peedle
14.02.11, 21:29
Podczytuję to forum od dłuższego czasu, bo minął już rok od kiedy pierwszy raz powiedzieliśmy sobie, że się już nie kochamy... Od roku żyjemy obok siebie, ale razem -"bo dzieci". Próbowaliśmy sami, próbowaliśmy terapii, ale nie umiemy ożywić czy wskrzesić tego co było... Przez ten rok z przyjaźń i ogromny szacunek zaczyna powoli topnieć. Ciężko jest żyć pod jednym dachem, jak żona z mężem z kimś do kogo się nic nie czuje, ciężko z poczuciem winy, że zawaliliśmy...
Chcemy się rozwieść póki nie warczymy na siebie i póki się lubimy... Ale z kim bym nie rozmawiała, to słyszę, że fakt, że się nie kochamy, nie jest powodem do rozwodu, szczególnie jak się ma dzieci... Więc tkwic tak dalej? Ja wiem, że to dla dzieci jest koszmar, ale mam nadzieję, byc może głupią, że ze względu na to, że oboje chcemy jak najlepiej dla nich i dla obojga jest to priorytetem, to da się to tak poukładac, żeby nie było tak strasznie....