brug
07.10.06, 13:28
dziewczyny, to jest jakis koszmar, od trzech dni wskazniki sie pogarszaja,
widocznosc spada, powietrze takie ciezkie, ze siekiere mozna powiesic...
ja znosze to bardzo zle, jestem totalnie rozbita, zmeczona, nos pernamentnie
zatkany. W ogole, oprocz Hansa wszyscy jestesmy zakatarzeni. Nie wiem czy to
wina smogu, czy czegos innego. Ludzie tutaj mowia, ze to normalne
przynajmniej raz w roku i dopiero pora deszczowa powinna pozary w Indonezji
ugasic. Generalnie zastanawia mnie sposob mowienia o tym problemie, tak jakby
dotyczyl innego kraju, po prostu wszyscy sie tutaj godza z taka sytuacja.
Dopiero tutaj na wlasnej skorze odczuwam, co to znacza globalne zmiany
srodowiska naturalnego, ktore dotycza calych regionow, a nie tylko
poszczegolnych krajow. To, co sie dzieje w Azji, Chinach, Indiach , Indonezji
jest niewyobrazalne. Nikt tego nie kontroluje, wszystko jest dyktowane
wzrostem gospodarczym, osoagnieciem krotkoterminowach zyskow i itp.
Na dodatek nie wiadomo, kiedy sytuacja sie zmieni, czy potrwa to tydzien,
miesiac czy wiecej. Musze powiedziec, ze moj poczatkowy entuzjazm w szybkim
tempie opada, bo co to za zycie, jak trzeba siedziec w zamknieciu i na
dodatek myslec caly czas, co ja robie tym moim dzieciom i gdzie je
przywiozlam...