Dodaj do ulubionych

nierozerwalność węzła

15.06.10, 11:11
Tak czytam sobie to forum i się zastanawiam... Ja wiem, że w życiu są
najróżniejsze sytuacje, że czasami rozwód jest czymś nieuniknionym, ale nie
macie wrażenia, że ludzie traktują więzy małżeńskie coraz lżej? Że coraz
częściej pojawia się myślenie "jak nie wyjdzie, to się rozwiedziemy i po sprawie"?

Dziwi mnie to, bo dla mnie z definicji węzeł małżeński jest nierozerwalny.
Małżeństwo jest wartością samą w sobie - i warto walczyć o jego trwałość i
powodzenie, dla samej zasady. Tak uważam. Oczywiście, że nie chodzi o to, żeby
trwać przy sobie tylko dlatego, że "przysięgaliśmy", ale... no właśnie.
Przysięgaliśmy. Że "nie opuszczę Cię aż do śmierci" albo "uczynię wszystko,
żeby...". A później co - "ustała więź emocjonalna"? Jak to - ustała? Sama z
siebie? Czy faktycznie ludziom chce się jeszcze wysilać, żeby tę więź odnowić,
czy może łatwiej jest zacząć na nowo, z czystą kartą?

Czy uważacie, że małżeństwo jest wartością, a rozwód zawsze (!) jakąś tam
porażką życiową, czy to takie same rozstanie, jak w przypadku wolnego związku
- nikt nikomu nic nie obiecywał, ot, wypaliło się i cześć? Czy ta obietnica
waży, czy też to pusta formułka, którą ludzie powtarzają za księdzem /
urzędnikiem, bez zastanowienia się, do czego się tak naprawdę zobowiązują?
Obserwuj wątek
    • bkilki między wyborem a przymusem 15.06.10, 13:52
      Rilke

      "Samotność jest jak deszcz.
      Z morza powstaje, aby spotkac zmierzch;
      z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
      w rozległe niebo nieustannie wrasta.

      Dopiero z nieba opada na miasta.
      Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
      kiedy ulice biegną witać ranek,

      i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,

      od siebie odsuwają się rozczarowane;

      i kiedy ludzie, co się nienawidzą,

      spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

      samotność płynie całymi rzekami."



      Dobre małżeństwo to codzienny wybór tej własnie osoby. Świadomy wybór,
      komunikacja codzienna, szacunek do drugiego.
      A ile jest takich zwiazków gdzie miedzy małżonkami więcej nienawiści jest niż
      innych uczyć ale tkwią w tym jak w przygniatajacych kajdanach dla utrzymania
      instytucji małżeństwa?
      • zapominajka5 Re: między wyborem a przymusem 15.06.10, 15:06
        Ja biorąc ślub, w ogóle decydując sią na niego wiedziałam, że
        kocham, i że "uczynię wszystko...."
        Nigdy tak nie kochałam i pewnie nigdy już tak nie pokocham. Mój M to
        osoba za którą oddałabym życie, w sensie dosłownym. Nadal tak jest,
        choć z każdym dniem jesteśmy od siebie dalej i dalej ... Znajdziemy
        się w końcu w takim miejscu, z którego nie będzie już powrotu.
        Najbardziej mnie wkurza to, że on nie chce próbować, że nie chce
        tego zrobić nawet dla dziecka. Tłumaczę, że jak się nie uda to się
        rozstaniemy, ale on nie chce. Nie proszę więc już.
        Mam wrażenie, że ta przysiega przede mną, świadkami i Bogiem nie
        miała dla niego żadnego znaczenia.
    • mediator.org małżeństwo ma wartość bezcenną 15.06.10, 18:24
      Tym bardziej mogę to docenić, gdyż jestem po rozwodzie.
      Oboje z "byłym" nie ułożyliśmy sobie życia na nowo.
      Z tym, że ja próbowałam, on nie...
      Wciąż się wspieramy i to dosłownie a nie jedynie "dobrym słowem"
      czy nie czynieniem sobie złośliwości.
      Ciężko, bardzo ciężko to opisać, ale słowa "i nie opuszczę cię aż do śmierci"
      mam wciąż w uszach...
      Nowemu partnerowi bardzo trudno było zaakceptować to, że jakaś więź pomiędzy mną
      i "byłym" będzie istniała do końca naszego życia.
      Nie tylko ze względu na dziecko.
      No i nie zaakceptował wink)
      Właśnie przez te słowa - czuję się w obowiązku niejako monitorować czy u
      "byłego" nic złego się nie dzieje.
      On robi podobnie.
      Myślę, że to uczciwe, przynajmniej w jakimś stopniu.
    • dorata351 Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 18:40
      Ja też ciągle pamiętam przysięgę, którą złożyłam. brałam ślub kościelny i mimo
      że jestem już jakiś czas po rozwodzie cywilnym, wciąż czuję się związana z
      byłym. Mam dla niego jakieś uczucia, trudno mi je w tej chwili nazwać, mimo tego
      że wiele krzywdy od niego doznałam nie potrafię go nienawidzić. Czasem się
      obawiam, że zawsze już tak będzie. I zastanawiam się czy moje życie to nie
      będzie taka ciągła tęsknota i świadomość, że bardzo bym chciała ale nie mogę z
      nim być. Może jest tak dlatego, że on daje do zrozumienia, że żałuje i też
      tęskni, ale brak już zaufania a bez tego nic się nie da zrobić. A może
      przywyknę, czas zaleczy rany i jeszcze będę się szczerze uśmiechać będąc z dala
      od niego?
    • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 20:06
      a ja przewrotnie zadam pytanie: po co jest instytucja malzenstwa? Przeciez
      papier /akt slubu/ to nie gwarancja zakupu z mozliwoscia reklamacji.
      Po co pytam? jesli ktos kocha - nie potrzebuje paragonu. Kocha i jest. Po prostu.
      • dinusia.0 Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 20:16
        vero_nique napisała:


        > Po co pytam? jesli ktos kocha - nie potrzebuje paragonu. Kocha i jest. Po prost
        > u.
        Święte słowa .Osobiście kiedyś zawsze uważałam ,że węzeł małżeński jest
        nierozerwalny i takie tam podobne , do grobowej deski .Teraz wychodzę z
        założenia ,że łatwiej żyć (wg kościoła oczywiście) w grzechu na przysłowiową
        kocią łapę .Jestem po rozwodzie cywilnym , ztasanawiam się nad uniewżnieniem ,
        ale przeraża mnie fakt zaczynania spraw od początku.Tak więc prawdopodobnie nie
        wniosę o unieważnienie .A skoro jeden człowiek kocha drugiego po cholerę ten
        papierek ???On szczęścia i tak nie przynosi , conajwyżej w przypadku rozwodu
        wiele komplikacji.
        • nangaparbat3 Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 21:03
          Bo małzeństwo nie jest wcale identyczne z życiem z kims, kogo kochamy. A już na
          pewno z kimś, w kim jesteśmy zakochani.
          Jeśli "kocha i jest" to identycznie "nie kocha i nie ma", koniec kropka.
          A miłość ma różne momenty, jest sinusoidą, po dole trwającym lata może znowu się
          wznosić - o ile dasię jej szansę, a nie powie od razu "do widzenia".
          "kochanie" naprawdę niewielkie tu ma znaczenie - już prędzej z lekka żenujące
          słowa jak obowiązek, odpowiedzialność, szacunek, wspólnota, cierpliwość,
          wyrozumiałość i kompromis. I wybaczenie.
          Kto ma teraz na takie rzeczy czas i siły?

          A mnie parę dni temu znajomy stary Cygan powiedział: my juz 60 lat jesteśmy z
          zoną, ja mam 73, ona jest trzy lata starsza, mamy pięciu synów i córkę.
          Najstarszy gdyby zył miałby teraz 58 lat.
          Gdyby ją już wypisali z tego szpitala, to wie pani, ja mam taką przyczepę,
          zawiózłbym ją nad rzekę, do lasu, tam jest inne powietrze, wyzdrowiałaby. Niech
          mi pani znajdzie numer do wnuczki...
          Podaje mi komórkę, na wyświetlaczu stara kobieta, włosy zaplecione w mnóstwo
          cieniutki warkoczyków wystają spod chustki w kolorowe kwiaty.

          Więc jednak takie rzeczy się zdarzają.
      • a1ma Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 20:24
        To prawda - ale kocha DZIŚ.
        A jutro?

        Czy można powiedzieć, że kocha, skoro nie jest w stanie zadeklarować, że będzie
        kochać ZAWSZE?
        Dla mnie to właśnie jest wartość małżeństwa - nie papierek, ale zdolność i
        dojrzałość do złożenia takiej deklaracji. "kocham" nie znaczy tyle samo, co
        "kocham i nie opuszczę Cię aż do śmierci".
        • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 21:39
          a czy papier to gwarantuje? ja nie jestem w stanie zadeklarowac ze bede kochac
          zawsze. Bo to "zawsze" jest konfrontowane poprzez zachowania obdarowanego
          kochaniem codziennie. I jak mnie moj kochany formalnie czy tez nie "maz" czy
          tez partner :zdradzi, czy tez uderzy za inny swiatopoglad na zycie - to
          przestaje go kochac. Tego kogos. Chocbym i 100 papierow poswieconych przez
          papieza miala. wink
          • a1ma Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 22:02
            Nie "papier" to gwarantuje, ale przysięga. I nie przysięgasz, że będziesz kochać
            do śmierci, ale że nie opuścisz. Że będziesz razem na dobre i złe. Zwłaszcza złe.

            Ty nie jesteś w stanie tego zadeklarować - to Twoje prawo i Twój wybór. I
            słusznie, że nie przysięgasz - właśnie dla ludzi, którzy nie są w stanie składać
            deklaracji i ich nie potrzebują są wolne związki. Kochasz dziś i nie musisz
            wiedzieć, co będzie jutro. Nic nie obiecujesz, to uczciwa gra.

            Ja przysięgałam i cieszę się, że złożyłam taką deklarację. Wiesz, wydaje mi się,
            że tak długo jak obie strony CHCĄ wytrwać w przyrzeczeniu, to NIC tego nie
            zniszczy. Mnie ta przysięga umocniła. Dużo łatwiej byłoby mi zerwać związek
            przed ślubem - zdrada, długa rozłąka, niedopasowanie, itp. - właściwie każdy
            powód mógłby okazać się "dobry". Dziś nie. Nie mogę powiedzieć, że gdyby on
            zrobił to i to, to zostawiłabym go. Nie mogę - bo przecież przysięgałam, że będę
            z nim aż do śmierci. I nie wykluczam, że może zdarzyć się coś, co spowoduje, że
            tę obietnicę złamię, ale nie składałam jej z gwiazdką i drobnym druczkiem "za
            wyjątkiem sytuacji, kiedy...". Małżeństwo to też gotowość do wybaczania
            potknięć, na które nie musi być miejsca w wolnym związku.
            • polnaa Miłość,wierność, uczciwość małżeńską... 15.06.10, 22:19
              jeżeli miłość odchodzi w siną dal razem z wiernością to powinna pozostać tzw.
              uczciwość ...mam uczulenie nabyte na oszukaństwo i myślę że postawienie sprawy
              jasno, bez kręcenia i robienie wariata z drugiej osoby nie przysparzałoby tak
              wielu niepotrzebnych problemów, nienawiści ,głębokich depresji, niepotrzebnych
              negatywnych przeżyć dzieciom...chyba się rozmarzyłamsmile
            • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 15.06.10, 22:48
              A1ma jakze dobrze Cie rozumiem. Naprawde. Tylko wiem tez, iz kwestia lojalnosci
              - takiej zwyklej potrzeby bycia uczciwym w zyciu - albo inaczej - braku potrzeby
              bycia nielojalnym - zawsze w stosunku do kazdej relacji - to nie kwestia
              podpisania dokumentu - tylko postawy czlowieka na codzien. Wreszcie przeciez -
              to zycie weryfikuje nas - nie urzednik ktorego widzimy pierwszy raz w zyciu czy
              tez ksiadz. Chcialabym za 40 lat przeczytac Ciebie - szczesliwa w tym samym
              udanym malzenskim zwiazku. Naprawde i szczerze Ci tego zycze.
              • a1ma Re: nierozerwalność węzła 16.06.10, 10:54
                Z tym, że lojalność nie zakłada wysiłku bycia razem wbrew przeciwnościom losu.
                Można lojalnie powiedzieć przy pierwszym potknięciu "nie umiem Ci wybaczyć,
                lepiej będzie jak się rozstaniemy" albo po prostu "już Cię nie kocham,
                odchodzę". Małżeństwo wyklucza taką postawę - o ile oczywiście przysięga była
                składana szczerze i świadomie.

                Dziękuję za życzenia. Wzajemnie! smile
                • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 16.06.10, 17:30
                  A1ma smile czytam Ciebie i wyczuwam piekno Twoich intencji, czystosc serca i
                  dazenie do idealizmu, staranie sie o siebie nawzajem. To wlasnie milosc. Zycze
                  sobie aby kazdy czlowiek kierowal sie w zyciu tym samym. Wedlug mnie milosc do
                  kogos - to kwestia serca. Rozumiem tez postawy, ze komus przysiega zlozona w
                  obecnosci nam bliskich i obcych ma byc tego dowodem, gwarantem. Nie chce
                  dowodzic wyzszosci jednej postawy nad druga i sugerowac gdzie jest racja. Bo
                  racje ma pewnie kazdy czlowiek zyjacy w zgodzie ze soba, swoimi wartosciami,
                  zyjacy tak aby poprzez swoje dzialanie czy zaniechanie nie krzywdzil siebie
                  samego i innych.

                  • a1ma Re: nierozerwalność węzła 16.06.10, 21:40
                    Ale ja absolutnie nie miałam zamiaru dowodzić, że któraś postawa jest lepsza od
                    innej. Każdy sam wie, co dla niego najlepsze.

                    Po prostu ze smutkiem obserwuję, dla jak wielu ludzi zobowiązanie nie znaczy
                    NIC. I jeśli nie ma dzieci, a nasze drogi się rozchodzą - to rozwód i po
                    sprawie. Koniec, jakby nigdy nic nie było, każdy w swoją stronę i zapominamy. To
                    po co w ogóle się deklarować?
                    • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 16.06.10, 22:52
                      z potrzeby miłosci smile.
                      • a1ma Re: nierozerwalność węzła 17.06.10, 09:02
                        A zwykłe "kocham Cię" wyszło z mody? wink
                        Musi być zaraz, że "aż do śmierci"?
                        • vero_nique Re: nierozerwalność węzła 17.06.10, 14:13
                          moda jak to moda...wiadomo co sezon nowy trend wink. Ja zwykle nie kocham kazdego
                          jak leci wink /i dobrze oj jak dobrze - ale ja staroswiecka jestem i monogamiczna
                          czy jak? wink/
                          Carpe Diem A1ma. Sciskam serdecznie. Jestes mądra - wiesz co robic ze swoim
                          zyciem. I bardzo dobrze.
    • sbelatka Re: nierozerwalność węzła 16.06.10, 23:01
      nie wgłębiając sie w zawiłości .. pragnę przypomniec, ze jak glosi
      pieśń "nie ma takiej rury, której nie można odetkać"..
    • zmeczona100 Re: nierozerwalność węzła 17.06.10, 18:29
      Ale co ma nierozerwalność węzła do papierka?? Przecież sakrament a urzędowe
      zawarcie małżeństwa to dwie różne sprawy.
      • dorata351 Re: nierozerwalność węzła 17.06.10, 20:31
        No właśnie. Ja jestem po rozwodzie cywilnym ale mam swiadomość, że on pozostanie
        moim mężem zawsze. Może ja jestem dziwna i dla mnie slub to nie był tylko powód
        do zorganizowania imprezy.
        • triss_merigold6 Re: nierozerwalność węzła 18.06.10, 08:58
          A pan eks mąż uważa podobnie?
          • dorata351 Re: nierozerwalność węzła 21.06.10, 12:54
            Już nie ma znaczenia co on uważa.
      • a1ma Re: nierozerwalność węzła 18.06.10, 09:10
        zmeczona100 napisała:

        > Ale co ma nierozerwalność węzła do papierka?? Przecież sakrament a urzędowe
        > zawarcie małżeństwa to dwie różne sprawy.

        Racja, przysięga cywilna ma mniejszą wagę, ale wcale nie dużo - niby nie ma tam
        mowy o grobowej desce, ale jest zobowiązanie do zrobienia WSZYSTKIEGO, żeby
        małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. WSZYSTKO to całkiem sporo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka