.
        Nic nie można w domu zrobić bez jego udziału.
        Zjeść obiadu spokojnie nie można, bo cały czas wtyka nos do talerza albo opiera
        się na moich plecach przednimi łapami i przez ramię zagląda sprawdzając co jem.
        Łazi za mną wszędzie krok w krok jak cień, nawet tam gdzie król piechotą chodzi.
        Żeby wyjść z domu bez niego to trzeba stoczyć z nim bój, bo pcha się pierwszy
        do drzwi.
        Wszystkie przedmioty które się w domu używa muszą być bezpośrednio po użyciu
        chowane do szuflady albo gdzieś poza jego zasięgiem, bo w przeciwnym razie w
        ułamku sekundy znajdują się w jego pysku i są gryzione.
        Spać się nie da bez niego, bo gdy się zamknie drzwi do sypialni to wyje pod
        nimi i drapie je pazurami, a o czwartej rano robi pobudkę, bo chce wyjść na
        dwór, inaczej naleje w mieszkaniu. Trzeba się więc zrywać i wychodzić w
        kapciach i w szlafroku na siarczysty mróz gdyż na dworzu oka spuścić z niego
        nie można, bo tarza się w śniegu, kopie doły i obgryza korę z drzewek. Próbuje
        też przegryźć smycz żeby się oswobodzić i biegać wszędzie samopas, a opłata za
        przechowanie w schronisku gdyby tam trafił po złapaniu przez rakarza wynosi 150
        dolarów.
        W sumie odkąd mam psa moje życie stało się koszmarem i nie wiem jak długo to
        jeszcze wytrzymam.
        • paenka Re: Kopanie dołów 09.12.05, 09:56
          eee no wiec z tego opisu wynika ze pies cie zdominowal -> przerąbane.
        • beajar0001 Re: Kopanie dołów 09.12.05, 10:24
          Psa wychowywać bezstresowo???Ludzie...czy wy macie w głowie po kolei?Mam 1,5
          rocznego laba.Odkupiłam go od ludzi gdy miał 8 m-cy.To nie jest mój pierwszy
          pies,miałam wczesniej 13 lat tzw.wielorasowca.I dopiero jak mojego kochanego
          laba zobaczyłam w domu, to stwierdziłam że jest to duży pies,silny i
          z "charakterkiem".Chodziliśmy na szkolenie PT1.Bardzo mu się podobało bo to są
          psy które nie mogą się nudzić.Na spacerach trzeba ciągle coś wymyślać bo samo
          bieganie jest do bani i prowadzi do "pilnowania" terytorium - czyli
          obszczekiwania wszystkiego co się rusza.Może ktoś się tu będzie ze mnie śmiał
          ale przeczytałam ze 2 naprawdę dobre książki o psach - nie takie "Weekend z
          psem",ale naprawdę dobre czyli starałam się zrozumieć co się dzieje w tej psiej
          główce.Aha i jeszcze jedno zdanie które gdzieś zapamiętałam:Nie starajmy sie
          uczłowieczać psa bo wtedy on będzie się starał zrobić z nas swojego psa.Chyba
          nie głupie.Przepraszam za długość.Pozdr.
    • romangil Re: Kopanie dołów 17.12.05, 18:31
      kup se łopate
    • romangil Re: Kopanie dołów 17.12.05, 18:40
      trzeba z pieskiem wychodzić co najmniej dwa razy na dzień na długie spacery
      żeby się wybiegał wtedy labek będzie grzeczny ja też mam labradora ma trzy lata
      i nigdy nie było z mim kłopotu pozdrawiam i cierpliwości
    • kawuel Re: Kopanie dołów 18.12.05, 01:36
      Na szczęście przyszła zima i zamroziła ziemię na kamień, co skutecznie
      zniechęciło mojego labka do kopania dołów.
      Zobaczymy czy na wiosnę powróci mu ochota do kopania.
      • martaward Re: Kopanie dołów 18.12.05, 22:58
        ja też uważam, że poprostu trzeba z psem wychodzić na spacery!! nie tylko go
        wypuszczać do ogródka...masz labardora czyli psa stworzonego do pracy z
        człowiekiem a nie do siedzenia na ogródkusmile wiec jak Ty mu nie dajesz zajęcia
        to on je sobie sam znajdzie

        pozdro
        • kawuel Re: Kopanie dołów 19.12.05, 00:05
          martaward napisała:
          > ja też uważam, że poprostu trzeba z psem wychodzić na spacery!! nie tylko go
          > wypuszczać do ogródka...masz labardora czyli psa stworzonego do pracy z
          > człowiekiem a nie do siedzenia na ogródkusmile wiec jak Ty mu nie dajesz zajęcia
          > to on je sobie sam znajdzie

          Nie odkryłaś tym stwierdzeniem Ameryki, bo dobrze o tym wiedziałem jeszcze
          przed kupnem psa. Niestety trzeba pracować, a psa do pracy nie da się zabierać.
          Po powrocie z pracy jest oczywiście spacer z psem i zabawa z piłką ale to mu
          zapewne nie wystarcza.
          Mój labek ma tyle energii, że aby go zmęczyć spacerami i zabawą, to trzeba by
          być zawodowym maratończykiem lub kolarzem formatu Lance Armstronga.
          • martaward Re: Kopanie dołów 19.12.05, 20:10
            nie miałam zamiaru niczego odkrywać i pewnie dlatego nie odkryłam...

            wyobraź sobie, że mojego też jest trudno zmęczyć


            To może spróbuj zabrać psa na spacer zarówno przed pracą jak i po, skoro jak
            sam napisałeś zabawa z piłką i spacer po pracy mu nie wystarcza??

            powodzenia
            • kawuel Re: Kopanie dołów 20.12.05, 04:13
              martaward napisała:
              > To może spróbuj zabrać psa na spacer zarówno przed pracą jak i po,

              Poranny spacer przed pracą odpada, nie mam zamiaru zrywać się o 4 rano żeby
              wyjść z psem na spacer. Nawet po pracy biorąc go na spacer ryzykuję połamaniem
              kości, bo ślisko jest wszędzie jak diabli, a ten szatan szarpie się i ciągnie
              jak opętany. Rano wypuszczam go na kwadrans za dom na podwórko żebym mógł
              spokojnie zjeść śniadanie i wypić kawę, a pies pozałatwiał swoje potrzeby.
              • ddb2 Re: Kopanie dołów 21.12.05, 16:08
                I w tym ostatnim liscie kawuel sam udzielil sobie odpowiedzi, dlaczego jego
                pies sie nudzi i niszczy. Grzeczny labrador to zmeczony labrador, jesli rano
                odbedzie porzadny, wyczerpujacy spacer, to do twego powrotu z pracy bedzie
                odpoczywal i czekal na nastepne wyjscie. Zadnym rozwiazaniem dla tych psow jest
                wypuszczanie ich za dom, albo, co gorsze, uwiezienie w klatce. Wziales sobie na
                kark wspanialego psa tej szlachetnej rasy, musisz przyjac tez zwiazane z tym
                obowiazki. A poranne spacery w slizgawicy, z labradorem, mozna polubic, uwierz
                mi, po kilku latach, nie wydaja sie juz takie straszne.
                pozdrawiam
                • kawuel Re: Kopanie dołów 22.12.05, 04:25
                  ddb2 napisała:
                  > I w tym ostatnim liscie kawuel sam udzielil sobie odpowiedzi, dlaczego jego
                  > pies sie nudzi i niszczy. Grzeczny labrador to zmeczony labrador, jesli rano
                  > odbedzie porzadny, wyczerpujacy spacer, to do twego powrotu z pracy bedzie
                  > odpoczywal i czekal na nastepne wyjscie. Zadnym rozwiazaniem dla tych psow
                  > jest wypuszczanie ich za dom, albo, co gorsze, uwiezienie w klatce.
                  > Wziales sobie na kark wspanialego psa tej szlachetnej rasy, musisz przyjac
                  > tez zwiazane z tym obowiazki. A poranne spacery w slizgawicy, z labradorem,
                  > mozna polubic, uwierz mi, po kilku latach, nie wydaja sie juz takie straszne.
                  > pozdrawiam

                  Proszę mnie nie pouczać co powinienem robić a czego nie robić.
                  Łatwość z jaką oceniasz sytuację wskazuje, że jesteś jeszcze mało doświadczoną
                  życiowo osobą.
                  Moje preferencje nie są kaprysem ani lenistwem lecz podyktowała je moja
                  kondycja zdrowotna.
                  Cierpię bowiem na reumatoidalne zapalenie stawów które nie pozwala mi na długie
                  spacery zwłaszcza po śliskim lodzie. Bardzo typowym objawem tej choroby jest
                  poranna bolesność stawów która stopniowo ustępuje w ciągu dnia. Prawdę mówiąc
                  to cud, że ja wogóle jeszcze chodzę o własnych siłach. Właśnie po to aby mieć
                  dodatkową motywację do ruchu i żeby nie zostać zupełnym inwalidą zdecydowałem
                  się na tego psa.
                  A jeśli chodzi o labradory to są one rzeczywiście wspaniałe i szlachetne ale ta
                  ich wspaniałość i szlachetność między innymi polega na dużych możliwościach
                  adaptacyjnych do środowiska w którym żyją. Te właśnie ich możliwości sprawiły,
                  że psy tej rasy używane są do pomocy ludziom niepełnosprawnym którzy nierzadko
                  wogóle nie mogą chodzić z nimi na spacery, a psy te służą im wiernie pomimo
                  braku tychże spacerów oraz innych rozrywek, tylko całymi dniami siedzą w domu
                  dla towarzystwa. Potrafią przynieść gazetę, książkę, lekarstwo, pilota do
                  telewizora lub telefon, włączyć lub zgasić światło, zasłonić lub odsłonić okno
                  itp. Mój labek jest jeszcze za młody aby to wszystko potrafić ale pomału go
                  nauczę, bo widzę że jest bardzo pojętny tylko trzeba mieć do niego właściwe
                  podejście. W klatce go nie trzymam choć w opinii znawców tematu nie jest to dla
                  psa tak stresujące jak niektórym laikom się wydaje.
                  • ddb2 Re: Kopanie dołów 22.12.05, 08:26
                    Zawsze tak staralam sie planowac swoje zycie, aby wiedziec, ze podolam sprawom,
                    ktore na siebie biore. I choc to zycie czesto jest okrutne i ma wobec nas
                    zupelnie inne plany, ponosimy konsekwencje za podejmowane decyzje.
                    Przyjales pod swoj dach psa, ktory jest wulkanem energii i nie mozesz sie teraz
                    tlumaczyc, ze jestes chory i nie mozesz zapewnic mu odpowiednich spacerow. O
                    chorobie wiedziales wczesniej.
                    Owszem, labradory sa psami pracujacymi, potrafia dostosowac sie do roznych
                    sytuacji, pomagaja ludziom. Ale nie wszystkie. Szkolenie takich psow zaczyna
                    sie od bardzo ostrej selekcji, wybieranych jest tylko kilka sztuk z wielu
                    miotow, a i tak potem sporo z nich odpada. Szkolenie jest bardzo intensywne,
                    trwa dlugo, prowadzone jest przez najlepszych fachowcow i dlatego te "uczone"
                    psy tak duzo kosztuja.
                    Przepraszam, ale to ty w tym miejscu wykazujesz wykazujesz naiwnosc, sadzac, ze
                    udalo ci sie wybrac takiego wlasnie psa i uda ci sie wyszkolic go "spokojnie
                    jedzac sniadanie".
                    A z innej beczki, zdaje sie, ze mieszkasz na drugiej polkuli. w Stanach trwaly
                    szerokie badania nad przyprawa curcuma, powinny byc artykuly w prasie. Ma
                    znakomity wplyw na stawy, zalecana jest przy twojej chorobie, a takze przy
                    innych sprawach kostnych. Mozna ja dostac w kapsulkach pod nazwa >turmeric
                    force<. Przykro mi, ze cierpisz, zycze duzo zdrowia i sil, takze dla pieska.
                    • kawuel Re: Kopanie dołów 23.12.05, 02:00
                      ddb2 napisała:
                      > Zawsze tak staralam sie planowac swoje zycie, aby wiedziec, ze podolam
                      > sprawom, ktore na siebie biore...
                      > Przyjales pod swoj dach psa, ktory jest wulkanem energii i nie mozesz sie
                      > teraz tlumaczyc, ze jestes chory i nie mozesz zapewnic mu odpowiednich
                      > spacerow. O chorobie wiedziales wczesniej.


                      Ja też tak staram się planować swoje życie i w pełni świadomie podjąłem decyzję
                      o przyjęciu pod swój dach psa który jest wulkanem energii pomimo że wiedziałem
                      o swojej chorobie. Napewno było to wyzwanie z którego wielkości dopiero teraz w
                      pełni zdałem sobie sprawę ale niczego nie żałuję. Do USA wyjechałem też wiedząc
                      o swojej chorobie, bo w Polsce byłem już na rencie inwalidzkiej. Nie poddałem
                      się jednak, pracuję zawodowo i nieźle mi się powodzi więc mam podstawy wierzyć,
                      że z psem też sobie poradzę.
                      Mój labek ma wbrew pozorom bardzo dużo ruchu do którego wcale nie jest mu
                      potrzebne moje aktywne uczestnictwo. Gdy go rano wypuszczam na dwór z piłką to
                      szaleje tak, że wraca do domu półżywy ze zmęczenia. Obserwując te jego harce
                      jestem przekonany, że żaden spacer z człowiekiem nie dał by mu tyle swobody i
                      ruchu co ten kwadrans z piłką do koszykówki. Przebiega w tym czasie dystans
                      kilku kilometrów, a przy tym skacze co chwilę na półtora metra w górę, w
                      powietrzu robi ekwilibrystyczne figury, kluczy i gwałtownie zmienia kierunek
                      biegu, hamuje i rozpędza się na nowo do prędkości której żaden człowiek nie
                      jest w stanie rozwinąć. Wystarczy mu tylko, że od czasu do czasu co parę minut
                      wyjdę na ganek i kopnę lub odrzucę mu jego piłkę. Wraca do domu zziajany z
                      językiem zwisającym do samej ziemi. Po pracy jest takie samo szaleństwo z tym,
                      że trwa ono dłużej i połączone jest ze spacerem. Nie jest to więc tak, że on ma
                      za mało ruchu. Doły kopał w lato i na jesieni zwłaszcza po deszczu gdy ziemia
                      była miękka i pachnąca. Wtedy nie miał jeszcze tej piłki do koszykówki, a inne
                      mniejsze piłki rozpruwał po kilku minutach zabawy. Dopiero niedawno wpadłem na
                      pomysł żeby mu kupić tę piłkę do koszykówki, bo jest on już na tyle wyrośnięty,
                      że piłka ta nie jest dla niego za ciężka i wykonana jest z grubszej gumy, a
                      przede wszystkim jej wielkość nie pozwala mu objąć jej szczękami i przegryźć.
                      Wcześniej rolę piłki spełniały też plastikowe galonowe butelki po mleku które
                      są dużo lżejsze od piłki do koszykówki ale nie są całkiem okrągłe i mają ucho
                      oraz szyjkę za które mógł chwycić zębami i szybko się z nimi rozprawiał, po
                      czym brał się za kopanie dołów. Mam nadzieję, że do wiosny gdy ziemia
                      rozmarznie zapomni o tym kopaniu lub z tego wyrośnie.

                      ddb2 napisała:
                      > Owszem, labradory sa psami pracujacymi, potrafia dostosowac sie do roznych
                      > sytuacji, pomagaja ludziom. Ale nie wszystkie. Szkolenie takich psow zaczyna
                      > sie od bardzo ostrej selekcji, wybieranych jest tylko kilka sztuk z wielu
                      > miotow, a i tak potem sporo z nich odpada. Szkolenie jest bardzo intensywne,
                      > trwa dlugo, prowadzone jest przez najlepszych fachowcow i dlatego te "uczone"
                      > psy tak duzo kosztuja.
                      > Przepraszam, ale to ty w tym miejscu wykazujesz wykazujesz naiwnosc, sadzac,
                      > ze udalo ci sie wybrac takiego wlasnie psa i uda ci sie wyszkolic go
                      > "spokojnie jedzac sniadanie".

                      Selekcja psów do szkolenia nie jest prowadzona dlatego że nie wszystkie psy da
                      się wyszkolić, a jedynie po to żeby wybrać te które są na takie szkolenie
                      bardziej podatne. Jest to więc jedynie "droga na skróty" do celu jakim jest
                      wyszkolenie psa w jego relatywnie młodym wieku aby nie przywiązał się on za
                      bardzo do swoich opiekunów w szkółce i był w stanie łatwo zaakceptować swojego
                      nowego właściciela któremu będzie służył. Ja natomiast mam czas i nie muszę się
                      spieszyć z tym szkoleniem, bo mojego labcia nikomu nie zamierzam oddawać.
                      Często zaskakuje mnie on tym jak wiele potrafi zrozumieć i jak bardzo stara się
                      być mi wiernym oraz oddanym przyjacielem. Dlatego wierzę, że bez fachowej
                      pomocy będę potrafił go sobie ułożyć tak jak będę chciał i żeby był on przy
                      mnie szczęśliwy oraz spełniony, bo z całą pewnością ma on w tym kierunku
                      zadatki.

                      ddb2 napisała:
                      > Przepraszam, ale to ty w tym miejscu wykazujesz wykazujesz naiwnosc, sadzac,
                      > ze udalo ci sie wybrac takiego wlasnie psa i uda ci sie wyszkolic
                      > go "spokojnie jedzac sniadanie".

                      Gdy go odbierałem od właścicieli jego rodziców nie kierowałem się specjalnie
                      wyszukanymi testami tylko prostym sprawdzianem czy szczenię słyszy, widzi i
                      czuje. Stwierdziłem że jest on odporny na ból bo można mu było ścisnąć łapkę
                      dość mocno zanim starał sie ją wyrwać, zareagował zainteresowaniem na rzuconą
                      kulkę z papieru i na klaśnięcie w dłonie. Wszystkie pozostałe szczenięta które
                      były do wyboru reagowały podobnie, a wybrałem właśnie tego gdyż po wypuszczeniu
                      wszystkich na trawnik, pozostałe się rozbiegły i zaczęły figlować, a on jako
                      jedyny podszedł do mnie i zaczął mnie lizać po nodze. Wtedy intuicja
                      podpowiedziała mi że jesteśmy dla siebie przeznaczeni i w ten sposób pomógł mi
                      w moim wyborze. Nie jest to więc żadna naiwność z mojej strony tylko raczej
                      intuicja i sentyment do pewnych z pozoru irracjonalnych zdarzeń lub rzeczy.
                      Nigdy nie wyobrażałem też sobie, że uda mi się wyszkolić psa spokojnie jedząc
                      śniadanie. Wiem że jest to proces długotrwały i wymagający dużej cierpliwości
                      której napewno mi nie brakuje. Ćwiczenia wykonujemy wieczorami i podczas
                      weekendów, a nie w czasie posiłków jak to sarkastycznie zasugerowałaś.

                      ddb2 napisała:
                      > W Stanach trwaly szerokie badania nad przyprawa curcuma, powinny byc artykuly
                      > w prasie. Ma znakomity wplyw na stawy, zalecana jest przy twojej chorobie, a
                      > takze przy innych sprawach kostnych. Mozna ja dostac w kapsulkach pod nazwa
                      > turmeric force.

                      Nie czytałem o tym w tutejszej prasie ale sprawdzę jak to zadziała na mnie.
                      Dziękuję za informację i za pozdrowienia.
                      Odwzajemniam się tym samym i życzę Wesołych Świąt.
                      • ddb2 Re: Kopanie dołów 23.12.05, 09:34
                        Dzieki za ciepla i wyczerpujaca odpowiedz. Odpuszczam. Widze, ze pies trafil
                        nienajgorzej, ze ma kochajacego pana, ktory potrafi z takim uczuciem o nim
                        opowiadac.
                        Co do kurkumy, to dostalam ze 2 miesiace temu list-przedruk (chyba z prasy?)z
                        USA od przyjaciolki, jesli chcesz, a ja go odnajde, to moge ci wyslac na
                        prywatny.
                        Pozdrawiam ciebie i twojego koszykarza, rowniez dolaczam Zyczenia Swiateczne.
                        ddb2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka