michszyb
09.04.10, 13:14
No więc tak jak sądziłem jestem już po rozwodzie na pierwszej rozprawie. Winę
wziąłem na siebie bo nie miałem ochoty prać kolejne dwa lata brudów.
Co do opieki nad dziećmi dostałem 2 popołudnia w tygodniu, 2 weekendy, połowę
wakacji (2 x po 2 tygodnie), połowę ferii (tydzień) i połowę świąt Bożego
Narodzenia i Wielkanocy. Sąd wyraził nadzieję że w przyszłości matka dzieci
pozwoli na jeszcze większe rozszerzenie kontaktów. Adwokatka żony i świadek,
próbowali udowodnić jaki to jestem niedobry, że na siłę próbuje utrzymywać
kontakty z dziećmi i jakie to słuszne że żona zamki wymieniła coby mi to
uniemożliwić. Żona jest wściekła. To smutne. ja uważam że to na początek
rozsądny kompromis w drodze do opieki naprzemiennej. W tej chwili de facto
będę opiekował się dziećmi 12 dni w miesiącu a wliczając wakacje to nawet
więcej. Dziwi mnie to ze moja była zona traktuje to jako problem. Ciekawe czy
będzie apelować.