Dodaj do ulubionych

czy ja śnie?

30.05.10, 21:30
oświadczyła z dnia na dzien- mam 35 lat jestem młoda i piekna dzieci
sa odchowane (11 i 14) .Zadnego alkocholu,przemocy. łasne mieszkanie
48 m .mam firme .dobre dochody.Wydaje wszystko na co chce ,wciaz jej
brakuje a ja uzupełniam.Kocham ponad wszystko i znosze cierpienie z
pokora. Czekam moze ochłonie i przemysli.
-duzo pracuje.Matka za sciana we własnym mieszkaniu -nie wtraca sie.
Moze za mało okazuje uczucia?
Adwokat doradził:niech gwiazda idzie do pracy zobaczy jak ciezko
zarabia sie pieniadze a jak szybko sie wydaje.Prosze dac jej wiecej
wolnosci .Jesli chce odejsc niech idzie.,a wróci za dwa miesiace i
wtedy dopiero bedziesz miał pan problem.Dzieci absolutnie nie ma
prawa zabierac w jakis nieznany panu byt.
Ja chyba snie.To wszystko wyglada tak normalnie codziennie lecz
katastrofa sie zbliza.Nie dociera do mnie to co mówi mysle wciaz ze
to jakas damska rozgrywka.
Wylejcie mi kubeł zimnej wody na głowe niech sie obudze'
No i co bedzie dalej?
Obserwuj wątek
    • tiresias Re: czy ja śnie? 30.05.10, 21:34
      a macałeś się po głowie? miałem podobnie i dopiero jak berecika nie dało się
      założyć to się zorientowałem. baba jak małpa - jednej gałęzi nie puści póki
      drugiej nie złapie.
      upraszczając, ma się rozumieć.
      • tautschinsky Re: czy ja śnie? 30.05.10, 21:48
        tiresias napisał:

        > baba jak małpa - jednej gałęzi nie puści póki
        > drugiej nie złapie.
        > upraszczając, ma się rozumieć.


        Niestety to bardzo prawdopodobne, że ma kogoś na boku.
        Dzieci w tym wieku już tak nie absorbują. Kobieta nie pracuje, więc czasu jej nie brakuje. Adwokat dobrze ci radzi - dobrze, że myślisz zawczasu i już się u niego radziłeś - niech idzie w siną dal, ALE BEZ DZIECI. Zadbaj o to - dla dobra dzieci i dla siebie, żeby nie stać się żywym bankomatem. "Dla - oczywiście - ich dobra w przyszłości będzie ciągała cię po sądach,jeśli przy niej zostaną a tobie przyjdzie tylko płacić - w tym za możliwość widywania własnych dzieci.

        Skoro już byłeś u adwokata niech ci poradzi, co robić i rób to. Nie czekaj, nie zastanawiaj się, nie rozmyślaj, bo się ciężko zdziwisz.
        • xcpilot1 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 22:02
          nie ma nikogo na boku-znam ja .Wiem co mówie zapewniam was.Tylko nie
          wiem czemu tnie gałaz na której siedzi.Jak kamikadze.I tu mam problem
          bo tego nie rozumiem,.Wiem ze kobieta nie zrobi kroku do przodu puki
          nie wie ze nie ma tam gruntu pod nogami i ze przewaznie idzie na lepsze
          a nie na gorsze'
          • plujeczka Re: czy ja śnie? 31.05.10, 15:20
            nie mów nigdy NIGDY, ja tez mówiłam ,ze znam męza i nie ma nikogo na
            boku, jak znikł z domu po czasie okazao się ,że znikł do kochanki
            która utrzymywał kontakty od wielu miesiecy a taki biedny misio,wiec
            uważaj bo jej zachowanie na to wskazuje przcież nie powie Ci ze
            kogoś ma.A ty przestań z siebie robić ofiare, odetnij dopływ kasy
            dla żonki, dbaj o dzieci i rób tak jak CI podopiwiada adwokat bo
            obudzisz się z ręką w nocniku.
    • adaria38 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 21:45
      No i ok. Adwokat dobrze radzi.
      Niemniej, "znoszenie cierpień z pokorą" to zwykła najzwyklejsza głupota i brak
      zyciowego doświadczenia , zdrowe jest stawianie i określanie swoich granic, na
      bieżąco, w kontekście konkretnych zachowań. Także w związku. Bo wtedy związek
      żyje i się rozwija. a nie tylko "jest".
      • xcpilot1 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 21:51
        no wreszcie- czyli byłem za cukierkowy.Potrzeba zdecydowania i meskiej
        reki Czyli meska decyzja i konsekwencja.Chciałem zeby jej było dobrze
        nie myslałem nigdy o sobie tylko o dzieciach i o niej,
        Dzieki
        • adaria38 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 21:58
          ufff... grrr... nie żadnej "męskiej" ręki. Normalności. Nie można się godzić na
          Wszystko. Ani on, ani ona. Bo to niemądre. Jeśli Ty nie stawiasz granic, to
          druga osoba się posuwa coraz dalej bo wie, że granicy nie ma.
          To nie jest tak, że jak chłop nie pije i nie bije to już jest cud miód i kobita
          ma po rękach całować. Związek to "wychowywanie się" dwojga ludzi. Zapytałes
          żony dlaczego chce się wypisać? co jest nie tak? czego jej brakuje? Może
          zarabiałes ale Cię w domu nie było? A potrzebowała bliskości a nie tylko kasy?
          Pomyśl. Staraj się wczuć w nią. Nie sztuka z rozstania zrobić wojnę na śmierć i
          życie (najczęściej dzieci), sztuka się dogadać na zgodne bycie razem lub zgodne
          rozstanie.
          • xcpilot1 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 22:15
            nie stawiałem granic .A odchodzi bo ma dosc mnie mojej matki tyrania
            (pracowała jak musiała i kiedy miała ochote).Narobiła kupedługow za
            moimi plecami a teraz ma do mnie pretesje ze sie np. nie
            wybudowalismy
            no to pojade teraz szczerze
            piore ,prasuje .odprawiam dzieci do szkoły woze ,przywoze pracuje raz
            3-4 albo 18 godz dziennie wstaje o4 koncze o 21 płace rachunki
            .znam sie na wszystkim co trzeba-taki mc. gajwer .gotuje nawet
            chociaz nie jest lekko. jestem na gwizdek i w dzien i w nocy.
            brakuje sił ale daje rade
            K...wa oco tu chodzi .Moze to ja powinienem isc do psychiatry?
            • adaria38 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 22:29
              > K...wa oco tu chodzi .Moze to ja powinienem isc do psychiatry?


              smilesmile od psychologa warto zacząć,
              i zmian u Siebie.
              Bo czesciowo on doprowadziły do tego co jest teraz, prawda?:_) Wyznaję teorie
              odpowiedzialności za swoje czyny i ich konsekwencję.
              Do tego, tylko świadoma zmiana Siebie , da Ci satysfakcję z "trzymania życia w
              swoich rękach" . Bo dotychczasowy związek Ci się z rąk wymknął bez Twojej
              wiedzy...prawda?

              Jesli zostawiłes jej nielubiana tesciową na głowie i zwiałeś do pracy na cały
              dzień, to też dla niej pełnia szczescia nie była wink

              Zrozum, ze współczesna rola męzczyzny to nie tylko "zarabianie".
              A jak ustawiłes się w roli podnóżka który spełnia wszystkie zyczenia.... kobiety
              tez maja w sobie wojownika, określ swoje granice by ona wiedziała skąd dokąd
              jesteś, a gdzzie juz ona musi być bo inaczejjjj....
              Jeśli się określiłes jako ten od zarabiania i sprzątania i dzieci wychowywania
              , to jej już nic nie zostawiłes, jakieś pole do popisu dla niej, gdzie będzie
              jako ta najlepsza? hę?

              Nie o to chodzi w związku, ile ktos w pojedynke daje z siebie. Ale o to, jak
              dobra i rozumiejacą się wspólnotę tworzy z drugą osobą.
            • plujeczka Re: czy ja śnie? 31.05.10, 15:24
              nie ty nie powinieneś iśc do psychiatry ale powinienieś pokazać kto
              w związku nosi spodnie taki typ męczennika i męskiej kucharki
              domowej i gosposi na nic się nie zda.Wyznacz granice w twoim domu,
              okresl obowiazki i prace, daj jej coś do roboty a nie wyręczaj .A
              przede wszystkim porozmawiaj a nie proś o to aby z Wami była,Bądż
              stanowczy i konsekwentny ciekawe czy bez kasy i domowej sprzataczki
              i kucharki twoja zona równie dobrze sobie poradzo bo jak narazie to
              bimba sbie niexle za twoje pieniądze a ty jej na to pozwalasz to co
              ulicha ona tylko lezy i pachnie? człowieku ogarnij sie trochę.
              • xcpilot1 Re: czy ja śnie? 31.05.10, 22:10
                dzisiaj zapadła decyzja.Własnie poszła załozyc sprawe.Obudziłem sie
                dzisiaj w przeddzien 15 rocznicy slubu- niezły prezent.Bede walczył o
                dzieci i mam zamiar wygrac.Choc wiem ze nie bedzie lekko.
                Dziekuje wam za wasze opinie ktore pokrywały sie z tym co mysle.
            • adaria38 Re: czy ja śnie? 30.05.10, 22:42

              Nie znam Was jako pary, trudno mi wyrokować o co u Was chodzi. Normalna kobieta
              z dziecmi rzadko ot tak dla nudy wypisuje się z rodziny. Więc jakiś kochanek,
              (internetowy amant) możliwy? Czy faktycznie jej tesciowa dała w kosc(mieszkacie
              razem??)
              Akurat mam na tapecie znajomych, gdzie to mąz ma ochotę się wypisać "bo mu się
              znudziło zarabianie samemu" po 20 latach małżeństwa, z wspólnie uzgodnioną
              wersją , że żona dba o dom i dzieci a on zarabia. Sytuacja masakrycznie
              nieprzyjemna, bo żona nie ma dochodów ani szansy na nie, bo zajmowała się domem.
            • errormix Re: czy ja śnie? 30.05.10, 22:42
              To nie sen drogi przyjacielu, to życie.

              Ale źle trafiłeś. Tutaj nie dostaniesz odpowiedzi co trzeba zrobić, żeby się
              obudzić. Tutaj są głównie ludzie po rozwodach, dla których rada: "Rozwiedź się i
              zostaw ją w cholerę" jest radą najprostszą i najłatwiejszą.

              Chcesz mojej rady? Rozwiedź się smile)

              My na pewne sprawy patrzymy z perspektywy czasu. Nam (w większości przypadków)
              się nie udało, więc się rozwiedliśmy i udajemy lub naprawdę żyjemy w
              przekonaniu, że to była najlepsza decyzja w naszym życiu.

              Za chwilę, jak sądzę, twój wątek rozrośnie się do ponad 100 postów, w których
              dostaniesz pełne kompendium wiedzy niezbędnej ludziom w twojej sytuacji.

              A więc: rozwiedź się, walcz, porozmawiaj z nią, zabierz jej pieniądze, nie
              biłeś? to pewnie znęcałeś się psychicznie, ignoruj ją, zagoń do pracy, ona kogoś
              ma, ona się tobą znudziła bo gotujesz, sprzątasz, pierzesz, a powinieneś być
              maczo, a nie guma od kaleson, jesteś facet, a wszyscy faceci to świnie, trzeba
              ją było więcej przytulać, częściej całować na dobranoc... i tak dalej i tym
              podobnie.

              A ty poczytasz, poklikasz i co? I nic.

              Bo to ty musisz podjąć decyzję. Bo ty najlepiej znasz swoją żonę i wiesz co
              poszło nie tak.

              I tylko nie chwal się tutaj, że ile miesięcznie na żonę i dom wydajesz, bo za
              chwilę i tak usłyszysz, że to ochłapy smile
          • xcpilot1 Re: czy ja śnie? 31.05.10, 12:25
            powtarzam -nie ma nikogo wiem o tym napewno.Nie chce ze mna
            rozmawiac-szybko sie denerwuje wtedy schodze jej z pola widzenia i
            urywam rozmowe.Nie i koniec .Czas zmienic cos w moim zycu-
            powiada.Swietnie wiec na poczatek rozwal rodzine to dobry poczatek na
            nowej drodze zycia.powodzenia.
            Zadne argumenty nie docieraja kompletnie zadne i to jest dla mnie
            zagadka
            • puzzle33 Re: czy ja śnie? 31.05.10, 12:32
              xcpilot1 napisał:

              > Nie chce ze mna
              > rozmawiac-szybko sie denerwuje wtedy schodze jej z pola widzenia i
              > urywam rozmowe.
              Czy umiałbyś pozwolić jej się wygadać, choćby nawet uderzyła w
              podniesiony ton? Myślę, że gdybyś się wsłuchał w treść tego, co
              mówi, pominąwszy z zaciśniętymi zębami niekulturalną formę,
              dowiedziałbyś się, o co tak naprawdę jej chodzi.
              • tiresias Re: czy ja śnie? 31.05.10, 13:12
                powtarzam -nie ma nikogo wiem o tym napewno.

                --
                chłopie, ja tez wiedziałem na pewno!
                moja była z tych 'nieśmiałych dziewcząt, co to trudno nawiązują kontakty z obcymi'.
                przecież ty ciągle pracujesz a ona ma masę czasu.
                skąd ta pewność? albo jesteś naiwny jak stodoła albo wynająłeś kogoś, żeby za
                nią chodził, kiedy ty nie masz czasu. innej możliwości nie ma
            • to.ja.kas Re: czy ja śnie? 31.05.10, 22:35
              Nie, nie snisz. To real. Obudz sie na dobre i przygotuj sie na wojnę.
              Po drodze zostaniesz frajerem, przemocowcem, pedofilem może i bóg wie kim jeszcze.
              Więc idz do adwokata, walcz o rodzinę i dzieci i Wasz dom. Żona jak chce niech
              idzie. Ty zadbaj by Twoim dzieciom ten walący sie dom nie spadł na głowe z całym
              impetem.
    • tylkotroche Re: czy ja śnie? 31.05.10, 14:38
      "Matka za sciana we własnym mieszkaniu -nie wtraca sie. "


      PILOT.. czyja matka twoja czy żony?
      Jeżeli to twoja matka, to kto twierdzi , że ona sie nie wtrąca? Ty
      czy zona?
    • akacjax deja vu 31.05.10, 22:25
      Na tym forum wcześniej niż ja pisał pan, który wszystko w domu robił, uważał, że
      żona nikogo nie ma...ratował związek, lata mijały...
      No, takich sytuacji było znacznie więcej.
      I zawsze był ten sam finał.

      Trudno pogodzić się, że rozpada się małżeństwo. Ale rozwodu nie dostaje się ot
      tak od ręki. Musi być trwały i zupełny rozpad.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka