emka1970
10.08.08, 19:32
Kilka dni temu moja półroczna sunia zaczęła wieczorem strasznie
charczeć, przestraszyłam się,że cos utknęło jej w gardle, może
kawałek patyka na spacerze, albo nie wiem co. Cała noc nie spałam,
bo mała pochrząkiwała, miała odruchy wymiotne, ale nie wymiotowała,
rano na spacerze zachowywała się normalnie, biegała, bawiła się,
potem wszytsko zjadła. Ale dalej furczała.Pojechałam z nią do weta,
który stwierdził wirusowe zaplanie krtani. Dostała przez 3 dni
zasrzyki, potem 3 dni antybiotyk. Teraz już tylko czasem
pochrząkuje, jeszcze ma brać 3 dawki antybiotyku.
Jestem bardzo zdziwona, wet powiedział,że to nie moja wina, złapała
prawdopodobnie od innych psów na spacerach.
Tylko jak teraz funkcjonowac? Czy to częste schorzenie u labradorów,
czy noszenie obroży będzie powodowało podrażnienia ( teraz nosi
szelki-ale wyraźnie nie lubi tego). Nie puszczam jej do innych
psów,żeby nie zaraziła.
Bardzo proszę o rady jak unikać infekcji górnych dróg oddechowych.
Jak opiekować się psem,żeby nie doszło do ponownego zachorowania.
Moje dzieci często mają zapalenie krtani na tle alergicznym, ale
pierwszy raz spotykam się z taka chorobą u psa. No cóż, to mój
pierwszy pies, mam mało doświadczenia, ale staram się bardzo o nią
dbać. czy też może mieć alergię?
Pozdrawiam
emka