Dodaj do ulubionych

niewystarczający powód

14.02.11, 21:29
Podczytuję to forum od dłuższego czasu, bo minął już rok od kiedy pierwszy raz powiedzieliśmy sobie, że się już nie kochamy... Od roku żyjemy obok siebie, ale razem -"bo dzieci". Próbowaliśmy sami, próbowaliśmy terapii, ale nie umiemy ożywić czy wskrzesić tego co było... Przez ten rok z przyjaźń i ogromny szacunek zaczyna powoli topnieć. Ciężko jest żyć pod jednym dachem, jak żona z mężem z kimś do kogo się nic nie czuje, ciężko z poczuciem winy, że zawaliliśmy...
Chcemy się rozwieść póki nie warczymy na siebie i póki się lubimy... Ale z kim bym nie rozmawiała, to słyszę, że fakt, że się nie kochamy, nie jest powodem do rozwodu, szczególnie jak się ma dzieci... Więc tkwic tak dalej? Ja wiem, że to dla dzieci jest koszmar, ale mam nadzieję, byc może głupią, że ze względu na to, że oboje chcemy jak najlepiej dla nich i dla obojga jest to priorytetem, to da się to tak poukładac, żeby nie było tak strasznie....
Obserwuj wątek
    • kuwra1 Re: niewystarczający powód 14.02.11, 21:35
      "...to da się to tak poukładac, żeby nie było tak strasznie.... "

      ...no i sama sobie odpowiedziałaśsmile
      Lublicie się, jest szacunek, są dzieci, jest dobra wola (terapie)... jaki rozwód?
    • malgolkab Re: niewystarczający powód 14.02.11, 21:42
      nie wiem czy dla dzieci jest lepiej, gdy mieszkają w domu, w którym nie ma miłości, czułości, tylko obojętność. U mnie zanim zaczęły się wieczne awantury było właśnie tak. mój syn nią miał jeszcze 3 lat, kiedy mówił do taty: pocałuj też mamę, bo ona jest bardzo ładna. Po kilku miesiącach już pytał wprost dlaczego tata śpi osobno, dlaczego jego przytulamy a siebie nie itd. A całkowitym otrzeźwieniem było dla mnie, gdy na pytanie mojej mamy czemu krzyczy (chciał coś dostać i próbował wymusić to krzykiem) odpowiedział "u mnie w domu tata krzyczy, mama krzyczy, to i ja krzyczę".
      Teraz ma rodziców osobno, nie wiem jak jest u exa i jego dziewczyny, ale u nas widzi, że okazujemy z obecnym miłość sobie nawzajem i jemu, że wszystko ustalamy razem, że nie ma awantur, że można dyskutować, mieć inne zdanie, ale nie powinno się krzyczeć...

      choć każdy opiera się na własnych doświadczeniach, więc pewnie ile osob, tyle teorii...
    • adaria38 Re: niewystarczający powód 14.02.11, 21:51
      Proste: zamieszkajcie oddzielnie, umówcie się na podział opieki nad dziećmi, podzielcie wspólny majątek.
      Jak po kilku miesiącach oddzielnego życia pójdziecie do sądu po rozwód - to sąd tylko przyklepie koniec małżeństwa i tyle.


      formalny rozwód to tylko postawienie kropki nad i.
      chcecie rozwodu to zacznijcie oddzielnie żyć.
      a jak nie chcecie rozwodu albo nie wiecie czego właściwie chcecie - to nie blokujcie pracy sądu niepotrzebnymi pozwami bo inni zdecydowani przez to czekają miesiącami w kolejkach.
      • malgolkab adaria 14.02.11, 21:55
        adaria38 napisała:

        > Proste: zamieszkajcie oddzielnie, umówcie się na podział opieki nad dziećmi,
        > podzielcie wspólny majątek.
        > Jak po kilku miesiącach oddzielnego życia pójdziecie do sądu po rozwód - to sąd
        > tylko przyklepie koniec małżeństwa i tyle.
        >
        >
        > formalny rozwód to tylko postawienie kropki nad i.
        > chcecie rozwodu to zacznijcie oddzielnie żyć.
        > a jak nie chcecie rozwodu albo nie wiecie czego właściwie chcecie - to nie blok
        > ujcie pracy sądu niepotrzebnymi pozwami bo inni zdecydowani przez to czekają mi
        > esiącami w kolejkach.

        tak jak zazwyczaj z Tobą polemizuje, tym razem zgadzam się w 100%smile
    • adaria38 Re: niewystarczający powód 14.02.11, 22:03
      nota bene, moi znajomi mając 4 dzieci i mieszkając wtedy razem dostali rozwód, bo przekonująco wytłumaczyli ze wszystko się skończyło między nimi, nie mają wspólnych spraw, określili kto w jakim pokoju mieszka wspólnego mieszkania mieszka i ile na dzieci łożyć będzie.

      a inni mając jedno 18letnie dziecko rozwodu nie dostali bo im się wysilac na argumenty za rozwodem nie chciało, i sędzina poczęstowała ich pouczeniem że małżeństwo to nie zabawa żeby się rozwodzić jak się ot tak komuś znudzi.

    • kuczynska78 Re: niewystarczający powód 14.02.11, 22:06
      Nie tkwić, rozstać się.
      Ja tak właśnie zrobiłam, dzięki temu możemy zachować przyjaźń, inaczej, za rok, czy dwa byśmy sobie do oczu skakali. Po wyprowadzce już teraz exa, do rozwodu minęło 1,5 roku. Przez ten okres upewniliśmy się, że tego właśnie chcemy. rozwód tylko to przyklepał. Opieka nad dziećmi się dzielimy, dogadujemy się, ale każde z nas jest szczęśliwe, że to wreszcie koniec, a przy dzieciach nie musimy udawać, że się kochamy...
      A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka