ef.endir 04.06.10, 10:04 Jak, Waszym zdaniem, długo może trwać rozwód? I po co go przeciągać? pzdr. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
errormix Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 19:06 Każda sprawa jest inna i każda trwać może różnie w zależności od: - liczby świadków - urlopów w sądzie - chorób, a w efekcie nieobecności małżonków na sali - odroczeń np. gdy któraś ze stron nie miała czasu by z zapoznać się z jakąś opinią czy dowodami. - i wielu, wielu innych. Stosunkowo najdłużej trwają sprawy, w których chodzi o uregulowanie opieki nad dzieckiem (opinia kuratora, wizyta i badanie w RODK, a wcześniej ok. 3 miesięcy oczekiwania na termin, odwołania, wzywanie na świadków psychologów, wniosek o ponowne badanie w innym ośrodku). A że w życiu może być różnie niech świadczy to co powiedziała "moja" pani kurator: "Proszę pana. Czarno to widzę. Domaga się pan opieki, a z mojego doświadczenia wynika, że taki rozwód potrwa około roku-półtora. A nie daj Boże, któryś z sędziów pójdzie na emeryturę, albo awansuje i ma pan dwa lata jak w banku" Tymczasem rozwiodłem się i dostałem opiekę w ciągu 4 miesięcy ) Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 20:07 Dzięki za odpowiedź! Ja już RODK zaliczyłem - dwa razy, (pierwszy raz - "bo się znęcam psychicznie nad dzieckiem", drugi bo o niego walczyłem), dziecko mam przy sobie - do zakończenia procesu, kurator, świadkowie itd. A sprawa trwa już 2 lata..... i końca nie widać. Bo świadek nie dojechał, bo śnieg drogi zasypał itp. I dlatego zastanawiam się ile czasu jeszcze!? Generalnie, dzieciak ze mną, codzienne obowiązki - jest ok, ale czasem przychodzi do głowy: PO CO TO WSZYSTKO?! Przecież już pięć razy można było wszystko skończyć i zacząć od nowa! i nie rozumiem, ani sądu, ani mojej prawie byłej. Rozumiem tylko jej kolejnych adwokatów - kasa i niedoinformowanie. Odpowiedz Link
errormix Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 20:22 Masz rację. To dlatego nie odpowiedziałem na drugą część twojego pytania: Po co przedłużać? Bo każdy chce jakoś żyć. Adwokaci też ) A co do czasu trwania rozwodu - Ja co prawda rozwiodłem się i dostałem opiekę w cztery miesiące, ale na wyznaczenie terminu czekałem... dziesięć. Więc w sumie też prawie półtora roku to trwało. Jedno mogę ci powiedzieć z pełnym przekonaniem. Gdy już się to wszystko skończy, a sprawa pójdzie po twojej myśli, to czas jaki na to poświęciłeś zupełnie straci znaczenie. Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 20:29 i z nadzieją na ten dzień czekam Odpowiedz Link
plujeczka Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 22:21 rozwód może trwac bardzo dłubo poniewaz: 1. sedia może iśc na zwolnienie lekarskie, urlop, urodzić dziecko ( jesli jest kobietą) 2. duza liczba świadków do przesłuchania, 3. swiadkowie , którzy się nie stwia na rozwód a z których strona , które ich powoływała zrezygnowac nie chce, 4. nie wypowiadam sie jak to jest w przypadki kiedy sa małoletnie dzieci bo nie wiem ( mam dorosłe) zatem jak widzisz wszystko może wpłynać na długośc procesu rozwodowego. Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 05.06.10, 09:30 Ja bardziej o powody przeciągania procesu pytam. Mój ciągnie się już 2 lata, chociaż moja prawie była i jej świadkowie powiedzieli juz wszystko - łącznie z lądowaniem UFO na moje polecenie! (nie żart!!) I się zastanawiam co nią kieruje, że wzywa następnych świadków i następnych a każdy ma niezwykle ważną dla sprawy historię opowiedzieć. Odpowiedz Link
plujeczka Re: Pytanie do doświadczonych .... 05.06.10, 10:17 sorki źle cię zrozumiałam dla przykładu mój rozwód trwał 4 lata wynik mizerny , nie znam twojej prawie ex ale może ona ma problemy sama ze soba lub podobnie jak u rodziny mojego exa jego rodzine "kręci" sala sądowa, ubierają się wtedy odświętnie i mówią co im slina na język przyniesie a sędziowie ( kobiety) słuchaja tego jak koncertu Chopina.... Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 06.06.10, 11:26 a to może być... faktycznie, rodzina mojej prawie byłej lubi byc w centrum uwagi. Szczególnie mamusia I niektóre koleżanki, które "wspierają" ją w walce ze złem, czyli ze mną! A że się ich zeznania kupy nie trzymają, to inna sprawa. A oprócz tego, że jestem zły na sędzinę, że chce jej się to ciągnąć, to czasem ją podziwiam. Jej opanowanie. Potrafi zagryzać usta i chować się za jakimis kartkami ale śmiechem nie wybuchnie!! W przyszłym tygodniu następna rozprawa. Ciekawe czy znowu będzie brakowało świadków niezwykla ważnych dla sprawy czy nie... Odpowiedz Link
sauber1 Re: Pytanie do doświadczonych .... 04.06.10, 22:43 ef.endir napisał: > Jak, Waszym zdaniem, długo może trwać rozwód? > I po co go przeciągać? > pzdr. Dzięki za pozdrowienia, wiem że z tym jest róznie, nie moge nic wiecej, ja dopiero pierwszy raz, sorki Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 05.06.10, 09:27 )) Ja też pierwszy raz!! I chyba ostatni... Chociaż nie wiadomo co się może zdarzyć! Odpowiedz Link
niutka Re: Pytanie do doświadczonych .... 05.06.10, 17:58 Moja sprawa rozwodowa trwala dokladnie 2 lata. Na pierwsza rozprawe byly zalatwil sobie zwolnienie lakarskie (chory nie byl, bo mieszkalismy wtedy jeszcze razem i widzialam, ze to fikcja), na drugiej wystapil (juz z adwokatka) o rozwod z mojej winy (ja chcialam bez orzekania o winie), trzecia sie nie odbyla, bo jego adwokatka byla w sanatorium (nie zostalismy: moi swiadkowie i ja o tym poinformowani, blad sadu). Potem, idiota, wystapil o pozbawienie mnie praw rodzicielskich, a na dzien przed kolejna rozprawa chcial sie dogadac, by tylko moi swiadkowie nie byli przesluchiwani... No ale nie bylo sedziny, ktora nasza sprawe prowadzila (byla chora) i kolejna rozprawa odbyla sie po 6-ciu miesiacach. Wyrok zapadl w lutym,ale on zalozyl apelacje...(odnosnie wysokosci alimentow). sprawa w sadzie apelacyjnym odbyla sie dokladnie po 2-och latach od zlozenia przeze mnie pozwu. Ale wcale sie nie zdziwie, jak do sadu wyzszej instancji zlozy pozew o kasacje wyroku... Nie potrafi pogodzic sie z porazka. A po co przeciagac? To pytanie do mojego bylego meza... Odpowiedz Link
ef.endir Re: Pytanie do doświadczonych .... 06.06.10, 11:30 Moja eks chciała z orzekaniem o mojej winie. Ale pech chciał, że się wygadała, że zdradzała. Więc musiała się wycofać - za namową adwokata. ALe na następnej sprawie miała następnego adwokata i znowu orzekanie o mojej winie. I wtedy zaczęło się przesłuchiwanie świadków. Posiedzeń było już z 10, adwokatów 4, świadków ok 20, i dalej nic nie wiadomo. A ja chcę tylko, żeby było albo bez orzekania o wienie, albo z winy obojga - nie wyznaję, że ktoś jest w 100% winny całego nieszczęścia, które spotkało nas w życiu. i tylko tyle.... Odpowiedz Link