Dodaj do ulubionych

Rozwod a religia oczami dziecka

28.04.04, 09:45
Witam,

Z ojcem mojego syna rozwiodlam sie trzy lata temu. Mlody ma osiem lat, za
kilka tygodni ma I Komunie, w zwiazku z tym, byl i jest intensywnie edukowany
religijnie w szkole (no i w domu, sila rzeczy).
Jakis czas temu uczyl sie m.in. 10 przykazan. Po kolei tlumaczylam mu, czego
poszczegolne przykazania dotycza, ale jak doszlam do "Nie cudzoloz", to sie
zacukalam. A mlody mowi "O, to tata zlamal to przykazanie". Zastrzelil mnie
tym zupelnie. A znowuz przegladajac jego sprawdzian z religii, zobaczylam
zadanie, ktore polegalo na przyporzadkowaniu poszczegolnych przykazan, do
zachowan, ktore je lamia. Szostego dotyczylo zdanie "Tata opuszcza rodzine i
odchodzi do innej pani".
Nie wiem, czy mam jeszcze z mlodym poruszac te kwestie. Z jednej strony nie
chce, zeby uwazal ojca za wielkiego grzesznika i wiarolomce, z drugiej - nie
chce go uczyc relatywizmu wobec Dekalogu. Jak to wygladalo u Was? Mieliscie
jakies dylematy natury religijnej co do swoich rozwiedzionych rodzicow?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • domali Re: Rozwod a religia oczami dziecka 04.05.04, 08:49
      kamila77 napisała:
      nie
      > chce go uczyc relatywizmu wobec Dekalogu. Jak to wygladalo u Was?

      Jak rozumiem, w czasie edukacjio poinformowałaś dziecko, że cudzołóstwem jest
      też sytuacja, w której mama 'spędza czas we dwoje' z jakimś mężczyzną?
      • sloggi Re: Rozwod a religia oczami dziecka 04.05.04, 18:47
        domali napisała:

        > kamila77 napisała:
        > nie
        > > chce go uczyc relatywizmu wobec Dekalogu. Jak to wygladalo u Was?
        >
        > Jak rozumiem, w czasie edukacjio poinformowałaś dziecko, że cudzołóstwem jest
        > też sytuacja, w której mama 'spędza czas we dwoje' z jakimś mężczyzną?

        Przeciez napisała, że nie podjęła dyskusji - może to i lepiej, 8 lat to jeszcze
        za wcześniej na pewne tematy.
        • domali Re: Rozwod a religia oczami dziecka 05.05.04, 08:24
          Owszem, natomiast dziecko samo z siebie nie przypisało ojcu grzechu
          cudzołóstwa. Za małe na to.
          • sloggi Re: Rozwod a religia oczami dziecka 05.05.04, 11:53
            domali napisała:

            > Owszem, natomiast dziecko samo z siebie nie przypisało ojcu grzechu
            > cudzołóstwa. Za małe na to.

            No co prawda, to prawda. Cos napisałbym, ale nie chcę bić piany.
            • domali Re: Rozwod a religia oczami dziecka 05.05.04, 14:59
              smile))
    • sloggi Re: Rozwod a religia oczami dziecka 04.05.04, 18:46
      Nie pochodzę z bogobojnej rodziny, ale też nigdy nie podchodziłem do tego
      tematu na zasadzie "Ojciec jest grzesznikiem". Odejście do innej kobiety nie
      jest grzechem (hmm), grzechem jest niewłaściwy sposób odejścia.
    • dagny6 Do domali 04.06.04, 17:45
      Wszedzie te wycieczki osobiste. Nie mozesz sie powstrzymac? Co do meritum, to
      pozowle sobie zauwazyc, ze dziecko slyszy rozmowy doroslych, domownikow,
      sasiadow itp i na tej podstawie buduje obraz rzeczywistosci. Pewnie wlasnie
      stad taki a nie inny obraz ojca.
      • domali Re: Do domali 04.06.04, 22:50
        Ciekawe... Osoba, która do wczoraj miała 0 postów w portalu gazeta.pl wyciąga
        takie wnioski. Ciekawe niezmiernie...
        • paprykova Re: Do domali 04.06.04, 23:12
          Dominika dam ci szanse i czas na sprawdzenie od kiedy i gdzie sie wpisuje.
          jesteś lepsza od rutkowskiego. k. u. r. w. a już zadnego postu nie mozna czytac
          zeby nie zobaczyc twojego komentarza. gówno ci do tego o czym rozmawia kamila w
          domu ze SWOIM dzieckiem. Jak tój bedzie w wieku Jakuba to może bedziesz
          mogła wygłaszć sady co trafnosci spostrzeżeń 8 latka a na razie cisz sie
          zyciem u boku super faceta.


          Możecie dć mi bana mam w dooopie. juz i tak jestem wsciekła, bo gdzie dzis nie
          popatrze to dominika wszedze jest i juz zdążyła zaświnić każdy temat.
          DOMINIKA MOZE JUZ STARCZY????
          • domali Re: Do domali 04.06.04, 23:38
            paprykova napisała:

            >
            >
            > Możecie dć mi bana mam w dooopie.

            A może tak: wejdź w Mojew forum, tam: nieprzyjaciele. Wpisz: domali, potem
            wybierz: nie wyświetlaj postów nieprzyjaciól. I będziesz miała z głowy.


            > DOMINIKA MOZE JUZ STARCZY????

            Starczy to uwiąd podobno jest. A czy wystarczy? Popatrz, kiedy był ten post
            napisany (mówię o odpowiedzi na temat wątku).
            Mówisz, ze każdy post 'zaświniam'? To po co go dalej ciągniesz?

            PS. Swoją drogą, ostatnio korzystając z komputera, weszłam na stronę
            gazeta.pl/forum i byłam zalogowana jako paprykova. Czyzbyśmy korzystały z tej
            samej sieci?
          • domali Re: Do domali 04.06.04, 23:56
            paprykova napisała:

            > Dominika dam ci szanse i czas na sprawdzenie od kiedy i gdzie sie wpisuje.
            > jesteś lepsza od rutkowskiego.

            Parafrazując pewną wypowiedź: ja tak mam, że jak się jakiś post pojawia, to
            sprawdzam, czy sobie ktoś 'jaj' nie robi.
            (Oryginał: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=12225526&a=12299219 )

            k. u. r. w. a już zadnego postu nie mozna czytac
            >
            > zeby nie zobaczyc twojego komentarza. juz i tak jestem wsciekła, bo gdzie
            dzis nie
            > popatrze to dominika wszedze jest i juz zdążyła zaświnić każdy temat

            To jeszcze a propos zaświniania, robienia osobistych wycieczek i pisania jak
            najbardziej na temat:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=12355913&a=12484893
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=7021386&a=7636201
        • dagny6 Re: Do domali 05.06.04, 16:31
          A co Ty myslisz, ze tylko osoba, ktora ma 500 postów może wyciagac wnioski?
          Wystarczy czytac zeby miec wlasna opinie. Ciebie widac wszedzie bez szukania.
        • e-milia44 Re: Do domali 05.06.04, 18:36
          A co za różnica ile kto ma postów? Wnioski wyciąga się głównie z zycia i
          własnych doświadczeń a nie ze stukania w klawiaturę.
    • kamila77 tia, no, uhm 05.06.04, 12:40
      Paprykova - thx

      Fajnie sie poczulam, jak zobaczylam, ze istnieje to forum, ze mozna liczyc na
      madre (jak zawsze, lizu, lizwink )wpisy sloggiego, ale nieeeee, przeciez trzeba
      od razu zasugerowac, ze sie stukam na lewo i prawo z kim popadnie (ha, a moze
      sie przy okazji ktos zastanowi, czy nie robilam tego w trakcie trwania
      malzenstwa), przy okazji zuzyc ponownie pare litrow Ace do sięwybielenia i
      poprawic opadającą aureolę. Piórko w gardło na to wszystko.

      P.S. Rzeczy potraktowane chlorem cuchną ohydnie nawet po paru latach.
      • domali Re: tia, no, uhm 05.06.04, 13:08
        kamila77 napisała:


        > P.S. Rzeczy potraktowane chlorem cuchną ohydnie nawet po paru latach.


        Więc pewnie osoby uczulone na zapach chloru omijają cię szeeeerokim łukiem.
        • dagny6 Re: tia, no, uhm 05.06.04, 16:31
          Szkoda, ze Ty nie jestes uczulona. Przyjemniej by bylo Nam wszystkim na forum.
          CALE musisz opanowac?????
      • sloggi Re: tia, no, uhm 06.06.04, 18:37
        Na tym forum, jak na każdym - trzeba sobie zbudować dystans do ludzkich
        wypowiedzi. Wypowiedzi, które nas bolą czasami mimo, że nie są przyjemne -
        bywają czyimś szczerym zdaniem. Mam nadzieję Kammi, że mimo wszystko masz
        podobne zdanie do mojego?
        • spyheart Re: tia, no, uhm 06.06.04, 22:05
          sLUCHAJCIE PO CO NAM TU KLUTNIE NIE PRZEZYLISMY ICH JUZ DOSC W REALNYM ZYCIU

          WSZEDZIE SIE ZNAJDA PIENIACZE
          SZKODA ALE TRUDNO
          POZDRAWIAM WSZYSTKIE DZIECIAKI I TE DUZE I TE MNIEJSZE I TE DOROSLE I MNIEJ
          POZDRO
          • sloggi Re: tia, no, uhm 07.06.04, 07:59
            Masz spy rację, na tym forum nie będzie kłótni - a jeśli się pojawią to je
            zniwelujemy.
            • spyheart Re: tia, no, uhm 07.06.04, 10:53
              sloggi napisał:

              > Masz spy rację, na tym forum nie będzie kłótni - a jeśli się pojawią to je
              > zniwelujemy.

              zgoda smile
    • zzdorka Re: Rozwod a religia oczami dziecka 10.06.04, 16:15
      U mnie religia nic do tego nie miala. Wiedzialam, ze ludzie sa slabym
      stworzeniem i grzechy popelniaja. Taka natura rzeczy. Jesli ktos mocno wierzy,
      to wie, ze Bog nas wystawia na pokusy itd. I z takiego zalozenia wychodzilam
      majac lat 9. Mialam dobrych rozmowcow.
    • joannka2 Re: Rozwod a religia oczami dziecka 09.09.04, 12:05
      kamila77 napisała:
      >
      > zadanie, ktore polegalo na przyporzadkowaniu poszczegolnych przykazan, do
      > zachowan, ktore je lamia. Szostego dotyczylo zdanie "Tata opuszcza rodzine i
      > odchodzi do innej pani".

      Kamila, to nie zart?
      Kto wymyslil takie zadanie dla 8-latkow? Rety!
      Ja zaczelabym od powaznej awantury u katechety, w kuratorium, kurii, itp.

      Ocena postaw moralnych doroslych nie jest zadaniem latwym nawet dla ludzi
      dojrzalych, a co dopiero dla 8-letniego dziecka!

      Kwestie lamania tego przykazania w rozmowach z dzieckiem nalezaloby ropatrywac
      w kategoriach niszczenia zaufania, wiernosci przyjaciolom, tym, ktorych sie
      kocha, itp. A nie - czy tatus spi z pania Jola, czy nie?

      Zadanie bylo niemoralne, niepedagogiczne i nie na miare malych dzieci.







      • joannka2 Re: Rozwod a religia oczami dziecka 09.09.04, 15:35
        Tak mnie wzburzyło to zadanie, że "zapodałam" sprawe na szerszym forum:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=15623553&s_action=w_add
        Kamilla, chyba wybaczysz, co?
        • kamila77 Re: Rozwod a religia oczami dziecka 09.09.04, 17:50
          Wybaczam, oczywiscie smile

          Co do liczby skarg, awantur i rozmaitych pierepałek z panią katechetką -
          przekroczylam chyba wszelkie standardy. Najbardziej widowiskowo bylo chyba w
          kosciele podczas proby generalnej (ach, ta akustyka)
          Ja oczywiscie rozumiem, ze uczenie przez przyklady itp itd, ale w tym wypadku
          zostala przede wszystkim naruszona - moim zdaniem - autonomia rodziny. Nie po
          to staralam sie, zeby zminimalizowac wplyw mojego rozwodu i porzucenia dziecka
          przez ojca na toż dziecko, zeby jakiś babsztyl mącił mu w głowie.
          • joannka2 Re: Rozwod a religia oczami dziecka 10.09.04, 09:59
            Od miesiaca jestem samodzielna mama.
            Za rok moj Kuba idzie do I Komunii.
            Juz drze na mysl, ze bede musiala tlumaczyc tej niewinnej dziecinie kwestie
            cudzolozenia...
            Nie ma co, nasze katechezy do doprawdy "lekcje milosci"...





    • tamara_t Re: Rozwod a religia oczami dziecka 31.07.05, 16:07
      Witaj Kamila smile
      Od siebie mogę powiedzieć, że 8 lat, to nie jest za mało, by rozumieć. Kiedy
      miałam jakieś 6 już wiedziałam co robią rodzice w nocy [może przez brak drzwi
      między moją i ich sypialnią, ale nigdy nie widziałam ich - wyobraźnia 7 latka
      jest wielka]. Kiedy rok później ojciec odszedł, a my jeździliśmy pod namiot z
      innym mężczyzną - też wiedziałam, że nie śpią tylko w namiocie.
      Nie potępiałam wtedy matki, bo wiedziałam, że ojciec odszedł, bo czuł się
      przygnieciony obowiązkami, nie radził sobie, nie potrafił zająć się kobietą i 2
      dzieci mając 30 lat. Kiedy dziś patrzę na 30latków zaczynam rozumieć dlaczego.

      Pamiętam, że mama zawsze wysyłała nas do kościoła, ale sama nigdy z nami nie
      szła. Kiedy ją o to zapytałam, powiedziała że zgodnie z nauką kościoła człowiek
      rozwiedziony nie może uzyskać rozgrzeszenia, a dla niej msza bez komunii to
      msza na pół fajerki, a nie o to przeciez chodzi. I wtedy [miałam 8 lat]
      stwierdziłam, że nienawidzę Boga za to, że nie pozwala przychodzić do siebie
      ludziom, którzy nie mieli szczęścia, którzy się pomylili, albo źle wybrali. Od
      tamtej pory wychodziłam co niedziela do kościoła, ale nie docierałam tam.
      Poszłam do bierzmowania tylko dlatego, że presja szkoły była zbyt silna dla
      13latki. Chodzę do kościoła tylko na pogrzeby i śluby. Nie czuję pustki z tego
      powodu - może raczej złość [na ludzi kościoła chyba raczej]. Cieszę się, że
      matka rozmawiała ze mną zawsze jak z dorosłym - w naszych rozmowach nie było
      nigdy owijania w bawełnę, mówienia półprawd. Może dzięki temu wyrobiłam sobie
      własną, krytyczną opinię na pewne tematy. Mama nigdy mnie do kościoła nie
      zniechęcała - mówiła tylko jak jest - decyzja była moja.

      Nie jestem matką, nie zamierzam bo i nie potrafię dawać rad jak wychowywać
      dziecko, ale z własnego doświadczenia wiem, że z perspektywy czasu jestem
      wdzięczna mamie, że była w stanie zdobyć się na szczerość i otwartośc w
      stosunku do mnie.

      Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka